a propo postanowień noworocznych jakiś czas temu chodziły mi pewnie rzeczy po głowie z których ułożyłam sobie listę na której znajdują się bardziej i mnie realne rzeczy które chciałbym bym zrobić w tym nowym roku. ginekolog i endokrynolog jakiś czas temu u radzili się udać do dietetyka. Długo się opierałam ale ostatnio doszłam do wniosku, żę nie szkodzi spróbować może coś pomoże a na pewno nie zaszkodzi. Pytanie było gdzie ?? mieszkam w dużym mieście wiec wybór jest myślałam o Naturahaus( kolega polecał sam schudł kilka kilogramów i efekty są widoczne zmienił się nie do poznania.)wczoraj wchodząc na stronie prywatnej przychodni gdzie chodzę gin. przeczytała,że mają tez dietetyka i są różne pakiety dietetyczy i trafiłam na coś takiego:
Pakiet „TERAPIA PŁODNOŚCI” - 3 miesięczna terapia przeznaczona dla par
1 x wizyta wstępna dla pary
2 x tygodniowy jadłospis pary
4 x analiza składu ciała pary
3 x wizyty kontrolne dla pary
ja : Podejmujemy wyzwanie..??
M: Tak!
wiec jak tylko się wykuruje dzwonie do przechodni .
a na przyszłość:
Pakiet „BĘDĘ MAMĄ” – 9 miesięczna opieka dla przyszłych mam
1 x wizyta wstępna
2 x tygodniowy jadłospis
6 x wizyty kontrolne
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2016, 17:40
MOJE POSTANOWIENIA NOWOROCZNE:
*zdrowa dieta
*więcej sportu
*być milsza dla męża: więcej czułości, wyrozumiałości, bliskości (nie czepiaj się o byle co)
*poświęcić więcej czasu na moje hobby
*bardziej dbać o zdrowie i wygląd
*NIE PODDAWAĆ SIĘ!!!
DAMY RADĘ !!! DAMY RADĘ !!! DAMY RADĘ !!!

Boże włąśnie siedzę i doświadczam cudoooownego uczucia. Moj synek kopie że aż przez bluzkę widzę jak się brzuch rusza!!!! Cudowne uczucie!!!!!!!
Dziś zaczęliśmy 22 tydzień!!!
Już po punkcji
Jednak nie taki diabeł straszny jak go malują, albo jak go sobie sama wymalowałam
Do tematu podeszłam względnie spokojnie, wiadomość o tym że teraz nie będzie transferu bardzo mnie otępiła i sprawiła, że się zrobiłam obojętna na to wszystko. Ale przynajmniej nie było strachu. Wcześniej skoczyliśmy jeszcze z mężem do castoramy bo przechodzimy mały remont łazienki i potrzebowaliśmy kilku rzeczy, i to też pomogło nie myśleć. Strach na całego zaczął się dopiero po założeniu wenflonu. A potem już poszło w miarę gładko. Wszyscy bardzo mili i uśmiechnięci, szybko na fotelu ginekologicznym podano mi leki i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Wybudziłam się w miarę dobrze, nie miałam żadnych zawrotów głowy, mdłości ani nic, tylko było mi okropnie zimno, ale ja generalnie jestem zmarzluch a tam i tak było zimno. Przy pierwszej wizycie w toalecie okazało się, że mam na majtkach trochę krwi i trochę pojawiło się przy siusianiu, ale gin powiedział, że ja mam jajniki bardzo wysoko, musiał pogmerać, zrobiła się jakaś ranka i przez parę dni mogę tak plamić. Pęcherz też mógł zostać delikatnie draśnięty więc mam dużo pić i siusiać. Zapytany o to czy mam hiperkę odpowiedział "A to się okaże w najbliższych dniach", więc z jednej strony staram się bacznie obserwować a z drugiej nie świrować przy jakimś najmniejszym bólu.
I w skrócie tak:
- byliśmy w klinice o 10, punkcja z lekkim opóźnieniem ale niedużym, o 13.30 wyszliśmy
- teraz, 7 godzin po zabiegu nie czuję już żadnego bólu, tylko czasem przy ruchu mam takie uczucie, jakby coś tam w środku było poprzestawiane ale to też mija. Uczucie podobne do przepełnionych jelit albo wzdęć
- no i nie jestem już taka napuchnięta jak się czułam przed punkcją
- sedno sprawy: 12 pęcherzyków pobranych, 6 najładniejszych będzie walczyć
I teraz plan działania jest taki:
- jutro do 15 dostaniemy telefon z informacją ile groszków rośnie
- mój progesteron to 1,83, od 1,5 nie robią transferu!!!
co wszystko przedłuża, ale jak tak ma być lepiej to niech im będzie
- od dzisiaj 2x1 dupek + 2x1 unidox - antybiotyk żeby nie doszło do zakażenia i kończymy ten cykl. Podwójna dawka dupka do normalnej, to będzie pewnie krótki cykl
- w następnym cyklu między 20 a 25 dc scratching. To u nich podobno rutynowa procedura przed crio. Już się nie boję, przeżyłam punkcję to i to przeżyję. Nawet jestem zadowolona bo robią to po to żeby się udało, prawda?
