12dc
Dzisiejszy dzień dobrze, może nawet bardzo.. Jak jestem w pracy to nie myślę, a bez głupich myśli humor od razu lepszy.. Może powinnam jeszcze więcej pracować, przynajmniej byłoby na remonty, które mam w głowie.. Aha, co do remontu, to jutro się okaże czy nasz w końcu się skończy.. A co do zarobienia się na śmierć to koleżanka ma jakieś długie L4 i mam przejąć niektóre jej obowiązki.. Także szykuje się obfity i pracowity miesiąc.. Może chociaż wypłata ucieszy oko:)
Dzisiaj ogarniałam jej obowiązki i z tego wszystkiego mało zjadłam i znów kręciło mi się w głowie.. I tak pomyślałam sobie, że ostatnio podle się odżywiam, ale po prostu nie mam na nic ochoty.. Jem bo muszę
13dc/3cs
Muszę tu trochę ponarzekać żeby dać jakiś upust emocjom może zrobi mi się lepiej. Bo jestem zła, smutna. Ten cykl miał być pełen działań i nawet nie nastawiałam się na efekty ale chciałam tego działania. A tu dupa za przeproszeniem. Dziś 13dc. Od wczoraj jajniki naparzają jak nigdy więc podejrzewam że dziś owulacja. A ostatnie seksy były w poniedziałek a dziś się nie zapowiadają. I jestem rozgoryczona. Kolejny cykl z lekami i sterydami idzie na marne. Trochę czuje że tylko ja się staram a do starania trzeba dwojga. Mój dziś z kumplami umówiony no ale co ja mam powiedzieć nie idź bo musisz spełnić małżeński obowiązek?! Już samej mi się odechciewa jak wiem że dziś trzeba bo nie mam na to humoru. Wkurzam się że tylko ja śledzę te cykle, pilnuje leków, sprawdzam objawy. I dobrze że mój ma chłodna głowę bo mnie czasem sprowadzi na ziemie jak trzeba ale w tym momencie czuje że on się w ogóle nie stara o dziecko. Wiem że to nie wyjdzie od razu. Ale jak ma się w tym cyklu nie udać to trudno ale chcę mieć pewność że zrobiliśmy wszystko co mogliśmy. Jakoś mnie nie bawi branie tych sterydów tyle czasu na darmo. A tu nawet nie ma starań 😔
Chyba tą nowennę do św Rity od spraw beznadziejnych zaczęłam w idealnym czasie.
Gdzieś się musiałam wyżalić.
Poza tym młody dalej chory.
Szykuje się wieczór z netflixem.
No i endokrynolog zaliczony. Niby prolaktyna nie jest strasznie podwyzszona ale trzeba zbijac, musze jeszcze tylko zrobic rezonans zanim dostane leki, dr mi tez powiedziala, ze bromergonu mi nie da bo bardzo duzo skutkow ubocznych, ale cos nowszego co mozna brac starajac sie o ciaze. Kazala tez powtorzyc witamine D, bo chce mi dac inna dawke ale tylko na 7 dni.
Przyznam sie szczerze, ze mam jus dosc chodzenia po tych lekarzach, nigdy wszesniej u tylu nie bylam co przez ostatnie kilka miesiecy. Jeszcze mi tylko akupunktura zostala w srode.
Jedzenia zdrowego tez teraz pilnuje dla nas obojga i zaczynam brac inofolik od nowego cyklu, ktory tez sie nie moze rozkrecic, zaczely sie plamienia ale tempka dalej w gorze.
No i narty zaplanowane na za dwa tygodnie:)
„Jak pięknie jest rano, gdy jeszcze nie wszystko się stało i wszystko może się stać. Tylko brać, tylko brać, tylko brać...”
~ Agnieszka Osiecka
y
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2016, 09:05
Juz po usg 
Juz mam odpowiedz na pytanie czemu nie mam jeszcze znaczacych objawów. ..otoz ciaza jest ciut mlodsza niz wyliczylam 
Moj Duszek ma 1,7mm wiec malenstwo. Tętno nie bylo slyszalne ale echo serduszka bylo juz widoczne
Niestety tak leżałam ze nie widzialam az tak dobrze ekranu ale maz widzial i wierze ze tak bylo 
Alez to bylo dziwne uczucie 
Za ok 1,5tyg znowu lece na usg i zobaczymy jak maluch sobie radzi i czy zostaje ciaza pojedyncza
bo jak to lekarka powiedziala narazie wpisuje pojedyncza. Czyzby zainteresowal ja poproszek obok pecherzyka? Juz z tych emocji nie pytalam.
