Sobota i po sobocie najpierw byliśmy u tesciów później poszliśmy do Babci robiła urodziny oooj wesoło było ja tylko przy herbatce ze wzgledu no wiadomo
ale wiem, że i tak nic z tego choć wiara i nadzieja jest wciąż
jakaś nwrwowa chodzę ostatnio... I znów mi źle po jedzeniu po obiedzie i śniadaniu było ok a le za to po kolacji feeee
będzie to co musi być Kochane moje

A teraz siusiu paciorek i spać
Na upamiętnienie tego czasu - wpis upamiętniający.
Drugi program zaczął się beztrosko i w nadziei. Zastrzyki tym razem siedziały gdzieś tam w kącie mojej świadomości więc o mały włos parę razy o nich zapomniałam. Albo zwątpiłam czy wbiłam sobie odpowiednią sztukę.
Zastrzyki - orangutan i ebola (czyt. orgalutran i bemfola) - tym razem łatwo wchodzą. Może oprócz rozległego krwiaka, którego nie wiem jakim cudem se zrobiłam. No ale to są moje stygmaty, ordery odwagi i walki, więc się tym specjalnie nie przejmuję. Do wesela się zagoi.
Nie martwiłam się tym, że pęcherzyków tym razem jest mniej. Ważna jest jakość nie ilość. Poprzednim razem miałam chyba 9 komórek na zbyciu po zapłodnieniu wybranych 6. I co mi to dało? Nic.
Niepokoić zaczęło mnie to, że lekarz się niepokoi. Kolejny raz przesuwa mi termin punkcji. Chce mnie dostymulować. Progesteron też wolno rośnie ale przynajmniej jest jakaś krzywa stała bo poprzednim razem też tak samo wolno rósł i teraz dzieje się tak samo.
Mam tylko nadzieję, że zarodki nie postanowią się tak samo kiepsko dzielić! Kiepsko czyli prawie wcale 
Kochane robaczki moje, róbcie wszystko co w waszej mocy. Od miesięcy łykam wszystkie możliwe suplementy, to musi się udać, razem damy radę. Dajcie czadu, rośnijcie zdrowe i silne. A potem pozwólcie tatusiowi zadecydować czy będziecie chłopcem czy dziewczynką. I dalej rośnijcie.
Jutrzejszy dzień pewnie zadecyduje co dalej. Wieczorem rozerwiemy się na moim ulubionym musicalu w operze. Plany były na jeszcze inne rozrywki ale kasa uciekająca wszystkimi możliwymi dziurami w kieszeniach zaczyna przerażać więc ograniczamy się do minimum, czyli do spełnienia jednego z moich marzeń - posłuchania tego musicalu na żywo. Chyba po powrocie do szarej rzeczywistości trzeba będzie zrewidować swoje wydatki i zacząć porządnie oszczędzać. Dni laby i beztroski się kończą.
Dziś depresyjny dzień, bardzo, z trudem wstałam z łóżka - czułam że mogę tak przeleżeć cały dzień patrząc w sufit lub w okno.... nic mi się nie chce ...
20 dzień cyklu i 4 dpo.
Wczoraj się wyluzowałam ponieważ spotkałam się z moimi przyjaciółkami i miałyśmy naprawdę super wieczór
Humor tylko zepsuł mi bałagan jaki zastałam rano po powrocie do domu - mój mąż też miał super zabawę, tylko że zapomniał posprzątać i długo zajęło mi ogarnięcie mieszkania po jego imprezie
Trochę się na niego wkurzyłam, bo nie mówił nic o imprezie, miał wpaść tylko kumpel na playstation 
No nic, nie chce mi się dziś denerwować. Właśnie relaksuję się po długim sprzątaniu, skończyłam moją poszewkę na poduszkę i zabiorę się za kolejną 
Jedyna taka refleksja na dziś - od wczoraj do dzisiaj dowiedziałam się o trzech ciążach moich znajomych... Jakby jakieś fatum ciążyło nade mną... Jakby coś chciało mi dać do zrozumienia: "Zobacz, one wszystkie już zaszły w ciążę, a Ty ciągle nie"... Wiem, że nie powinnam tak myśleć, wiem też, że te dziewczyny też długo się starały i miały problemy. Tylko kurcze - kiedy kolej na mnie?
