sosenka Serduszko pod moim serduszkiem 7 stycznia 2016, 17:03

oby oby <3 dziękuję

dzisiaj mam chyba jakis slabszy dzien, malo ze zlamala sie nasza szafa tymczasowa i trzeba bylo wywalic 100 to jeszcze poklocilam sie z P. I to ostatnio czesto sie zdarza. To jeszcze jak patrze naten caly syf jaki panuje na chacie, mam ochote po prostu wrzasnac, wyjsc i trzasnac drzwiami za soba.
Ale niestety nie moge i musze wstawic czolo wszystkim remontom i wykonczeniom az zamieszkamy normalnie. Chociaz mowiac o normalnosci to nie wiem kiedy bedzie....masakra, az chce mi sie wyc

I gdzie tu jeszcze odnalezc chwile na amory?? ten cykl to chyba bedzie kompletne klapa...

Zaczynajac go przyrzeklam sobie ze nie bede sie denerwowac i stresowac ale u mnie tak sie chyba po prostu nie da..

2+... Nadzieja nie umiera! 7 stycznia 2016, 17:14

10 dc

Mój termometr chyba jest do bani. Od początku cyklu mierzę temp nowym, owulacyjnym termometrem i mam wrażenie, że mnie oszukuje. Np. dziś po południu zmierzyłam orientacyjnie temp i wyszło 36,18 - praktycznie tyle, co rano. A zawsze miałam po południu wyższą temp niż rano mierząc poprzednim termometrem. Postanowiłam zmierzyć jeszcze raz i wyszło 36, 32. A to już różnica. Nie wiem, czy ta temperatura, którą wskazuje mi rano jest ok. No nic, zobaczymy, czy będą w tym cyklu wyższe temperatury w drugiej fazie.
A teraz sprawozdanie z ostatnich dni.

1. Piję ten inofem dwa razy dziennie po 1 saszetce (wg zaleceń mojej gin) - w smaku ok, objawów dziwnych chyba brak, chociaż miałam kilka razy straszne mdłości, ale nie wiem, czy to wina tego specyfiku. poza tym nic więcej nie zauważyłam. Okaże się w poniedziałek na monitoringu, czy coś to robi.

2. Biorę kapsułki olej z wiesiołka dwa razy dziennie po 2 tabletki - nie zauważyłam póki co poprawy śluzu, ale to za wcześnie pewnie.

3. Miałam pić dużo wody, ale tylko raz udało mi się wypić 1,5 l w dzień. Pozostałe dni kuleją mocno. Mimo, że lubię wodę, to jakoś nie mogę w siebie tyle jej wlać.

4. No i żel. Już wypróbowany. Jak to żel ułatwia poślizg, więc nie ma co narzekać, ale czy pomoże zdziałać cud ? - tego nie wiem.

Z innych spraw bieżących: wszystko na co czekam stoi w miejscu, zaliczam dołek za dołkiem, chodzę do pracy, staram się skończyć moją magisterkę, sprzątam mieszkanie, czasem coś ugotuję i oczywiście przesiaduję na OF analizując wszystko tysiące razy, tak, jakby miało to coś zmienić...

FEST.

Dzień jak codzień... Kurde..mam wrażenie jakbym miała rozdwojenie jaźni: jednego dnia płaczę, nie chce mi się z nikim gadać i mam żal do całego świata, a drugiego nawet się uśmiecham i myślę sobie, że szczęście nadejdzie tylko muszę poczekać, że urodzę zdrowe i silne maleństwo, tylko teraz muszę się wziąć w garść!
Jak żyć Panie Premierze?, jak żyć...?