Maz tez wniebowziety mimo ze od wejscia troszke biednemu zartem sie dostalo. Stanal przy samych drzwiach gabinetu wiec doktor zazartowala zeby sie nie bal to nie jego bada..po chwili zastanowila sie i dodala ze w sumie moglaby zbadac nigdy takiego badania facetowi nie robila ale jak stwierdzila szybko sie uczy
maz oczywiscie grzecznie podziekowal ale na wszelki wypadek nadal stal daleko 
Zdjecie dodam pewnie wieczorem jak wygodnir usiade do komputera 
Miłego dnia!
zrobiłam test
nie wierzę!!! 
W tym cyklu będzie mnie mało na of. Nie chce się nakręcać, przeżywać. Więc z góry chciałam przeprosić, ale dalej wspieram i trzymam kciuki za wszystkie babeczki!
Tymczasem byłam dzisiaj na badaniach, wyniki jutro. Znalazłam super poradnie ginekologiczną we Wrocku i w tym miesiącu umawiam się na wizytę. Zaufany lekarz to podstawa! 
a tak BTW, planując ślub, zawsze dzieliliśmy się przygotowaniami, problemami i szczęściem z naszymi znajomymi, którzy brali ślub miesiąc po nas. I w ten weekend pojechaliśmy wspólnie na obiad i koleżanka zdradziła mi na osobności, że jest w ciąży. Nigdy czegoś takiego nie czułam, cieszę się, wiadomo, ale musiałam powstrzymywać łzy. Wiem, że nie chcieli mieć już dziecka, ale też się nie zabezpieczali. I też jak powiedziała, że będą mieli dzidziusia nie widziałam tego wielkiego szczęścia w jej oczach. Przez cały obiad nie mogłam się doczekać, aż będę mogła podzielić się wiadomością z mężem. I jak w końcu się udało, to myślałam, że się ucieszy, a zareagował tak jak ja. Wiem, wiem, to jest głupa zazdrość, ale zdrowa (jeszcze). Wychodzi na to, że jak się nie myśli o ciąży to wychodzi, ale jak mamy sobie to wybić z głowy!?
Buziaki.
Rozmawiałam wczoraj z moją Mamą przez telefon. Nie wiem dlaczego, ale poczułam potrzebę powiedzenia jej choć trochę o naszych problemach. Myślę, że to dlatego, iż moja bratowa jest w 8 tyg. ciąży i ... tak jakoś wyszło. Generalnie powiedziałam tylko tyle, ze staramy się już dłuższy czas, leczymy się (nie rozwijałam tematu) i że nie ważne gdzie leży problem, po prostu walczymy, żeby się udało. I jeszcze, że nie może się na nic nastawiać, bo równie dobrze może się nigdy nie udać. Nie pytała o szczegóły, powiedziała tylko, żeby dać jej znać, gdybyśmy potrzebowali pomocy, jakiejkolwiek. Zapytała tylko, czy nie myślimy o adopcji. Powiedziałam, że nie, że to jest ponad nasze siły.
Nie będę Mamy głębiej wtajemniczać. Nie chcę, żeby czekała w napięciu na wyniki kolejnych transferów, zabiegów, badań. Wolę to przeżywać tylko z Mężem. Tak, jak było do tej pory.
7t+2d
Wtorek, po pracy 
byłam taka głodna, że myślałam, że zwymiotuję. Ciągle jestem głodna tak, że mam wrażenie, że zaraz zwymiotuje. Podsumowując: katar przeszedł, mdłości wróciły. Ból głowy z rana już 3 dzień.
Przestałam zadręczać się myślami, kiedy objawy wróciły, spokojnie czekam do piątku do 19.15... 
Już mi lepiej.
Mam wrażenie, że lekko zmienił mi się brzuch, nie jest taki sam jak był, u dołu jest bardziej zaokrąglony... hmm... nic tylko się cieszyć
Maluch na pewno nadrabia 
"Maluch" został spersonalizowany(??) hehe Już nie Maluch tylko Leon, Jacek, a może Jakub
A jeśli dziewczynka to: najpierw myśleliśmy o Zuzi, ale już chyba mi przeszło 
Teraz podoba mi się Inga i Pola, ale mąż kręci nosem 
Ot katolicka hipokryzja - nie rozwiedzie się ale zdradzi ;/
"Nieco inaczej przedstawia się historia Joanny, mamy 9-miesięcznego Krzysia. Kobieta od sześciu lat jest żoną Michała. Ich małżeństwo nie należy do najbardziej udanych. Joanna niejednokrotnie przyłapała męża na zdradzie. Jako że pochodzi z katolickiej, raczej konserwatywnej rodziny, nie brała pod uwagę możliwości, by się rozwieść. Po odkryciu kolejnych dowodów na niewierność męża w końcu nie wytrzymała. Odnowiła kontakt ze swoim byłym chłopakiem i zdecydowała się na romans.
