justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 1 grudnia 2015, 12:49

Ciąża zakończona 1 grudnia 2015a więc kochane koleżanki dziś o 09.10 przyszła na świat przez cc nasza cudna królewna <3 waży 3720 g i ma 56 cm :-D takiego klocuszka wychodowałam w brzuniu <3) jest idealna <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 grudnia 2015, 12:50

Jestem dziś spokojniejsza, ogólnie w tym cyklu mam wiecej luzu, nie kupuje testów na umur nie testuję i nawet mnie nie ciągnie moze dlatego ze wiem ze nie ma opcji zeby sie udało :) czuję ze nadchodzi czekam na nią i staram sie od nastepnego cyklu :) bo w koncu te starania nie sa takie najgorsze bo zawsze jest miło :)


podpis: Ho Ho Ho :D

Głupie to wszystko. Żebym chociaż miała regularne cykle to byłoby inaczej a tak to myślenie będzie ten okres czy nie, i nawet nie można stwierdzić potem czy mi się jednak spóźnia czy nie, staram się sprzątać żeby zająć czymś głowę i nie myśleć o okresie. Znając tą mendę przyjdzie jak będę w pracy:/ najgorsze, że nie pobolewa mnie nawet brzuch i zaczynam sobie robić nadzieję, boże, nie mógłby już być np piątek?!

Requiem Do czterech razy sztuka! 1 grudnia 2015, 13:07

Jestem szczęśliwa udało sie kupiliśmy dom, wreszcie po 4 miesiącach niepewności o przyszłość mogę zacząć dochodzić do siebie i zachodzic. 3 grudnia zaczynam stymulację


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 grudnia 2015, 18:20

5dc

Pewnego pięknego dnia strzeli mnie jasny szlag w tej robocie. Wyjdę, pierdo*lnę drzwiami i nie wrócę... dziś już miałam łzy w oczach... staram się nie podchodzić do tego emocjonalnie ale nie potrafię. W końcu nie wytrzymam. Kolejna gadka o ciąży i dzieciach i nie wytrzymam...

mmarzenak Tak bardzo chce.. 1 grudnia 2015, 13:17

13 tydzień 6 dzień

Już jest grudzień. Ostatnie święta we dwójkę, w sumie to nasze dziecko jest już z nami, ale jeszcze w brzuszku;) W przyszłym roku na święta będzie miało prawie 7 miesięcy i będzie naszą największą radością. Będą rozterki co kupić małej na Mikołaja, a co pod choinkę. To będzie magiczny czas, już nie mogę się doczekać.

Jestem ciekawa ile moje maleństwo ma już cm i kiedy zacznie kopać:)

Jolcia1985 .... bo ja chcę być mamą 1 grudnia 2015, 13:25

:) :) :) powrócił optymizm, mimo, że wczorajsza wizyta nie było może zbytnio optymistyczna. Więc tak:
- propozycja pani doktor, zrobić laparoskopię i histeroskopię, dostałam skierowanie,
- moje amh, no cóż nie jest dobre, zwłaszcza, że mam tyle lat ile mam, jest mniejsza rezerwa jajnikowa ale także jajeczka mogą być nie najlepszej jakości :(
- i kolejna propozycja, po laparo spróbować maksymalnie 2 x inseminację, jeżeli nie wyjdzie podejść już do in vitro - i tak też zrobimy, jeżeli będzie taka konieczność.

No dobra, a skąd we mnie ten optymizm? Byłam dzisiaj w szpitalu dowiedzieć się jak to wygląda z terminami na zabieg i od razu zapisałam się :) 04.01.16 idę do szpitala, natomiast zabieg będzie wykonany 07.01. Ciesze się bardzo bo może naprawią mnie? :) Nawet nie wiem co jest zepsute.

40 dni do porodu :)

Dzis znowu senny dzien zaczynam podejrzewac ze za tym moze sie kryc skok tarczycy ;/ a takaze mnie skleroza ze zapomnialam sie zapisac do endo bede dzwonic dzisiaj dopiero. Krew juz mam pobrana jutrobeda wyniki zobaczymy :)

Ostatnio cos zaniedbalam aktulizacje brzuszkowych sesi to dzis nadrabiam :)

Zdjecia robione kilka minut temu :P



ostatnosie chyba tez chwalilm ze posciel dla Niuni juz poprasowana a i owszem wszystkoczeka na przyjazd lozeczka :) a oto dowod :)



maz ma dzis po pracy dzwonic do tego kolegi co klei szuflade zeby na soote bylo do odbioriu bo nam sie spieszy aby poustawiac :)

