To było moje wielkie marzenie i pragnienie... A teraz staje się obsesją. Taka byłam szczęśliwa gdy zobaczyłam dwie kreseczki na teście. Tacy byli rodzice szczęśliwi, że zostaną dziadkami. Mój tata zwariowany dziadek, takich dziadków to ze świecą szukać. Tylko wnuki się liczyły i wszystko dla nich robił ... A potem wyrok- ciąża obumarła....
Ciągle słyszę, tak musiało być ale teraz się uda. Czy ludzie są prorokami? Hmmm to czemu nikt nie przewidział, że tamta ciążą zakończy się tak jak się zakończyła? Czemu nikt nie przewidział, że serce mojego taty nagle się zatrzyma ?
Tego nikt nie przewidział.... A teraz mi prorokują, że teraz się uda... Starałam sie być silna, ale ile można udawać ? Zawsze byłam silna i podnosiłam się po upadku... Ale tym razem chyba spadłam za nisko. Bo nie potrafię . Kiedyś zachwycałam się brzuchami ciążowymi i uwielbiałam patrzeć na dzieci. A obecnie na sam widok płaczę. A słyszę, że nie mam powodów, bo przecież to się zdarza... Ale dlaczego zdarza się kobietom, które tak bardzo pragną ?
24+0
Jutro belly wyznacza granicę bezpieczeństwa ciąży - gdyby się w tym momencie coś stało to dziecko ma już około 50% szans na przeżycie.
Oby oczywiście się nic nie stało, ale mimo wszystko ta informacja mnie uspokaja.
Mam mały problem z L4 bo kadrowa mi je zwróciła bo na jej kopii nie widać literki B wiec wtedy byłoby 80%. I żeby lekarz to poprawił. Problem w tym ze to L4 jest juz od 20.11 i kończy się 16.12 a 17.12 mam wizytę. I teraz pytanie czy jechać specjalnie w ten czwartek do lekarza żeby poprawiał czy mogę poczekać do wizyty tydzień później? Wypłaca mi 80 a potem wyrównanie czy w ogóle będzie wstrzymane dopóki nie doniose. Któraś się orientuje?
Larusia kopie co chwilę, ostatnio wreszcie udało się to wyczuć tatusiowi i babci 
Wiem, że to wcześnie, ale mam już prawie całą wyprawkę
wolę mieć takie rzeczy zawczasu, bo potem nie wiadomo jak będzie. Wszystko jest takie piękne ach 
Z bezsilności wyciągnęłam dokumentacje poprzedniej ciąży. Oglądnęłam filmy z dwóch badań usg, zdjęcia. Poryczałam się jaj bóbr i wcale nie jest mi lepiej. Liczyłam ile wtedy minęło czasu od om do usg z serduszkiem.
Wtedy było 53 dni.
Wczoraj był 54 dzień.
Chcę się łudzić, chcę wierzyć że jeszcze wszystko może być dobrze, że natura czasami płata figle i może owulacja faktycznie była później, że serduszko może już dzisiaj bije 
Chcę i się staram, ale poziom mojej rezygnacji jest dzisiaj powalający. Czy jeśli powiem, że odwiozłam dzisiaj tylko młodego do żłobka i wzięłam kąpiel ( w wodzie dobrze się ryczy bo nie trzeba chusteczek używać ) da wam podgląd na stan w jakim trwam?
Najchętniej bym się napiła czegoś mocniejszego, no ale jak??
Fasolko! I tak cię kochamy 
To okropne. Pije codziennie cole - jedyne co pomaga mi na brzuch. Pozwala się odbić i mdłości mijają.
Może chociaż poprawi to niektórym ciężarnym humor jeśli dołują się, że dostarczają fasolce Cole - inne kobiety też to robią
2 dzień bez dupka, czekam na @.
Wczoraj przed snem miałam poważny kryzys, dostałam takiego pietra że szok, jakbym już leżała na tym stole przed punkcją. Boję się tego jak cholera. Dzięki Anuszka za zapewnienia że to nic wielkiego ale ja się boję takich rzeczy jak złego. Przyszły mi do głowy wszystkie czarne myśli jakie tylko mogły mi przyjść. W końcu wstałam do łazienki i dałam sobie mentalnego kopa w dupę, że muszę się pozbierać, zacisnąć zęby i przejść przez to wszystko. Od zastrzyków przez tą cholerną punkcję aż do wiadomości o liczbie i stanie zarodków. Potem transfer to już fiu. Jak przeżyję to wszystko to już będzie z górki.
