Robilam test, oczywiscie negatyw. Najsmieszniejsze jest to ze najpierw pojawila sie kreska testowa. Troche nie wyrazne ale byla. Później nie wyrazna kontrolna. Zdarzylam pomyslec ze to niemozliwe i po minucie testowa znikła a ta druga pieknie jak zawsze sie zarozowila. Nawet nie chce mi sie powtarzac testu. Czekam na @.
Tak jak patrze na ten mój wykres to nadziei brak...będzie dupa i to blada niestety;(
No nie wiem, może nie trafiliśmy z serduszkami?
Ale w następnym cyklu postaram się zjawić u swojego lekarza tak myślę że już po pękniętym pęcherzyku. Ciekawe czy uda mi się w ogóle przez tą moją popieprzoną pracę
Ale bym ją zmieniła, i to jest właśnie moje postanowienie noworoczne:
- pierwsze to na pewno zajść w ciążę
- poszukać lepszej pracy
Chociaż tutaj dałam sobie czas do tych trzech cykli z clo i jeżeli nic nie będzie to wtedy rozpocznę poszukiwania czegoś zdecydowanie lepszego.
Szkoda tylko, że P. nie uczestniczy w tym całym procesie "ciążowym" chodzi mi tutaj o stronę emocjonalną a przynajmniej mnie się tak wydaje. A może to wszyscy faceci tak do tego podchodzą, ale jak czytałam inne pamiętniki to mężowie czy partnerzy bardzo się w to wszystko angażują.
P. niby twierdzi że tak nie jest, ale ja czasami mam wrażenie jakby to tylko mnie na tym wszystkim zależało...
A co ja sobie właściwie myślałam że zacznę brać lek i od razu będzie fasolka?? ojj głupia, jak zwykle;(
Synuś urodzi się jutro. Na KTG póki co zero skurczy, ale moja lekarka postanowiła wywołać poród. Wg. niej tak będzie lepiej, bo mam już niewiele wód płodowych, na dodatek cukrzycę ciążową... A poza tym 26 grudnia idzie na urlop, więc myślę sobie, ze i to miało wpływ... Mamy przyjechać do szpitala jutro o 7 rano. Wg. USG dzieciątko nie jest zbyt duże, w chwili obecnej wazy 3,2 kg - więc ta cukrzyca to trochę taki powód 'naginany' pod jej widzimisię
Myślę, że spokojnie mogłabym jeszcze przez święta posiedzieć w domu... Trochę jestem zła, ze postawiła mnie w takiej sytuacji, ale z drugiej strony może są tego i plusy. Na spokojnie sama się zawiozę do szpitala jutro, nic mnie nie zaskoczy itp. Szkoda mi trochę mojego S - święta w pojedynkę to nie jest coś, co chciałabym sama przeżyć - a nocować w szpitalu nie wolno.
Trzymajcie kochane kciuki za nasze Maleństwo i za mnie - jestem odrobinę przerażona jak to wszystko się potoczy 
Wesołych Świąt, kobietki!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2015, 16:41

Kto rano wstaje ten ma takie widoki za oknem

Choinka ubrana od niedzieli największa jaką mieliśmy do tej pory no i żywa oczywiście
Plastikowe truposzki mnie nie kręcą
Jak byłam dzieckiem zawsze mieliśmy sztuczną choinkę a ja odkąd pamiętam marzyłam o naturalnej no i mam
Teraz się cieszę jej widokiem i nastrojem ale jak przyjdzie ją rozebrać i wynieść będę leciały bluzgi skąd ja to znam 
Jutro lub jeszcze dzisiaj muszę zbadać ten mój nieszczęsny progesteron... doktorek kazał jutro ale muszę się dowiedzieć czy w Wigilię będę mogła odebrać wynik. Nastrój jak to po transferze od euforii po czarną rozpacz wiadomo... ale ogólnie się nie nastawiam
po prostu chciałbym mieć to już za sobą to czekanie mnie dobija.
