Antynowotworowy legalny doping z buraka na anemię i depresję.
Przepyszny smak soku z buraka czerwonego uzyskaliśmy dzięki unikatowej recepturze. Smakuje wybornie, a efekt poczujesz już po kilkunastu minutach. Dzięki szklance soku z buraka ćwikłowego utrzymasz dobre samopoczucie i wysoką koncentracje przez cały dzień. Jest to również ogromny zastrzyk energii. Sok ten polecany jest w terapiach takich chorób jak nowotwory, anemia, depresja, wrzody żołądka, hemoroidy, słaba odporność organizmu, kac, nadciśnienie, otyłość, stłuszczona wątroba, nerwica, bezsenność, brak koncentracji, problemy z pamięcią, zły nastrój, niedobór hormonów płciowych, demencja, niepłodność, grzybica. Wzmaga budowę mięśni co jest ważne dla osób trenujących i rekonwalescentów, likwiduje zakwasy. Soku z buraka czerwonego używamy na odkwaszanie organizmu i oczyszczanie organizmu z toksyn (detoks).
Składniki na sok z buraka: 3 średniej wielkości buraki, jabłko, szczypta soli, dwie szczypty majeranku, woda.
Przepis na sok z buraka:
Do blendera wlewamy dwie szklanki wody i nastawiamy na miksowanie po czym dodajemy pokrojone w drobniejsze części buraki i jabłka. Pod koniec miksowania wrzucamy sól i majeranek. Całość wylewamy na drobniutkie metalowe sito i odcedzamy „przemieszując” zmiksowaną masę łyżką.
Sok z buraka musi być rozcieńczony wodą. Inaczej jego silne działanie zasadotwórcze mogłoby spowodować nudności.
Osoby z niskim ciśnieniem powinny pić ten sok tylko na noc gdyż w ciagu dnia może on obniżyć ciśnienie i spowodować spadek energii.
ZRODLO: http://vrota.pl/2014/09/antynowotworowy-legalny-doping-z-buraka-na-anemie-i-depresje/
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 stycznia 2016, 17:50
polozna umowiona
3ego lutego na 9.30..to bedzie 8+4...dziewiaty tydzien w toku. I koncem lutego pierwsze usg na pewno, tylko czekam na list,zeby dokladnie umowic musi byc przeprowadzone do 13+0, wiec koncem lutego, poczatkiem marca 
Wkurwiaja mi klienci, juz drugi dzien w tym tygodniu wolne, bo ktos okazal sie nieodpowiedzialny...ciul biore depozyty od ludzi ktorzy chca umowic caly dzien, bo tak nie moze byc tym bardziej ze 18 lutego zmieniamy studia i kasa nam potrzebna...nie narzekam na brak klientow, jesli dali by mi znac choc dzien wczesniej znalazlabym kogos na ich miejsce..a nie godzine przed wizyta 
Niesmialo przenosze sie na fioletowa strone
jeszcze nie moge w to uwierzyc, zrobilam dzisiaj jeszcze jeden test dla potwierdzenia 
W srode wizyta u lekarza, mam nadzieje ze pierwsze usg bedzie pod koniec stycznia bo 5tego lutego lece do PL i bede mogla sie podzielic nowina z rodzicami i bracmi. Znajomym powiemy dopiero w marcu 
A oto zdjecie testu 

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 stycznia 2016, 18:50
Jesteś w 28 tygodniu ciąży
(27 tyg. i 0 dni)
Miesiąc: 7
Trymestr: 3
Wiek płodu: 25 tydzień
Data porodu:
5 kwietnia 2016
(pozostało 91 dni)
Witam w Nowym Roku!