Ale czasem pocieszam się że poród przecież też nie będzie łatwy a też trzeba będzie to przejść i nie ma rady.
Obudziła się też wczoraj we mnie wielka frustracja, że dlaczego my z mężem nie możemy pójść po prostu do łóżka i zrobić dziecko, dlaczego dla nas jedyna szansa to jakieś laboratorium i tona leków. Cóż, porzucę te pytania bo i tak nikt mi na nie nie odpowie. Doszłam za to do wniosku że ta historia dała mi bardzo dużo siły. Nie przypuszczałabym nigdy, że będę w stanie przejść przez to, przez co przechodzę. Ale przecież my babeczki jesteśmy silne i jak my nie damy rady to kto?
Zaciskamy zęby i idziemy za ciosem. Niech ta @ się już pojawi i walczymy dalej...zanim się spietram ucieknę.
A z innych rzeczy to podjęliśmy chwilowo decyzję o niesprzedawaniu naszego starego auta. I tym sposobem mogę dumnie ogłosić: mam całkiem swoje własne cztery kółka 
Nowy tydzień...i koniec starań w tym cyklu. Teraz ta gorsza część - czekanie.
Na początku cyklu próbowałam nastrajać się bardzo pozytywnie, że teraz na pewno się uda, tak właśnie myślałam w cyklu, w którym udało mi się zajść w ciążę...Teraz emocje trochę opadły i..trochę jakby tracę wiarę.
Teraz chyba też się nie udało...
8 grudnia... wg Usg i obliczeń tutejszych lekarzy 29+6 czyli koniec 30 tygodnia. 
Najgorsze za nami...
Dziś byłam na posiewie i okazało się, że jest efekt leżenia, rozwarcie się zmniejszyło. A ostatnio nawet ciut więcej wychodzę do wc, nawet 2-3 razy, a nie raz
Niestety, toaleta nadal łóżkowa. Czyli mycie głowy na łóżku ale można dojść do wprawy. Taborecik, miska, szampon, a spłukanie włosów butelką po wodzie mineralnej. Reszta na łóżku z ręcznikiem wielgachnym pod 'dupą' i całym ciałem, i lecimy. Codzienne mycie zębów też na łóżku.
Stresują mnie te badania i rozkładanie nóg, oprócz lekarza lowelasa lampi się jeszcze położna, a dziś to dobitnie, nawet głowę schyliła.
Aha i ponownie przed chwilką dostałam smsa od mojej pani doktor. Kurczę jednak ona jest inna niż inni lekarze. Nie spodziewałam się, że dalej będzie interesować się naszymi losami. To miłe.
Teraz wyznaczam sobie kolejny cel dotrwać do piątku, wtedy wskoczy nam kolejny tydzień polegiwania tutaj... 6ty
Ale póki co, nie ma co wybiegać w przyszłość. Tego nie lubię.
39 TC (38t0d)
Za Nami 95 % ciąży
Do TP pozostało wg. USG 10/11 dni/OM 14 dni
Nie przypuszczałam, że ten wpis w ogóle powstanie:P My jeszcze w dwupaku !
Kulamy się, sapiemy, nogi i dłonie puchną, zgaga jakoś odpuściła, zatwardzenia znów się pojawiły ale to pewnie przez moje ostatnie obżarstwo słodyczami
i tak sobie czekamy... Oznak porodu na tę chwilę 0. Synuś ma chyba za dobrze w swoim M1 bo się na mnie wypiął. Dosłownie... Wczoraj tak wypychał dupkę z jednej strony brzucha a nogi/ręce z drugiej, że brzuch przybrał podłużny i płaski kształt a ja wiłam się z bólu. Ten młody człowiek myśli chyba, że droga ku wolności wiedzie przez skórę 
Póki co nie zamierzam pić żadnych naparów z liści malin, jeść ananasa czy innych specyfików, masować cycków czy urządzać orgie z mężem. Przyjęłam stanowisko, że skoro jeszcze nie wychodzi to nie jest gotów. Dam Mu jeszcze ten tydzień na porządki w brzuchu
Zresztą jutro wizyta i ktg, to poproszę lekarkę o skierowanie do szpitala na za tydzień, na ewentualne wywołanie. Ale mam nadzieje, że zacznie się samo 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 17:07
Hej Dziewczynki !!
