Wykupiłam dziś zapas leków na następne 2 cykle i zapłaciłam "jedyne" 200 zł. Normalnie czuję się jak emerytka z reklamówką leków. Generalnie zawsze unikałam nadużywania leków, a teraz będę jeść po kilkanaście tabletek dziennie. Oczywiście zrobię wszystko żeby zwiększyć swoje szanse, ale zastanawiam się czy one mogą mi naprawdę pomóc. Owulację mam zawsze ilekroć miałam robione usg, lekarze zawsze twierdzili, że owulacja była. Clostylbegyt ma spowodować, że wyhoduję więcej pęcherzyków, tym samym zwiększę swoje szanse. Ciekawe jak to będzie, mam nadzieję, że nie zrobią mi się żadne torbiele, bo do tej pory nigdy nie miałam z tym problemu. Polfilin Prolongatum ma zwiększać ukrwienie i pomóc w ewentualnym zagnieżdżeniu, Metformax to generalnie lek na cukrzycę, a w moim przypadku ma poprawiać metabolizm węglowodanów, który jest podobno bardzo ważny przy zachodzeniu w ciążę. Do tego oczywiście Euthyrox N 50 i Femibion Natal 1, witamina C i D. No nic zaczynam tą mieszankę wybuchową od następnego cyklu, co ma być, to będzie. Na nic się nie nastawiam, wolę się ewentualnie miło zaskoczyć niż boleśnie rozczarować. Muszę być silna i małymi kroczkami dążyć do upragnionego celu. Wypatrzyłam dziś nowego lekarza w okolicy, który ma bardzo dobre opinie, kiedyś od koleżanki słyszałam o nim dużo dobrego, ale wtedy to nie było dla mnie takie istotne. Postanowiłam, że skonsultuję się z nim, może w następnym cyklu. Myślę, że zawsze warto poznać opinię kilku osób, a nóż ten następny zwróci uwagę na coś, co zlekceważył poprzedni. Będę walczyć, zrobię wszystko, co w mojej mocy, ale czasem się boję, że moje leczenie nie pomoże, że to przez te kiepskie parametry nasienia nie mogę zajść w ciążę. Ale jakieś tam szanse zawsze są i tego muszę się trzymać.

Ciąża zakończona 15 grudnia 2015

13 tyg mojego szczęścia zakończylo się z dniem 15 grudnia kiedy pojechalismy na usg i okazalo się ze serduszko naszego maleństwa 2 dni wczesniej przestalo bić... Potem szpital, nic do mnie nie docierało...dobrze, że leki działały bo nie wiem jak przetrwałabym ten czas... Rozpacz, ból, żal do Boga, a teraz muszę jakoś przetrwać i oswoić ten ból... Nigdy Cie nie zapomnę mój dzidziusiu...


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 grudnia 2015, 18:14

Naszło mnie dziś od rana na świąteczne porządki, umyłam okna, zmieniłam firanki, wyczyściłam sobie dywan i ogólnie jestem w bardzo dobrym humorze. Niespodziewane mężulek wrócił do domu - w przeciwieństwie do mnie humor mu nie dopisuje. Robota nie wypaliła, do końca roku siedzi w domu. Postanowiliśmy wspólnie, że wstrzymujemy się ze staraniami. Stwierdził, że będziemy sobie serduszkoawać, ale będziemy uważać ha ha śmiać mi się chciało, tak zdecydowanie musimy uważać, bo do tej pory ciągle się udawało ;) Może to i dobrze, trochę człowiek odpocznie, dobrze nam to zrobi. Jutro jedziemy robić badania, bo już nas umówiłam, a później do ginki z wynikami.
Miłego wieczoru kochane ;)

Jutro muszę powiedzieć w pracy. Pracuję w fabryce(cukiernia) i muszę podnosić dosyć ciężkie rzeczy i wchodzić do zamrażarki, przestawiać wózki z ciastami więc jest to ciężka praca a tym razem pod żadnym względem nie chcę ryzykować. Ciekawa jestem jak to tak naprawde przyjmą, bo w oczy to każdy się cieszy a tak naprawde to nigdy nie jest im to na rękę. Ale olać to...