Wcześniej nie dałam rady się tu zameldować bo do niedzieli miałam gości
brzuch dziennie z zakwasami ze śmiechu
szkoda, że już ich nie ma ;(
Tak, nowy rok - nowe problemy i depresje. Daliśmy się nieźle omamić, swoją drogą szybciej by to nie wyszło więc w zasadzie nie wiem jak to uznać. Chodzi o okna. Poprzednie lokatorki twierdzą, że wkłady wymieniane były dwa lata temu...przyszły srogie mrozy i od środka mam lód na oknach ;/ w domu zagrzać nie idzie do porządku bo te okna to koszmar jak się okazało. Póki temperatura była na plusie to było spoko, nagle minus na termometrach i wszystko szlag trafia. Kolejnego wkurwa mam na tą anomalię pogodową, temperatura w plusie nawet do 8 i nagle w niecałą dobę spada do -16 ;/ Nigdy nie lubiłam zimy ale teraz już w ogóle. Nawet z łóżka wstawać mi się nie chce a jest tyle do zrobienia... Dziś jest lepiej ze mną bo pierwsze dwa dni ( takie mrozy zaczęły się z soboty na niedzielę) chodziłam i wyłam, już szukałam nowego lokum...powyłam, powyłam i dałam się namówić na nowe okna i lepsze ogrzewanie. Fakt, to kolejny kredyt ale nie pozwolę na to, żeby Hania na następną zimę marzła. Ja też muszę się nauczyć, że nie mogę od razu się załamywać jak tylko wyjdzie jakiś problem i wbić sobie do głowy, że wszystko ma swoje plusy i minusy. Teraz zimą jest ciężej ale przyjdzie wiosna i lato i ogródek będzie tylko dla mnie, na co moi rodzice mieszkający na bloku nie mogą sobie pozwolić.
Martwi mnie fakt, że z moich piersi jeszcze nie poleciała ani kropelka czegokolwiek i standardowo ubzdurałam sobie, że to zły znak.
Brzuch nadal nie wygląda na taki wiek jak powinien ...
Dobrze, że czwartek mam wizytę 
Hanusia czasami tak się bawi w brzuchu, że jestem w ogromnym szoku
nie wiem gdzie mam położyć ręce żeby czuć tą moją Królewnę 
Aaaaaa, no i wczoraj udało mi się zrobić tą krzywą cukrową
było kiepsko ale już dałam radę ;]
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2016, 11:23
22 tydzień 3 dzień ciąży
6 miesiąc - II TRYMESTR 
56% ciąży 
Do wizyty zostało: 13 dni 
Dzień Dobry z rana
Dzisiaj nastrój mam taki słabszy, za oknem ślicznie biało a mi się normalnie nic nie chce. Leniuszek się ze mnie zrobił. Wczoraj zaczęłam oglądać się za ubrankami dla Kacperka, znalazłam fajne używane, takie na dobry początek, bo niestety te nasze róże odpadają 
Planuje jeszcze przejść się do PEPCO i coś nowego tam mu kupić, jest tam wiele fajnych ubranek.
Od wczoraj mały słabiej mnie kopie i wiecie myśli oczywiście czarne mi się zrobiły, tak bardzo zaczynam się bać, żeby było wszystko ok.
Dzisiaj też mam wizytę u diabetologa, ciekawe co mi powie Pani na te moje skoki cukru, na instulinę na pewno się nie zgodzę, muszę sobie zbilansować jakoś dietę, teraz mam na to więcej czasu to się tym poprostu zajmę.
Moja córcia zapragnęła nowego łóżka, także dzisiaj z rana zakup dokonany, pokaże Wam 

Ładne i na pewno młodzieżowe bardziej, bo ona już teraz chce bardziej dziewczęcy niż dziecięcy pokoik chce mieć. Muszę jej delikatne zmiany wprowadzić, jakieś fajne plakaty albo obrazki na ściany dać np z kotkami, pieskami, a na pewno fotkę Szynszylka bo to jej obiecałam i do pokoju gdzie był jego pokój też jej obiecałam że tam będzie wisiała fotka naszego Szylunia 
Powoli zbliża się czas kiedy straciłam Wiki i te nerwy i stres zaczyna mnie ogarniać, nie chce stracić mojego syneczka, ale bardzo się boje. Te ruchy mnie stresują, że mocniej kopał a teraz lżej, do wizyty aż 13dni obym jakoś to wytrzymała.