Jak juz sie tak chwale to sie jeszcze pochwale nowymi ciuszkami dla Lenki nie ma tego duzo bo tylko 2 bodziaki i polspiochy ale to mamusia kupila :) no dobra niedne bodziaki tatus :) a wszyscy i tak krzycza ze juz mam duzo ubranek i polowy napewno nie zaloze ale co tam :)


dodzwonilam sie do endo pytam sie pani kiedy ma najblizszy wolny termin a ona mi mowi ze po swietach 28 grudnia a ja o matko i zaczelam ja prosic zeby mnie gdzies wcisknelaze w ciazy jestem i to ostatnia wizyta przed porodem i upchnela mnie na sobote ufff :) normalnie bym ja zacalowala:)

maz oczywiscie bedzie niezadowolony bo w sobote mial jakies roboty zaplanowane i pewnie bede musiala jechac sama ;/ ale jakos dam rade :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2016, 11:08

1 grudnia... już chciałam żeby ten miesiąc się zaczął, nie lubię listopada.
Zalegam tu już 5ty tydzień, raz lepiej, raz gorzej wiadomo...

Ale ja nie o tym... Dziś miałam USG i... szyszaki ważą już ponad 1300gram :D Równiutko w tej siatce mieszczą się po środku.
Przepływy prawidłowe, rozwarcie takie samo, jak poprzednio, chociaż powiedziałam tej pani doktor, że jak większe to ja nie chcę wiedzieć. :) Więc albo faktycznie wynosi tyle samo albo nie usłyszałam prawdy.

Aha i nadal nie wiem jak oni tu liczą wg mnie 29 tydzień trwa, wg nich to już koniec. Bądź co bądź najważniejsze, że wszystko ok :)

Aha i zaraz będzie mężuś u mnie. <3

<3 Szyszaki, łobuziaki siedzieć mi tam <3

Histeroskopia odwołana ba mam infekcję ... od dzisiaj przez 13 dni leczenie, potem badanie czystości pochwy i jak wynik będzie OK, to mam się zgłosić na oddział i umówić się na termin zabiegu. Kuźwa nigdy nie miałam candida, skąd to się wzięło, zero objawów ... :-(

Chyba czuje Maluszka :D chciałam nagrać brzuszek ale gołym okiem niestety tego nie widać, jedynie czuje je pod ręką. Trudno to opisać. Ale nie są to ruchy tylko delikatne kopniaczki, leciutkie uderzenia od środka:) ciekawe czy to, to? Myślałam że najpierw będę czuć ruchy ale ruchów niestety jeszcze nie czuje. A to uczucie uderzeń od środka zaobserwowałam od wczoraj :) Waga 44.5 i to bez ubrania...w życiu tyle nie ważyłam :D nie mogę się doczekać magicznych 45 :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 grudnia 2015, 14:57

Boli, boli, boli cały dzień pobolewa tyłek i kość ogonowa... fuck

No no, dzięki za te komplementy, moje ego miło połechtane! :)

1.12.2015r. Dwudziesty ósmy dzień

Nastał grudzień, racja, że tegoroczny listopad był zupełnie inny niż wszystkie do tej pory. Może nie pokocham go miłością trwałą i bezwarunkową, ale tegorocznemu listopadowi będę wdzięczna do końca życia, że obdarował nas rodzicielstwem.

Nastał grudzień, Tata musiał wrócić do pracy. Nie tak wyobrażałam sobie ten dzień. W myślach miało być mniej więcej tak: Tata wstaje, ja razem z nim, jemy razem śniadanie. Ja jeszcze w piżamie, on już wyszykowany w garnitur. Dziękuję mu za ten miesiąc razem. Z córką na rękach dajemy mu buziaka na do widzenia, a między naszymi nogami kręci się nasz sierściuch.

A wyszło tak.
Mąż wstał, ja nawet nie słyszałam jego budzika. Wyszykował się, my spałyśmy sobie dupy nie czując. O 9.22 K. wrócił do domu (jak to on wyszedł?!) ze świeżym pieczywem (nawet pączka mi kupił!) i wszedł na chwilę do sypialni by dać nam po buziaku. Ja w tym momencie się obudziłam, a córka jeszcze śpiąc "słuchała" tatusiowego wykładu na pożegnanie. Tylko kot się spisał, bo jak zawsze wiernie towarzyszył swojemu panu.
Dogorywałyśmy jeszcze tak sobie przysypiając, aż w końcu przypomniałam sobie, że dziś p. Ania przychodzi o 11 na ważenie Anastazji! Tak się dobrze śpi, a trzeba wstawać! Kto to widział! Podniosłam się z bólem z łóżka, włączyłam sobie muzykę, przygotowałam śniadanie, wzięłam prysznic i czekałam na Nastkę, aż przebudzi się na karmienie. Oczywiście zawiodłam się i do śniadania zasiadłam sama. Fajnie jest zjeść śniadanie dwoma rękoma :D prawie zapomniałam jak to się robi.
Akurat gdy skończyłam Księżniczka się łaskawie przebudziła, ale też jednocześnie zadzwonił domofon. Położna. Trafiło nam się więc ważenie po wyrzuceniu wielkiej ponocnej kupy i na głodniaka. Mała waży 4600 g. Od urodzenia (niecałe 4 tyg) przybrała 880g a od spadkowej będzie niecały kilogram. Położnej gdy zobaczyła Nastię, aż wyrwało się "ojej jaka ona duża!" :) no i oczywiście, że z tygodnia na tydzień coraz bardziej podobna do Ojca. Coraz więcej osób tak mówi. Ja się śmieję, że to chyba naturalne, że natura sprawiła, że dzieci podobne do ojców są, by nie mieli wątpliwości, że do właściwej jaskini przynoszą niezbędne do życia łupy :D no a nasz jaskiniowiec dziś pierwszy dzień na polowaniu. To znaczy Tata wrócił do pracy :)

