Klauka90 Plan idealny 20 stycznia 2016, 15:04

Porada dnia
Aby gospodarka hormonalna Twojego organizmu mogła prawidłowo funkcjonować powinnaś posiadać odpowiednią ilość tkanki tłuszczowej. Do obliczenia prawidłowej masy ciała możesz posłużyć się wskaźnikiem BMI (ang. body mass index) – w tym celu podziel swoją masę ciała w kilogramach przez wzrost w metrach podniesiony do kwadratu. Idealna wartość BMI dla kobiety starającej się zajść w ciążę wynosi od 20 do 27.

kamika23 Zale niecierpliwego trolla 21 stycznia 2016, 13:57

@ przyszla. Dobrze moge zacząć nowy cykl :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2016, 13:55

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 20 stycznia 2016, 09:47

11dc
U mnie po /w trakcie owulacji.Temperatura poszła w górę,jajnik przestaje boleć,śluz śliczny.Nic tylko w ciążę zachodzić ale nie ma z kim:(.Wczoraj nie mogłam zasnąć do po północy.Zaczęłam oczywiście rozmyślać o ciąży.Postanowiłam
,żeby emocjonalnie odpuścić,żeby przez jakiś czas nie wchodzić na ovu,nie notować nic w pamiętniku i nie czytać Waszych zapisków.Ale teraz jak jestem bez T to większość przyjemności z kontaktów z ludźmi odnajduję właśnie tutaj.Czy jest sens zabierać sobie ten kawałek nieba:).Poza tym jeśli za 2 miesiące znowu będziemy się starać będę miałą kolejne cenne informacje pochodzące z moich wykresów.Tak więc po odstawieniu córki do szkoły zasiadłam z kawą do swojej różowej stronki:).
Jedna z Was przeszła dzisiaj na fioletową stronę.Cieszę się,że uśmiechnęłam się czytając to.UFFFF,nie chcę więcej takich emocji jak podczas ostatniej wizyty u gin.Przepłaciłam to małym moralniakiem.
U mojej córki w szkole dzisiaj impreza-Dzień Babci i Dziadka.Ciekawe jak poradzą sobie moi rodzice w quizie(Młoda uczęszcza do szkoły z wykładowym angielskim,pytania będą w tym języku):))Nie chcę ich stresować i nic nie mówię o tych atrakcjach ale angielski nie jest ich super mocną stroną:).Głównym opisem Młodej jest:kocham koty i nie lubię latać samolotem więc myślę,że dzięki temu odgadną że to opis ich wnuczki:)
Miłej środy:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2016, 09:53

aknis każdy doczeka swojego szczęścia 20 stycznia 2016, 10:05

Miałam dziś rano delikatny ślad krwi na papierze, ale podobno jest to wynikiem podraznienia spowodowenego najpierw cewnikiem a wczoraj usg i wziernikiem które zresztą wywołały u mnie bolesność, a co do rtg to nie martwić się do póki nic nie jest pewne. Tak więc sobie czekam do piątku na betę.

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 20 stycznia 2016, 10:21

Dalej zimno. Pewnie zamiast ciąży nabawiłam się zapalenia płuc :|

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 20 stycznia 2016, 10:34

Haha Polasia! Oczywiście, że się nie położyłam. Zaczęłam odkurzać i po 20 minutach Młoda się obudziła, to miałam już co robić :P

20.01.2016r. dzień 78, środa, 9.43

Na spacerze wczoraj postanowiłam jednak sprawdzić cukier Anastazji. Położne śmiały się, że chyba w swoje szczęście nie mogę uwierzyć i dlatego się martwię. Cukier w normie, a ja mam się cieszyć swoim śpioszkiem. Tak jak Tova pisze, gdy śpi to rośnie. Chciały panie jeszcze ją zważyć z ciekawości, ale mi już nie chciało się Młodej rozbierać. Poza tym niedługo szczepienie, to wtedy się dokładnie dowiem. Pani Ania mówi, że Nastka wygląda na sporo starszą niż jest. Nie wiem, czy to mnie cieszy. Chciałabym, żeby jak najdłużej była moim maleńkim słodziakiem. Zresztą... ona chybaa zawsze dla mnie nim będzie.
W ogóle piękny dzień za nami. Anastazja ani razu nie zapłakała. Ani razu przez cały dzień. Bardzo dobrze się dogadujemy, więc myślę że nie musi płakać. Odpowiednio szybko reaguję na jej potrzeby i płacz odchodzi do lamusa. Spełnił swą rolę rozszerzającą płuca i jako pierwsza faza rozwoju mowy. Teraz mamy głużenie, powoli zaczniemy wchodzić w gaworzenie, pierwsze słowa... Ach aż nie mogę się doczekać!
Wczoraj nastąpiła zmiana planów. Po spacerze na którym Młoda trochę pospała i poobserwowała świat zaszliśmy na chwilę do K. do pracy. Tata zabrał swoją córcię do swojego gabinetu i pokazał miejsce gdzie pracuje. Moje słodziaki kochane!
Tatus2_jpg.jpg
photo uploading websites

