Bardzo chciałam by wyszedł + albo mój organizm płata mi figle albo już sama nie wiem w pierwszej ciąży zrobiłam test po @ ale jakiś czas. Obiecałam sobie, że nie będę się przejmować chyba się nie da :( jak dziś nie przyjdzie @ to będzie cud krzyż zaczyna boleć.. Mam nadzieje, że nie zawiode mojego M dziś tym - <3

Dzień minął jako tako w sumie dobrze mój Mm jakoś ze mną wytrzymał <3 podbrzusze pobolewa i przestaje i tak cały dzień już nie wiem co myśleć może serio ta owulacja była 3 lutego a nie 1 jak wyznaczył program czyli jest nie 13 dpo a 11 dpo okaże się jutro ponieważ zawsze w 10 dpo przed @ mam biegunke i temp spadała zawsze a teraz się trzyma w górze a może jednak będzie dobrze bardzo się boje i bardzo bym chciała lecz nie jest to proste niestety :( jutro i pojutrze sie okaże..

Jutro moje urodziny mam nadzieje, że humor mi chociaż będzie dopisywał nie chce go zepsuć M jak dziś :( wiem, że mnie Kocha i rozumie ale dla mnie czasem tego za dużo .. Czas się pozbierać po dzisiejszym nie powodzeniu wstać poprawić korone i zasuwać . A Ciebie Boże proszę o Ten mały Cud i chce byś mi wybaczył, że kiedykolwiek w Ciebie zwątpiłam. Wszystko w Twoich rękach niech się dzieje Wola Nieba ! <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2016, 19:48

Leżę dalej w łóżku, wczoraj wieczorem miałam trochę gorączkę 37,8. I cały czas męczy mnie kaszel.Co do plamień to nie wiem czy to są plamienia cały czas wypływa ze mnie Luteina i ona jest podbarwiona na beżowo.Jutro długo oczekiwana wizyta u lekarza. Dziewczyny boję się, boję się, że mój sen pryśnie. To już 8 tc a moje ciało się nie zmienia. Przez te stresy schudłam, brzuch płaski, piersi nic nie powiększone, dalej nic nie bolą, mdłości nie mam. Módlcie się za mnie proszę Was całym sercem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2016, 11:39

kamika23 Zale niecierpliwego trolla 14 lutego 2016, 12:55

Oj oj troszkę nie pisałam :P Ale to dobrze, bo nie zastanawiałam się czy się udało czy nie....aż do dzisiaj :P

No więc tak...wizyta u endo była :) Dostałam skierowanie na kilka badań, razem z USG tarczycy ;) Kobita bardzo fajna ;) Po wywiadzie stwierdziła, że trzeba sprawdzić tarczycę dokładnie, bo jest kilka objawów, które mogą wskazywać na problemy z nią :/ Dodatkowo popytałam dokładniej jak to jest z tym TSH dla starających się. No i po części się to pokrywa z tym co mówiła mi ginekolożka.... "Może być TSH do 2,5 spokojnie, ale tylko pod warunkiem, że inne hormony tarczycy i antyciała są prawidłowe! Dlatego nie powinno się badać samego TSH, bo to o niczym nie mówi". No i wreszcie ktoś kto to zauważył! Gin mi tylko palneła "no jest w normie to nic wiecej nie trzeba badać"...lubie ją i w każdej innej kwestii jest świetna, dlatego nie chce z niej rezygnować, ale na tarczycy się chyba nie zna :P Dobrze że od tego sa endo i miałam okazję tak szybko się do niej dostać ;)

Oczywiście jak zrobie badania, to za miesiąc mam się u niej pojawić z wynikami i zobaczymy co dalej.