– Spotykaliśmy się przynajmniej raz w tygodniu. Nie tylko na seks, dużo też rozmawialiśmy – wspomina. – Nie było mowy o tym, żeby zbudować razem nowy związek, bo on miał żonę i dwójkę dzieci. Nie chciał ich zostawiać.
Gdy Joanna odkryła, że jest w ciąży, postanowiła zakończyć tę znajomość. Nie powiedziała kochankowi, że będzie ojcem, bo wiedziała, że i tak nie zostawiłby żony. Mężowi też nie powiedziała – gdyby to zrobiła, jej dziecko wychowywałoby się bez ojca, a ona zostałaby wyklęta przez rodzinę jako "rozwódka z bękartem".
W wolnej chwili zrobię aktualizację co w moim serialu słychać - ale generalnie zmian większych na horyzoncie nie widać. Po za jednym malusim szczegółem - starania jakby zawieszone w próżni
Od tygodnia czasu codziennie rano mam takie mdłości których jeszcze nigdy nie miałam . Nie dość że są codziennie to jeszcze rano , ledwo wstanę i już muszę lecieć w bezpieczne miejsce w razie wymiotów ..ale wymiotów nie ma . Mdłości przechodzą jak ręką odjął po 10 minutach i na cały dzień mam spokój . I tak codziennie ...nie wiem co mam już myśleć bo jest to dopiero 14 dzień cyklu , testy owu. negatywne , nadal czekam na wyznaczone dni płodne przez ovu a tu takie objawy . Wystąpiły mi 2 dni po pierwszym stosunku w tym cyklu . Już sama nie wiem co mam myśleć , czy może doszło wtedy do zapłodnienia .? czy może codziennie jem coś co mi szkodzi - chodź wątpię . Jem to co zawsze i nigdy nie miałam takich akcji jak mam teraz . Nie chce jeszcze lecieć do apteki po test ciążowy bo ..jakoś nie chce jeszcze wiedzieć . Boję się rozczarowania . Wszystko mnie to dziwi ... no ale poczekamy , zobaczymy co będzie . Jednak te nudności ...utrapienie . Jeśli rzeczywiście jestem w ciąży i akurat mi się przytrafiły mdłości poranne to już wiem że ta ciąża to będzie ciężki orzech do zgryzienia . No ale na razie nie będę kraczyć . Niech się dzieje co ma się dziać ! 
Piszę dzisiaj już 4 raz i nie mam pewności, czy po kilku linijkach nie anuluje...
Czuję się tak jakoś beznadziejnie i po prostu muszę wylać moje myśli .
Ostatnio jest do dupy. Do 15:50 sprzątam, gotuję, gram, próbuję jakoś zabić czas. Przychodzi Przemek i nadal jest tak samo... wieczory jeszcze gorsze, bo On siada na swojego laptopa, ja na swojego i pochłonięci pierdołami prawie w ogóle ze sobą nie rozmawiamy. Przeważnie kończy się tym,że ja czując się niezauważana idę obrażona spać o 21 i męczę się do północy nim zasnę
.
Dobija nas fakt,że nie wiemy co robić. Kilka dni temu byliśmy gotowi kupić działkę, ale jednak obawa wygrała... nie trudno jest wyrzucić kolejne kilkadziesiąt tysięcy, tylko co potem ? Poza tym nie podobała mi się okolica. Niby wieś spoko, 5 km od miasta, ale jednak nie zakochałam się. Zakochałam się w naszej działce na której niestety nie możemy wybudować domu i pewnie każda kolejna będzie gorsza od tamtej
. Na razie daliśmy sobie spokój z kupnej nowej. Byliśmy z gminie złożyć wniosek o warunki zabudowy. Już raz dostaliśmy negatywną odpowiedź i teraz też tak będzie, ale w dupie ... będziemy się odwoływać aż do skutku. Wymyślimy coś. Jeśli trzeba będzie, to pójdę do prezydenta miasta i postraszę go atomówką ! . Na pewno jest jakieś wyjście.
