Po dłuższej przerwie wróciliśmy dzisiaj do kliniki.
Co prawda tylko na posiewy przed histeroskopią...
Było bardzo dużo ludzi, bardzo... siedzieli w korytarzach. Chyba się coś ruszyło w związku z zapowiedziami PIS, a może to po prostu tylko efekt soboty?
Dzisiaj był piękny dzień, bardzo ciepły.
Przyznam się, że od kilu lat uwielbiam tą warszawską zimę
bez śniegowej pluchy, bez dużego mrozu.

List siedemnasty (17)
Kocham Was najbardziej na świecie... jeszcze Was nie ma ale już jesteście... w moich myślach, sercu, mowie... jesteście i zawsze będziecie.
Dzieciaki już nie mogę... czy wytrzymam jeszcze? Ile? Wiem... to wszystko dla waszego dobra... Wczoraj minęło 5 tyg jak tu razem leżymy. Czasem jest mi tak ciężko... na tą obrzydliwą kaszę i całą dietę cukrzycową nie mogę patrzeć. Wstać i umyć się normalnie nie mogę... Zaczynam przypominać kobietę z czasów średniowiecza. 
Teraz narzekam ale prawdziwy hard core zacznie się od momentu cesarki. Oj będzie się działo. 
Aha i weźcie się nie kręćcie podczas ktg, z 20 min robi się 1,5 godziny... i po co nam to... i wy nie śpicie od 4 rano ani ja... a tak toby było hop siup szybki zapis i dalej idziemy w kimę. Trzy takie poranki pod rząd to za dużo. Jutro w Mikołajki cyrków mi nie robić proszę przez cały dzień być grzecznym i się nie rozpakowywać.
Ovu przesuwało mi owulację z dnia na dzień. Myślę, że dziś już ostatecznie się zdecydowało. Z tego wynika że mogę testować w okolicy moich urodzin.
21+0 zaczynamy 6 miesiąc:)
Dzisiaj miałam sen: urodziłam dziecko i była to dziewczynka!! Jaki był mój szok, przecież na USG było dokładnie widać, że to chłopiec, gdzie są te jajeczka??? Ale to był w ogóle dziwny sen, byłam chyba złą matką, bo cały czas zapominałam o tym dziecku, chowałam je do torby z wodą - miało to niby zastąpić mu naturalne warunki w brzuchu?? Dziwne, potem nie umiałam karmić, miałam wrażenie że zagłodzę to dziecko a nie miałam nic innego dla dziecka i w ogóle byłam jakaś taka nie przygotowana do narodzin...
Julek jak ty przyjdziesz na świat to na pewno będzie lepiej:) Mama będzie pamiętać o Tobie cały czas:)
Wczoraj skończyliśmy miesiąc
Kiedy to zleciało nie mam pojęcia czas leci zdecydowanie za szybko..
Byliśmy w czwartek na wizycie i ważymy już 4910 
Teraz szczepienie 21 grudzień jak jak to przeżyję będę płakać chyba razem z synkiem ..
7tydz4dz a to dopiero moj drugi wpis mam takie mdlosci ze nie moge normalnie dzialac oj Groszku Groszku rosnij zdrowo mam zagwozdke co do nastepnej wizyty, badania I trymestru zrobilam jeszcze to usg z testem pappa przypada mi na pierwszy tydz stycznia jak Wy wybralyscie lekarza prowadzacego? My narazie chcemy dr Jacko i porod w sw Zofii
Kochane jednak byłam grzeczna w tym Roku!!
Mikołaj do mnie też przyszedł♥♥ co prawda nie jest to upragniony prezent ale muszę przyznać , że się postarał
Kochany mężuś ♥♥
34t6d wg owu
35t4d wg OM
Ależ mam od wczoraj przypływ energii. Normalnie roznosi mnie od środka. Korzystając więc z nadmiaru sił zaliczyłam wczoraj 3km spacer i 2 seanse w kinie (se se se!), a właściwie 2 seanse w 2 różnych kinach
Oł je!