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 15 grudnia 2015, 19:46

Minelo sporo czasu...w sprawie dziecka nic sie nie zmienilo...dalej go niema w naszym zyciu...za to pjawily sie nowe chorobska Pawla nadcisnienie plucne astma i niekonczaca sprawa z noga...nie mam powoli sily...on rozdrazniony ja rozdrazniona...jest chlodno miedzy nami...rozmowy nic nie daja...ciche dni nic nie daja...klotnie tez nie...juz nie wiem co robic ilez mozna walczyc najpierw o zdrowie pozniej o malzenstwo pozniej dziecko pozniej znowu o malzenstwo i znowu o dziecko o prace i zas o zdtowie a teraz co znowu malzenstwo...nie mam sily prosic go o odrobine czulosci...spoczal na laurach juz mnie nie zdobywa juz nie pokazuje ze mu na mnie zalezy...nie ma ciepla...chyba juz wole sie klocic nic czekac na jego krok bo tego sie nie doczekam...achhh nie mam sily...nie wiem czy to dlatego ze mam dolka czy juz zobojetnialam...

adora Kruszynko, czekamy na Ciebie. 15 grudnia 2015, 19:58

Maz od kilku dni narzekal na gardlo wiec wzielam sie za jego uzdrawianie. Po 1 sesji reiki jest o wiele lepiej. Dzis byla kolejna. Zobaczymy jak bedzie sie czul jutro.
Od wczoraj mam wrazliwe piersi.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2015, 19:56

99 dc
13+3(14t)

Witam się w 4 miesiącu i II trymestrze :)


OJ znowu dużo się działo.

W weekend impreza urodzinowa męża. W sobotę przyjechała jego rodzina i znajomi. Upiekłam pierwszy raz torta i nie wyszedł :( tzn był ładny ale biszkopt jakiś dziwny, twardy :/ Trudno, ale się starałam :)
Posiedzieli, wypili, pojedli jak to na takich imprezach. Może teściowa pomyślała że jestem jakaś obrażona czy coś ale mało się odzywałam. Jak zawsze :) Bo ja spokojna jestem.

Mój tort:
2j4su9k.jpg

Dostałam od męża pozytywnik - tak dziennik z pozytywnymi senstencjami na każdy dzień. No to czytam :) Od teściowej - nie chwaliłam się - dostałąm medalik Matki Boskiej Niepokalanej wraz z modlitwą. Bardzo się cieszę i modlę się codziennie. Dostałam również aniołka takiego porcelanowego - uroczy :)

Od męża pod poduszką ostatnio znalazłam czekoladę i misia - w koszulce "jestem Twój". Popłakałam się ;(

Misio Zdziś:
wvwubc.jpg

Przed godziną wróciliśmy z bierzmowania mojego siostrzeńca. Trwało ponad 2 godziny. Byłam dziś drugi raz w kościele bo wcześniej na pogrzebie sąsiada :/

Żeby nie kończyć smutno wklejam nasze zdjęcie z ostatniej wycieczki - Lublin. Byliśmy wtedy już w trójkę nieświadomi tego <3

15q53yq.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2015, 21:07

Jestem załamana. Po raz pierwszy w życiu mam takiego dola. Te nasze bezowocne starania pomału doprowadzaja do rozpaczy. Zmywam i rycze, gadam z mężem i rycze. . Chwilami mam dość.
Musze cos z sobą zrobić. Co raz częściej dochodza mnie mysli ze nie czuje się spełniona. .. widze się za 10 lat bez dzieci i bez wykształcenia. .. i ze smutnym mężem u boku.
Bogu dziekuje za to, ze mój P jest taki kochany, ze mogę z nim porozmawiać i wgl... ale sama nie wiem jak dlugo on to wytrzyma. Ciagle powtarza ze mamy siebie i damy sobie rade itd... a ja sie czuje taka hmmm pusta :(( pomocy! Co ja mam robić? !

19dc
2dpo

Dziś mój Ślubny po kolacji od razu padł. Jego ta robota wykończy kiedyś. Teraz chrapie obok mnie na kanapie.
Jakoś trochę mi lepiej chyba dziś. Choć dalej ciężko mi znieść rozmowy o dzieciach i ciąży koleżanki. A najgorsze, że za każdym razem, przy każdej klientce słyszę to samo. Wkurza mnie to już...

Jutro mam wolne. Może okna pomyję... Jakoś muszę sobie zagospodarować czas, bo zwariuję przez najbliższy tydzień. Boże spraw, żeby się udało... Błagam...