Miłego dnia kochane, teraz będę cześciej się odzywała i pisała co u Nas, bo skoro siedzę w domku na L4 to mogę ten czas wykorzystać bardziej ekonomicznie 
cos ostatnie dni daja mi popalic zdrowotnie, mam mdlosci, troche kreci mi sie w glowie jak wstane i sennosc-pierwszy raz taka mam. Czyzby to bylo spowodowane tabletkami? bo jak na razie nic innego nie podejrzewam...
Wczoraj przyjechala kuchnia z ikei ale dopiero 15 beda ja montowac i w koncu doczekam sie jej:)
szkoda tylko ze nie bedzie sprzetu ale niestety nie mozna miec wszystkiego od razu
Jakos w tym cyklu inaczej podchodze do tego wszystkiego, nie mam jakiegos wielkiego cisnienia a libido u mnie chyba tyle ile mrozu na dworzu ale zaczelam brac clo to szkodaby zmarnowac ten cykl. Moze wlasnie w tym spokoju bedzie cala tajemnica ale jakis wielkich nadziei sobie nie robie. Wole sie pozniej milo rozczarowac, poki co trzeba bedzie cos podzialac i czekac na efekty
Do pracy dziś jadę na 10, więc jak tylko mąż zawiózł dzieci do szkoły...ja weszłam na ovu zapisać dzisiejszą temp.i okazało się, że ovu przesunął mi dzień owulacji, ja czułam ból owulacyjny 1.01 a ovu wyznaczył mi owulację na 2.01- starania były właśnie kiedy czułam ten ból, czyli dzień przed wyznaczoną owulką prze wykres i dzień po
Teraz cholera jasna, zastanawiam się, czy to były dobre dni, czy żołnierzyki z tego dnia kiedy czułam ból dotarły na miejsce akcji w odpowiednim czasie lub czy te z dnia po, odpowiednio zasiliły działania wojenne...noszszszssz tysiące pytań w mojej głowie się kłębi, czy właśnie nie straciłam tego dnia, kiedy to nie było serduszkowania a ovu wyznaczył czerwoną krechą owulację???
No ale i tak co ma być to będzie, niech teraz natura odpowiednio zadziała, a mi pozostaje spokojnie (jeszcze z nadzieją i wiarą)poczekać do tego pięknego dnia, kiedy to zrobię test z grubaśnymi krechami:)albo przynajmniej z cieniem cienia...
A więc dawno nie pisałam.. Dzisiaj jest 9t5d ciąży 
Brzuch mi lekko wysadziło. Obiektywnie patrząc, gdybym to ja miała oceniać to podejrzewałabym u siebie ciążę. Trochę mnie to martwi bo zamierzam powiedzieć w pracy dopiero po USG NT, które mam umówione na koniec stycznia. Ale zobaczymy... ostatnio mam mniejsze problemy z wypróżnianiem więc może zamiast urosnąć do tego czasu trochę spadnę 
Dokonałam pierwszego zakupu ciążowego, i są to spodnie z kieszenią kangurzą
Nie jest mi jeszcze potrzebna na brzuch, ale wszystkie dotychczasowe spodnie zaczęły mnie lekko cisnąć w pasie więc od razu zrodziło się okropne podejrzenie, że jak siedzę 8 godzin w pracy w za ciasnych w pasie spodniach to mogę zrobić coś bardzo złego mojej kluseczce.
Ostatnie usg miałam dość dawno więc się trochę martwię, czy wszystko jest ok.
