22dc 6dpo 13cs. Wykres mało fascynujący, ale to dobrze, rozstanę się z termometrem bez większego żalu, mam nadzieję, że nie będzie mnie kusiło. Objawów nie będę zaznaczać, niech się dzieje wola nieba. Testowanie najprędzej dzień przed sylwestrem, chociaż mam ochotę wstrzymać się do nowego roku, wtedy też mam dostać @.
Plan na najbliższy tydzień - przeżyć święta i nie zwariować pod naporem życzeń w stylu "Życzę Wam abyście się doczekali dziecka" czy coś w ten deseń. A poza tym, zrobić zakupy, zrobić sałatkę i ciasto, pojechać do teściowej na wigilię i dotrwać do sylwestra.

Na szczęście taka ze mnie farciara, że dziś mam już wolne i do pracy wracam 4.01 :) w tym czasie muszę jeszcze spotkać się z gościem ze szkoły językowej i podpisać umowę bo 07.01 mam tam zacząć pracę, w tym czasie też chcę trochę poszerzyć zbiór materiałów dla uczniów i obmyślić różne gry i zabawy na kilka pierwszych zajęć z dzieciakami. 4 dzieci w wieku 5-7 lat więc trzeba się wysilić szczególnie, że umowa najpierw będzie podpisana na miesiąc i trzeba się postarać, później oczywiście też, co by uczniów do angielskiego nie zrazić:) mam już kilka pomysłów więc myślę, że jakoś to będzie:)

Nie wiem kiedy znów napiszę, dlatego też życzę Wam wszystkim wesołych świąt, staraczkom cierpliwości i II na teście, zaciążonym spokojnego stanu błogosławionego, a rozpakowanym dużo pociechy z dzieci i aby zawsze były zdrowe.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2015, 10:26

Witam się już w nowym cyklu.
Dziś mamy 6 dzień, albo 7. Sama nie wiem.
W poprzednim cyklu w sumie krótko byłam w ciąży, no może dwa dni (niecałe). Zaczęło się w momencie, gdy mierzyłam biustonosze w przymierzalni i strasznie mnie sutki zaczęły swędzieć i pomyślałam "ooo udało się". A nie, że je sobie podrażniłam - jak rzeczywiście było.
Bardzo szybko się jednak ogarnęłam i zupełnie zmieniłam styl na "nie jestem w ciąży i napiję się piwa" lub/i też "nigdy nie będę w ciąży".
Tak bardzo chciałam zaskoczyć moją lekarkę wrześniową, do której potulnie powróciłam, że jednak można bez stymulacji.
Pierwszego dnia cyklu zadzwoniłam do kliniki, żeby się umówić na tą wizytę do 4 dnia cyklu. Pani w rejestracji mi powiedziała, że może mnie umówić na 7 stycznia.
Były to sekundy, ale emocje dały o sobie znać, bo dzień wcześniej powiedziano mi, że są jeszcze terminy na następny dzień. W ten następny dzień jednak Pani doktor zablokowała te terminy. Powiedziałam jednak dziewczynie ( dusząc łzy ), że jestem stałą pacjentką i że miałam zgłosić się do 4 dnia cyklu. Udało się i umówiła mnie na kolejny dzień, czyli na drugi dzień mojego cyklu.
Ale ja już wiedziałam, że nic z tego. Po prostu wyczułam, ze skoro doktor jest dostępna od 7 stycznia, to zapewne wyjeżdża.
No i miałam rację. Poszłam na wizytę. Pani mnie pamiętała, co było miłe. Ale tak jak sądziłam, nie będzie mogła mnie monitorować, bo nie mam jej w Wigilię, a wtedy właśnie powinnam przyjść.
Dała mi receptę na gonadotropinę i powiedziała, że to moja decyzja, ale radzi mi wykupić na kolejny cykl, gdy będzie mogła mnie podejrzeć, czy ja w ogóle na ten lek zareaguję. Podobno różnie może być. Może dojść do hiperstymulacji albo do totalnego fiaska. Recepta kusiła mnie, ale był piątek południe i musiałabym szukać tego leku po aptekach w większym niż moje mieście i najprawdopodobniej musiałabym i tak zamówić. A stymulację miałam zacząć od niedzieli. Szanse na zdobycie tego leku widziałam marnie, więc nie chciałam już napędzać spirali nerwów i spojrzałam przez różowe okulary na siłę założone na nos, że przecież będę mogła jeszcze trochę poćwiczyć i iść do dermatologa, nie martwiąc się o malutkie życie pod moim sercem.
Powód też był inny. Strach. Przecież liczę na tą stymulację.. A jak się nie uda, to co zostanie (?). A dzięki temu, że pani doktor wyjeżdża mam jeszcze miesiąc czekania. Niecierpliwię się bardzo, ale mam nadzieję, że to właśnie będzie TO.
Przeszło mi przez myśl, że święta to czas cudów i że może kto wie, co się stanie.
Jednak niestety głęboko w sercu nie mam już wiary na ten CUD. Na razie zupełnie zmieniłam podejście niż w w poprzednich cyklach. Z tym, że jest to gorsze podejście, bo nie zawiera w sobie czekania na szczęście pod sercem, tylko raczej czekanie na ból, że znów nie wyszło.
Plan jest taki, że jeden cykl ze stymulacją bez inseminacji.
Natomiast kolejny już pani doktor zaznaczyła, że będzie namawiać na inseminację.
Według niej - nawet ten pierwszy już by zaczęła z grubej rury. Bo naturalnie nam nie wychodzi. Mój mąż też jest za inseminacją od pierwszego stymulowanego, ale ja mam wątpliwości.
Dla mnie to jest za szybkie zużywanie szans.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2015, 11:11