Byłam wczoraj zrobić badanie na chlamydie. Na szczęście gin kazała zrobić z krwi, to nie wyszło aż tak drogo. Jeśli wszystko będzie ok, to zrobię CRP , hsg i wtedy ruszymy z inseminacją o ile moje wyniki i Przemka nasienie na to pozwolą.
Czuję taką bezsilność i ogólną niechęć do wszystkiego. Czuję że życie leci,a u nas nic się nie dzieje. Wiecznie na coś czekamy. Ja czekam aż wszystko się samo ułoży, nie napędzam mojego życia żeby coś się w nim działo. Robię się zazdrosną zołzą, która coraz częściej dosrywa . Czasem mam ochotę usunąć fb, stracić kontakt ze wszystkimi i udawać ,że u nas wspaniale .
No to czekamy
Zupełnie nie rozumiem tego cyklu. Pierwszy raz mam taki spokojny wykres.
Temperatura dziś ciut skoczyła, ale i tak uważam, że owulacja była między 13, a 14 dniem. Wskazuje na to śluz i samopoczucie. Temperatura chyba sugeruje 15 dzień, ale wtedy śluz od rana był już gęsty i lepki ...
Czy to możliwe, że skok nastąpił dopiero po 2 dniach?
Oczywiście może to być zasługa luteiny ...
Eh, było się urodzić facetem. Dla nich to lotto.
Dzisiaj juz lepiej 
ostatnie 2 tyg strasznie ciezki okres mialam
nie dosc ze zmeczenie siega zenitu, spac!!!!! to jeszcze mnostwo obowiazkow, ale maz zrobil mi 2 dni wolnego w tym tygodniu. Sobota i niedziela dziadek zabiera sarci3, wiec w pracy odpoczne moze...
3ego lutego mislam pierwsza wizyte z polozna, zakwalifikowala mnie jako high risk pregnancy z powodu wagi i insulinoopornosci. Dostalam receote na duza dawke kwasu foliowego.
Mam mdlosci..do kuchni wchodze z zamknietym nosem...ugotowne zjem ale ugotowc nie ugotuje
dzisiaj pizza 
Sarka dalej mrudna, spi malo i sie budzi w nocy ze 3 razy, wierci si3 i marudzi przez sen wiec tez mnie wybudza...no coz taki okres.
najgorsze emocjonalni3..zmarla moja babvia w ostatni piatek
nie mialam z rodzina kongaktu ponad 12 lat ale babcia poprosila ze chce mnie zobaczyc przed smiercia...zobaczyla mnie i dzieci orzez skypa...powiedziala,ze juz moze umrzec a mnie scisnelo za gardlo
nie poznalabym jej..z okraglutkiej babci...takiego moherka w okularakach..normalny kosciotrupek
jak ja zobaczylam, nie potrafilam sie przywitac...scisnelo mnie za gardlo..nie odzywalam sie 12 lat a tu same zle wiesci.... moja matka watroba umiera..gora rok zycia, moze max 2..ma 47 lat ...styl zycia 
pierwsze usg umowione na 2ego marca na 9.30 
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2016, 18:17
38t2d
FILIP!! HALO!! Wychodzimy!! Przecież nie będziesz siedział u mamy w brzuchu do osiemnastki!!
Dzisiejszy dzień jakiś dziwny to pewnie przez ten wiatr tak wieje, że głowę urywa 
2 godziny spania po obiedzie a ja dalej poszłabym spać..
Nic kompletnie nic mi się nie chce...
mam lenia jak stąd do Warszawy 
Nic więcej nie dodam jedynie tyle 
Mdli mnie po jogurcie
Tobie Boże oddaje każdy dzień w opieke i byś dbał codziennie by chociaż jedna ze starających codziennie przez resztę miesiąca zobaczyła 2 upragnione krechy na teście życzę Im tego z całego serca
Amen !!
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2016, 18:43
27dc
Jestem po wizycie u nowego ginekologa. Z wizyty jestem zadowolona. Lekarz konkretny. Zbadał dokładnie, wszystko wyszło ok. Dostałam skierowanie na HSG do szpitala na Polnej w Poznaniu. Mam zbadać progesteron żeby się upewnić czy wtym cyklu była owulacja. A przed HSG mam zrobić morfologie i CRP oraz brać Gynalgin dwa dni pzed badaniem. No to teraz czekam na @ a potem umawiam się na badanie.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.