Wczoraj mąż stwierdził, że w sumie zaczyna go trochę martwić, że się nie udaje i że sam zajmie się umówieniem badania nasienia i że obiecuje łykać witaminy które mu tylko dam... Tak więc plan jest taki, że: znajduje dobrą apteke internetową, kupuję coś dla niego na nasienie (nie zaszkodzi a może pomóc), dla siebie witaminy z jodem (według zaleceń endo mam się przerzucić na coś takiego) i olej z wiesiołka na śluz bo wydaje mi się że jest troche kiepski :) Oczywiście poczekam do @, bo szkoda wydawać kasę jakby się okazało, że może jednak jakieś 2 kreski wyjdą .... Hah marzenie ściętej głowy, ale marzyć sobie można ;)

Ahhh dziś te całe WALENTYNKI....swoją drogą niby fajne i miłe święto, ale wkurza mnie nieco, bo większość ludzi sztucznie się wtedy zachowuje, daje prezenty, a przez reszte roku są kłótnie itp. cyrki.... Jak dla mnie to trzeba mieć WALENTYNKI przez cały rok i życie a nie błaznować w ten jeden dzień :P

Takze mój plan na dziś to: wyleczyć ten wredny katar, który mam od czwartku no i się uczyć bo egzamin w piątek sam się nie zda :P

Jutro chyba zrobię test idąc śladem małego cudu na trollowym wątku czyli naszej Iny ! Inaa kochana sprawiłaś wszystkim niezłą niespodziankę ;P Matka natura nieźle cię zrobiła w konia hihi :P Całuje i gratuluję bardzooo mocno :*:*

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 14 lutego 2016, 13:16

18dc 5-6dpo
G. w piątek miał taki humor, że chyba nigdy nie widziałam go w takim.. Cały czas myśli uciekały mu gdzieś, siedział posępny, a jak już się odzywał to nie brzmiał za dobrze.. Oczywiście nie chciał za bardzo rozmawiać, ale go troszkę przymusiłam.. Czułam, że jak się nie wygada to będzie tylko gorzej.. Dopiero teraz dotarło do niego, że przyszły miesiąc to może być nasza ostatnia stymulacja.. Powiedział, że boi się jak ja zniosę niepowodzenie.. Że już się martwi o mnie, że się załamie.. Widziałam, że mu trochę ulżyło jak pogadaliśmy.. Zadzwonili znajomi i wyciągnęli nas na imprezę, ja wróciłam szybko bo zaczęłam źle się czuć, ale G. poszalał i w sobotę wstał w lepszym humorze:)
Co do mojego humoru, to chyba jestem obojętna.. Czekam na @, za wiele nie myślę.. Bardzo bym chciała, żeby stymulacja pomogła, niestety trochę w to nie wierzę.. Że niby clo ma być lepsze niż elonva.. Zobaczymy..
A walentynkowy plan legł w gruzach.. Zapominałam, że G. idzie do pracy.. Może jakąś fajną kolację zrobię:)

Jolcia1985 .... bo ja chcę być mamą 14 lutego 2016, 14:07

1 dzień nowego cyklu.
Wracamy z mężem do starań. Zrobiliśmy sobie małą przerwę, ale głównie ja chciałam odpocząć od stymulacji, stresów, nerwów. Ale jak wiecie w tym czasie nie siedzieliśmy bezczynnie. Przeszłam zabieg laparoskopii oraz histeroskopii diagnostycznej, dodatkowo zbadano mi drożność jajowodów. Zabieg kompletnie nic nie wykazał z czego oczywiście powinnam się cieszyć :).
W styczniu wyjechaliśmy też z mężem na dłuższy urlop do Azji, przeszłam tam cały, pełen cykl. Miałam nadzieję, że może uda nam się wrócić w trójkę, ale niestety w ostatnich dniach ani testy ani beta nie pomyliły się, nie jestem w ciąży.
Jutro mam wizytę u ginekologa, musimy ustalić plan działania na ten cykl. Na pewno zdecydujemy się na IUI ze stymulacją. Dodatkowo we wtorek czyli 3dc chcę powtórzyć większość badań, w tym AMH. Dodatkowo chcę zbadać sobie inhibinę B. Także w tym cyklu, jak już oczywiście będzie po IUI mąż powtórzy badanie nasienia, ale w tym razem w innym laboratorium. Muszę porozmawiać z lekarzem czy jest sens robienia na tym etapie testu wiązania z hiarulonem.
Ostatnio też co raz poważniej zastanawiam się nad wizytą u psychologa. Staram się być twarda ale wewnętrznie bardzo spinam się i przeżywam to bardzo.
Czas pokaże.... :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2016, 14:04