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2015, 10:26

Jednodniowa obraza na ovu poskutkowała niezmierzeniem temperatury rano :) Dzisiejsza wizyta w aptece, -130 złotych w portfelu, na półce uzupełniony i poszerzony zapas tabletek. Jeszcze trochę i będę musiała dzielić na rano, wieczór i południe w specjalnym pudełeczku :D Spróbuję znowu ten cykl z wiesiołkiem, chociaż generalnie chyba aż tak strasznie z tym śluzem u mnie nie jest.

aknis każdy doczeka swojego szczęścia 20 kwietnia 2016, 20:16

Pracowałam kiedyś z pewną kobietą. Generalnie nie będę się zagłębiała w te tematy, ale jest wierząca osoba i potrafi pomagać ludziom na jakieś tam swoje sposoby. Kiedyś opowiadała mi, że właśnie pomogła parze, która się starała i nie mogła. Ostatnio często o niej myślałam, ale no stwierdziłam że nie będę dzwonić no bo co mogłam powiedzieć.
Matko... Swoją drogą śniła mi się kilka miesięcy temu że ma raka.
No ale do rzeczy spotkałam ja dziś u lekarza. W ogóle śmieszne jest to że w zupełnie innym mieście w ogromnym budynku. Iiiii okazało się że faktycznie miała nowotwór. Dopiero mi się przypomniało że ja to wysnilam. Dziwne. No ale dobra w każdym razie powiedziałam jej ze wykryto u mnie różne schorzenia i chce a nie mogę zajść w ciążę. Wiem tylko, że jak ona wie to już teraz będzie dobrze. :)

23cs
4dc

Odebrałam dziś w Urzędzie Miasta z rąk burmistrza mianowanie. Dostałam kwiaty, gratulacje, a potem w doborowym towarzystwie piłam kawę i zajadałam się ciastem (tzn. z burmistrzem i pozostałą elitą). :)
Potem poszłam do cukierni, kupiłam trochę ciasta i zaniosłam już do szkoły do pani dyrektor z okazji mojego mianowania. To się sekretariat ucieszył. :)

Jutro czekają mnie jasełka. Strach się bać jak to wypadnie.

ZAPIS dla mnie, żebym nie zapomniała ---> Poprawa znaczna (!) dzięki siemieniu lnianemu (a to dopiero 4-ty dzień picia). I nie chodzi o śluz. ;)

Cykle mi się skracają. Kiedyś miałam po 33 dni przez wiele lat. Odkąd mam męża mniej więcej cykle mam około 28 dni. A odkąd się staramy skracają się i obecnie od 24 do 26. Miesiączka też mi się skraca. Właściwie to wychodzi na to, że trwa 2 dni. Reszta to plamienia.

Campari Niekończąca się walka trwa... 16 grudnia 2015, 00:17

Miałam marzenia... Miałam 7 lat, chciałam dobrze się uczyć i tańczyć w zespole. Tańczyłam, ale sukcesów nie osiągałam. Chciałam chodzić do szkoły muzycznej, ale dla rodziców to byłby chyba kłopot, skoro nigdy mi tego nie umożliwili. Chciałam mieć chomika- miałam nawet kilka bo żaden nie chciał zostać na dłużej. W szkole średniej chciałam mieć chłopaka, czasem miałam:-) ale nie tego którego akurat chciałam bo tego miała inna, zawsze lepsza...marzyłam o miłości, takiej, której w domu nigdy nie było mi dane oglądać. Patrzyłam jak koleżanki jedna po drugiej snują plany po maturze. Bywałam bardzo samotna. I bardzo smutna. Marzyłam dalej, ba, nawet wierzyłam, że się te marzenia spełnią, no bo przecież ej no-czy ja chciałam wygrać milion w totka?? (Hmm, no w sumie;-) ). Nie, ot zwykłe marzenie, zakochuję się w fajnym chłopaku, kończę studia, wychodzę za mąż, zachodzę w ciążę... No przecież zawsze tak jest, wszyscy tak robią. Tymczasem skończyłam studia i się nie zadziało. No dobra, to skończyłam drugie. I wtedy...wtedy życie ze mnie zadrwiło pierwszy raz. Ach, co to była za miłość, nagle jakby karta się odwróciła, cóż za euforia, no haj normalnie. Wspólne mieszkanie, plany, plany...p.l.a.n.y. Haj minął po roku, ale reszta nadal trwała, nie wiem dziś dlaczego, może dlatego że nic nie dzieje się bez sensu, chyba. Może po to, żebym po 4 latach i mając już dobre 31 na karku poznać M. Nie rzuciłam się w to z euforią, wręcz ostrożnie weszłam i powoli pozwoliłam ogarnąć się...szczęściu:-) pierwszy raz w życiu poczułam że jestem szczęśliwa. Nieprzyzwoicie szczęśliwa. I teraz już wiedziałam, spełnią się marzenia, o matko!! Będzie ślub, będzie dom, będą dzieci:-) przecież tyle czekałam, nareszcie!! I tu los zadrwił drugi raz, ale tym razem już z nas. I teraz nie wiem. Jaki jest ten Boży na nas plan?? A może ja po prostu za dużo chcę?? Jak wymazać te marzenia, które przecież ciągle mam, jak wyobrazić sobie przyszłość, w której nie jesteśmy rodzicami, jak tę pustkę oswoić?? Jak naprawdę uwierzyć w to, że przecież mam szczęście, mam dwie nogi które mogą zwiedzać świat i dwoje zdrowych oczu które mogą dostrzec piękno wokół, mam miłość, bezpieczne i wygodne życie...a jednak...
Mam marzenie. Marzę by zdarzył się cud.