7455ac76ef7a8e8dgen.jpg
Wigilijna Święta Noc,
Od opłatka bije blask, ale gdzieś tam ulicami,
Krążą ci, co są dziś sami,
Pusty talerz dostawiamy, może zbłądzą pod nasz dach?
Wigilijna Święta Noc,
Niesie łaskę w każdy dom,
Serca swoje otwieramy
Dla tych, którzy są dziś z nami
I z czułością wspominamy tych,
Co już odeszli stąd.
Niech nadchodzące Święta Bożego Narodzenia
Będą czasem spokoju i szczęścia, radości przeżywanej w gronie najbliższych
Oraz wytchnienia od codziennych obowiązków.
Niech Nowy Rok .... przyniesie wszelką pomyślność
I pozwoli na spełnienie najskrytszych marzeń.


Kochane moje życzę Wam cudownych Świąt Bożego Narodzenia!!!
Żdrówka dla Was i waszych pociech tych na świecie i w brzuszkach!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2015, 11:55

1 dc, chyba juz 7 cykl z OF

W nocy pekla banka niepewnosci, przyszla malpa. Cykle mam regularne, wiec te 6 dni spoznienia dawaly jakis cien nadziei.

No nie da mi nic zrobić to dziecko. Miała mieć długą drzemkę - pospała 30 minut. Chyba kupa ją wybudziła. Czyli ze wszystkich świątecznych dań mam zrobione pierogi. Jupi.

Zosia zaczęła reagować na "nie wolno!" powiedziane ostrym tonem. Odwraca się od rzeczy którą chciała, robi podkówkę i wybucha płaczem :P No ale nie tyka. Wszystkie dzieci tak robią, czy tylko moja tak rozpacza, że rodzice są niemili??

Fala ciąż nr 2 tu u nas, z każdej się cieszę jak z własnej :) No i też bym chciała... Nie że tak bardzo mi tęskno d brzuchola, rzygów itd. Tylko bym chciała żeby między maluchami była mała różnica wieku...

A zamiast śniegu? 12 stopni i słońce, oł jeah, wiosna idzie, tylko gdzie do jasnej ciasnej była zima?

Lila2703 Czekamy... 23 grudnia 2015, 12:34

Troszkę mnie nie było, ale w pracy szaleństwo w domu szaleństwo :)
Czuję się dobrze, mam nadzieję, że Kropka też , brzuch się powoli zaokrągla, wczoraj minęło 100 dni ciąży...nie wiem kiedy.
Po nowym roku ruszę z jakimiś zakupami dla dzieciaczka i dla mnie też, bo czuję, że moje spodnie już mi długo nie posłużą.

Wszystkim przyszłym mamom i staraczkom życzę spokojnych radosnych i pełnych nadziei na przyszły rok Świąt !!!!!:)

Caroline Czekam na dwie kreski 23 grudnia 2015, 13:23

Moje drogie koleżanki...