Po drodze do domu oczywiście wnikliwa obserwacja... Budka gondoli zawsze musi być opuszczona, gdy Mała, nie śpi inaczej mamy zniecierpliwienie i wiercenie się. Powoduje to też zagladanie innych do wózka i zaczepianie nas, więc Nastka ma jeszcze więcej obiektów do obserwacji i tak w kółko..

Tatus.jpg
free image host

Gdy wróciłyśmy do domu zadzwoniła koleżanka, że musi dłużej zostać w pracy i jednak musimy odwołać spotkanie. Nawet ucieszyłam się na wizję spędzenia spokojnego wieczoru w domu, lecz za chwilę mąż zadzwonił, że słyszał że mamy wolny wieczór i umówił nas na wspólne robienie pizzy i kalambury ze znajomymi. No cóż... Nie zdążyłam nawet rozgrzewającej herbaty sobie przygotować, a tu już moja Siostra przyszła niespodziewanie. Zajęła się przebieraniem Nastki i oddała mi ją do karmienia. Troszkę się pobawiły czytając książeczki i rozkminiając matę edukacyjną.

Tatus1_jpg.jpg
upload gif from url

Potem doszedł jej chłopak i wrócił K. do domu. Znowu ubraliśmy Anastazję i pojechaliśmy na pizzowo-kalamburowe spotkanie :) jednak fajnie było, wróciliśmy sporo po 22 i Mała z marszu poszła spać. Zasypianie standarwdowo podczas karmienia, a potem ja wychodzę z sypialni. Noc znowu przespana. Ale tylko Nastki, bo mnie obudził jakiś koszmarny sen o 4 i potem nie mogłam do 6 zasnąć.

A tak poza tym Anastazja dziś kończy 11 tygodni. Jaka jest po krótce?

Wagowo myślę, że kręci się około 6400g, ale to się okaże 29 stycznia czy dobrze trafiłam .

To bardzo spokojne (niepłaczliwe) dziecko, jednak okropnie ciekawskie i uważne.

Od 6 grudnia mogę na palcach jednej ręki policzyć ile razy obudziła się w nocy, przesypia je całe. W dzień śpi raz po 3 godziny na spacerze, a potem jaak jej wypadnie, bez wyraźnej reguły.

Czas aktywności spędza na "czytaniu" książeczek, ciomkaniu łapek, układaniu dłoni jak do gorliwej modlitwy i głużeniu.

Reaguje uśmiechem na pocałunki, zagadywanie jej i śpiewanie. Kilka razy zdarzyło się jej śmiać w głos z radości (a ja wtedy w ryk ze szczęścia :D )

Uwielbia fikanie na golasa. Wtedy wszystkie kończyny fruwają w cztery strony świata. Na zdjęciach wygląda to komicznie, bo się rozmazują, a ostry jest tylko tułów.

Pije z butelki. Jednak woli, kiedy mnie wtedy nie ma i kiedy podaje jej ją ktoś inny.

Anastazja bez problemu zostaje z innymi osobami niż rodzice.

Karmienie u niej kiedy nie śpi musi być co 2 godziny max. Często przysypia na chwilę przy cycku. Cyckanie to jej ulubione zajęcie i trwa... i trwa, i trwa...

Kąpiele to nadal ulubione zajęcie. Niedługo rozejrzymy się za basenem dla Małej!