Dzis zrobiłam tak jak Pani ginekolog chciała TSH FT4 prolaktynę
No i TSH 5.3 i prolaktyna za wysoka;/ ja chyba nigdy sie dziecka nie doczekam...
Feśkowa praca
No kur zapiał niemalże syzyfowa! Wczoraj z kilograma mąki nalepiłam pierogów na wigilię z grzybami, siostra skleiła uszka do barszczu. Zeszło mi od 11 do 17 z dwiema przerwami na karmienie i przebieranie po pół godziny. Wcześniej przygotowywałam farsze - z ziemniakami i twarogiem, z kapustą i grzybami oraz samymi grzybami. Po lepieniu sprzątałam kuchnię, bo cała w mące. Zresztą ja też i Nastka też. Wraca mąż z pracy. Przyszli z nim sąsiedzi. Oczy na widok pierogów gotowych do mrożenia się im zaświeciły. Ok. No to po pierożku. No i kurrr nie ma ani jednego. Ino uszka zostały, bo zdążyłam je już położyć do zamrażarki. Myślę sobie "Dobra jutro zrobię z dwóch kilogramów i odrobię straty". Wzięłam się ja za ponowne szykowanie grzybowego farszu. Aż mnie noc zastała, a że nigdy (nawet na studiach) nocek nie zarywałam na sprawy pożyteczne (no chyba że impreza!) poszłam spać.
Dziś z nową energią staję do blatu kuchennego. Z kolejnymi kilogramami mąki i farszu. Łapy już bolą od zagniatania ciasta, na dłoniach robią się pęcherze od wałkowania drewnianym wałkiem... No mam już odrobione straty w grzybach. Karmienie Nastki. Młoda idzie spać do kołyski (była 12 a ona śpi do tej pory,dzienna alergia na łóżeczko chyba jej przechodzi), a ja biorę się za lepienie pierogów z kapustą i grzybami. Kolejny kilogram mąki. Ugniatanie, wałkowanie i lepienie. Ramiona bolą, plecy bolą i nogi w dupę włażą od stania. Dzwonek do drzwi! Mąż ze swoją korpo-ekipą. O pierogi! No chyba nie muszę pisać co było dalej...
Dwa kilo roboty w plecy. Zaczynam się zastanawiać, czy święta u nas to był dobry pomysł... Nigdy nie przygotuję tej wigilii...
Myślałam, że na obiad zjemy po kilka pierożków, ale tak na prawdę to nie ma co jeść! cały dzień w kuchni ślęczę i kuuuur... nie ma co jeść! Na szybko skręciłam spaghetti...
a za pierogi wezmę się jutro...
22dc
Jestem bardzo płaczliwa, co chwila lecą mi łzy i wszytsko sprowadza się do jednej myśli.. Mam nadzieje, że to objaw zbliżającej się @ a nie dowód na to, że się łamię/poddaję
Dzień się powoli kończy, a ja mam coraz gorsze przeczucia. Piersi bolą coraz mniej, a szyjka wydaję się otwierać 
Niestety jutro na betę nie pojadę bo muszę się rano wybrać z teściową na zakupy. Poza tym pewnie i tak temp spadnie...
Drugi puregon za mną, dzisiaj już bez drżenia rąk
Tylko mnie szczypało odrobinkę po wyjęciu igły ale ogólnie czuję się bardzo dobrze, nie mam absolutnie żadnych negatywnych objawów. Na pierwsze usg i badanie krwi jedziemy jutro żeby nie robić tego w Święta. Jutro pewnie się dowiem kiedy kolejne badanie, ale obstawiam 27.12. Małpiszon też się już całkiem rozpanoszył i sprawił mi tym niesamowitą radość, bo wiem, że wszystko jest w porządku 
Tylko się zastanawiam jak jutro to usg? Tez dowcipnie? Do jutra @ na pewno się nie skończy a jeszcze nigdy nie byłam u gina w trakcie i trochę mnie to krępuje. Ogólnie gabinet naprawdę na poziomie, przylega do niego łazienka w której pacjentka się rozbiera i zakłada taką jednorazową spódniczkę i jednorazowe kapcie i nie paraduje się z gołą dupą ale i tak tak z @? Ale kazali przyjechać nawet jak się nie skończy. No to pojedziemy. Małż zrobi seminogram, pierwszy raz z morfologią, i zobaczymy czy jego też będą musieli kłuć czy plemniki z nasienia będą na tyle silne że się nadadzą.