Z racji tego, że p. Małgosia przyjdzie sprzątać w poniedziałek, to nie biorę się za odkurzanie i inne takie, chociaż czuję, że dziś spokojnie sprostałabym temu wyzwaniu, no ale bez przesady ... od kilku miesięcy tego nie robiłam, a jak dziś zacznę to jutro urodzę, co to to nie! Jeszcze 2 tygodnie czekamy grzecznie w brzuchu 
Nowa zmywarka do naczyń sprawuje się znakomicie, więc nawet naczyń sobie pomyć nie mogę. Obiad gotowy, tylko podgrzać - no i co ja mam biedna robić? Z nudów wstawiłam więc pranie - to zawsze sprawdza się znakomicie. Bo nawet film czy książka mnie wkurzają - wszak trzeba przy nich bezczynnie siedzieć 
M. z S. wybyli gdzieś w tajemnicze miejsce (nie chcieli się przyznać gdzie i po co), oznajmili jedynie, że będą za 2h ... no i dobra, krzyżyk na drogę, tylko jakoś tak trochę cicho i nudno tu teraz w tym domu 
Babie nie dogodzi
A babie w ciąży to już w ogóle ... 
ZELMA - GDZIE SIĘ PODZIAŁ TWÓJ PAMIĘTNIK!?!?!?
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2015, 12:48
Oczekiwania na testowanie ciąg dalszy. Dalej boli mnie krzyż i prawy jajnik. W nocy budziłam się kilka razy i w panice patrzyłam na zegarek czy to już może godzina pomiaru temperatury. Strasznie bałam się, że spadnie. Na szczęście jest mniej więcej taka sama
. A dziś biegam co chwilę do łazienki bo mam uczucie wilgoci i boję się, że to może @. Ale to tylko śluz. I jak tu nie zwariować??
cóż pisać...leżę bo taki mam nakaz...dni sie dłużą,ale zrobie wszystko co mogę, zeby bylo dobrze... niech ten mój groszek rośnie 
11 cs, 21 dc.
Dzień po wizycie w klinice Macierzyństwo W Krakowie.
Nie wiem od czego mam zacząć- chciałam od początku, kiedy szłam tam z nadzieją na naszą nową szanse na dziecko, ale jednak na pierwszy plan wchodzi odczucie, że mój koszmar wrócił.
Lekarz bardzo sympatyczny, nie mam mu nic do zarzucenia, tlumaczyl mi cierpliwie, chociaz ja sama bylam w takim stresie, ze zapomnialam jezyka w gebie i o polowe spraw ktore chcialam to nie spytalam. Patrząc na wyniki meża- tylko in vitro. Powiedział, że z moja endometriozą kwalifikujemy sie od razu i można sie zapisać na liste oczekujących- w tym momencie terminy są na kwiecień. Zalecił też zrobienie genetyki, ze względu na parametry męza (jestem umowiona do Łodzi na 8go stycznia - czeka sie ok 6-8 tygodni) Myśle ok, zapisujemy sie, robimy kariotypy będą ok w kwietniu in vitro. Ale nie nie, badanie USG a tam co? torbiel endometrialna 4 cm na prawym jajniku, więc mam nawrót choroby (pół roku temu na podglądaniu jeszcze jej nie było) na lewym torbiel 0,5 cm. Powiedział, że do 5 cm można jeszcze to przyjac powyzej 5 cm trzeba wycinać - czyli kolejna laparoskopia i pol roku leczenia... Przy okazji pobrał mi cytologie, wszystkie wymazy na bakterie, potem z krwi rezerwa jajnikowa, tarczyca, prg. Ale... czy do kwietnia ta torbiel nie bedzie wieksza? pewnie tak, przy mojej ostatniej laparo miala 8 cm. Zaproponował, żeby np w styczniu podejsc komercyjnie i miec refundowane leki koszt ok 3 tysiecy, potem mozna luty- marzec jeszcze raz komercyjnie plus kolejna refundacja leków i w kwietniu już rządowe, - ktorego powiedział, ze tez nie gwarantuje bo ponoć rząd chce zakazać wciągania w program nowych par.. Rozmawiajac z mezem w sumie sie zdecydowalismy ze tak zrobimy ALE przeciez nie bedziemy miec jeszcze kariotypów. Nie wiem co mam robic refundacja leków też jest do końca czerwca. Czekając do kwietnia załapie sie na jedno podejscie, a potem juz pewnie zaplace i za in vitro i za leki.. no i ta torbiel masakra...
