W niedzielę byliśmy z Małżem w kinie na nowym Bondzie i powiem Wam, że MEGA mi się podobał. Nawet się nie spodziewałam. Jestem zadowolona, że poszliśmy - atmosfera troszkę się rozluźniła i wieczór zakończył się miło :).
Zastanawiam się nad pozytywnym testem owulacyjnym 21dc. Bolały mnie bardzo jajniki i brzuch. Z ciekawości zrobiłam test, a tu niespodzianka bo pozytywny. Niestety 21dc nie było <3, ale było 22dc. Zobaczymy co z tego cyklu wyniknie. Dziwi mnie to i teraz się zastanawiam, który test był "prawidłowy" czy 14 dc czy 21dc?! Oto jest pytanie! No nic teraz pozostało tylko czekać. Za tydzień mam wizytę u ginekologa. Szczerze mówiąc nie mogę się doczekać, ale też zarazem się stresuje. Cieszę się z jednej rzeczy : Że tak szybko zaczęliśmy się starać o dziecko. Teraz mamy czas, żeby wszystko "naprawić". Co z Nami jest nie tak, że Nam nie wychodzi ?! Dlaczego raz wyszło, ale musieliśmy stracić Nasze maleństwo?! Chyba nikt nie zna odpowiedzi na te pytania!!! :(

Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 26 listopada 2015, 15:33

WYZNANIE:

Dzis sie tak zastanawiam jak ja wogole moglam starac sie o dzidzi bez OvuFriend'a... :-D
Doswiadczam tak ogromna radosc juz drugi miesiac z ovF, z tego, ze mozna sie az tak obserwowac, badac i starac i sobie nawzajem pomagac, komentowac itd :-) I... jedno, jesli ten cs zakonczy sie '-' to i tak nie przestaje wierzyc w Najwyzszego i Jego plany wobec nas i nadal sie starac, a jesli jest nam dane i bedzie '+' to i tak bede z Wami, moze tylko o ten krok dalej od niektorych, ale bede zagladac, wspierac, pocieszac a jak sobie przypomicie o mnie to doda Wam wiary (dlatego m.i. tu jestem)...
Dziekuje za Wasze wszystkie porady, wsparcie, pocieszanie itd itp. Uroczyscie stwierdzam i oswiadczam ze dziewczyny/kobiety, ktore tu spotkalam sa wspaniale!!!

Za naszym przykladem, mnie i mojego meza z szansa duzo mniejsza na zaplodnienie niz u wiekszosci par, byloby wspaniale, gdyby te osoby, ktore nie wierza w Boga i Matke Boska w koncu uwierzyly, lezy mi to jakos na sercu, sama nie wiem do konca dlaczego, ale tak wlasnie jest... :-D

Nikt mnie tu o to nigdy nie zapytal: my z mezem nigdy nie zdecydujemy sie na IVF czy IUI, choc w Anglii do 3 razy jest taki 'zabieg' za darmo, tak, tak ZA DARMO, ZA FREE. Zly nas kusi, nie powiem, ze nie, bo bym sklamala, ale my cala dusza, bezgranicznie ufamy Bogu i Matce Boskiej, i wiemy, ze naprawde warto, i ze bedzie u nas CUD!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2015, 15:33

230515 Powrót do punktu wyjścia. 26 listopada 2015, 16:26

26 dc.

Taaa, wszystko jasne, ten cykl jest bezowulacyjny. Wczorajsza wyższa temperatura niestety była spowodowana późniejszym pomiarem. Trudno! Dzisiaj ostatni dzień biorę Duphaston, czekamy na @ i lecimy z Clo. Wierzyć trzeba...