- w następnym cyklu po scratchingu transfer
więc jakoś w lutym
Generalnie dzisiejszy dzień na plus. Chociaż w nocy śniło mi się, że umarłam i byłam duchem! Ale za to na fotelu śniły mi się świąteczne zakupy
Jedyne co to w artvimedzie znowu był straszny tłok, punkcji dużo a niestety warunki lokalowe nie są tam obliczone na taką ilość pacjentek. Do tego pacjentki na wizyty, z tego co mówiły to opóźnienia były długie, również przed punkcjami. Ja miałam dość wcześnie i przede mną chyba nie było dużo więc może dlatego opóźnienie było minimalne. Ale gdybym miała punkcję pół godziny czy godzinę później niż miałam mieć to bym chyba w międzyczasie umarła ze strachu. Ale personel dzielny, nie mogę powiedzieć.
Teraz sobie odpoczywam bo mimo wszystko czuję się mocno zmęczona, już się nawet zdrzemnęłam, coś już zjadłam i powoli i leniwie dochodzę do siebie. Najtrudniejsza część chyba już za nami. Teraz został palec Boży i Boża wola jak się wszystko potoczy dalej.
Wczoraj jeszcze uzupełnialiśmy ankiety i różne formularze i na jednym było napisane rokowanie dla nas i było napisane, że szanse powodzenia metody w naszym przypadku są duże
Dało mi to promyczek nadziei.
38t6d wg owu - 8 dni do TP
39t4d wg OM - 3 dni do TP
Gotowe już dokładnie wszystko. Dziś złożyliśmy nawet wózek, co oznacza, że nagle nasze ogromne mieszkanie stało się jakąś ciasną klitką 
Ale ja wiem na co jeszcze A. czeka. Jakiś czas temu strzelił nam bojler w kuchni i mamy tylko zimną wodę. I co prawda nowy zamówiony i przyszedł 23.12, ale M. się jakoś średnio kwapi, żeby go podpiąć ... Muszę go chyba zatem jutro zmobilizować, bo się w życiu Córka nie zdecyduje 
Pewnie trochę powstrzymuje Ją też ten mróz i krakowski smog ... ale to już zapewne w minimalnym stopniu, prawda? 
Na ile przed porodem się zaczyna wymiotować? I to nie po jakimś żarciu tylko tak samo z siebie?
Właśnie opuściłam przybytek z Białym Bratem i pewnie za chwilę znowu tam wrócę ... czuję się jak przejechana przez walec, co z warczeniem na wszystkich dookoła od rana daje naprawdę wybuchową mieszankę.
Nienawidzę sama siebie!
24 dzień cyklu
Dziś 18% szans na pozytywny test 
Nie robię o nie nie!!! 
Nie będę się smucic i ryczec po kątach!

Jutro jedziemy do Ikei do Poznania 
Może coś uda mi się wybrać 
Maz leży tzn śpi koło mnie (a może udaje) i się przytula słodziak jeden :-* a ja tu stukam na tym cholernym tablecie bo nie chciało mi się ruszyć dupy po lapka 
Boże, ja chce dzidzie
!
Chce nie spać po nocach!
Chce prac, przewijac i robić wszystko to co nie jedna osobę przerasta!!!!!!
Postanowiłam że po okresie umowie się po raz ostatni do jeszcze jednego gina tu w mojej okolicy!
Przecież coś musi być nie tak skoro tyle czasu nam się nie udaje!
Idę spać aczkolwiek mi się nie chce za bardzo ale spróbuję usunąć
:-)
DOBRANOC LEJDIS :-*
Witam się w nowym 2016 roku, czy będzie lepszy od poprzednich? To się okaże...
Mój grudniowy cykl popierdzielony do reszty
brak mi sił aby walczyć z własnym ciałem. Tak jakby dwa krwawienia w miesiącu i dziś znów po
dalej krew. Jaki ciul? Wizyta dopiero 22 stycznia. Nic mnie nie boli ani nic, ale... może to głupie ale czuje że coś jest nie tak. Jakaś felerna baba się mężowi trafiła, taki niepełnowartościowy produkt
zostawi mnie i poszuka sobie takiej co da mu dziecko a nie łazi tylko na wizyty które i tak nic nie dają. Nie panuje już nad własnym ciałem i jak widać nad myślami też... czy to już depresja?