jestem w dupie.. Nie wiem, szukac gdzies indziej? Ginowi rozpłakalam sie przy biurku bo juz takiej guli dostalam, a jak wyszlam to godzine siedzialam w aucie i sie nie moglam uspokoic. Juz wszystko we mnie peklo...
Przy okazji dowiedzialam sie jeszcze ze mam macice tyłozgiętą.
A żeby tego wszystkie było mało to z teściem jest źle
ma nawrót choroby, może w przyszłym tygodniu zacznie chemioterapię ale to nie wiadomo bo jest tak źle że nie wiadomo czy dożyje do końca roku
A nam zostało wierzyć i się modlić że to jakaś pomyłka ....
w piatek potwierdziłam ze ciazy nie ma.....no coz...trzeba zyc dalej..jak dostane @ to umowie sie na wizyte i wtedy zobaczymy co i jak..ale pewnie ok 3miesiace trzeba odczekac..
No i Mikołajki. Pierwsze. Zosia w ogóle nie ogarnia co jest pięć
Dostała bębenek grający, który kupiłam na olx za 30zł i pałąk z kółkami. Nawet na chwilę się zainteresowała
Tatuś dostał dezodorant i żel pod prysznic a sobie mamusia kupiła książki z przepisami dla niemowlaków. (Czy tylko mnie tak strasznie denerwuje jak siedzę nad garami żeby małej paskudzie zrobić coś zdrowego i smacznego do jedzenia a ona zaciska paszczę i ryczy że nie chce nawet jeśli wczoraj jej smakowało????)A teraz siedzimy same, bo tata wybył do klubu sędziować zawody. Trochę mi smutno, trochę mi biednie. Nie umiem się zorganizować, wydaje mi się, że non stop sprzątam i non stop mam gorszy bałagan niż wcześniej
Chciałabym porobić coś ciekawego. Ale przecież nie sama, a nie ma z kim
Dopadł mnie jakiś chwilowy kryzys. Chyba zima
Chciałabym przebywać z innymi ludźmi, nie że koniecznie sama, bardzo chętnie spotykałabym się ciągle z innymi ludźmi którzy też mają dzieci. Tylko że nikt nie chce, albo nie może, albo mój mąż się buntuje, że on tyle w pracy siedział i nigdzie nie jedzie, a na drugi koniec miasta z małą sama samochodem nie chcę, zwłaszcza, że zaprasza nas para i chcieliby nas oboje żeby każdy mógł z kimś pogadać o czymś ciekawym. I szkoda mi Zosi, bo chciałabym żeby miała trochę znajomych do zabawy, a ma ledwo co i to jeszcze strasznie rzadko się z kimś widzimy
A moje majóweczki prawie wszystkie na drugim końcu świata...
Ale dość biedzenia.