Na forum dołączyła do nas kolejna Aniołkowa Mama. Boże, jakie to straszne. Nikt nie powinien przeżywać takich dramatycznych chwili w życiu, jakie my przeżyłyśmy. Nikt.
Głowa do góry, musi być coraz lepiej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2015, 16:27

Axon Cierpliwość 12 marca 2021, 19:55

27dc Jutro powinna przyjść @. Pietwszy raz w ogole nie czuje jej przyjscia. Nie bola plecy ani piersi. Ale pewnie wszystko zacznie sie jutro. Od kilku dni mam mdłości ale ciąża jest mało prawdopodobna bo ❤ bylo co najmniej 2 dni przed owulacja. Próbuje się nie naprawiać i czekam na @

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 27 kwietnia 2021, 18:06

26 cs
21 dc
Wizyta monitorująca w Gamecie miała mi wyjaśnić kiedy będziemy podchodzić do IUI a tu niespodzianka, bo owulację miałam prawdopodobnie z samego rana. Więc szybkie badanie proga (22,51) i włączam luteinę - tylko czekam na info od dr ile jej brać.
Jestem oczywiście znawu zniesmaczona takimi podarkami od losu, ale podnoszę głowe i działam dalej, tzn. działamy dalej :) bo jeszcze dziś wypadałby coś zbroić :)
Ciągle sobię tłumaczę, że wszystko jest po coś... Nic nie dzieje się bez przyczyny. Tyle już razy w życiu, zmagając się z trudnościami nie widziałam ich sensu. Dziś jest inaczej, wiem, że każdy dzień ma mnie czegoś nauczyć. Chyba jestem za opornym uczniem, skoro mam tyle powtórek tych życiowych egzamiów

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 26 listopada 2015, 16:53

1dc 8cs...w sb robie fsh i lh i juz ze wszystkimi wynikami lece do lekarza.

Czuje sie taka rozbita taka przytliczona tym wszystkkm. Nie potrafie się odnaleźć. Robie dobra mine di zlej gry, bo kto by chciał slyszec o cudzych problemach? Kazdy ma wlasne. "Kiedy dzieci?" -nie my jeszcze nie, chcemy nacieszyc sie sobą. "Co u teściowej? " no coraz lepiej moze wyjdzie niedlugo.. "a jak praca" znakomicie! Uwielbiam moja prace.

KŁAMSTWA KŁAMSTWA KŁAMSTWA!

Kogo ja chce oszukac? Za duzo tego wszystkiego. Czuje jakbym otworzyla puszke pandory i wylewa sie z niej wszystko co najgorsze. Czekam na to co może sie jeszcze wydarzyc. Bo przeciez jeszcze dam rade dzwignac, wiesz o tym Boże.

moonshine minionki rozrabiają 26 listopada 2015, 17:20

Wiedziałam, że tak będzie. Dzień po wizycie u lekarza, po jednej dawce leku ja już mam milion myśli na minutę, już się nastawiam, że może teraz się uda. Już bym chciała wszystko teraz, natentychmiast. A później będę ryczeć jak przyjdzie okres. Ech, głupie babskie myślenie. Tylko cierpliwość i spokój mogą mnie uratować...Co ja gadam?! Przecież i tak już się nie odkręcę i przez najbliższe dwa tygodnie, albo dłużej, będę myśleć czy może przypadkiem tym razem się nie udało. A potem będę ryczeć i się upiję, i będę ryczeć jeszcze bardziej. Ech, ja się chyba nigdy nie nauczę :/

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 26 listopada 2015, 17:21

Dzisiaj skończyłam opakowanie antyków ale no właśnie ale ... muszę łyknąć jeszcze 4 tabletki z nowego opakowania wszystko za pozwoleniem lekarza oczywiście. Mam meksyk w pracy do połowy grudnia dlatego wolę nie ryzykować transferu. Wiem wiele z was powie dziecko ważniejsze niż praca ... Muszę tyrać i zasuwać nie mogę tak o iść sobie na L4 jak najwięcej roboty ktoś musi w końcu zarobić na ten transfer i na kolejny i na kolejny nie wspominając o kolejnej stymulacji :P

anisia Zdążyć przed 40- I podejście IVF 26 listopada 2015, 17:24

Wyniki HSG: Kanał szyjki jamy macice długość 8,0 cm do przodu. Jama macicy prawidłowej wielkości i kształtu. Oba jajowody drożne. Kontrast wylewa się do jamy otrzewnej. Teraz wizyta u lekarza 9.12 i mam nadzieję inseminacja...chyba, że święta przeszkodzą.