Ciężko wrócić po 8 latach a wydarzyło się dużo Oj chyba jak na jedną małą osobę ( skromne 156cm) to jednak za dużo , ale dałam radę. W dużym skrócie przerwane starania z Panem K. na zawsze rozpad związku i rozwód. Wyjazd po nowe życie do De i tu zaczyna się już lepiej. Poznajemy się z Panem W❤️. Żyjemy sobie osobno jako przyjaciele 3 lata, później zaczynamy się odwiedzać a dzieliło nas ponad 300km daliśmy rade. Maj 2023 Pan W przeprowadza się do mnie i nawet nie zdążyliśmy zacząć dobrze starań i dokładnie rok później w maju widzimy II kreseczki piękne tłuściutkie. Beta robiona tylko raz wynik 4788. 20 maja 1 wizyta u Pana giną był to 7 tydzień i 5 dzień ciąży i serduszko pięknie bije. Jestem w 7 niebie i zarazem boję się o mojego maluszka. Taki krótki wpis na nowe powitanie. Życie jest jednak zaskakujące.

Dziś Walentynki-taka szumna nazwa. Kiedyś sama "rzucałam się" w ten walentynkowy wir, ale dzis..., dziś widze to zupełnie inaczej.
Dziś ten dzien spędzilismy z naszą córką, zrobiliśmy sobie małą wycieczkę i uważam że ten dzien był bardzo udany.
Patrzę na mojego męża i widzę to samo, co 14 lat temu kiedy zadał mi to magiczne pytanie "czy zostanę jego DZIEWCZYNĄ" :) Może przybyło mu trochę zmarszczek- mi także, może jest już trochę mniej beztroski,a stał się bardziej odpowiedzialny-chyba taka kolej rzeczy, ale kocham go tak samo, a może nawet bardziej. Kłócimy się, a i owszem, ale wiem, że zawsze mogę na niego liczyc, że stanie za mną murem i że razem damy radę ze wszystkim.
Czasem wnerwia mnie tak, że zastanawiam się co ja w nim widziałam, ale zaraz wraca PAMIĘĆ i to wszystko co razem do tej pory przeżyliśmy, nasze wzloty i upadki, dobre i złe chwile, łzy szczęścia i łzy rozpaczy- wszystko RAZEM! 14 lat temu spędzaliśmy swoje pierwsze "ZWIĄZKOWE" walentynki nie mając świadomości, że nam się uda,że zostaniemy małżeństwem, mieliśmy jedynie wiarę w to, że to nastąpi i ....udało się, na szczęście :) <3

inzynierka 1 14 lutego 2016, 23:13

Dziś powiedzieliśmy dziadkom. dziadek dostał na 80 urodziny prezent ;-) wiadomość o prawnuk lub prawnuczce ;-)
Jeszcze tylko szef musi się dowiedzieć. Strasznie się boję. Chcę im powiedzieć jutro.

_analiza Przed laparoskopią dygam ciut. 15 lutego 2016, 07:08

Jednak nie przełożyłam wizyty i dziś znów spotkam się z moją kryszyną.

Ciągle coś mnie kłuje, ciągnie, boli... Jakieś skurcze po całym brzuchu się pałętają i mam masę pytan do doktorka.

Muszę spytać o długość szyjki, czy brać magnez, jaką dawkę dha brać, czy mocz okej, czy nie ma żadnej infekcji..

A PRZEDE WSZYSTKIM... muszę odebrać wynik prenatalnych bo do tej pory (17tc) tego nie zrobiłam.... paraliżował mnie strach przed tym wynikiem. Głupia ja.

I dziś umawiamy się na połówkowe usg;)

właśnie się dowiedziałam, że moja 39-letnia koleżanka z pracy jest w czwartym miesiącu..
a ja nawet nie mam 30 lat i nie mogę...

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 12 marca 2021, 08:55

Ekhm po 3 dniach lekkiego plamienia... brudzenie zanikło. Tj śluz jest czysty/przezroczysty. Nie wiem który DC. Nie będę zaglądac w kalendarzyk. Dop jak appka wyśle powiadomienie "twój następny cykl wkrótce się zacznie" to zerkne (uzywam Clue).