Położna uspokoiła mnie z tymi nocnymi potami. No leje się ze mnie okropnie. Jakby wiadro wody ktoś na mnie wylewał co chwilę. No i p. Ania pocieszyła, że to niedługo się skończy, gorzej będzie przy menopauzie. O! To dopiero pocenie się na te hormonalnym! I to trwać może nawet latami!

A i podsumowując dzisiejszy dzień bez Taty. Nie jest źle. Obiad ugotowany, posiłki zjadam ja regularnie, dziecko też, serial obejrzany, kot wybawiony, kilka rozmów telefonicznych zaliczonych. Przychodzi dziś wieczorkiem jeszcze moja przyjaciółka, więc chciałabym coś upichcić, ale się nie spinam w tym temacie. Najpierw będę chciała jeszcze Tatę szczęśliwie powróconego z polowania na łono naszej jaskini przywitać obiadem (skoro pożegnanie poranne mi nie wyszło :P ).

I jeszcze jedno. Wzruszona jestem moim własnym prywatnym Tatą. Musi mnie okrutnie kochać. Moje własne rodzicielstwo bardzo pomaga mi zrozumieć moich własnych Rodziców. I kocham ich chyba jeszcze bardziej niż kiedykolwiek mi się wydawało. Aż nie mogę się doczekać weekendu, gdy przyjadą do nas w odwiedziny! (a kiedyś tak mnie cieszyła perspektywa 200km odległości nas dzielącej :P )


a i tutaj namiar na kaszubski domek

http://www.na-kaszuby.pl/Baza_turystyczna/baza_noclegowa/Agroturystyka/agrowczasy_u_pianka,panonse,42.html

Około 43 dni :) Czekamy! Czekamy! Czekamy! <3

gosia89 udało się po 9 latach 1 grudnia 2015, 17:43

17dc

gdyby nie @ 17 dni temu podejrzewala bym u mnie ciaze bo mam objawy ciazowe;d
1.TSH nagle podskoczylo a od okolo roku było w normie.
2.Sluz różowo-brązowy
3.wczorajsze zapalenie pecherza (na szczescie juz jest dobrze)
4.mdłości w ciągu dnia (nie wymiotuje)
5.zgaga

no ale to przeciez nie możliwe jak był okres... i to mocne krwawienie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 grudnia 2015, 17:42

RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 1 grudnia 2015, 17:49

16tydz., 6 dz.