EDIT: nosz k***a mać! zła jestem jak nie wiem co..a najgorsze, ze nie ma jakiegos głównego powodu...Nie poznaję siebie, normalnie nie wiem juz jak mam sama ze soba wytrzymać-oj biedny ten mój chłop... Zastanawiam sie kiedy przyjdzie teraz @ i jak to teraz bedzie z cyklami...Dodatkowo zimno mi jak nie wiem co i smutno... Dlaczego inne mają 4-5 dzieci, bezproblemowe kolejne ciąże a ja straciłam swoje maleństwo..???? Dlaczego to nie mogła byc najnudniejsza ciąża świata? Dlaczego Bóg mi dał i zaraz odebrał moje małe szczęście..??


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 stycznia 2016, 19:42

29 dzień cyklu.

88% szans ma pozytyw....
To już nie dla mnie...
Okres nadchodzi, jutro pewnie już będzie...
Brzuch mnie mega boli, cyce mi zaraz wybuchna!
Ja nie chcę okresu no :-(
Chce dzidziusia! <3

Zapisalam się dzisiaj do nowego ginekologa, ale smutno mi bo wizytę mam dopiero na 4 lutego :-(
I teraz tak patrzę że chyba na 4 lutego przypadnie mi okres i dupa!
Zawsze pod górkę! :-(

Mam dosyć już!


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 stycznia 2016, 17:40

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 30 stycznia 2016, 08:12

A u mnie w sumie mdłości ustępują ... i teraz nie wiem co gorsze okropne mulenie czy brak okropnego mulenia strasznie się schizuje że coś nie tak... jak mam znowu usłyszeć "ciąża przestała się rozwijać" nawet nie chcę o tym myśleć ... wizyta dopiero w środę nie wiem czy nie wyląduje w wariatkowie do tego czasu :/

Mam wynik ostatniej naprawdę ostatniej bety 23547 ;) Już nawet pani wydająca wyniki krzyczała jak mnie tylko zobaczyła "wysoka wysoka" ;) Oszczędziła mi nerwów ufff bo te ostatnie sekundy przed odebraniem wyniku są najgorsze normalnie serce w przełyku zresztą wiecie jak jest ;) Do doktora umówiłam się na 13 stycznia czyli środa no i idę do miastowego starego ginka bo ten z klinik ma wszystkie terminy zajęte prędzej urodzę niż się tam dostane ;) Nie no żartuję do klinik jadę dopiero 19 stycznia.

Spac, Spac i jeszcze raz spac ....jeju mecze sie nawet siedzeniem :(

Ale ze mnie tępa dzida! Cały czas próbowałam się dodzwonić do nowego gina,żeby się zapisać,tylko ciągle poczta się włączała.Dzisiaj myślę sprawdzę w necie czy nie ma jakiegoś innego nr i się okazuję ,że zamiast 609 zapisałam 606! No nic,zapisałam się na 13 stycznia szkoda że akurat będę tuż po owu,a nie przed,ale kij tam. Boję się tylko że będzie kazał przyjeżdżać na monitoring w przyszłym cyklu,a wizyta u niego od 130 w górę:/no,ale cóż.
Oprócz tego byłam dziś u rodzinnego i zamiast dać mi leki to ta dała skierowanie do laryngologa. Gardło przeszło po niespełna dwóch dniach za to zatoki napiżdżają niemiłosiernie,dlatego jutro rano wizyta u pana od smarków.A jeszcze wcześniej muszę zrobić wyniki jakieś tam crp,ob i tak sobie myślę czy nie trachnąć by czego jeszcze przed wizytą u nowego gina,może prolaktynę bo progesteron nie ma sensu teraz za bardzo.

sudari Kiedy będziesz z nami Fasolko? 7 stycznia 2016, 20:52

17 dzień cyklu i pewnie 2 dpo.

