19t5d
dawno nic nie pisałam. W sumie to nic ciekawego się niedziało, a poza tym grudzień była dla mnie bardzo męczącym miesiącem w pracy i padałam o godzinie 19-20 
Na 80% będziemy mieć córcię!!!
Maleństwo kopie coraz częściej i coraz mocniej 
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2016, 07:02
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/bbad585ae9eb.jpg
Przedstawiam Wam Cudziątko 
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia 2016, 17:56
1dc
Poprzedni z laparo po środku ślimaczył się strasznie.. Ten był wyczekiwany.. Pierwszy od kilku lat wyczekiwany nowy cykl:) W piątek zrobię badania, zadzwonie do lekarza, które badania mamy zrobić i że decydujemy się na invitro.. Połowe kasy już pożyczyliśmy.. Druga połowa się kombinuje, ale wiem, że będziemy je mieli, propozycje pożyczenia posypały się, trzeba tylko pomyśleć jakoś logicznie jak to potem oddawać.. Nawet nie spodziewałam się, że w momencie tak ważnej potrzeby tyle osób same wyjdzie z inicjatywą pożyczenia.. A wie tylko najbliższa rodzina i dwoje najbliższych przyjaciół.. Jak to się mówi zrzuta narodowa.. Szkoda, że w moim przypadku czas jest taki ważny wolałabym sama uzbierać niż się zapożyczać, ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.. Ivf niesie z sobą tyle nadzei, ale zarazem tyle obaw.. Najbardziej boję się tego głupiego AMH, że mój organizm nawet nie zareaguje na stymulację, niby profesor mówił, że to mało prawdopodobne, żeby wcale, że wymusimy ze mnie chociaż kilka komórek, ale i tak sie boję.. Jestem ciekawa kiedy wszystko ruszy.. W lutym jak będziemy mieli zestaw badań?? Trzymajcie kciuki jest tyle miejsc gdzie może się nie udać..
Kolejna sprawa, w pracy kilka osób mnie opieprzyło, że za wcześnie wróciłam do pracy po zabiegu, że niby tragicznie wyglądam.. Nie wiem, czuję się dobrze i nic mnie nie ciągnie.. Ale coś w tym może być, że mam osłabiony organizm, bo dzisiaj miałam katar zabarwiony krwią dlatego apteka gemini została zaatakowana i kupiłam wszystkie suplementy, które mi się pokończyły i jak tylko przyjdą uzupełniam od nowa;)
I nie wiem czy to dobrze czy źle, ale ostatnio rzadko zaglądam na ovu, po prostu mnie nie ciągnie.. Kiedyś to była dla mnie terapia czytać trudne historie dziewcząt i zobaczyć po długim okresie walki zielony finał.. Ale teraz mnie po prostu nie ciągnie.. Moze dlatego, że większość różowych zrobiła się fioletowa i nie mogę się wypowiadać na tematy ciążowe bo nie mam o nich zielonego pojęcia, a może po prostu pierwszy moment zauroczenia stroną minął i już tak będzie.. A może po prostu u mnie nudy, nie mam co pisać to nie zaglądam do innych.. Sama nie wiem.. Jakoś samo tak wyszło..
Idziemy dzisiaj do Kościoła.. Próbuję iść od świąt i tak jakoś zajść nie mogę.. Boję się, że nie wytrzymam i wyjdę z płaczem.. Dzisiaj już postanowione.. Idziemy, a co będzie to będzie, czas spróbować się pomodlić
24dc (cykl krwawieniowy)
Nie dało mi i zadzwoniłam do swojego gina zapytać czy mam się martwić tymi krwawieniami, które trwały praktycznie cały cykl. Cały miesiąc w podpasce nie no full wypas poprostu.