Nauczyłam się już co mi smakuje a co nie. Uciekam od smażonego mięsa i w sumie mięsa w ogóle. Staram się czasami gdzieś przemycić jakieś kawałki wędliny, ale skoro mam do niej awersje to najwidoczniej dziecko nie potrzebuje go za dużo. Jem dużo jajeczek na twardo, warzyw, owoców, twarożku itp. Kawę odstawiłam. Tak samo cola przestała być w końcu potrzebna. Nawet zaczęłam mieć do niej awersję. Na MC nie mogę patrzeć (co mnie miło zaskoczyło bo normlanie uwielbiam to jedzenie).
Marzy mi się Mała Córeczka Tatusia i Mamusi 
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2016, 09:25
Uciekłam...
wyjechałam...
fale szumiały mi w głowie...
nie myślałam...
termometr schowałam do szafki...
było normalnie!
Znowu zbliża się owulacja, ale coraz mniej robię to z "przymusu" i myślą, że jak chcę mieć dziecko to powinnam właśnie dziś, teraz po prostu chcę! Nabieram dystansu... mam nadzieję! bardzo tego potrzebowałam, nawet sama dla siebie, żeby nie zwariować 
A katastrofa omo inteligent postanowila w niedziele pojechac z mężem na lody,a jako że nie zdążyła ich zjeść na terenie galerii wyszła z nimi na -9,a odczuwalne chyba -15 no i w poniedziałek gardlo czerwone jak w reklamach,próbowałam sie leczyc olejkiem oregano,ale nie mogę zdierżyć tego smaku. Dzisiaj obudzily sie jeszcze zatoki
zapisalam sie do lekarza,ale miejsce dopiero w czwartek
fak!
Poza tym od wczoraj probuje sie umowic do nowego gina,ale nikt nie odbiera...zamowilam jeszcze przed sylwestrem inofolic i wiesiolka bo zdalam sobie sprawe ze u mnie z tym wlasciwym sluzem to gorzej niz kiepsko,a paczka do tej pory nie doszla! Takze chyba przyda sie na nastepny cykl...w ogole za porada jednej z Was postanowilam zapisac sie gdzies w lutym,marcu na hsg bo to niemozliwe zebym do tej pory nie byla w ciazy,jak i wydaje sie niemozliwe zebym nie miala zadnych zrostow po 3 skrobankach ...takze zaraz rejestruje sie do gina na nfz niech daje skierowanie i nie pitoli. A jak cos bedzie gadal ze znowu wymyslam to powiem mu ze od 1 stycznia w krusie bardziej sie oplaca zachodzic w ciaze ,powinien wtedy zrozumiec 
Ostatnio miewam bardzo realistyczne i pozytywne sny. 3 dni temu snilo mi sie ze bylan w ciazy i robilan testy. W pierwszy nie wierzylam wiec powtorzylam nastepnego dnia i druga krecha byla jeszcze ciemniejsza. W tym snue chodzilam pozniej po centrum handlowym i przygladalam sie swojemu odbiciu i brzuszkowi. Alez byłam szczesliwa...
Dzisiaj natomiast snil mi sue moj niezyjacy dziadek. Szukalam z mama i siostra mieszkabia w warszawie. Mama kazala nam zbierac kasztany ktore zrzucaja ptakj. I tak chodzilysmy i ja sie martwilam jak te kasztany urosna ze to tyle czasu potrwa. I uslyszalan mojego dziadka jak powiedział zebym sie nie martwila bo on pomoże im urosnac.
Wierze w mowe snów. Chyba zaczyna sie faktycznie dla nas nowy rozdzial i lepszy czas. Juz smutki zostawiamy za soba bo ten rok bedzie inny i wyjatkowy
Bedzie dobrze 
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2016, 10:12
Czuję się jak różowa sierota nieogarniająca tego fioletu.
Wczoraj zrobiłam trzecią betę, przyrost 115%. Między pierwszą a drugą betą "Średni dwudniowy przyrost to 31 mlU/ml (416.7%) - w normie". Z tego co się orientuję to przyrost jest prawidłowy aczkolwiek różnica między przyrostem na poziomie 400% a 100% chyba jest stanowczo za duża? Nie wiem czy powinnam jeszcze mierzyć boziom HCG, czy nie lepiej wyjść z założenia, że wszystko jest "w normie" i spokojnie czekać do wizyty 15'tego. Przecież jeśli beta zacznie spadać to żaden lekarz nic mi na to nie pomoże. Łykam dupka, wciskam lutke... what more can i do?