Śmiejemy się, że Nastka niedługo rozpocznie trening toaletowy, bo kupy robi już bardzo świadomie. Nigdy przez sen. Zawsze z pełnym skupieniem. Już bez krzyku i bez przypadku. Po nocy pielucha jest praktycznie sucha. Może jest w niej jeden szczoch. Potrenujemy jeszcze siedzenie i chyba zaraz nocnikowanie ?? :P

Smoczek nadal mało używany. Jedynie w samochodzie. Ale i to nie zawsze, wystarczy bowiem opuścić jej budkę i Mała wygląda przez okno.


To chyba tyle o moim Żuliku kochanym!

A ja uciekam pakować walizki na Mazury! Nie wiem jak to zrobię, ale jeszcze muszę kupić kwiaty dla Babć i Prababci, a wózek już schowany w samochodzie. A właśnie ...samochód! Kurka wodna! Śniegu nawaliło, odśnieżyć go trzeba! Jak ja to zrobię z dzieckiem ? W ogóle ta cała podróż z nią sam na sam wydaje się być szaleństwem, ale muszę. Muszę i już. Dziś czeka mnie ważne spotkanie i rozmowa. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Nadal mam pustkę w głowie i trochę boję się, że dam ponieść się emocjom...


a i jeszcze co do Anastazji

- fika mi na boki. Zwija się wtedy jak krewetka i hyc na boczek. Jeden i drugi. I spowrotem drogę na plecki też zna.

- ubrania rozmiar 62 (w większości już w piwnicy, kilka większych sztuk jeszcze w szafie) i 68.

O i tyle :)

Miłego wszystkim!


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2016, 10:44

Alicja83 Strach 20 stycznia 2016, 12:58

minely nam 4 miesiace

wszystko jest fajnie oprocz naszych biegunek ktore trwaja juz 10 dzien - spekulujemy ze moze zabki ale jak narazie nic sie nie pojawia

ariana wklada wszytsko do buzi co napotka sprobowalysmy tez banana i jablko ale jakos nam to jeszcze nie idzie chcialam rozszezyc jej diete ale chyba jestesmy jeszcze na to zamale

rok temu o tej porze poinformowalam wszytskich o ciezy, dzisiaj ciesze sie coreczka

nie umiem jeszcze pogodzic sie z ograniczeniami takimi jak praca, szybko wyjsc i gdzies jechac poprstu zabrac portmonetke klucze i jechac przed siebie - teraz to nie mozliwe

dni mijaja jak nic

wstac pielucha jedzenie moje sniadanie pielucha spanie i znowu wstac pielucha jedzenie moja kawa pielucha spanie i znowu .... nic ciekawego poprostu dzien mija za dniem
niby mam wiele czasu a i tak nic nadzwyczajnego nie moge zrobic

Kurara Próbując na obczyźnie 20 stycznia 2016, 13:24

Cześć wszystkim!

Jestem tu nowa, a to mój pierwszy cykl. Postanowiłam rozpocząć pamiętnik, by mieć wgląd w to, co działo się wcześniej podczas kolejnych prób starania się o dziecko. Na początku stycznia podjęliśmy z narzeczonym decyzję, że najwyższa pora, aby przekazać geny dalej. Nie mogą się przecież zmarnować :D Nie mam jakiegoś wielkiego ciśnienia, ale biorąc pod uwagę naszą różnicę wieku (ja w tym roku skończę 26, on - 33) oraz fakt, że starania mogą zająć trochę czasu (1,2, 12 lub więcej cykli) uznałam, że nie ma powodu, by dłużej zwlekać. Ze względu na niego.

Ten cykl, jak i parę pozostałych rozpoczynamy metodą "naturalną", posiłkując się jedynie wyglądem śluzu, temperaturą oraz testami owulacyjnymi. Z tym ostatnim nieco się spóźniłam, ale w dniu jego wykonania (18.01) był pozytywny. Prawie cały zeszły tydzień i początek tego uważam zatem za bardzo udany. Chłop jurny, więc podołał, choć teraz patrzy na mnie z lekką obawą, gdy kładziemy się spać ;)