Kazał mi przyjechać odrazu, więc byłam wczoraj weszłam jako ostatnia dopiero o 22.15 a dwie godziny trzeba było do niego jechać. Ale mniejsza z tym zbadał mnie dokładnie przeanalizował wyniki progesteronu (w tym cyklu było 0,6 w 22dc) i stwierdził że mam niedomoge lutealną. Dostałam luteine dowcipnie rano i wieczór po dwie tabletki 100mg na uregulowanie tego cyklu, od następnego stymulacja Lamettą i też luteina. Mam cały czas badać progesteron, dodatkowo zwiększył mi dawkę bromergonu z 0,5 na 1 tabletkę. Czeka mnie jeszcze badanie Tsh bo ostatnio ft4 było nieznacznie podwyższone. Duphaston jest dla mnie najprawdopodobniej za słaby ale mam się podleczyć luteiną a za dwa cykle mam zwiększoną dawkę Lametty do dwóch tabletek dziennie a w drugiej fazie duphaston ale progesteron mam badać aż 3 razy, w 3,7 i 11 dni po owulce. Bardzo podobały mu się moje wykresy tzn moja sumienność i powiedział że z wykresu bardzo dużo rzeczy można wyciągnąć. Mój organizm od dawna dawał znaki plamieniami przed @ że coś jest nie tak że progesteron jest za niski ale dopiero w tym cyklu spadł do masakrycznego poziomu. Od środka to wygląda tak jakbym miesiączkę miała cały cykl. Także leczymy się oby z efektami 
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lutego 2016, 07:19
Właśnie wracam z monitoringu.
W prawym jajniku pęcherzyk, który lada moment pęknie, a w lewym nawet dwa. Więc przy odrobinie szczęścia ( w nieszczęściu) będą trojaczki.
Panie Boże wystarczy mi jedno!
Ida nam nastepne zabki. Sarcia ma Stan podgoraczkowy..wiem,ze wiekszosc dzieci jest nie do wytrzymania przy zabkowaniu, ale mona odwazna Sarunia zagryza tylko gorna warge dzielnie, nie pozwala sobie zagladnac wogole, je malo i spi..bardzo duzo spi. Wczoraj polozylysmy sie na drzemke o 19.00 jak juz wszystkie obowiazki zostaly zrobione..i maz mnie obudzil o 22.00 zebym polozyka sie z mala do lozka zamiast soac na sofie.Myslalam,ze sie obudzi jak zwykke o tej godzinie..spalysmy do 7.15 dnia nastepnego, bite 12 godzin. Teraz jestem w pracy od 14.00..jest prawie 18.00 a mala spi juz 3hr! nie przeszkadzaja jej nic. Tylko chosze i sprawdzam czy wszystko w porzadku u niej...biedactwo moje..jak dziecko soi malo to zke bo nic nie mozna zrobic..spi tak dkugo..to strach..ehhh...nie budze jej bo nie ma po co, jak ma potrzebe to niech spi. Jesli spi dkugo w dzien, w nocy tez spi tak samo, wiec jej nie budze.
co do dzidzi w brzuszku..jedynymi na razie objawami to test ciazowy. Troszke szybciej zasypiam i mam wiecej energii w ciagu dnia. i tyle
ale jeszcze dkuga dtoga przede mna 
Wolna trijodotyronina (FT3) (O55) 3,45 pg/ml 2,60 — 4,50
Wolna tyroksyna (FT4) (O69) ↑ 1,61 ng/dl 0,97 — 1,58
Witam kochane.
W zwiazku z tym, ze pytacie co u mnie itd postanowilam cos naskrobac.
Dziś 25 dzień cyklu. Cyklu w ktorym praktycznie śluzu plodnego brak mimo brania wiesiolka, ale to pewnie przez nadmiar slodyczy, ktorych przez okres świąteczny zjadlam calą górę. Poza tym mąz zrobił badanie nasienia, ktore wedlug nas wyszlo dobrze
ale będę sie umawiac do lekarza i się dowiemy jeszcze wszystkiego co i jak. Cycki bolą mnie jakby miały mi zaraz eksplodowac... nie wiem, czasem tak jest a czasem nie bolą praktycznie wcale... a do planowanej @ jeszcze dobry tydzień, ze względu na pozna owulacje.