30tc (29+4) i 74% za nami 
Do godziny zero zostały 73 dni 
Jestem po długiej świątecznej nieobecności, dużo się działo ale nie będę tu nudzić 
Dzisiaj wizyta u lekarza i znowu podejrzymy syneczka. Jeśli chodzi o imię to chyba jednak zostanie Oliwier bo nic ciekawszego nam w ucho nie wpadło jak dotąd. I jeśli do porodu się nic nie zmieni to będzie mały Oluś 
W święta przywieźliśmy masę ubranek dla naszego królewicza i od dwóch dni już piorę, może i trochę wcześnie ale z moimi zamulonymi ruchami mogę się później nie wyrobić.
Byliśmy też z mężem oglądać wózki, bardzo chciałam Riko brano ecco, znaleźliśmy jeden sklep stacjonarny w którym mieli je na stanie, więc pojechaliśmy.
Ładny ale wypatrzyłam jeszcze fajniejszy i sprzedawca też porównując oba powiedział że lepszy więc będzie Coletto savona decor niby najnowszy model tego producenta.
Co do zakupów to kupiliśmy niewiele, bo tylko komodę z przewijakiem i szafę na ubranka dla maluszka, mam już wybraną pościel do łóżeczka wystarczy tylko zamówić a w tygodniu jedziemy kupić już część akcesoriów.
Jeśli chodzi o mnie i moje samopoczucie, to jest jak wcześniej. Z rana czuję się świetnie jednak od 15 jestem do niczego, brzuch ciągnie i często twardnieje, plecy bolą, siedzieć źle, leżeć źle, stać jeszcze gorzej.
Zwykłe codzienne czynności idą mi baaaardzo powoli, bo strasznie szybko się męczę i nawet włożenie naczyń do zmywarki jest na tyle męczące, że muszę potem usiąść i odpocząć parę minut 
Jednak na pocieszenie i poprawę humoru synuś zapuka do mamusi powierci się i pokręci i szybko zapominam o niewygodach.
To jest moja 3 tak zaawansowana ciąża a ja nadal nie mogę się nacieszyć ruchami małego wiercipiętka, jest to najcudowniejsze uczucie jakiego kobieta może doznać, i choć bardzo już nie mogę doczekać się rozwiązania i tego by przytulić maleństwo moje kochane, to wiem też z doświadczenia że właśnie tego pukania od środka będzie mi brakowało

Ciąża nr 2 czas start
Dziś ujrzałam na teście ciążowym dwie kreski. Chwilo trwaj. Jestem wciąż w szoku i niedowierzam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2016, 22:22
15 dzień cyklu.
Czekamy na owulację. Powinna być dziś lub jutro, jeszcze nie robiłam testu więc nie wiem. Ale jest blisko 
Szkoda tylko, że mój mąż zachorował i pewnie nie będzie miał ochoty na przytulanki... No ale może się uda, nie chcę się nakręcać. Jak nie będzie miał ochoty to nie będę zmuszać 
Jest bardzo mroźno, odechciewa się wszystkiego. Najchętniej wskoczyłabym pod kocyk z kubkiem kakao i obejrzała jakiś fajny film - na szczęście jutro to będzie możliwe bo mamy wolne 
No to miłego mroźnego dzionka dziewczny 
No i weszłam z brzuszkiem w Nowy Rok
udało się, choć trochę się obawiałam, że nie doczekamy w dwupaku, a jednak. Za chwilkę zaczynam 37 tydzień, ja naprawdę nie mam pojęcia kiedy to zleciało. Teraz już wszystko może się zdarzyć, miewam już czasem (wieczorami) dość silne skurcze, dwa razy już nawet myślałam, że to JUŻ. Niby mam wszystko (no prawie wszystko) gotowe, a w takich chwilach chce mi się krzyczeć "NIE!!! JESZCZE NIE... JESZCZE NIE JESTEM GOTOWA". Dziwne. Z takim utęsknieniem czekam już na tą moją maleńką, a jednak ogarnia mnie panika.