Ogólnie nastrój znowu bardzo na plus
Wierzę, że będzie dobrze
No i sama myśl, że za miesiąc o tej porze już będzie po wszystkim daje wielkiego kopa!
Wczorajszy dzień też bardzo pozytywny
Dostałam od męża to co chciałam czyli całą sagę "Wiedźmina", a na kolację wziął mnie do naprawdę dobrej restauracji
Stwierdził że a co, jest w końcu co świętować 
29 dzień cyklu i 15 dpo, ale może to dziś będzie 1 dzień nowego cyklu 
Okres nadal się nie pojawił, mam wrażenie że specjalnie nie przychodzi
Żebym się jeszcze troszkę podenerwowała przed świętami
Ale nie mam nadal złudzeń, dzisiejsza temperatura 36,44 więc grubo poniżej mojej normy.
Na szczęście mam wolne, wracam do pracy dopiero po świętach. Mogę sobie teraz leżeć w łóżeczku, popijać herbatkę i wyluzować się.
Dziś zrobię szarlotkę, mężuś prosił to się czymś zajmę. Dom już i tak czysty więc czemu nie 
Siedzę i tak patrzę na swoje konto na tym portalu i mam wiele mieszanych uczuć...Sporo czasu mnie tutaj z wami nie było...od od ostatniego mojego wpisu minął rok...Jak ten czas szybko ucieka. Wiele się przez ten rok zmieniło np to ze przestaliśmy się starać tak rozpaczliwie o dziecko. Nie zależy nam już na tym tak bardzo... Nie wiem patrząc na to wszystko czy chce nadal tutaj być i czy chce cokolwiek jeszcze pisać...to był ciężki okres. nieustanne mierzenie temperatury, śluzu, szyjki itd itd...koszmar. Z miesiąca na miesiąc coraz gorzej pod wpływem niepowodzeń. Każda kobieta w ciąży widziana na mieście to łzy i ból...czy chce do tego wracać? Sama nie znam odpowiedzi na to pytanie...W każdym razie podjęliśmy z mężem decyzje że damy jeszcze szanse sobie i może uda nam się razem osiągnąć ciążę...kto wie...tym razem pomagać nam będzie Klinika Ginekologii i Położnictwa w Poznaniu na ul. Polnej 33...opiekował się nami będzie Profesor Męczekalski ginekolog endokrynolog który ma zajrzeć w moje hormony i zobaczyć co jest do poprawy a jest coś napewno...Naszym zadaniem jest poczekać do następnej miesiączki i zgłosić się na oddział endokrynologiczny w celu poddania się badaniom aby profesor mógł stwierdzić czy wszystko jest oki. Wiec zaczynamy nową podróż jednak nie tak intensywną i szybką jak rok temu...teraz stawiam na spokój a nie na szybkie efekty...powodzenia kochane życzę wam abyście także miały swoje upragnione maluszki...całusy. pa
Będzie syn.
No i co teraz? Nie mam dla niego ubranek! Dla dziewczynki mam mnóstwo, a dla chłopca prawie nic. Oglądam w sklepach, a tam same szkaradne z jakimiś samochodami, albo w kolorze ostrej czerwieni. Okropieństwo. Nie mówiąc o tym, że ubranka do chrztu, to najgorsze paskudztwa, jakie da się uszyć. Takie stare-malutkie garnitury.
Syn nie ma potwierdzonego imienia. Ciągle myślimy.