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę wam wszystkiego co najlepsze, aby spełniły się wasze marzenia i plany. Tym, które mają już swoich maluszków życzę kolejnych pociech i aby obecne nie sprawiały problemów, tylko dawały duuużo szczęścia i radości. Spodziewającym się maluszka życzę spokojnej reszty ciąży, aby wasze dzieci rozwijały się książkowo i lekkiego porodu oczywiście, natomiast starającym się nadal życzę wytrwałości i wiary że w końcu się uda, bo w końcu się uda i wszystkie będziemy mamami:)

Wesołych Świąt!!!!

4 stycznia wizyta i rozpoczęcie procedury. Tak się cieszę. Nie mogę się doczekać

Rano powtórzyłam betę, czekałam na te wyniki jak na zbawienie i są! Wynik 6 753,0 :) Boże zawału dostanę normalnie :) Ale przyrost zdaje się być ok, oby tak dalej :) Myślicie dziewczyny, że powinna jeszcze raz powtórzyć, np. w poniedziałek po Świętach?

Okropne uczucie byc wybrakowanym na tle wszystkich tych ktorzy dzieci mają..
Wychodzi na to ze nawet patologia jest w oczach Boga lepsza odemnie, bo oni mimo ze wiadomo jak traktują dzieciaki moga je miec bez żadnych problemów, Bog zsyla im jedno po drugim..
Boze czy ja naprawdę jestem gorsza?!

16 dc.

Chodzę wkurzona na małża od wczoraj. Nie sądziłam, że tak będzie, ale pokłóciliśmy się o seks. Mówię mu po wizycie u doktorka, że za kilka dni owu, trzeba się starać. Wie o tym doskonale, a mimo to, czuję, jakbym go zmuszała. Kuźwa, chce dziecka, chciał tego pierwszy, to niech użyczy swojej amunicji:P Polazł się kąpać koło 23. Dobra trudno. Czytam książkę, padam na twarz, ale czekam. Wyłazi, mówię, że może by tak tiruriru :-> a ten, że zmęczony, że już późno, dlaczego nie powiedziałam wcześniej, dlaczego czytałam książkę. No kuźwa. Napiszę sobie na czole - teraz jest czas bzykanka - zbliża się owu!, albo zrobię transparent żeby od razu jak wchodzi do domu, widział i wiedział co go czeka. Eh. Faszeruję się lekami, wydaję kasę na monitoring, leki, a ten mi wyjeżdża z takim tekstem... No cycki opadają. :/

Byłam u doktorka w 14 dc, wizja dominującego pęcherzyka tak mnie podjarała, że zapomniałam zapytać o różne inne kwestie:P Cóż, zobaczę go za kilka dni na ostatnim monitoringu, żeby sprawdzić, czy pęcherzyk pękł. Póki co w 14 dc miał 15 mm, endo 6mm. Doktorek jest zadowolony, mówi, że za 4-5 dni owu. Obserwować. Działać. Tylko jak działać, jak mąż zmęczony, albo mu późno, albo coś.. :/ teraz będzie miał nową wymówkę - święta. Wiem, że ostatnio brak nam spontaniczności i nie jest tak jak kiedyś. Skupiam się na obserwacji swojego ciała, sprawdzam ten śluz, mierzę temperaturę, leki i inne duperele... myślę, że to powoduje stres. Teraz wszystko wyliczone jest co do dni. :/ Słabo. Mówią - wyluzuj - tylko jak to zrobić? Nie potrafię. Skupiam się na staraniach żeby nic nie przeoczyć, żeby wiedzieć jak najwięcej, wyczuwać sygnały wysyłane mi przez organizm. Lubię być do wszystkiego przygotowana. A to razem wzięte powoduje chyba, że jest jak w małżeństwie z 35-letnim stażem :P

:(


Po CLO w tym cyklu, codziennie czuję kłucie jajnika. To chyba dobry znak, znaczy, że rośnie :P Tak to sobie tłumaczę. Skrycie boję się, że skoro jest już dobrze jak powiedział doktorek i w końcu widać jakąś poprawę, odpowiedź na leki - to za chwilę stanie się coś niespodziewanego, np. pęcherzyk nie pęknie albo będzie pusty albo coś jeszcze innego. Tak, MARUDA to moje drugie imię :P Tak mawia małż...

Śmieszny mam wykres tempki. Płaski dosyć. Oby poszło w górę, oby, oby!


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2015, 15:14

Staraniowy rok kończę wpisem o tym, że dzisiejszy monitoring wykazał, że mimo podwójnej dawki Clo i plastrów z estrogenem jajniki nadal śpią głębokim snem. Brak pęcherzyków dominujących.