Drugiego stycznia stuknely mi 23 latka... kiedyś sobie obiecałem ze do tego czasu juz będę miała pierwsze bobo... coż-nie wyszło... trochę mi smutno z tego powodu.
Najbliżsi oczywiście życzyli mi spelnienia tego naszego marzenia.
Świeta i sylwester udane, wesołe i bardzo rodzinne. 
Kadabra, oby faktycznie tak było i to życzenie się spełniło.
Zycze wszysykim moim panią owocnego 2016 roku ;* dużo miłości i mało stresów
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia 2016, 19:33
30t3d
szyjka nadal 20mm, twarda i zamknięta bez rozwarcia:) Tomuś waży 1500g a Zuzia 1900g
pytałam gina o minimum jakie mam wytrzymać a więc kolejna granica to 31 stycznia 
Lussy no maluchy idą ładnie równo jeśli chodzi o wagę a ja waże 77,9kg coś słabo mi to idzie
no i nadal dobrze się czuję 
Justa1234 no niech siedzą jak najdłużej 
Pragnąca no granice to moi przyjaciele w ostatnich miesiącach 
Tadam!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Przylazła. Wredna. Podstępna. Krowa. Jeszcze cwana pozwoliła rano zrobić sikańca bo nic po nocy nie było, a jak tylko go zrobiłam to po 30 min. krwawa jazda. Wku*w tysiąclecia.
Także tego. Sękju. Gutnajt.

Uwaga, uwaga - lutealną pobiłam swój rekord - 8 dni!

Bez sensu. Co się naprodukuję pęcherzyków to i tak maluch nie ma szans się zagnieździć 
Kolejna próba...
Bąbelek 4BB trafił pod moje serduszko. Nie udało się.
Znów serce mi pękło na drobne kawałki...
Nie wiem od czego dziś zacząć...może tak - byłam dziś w kościele, pierwszy raz od długiego czasu. Poszłam tam, podobnie jak jakiś rok temu, trochę z ciekawości, ponieważ ostatnio znów zaczęłam czytać Pismo Święte, trochę z nudy. I, podobnie jak przed rokiem, wyszłam spokojna i pewna, że wszystko będzie dobrze. Tyle że rok temu myślałam "Będzie dobrze. Jeśli będę wierzyć i modlić się wystarczająco żarliwie, Bóg wysłucha mnie i da mi dokładnie to, o co poproszę." Przez takie myślenie o mało nie zwariowałam, a rok 2015 był dla mnie naprawdę ciężki. Modliłam się klepiąc różaniec, modliłam się swoimi słowami, chodziłam do kościoła, nie chodziłam do kościoła, dziękowałam Bogu za to, co mam, a jednocześnie chciałam więcej. Byłam zła, że nie daje m tego, o co proszę. Dziś wreszcie dotarło do mnie, że to tak nie działa.
Nie wiem, co takiego było w dzisiejszej mszy, nie pamiętam słów, które mi to wszystko poukładały, ale słuchając tego zrozumiałam, że moja prośba zostanie kiedyś spełniona. Wierzę, że kiedyś będę mamą, ale wierzę też, że nie do końca jest to zależne ode mnie. Nie poddam się i nadal będę walczyć dopóki nie wykorzystam wszystkich możliwości. Nie wiem do czego to doprowadzi, ale wierzę, że ma to wszystko jakiś sens i cel 
Jakiś dziwny ten mój cykl. Śluz też dziwny prawie wcale rozciągliwego, tylko jakiś wodnisto-kremowy. Wczoraj bardzo mnie bolał lewy jajnik. Jakoś nie chce mi się wierzyć w tą owulację w 8 dc, zobaczymy co będzie dalej. Poza tym chyba źle toruję Metformax. Jest mi po nim ciągle niedobrze i ciężko na żołądku. Czasem mam ochotę rzucić te wszystkie tabletki, tylko się nimi truję, a efektu jak nie było, tak nie ma.