Caroline Czekam na dwie kreski 26 listopada 2015, 17:30

Tak mnie naszło na wspomnienia, kiedy to dowiedziałam się o ciąży, a było to tak:

Pewnego zwyczajnego dnia wstałam rano do pracy. Zaspana strasznie w drodze do łazienki pomyślałam że dawno nie robiłam testu ciążowego. Nie liczyłam tego dnia na jakiś rewelacyjny wynik, ale myślę "skoro mam jeszcze 2 testy to je wykorzystam". Tego miesiąca myślałam że nie ma owulacji bo byłam już po skończonej terapii CLO (przez 6 mcy brania tabletek i występującej owulacji nie udało się), więc na cud nie liczyłam, nawet tego miesiąca specjalnie się nie staraliśmy, w ogóle nie wiem czemu ja ten test zrobiłam - taka dziwna siła kazała mi zrobić ten test. Wzięłam zatem teściora i poszłam do łazienki. Zaspana nadal zrobiłam sikańca i dalej przysypiając nawet nie spoglądałam na ten pasek. Po chwili myślę - trzeba się ogarnąć bo się nie wyrobie do wyjścia i spoglądam na ten test a tu dwie wielkie i grube krechy!!!! Obudziłam się momentalnie i z niedowierzaniem patrzyłam chyba z 3 minuty. Pierwsza myśl - "coś z tym testem jest nie tak". Popędziłam do pokoju po 2 test i wymęczyłam kolejne siku:) i znowu to samo. Byłam w szoku, szczęśliwa, pełna obaw czy wszystko dobrze z ciążą bo 3 dni przed miesiączką wyszły mi bardzo grube krechy!!! Tego dnia w pracy już się nie umiałam skupić. Mężowi postanowiłam, że powiem osobiście wieczorem:)

Po powrocie z pracy mój mężuś już czekał w domku, nawet chyba jakiś obiad zrobił, już nie pamiętam dokładnie. Poszłam do sypialni, on za mną , a ja mówię że mam coś dla niego i musi zamknąć oczy. Myślał, że mam jakiegoś dobrego cukierka i od razu otworzył usta hehe. Mówię "to nie do jedzenia", ale oczu nie kazałam mu otwierać. Wzięłam jego rękę i położyłam mu test ciążowy i kazałam wtedy otworzyć oczy. Nigdy nie zapomnę tej miny... Szok i zdziwienie i jego słowa "ale jak to?" "naprawdę"??? Przytulił mnie i sam nie mógł uwierzyć, patrzył na ten test z niedowierzaniem. Pojechaliśmy na betę tego samego wieczoru, która potwierdziła ciąże:) to był naprawę piękny dzień i wielka niespodzianka dla nas oboje

Tak tak to już jutro spotkanie z moją kochaną tak chce ja ujrzeć choć czuję ja już na maxa kopie mnie jestem taka szczęśliwa choć nadal Plamie kurde niech moja ginka powie mi skąd to plamienia na 100% niech powie co mogę czego nie bo jak tylko postoje to krwawie chodzę krwiawie eh.... We wtorek polowkowe oj podekscytowana jestem tym spotkaniem... Jutro zdam relacje


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2015, 17:56

Asana mój pamiętnik 26 listopada 2015, 18:13

mam bardzo niskie temperatury w całym cyklu
rozpieprzyło się chyba od czasu stymulacji, co w sumie ma sens, bo przecież stymulacja wpływa głownie na poziom estrogenów
mam nadzieje, że wrócę do siebie
zamierzam też sprawdzic co u mojej sympatycznej pani hashimoto, zwłaszcza że kombinowałam z bromkiem
ostatnio olałam witaminę D a to też ma wpływ

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 26 listopada 2015, 18:34

33t4d

No więc ... do poradni nadciśnienia nie dodzwoniłam się przez 4 doby, toteż dziś potuptałam tam osobiście. Dowiedziałam się, że moje ciśnienie nie jest na tyle zatrważające, żeby być stałą pacjentką poradni (hurrraaa!), ale oczywiście jeśli będzie się nasilać lub częściej niż teraz (skok średnio raz na 2 tygodnie), to mam się zgłosić i zostanę przyjęta na wizytę "od kopa" ;) skierowanie ważne jest dożywotnio :D