Zosia jest coraz sprytniejsza i coraz bardziej upierdliwa. Wyjmij mnie stąd. Wsadź z powrotem. Na ręce. Na ziemie. Usiąść. Wstać. Patrzeć na auta. Bawić się włącznikiem. Najlepiej wszystko naraz i wszystko wymaga wyłącznej uwagi i asysty matki, która w tym czasie pragnęłaby zrobić żarcie
Odkurzam - lezie za odkurzaczem miałcząc. Wkładam pranie - próbuje zjeść moje kapcie. Ładuję zmywarkę - wsadza palce do kontaktu. Chciałabym śniadanie zjeść - już siedzi w drzwiach i memła gumowego klina w kształcie serduszka co to służy do tego żeby się drzwi nie zamykały. Wbrew pozorom i być może negatywnemu oddźwiękowi tego co napisałam jestem strasznie dumna i się cieszę. Że moje dziecko takie żywe, zdrowe, że taki odkrywca, że mamusia jej tak potrzebna. Wie gdzie patrzeć jak się pytam gdzie brum brum. Kojarzy że po baran baran jest buc
Ostatnio nawet parę razy jej przypadkiem papa wyszło do teściowej
A do tego że taki żywioł i kręcioł to na spacerach uosobienie spokoju. Siedzi prawie bez ruchu w wózeczku i sobie patrzy. Na świat, na ludzi, na wszystko. Aaaaa, bo nie pisałam - wózek mamy nowy. Joie spaceróweczkę, przodem do świata (trochę mi smutno że już nie widzę swojej ukochanej paszczusi) i Zosia jest bardzo zadowolona i ja też. Łatwo się prowadzi, jest leciutka, składa się jedną ręką 
A wczoraj święto lasu - byliśmy u męża brata i bratowej. Co prawda pojechaliśmy tylko starszemu chłopakowi dać prezent z okazji urodzin, ale okazało się, że jest impreza i zostaliśmy trochę dłużej. W sumie nawet do Zosi odnosili się całkiem fajnie (bo między nami jest tylko taka poprawność polityczna) i dostała trochę zabawek i ciuszki, nawet bardzo ładne niektóre 
No i coś co mi z głowy wyjść nie chce. Bratowa ma brata ciotecznego. Brat miał laskę, zrobili sobie dziecko, dzieckiem zajmuje się głównie mama tego brata. Bachor jest tragiczny. Tępy, rozpuszczony, niegrzeczny w cholerę. Ma jakoś 8 lat. Ukochany wnusio i synusio itp. i itd. Z laską się rozeszli, wczoraj się dowiedziałam, że laska zrobiła sobie drugie dziecko. Nazwała prawie tak samo jak pierwsze. I to dziecko też tej babce podrzuca. No i ten drugi jest najgorszy. Bo nie prawdziwy wnuk. Bo biedny starszy o młodszego zazdrosny. A takie fajne dziecko... Lat ma 4. Wygadany, inteligentny, niestety dojrzały nad swój wiek. No i starszy go leje, nikt go nie słucha jak coś mówi, jest taki przynieś wynieś pozamiataj. Ale młody sobie w kasze dmuchać nie da. Jak "babcia" mówi do niego że ma sobie iść i jej nie wkurzać to nad odchodne mówi jej, że jest stara i głupia
No strasznie mi do gustu przypadł i tak strasznie mi go szkoda. Że ludzie tak krzywdzą dzieci psychicznie. Bo w sumie i ten straszy jest pokrzywdzony mimo, że taki rozpieszczany i ten młodszy jeszcze gorzej. A żeby było śmieszniej brat bratowej ma teraz laskę, która też ma dziecko, więc to już będzie 3 takich biednych maluchów
Niektórzy ludzie nie zasługują na cud jakim jest dziecko...