Owulacja musiała być 5 stycznia, dzień wcześniej robiłam test owulacyjny, ale potraktowałam go jako negatywny, bo druga kreska była bledsza. Ale już następnego dnia prawie nie było jej widać. Poza tym tego dnia skończył mi się płodny śluz - co ciekawe dawno nie widziałam u siebie tak długo i tak dużo takiego rozciągliwego śluzu. Co jak co, ale to było dla mnie dosyć ciężkie do obserwacji, czasem zastanawiałam się czy w ogóle nie mam za mało i może to jest powód. Ale w tym cyklu było wszystko książkowo. Nie odczuwałam prawie nic oprócz kłócia jajnika w 15 dc. To musiał być ten dzień i bez termometru potrafię się obyć ;)

No ale czy się wyrobiliśmy w czasie to nie wiem. Było namiętne przytulanko tego dnia, ale pewnie to już musztarda po obiedzie :D Ale było bardzo przyjemnie, mimo że mąż trochę choruje. Staram się nie nastawiać... Trzeba przeżyć ten cykl z godnością i uśmiechem :)

Wierz mimo niesprzyjających prognoz. Wierz mimo swoich wątpliwości. Wierz mimo wszystko.

Anika27 czekamy 7 stycznia 2016, 22:38

Od wczoraj coś mnie kręcą i wierca jajniki, chyba wredota nadchodzi :( Chociaż nigdy nie miałam takich obiawow, zazwyczaj od rana dostawalam okres i wtedy zaczynały się bóle :/ no nic czekam Chociaż kusi mnie żeby jutro zrobić rano test. Oczywiście jak wyjdzie negatywnie to będę sobie skręcać ze to za wcześnie i nadal mieć nadzieję.
Ale to popieprzone, szkoda że nie mogę mieć tak jak mój M wcale się tym nie przejmuje ... Wrrrr

Dziś 2dc boli mnie brzuch strasznie. Nie mogę znaleźć miejsca w łóżku :/ no cóż jakoś trzeba przeżyć jak co miesiąc, ketanol i do przodu. Coraz bliżej do lutego i do HSG :) mam nadzieję, że szybko zleci. Pije inofem już 3 miesiąc i mam nadzieję, że ostatni.

inaa Mama,Tata i ...? 8 stycznia 2016, 00:41

Ananasowy zawrót głowy ! ;-)

No szkoda tylko, że wcześniej nie przeczytałam o nim wątek bo zaczęłam jeść 5dpo... uwaga uwaga - nie znosiłam ananasów ( puszka pizza itp), a okazało się, że ten surowy baaaaardzo mi smakuje ! W następnym cyklu zacznę go jeść w pierwszym dpo .. a nóż się uda !

Objawy 2 fazy minęły .. trwały aż jeden dzień z czego bardzo się ciesze... ;-) jakoś za spokojna jestem w tym cyklu haha pewnie dopiero się zacznie szaleństwo( oby nie ! )


Proszę Was o zaciśnięte kciuki kochane <3 !!! Ja również trzymam i za Was - za ciąże i oczywiście za szczęśliwe rozwiązanie dla osób już zafasolkowanych !