Moje samopoczucie teraz: od 9dc bóle jajników przez 3 dni, potem ok 12 dc ból podbrzusza i krzyża i tak do dziś, cały czas mam mętny śluz, od kilku dni mocny ból sutków, wzdęty brzuch i zaparcia. Mam uczucie jakbym miała ciężką macicę. Kilka razy miałam zawroty głowy i mdłości. Jestem teraz w 26 dc, nie chce sobie wkręcać, że moje objawy to ciąża, a niech mi Bóg świadkiem, że byłabym z tego powodu bardzo szczęśliwa.
Są trzy możliwe powody: zbliżająca się miesiączka (która oznaczałaby, że działają leki i mój cykl normalizuje się), ciąża albo reakcja na leki. W ciągu najbliższych dni zrobię test ciążowy i się wszystko okaże (o ile nie przyjdzie krwawienie). Moja lekarka z kliniki zalecała też wykonanie testu i mam zadzwonić z informacją co wyszło. Nawet jeśli to "tylko" miesiączka to i tak będę się cieszyć, bo to oznaczałoby i tak zwiększającą się szansę na dzidziusia w najbliższych cyklach, jeżeli udąłoby mi się je przywrócić :).

gabi544 moja historia 15 lutego 2016, 09:03

Już po laparosokopii :)

Obydwa jajowody drożne, wszystko w środku wygląda tak jak trzeba. Żadnych ognisk endometriozy, żadnych torbieli, żadnych zrostów. Wszystko książkowo. No i tak - z jednej strony bardzo się cieszę, że jest ok, ale z drugiej - dlaczego w takim razie tyle czasu się nie udaje? Może gdyby znaleźli jakieś zrosty, coś z tym zrobili to odzyskałabym wiarę i nadzieję. A tak? Dalej nic się nie zmieniło.

Szwy ściągam w piątek, ranki ładnie się goją.
Szczerze - już bym chciała zacząć ćwiczyć, bo nudzi mi się w domu i tak dziwnie się czuję, nie ruszając się prawie w ogóle ;) chyba pierwszy raz w życiu, ale polubiłam ćwiczenia.
Ja - typ kanapowca, nigdy nie lubiłam się ruszać a tutaj proszę :D
Sama jestem zaskoczona. Niestety, jeszcze trochę będę musiała poczekać z aktywnością. Mam nadzieję, że szybko minie :)

gabi544 moja historia 15 lutego 2016, 09:03

Już po laparosokopii :)

Obydwa jajowody drożne, wszystko w środku wygląda tak jak trzeba. Żadnych ognisk endometriozy, żadnych torbieli, żadnych zrostów. Wszystko książkowo. No i tak - z jednej strony bardzo się cieszę, że jest ok, ale z drugiej - dlaczego w takim razie tyle czasu się nie udaje? Może gdyby znaleźli jakieś zrosty, coś z tym zrobili to odzyskałabym wiarę i nadzieję. A tak? Dalej nic się nie zmieniło.

Szwy ściągam w piątek, ranki ładnie się goją.
Szczerze - już bym chciała zacząć ćwiczyć, bo nudzi mi się w domu i tak dziwnie się czuję, nie ruszając się prawie w ogóle ;) chyba pierwszy raz w życiu, ale polubiłam ćwiczenia.
Ja - typ kanapowca, nigdy nie lubiłam się ruszać a tutaj proszę :D
Sama jestem zaskoczona. Niestety, jeszcze trochę będę musiała poczekać z aktywnością. Mam nadzieję, że szybko minie :)