Czytałam sobie ten mój pamiętnik, smutny jest i przygnębiający. Zastanawiałam się nad pozytywnymi wydarzeniami w moim życiu, ale chyba po prostu nie umiem się już niczym tak naprawdę cieszyć. Kiedyś cieszyły mnie drobiazgi, słońce, nowa bluzka, spotkanie z przyjaciółką, wyjazd na wakacje itp. Teraz już mnie to nie cieszy, co dzień czekam na coś, co może nigdy nie nadejść. Straciłam sens życia, działania. Czuję się pokrzywdzona przez los, przez Boga. Tak mam żal do Ciebie Boże, nie potrafię tego zrozumieć czemu tak się dzieje. Czy ja naprawdę jestem takim strasznym człowiekiem, że nie zasługuję na dziecko? Ja naprawdę wierzę, że byłabym dobrą mamą. Nie umiem tego zaakceptować, pogodzić się ze swoją bezpłodnością. Jestem smutna, zła, zgorzkniała. Z każdym kolejnym miesiącem te uczucia narastają wpędzają w poczucie beznadziei.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia 2016, 22:56
39t4d wg owu - 3 dni do TP
40t2d wg OM - 2 dni po TP
Chciałabym Wam coś fajnego napisać ... ale ... kompletnie nic się nie dzieje. Jak przez ostatnie kilka dni miałam po 30-40 nieregularnych skurczy, tak wczoraj może z 15 ... A. się znacząco wyciszyła. Przez cały dzień jakieś niemrawe kopniaki tylko były, wieczorem pofikała może z 15 minut i poszła spać. Chyba nabiera powoli sił.
A i ja się wyciszyłam. Nie czekam, nie odliczam, nie panikuję. Co ma być, to przecież będzie. Kiedyś w końcu z tego brzucha wylezie! 
Co prawda wolałabym, żeby wyszła naturalnie, bez przyspieszaczy, bez wywoływania ... no ale jeśli będzie trzeba pomóc? Mówi się trudno, nie!? Niczego w życiu zaplanować się nie da. Tego tym bardziej.
Czekaliśmy na nią tyle lat, to te parę dni już nas nie zbawi 
No i wiedzialam...przez sen zagladnelismy dokladniej w buzie, bo inaczej nie pozwala sobie...2 ranki na gornych jedynkach..2 zebole na raz i sa kielki malusienkie....beda juz 3 dolne zeby i 2 gorne...jeszcze pewnie z 2-3tyg zanim sie na dobre, duze pojawia...biedny moj Sarusiek...
Wybralam imiona dla dzidziusia...mezowi sie na pewno spodobaja....
Dziewczynka - HANNAH - po hebrajsku Gracja
chlopiec Ary ( tez odpiwenik Ariel ale Ariel podoba mi sie miej) znaczy Lew Boga
Bardzo mi sie one podobaja 
Dzisiaj mniej zalatany dzien, jedziemy do pracy tylko na 2hrs...ale oczywiscie syn mnie wybudzil o 6.30 czaskajac czym sie da, wychodzac do szkoly....od jutra wychodzi przodem a nie przez salon!
No i wiedzialam...przez sen zagladnelismy dokladniej w buzie, bo inaczej nie pozwala sobie...2 ranki na gornych jedynkach..2 zebole na raz i sa kielki malusienkie....beda juz 3 dolne zeby i 2 gorne...jeszcze pewnie z 2-3tyg zanim sie na dobre, duze pojawia...biedny moj Sarusiek...
Wybralam imiona dla dzidziusia...mezowi sie na pewno spodobaja....