MAM DOŚĆ.

Gin zalecił odtawienie wszystkich leków poza Inofemem, kwasem foliowym i Bromergonem. Zalecił Metformax przez dwa miesiące i wtedy dopiero wracamy do starań. Mam zacząć brać po Świętach, więc kolejne 60 dni zapowiada się dziwnie.

Olewam całkowicie mierzenie tempki. Starania. Owulację. Jajniki. nasienie. To wszystko. Musze odpocząć. Nadszedł ten czas w którym mam naprawdę bardzo dość mojego organizmu i mam dość myślenia podczas seksu o zapłodnieniu, plemnikach, jajeczkach itp. Odcinam się od wszystkiego. Wrócę dopiero w lutym do tego wszystkiego.

Będę tutaj oczywiście i będę śledzić co się u Was dzieje. Będę dawać znać co u mnie, bo nie poddaję się. Wojna trwa, a to tylko kolejna przegrana walka. Przyszedł czas wycofać się z linii frontu, zregenerować siły, uzupełnić straty i z nowa energią ruszyć dalej.

Wesołych świąt dziewczyny!

Staraniowy rok kończę wpisem o tym, że dzisiejszy monitoring wykazał, że mimo podwójnej dawki Clo i plastrów z estrogenem jajniki nadal śpią głębokim snem. Brak pęcherzyków dominujących.

MAM DOŚĆ.

Gin zalecił odtawienie wszystkich leków poza Inofemem, kwasem foliowym i Bromergonem. Zalecił Metformax przez dwa miesiące i wtedy dopiero wracamy do starań. Mam zacząć brać po Świętach, więc kolejne 60 dni zapowiada się dziwnie.

Olewam całkowicie mierzenie tempki. Starania. Owulację. Jajniki. nasienie. To wszystko. Musze odpocząć. Nadszedł ten czas w którym mam naprawdę bardzo dość mojego organizmu i mam dość myślenia podczas seksu o zapłodnieniu, plemnikach, jajeczkach itp. Odcinam się od wszystkiego. Wrócę dopiero w lutym do tego wszystkiego.

Będę tutaj oczywiście i będę śledzić co się u Was dzieje. Będę dawać znać co u mnie, bo nie poddaję się. Wojna trwa, a to tylko kolejna przegrana walka. Przyszedł czas wycofać się z linii frontu, zregenerować siły, uzupełnić straty i z nowa energią ruszyć dalej.

Wesołych świąt dziewczyny!

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 23 grudnia 2015, 16:19

37t3d wg owu
38t1d wg OM


Szyjka dłuuuuuga, szyjka twarda. Rodzenie w tym roku odwołujemy.
A ja mam ochotę odwołać te Święta, bo mi jakoś nastrój totalnie dziś opadł. Nie dość, że dziecko się na świat nie wybiera, do tego w sklepach nie można dostać żadnej innej ryby poza karpiem (a ja smażonego nie mogę i ch*j, więc miał być pstrąg na parze, względnie łosoś). A co to za wigilia bez ryby!?!?!?

Idę sobie chwilowo powyć, żeby nie ryczeć w Wigilię (bo jaka Wigilia, taki cały rok, pfff)

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 23 grudnia 2015, 16:22

Sama podziwiam swoją cierpliwość, ale jakoś tak mi trudno odmówić, no bo co ja będę ludziom pierogów żałować?

Wczoraj już miałam dosyć wszystkiego, napisałam tylko kilka zdań dla Małej w pamiętniku i poszłam pod prysznic. Potem kąpanie Młodej i poszłyśmy spać. Byłam szczerze wykończona.

A dzisiaj już lepiej. Olałam te pierogi. Do 6 stycznia się wyrobię.

Byłyśmy dziś z Małą na trzygodzinnym spacerze, odwiedziłyśmy moją Siostrę cioteczną rybią fotografkę, odwiedziła mnie moja własna Siostra. Odwiozłyśmy ją na dworzec, bo wyjeżdża na święta... O taki nasz zwykły dzień niby w biegu, ale tak na luzie..

Teraz chwilę miałam na książkę i herbatę.. I myśli mi uciekły do czasu grudnia tamtego roku. Oj już byłam zmęczona tymi staraniami, tym że zżerała mnie zazdrość, bo urodził się Jasiek, że kolejni znajomi obwieszczają dobrą nowinę, a u nas mija rok i nadal nic... Zawsze starałam się cieszyć tym co jest, a nie żyć tęsknotą za tym, czego nie mam, ale wtedy już mi się nazbierało. Leżę więc tak na kanapie i znowu rozpływam się ze szczęścia.