sosenka Serduszko pod moim serduszkiem 15 lutego 2016, 09:44

Kochane... w sb pierwsza wizyta u nowej dr. Wspaniała kobieta, ciepła, miła, badanie delikatne, słucha!. Zobaczyła wyniki i od razu powiedziała, że TSH kiepskie, muszę zrobić jeszcze FT4. Pobrała próbkę do cytologii (poprzedni lekarz mówił, że nie trzeba znowu robić cytologii bo poprzedni wynik jest ważny 3 lata, !?!?!) Podczas badania usg, podczas rozmowy gdy powiedziałam jej, że dziwnie, że bóle przed owulacyjne mam zawsze z lewej str, nigdy z prawej, przyjrzała się bardziej prawemu jajnikowi... i co? wielki 6cm POTWORNIAK! (u wcześniejszego lekarza miałam badanie usg w kwietniu i na bank już był jakiś guz, skoro teraz jest już taki wielki!) no i załamanie. Operacja za ok 3 tyg, prawy jajnik nie działa, lewy przez to też. Cykle bezowulacyjne. Potworniak potwierdzony już przez dwóch lekarzy (w nd też byłam w poradni). W środę jadę do prywatnego szpitala na kwalifikację do operacji i jak wszystko będzie ok to po następnej miesiączce będę operowana laparoskopowo.
Jakoś się trzymamy ale to jest jeden wielki szok. Rodzicom już swoim powiedziałam, dlaczego nie ma wnuczków, i że się staraliśmy od ślubu... i nic.
W tym czasie oczywiście zrobimy seminogram.
Ehh mówie Wam, lepiej nie czekać z jakimikolwiek badaniami. Jak chce się mieć dzidziusia to lepiej od razu się przebadać a nie czekać jakiś rok, bo tak jest ogólnie przyjęte. I najważniejsze, żeby mieć dobrego, zaufanego dr.

inaa Mama,Tata i ...? 31 sierpnia 2019, 00:16

Hejka heeeej

Na pokładzie 2 dolne jedynki, lewa górna dwójka, dwie górne jedynki <3

Ja w innej sprawie - ćwiczycie? Szukam jakichś fajnych treningów dla osób z brakiem kondycji :D. Tak na start hehe
Macie coś fajnego?

1 LUTEGO 12:47

Wstałam , dzień niby jak co dzień . Ta pogoda trochę dobija bo czasem wyjdzie słońce a tak to bywa ciemno i ponuro . Jak na razie nic mi nie chce się robić . Myślę aby zaraz nie iść i nie zrobić sobie takiego domowego spa . Trochę ogarnę w domu i wypocznę . Rano przed herbatką zrobiłam sobie test owulacyjny jak codziennie by nie przeoczyć owulki i jak narazie negatywy . Czekam z utęsknieniem na dzień w którym będę mogła działać ! :)