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2016, 00:41

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 8 stycznia 2016, 09:33

Młoda zakatarzona,kaszląca i chrząkająca.Odbiorę ją szybciej ze szkoły i podjadę do przychodni,bo rano strasznie narzekała na gardło.T chory,z gorączką(wiadomo jakie skutki będą dla nasienia,ale już nawet nie chce mi się nad tym skupiać) i antybiotykiem uczestniczy w jakimś kursie w związku z przejściem na nowy statek.Wyjazd miał mieć połowa/koniec stycznia.Liczyłam raczej na koniec.Zasiadłam właśnie do wakacji.pl bo pomyślałam zeby w związku z naszymi porażkami rozrodczymi poprawić sobie humor i spędzić spontaniczny tydzień gdzieś gdzie słońce świeci mocno.Zrobiłam kawę,przetrzepuję oferty,patrzę na zdjęcia zalane słońcem,już zrobiło mi się ciut lepiej a tu sms(kopia smsa od firmy) od T:11 stycznia okrętowanie w Rostoku.No to sobie zaszaleliśmy.Wow!!!!!!!
Wczoraj wieczorem umówiłam T do androloga.Udało się go wcisnąć na 11 stycznia-wow!!!!!!!!!!!!!
No to w weekend czeka nas pakowanie i płacz Małej,że tata wyjeżdża:(
Moje oczekiwania co do pomyślności naszych ostatnich trzy miesięcznych starań określiłabym w październiku na 85% że się uda.Były wizje stymulacji,IUI,święta.Powiem Wam,że byłam mocno przekonana o pozytywnym finale tej sprawy.Jak widać życie pisze dla mnie inny scenariusz.Mam nadzieję,że jednak gdzieś na końcu jest happy end.
Musimy się poważnie zastanowić czy w kwietniu nie podejść do in vitro.Gdyby nie mój pobyt na ovu nigdy bym tego nie wzięła pod uwagę.A znalazłam się tu całkiem przez przypadek.Szukałam jakiś informacji o objawach ciąży w internecie.Pewnie nie ja jedna mam taki początek.
U mnie 26dc,miesiączki jeszcze brak.Będzie jutro/pojutrze.Niech przyłazi kiedy chce,w tym cyklu nie ma to żadnego znaczenia.Na nic już nie czekamy.2,5 miesiąca przerwy.Dopijam kawę,prysznic i do pracy.Miłego weekendu wszystkim:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2016, 09:33

zamotana oczekiwanie na II 8 stycznia 2016, 09:53

31 dc
boli mnie krzyż.. :< chyba źle śpię. Wczoraj miałam krótkie acz intensywne ukłucie w jajniku. Śluz. hm.. lekko mleczny, ale jest go mało. Ale cały czas mam uczucie wilgoci. Idzie @ jak nic. Testu nie robię.
23 idziemy na bal karnawałowy :) jak nic nie przyjdzie to 22 zrobię testy. Nie nakręcam się.
:))))

Friend Tym razem się uda! 8 stycznia 2016, 10:03

10t+1d

Dzisiaj wizyta. Trzęsę portkami. Mąż jest spokojny. Wczoraj obejrzałam po raz piąty "Krainę Lodu" - Mąż widział ją pierwszy raz.

O 18:20 umówiłam się do moja gina.

O 20:40 umówiłam się na USG w innej placówce, gdyby się okazało, że u gina nie będzie sprzętu albo będzie marudził.

Tak czy siak, zobaczę dzisiaj moje dzidzie :-) Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i kamień, który noszę na sercu od ponad tygodnia - w końcu spadnie :-)

Apetyt dopisuje - zrobiłam dzisiaj do pracy naleśniki (tak, tak - wstałam wcześniej i usmażyłam), twarożek, pomidorki z feta i kanapki. Jeszcze z dwa tygodnie temu na myśl o takiej ilości jedzenia zrobiłabym się biała na twarzy :-)

No niestety, już czuję że nadchodzi @.... ja pier....