Pozdrawiam Was sobotnio 
Jestem w tym "fantastycznym" momencie cyklu, kiedy jeszcze wydaje mi się, że nie wszystko stracone, ale już temperatura zaczęła bujać się w stronę dolnej granicy. Nastrój oczywiście odpowiedni. Porównuję wykresy ciążowe, żeby znaleźć coś podobnego, jakiś znak. Ale z drugiej strony, żeby całkowicie nie zgłupieć zajrzałam również do prognozy cykli i kolejny okres płodny przypada w ferie zimowe, więc w sumie bardzo dobrze. Zdążę odwiedzić lekarza i może nawet zaryzykuję monitoring cyklu, czego wcześniej nie robiłam.
Plamię. Delikatnie na jasno brązowo.
Jak chodzę to boli mnie brzuch.
Jak leżę nic nie boli i prawie nie plamię.
Ten mój niski progesteron wyłazi. 
Leżę więc i czekam.
Co ma być to będzie.
Słucham TGD. Co ma być to będzie. Bóg wie.
https://www.youtube.com/watch?v=e3t3-uIb1u8
W tym tygodniu byłam u ginekologa porozmawiać o Naszych staraniach i po receptę. Dziwna wizyta. Za Nami już trochę czasu starań a lekarz troszkę lekceważąco podchodził do mnie. Wiem że wyglądam młodo i że niby mam czas, ale prezent dla męża w postaci większej rodzinki przed jego 30 chyba się nie powiedzie. Lekarz powiedział żebyśmy spokojnie starali się do jesieni a jak się nie uda to wtedy zaprasza na monitoring cyklu! CO? Jesienią minie 2 LATA od rozpoczęcie naszych starań a on DOPIERO WTEDY chce zaczac monitoring? Baaardzo mnie rozczarował. Jeśli nie uda Nam się do czerwca/ lipca z pewnością zmienię lekarza i będę szukać pomocy w naszych próbach.
wlasnie skonczylam ogladac "szczescie z probowki" lubie ten program, jakos nastraja mnie pozytywnie 
Pierwszy dzień z clostilbegytem Masakrycznie kręci mi się w głowie. Mam metaliczny posmak w ustach, lekkie mdłości i ból głowy. To dopiero pierwszy dzień brania... Zapowiada się obiecująco.
29 cs, 17 po laparo
Boli Cię brzuch i musisz sięgnąć po lek przeciwbólowy? Unikaj niesterydowych leków przeciwzapalnych, tych które zawierają ibuprofen. Mogą one hamować owulację oraz utrudniać zagnieżdżenie się zarodka w macicy, ponieważ niekorzystnie wpływają na wzrost endometrium. Dlatego w czasie starania o dziecko zażywaj tylko te środki przeciwbólowe i przeciwzapalne, które nie posiadają w swoim składzie ibuprofenu.
7 luty. Dziś obchodzimy z mężem naszą 2 rocznicę ślubu. Mąż rano do kościoła, ja na razie odpoczywam i nie chodzę w skupiska ludzi. Na stole piękne róże i czekolada. Mąż mnie zaskoczył 
Wczoraj położyłam się z bólem podbrzusza i wstałam równie z mocnym, staram się nie panikować, ale nie ukrywam, że boję się bardzo. Ból dziwny, niby jajniki ( oczywiscie więzadła ), kłujący, rozciagający, rwący. Nie podoba mi się to. Boże mam nadzieję, że to nic poważnego.
Już 2 dzień boli mnie głowa dość mocno, niestety tabletka poszła w ruch 
Ostatnio też powrócił strach, przywitał się jakby nigdy nic i usiadł na ramieniu. Ostatnio dowiedziałam się, że mój strach jest przez to, że chciałabym mieć wszystko pod kontrolą, że powinnam zawierzyć i wierzyć Bogu, to nie tak, ja po prostu chcę, aby było wszystko dobrze. A wystarczy, że mnie zaboli, wspomnienia wracają, walczę z tym codziennie, ale jak tu wygrać walkę? słaba jestem. Powinnam być dla swojego dziecka wsparciem walczyć razem z nim, a co robię płaczę, ale boję się, że pomimo tego wszystkiego stracę... boję się powiedzieć tych słów, duszę to w sobie. Ostatnio naprawdę nie czuję się dobrze psychicznie, panikuję. Nie wiem czemu tak się dzieję, na początku ciąży tak nie miałam, a im dalej tym jest gorzej. Kilka dni spokoju i wraca ogromny strach.
Pojechałam wczoraj na IP. Bhcg 2500, pęcherzyka nie widać. Zostałam w szpitalu na obserwację. Dziś był obchód. Lekarz powiedział, że jutro rano powtórzą mi bhcg i zrobią bardzo dokładne usg.
Przestałam plamić. Czekam.