Powiem Wam, że nic mi się nie chce!!! No może poza jedzeniem regularnie co 2 - 3 h zasysa mój żołądek bez dna... Wtedy jem jabłka pomarańcze marchewki cokolwiek co na chwile zaspokoi mój głód a nie sprawi że będę grubachem... Chociaż już i tak przybrałam na wadze 1,5 kg od początku ciąży
wymyka się to spod kontroli a co będzie później... Co prawda ani po ciuchach ani po sobie nie widzę ze jest mnie więcej wiec to pewnie ogólnie zatrzymanie wody itp. ale i tak przeraża mnie perspektywa mojej wagi...
Kurcze to chyba jeszcze za wcześnie na takie obżeranie się...??
Generalnie nie mam zachcianek jedzeniowych i tu nie o to chodzi że mam na coś konkretnego mega ochotę np. na przysłowiowe śledzie w czekoladzie... ja po prostu ciągle mam uczucie pustego żołądka od czego oczywiście cały czas mnie mdli... właśnie zjadłam 9 pierogów z serem i jagodami i w gardle czuję że nic mi już nie przejdzie a w żołądku uczucie pustki...
Czasem się zastanawiam czy to ciąża czy tasiemiec :p
Tak poza tym to wszytko dobrze, ciąża jeszcze nie jest dla mnie szczególnie uciążliwa ( poza w/w kwestią ) nie "przytulam muszli klozetowej" nie mam jakiś zawrotów głowy czy innych takich. Tylko taka jestem... jak kluchy na mleku ciepła papaciaja ze mnie ;P nic mi się nie chce mogłabym cały dzień leżeć pod kocem i spać, już nie mogę się doczekać kiedy pójdę na zwolnienie, może po nowym roku mi się uda...??
Życzę Wam przyjemnego wieczoru i do następnego

Mam juz mam
Lozeczko dla mojej Krolewny
Juz sobie oczywiscie musialam wszystko poubierac zeby zobaczyc jak sie bedzie prezentowac w pelnej okazalosci 
Wyszlo to tak 
Lozeczko stoi przy samej scianie przerwa miedzy nim a naszym lozkiem jest bardzo mala ale naszczescie sie mieszcze ( teraz z duzym brzuchem wiec pozniej bedzie jeszcze lepiej ) nasze lozko stoi przy samym grzejniku ;/ ale mezowi w zime zawsze bylo zimno wiec teraz bedzie mu cieplaj a i tak mowize w tygodniu bedzie spal w innym pokoju wiec problem mniejszy
teraz obkladam grzejnik poduszkami zeby niedaj Boze glowy nie rozwalil
wiec jakos damy rade
musimy 
Ach nie moge sie napatrzyc na lozeczko
narazie jak niunia bedzie w nim spala to sciagne baldachim wydaje mi sie ze jest on malo potrzebny przyda sie na lato
a na sciane chce kupic jakies obrazki kule swiecace czy pompony
cos wymysle jeszcze
Trzeba zrobic piekny Lenkowy kacik 
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2016, 11:09
Julek dzisiaj tak kopał, że nawet tata poczuł przez brzuch:) ogólnie mały chyba jest coraz silniejszy bo ja też coraz mocniej go czuje.. kocham to uczucie bąbelka w brzuszku 
Przeczytałam ten mój pamiętnik od początku. Dużo przeszliśmy. Zdrowie Przemka spędzało nam sen z powiek. Oczywiście bywają prawdziwe dramaty, a u nas było "tylko" źle. Nie radiliśmy sobie z niczym- z emocjami, z codziennością, z problemami... Ale to juz za nami. Dziś ja i mąż znowu jesteśmy tacy jak dawniej- zakochani i zgodni. Dziś bycie mamą to cudowna codzienność 


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2015, 23:39
Po kontroli w poradni patologii noworodka. Ogólnie wizyta na plus chociaż jak zobaczyłam jaka dziś p.dr. ma dyżur myślałam że się niczego nie dowiem. Mimo to jest ok.