Z poowulacyjnych/przedokresowych objawów dwie najważniejsze rzeczy:
- ból podbrzusza, jak na okres, choć do terminu @ zostało ok. dwóch tygodni. Zwłaszcza lewy jajnik. Jest tak wyczuwalny, że boję się, że to znów moje nerki. Nie wspominam szczególnie szczęśliwie tego okresu...
- kłucie z boku piersi, po lewej stronie. Nie pamiętam, kiedy zdarzyło się to ostatni raz i czy w ogóle zdarzyło się kiedykolwiek. Jakby mi ktoś igłę wbijał, znienacka, aż prawie podskakuję.
O ile wcześniej wszelkie objawy odbiegające od normy udawało mi się ignorować, te są zbyt zauważalne, bym mogła o nich zapomnieć. Ten stan utrzymuje się od dwóch dni. Zobaczymy, co przyniesie jutro ^ ^


roletka Łódką do Groszka... 20 stycznia 2016, 15:24

32t3d

ja po wizycie remont w szpitalu kończy się w niedziele, czyli planowo z czego ogromnie się ciesze, żeby nie kłaść mnie do innego szpitala a żeby mieć jakiś ogląd w sytuacji jutro i w piątek idę na ktg, poniedziałek też ktg i dr będzie dzwonić w pn do szpitala żeby zapytać czy juz wszystko mają poukładane i jeśli tak to jadę już w pn na szpital a jak nie to we wtorek, będę mieć podane sterydy na płucka i nawet nie pytałam czy chce mnie do porodu trzymać w szpitalu czy tylko parę dni obserwacji wole się nie dołować przez weekend ;) gin zadowolony z wagi maluszków bo uwaga uwaga z usg termin porodu wychodzi na 01.03.2016 :) czyli tak jakbym dziś miała 34+1 :D mam leżeć i pozwolił tylko na ewentualne pokazywanie palcem ;)

a i dostałam maila że łóżeczka zostały już wysłane :)

zdjęcia powklejam jak już będzie gotowy pokoik obiecuję :)

230515 Powrót do punktu wyjścia. 20 stycznia 2016, 15:41

20 dc. / 16 dpo

Byliśmy na nartach - ależ cudowna zabawa! Rozsądek wygrał tym razem z ambicją i postanowiłam nie próbować już jeździć na desce. Zostanę przy nartach - jeżdżę na nich od 12 roku życia, a na desce próbowałam ze dwa razy, nie szło mi najlepiej ;-) Cóż, nie można mieć wszystkiego. Najważniejsze, że - jak się okazało - jazda na nartach nadal sprawia mi przyjemność.
W ogóle jestem zdziwiona - naprawdę dobrze się bawiłam! Jak dawniej, cieszyłam się chwilą, grzanym winem na stoku, wieczorną kolacją w knajpie. Myślałam, że taki stan nigdy już mnie nie spotka - że nie będę potrafiła cieszyć się już z niczego, dopóki nie zajdę w ciążę.
Krzysiu czuwa nade mną i nie pozwala mi się smucić.
W górach mieliśmy przepiękny hotel, wszystko nowe, pachnące, wspaniałe warunki, wygodnie. Właśnie tak wyobrażałam sobie wypoczynek w górach. Najeździliśmy się, ja na nartach, K na desce. Najadłam się smażonego sera i opiłam się grzanym winem. Fajnie, że 15-go lutego jedziemy raz jeszcze! Nie mogę się doczekać.

Zwolnienie mam do 2-go lutego, a od 3-go wybieram zaległy urlop. Do pracy wracam w trzecim tygodniu marca. Nie tak to wszystko miało wyglądać, ale co zrobić, takie jest życie. Będzie, co ma być.

Zaczynam też się 'brać za siebie'... Po ciąży zostało mi koniec końców 8 kg, a i wcześniej nie byłam szczupła. Do roboty, do roboty! Od dzisiaj skończyłam ze słodyczami (za które dałabym się niestety pokroić).

Od nowego cyklu znowu stymulacja Clo + tym razem Metformax 1000. Planuję też wymóc na ginie Pregnyl. Generalnie dzisiaj powinnam być @. Od rana na nią czekam, a ona się nie zjawia. Nie powinnam się łudzić, bo temperatura niska jak na biegunie, a gdybym nie ignorowała większości temperatur, ovu nawet nie wyznaczyłoby mi owulacji. Nie wiem, dlaczego tak przejmuję się tym, co mówi ovu. To przecież tylko program. W każdym razie - gdzieś tam w głębi serca tli się nadzieja, że ten brak @ oznacza największe szczęście w moim życiu.