Już za 2 dni ten piękny MAGICZNY DZIEŃ

w tym roku z Dominikiem poza brzuszkiem 
W zeszłym roku jak dobrze pamiętam był to 16tc ciąży
a w tym roku będzie 38tydzień Dominika już z Nami po tej "lepszej" stronie 
Z okazji zbliżających się świąt życzymy wszystkim dużo zdrowia, miłości, pogody ducha oraz rodzinnych świąt 

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2015, 19:42
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lipca 2016, 00:28
Już nie mogę się doczekać jak za rok zapytam Syneczka: Kamilku gdzie masz choinkę? A On patrząc na mnie swoimi dużymi niebieskimi oczami odwróci głowę i z uśmiechem wskaże paluszkiem na świąteczne drzewko. 
Wiem że będą ciężkie chwilę (na bieżąco czytam o tym co się dzieje u justy1234 - dacie radę Kochane!!) ale wiem też że damy radę, choćbym miała zawalić lub zrezygnować ze studiów to damy radę dla naszego Synka.
Już bym go nie zamieniła na żadną dziewczynkę, ma być nasz Synuś i koniec!
Na dzień dzisiejszy Kamil i chyba już tak zostanie 
Wrzuciłabym Wam filmik co wyprawia u mnie w brzuszku ale strasznie się wstydzę swoich włosów na brzuchu
A nie chcę ich golić bo wyczytałam że po porodzie one wypadną. Wytrzymam do tego czasu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2015, 11:43
Właściwości kawy zbożowej
Rodzaj kawy, jaką pijemy zależy od naszych upodobań. Wyróżniamy kawy kofeinowe (rozpuszczalne i parzone), bezkofeinowe i zbożowe. Kawa zbożowa jest najzdrowszą wśród nich. Dzięki zawartości wielu cennych składników mineralnych zalecana jest nawet dla kobiet w ciąży. W jej składzie nie znajdziemy ziaren kawy, tylko ziarna różnych zbóż. Bezkofeinowa kawa zbożowa dostarcza błonnika, dlatego może być spożywana przez osoby stosujące diety odchudzające. Specyficzne właściwości kawy zbożowej powinny zachęcić nas do włączenia jej do codziennej diety.
1. Działanie kawy zbożowej
Kawa zbożowa produkowana jest z prażonych ziaren zbóż: jęczmienia, żyta, korzeni cykorii i buraka cukrowego. Każdy z jej składników jest źródłem przydatnych dla organizmu związków mineralnych, które korzystnie wpływają na nasze zdrowie.
Zbożowy napój jest produktem, który z powodzeniem może stanowić podstawę zdrowej diety. Zawiera błonnik rozpuszczalny mający korzystny wpływ na perystaltykę jelit oraz zmniejsza wchłanianie przez organizm cholesterolu, czy metali ciężkich. Zawiera również antyutleniacze, które ograniczają szkodliwe działanie wolnych rodników. Te zaś są odpowiedzialne za wiele różnych schorzeń: zaburzenia pracy serca i układu krążenia, choroby nowotworowe i miażdżycę. Ziarna zbóż dostarczają fosfor, potas i magnez.
Magnez, jak wiadomo, pełni wiele istotnych funkcji w organizmie. Działa ochronnie na serce, wpływa korzystnie na metabolizm, zwiększa odporność na stres, bierze udział w budowie kości i zębów. Cykoria wspomaga procesy trawienia i odpowiada za pobudzenie łaknienia. Kawa zbożowa wypijana tradycyjnie z mlekiem dostarcza naszemu organizmowi również wapń, który jest głównym składnikiem do budowy kości. Kawa ta zawiera również witaminy z grupy B. Zdrowa żywność to kawa zbożowa.