Tak czy owak, torba spakowana, choć nie było mi łatwo się zmobilizować i to zrobić. Zostało jeszcze łóżeczko do skręcenia, ale muszę najpierw rozebrać choinkę, bo na jej miejscu ma ono stanąć, a tak mi szkoda się z nią żegnać, jest taka piękna.
Z moich ciążowych dolegliwości na chwilę obecną to wilczy apetyt i spadki cukru połączone z zasłabnięciami. Wczoraj wybrałam się z moimi rodzicami do marketu (byłam po obiedzie, zjadłam dwa talerze zupy!) i nagle zaczęły mi się ręce trząść, nogi jak z waty, oblały mnie siódme poty i mroczki przed oczami. Akurat między regałami stała drabina do wykładania towaru
siadłam na nią, a mama pobiegła po bułkę. Zjadłam ją, zapłaciłam za zakupy i wyszłam żeby usiąść gdzieś w normalnym miejscu. Tam zjadłam jeszcze trzy inne bułki, tabliczkę czekolady i batona, dopiero poczułam się lepiej. Jejku... Nie wiem co się ze mną dzieje, jestem osobą szczupłą, nigdy w życiu nie miewałam takich dzikich napadów głodu i mam nadzieję, że to Emilka po prostu tak ze mnie ciągnie i że to wszystko minie.
W niedziele byliśmy też z mężem na spotkaniu z prywatną położną. On się uparł na jej obecność podczas porodu, moja mama go poparła i nie było żadnej dyskusji jak na mnie siedli
Dla mnie ta sprawa jest dość dyskusyjna. Nie czuję się zbytnio w porządku z tym, mam poczucie, że to coś w rodzaju łapówkarstwa, że nie jestem fair w stosunku do kobiet, które rodzą w tym samym czasie i zwyczajnie nie stać ich na prywatną usługę położnej, która tania nie jest... ale z drugiej strony chodzi o dobro naszego dziecka... Tylko to mnie przekonuje do jego pomysłu. Jedną córcię straciliśmy, mąż teraz chce mieć 1000% pewności że zrobiliśmy najwięcej ile się dało, żeby nasze dziecko tym razem przyszło szczęśliwie na świat. Dowiedziałam się również, że w szpitalu, w którym rodzimy nie otrzymam znieczulenia zewnątrzoponowego
Szczerze mówiąc liczyłam na nie, ale okazuję się że na dzień dzisiejszy nie ma na tylu anestezjologów i to niemożliwe. Chciałabym zasięgnąć opinii dziewczyn, które rodziły już, czy ten ból faktycznie jest nie do zniesienia, czy wręcz da się przeżyć i nie ma tragedii (wolałabym usłyszeć to drugie;) )
Porodu jako tako się nie boję, wiem, że po prostu muszę przez to przejść, a że przeszłam w życiu już nie mało bólu, wiem że dam radę. Zatem siedzimy już jak na "bombie" i czekamy z wielką miłością i niecierpliwością na naszego skarbeńka. Tak strasznie chcemy już ją tulić

4.01.2016r. poniedziałek, dzień 62, 21,57
Anastazja kończy 2 miesiące!