W poradni diabetologicznej dowiedziałam się, że NIE MAM CUKRZYCY! No i super hiper, gicior itd :) Przecież mój prywatny diab też stwierdził li i jedynie "nieprawidłową tolerancję glukozy w ciąży" i nakazał dietę, samokontrolę i ogólnie takie takie. Diablo ze szpitala powtórzyła to niemal słowo w słowo ;) W związku z brakiem cukrzycy paski do glukometru są nierefundowane (ale mam się nie wygłupiać z mierzeniem cukru co posiłek, tylko max 4 razy na dobę, a nawet rzadziej), do tego mam sobie badać ketony w moczu - tak na wszelki wypadek. Gdybym się była zgłosiła do nich jakieś 3tygodnie temu, to zrobiliby powtórkę krzywej cukrowej. W 34tc grozi wywołaniem przedwczesnego porodu, a tego nie chcemy. Tak więc żyć jak dawniej, ale jeść dalej ostrożnie - z korzyścią i dla mnie, i dla dziecka przecież :)

W ramach samokontroli (i z tej dzikiej radości o braku cukrzycy) na obiad wszamałam lasagne !!! (boshhhh, jaka była pyszna!), a cukier 102 :D Po 1/2 drożdżówki, 1/2 pączka i kubku kakako na podwieczorek nieco gorzej (135), ale tragedii nie ma, więc lekka kolacja powinna wszystko unormować.

Także to był bardzo pozytywny dzień dzisiaj. I ten miesiąc jeszcze jakoś się we względnie dobrym humorze jeszcze doturlam ;) Jakby jeszcze Clexane zadziałał tak cudownie, że zniszczyłby moje żylaki i mogłabym rodzić sn, to chyba bym fruwała pod sufit. Ale może to już za dużo szczęścia naraz? :D


Aaa, jutro przychodzi położna pogadać o tej nieszczęsnej cc. Więc mam nadzieję, że też mnie pozytywnie natchnie. Bo ta kobieta "ma tę moc" :D

4.33 nad ranem. obudziłam się i nie mogę zasnąć. Obleciał mnie strach, że nigdy.. Obwiniam bardzo siebie, że tak długo z tym zwlekałam, że były ważniejsze sprawy.
Mam do siebie wewnętrzny żal.
Nastaje ranek i nic nie jest łatwiejsze, w pół zarwana noc daje się we znaki dla ciała i psychiki.

Nie tracić nadziei - to trudne.
Syty głodnego nie zrozumie. Nigdy.
Że niby mam być cierpliwa, phi. Co to w ogóle jest ta cierpliwość, ktoś ja kiedyś widział (?).


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2015, 19:00

Kamilam8 Moja nudna historia... ;) 26 listopada 2015, 20:04

Czekam jeszcze na ostatni wynik mojego badania- kariotyp + część badań genetycznych mojego męża i badania nasienia (dna, morfologia itp.)W jednym z moich badań genetycznych wyszła jakaś mutacja. Ale nie czytam, nie nakręcam się. Czekam na wizytę u lekarza. Czekam na nowy cykl i w pierwszych dniach wizyta. Czekam na początek stymulacji i podejście do iv. Chciałabym już :)

I moja ukochana piosenka:
https://www.youtube.com/watch?v=QjZ75YSoEqA


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2015, 20:03

2+... Nadzieja nie umiera! 26 listopada 2015, 20:39

27dc

To był długi i męczący dzień, który jeszcze się niestety nie skończył choć ja padam już na twarz. Jutro goście, więc jest co robić. Z jednej strony dobrze, bo czasu brak..na łzy i zadręczanie się. Chociaż na to drugie zawsze jakoś czas się znajduje, bo powodów też nie brak. Myślę ciągle co mi się porobiło z moim okresem od prawie roku. To właśnie wtedy pojawiły się moje problemy, rok temu, gdy po roku brania odstawiłam tabletki anty. Zaczęłam plamić przed okresem lub przed i po. Okres stał się mało okresowy, z pęcherzykami też bywało kiepsko, śluzu płodnego do tej pory jakoś nie mogę zauważyć. Od wtorku mam plamienia, jeszcze normalny okres nie nadszedł, a dziś wyglądało to tak, jak by się już kończył. Ech... No nic to, wracam do pracy co by za dużo nie myśleć :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2015, 20:39