2. Kawa zbożowa dla kobiet w ciąży
Warto zachęcać szczególnie kobiety w ciąży do picia kawy zbożowej. W przeciwieństwie do zwykłej kawy nie wypłukuje ona magnezu z organizmu. Ponadto nie zawiera kofeiny, która nie jest zalecana dla kobiet w ciąży. Kofeina poprzez bardzo silne działanie pokonuje barierę łożyskową i dociera do tkanek płodu, co może przyczynić się np. do nadpobudliwości psychoruchowej dziecka. Kawa zawierająca kofeinę posiada również duże ilości kwasu szczawiowego, który utrudnia przyswajanie wapnia. Zbożowa zawiera jego niewielkie ilości, więc z powodzeniem może być pita nawet przez dzieci. Kawa zawierająca kofeinę działa moczopędnie, przez co szybciej wydala z organizmu cenne składniki mineralne.
3. Czy kawa zbożowa uzależnia?
Kawa zbożowa w przeciwieństwie do zwykłej kawy nie uzależnia. Ponadto osoby, które cierpią na nadciśnienie, dzieci, kobiety w ciąży czy karmiące powinny unikać picia kawy kofeinowej, co mogą sobie z powodzeniem rekompensować, pijąc równie pyszną, a przede wszystkim zdrową kawę zbożową.
Ten zbożowy napój posiada właściwości zdrowotne, dlatego też może być spożywany bez obaw. O ile zwykła kawa wypłukuje z naszego organizmu magnez i różne pożyteczne składniki odżywcze, o tyle kawa zbożowa stanowi ich źródło. Jeśli zatem nie wyobrażasz sobie dnia bez kawy, może warto wypróbować ten wspaniały naturalny napój.
ZRODLO: https://portal.abczdrowie.pl/wlasciwosci-kawy-zbozowej
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2015, 11:47
Krzątam się, szykuję, pakuję, ogarniam... A w międzyczasie myślę i marzę, że za rok o tej porze będzie nas o jednego więcej... Myślę też o tych, których nie będzie...I tęsknię tak bardzo, za tymi których już nie ma i za tymi których jeszcze nie ma...
Jakoś tak pierwszy raz od dwóch lat mam dobre przeczucie co do tego cyklu. Może to za sprawą pana dr, może świąt, ale wiem (normalnie wiem!), że w tym cyklu się uda! Z tą wiarą będę żyła przez całe święta... Jestem świadoma, że tak głęboka wiara w przypadku porażki skończy się histerią, ale nie zaprzątam sobie tym póki co głowy.
P. też jakoś odzyskał dobry nastrój mimo problemów, które gdzieś tam w koło nas nadal krążą. Przez te dwa miesiące staliśmy się silniejsi. W myśl zasady: co nas nie zabije...
Z większym optymizmem patrzymy w przyszłość.
A w życiu codziennym to jeżdżę na szmacie i staram się ogarnąć mieszkanie na święta. Juto zaczynamy kucharzyć. Całe szczęście nie muszę przygotowywać całej wigilijnej kolacji. Ja robię barszcz, krokiety, sernik, rogaliki i może zrobię jakąś sałatkę. Teściowa i szwagierka robią resztę... I tak znając życię spędzę w kuchni cały jutrzejszy dzień i wigilię.
Prezenty w większości kupione. Pozostał tylko prezent dla teściów i spokój!
Jutro napiszę czy miałam ten zastrzyk z pregnylu czy pęcherzyk zastrajkował i nie urósł do wymaganych 18mm. Trzymajcie za niego kciuki! Nie chciałabym w wigilię zapierniczać do lekarza po zastrzyk...
Umówiłam się do mojej lekarki na 28 grudnia, myślicie, że nie za wcześnie?
W niedzielę byłam na chwilę u teściów, był też szwagier i teraz się okazało, że wszyscy po kolei mają grypę żołądkową, mam nadzieję, że mnie ominie 
Dzisiaj kolejna noc nie przespana, ciągle się budzę i jakoś nie wygodnie mi się śpi, za to w ciągu dnia ciągle ziewam, porażka jakaś! 
Moja przyjaciółka znów poroniła... czułam że tak się stało i bałam się do niej napisać żeby zapytać co słychać ale nie odzywała się tyle dni ... w końcu napisałam i potwierdziły się moje przypuszczenia. Drugi raz w 11 tyg. Czym to może być spowodowane ? Ma trombofilię.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.