Dziewczynka - HANNAH - po hebrajsku Gracja
chlopiec Ary ( tez odpiwenik Ariel ale Ariel podoba mi sie miej) znaczy Lew Boga
Bardzo mi sie one podobaja 
Dzisiaj mniej zalatany dzien, jedziemy do pracy tylko na 2hrs...ale oczywiscie syn mnie wybudzil o 6.30 czaskajac czym sie da, wychodzac do szkoly....od jutra wychodzi przodem a nie przez salon!
Wczoraj prawdopodobnie byla owulka. Myslalan ze przedwczoraj bo dokuczal mocno lewy jajnik (chyba pierwszy raz) ale wczoraj odezwal sie tez prawy a dzisiaj cisza. Po za tym to myale ze zwariowalam, bo dzisiaj poczulam juz wrazliwe sutki. Dzisiaj?? Az niemozliwe ze tak wczesnie ale niech bedzie. Drugi dowod na to ze zwariowalam to...sen. znowu sen ale za to jaki
sen zaczal sie od wizyty u ginekologa a pozniej widzialam w jakims telewizorze podzial zaplodnionej komórki
i tak wlasnie opanowała biedna Adin obsesja ciazy 
Milego dnia! :*
25 dc,11 może 12 dpo
Dzisiaj rano robiłam test ciążowy-negatywny.Czuję że lada chwila przybędzie @.Do wszystkich objawów brakuje tylko bólu głowy,który powinien być już dwa dni temu.W tym cyklu po ovitrelle czułam się 100% innaczej niż w poprzednim.W ogóle po owulacji nie miałam żadnych urojonych objawów ciąży(także urojonej).Całe życie(do czasu obecnych starań,z wyłączeniem okresu prze ostatnią ciążą) zabezpieczałam się na wiele sposobów przed wpadką.Stresowała się,że miesiączka nie nadejdzie.A teraz co?Oglądam testy pod światło wypatrując nieistniejącej kreski,podchodzę do IUI,myślę o in vitro.Mam ogromną presję czasu w związku z moim wiekiem.Okropne.
Parę lat temu dziewczyna,która u mnie pracuje starała się o drugie dziecko.Nie udawało jej się przez dłuższy czas zaciążyć.W tym samym czasie starała się inna,która nie ma dzieci.Byłam w stanie zrozumieć rozgoryczenie tej która nie posiada dzieci ale nie pojęte było dla mnie rozgoryczenie kobiety,która matką już była.Teraz z pełnym przekonaniem stwierdzam,że każde starania są tak samo zdeterminowane.Wcale nie jest tak,że kolejnego dziecka pragnie się mniej.To taki sam ból oglądać negatywne testy ciążowe.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 stycznia 2016, 09:32
Dziś 20 dc, na razie nie czuję zbliżającej się @... cieszy mnie to choć nie wierzę że mogło się udać, bo gdzie mi ? Przy moim szczęściu? Mam jednak iskierkę nadziei i liczę na to, będę bardzo zawiedziona jeśli jednak @ przyjdzie... znów będzie płacz w poduszkę, żal i pękające serce....
Po histeroskopii okres przyszedł wczoraj.
Tak jakby mniej mnie boli brzuch - pierwszy i drugi dzień udało mi się przetrwać bez środków przeciwbólowych, co przy poprzednich @ w ostatnich latach nigdy się nie zdarzyło.
Może rzeczywiście te polipy powodowały takie silne skurcze...?
Teraz z ciekawością czekam tylko na to, czy długość @ mi się skróci. Zwykle trwała do siedmiu dni.
Czytałam, że polipy mogą powodować przedłużające się krwawienia. Mam nadzieję, że to był właśnie ich objaw, a nie "taka moja uroda" jak powiedział kiedyś, niewzruszony moimi objawami, jeden ze spotkanych na mojej drodze ginekologów...
Pozdrawiam w Nowym Roku!
I życzę, aby wszystkie postanowienia noworoczne zostały zrealizowane 
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 stycznia 2016, 09:58
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.