Waga ładna 7015g przybiera ładnie bo ostatnio 16.11 było 6800g. Więc pięknie rośnie
dalej bierzemy wit D plus 7mg żelazo actiferol start tak profilaktycznie. Wodniaczki się wchlonely. Możemy też zabrać jedną butlę mleka na rzecz "pełnego" obiadku. No chyba że młody będzie się domagał to dać mu mleko
ogólnie dr. Była trochę w szoku jak usłyszała ile ml dzienie mleka zjada (600-650ml). Mówiła że mało które dziecko w tym wieku tyle pije mleka na dzień. Apetyt dopisuje. Jedyne co trochę mnie zmartwilo to jak dr. Posadzila Domika na pupie on się chwial i dr powiedziała że mógłby już mieć bardziej sztywne i mocniejsze mięśnie kręgosłupa aczkolwiek jak rehabilitantka mówi że jest w porządku to ona to przyjmuje. I tak na to co młody przeszedł od dnia narodzin dr. Mówiła że jest teraz dobrze.
Kontrola w lutym.
Teraz bilans 9tego mce 14.12 w naszej przychodni i w tym roku jeszcze 21.12 usg główki a od stycznia na nowo. Damy radę 
Dziś też udało mi się spotkać w szpitalu koleżankę którą poznałam jak Dominik leżał na OITN bo były tam też jej bliźniaczki. Dziewczynki urodziły się w 32tc i z wagą ok 1400g i ok 1300g i jak to dziewczynki dbają o linię bo teraz mają lekko powyżej 6kg a ten nasz Klopsik miał 870g a teraz już 7000g
ogólnie jak tak się spotkalysmy to obie w szoku jak te nasze dzieciaki rosną i jakie są dzielne
-wspomnienia wtracaja.
A na koniec taka dla mnie ciekawostek gdzie po porodzie mówiłam że już nigdy więcej bo wizja powtórki z "rozrywki" mnie przeraża tak teraz coraz częściej marzy mi się drugi bobas. Najlepiej dziewczynka chociaż znając moje szczęście pewnie jak już się zdecydujemy będzie chłopiec
aczkolwiek słyszałam że im starsza kobita tym większe szanse na córkę
chociaż najważniejsze jak się zdecydujemy i by się udało to aby było zdrowe i wysiedzialo w brzuchu chociaż te 37tc albo 38tc...hmmmmm marzenia matki wariatki 
A najważniejsze mąż zgodził się aby być na wigilii u moich rodziców 
Leżę sobie u mamy Marceli biega zadowolony a ja patrzę na mój brzuszek ruszajacy się kocham Cię córeczko moja czekamy na Ciebie moje życie już się zmieniło mimo leżenia oraz plamien które znów wczoraj się pojawiły .... Trudno damy radę ... Mała kręci się wierci oj jaki to piękny widok...
Bóle brzucha mam niestety lecz to normalne....
Mamy dylemat z imieniem Boże jakie idą imiona aż ręce opadają mój mąż się uparł na Kaje potem było Lena ( oj nie tylko Nie Lena to imię aż doprowadza mnie do szału nie nie nie) ja chcę Eliza bądź Maja lub Milenka... Zresztą chyba sama nie wiem czego chce no cóż..... Dojdziemy do porozumienia na pewno:-)
15 dzień cyklu.
Przez ostatnie 4 dni bacznie obserwowałam siebie, robiłam testy owulacyjne i wiem już na pewno, że owulacja była wczoraj, w 14 dc. Testy owlacyjne wskazały, że dwa równe paski, w więc ewidentnie pozytywny test wyszedł w niedzielę (13 dc) ok. 15.00 więc działaliśmy kilka godzin później. W poniedziałek już była tylko jedna kreska, dziś również. Poza tym bolały mnie piersi i jajniki, więc wszystko wskazuje na ten dzień
Skoku temperatury jeszcze nie ma, więc moja teza że owulacja występuje wcześniej niż skok może się potwierdzi 
Poza tym mam w sobie tak dużą nadzieję jak nigdy, wierzę że to tym razem się udało
Proszę, proszę, proszę Cię Boże...
Ostatnio Bóg istnieje w moim życiu, chodzę do Kościoła, byłam na rekolekcjach i bardzo mnie podbudowały. Każda moja wizyta w Kościele daje mi jakieś znaki, tak jakby Bóg chciałby przez temat kazania przekazać mi ważne rady. A ostatnia niedziela odbyła się z błogosławieństwem dla rodzin, matek spodziewających się dziecka i matek pragnących dziecka.
Wierzę i czekam na Ciebie Fasolko :*
po długich rozmyślaniach wszystkich za i przeciw ostatecznie dwa Bąbelki trafiły dziś pod moje serducho.