Badanie nasienia:
Absytnencja płciowa: 3 dni (2-7dni)
Czas upłynnienia: 20 min. (<60 min.)
Objętość: 6,0 mm (>1,5 ml)
pH: 7,9 (>7,2)
Aglutynacja: słaba (brak lub słaba)
Komórki okragłe: <1 mln/ml (<5 mln/ml)
Liczba plemników w 1ml ejakulatu: 42,2 mln/ml (>15 mln/ml)
Całkowita liczba plemników w ejakulacie: 253,4 mln/ejak. (>39 mln/elak.)
Plemniki o ruchu progresywnym ( typ A+B ): 27% (>32%)
Plemniki o ruchu progresywnym szybkim (typ A): 21%
Plemniki o ruchu progresywnym wolnym ( typ B ): 6%
Plemniki o ruchu nieprogresywnym (typ C): 16%
Plemniki nieruchome(typ D): 57%
Ruchliwość (typ A+B+C): 43% (>40%)
Liczba plemników progresywnych ( typ A+B ): 11,mln/ml
Morfologia nasienia:
Plemniki o prawidłowej budowie: 5% (>4%)
Plemniki o nieprawidłowej budowie: 95%
Obserwowane nieprawidłowości:
Nieprawidłowości główki: 91%
Nieprawidłowości części pośredniej: 8%
Nieprawidłowości witki: 9%
Reszta cytoplazmatyczna: 1%
Uwagi: Morfologia plemników w zakresie normy WHO2010
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lutego 2016, 11:37
Ciąża zakończona 7 lutego 2016
No i niestety, nasza przygoda zakończona. Równie szybko jak się zaczęła. Może jeszcze uda mi się tu znów wrócić. Buziaki dziewczyny !
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lutego 2016, 11:59
Jakby ktoś rzucił okiem na ww. wyniki, jakoś skomentował, pokierował, byłabym wdzięczna.
16dc...
Sądząc po dzisiejszej temperaturze to może już być po owulacji. Niedobrze, jeśli owulka była wczoraj, to pewnie z
się spóźniliśmy, bo było dopiero wieczorem. 15dc, to dość szybko na owulację jak na mnie. Test z wczoraj jest prawie pozytywny, uznałam więc za (+). Poza tym oznaczałoby to, że cykl będzie trwał 30 dni, i będę musiała ściemniać w grudniu by mi zrobili histeroskopię. Robią do 12 dc, a mi wypadałby wtedy już 13dc. Będę musiała ich oszukać, nie będę miała wyjścia.
A poza tym? Byłam wczoraj u lekarza rodzinnego. Super kobieta. Od lat wie, że się staramy, więc zawsze stara się jakoś pomóc. Moją ginekolog to tez ona mi poleciła
Tym razem otrzymałam skierowanie do genetyka i namiary na dobrą poradnię z krótkimi terminami. Od razu zadzwoniłam się zarejestrować i termin mieli już pod koniec listopada, choć wybrałam późniejszy: 8.12. W rejestracji od razu mi zasugerowano, że jeśli chodzi o niepłodność, to mamy postarać się też o skierowanie dla męża i przyjść na wizytę oboje.
Zapytałam lekarkę też o skierowanie do immunologa. Powiedziała, ze nie ma sprawy, w następnej kolejności będzie immunolog, tylko mam się zorientować co powinno zostać zbadane, by wiedziała co wypisać na skierowaniu 
Poza tym taka sytuacja w tym miesiącu, że będę wielokrotnie kłuta bo mam wiele badań z krwi do wykonania. Za jednym zamachem nie da rady, bo część na NFZ część prywatnie i niestety badania będą wykonywane w innych miejscach. Już się poświęcę, dla tych dwóch stówek, które zostaną w portfelu to chyba warto
Dziś moje urodziny...
Miały być urodzinowe kopniaki od mojego bąbelka...ale ich nie będzie...
Staram się zeby bylo dobrze, ale czasem tak strasznie mi smutno...
I jeszcze ten mięśniak...takie czekanie na to co w koncu zdecydują, jest okropne, bo boje sie jeszcze bardziej iw głowie tysiąc różnych myśli...
Uff, to już 16 tydzień! Na zdjęciu nie widać aż tak dużej różnicy, ale mam wrażenie, że nagle zrobiłam się ogromna. Nawet mąż śmieje się, że jeśli będę nadal rosła w takim tempie, to wturla mnie na porodówkę. Ha, ha, ha, bardzo zabawne.
Jutro idziemy na kolejne USG. Może tym razem dowiemy się, kto tam sobie pływa? 

Ciąża zakończona 7 lutego 2016
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.