Nastuśka, właśnie rozpoczynamy trzeci miesiąc wspólnej przygody
zmieniłaś się od narodzin nie do poznania
nie mam czasu dziś zbyt wiele dla Ciebie skrobać, bo kochana pierogi! Ruskie, z tym nie ma żartów! Prezenty już prawie zrobione. Tylko jeszcze dla Twego ojca nic nie mam, nie wiem jak to się stało! Coś wymyślę
tymczasem chciałam Ci napisać jak bardzo Cię kocham. To aż niemożliwe. Wiele razy próbowałam Ci to jakoś powiedzieć, ale za każdym razem gdy spojrzę Ci w oczka w moich pojawiają się łzy, a wzruszenie staje w gardle, że nijak nie mogę wyrazić uczuć słowami. Dziękuję Ci za każdy dzień, który spędzamy razem. Taka mała istotka, a tyle daruje szczęścia i siły do działania. Nieprawdopodobne...
Moje Karaluszątko 

image hosting more than 5mb
5.01.2016r. 63 dzień, wtorek, 11.40
Jutro wigilia, a ja kurka wodna śpię! Wczoraj po północy poszliśmy spać, bo lepiliśmy te nieszczęsne pierogi. Siostra się na mnie wypięła. Powiedziała, że siedziała w bibliotece pół dnia nad pracą, a drugie pół musi odpocząć, bo zmęczona jest. Mąż się wkurzył, ja to staram się zrozumieć, chociaż myślałam, że dostanę jakieś wsparcie z jej strony w trakcie przygotowań do świąt. Tym bardziej że Siostra tak się cieszyła, że nie będzie tracić czasu na dojazdy na Mazury jak co roku i będzie go miała więcej. No trudno, K. zakasał rękawy i pomógł mi z robotą. Pierogi gotowe
dobrze, że Młoda przesypia całe noce to chociaż porządnie się wyspałam. Obudziłam o 8 na karmienie, miałam wziąć się do roboty, a...
zjadłam śniadanie, gdy K. przebierał Małą i podczas karmienia zasnęłam, że spałam do tej pory!
A tu balkon do posprzątania, duuużo prasowania, sos grzybowy do ugotowania, kutia, reszta zakupów, ustalenie menu na kolejne dni świąteczne, pakowanie prezentów... I wiele, wiele innych. Dobrze, że Rodzice przyjeżdżają dziś to może jakoś razem się szybciej ogarniemy. A i najważniejsze! Nie mam prezentu dla Krystiana! Szkoda, że doba jest taka krótka!
Tym co obchodzą święta wg kalendarza juliańskiego życzymy wesołych świąt!!!
25t3d trochę mnie tu nie było... ten czas leci jak szalony. Od stycznia zaczęłam robić wyprawkę. Zamówiłam ubranka, kocyki, otulaczek, pieluchy tetrowe:) Już nie mogę się doczekać jak przyjdzie któreś z zamówień
Wydałam już 600 zł!!! :ooo a w sumie dopiero zaczynamy;p ale co tam dla mojego synka nie będę żałować.
Julek jest coraz mocniejszy, daje czadu czasami. Bywają chwile, że kopniaki czuje z 2 przeciwnych stron brzucha na raz - niesamowite uczucie. Wtedy dociera do mnie jaki on już duży jest. Już niedługo synku będziemy się tulić całymi dniami:)
18 tydzień 6 dzień
Wczoraj miałam wrócić do pracy. Ubrałam się rano, naszykowałam i chciałam zaaplikować sobie luteinę. Na aplikatorze znajdował się śluz z krwią, znowu się wystraszyłam i zaczęłam panikować. Do pracy w końcu nie poszłam, zadzwoniłam do doktorki i kazała mi przyjść na wizytę. Na wizycie okazało się że musiałam się podrażnić aplikatorem i stąd ta krew.
Z córcią wszystko dobrze, ma już 222 g:) I jest cała i zdrowa:)A łożysko poszło troszkę do góry, wiec jest dobrze:)Ale zaczęła mi się robić grzybica, normalnie szok!
Wzięłam kolejne zwolnienie i nie zamierzam już wracać do pracy, muszę odpoczywać
KTG w normie, ilość wód w normie, przepływy w normie, szyjka dłuuuuga 
Kolejne KTG 12.01
Przed weekendem raczej porodu nie będzie - możecie spać spokojnie 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.