EDIT
Ech, 1 dc.
No tak, @ oczywiście zawitała po południu... Nowy cykl, nowa nadzieja.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2016, 21:23

kurde, te skróty klawiszowe są obrzydliwe! napisałm taki długi post i się wykasował!!! ahhh...
nowy rok, nowe postanowienia, nadzieje, smutki, rozterki-tak to tez nieodlaczna klasyka życia.
Moim głownym postanowieniem noworocznym jest odchudzić się :) Jestem osobą szczupła ale moja wymarzona sylwetka nie jest tak daleko wię warto sprobowac do niej podążyć, bo jak nie teraz to kiedy. a i tak udalo mi sie juz zaczac realizowac moje postanowienie do idealnej sylwetki bo od poczatku roku bez zadnej diety tylko na ograniczonym jedzeniu schudlam poltora kilograma :) także waże obecnie jakies 56kg, zalezy kiedy sie zwaze, czasami jest to 55,8 czasami 56,8, takze srednio licze ze 56. moja wymarzona waga to 52 :) zobaczymy.
Mikołajek:
- ma już 6 miesięcy i 7 dni.
- wazy 8300gram, jest zdrowym, pogodnym, radosnym chłopcem
- potrafi kilka chwil posiedziec bez podtrzymywania go
- je różne potrawy, obiadki, owoce, na razie jeszcze bezmiesne,nauczyl sie tez pic soczki z kubka niekapka
- je w swoim krzesełku już :)
- czesto sie smieje, ma ulubiony smoczek innego nie chce ssać :P
- zaczyna powoli mówić i składać sylaby gu-gu
- rozpoznaje dobrze twarze, zbyt nachalny bliski kontakt z osobami obcymi lub dawno niewidzianymi grozi "podkówką" :D
- przesypia nadal całe noce :):)
-karmie go tylko jeszcze rano i to przez chwile bo nie chce wiecej ssać.
- zmienilismy mleko na następne (2) wypija za zwyczaj 210 ml


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2016, 16:11

gosia89 udało się po 9 latach 20 stycznia 2016, 16:28

7 dc

Niewiem czemu ale @ mi się jeszcze nie skonczyła, jeszcze lekko krwawie... w poniedziałek mam gina... oby bylo dobrze.

5 tydz 2 dni

Dzisiaj byłam na pierwszej wizycie z położną i miałam pierwsze USG. Strasznie się bałam. Na USG widać było płód odpowiadający 5 tygodniom. Serduszka nie było jeszcze widać. Moje cysty na lewym jajniku zmniejszyły się troszeczkę. Kojejne USG za 2 tygodnie, mam nadzieję że zobaczę wtedy bijące serduszko naszego maleństwa.

Z czego macie internet ? Bo ja mam z tego pożal się boże PLAY i mam ten mały mobilny router taki mały <biały> i co chwila są z nim jakieś problemy .. akurat jak potrzebuje wejść w internet to nie działa ... Najgorsze jest to że umowa jeszcze trwa z dwa lata chyba .. inaczej już dawno bym z niego zrezygnowała ..

@ przyszła...juhu!!! Chyba tylko raz tak cieszylam się z przyjścia @ -wtedy gdy na 1 roku studiów myslałam, ze jestem w ciąży i błagałam Boga że to nie czas na dziecko..gdybym ja wtedy wiedziała ze 10 lat później będę błagała Boga, żeby nie dawał mi już okresu tylko dał ukochane kolejne dziecko..ach...
W ogóle gin mówiła, że @ po poronieniu moze byc obfita, bo moze sie jeszcze macica oczyszczac, a ja wlasnie widze, ze jest jakas słaba..chyba że się dopiero rozkręca...
Dziś patrzyłam jak moja córka wystepuje na scenie w przedszkolu z okazji Dnia Babci i Dziadka, miałam świeczki w oczach- ona jest tak bystra, taka radosna i taka już...duża...Tak bardzo chciałabym dać jej rodzeństwo- tu na Ziemi...Aniołkowe rodzeństwo juz ma ale chciałabym, zeby miała tez brata/siostrę tutaj na ziemi...Tak bardzo chciałabym...