tbt przykro mi, że miałaś takie nieprzyjemne powitanie, był czas, kiedy na takie powitanie, szlag mnie trafiał, teraz staram się nastawiać tak, że jeśli nie zajdę w ciąże teraz, to próbuję w kolejnym...a później jadę do ginekolog i proszę o badania bo jak długo można tak czekać? wkręcać się w objawy, żyć nadzieją a później przeżywać rozczarowanie...

Campari Niekończąca się walka trwa... 16 grudnia 2015, 12:45

M nie ma ze mną, więc to nieciekawe info musiałam przekazać Mu smsem. Napisał mi dwa słowa, dwa najpiękniejsze jakie mógł, dwa najważniejsze dla mnie...i nie, nie było to ,,kocham Cię". Nie musiał. Wiecie co mi napisał?? SPRÓBUJEMY ZNOWU. A mi poleciały łzy w tramwaju:-) może jestem jakaś głupia, a może to te cholerne sztuczne hormony ale...Jego siła daje mi chęć walki dalej.

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 16 grudnia 2015, 12:46

16dc 2 dni po laparoskopii
Laparoskopia nie była straszna, po obudzeniu bolało mnie jak w trakcie silnej miesiączki i z godziny na godzinę jest lepiej.. Nadal mnie trochę zgina i ciągnie, ale nie jest źle.. Gorsze jest to, że po narkozie wymiotowałam cały dzień i do dzisiaj jest mi cały czas niedobrze, cały czas mi coś lata po żołądku, jem niewiele i bardzo lekko.. Nie wiem czy to od intubacji czy od wymiotów, ale mam tak podrażnione gardło, że cały czas się ksztuszę, kaszlę, drapie mnie tam itp Trochę bolą mnie też ramiona, obojczyki i barki.. Ponoć normalne po narkozie..
Wynik, niestety nie jest za dobry.. Potwierdzono u mnie brak lewego jajnika i jajowodu, macicę jednorożną, prawy jajnik słabiutki, jajowód owinięty wokół niego, poplątany, nie da się go udrożnić czyli na naturalne zapłodnienie nie ma szans.. Usunięto mi zrosty macicy z jelitami, przekuto torbiel na jajniku.. I tu kolejna rzecz, która mnie martwi.. Mówili, że to pęchgerzyk, a teraz piszą, że torbiel czy to znaczy, że już nie jajeczkuję???? A tego mojego mięśniaka czy endometriozę nazwano na wypisie silnie rozpulchnioną cieśnią macicy.. Nie wiem co to znaczy.. Profesor powiedział mamie, że mam szanse tylko invitro.. Mamy do niego iść 23 grudnia.. Tak bardzo się boję, że moje AMH zabierze nam taką możliwość, że już nie mam jajeczek, że nigdy nie będę nosić dziecka.. Trzymam się nawet dzielnie, popłakuję sobie czasem, ale sama siebie podziwiam, że nie jest az tak źle.. Boję się wizyty, pójdę tam jak po wyrok.. A najgorsze pieniądze.. Niby mamy skąd pożyczyć, ale czuję ogromną niesprawiedliwość, że to co mam to wada rozwojowa, taka się urodziłam, a nasz rząd zabrał refundację na invitro.. Będziemy musieli sie zapożyczyć na kilka lat, a płacę te pieprzone składki co miesiąc i nie mogę z nich korzystać..
Kolejny żal, który wyrywa się ze mnie to gratulacje dla lekarzy, którzy widzieli u mnie zawsze dwa jajniki.. Mam normalnie ochote obsmarować ich na każdym forum, żeby już nikt do nich nie chodził, ale po co, co mi to da, jajnika mi nie zwróci.. Żal, że chodziłam regularnie do lekarza, regularnbie wszystko sprawdzałam i nikt nic nie zauważył.. Usłyszałam parę razy, że jestem stworzona do rodzenia dzieci.. Nigdy nie brałam tabletek antykoncepcyjnych, bo bałam się, że rozwalą mi gospodarkę hormonalną organizmu i nie będę mogła być w ciąży.. Od dziewczynki o tym myslałam i dbałam o to.. Od zabiegu nie modlę się w swojej intencji, modlę się za wszystkich dookoła, ale za siebie nie potrafię, nie potrafię pogodzić się z tym co mnie spotyka.. Mam nadzieję, że uda się zawalczyć o invitro.. Jeżeli nawet na to jest za późno, nie wiem co zrobię.. Nie wyobrażam sobie takiego życia.. Nie chciałabym byc w tych kilku procentach, które nigdy nie doczekają się potomstwa.. Po co żyć, pracować, budować dom, kupować samochód.. Komu to zostawić.. Mam nadzieję, że 23grudnia tchnie mnie nową siłą.. Że profesor powie, że są jeszcze opcje..
Przepraszam jeżeli ten mój wpis jest chaotyczny, ale ja obecnie też jestem w takim stanie..