Caroline Czekam na dwie kreski 26 listopada 2015, 22:58

To już dzisiejszy trzeci mój wpis, ale musiałam, gdyż z mężem właśnie ustaliliśmy ostateczne imię dla naszego synka. Będzie JULIAN czyli JULEK. To imię z nikim nam się źle nie kojarzy bo nie znamy żadnej osoby o takim imieniu więc będzie idealne dla naszego dziecka i do tego nam się podoba. Mój Juleczek kochany :)

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 26 listopada 2015, 21:07

A więc jutro jest termin porodu yikes.giften czas poleciał tak szybko że nawet niewiem kiedy :-) jutro ruszamy do szpitala ze skierowniem zobaczymy co mi powiedzą,pewnie zostawią do chwili aż coś się zacznie dziać:-) porodu sie nie boję ale przeraża mnie wywoływanie oksytocyną brrrrr http://i272.photobucket.com/albums/jj184/befje/smileys/bf-help.gifmam nadzieję że Zosia postanowi sama wyskoczyć i że nie trzeba będzie wywoływać jej na świat flircik.gif

Rutelka Na wszystko jest czas pod Słońcem. 26 listopada 2015, 21:38

Jeszcze króciutki wpis dzisiaj o mojej pani dyrektor.

We wtorek poszłam z drżeniem serca do p. dyrektor opowiedzieć jej w skrócie o naszych problemach z poczęciem, leczeniem i tym, że w tym tygodniu muszę być w Poradni Leczenia Niepłodności właśnie wtedy kiedy mam lekcje. Bałam się tej rozmowy okrutnie, ale okazało się, że Pani dyrektor to jednak ludzka jest kobitka. Wysłuchała i stwierdziła, żebym się niczym nie przejmowała (w sensie tu w szkole) tylko zajęła się tym, co najważniejsze.
Na dzisiejszą wizytę w Poradni udało się jej tak mi ustawić grafik, że do mojej klasy rano dała kogoś na zastępstwo, a ja poszłam w zamian do innej klasy na popołudnie. Tym sposobem udało mi się uniknąć dnia z urlopu bezpłatnego.
Na jutro niestety taka zamiana nie udała się i prawdopodobnie poleci jeden dzień z urlopu bezpłatnego.
Gdy dziś rozmawiałam o tym z kadrową, że prawdopodobnie będę potrzebować co miesiąc kilka dni wolnych, stwierdziła, że powinnam iść do lekarza rodzinnego i wziąć zwolnienie po prostu. Ot i co.

Zobaczymy jak to wyjdzie.
Cieszę się, że pracodawca nie robi mi problemów.
Dziś p. dyrektor dyskretnie w pokoju nauczycielskim powiedziała, że zastępstwa za mnie na jutro zrobione, a żebym ja szła załatwiała swoje sprawy i się rozwijała (tzn. rozmnażała). :)

Miło.

I mamy pierwszy śnieg, kiedyś bardzo na niego czekałam, ale chyba im człowiek starszy tym bardziej go to już nie cieszy.
16 dzień cyklu - test owulacyjny negatywny, bo przecież jak mogłoby być inaczej. Może ja w ogóle nie mam owulacji? Albo testy mam wadliwe, albo... w sumie to sama już nie wiem. Co za różnica czy test pozytywny czy negatywny. W poprzednich cyklach były dwie grube kreski, a i tak do tej pory ciąży z tego nie ma.
Tak wiem, wiem, mówiłam, obiecywałam i znowu wszystko szlak trafia. Owulacji jeszcze nie ma, a ja już się niepotrzebnie nakręcam i gadam bez powodu, bo przecież nie mogło być inaczej
Boże czemu nie można podejść do tego tematu na luzie, bez spinania się, ot tak jak dawniej nie przejmować się i żyć z miesiąca na miesiąc. Czy to musie być aż takie trudne??? :(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)