Chwilowo jestem w fazie buntu z Bogiem, ale wiem że tak naprawdę tylko on może nam pomóc. To nie jest sytuacja krytyczna, nie i wcale nie postawiono nade mną kropki. To faza diagnostyki, w której za dużo jest znaków zapytania. Od podjęcia decyzji już chwile minęło, do lekarza poszłam zaraz na początku. Miałam przekonanie jak każda z nas że góra kilka cykli i będę w ciąży, ale mimo to poszłam do lekarza i już wtedy progesteron był niski ale zdałam się na opinie lekarza że "wszystko jest w porządku i nic tylko zachodzić". Tak mijał czas byłam sfrustrowana i ciągle o tym myślałam...dziecko...dziecko. To jest dar, trzeba traktować jak wygrana w totolotka jedna szansa na ileś tam. Ale z drugiej strony chwilami pęka nam serce widząc koleżankę lub kogoś bliskiego z brzuszkiem. Każda z nas czeka na taką szanse i walczy jak się tylko da. Najgorzej jest gdy człowiek je pół apteczki leków, jeździ non stop do lekarza na jakieś monitoringi, kłuje się ciągle, pilnuje termometru aby był przy łóżku a ma wrażenie że ciało i tak robi swoje. Po braniu luteiny która zatrzymała ostro krwawienie czuje szczypanie (wersja dowcipna), dziś zaczęłam 21cs (poprzedni wykluczony ze starań) pierwszy ze stymulacją. Chwilami ręce opadają, Ty tak a z drugiej strony dowali ci czymś jeszcze innym żeby było ciekawiej. Nie proszę o ciążę, proszę o cierpliwość której czasem już brak.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lutego 2016, 07:22

RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 20 stycznia 2016, 19:17

24 tydz.

Odkąd wszyscy wiedza o ciazy bardzo o mnie dbają, chwalą i są strasznie dla mnie mili :) Szkoda,ze juz za pare miesięcy to sie skończy hehe. Taki przykład z dnia wczorajszego:

- "przyniosłam ci ciepłe szaliki i czapki i rękawiczki i wogole wszystko, byś tylko nie zamarzła. Nie ważne,ze dopiero 5:00 a ty miałaś zamiar wstać o 6:30." (teściowa).
- "pozwól,ze pomogę ci z szalikiem... O tak, zeby tylko oczy ci wystawały. Nie musisz przeciez oddychać, wiec nie histeryzuj." (mąż).
- "nie powinnaś używać żadnych chemikalii! Myj wodą a ja będę narzekała,ze kiepsko pracujesz i bede miała powód by dać ci inne gównowate zajęcie." (Szefowa.)
- "serio, nie powinnaś używać chemikali. Przyniosę ci maskę zasłaniająca cała twarz i okulary ochraniające i rękawiczki i fartuch ochronny. Juz i tak wyglądasz zabawnie, to co ci szkodzi wyglądać jeszcze śmieszniej?" (kolega z pracy).
- "moze pani usiądzie? Bo wydaje mi sie,ze te pani krótkie nóżki nie utrzymają takiego ciężaru zbyt długo." (pasazer z metra).
- "kop kop kop, kop kop! Kop kop kop kop." (maleństwo).

A tak na poważnie, naprawde jestem zaskoczona tym jak bardzo nasze losy obchodzą innych ludzi. Jak bardzo chcą pomoc i jak bardzo są cierpliwi. Musze przyznać,ze mam dobrych ludzi wokół siebie.

Maluch od wczoraj przestał kopać tak uparcie i zaczął sie "prześlizgiwać". Kocham to uczucie! Czasami czuje np. pare wybrzuszeń i staram sie odgadnąć ktorą czesc ciała wlasnie poczułam :) a do tego jest taki silny! Jak takie maleństwo moze miec w sobie tyle siły? Aż sie boje co to będzie za 10 tygodni!

Odrębny temat dotyczy naszego życia seksualnego, ktore praktycznie nie istnieje... Próbuje, naprawde próbuje wyglądać lub zachowywać sie seksownie ale przy tych wszystkich dodatkowych kilogramach (a zakładam,ze jest ich co najmniej 10...) i przy tym wiercącym sie brzuchu, jest to raczej niemożliwe. I mimo,ze fizycznie czuje sie bardzo dobrze to moja samoocena spadła poniżej zera. A gdy słyszę jakis komplement mam ochotę wykrzyknąć: "Co ty człowieku oczu nie masz???? Wyglądam przeciez okropnie!". Ale takie juz uroki "błogosławionego stanu" :)