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2016, 22:38
Swieta i po swietach.
Ariana ma Cale 3 miesiace 2 tygodnie i 2 dni . od okolo 3 tygodni gaworzy, chce siedzie i musi byc zabawiana bo sama jeszcze sie soba nie zajmnie. I to jest wlasnie problem bo ja nie man na nicht czasu, chodze jak kocmoluch nieraz do poludnia w pizamie okropnosc.
Ariana zaliczyla swoj pierwszy lot samolotem-nawet calkiem dobrze nam to poszlo, tylko przy ladowaniu byl placz.
Noce mamy rozne raz spimy dobrze na ogol budzimy sie 3 razy - karmienie butelka ,mleko w piersiach zaniklo-przystawiam zadko wiec i mleka malo:-) spimy nadal w trojke w lozku jakos tak nam wygodnie, nikt jeszcze nie nazeka
Mama i tata zaniedbali siebie , mama ma nadal 10 kg nadwagi i niemiesci sie w spodnie-wkurza mnie to ale niewiem co TU zrobic , nie jem duzo a mimo to waga nie spada-moze malo spaceruje , ....e nie ,zawsze jak jest sucho to ide na spacer
Nowy rok..może on przyniesie coś dobrego..
28.12. miałam laparoskopie..dzis pierwszy dzien w któym czuje sie ok..masakra:/szpital, zabieg, ból:/ jajowody drozne, ale do kolekcji doszla endometrioza..brawo ja! kolejna przypadlosc uniemozliwiajaca zajscie w ciaze..
ten cykl odpadl, w zwiazku z zabiegiem..ale nastepne 3 miesiace beda mieisiacami wilkich nadziei..bo po laparo, kiedy ogniska endometriozy zostaly usuniete, jest to najlepszy czas..czy sie uda..gdyby jeszcze tyolko o to szło..a potem tą ciąze trzeba jeszcze utrzymac..z moimi problemami..aaajjj nie miesci mi sie to powoli juz w glowie:(
Dziewczyny ratujcie bo ja już z fiksowałam
Dzisiaj w nocy mi się nic nie śniło ale to tylko dlatego że praktycznie nie spałam
Objawy ustępują grry wiem tak może być wiem że jeszcze będę płakała że chcę się normalnie czuć ale chwilowo jestem przerażona po prostu się boje o moje bąbelki... nawet mogę pić kawę i mnie nie cofa... 3:40 wstałam i zrobiłam test ciążowy bo już miałam dosyć krecha ciemniejsza od tej kontrolnej aż bije czerwienią po oczach jest takał tłusta trochę się uspokoiłam ale tylko trochę bo przecież hcg może spadać a kreska i tak będzie ciemna
i weź mi tutaj dogódź
Jutro wracam do pracy jak będę wstanie rano wstać wcześniej to pojadę na tą betę...
12t1d --> 12t6d
Uffff wszystko jest dobrze
serducho 156 - 157 uderzen na minute (mierzyła 2 razy), kość nosowa jest, przezierność 1,5 mm, wymiar dwuciemieniowy 19,8 mm, długość CRL 65,5 mm , ryzyko jakichkolwiek chorób praktycznie żadne.... (dla ciekawych wstawie liczby jesli chcecie ?), łozysko na tylnej ścianie i wysoko 
mam mase zdjęć (samych narządów mam zdjęć 9) i chyba 11 zdjęć dziecia 
wstawiam wszystko co w miare wyraźne
a no i coś tam nabąkneła że "jest wyrostek płciowy i prawdopodobnie, ale ona nie chce nic mówić zeby sie nie pomylić, ale sie jej wydaje że raczej chłopak...." ale to 3 razy mówiła żeby spokojnie do kolejnego USG czekać i sie nie nastawiać 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/7a42b675c4e9.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/5610a961f2e5.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/501f4f5d3c6c.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d05ec3bcb091.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/aeaef8b77447.jpg
Dzwonil Artvimed
z 12 pobranych zaplodnili 4 komórki z czego dwie zaczely sie rozwijać. Pod koniec tygodnia maja dzwonić z informacja ile się rozwinęły przed mrozeniem. Bardzo się boje ale gorąco wierze, ze nasze groszki będą silne i dotrwaja do mrozenia
"W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca" :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2016, 11:51
22 tydzień (21+1)
Ale ten czs leci...jeszcze jakies 20tygodni i malutki bedzie z nami. Kopie coraz bardziej a jak odpoczywa to mama się martwi...
mój mąż juz sie nie moze doczekac kiedy poczuje.