coffee Czekajac na Ciebie... 16 grudnia 2015, 06:07

Jesli @ ma przyjsc, a tak wskazuje temperatura to niech juz przychodzi... ten cykl calkiem odpuscilismy... jakos caly czas towarzyszy mi zmeczenie fizyczne i psychiczne... najlepiej wzielabym sobie urlop 2 tygodniowy i sie zrestartowala co by miec sily na nowy rok ;)
Niedlugo Wigilia ... uwielbiam ten czas ale w tym roku nie czuje do konca tej atmosfery, moze przy kolacji swiatecznej minie mi w koncu to przygnebienie... ja nie wiem... zawsze bylam taka wesola optymistka a ten rok i kilka ostatnich niezle daly mi w kosc... podobno Bog stawia przed Toba tylko takie przeszody z ktorymi jestes w stanie sobie poradzic... czas pokaze

monilia84 W poszukiwaniu szczęścia :) 16 grudnia 2015, 07:00

<3 19 tydzień 4 dzień ciąży <3 <3 5 miesiąc - II TRYMESTR <3

<3 49% ciąży <3

<3 Do wizyty zostało: 6 dni <3

Dzień dobry z rana :)

Wczorajsza wizyta udana u diabetologa tzn udana bo nie dostałam insuliny, której tak bardzo się bałam. Bo u Nas dopiero taki wczesny tydzień bo wolałabym tego uniknąć. W późniejszym czasie pewnie tego nie uniknę, bo cukry będą mi pewnie wariowały, ale teraz to jeszcze na spokojnie dietka. Moja oczywiście była zbyt ostra, jak się okazało, pani Diabetolog powiedziała, że zbyt poważnie do tego podeszła, tylko jak tu podejść jak cukier trzeba utrzymać na odpowiednim poziomie. Ale cóż zmienimy coś, od przyszłego tygodnia nie będę, już pracowała także wezmę się za jadłospis i jakoś to ogarnę.

Kacperek robi się coraz bardziej ruchliwy, jeszcze w ciągu dnia śpi, jak położę się odpocząć to szaleje, wczoraj wieczorkiem też dawał czasu, Klaudia bardzo chciała go poczuć, ale niestety nie bylo jej to dane, bo czuć to jeszcze tak bardziej wewnętrznie, ona na zewnątrz tego tak nie czuje, ale czeka i na pewno się doczeka.
Pochwaliła się już oczywiście wszystkim, że będzie miała braciszka ehehheh, spływają gratulacje codziennie, także wierzę, że teraz już się wszystko ułoży.

Za 6 dni wizyta a za 7dni echo serdunia mojej żabki malutkiej, boję się i to bardzo, bo jest to bardzo istotne badanie, niby wierzę, że jakby coś było nie tak to lekarz by zauważył na połówkowych, ale ciągle jest to ale. Do tego mam obie wizyty z rana, a mój R mówi że nie dostanie przed świętami urlopu czyli znowu pojadę sama. Ale dam radę, zawsze daje to tym razem też :)

Pochwalę się Wam zakupkami dla Kacperka, boje się przedwcześnie dokonywać zakupów ale Klaudia dla braciszka chciała też prezenty na święta więc parę ubranek kupionych jeszcze zostało kupienie maskotki :)

cc05af36b7c73120med.jpg

7dpt beta 1,18.

Z cieniem nadziei dziś powtórzę..

ciesze się jak głupia ovu. zaznaczyło mi owulacje w 20 dc czyli w niedziele 13 grudnia.N t teraz trzymać kciuki żeby temp rosła i utrzymała się nad linią...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)