2f292bf052f41460med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2016, 19:19

inzynierka 1 20 stycznia 2016, 19:43

Spanikowana inżynierka pobiegła do nie swojego gina. Zapłaciła za wizytę 200(!!!!!!) zł i usłyszała "gratuluję, jest Pani w ciąży, wszystko jest w porządku, Akcję płodu usłyszymy za 2 tygodnie." Najlepiej wydane 200 zł w życiu!! :) hehe, nie że jestem materialistką, ale mój bierze pół mniej ;)
Teraz wysmarowana maścią rozgrzewającą dla dzieci, popijająca miętę "jaram się" moją kartą ciąży :D Oczywiście w przerwach pomiędzy jedną chusteczką a drugą.
Podsumowując:
Na usg mały czarny bąbelek, który umiejscowiony jest prawidłowo ;) wow, jestem w szoku.
Karta ciąży założona.
Witaminy kupione
Wizyta u mojego gina (1 lub 4 lutego.) W tedy już będzie serduszko za co będę się modlić ;)
Termin 27 września.
Plan na już?! WYZDROWIEĆ!


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2016, 19:49

I nastąpił w moim życiu pewien rekonesans - odkryłam, że jednak chcę i potrafię wyluzować...tak, więc koniec z mierzeniem temperatur, od jutra nie mierzę i nic w kalendarzu nie zapisuję bo jak tak będę ciągle w ten kalendarz zaglądała, to nigdy się nie przestawię. Jedyną datą z cyklu, którą będę pamiętać, to dzień w którym przyszła @ i nic więcej - żadnych wyliczeń takich dokładnych, który to dzień cyklu, wiedzieć tylko mam, że ważny ma być czas od zakończenia @ do dnia ewentualnej następnej @. Nie chcę widzieć, czy i jak rośnie lub spada temp.bo to jednak mnie stresuje - pomimo,że wykupiłam abonament na 3 msce - od jutra koniec pomiarów. I koniec wkręcania się w jakiekolwiek objawy ciążowe.
Ćwiczę, rzucam cukier i węglowodany, zajmuję się mnóstwem innych spraw, a mam ich nie mało - dziecię, trzeba wozić na akrobatykę, na basen, w domku troszkę podziałać - już myślę o następnych moich działaniach, które uwielbiam, czyli wyszukiwanie starych, ale cudnych mebelków i przywracanie im drugiej młodości, może zainteresuję się posianiem nasionek pelargonii - tak mnie koleżanka zainspirowała, a chcę w tym roku mieć ich troszkę więcej...nigdy nie wysiewałam ich, zawsze kupowałam gotowe:)czas na dobrą lekturę, nooo znajdzie się troszkę tych zajęć poza pracą:)
I tak na spokojnie do końca marca chcę pociągnąć, dam czas naturze, jeśli sama sobie nie poradzi to w kwietniu jadę do gin i wtedy spróbuję z jej pomocą, bo pewnie już wtedy mi pomoże.I tak postanowiłam:)

19 dc
Poranny mointoring uwolnił pokłady szczęścia. Miałam owulację! Jestem szczęśliwa.
Pęcherzyki (2) pękły, endo 11,3 mm. Wg gina wszstko pięknie.
Dzisiejsza wizyta była bardzo sympatyczna. Wyjaśniłam z ginem, że to nasz 2 owulacyjny cykl starań i póki co chcemy starać się naturalnie. W dalszej perspektywie rozważymy IUI. Lekarz na to, że ok. Ekstra! W przypływie radości poprosiłam o receptę na Femarę na kolejny cykl, gdyby nie udało się teraz. Mogę testować dopiero 1 lutego..
Lekarz uznał, że to bardzo dobry pomysł :) Na wynik AMH powiedział, że w życiu tak wysokiego nie widział, ale lepiej za duży niż za mały. Mogą być problemy ze stymulacją, ale póki co to się udało.
Chyba jeszcze go nie skreślę :)

Ovufriend wyznaczył mi owulkę na 16dc, natomiast ja obstawiam 18dc. Wyraźnie czułam jajniki i podbrzusze. Do tego ból prawego sutka. Nie próżnowaliśmy i serca były codzienne, chociaż ostatnie to już ledwo ledwo. Niezły maraton mieliśmy :D Mam nadzieję, że te 2,5% procent prawidłowych plemników odnajdzie drogę do raju :D

Kolejne 2 tygodni nadzieji.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)