39+2
U nas troche sie dzialo...w 37 tyg znowu trafilam do szpitala z powodu puchniecia stop.Niby normalne w ciazy,ale te puchniecie nie mijalo nawet po nocy.Do tego doszlo wysokie cisnienie i podejrzewali gezstoze.Przelezalam tak tydzien w szpitalu z nogami w gorze i podawali dopegyt 4x1.We wigile rano wyszlam.30 grudnia mialam wizyte u prowadzacego,ktory wypisal mi skierowanie na wywolanie ciazy tydzien przed terminem.I tak dzis jest 3 stycznia,leze sobie na oddziale w sali przedporodowej i dopiero jutro wieczorem beda zakladac balonik...czekanie najgorsze.Chce Wojtusia juz przy sobie
.
2 dc
Przyszła w końcu wczoraj wieczorem, juz nie pamietam kiedy miałam tak silne bóle miesiączkowe, chyba w liceum.
Nowy cykl- nowe nadzieje mówią, piszą..
Tak. To prawda. Tylko dlaczego zawsze muszę narobić sobie nadzieji a pózniej rozpaczać?
Chyba juz lepiej nie nastawiać sie.. Bedzie co bedzie.
A w tym cyklu bedzie sie działo. Juz 5 stycznia idziemy do Invimedu. Badanie nasienia, wizyta nieplodnosciowa. Nowy lekarz. Liczę ze zmieni mi Clo na Femare np.bo z Clo tylko 1 cykl na 3 był owulacyjny.
5 stycznia dowiem sie z wyników krzywej czy mam insulinoopornosc.
I dalej czekanie czy leczenie wywoła owulacje u mnie czy tez nie.. Zauważyłam ze jeśli mam, to mam owulacje z lewego jajnika. Teoretycznie owulacja następuje raz z lewego a raz z prawego. Sadze ze mój prawy jajnik nie pracuje poprawnie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2016, 13:00
Oczywiściw nie pisałam odrazu po wizycie, bo nie było kiedy święta, porządki, rozgardiasz na porządku dziennym. Z maleństwem wszystko dobrze, 22.12 na wizycie miało całe 1,7 cm
serduszko biło jak szalone
następna wizyta 26.01.2016 dopiero, bo lekarz ma urlop, będziemy robić badania prenatalne to będzie 15 tydzień mam nadzieję, że nie będzie za późno.
Czy w 15 tyg. można już poznać płeć??? Oczywiście najważniejsze na świecie jest, żeby było zdrowe, codziennie się o to modle.
Z objawów ciążowych:
- +2kg ?!?!
- bolesne piersi
- wilczy apetyt, który staram się opanować.
Nie mogę juz doczekać się tego mojego maleństwa :*
Nowy Rok, Nowe Plany, Nowe Nadzieje...
Ciekawa jestem jak ten 2016r. sie potoczy, czy rzeczywiście w tym roku będziemy się starać o dziecko? Coś czuje, że nieprędko to ruszy, bo mój mąż lubi dużo gadać a mało robić i chociaż sam z siebie stwierdził to co ostatnio napisałam to teraz chętnie cofnąłby te słowa i odwlekał w czasie tę decyzję...I mimo, że wiem, że ma trochę/sporo racji to serce mówi mi co innego, a rozum co innego...
Niemniej jednak będę cierpliwa, wszystko nadejdzie wtedy, kiedy będzie najlepszy na to czas
witamy się po świętach i po nowym roku

22 tydzień

21t2d pozostało nam 131 dni do porodu 
Cieszę się że przekroczyliśmy już połowę maluszki kopią jak szalone nawet w nocy budzą mnie kopniaki i niektóre są już dość bolesne
moje cuda maleńkie
kocham je nad życie !
tatuś chodzi dumny całuje brzuszek
mój starszy synek też przychodzi i głaszcze mnie po brzuchu
kochany jest .
Dziś w nocy zostałam tak skopana że mało spałam mimo że poszłam spać po 20stej
tatuś też dostał parę bęcków w brzuch maluchom było ciasno jak się do mnie przytulił
dziś ustaliliśmy imię dla córeczki ja chciałam Vanessa ale mój stanowcze NIE ! że po jego trupie itp. więc wybieraliśmy z dwóch które nam odpowiadały mój typ Marcelina a jego Sara i chyba zostaniemy przy Sarze
jeszcze się w sumie okażę a dla Syna nie wykłóciliśmy żadnego
więc synek jeszcze bez imienia .
może w tym tygodniu lekarz raczy mnie umówić na połówkowe ! tak bardzo bym chciały zobaczyć moje skarby , dawno ich nie widziałam i świruje dobrze że czuje jak się ruszają i pukają to mnie trochę uspokaja .
Więc to na tyle z pozytywnego wpisu
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.