Wczorajjuz nie bylo kiedy i jak zdac relacji z wizzyty wiec robimy to dzis 
Wszystko wporzadeczku
Wody sie nie sacza to poprostu zwiekszona ilosc wodnistego sluzu, moje bilo-skurcze to zapewne skurcze przepowiadajace poniewaz szyjka szyjka ladna twarda zamknieta gdzies wysoko jak to powiedzial lekarz
Mala Niunia
tez ma sie dobrze
To juz jest duza dziewczynka
wazy ok 2500g
no chyba ze mama i tata zle uslyszeli lekarza
ale jezeli oboje tak mowimy tozapewne niunia tak wazy
wychodzi na to ze przez dwa tyg przytyla 550g kluseczka mala
Ilos wod prawidlowa przeplywy prawidlowe serduszko pieknie bije 
Pytalam sie o porod i lekarz powiedzial ze mam sie nie mrtwic
moje omdlenia to nie jest wskazanie do cc bo niejedna zdrowa kobieta mdleje podczas porodu. Zapewnil mnie ze jak bedzie szlo cos nie tak to pomoga mi sie rozpakowac wiec tego bede sie trzymac
musi byc dobrze 
Aaaaa mamusia dzis zakonczyla kompletowanie wyprawki
mamy juz wszystko
no zostalo jszcze kupic mleko wrazie jakby moje cycochy niewystarczyly ale to juz w poniedzialek sie zrobi 
Reczniki koszule szlafrok juz sie piora
jak tylko wyschna przeprasujemy i do torby
bo juz prawie spakowane 
Tak wiec Kochanie Moje Malenkie
mamusia prosi zebys grzecznie posiedziala w brzuszku do stycznia 
Powoli odechciewa mnie sie wszystkiego. Nużące te "starania".
Straciłam ostatnie kilka miesięcy na bezsensownym stresie.
Może nie jest mi pisane być matką i może powinnam się z tym pogodzić.
27 cs......
23 DC, 8 dni po owulacji.
Objawy typowe dla DPO...
Ostatnio mam doła, nic mi się nie chce...
Tydzień temu byliśmy w Matemblewie pomodlić się o dzidzie, podczas blogoslawieństwa ryczałam jak bóbr, chyba już z bezsiloności.
Dziś po poludniu jedziemy na roczek do mojej chrześniaczki Martynki, do naszego sloneczka ;*
Udanych i owocnych mikołajek kochane ;***
Wspinam się na Mount Everest mojej wytrzymałości. Jestem pod samym szczytem. Jeszcze jeden duży krok... Jutro się okaże czy jesteśmy na górze, a za dwa tygodnie czy tam zostajemy. Z nerwów wysiadam.
A w innym (hmm) temacie. Przysłowiowy ch*j mnie strzela jak słyszę wypowiedzi odnośnie in vitro od osób, których to wogóle nie dotyczy. Jakie to jest kontrowersyjne, mrożenie zarodków przez 20 lat i co potem o jeju o jeju. Takie osoby nie mają pojęcia, że my invitrowcy również o tym myślimy. I że dla nas to nie jest zrobić dziecko na szkiełku i zapomnieć. I że nie wygląda to tak, jak chyba sobie wyobrażają-dziesiątki niewykorzystanych zarodków od każdej pary-buhahahah!!! Nie mają pojęcia że te małe, niewidoczne gołym okiem groszki są już przez nas tak bardzo kochane i cierpimy po stracie każdego jak po odejściu najbliższej osoby... Nie potrafię ubrać w słowa co poczułam, jak to usłyszałam od osoby, po której bym się tego nie spodziewała. Procedura in vitro jest trudna (też odkrycie;-) ). Całe to fizyczne, nazwijmy cierpienie, badania, zastrzyki, leki, wizyty to jest nic w porównaniu z tym co dzieje się w głowie, ze strachem, niepewnością i bólem rozczarowań. Nikt kto nie przeżył nie zrozumie. A my?? W obawie przed byciem ocenianym zamykamy się w swoich małych światkach, obudowujemy szczelnymi ścianami tajemnicy, żeby się przypadkiem nie wydało...ech świecie.
Somewhere over the rainbow, way up high
And the dreams that you dreamed of, once in a lullaby
Somewhere over the rainbow, blue birds fly
And the dreams that you dreamd of, dreams really do come true...
czasami zastanawiam sie czy tamta ciaza to nie byl jakis sen, czy tamte wydarzenia mialy miejsce... dziwne to troche, te moje mysli... podobno cos w zyciu dzieje sie po cos... wierze w to z calego serca.... milego wieczorka 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.