Częstotliwość moich wpisów jest oszałamiająca...
Ciągle jestem po różowej stronie, w maju tylko na chwilę przeniosłam się na fiolet :( nie trwało to długo - ciąża biochemiczna i od tamtej pory tylko róż. Zaczynam nienawidzić tego koloru.
Rok 2015 nie był dobrym rokiem, w pierwszej połowie próbowaliśmy inseminacji. Po wielkim rozczarowaniu, walczyłam z sobą czy iść za ciosem i działać w kierunku in vitro czy jeszcze poczekać. Czas działał na moją niekorzyść, zwłaszcza że nad głową wisiało widmo końca programu. Zawirowania polityczne, zmiana rządu etc. Zdecydowałam się w lipcu. Lekarka od razu odradziła nam tą metodę bo udało się zajść w ciążę i doradziła jeszcze kilka prób inseminacji. Zapewniła, że jeśli iui się nie powiodą to spokojnie pod koniec roku podejdziemy do in vitro bo środki są. Zrobiłam badania które mi zleciła i pojechaliśmy do novum w celu kolejnej iui, ale gdzieś w trakcie oczekiwań na kolejny cykl naszły mnie wątpliwości. I zrezygnowałam. Pojechaliśmy znów pytać o in vitro, to był wrzesień. Usłyszeliśmy, że środków nie ma i musimy się kontaktować w listopadzie i dopytywać. Zarejestrowano nas do programu w związku z czym pojawiły się duże nadzieje. W listopadzie zmieniłam lekarza, zlecił mi kolejne badania i zapewnił, że pod koniec listopada będzie wizyta kwalifikacyjna. Okazało się jednak, że żadnej wizyty kwalifikacyjnej nie będzie bo program w czerwcu się kończy i nie wiadomo czy zostaną przyznane środki. Kazano dzwonić w styczniu. Już wtedy z mężem uzgodniliśmy, że jeśli dalej będziemy wodzeni za nos to jedziemy do Białegostoku i robimy in vitro komercyjnie. Dlaczego Białystok? Bo tam jest najtaniej, ale nie wiem czy za taniością idzie też jakość. To ryzyko które muszę podjąć, chociaż bardzo się boję. I tak rok zakończył się z takimi wiadomościami. W międzyczasie borykałam się z różnymi niedogodnościami pozostałymi po stymulacji hormonalnej, min. problemy z cerą, rozregulowany cykl, brak owulacji. Pod koniec roku poddałam się zabiegowi histeroskopii który się nie udał, bo moja szyjka mimo ogólnego znieczulenia pozostała zamknięta i nie było możliwości dostać się do wnętrza macicy. Na rok 2015 wykorzystałam limit pecha. Ten 2016 też nie zaczął się dobrze, bo mimo iż jest dziś dopiero 8 styczeń już wiem, że nie zostanę zakwalifikowana do rządowego programu, bo w pierwszej kolejności są realizowane procedury par które już są w programie, a dopiero na końcu, jeśli jakieś pieniądze zostaną będzie można kwalifikować nowe pary. Kiedy to będzie i czy do czerwca udało by mi się zakwalifikować, nie wiem. Do tego jest obawa, że leki do ivf wraz z końcem programu przestaną być refundowane, a wtedy ivf będzie bardzo drogie. Po przemyśleniu wszystkiego zapisałam się na wizytę do Białegostoku. To będzie już moja 3 klinika. Mam ogromne wątpliwości, boję się że nie starczy nam pieniędzy, że nie poradzimy sobie w tej materii :( Odkładaliśmy pieniądze na remont, bo nasza łazienka jest w opłakanym stanie, wstyd kogoś zaprosić. Ale chyba trzeba będzie zagryźć zęby i poczekać jeszcze jeden rok. Chciałabym, żeby ten rok był moim ostatnim w walce o dziecko, żeby w końcu nam się udało.

Tragiczna noc :( moj maluszek cierpi przez te zabko..ona jes taka dzielna..nigdy nie placze :( obudzila sie o 1 w nocy, usnela dopiero 0 4..od 4 do 8 budzac sie co pol godziny :( mam nadzieje,ze bol ustapi...w doopie mam przespane noce...nie moge patrzec jaj ja cos boli..jeszcze mega biegunki przy zebach jak zawsze :( pije duzo i chetnie wiec sie nie martwie...max jeszcze jutro i powinno byc juz ok.
czuje sie dobrze, dzisiaj troszke zmeczona z braku snu, ale jest dobrze..wczoraj troche bolaly piersi dzisiaj juz nic nie czuje. Jakby nie test tow zyciu nie powiedzialabym,ze jestem w ciazy :D

Stas znow zaspal do szkoly..nie poszedl w srode ani dzisiaj..ja juz nie chcialam z nim rozmawiac, maz zajal sie rozmowa..ma bana na komputer na tydzien.
musze zajac sie spisywaniem pamietnika...chce go miec na kartkach


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2016, 11:31

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)