Kolejny szalony dzien z happy endem, tylko że tym razem zakończony na pogotowiu... Ale po kolei:
Wracając z pracy mieliśmy niewielki "wypadek" - przytrzasneła nas bramka od metra, ktora zatrzymała sie Bogu dzieki na kościach miednicy, a nie na brzuchu (aczkolwiek było to nadal dosyć bolesne...). Głupia Goska zamiast to zgłosić komukolwiek wróciła do domu jakby nigdy nic. Jednak z biegiem czasu zaczelam sie poważnie martwić: "czy uraz miednicy moze miec negatywny wpływ na dziecko?". Wróciłam do domu i postanowiłam podpytać sie teściowej, nie przypuszczałam jednak, że wzbudze w niej taka panikę!
- Dzwon do lekarza!- krzyczała. I moze miała racje z tą paniką, bo doktor kazał pojechać na izbę przyjęć tak szybko jak sie da. Poczekałam na meża jak tylko wróci z pracy i pojechaliśmy do jednego z najlepszych szpitali w okolicy. Izba przyjęć pękała w szwach! Ludzie przeróżnych kategorii, czesc z nich wygladała na bezdomnych. Kaszleli, jęczeli - byłam przerażona! Podeszliśmy do rejestracji.
- Witam. Moja żona jest w ciąży i...-
- W ciazy? Proszę zaczekać!- pani z rejestracji przerwała mu, wykręcając numer na telefonie. -Mamy tu pacjentkę w ciazy. W ktorym jestes tygodniu dziecino?-
- W 16...- odpowiedziałam nieśmiało.
- Mamy tutaj pacjentkę w 16 tygodniu ciazy. A ok. Juz ją podsyłam.- po czym zakomunikowała przez głośnik: - Potrzebny transfer na oddział polozniczo-ginekologiczny.- Po czym dosłownie po minucie przyjechała młoda dziewczyna prowadząca wózek inwalidzki. Posadzili mnie na owym wózku i wieźli przez dluuuuuuuuugie korytarze, windami do czystego i przytulnego oddziału polozniczo-ginekologicznego. Tam wysłuchali mojej historii, zaprowadzili do małej sali pełnej przeróżnych aparatur, dali kocyk i pidzamkę i kazali sie przebrać. Podczas mojego parogodzinnego pobytu badało mnie trzech lekarzy. Zmierzyli puls moj i malucha (nadal 150 uderzeń na minutę), zrobili USG, sprawdzili szyjkę, zmierzyli, zważyli i z nakazem samoobserwacji wypuścili nas do domku juz o 2:00 w nocy :)
Jestem bardzo szczesliwa, ze wszystko okazało sie być tylko jednym wielkim strachem, bo wiem ze jedynie centymetry decydowały o zyciu mojego malucha. Pani doktor podsumowała,ze całe szczescie ciaza jest tak młoda, bo nawet gdyby bramka ścisnęła mi brzuch to istniałaby szansa na to,ze mój okruszek uciekłby "do środka" bo ma jeszcze tam sporo miejsca. Tak czy inaczej nigdy nie wiemy co nam sie przytrafi i w ciazy naprawde trzeba miec oczy dookoła głowy...


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 grudnia 2015, 17:51

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 1 grudnia 2015, 18:12

1dc 37cs
Szlag mnie trafi.. @ dzisiaj przyszła, II faza cyklu trwała 10dni, poprzednia też była jakaś skrócona.. Zaczyna się pieprzyć również w tym.. gdzie moja piekna 13dniowa II faza cyklu...

I żeby nie było nie jestem zła, że się nie udało, czułam to, ale jestem zła co się dzieje z moim organizmem i dlaczego przestałam go rozumieć:(

8 dc

W pracy jak zwykle urwanie głowy...najprzyjemniej spojrzeć na kalendarz ustawiony na 1 grudnia.Miałam ograniczyć myślenie o "byciu w ciąży", ale nie za bardzo mi to wychodzi mimo natłoku obowiązków, kiedy patrzę na kalendarz to myślę sobie ile jeszcze kartek wyrwę, zanim będę w ciąży:)
Teraz przede mną odpoczynek i relaks - jadę na jogę, uwielbiam ją:)a odstresowanie jest mi bardzo potrzebne...
Niepokoi mnie moje mierzenie temperatur, od 4 dni taka sama niska, albo mam schrzaniony termometr albo za wcześnie na jakiekolwiek wzrosty temp.albo nie mam dni płodnych??? w sumie to może jeszcze za wcześnie na wzrost temp skoro to 8dc...
Teraz uciekam na relaksik:)

Maaaniczka Bóg Nam da. Albo i nie. 1 grudnia 2015, 18:41

27 dc.

14 dp.

Temperatura utrzymuje się, niby, ale jest jakaś taka płaska ...

Od niedzieli boli mnie brzuch jak na miesiączkę, trochę kują jajniki, biust wrażliwy ...

Zupełnie nie mam ochoty robić drugiego testu .. po prostu nie mam na to nastroju.

I tak chyba nie jest mi dane zobaczyć dwie kreski. Czekam jutro na spadek temperatury i okres, góra w czwartek. Jeżeli piątek-sobota temperatura utrzyma się, to może zmuszę się do nasiusiania do pojemnika.

Mam doła. I tyle w temacie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 grudnia 2015, 18:41

Alice remont na arteriach mego życia, 1 grudnia 2015, 19:03

Byc moze dzis o 00.00 zalicze kolejny 3 dzien dniem bez wymiotow. Mdlosci ciagle sa ale nie takie jak byly i nie koncza sie zwroceniem czegokolwiek co staralam sie zjesc. Okropne uczucie kluchy w gardle pogarsza moje mdlosci dzis caly dzien mam wrazenie ze zaraz zwroce... ale nie umiem.. okroone uczucie rozciagania.. zle sakopoczucie fizyczne i psychiczne... poki co narazie caly ten stan bogloslawiony wprawia mnie w wiekszosci w smutek bezradnosc zlosc niz stan szczescia czy to znaczy ze bede zla matka ?

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)