Lekarz nie daje wielkich szans, bo zarodki są raczej z tych słabszych. Ale jestem ich mamą, wierzę w nie! mam nadzieję, że będą walczyć i wywalczą swoje życie bo kto ma ją mieć jak nie ja??
Taki a nie inny czas transferu spowoduje, że święta będą albo cudowne albo będę się musiała mocno trzymać i czekać kiedy tylko się skończą..
Modlę się i błagam o CUD!
Jest mi ciężko. W rodzinie ciążę,szczęście a ja ciągle po tej drugiej stronie. Nie zazdroszcze ale jest mi przykro,bo tak pragnę tego malenstwa. Jedyna szansa to w styczniu ivf. Nie czekam dłużej. Czekam na styczeń bo jest szansa że będziemy objęci refundacja. Jesli nie ruszamy komercyjnie. Czekam na okres i zaczynam już anty,żeby w styczniu moc rozpocząć stymulację.
Już po wizycie genetycznej i mój Kropek a raczej KROPKA
ma się dobrze. Wszystko w normie, ma śliczne rączki, śliczne nóżki i śliczną kość nosową...cała jest śliczna !!!!!! Wszystkie badania są w porządku. Jestem taka szczęśliwa
Dziś jak zobaczyłam moje szczęście na ekranie dotarło do mnie że będa mamą...bo zobaczyłam małego człowieczka, nie jakąś średnio kształtną plamę. Mała ma już 6,06 cm i straszna z niej wiercipiętka, Pani doktor która chyba jeszcze ciągle uczy sie robić usg genetyczne nie dała rady ogarnąć mojego dzieciaczka i musiała przekazać je w bardziej doświadczone ręce. Przed gabinetem prawie zeszłam na zawał z nerwów, ale po wyjściu z mężem poryczeliśmy sie razem. To coś niesamowitego...
@doszła..nie dość ze się spóźniła to jeszcze boli jak diabli, jak na mnie bardzo obfita..zjadłam bardzo dużo nospy i nawet dzisiaj jeszcze boli aaa no i plamienie miałam prawie dwa dni..
Wizyta umówiona na 17.12..zastanawiam się nad zmianą lekarza..musze to przemyśleć..na męża nie mam ci liczyć..jak zawsze..to ja w naszym związku noszę spodnie nie on...smutne to..nawet jak sie kłócimy to on nic nie mówi...tylko milczy i jeszcze bardziej mnie qkurwia..pokłóciliśmy się wczoraj..aa nie zapomniałam to JA sie obraziłam..a on sie po prostu nie odzywał...nawet spalam gdzie indziej wczoraj..nie dość ze mieszkamy u mnie w domu to ha zawsze musze spać albo ba ziemi albo gdzie indziej bo ksieciuniu nigdy nie widzi problemu...dla niego zawsze jest ok...ehh..jego rodzina..nie lubię jej..zawsze sa jakies problemy jak nie z kasa to z czym innym i tak w kolko..ciekawe czy mój szanowny małżonek potrafi odciąć pępowinę od swojej matki...to takie moje ciche skromne marzenie które nigdy sie nie spelni....tym miłym akcentem kończę zastanawiając sie gdzie spać..i czy sie nie odzywać dalej..dobrej nocki
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2015, 21:29
15 dc
Dzisiejszy dzień minął szybko, ale również był męczący, jakaś jestem ostatnio zmęczona.
Zrelaksowałam się jak zwykle na jodze:)
Dziś temperatura podniosła się na 36,00...i co się w związku z tym okazało??? że dziś 15dc nie jest już dniem płodnym, że niby owulacja wystąpiła 10 dc w czwartek, kiedy zupełnie nic nie czułam, jajnik bolał mnie w piątek, przez cały dzień, wtedy też pojawił się śluz...Czyżby wynikało z tego, że spóźniłam się z serduszkowaniem o jeden dzień???szlag mnie chyba trafi...
Gdyby tak było, to już jestem wściekła, nie, nie o to, że tak pragnę maleństwa a znowu nic by nie wyszło bo niby co...gdyby chodziło o jakieś "grubsze"sprawy, ale o to, żeby spóźnić się z serudzkowaniem o jeden dzień?cholera jasna, to w takim razie, dlaczego tak łatwo utrafiają w ten konkretny dzień, te kobiety, które w ogóle nie chcą mieć dziecka, nooo dlaczegooo???
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.