IMAG1120_jpg.jpg
image post


Przed nami święta.. Te będą zupełnie inne niż te, które już za nami... Mamy siebie, dziecko, tworzymy rodzinę. Zostajemy w Trójmieście, nigdzie nie wyjeżdżamy. Nikt do nas nie przyjeżdża.. Czuję, że to na prawdę będą spokojne i radosne święta... Takie pierwsze w życiu. Marzeń i życzeń już więcej nie mam. Tylko jedno... żeby wszystko zostało tak jak jest teraz.

Kochane Dziewczyny! Starające się, ciężarne, właśnie rodzące, już rozpakowane.. Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt dla Was i Waszych bliskich! Niech spełniają się marzenia :)

27dc
10dpo

Dziś ostatni dzień maratonu przedświątecznego w pracy. O 20 koniec i od razu jedziemy do Kielc :) wreszcie 4 dni zasłużonego odpoczynku.

Jutro testuję. Niby to dopiero 11dpo będzie ale dłużej nie wytrzymam :p

Od razu chciałabym złożyć Wam moje Kochane życzenia zdrowych, spokojnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w gronie najbliższych. A nadchodzący 2016 rok nich będzie lepszy od mijającego. Niech spełni Wasze marzenia! Wszystkim zafasolkowanym szczęśliwego rozwiązania a tym które jeszcze czekają upragnionych fasolek!

<3

Pol dnia lepienia pierogow z mama. Drugie pol dnia pieke ciasto. Juz mam dosc;) jutro jeszcze nakrywanie stolu itp na 17 do tesciow i na 19 z powrotem;) przyjezdzaja do nas jak co roku brat z zona, drugi brat z zona i dwojka dzieci a w zasadzie nastolatki juz;) Lacznie 10 osob przy stole. Teraz juz 11 hehe w koncu Ten w brzuszku tez sie juz zalicza;) Jednego brata nie bedzie niestety bo musi isc do pracy:( swieta spedzi "pod ziemią" ;/ masakra. Chyba pierwszy raz. Ktos musi niestety. Jutro tez wszyscy sie dowiedza;) najpierw moja mama gdzies tam w krzataninie dam jej taki "dyplom" ktory sama zrobilam z wierszykiem ze za kilka miesiecy zostanie Babcia itp... A tesciom sie po prostu powie;)

Wyjszłam .. w końcu! Kurwa nie szło tam, normalnie nie szło. Mam alergie na szpitale, dosłownie. Dopiero po przekroczeniu drzwi przestała boleć mnie głowa.

Ciężko powiedzieć co to było, podejrzewają wirusa. Alaty, aspaty bardzo w górze, dziś już tylko lekko podwyższone. Ale dieta wątrobowa in progress, luteina ze względu na mięśniaki też, poza tym ok.

Także jutro mogę spokojnie jechać, co prawda obejdę się smakiem wielu potraw, no ale co zrobić.

Korzystając z okazji, Koleżankom z fioletu i tym którym dopinguję na różowej stronie:

Nadziei – by nie opuszczała,
radości – by rozweselała,
miłości – by obrodziła,
dobroci – by zawsze była <3 <3

no i zdrowia. Bo to najważniejsze.

PS. Bąbel jest większy .. wiadomo, podchodzi pod 16tc już ;) i waży 134g <3

sikorka@ Taka tam pisanina.... 23 grudnia 2015, 17:25

Ciąża zakończona 23 grudnia 2015

23cs
12dc
2IUI

2 dni temu pęcherzyk miał 15 mm, a endo 6 mm. Dziś rano pęcherzyka nie było, bo pękł (ile miał nie wiadomo),a endo 8 mm. Pękać musiał rano około 6:00 zaczął mnie kłuć i kuł ze 3 godziny. Nie mniej jednak o 9:30 na usg już śladu po nim nie było. Druga inseminacja wykonana około 11:20. No i znów czekamy. Dziś drugi dzień z rzędu test owulacyjny pozytywny mimo, że robiłam test już parę godzin po pęknięciu pęcherzyka.

Z Olencją już drugi raz podchodzimy do IUI dosłownie razem, tyle, że gabinety obok siebie. :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)