A więc jesteśmy już w domku. Po ostatniej wizycie, na której lekarz stwierdził, że nic się nie dzieje (a zbadał mnie jakoś dziwnie boleśnie) odszedł mi czop śluzowy i zaczęłam plamić -okazuje się że specjalnie rozruszał go, żeby jednak zaczęło się naturalnie. Od tamtego czwartku czułam, że coś się zaczyna dziać. W sobotę wieczór mój mąż mówi do brzuszka "a więc tak Emilko. Proponuję, żebyś jutro wyskakiwała, tylko daj nam jeszcze pójść do kościoła i zjeść niedzielny rosołek ;)" W niedziele 7 lutego wstałam z łóżka z bólem brzucha, ogarnęłam się i poszliśmy do kościoła. Pierwszy skurcz złapał mnie w drodze, dwa kolejne na mszy. Nic jeszcze nikomu nie mówiłam, bo tych fałszywych alarmów było już milion. Ale skurcze sobie występowały średnio co 40, 50 minut. Podczas obiadu już były bardzo bolesne i powiedziałam w końcu mężowi. Ożywił się i zaczął gonić po domu jak mucha, a to aparat naładować, a to dopakować parę rzeczy do mojej torby, a to zaczął przygotowywać obuwie na porodówkę, wziął prysznic, ogolił się, jak stwierdził, musi być elegancki na powitanie córki :) Mi jeszcze wtedy było do śmiechu bo te skurcze to był pryszcz. Pod wieczór zaczęły się już całkiem nasilać, bolało mnie już konkretnie i występowały co 7, 10 minut. Stwierdziliśmy, że dzwonimy do położnej. Jednak ona zbiła nast trochę z tropu, powiedziała, że nie ma co panikować i mamy jechać do szpitala dopiero jak będą co 5 minut przez godzinę. Ale oczywiście nie wytrzymałam i pojechaliśmy koło 22:00. Cały czas byliśmy z nią na telefonie. Na miejscu okazało się, że skurcze są, ale zbyt słabe i prędko się nie rozkręci, więc lepiej dla mnie jak wrócę do domku, trochę się zrelaksuję i wrócę z konkretniejszymi. Wróciliśmy do domu o 1:00. Kazałam męzowi się zdrzemnąć, niech choć on będzie troszkę wypoczęty. O 3:30 obudziłam go bo miałam już skurcze co 3, 4 minuty i prawie wyłam już bólu. Stwierdził "jedziemy". Na miejscu zaczęłam straszliwie wymiotować a wszyscy mi mówili że to super objaw, bo szyjka się zgładziła i wymioty to potwierdzają. Zapadła decyzja, RODZIMY. Przyjechała moja położna i powiem szczerze, że to był strzał w 10-tkę. BARDZO mi pomogła, była tylko i wyłącznie przy mnie, podpowiadała mi takie rzeczy, o których nie miałam bladego pojęcia, podawała mi zastrzyki rozkurczowe, gaz rozweselający, smarowała wazeliną, a najlepszym dobrodziejstwem z jej strony była wanna pełna ciepłej wody, która przyniosła mi NIESAMOWITĄ ulgę. Tego nie da się opisać. Jak zaczęły się już bóle parte, pozwalała mi przyjmować takie pozycje jakie tylko rzewnie mi się podobały, a niektóre to mnie teraz samą śmieszą ;) Dała mi naprawdę pełną swobodę i za to jestem jej ogromnie wdzięczna. Cały czas mnie informowała o rozwarciu, o tętnie Małej, o etapie porodu, o tym ile jeszcze przede mną. Mąż też nie opuszczał mnie ani na 1 krok, dzielnie podawał wodę, dodawał otuchy, jejku, jak jego obecność była dla mnie cenna!!! W kulminacyjnym momencie położna kazała mi sobie wybrać pozycję jaką chcę (wybrałam krzesło z dziurą :) ) mąż usiadł za mną trzymając mnie za ręce, zawołała lekarza, sztab noworodkowy i...poszło :) Dostałam ciepłą i pachnącą Emilkę na ręce, mąż się popłakał (ja nawet płakać nie miałam już siły) i odtąd jesteśmy już we trójkę :) Boże... to jest niesamowite szczęście!!! To wszystko brzmi tak banalnie, ale ja naprawdę nigdy wcześniej nie znałam TEGO TYPU uczuć. Mąż też jest tak zakochany w Małej, że powiedział, że nigdy nie podejrzewał siebie o takie uczucia. Można na nią patrzeć godzinami, emanuje od niej taki spokój, bezbronność, słodycz... Mamusie wiedzą o co mi chodzi :) W domu powitał nas dwoma bukietami róż. Jeden ogrooooomny dla mnie (jak stwierdził po tym cierpieniu moim które widział, patrzy na mnie teraz zupełnie inaczej, kocha mnie jeszcze bardziej i docenia, a przeżycia z porodówki nazwał niesamowitymi, niepowtarzalnymi i nie do opisania), drugi bukiecik identyczny tylko miniaturkowy dla Emilki, bo jak powiedział: "też była bardzo dzielna" :)
Nigdy nie zapomnę tych wszystkich chwil, od początku ciąży mnóstwo strachu, cierpień fizycznych, obaw, ale dziś stwierdzam... WARTO BYŁO!!!!!

Byłam na USG w połowie stycznia i już biło serduszko. Termin z USG lekarz wyznaczył na 21 września. Kolejne USG 11 marca, chyba do tego czasu padnę z niecierpliwości.

W sumie nie męczą mnie ciążowe mdłości więc powinnam być zadowolona, ale jednak nie jestem. Mniej więcej od godziny 14 padam na nos i nie mam siły kompletnie na nic. Starszaka odstawiłam od piersi więc ciągle chodzi i mówi "mniam mniam" wstaje dużo wcześniej niż przy karmieniu piersią i generalnie daje mi w kość. Nie jest lekko być w ciąży i panować nad 1,5 roczniakiem, ale można powiedzieć "chciałaś - masz"

Dzisiaj robiłam dodatkowe badania, takie ponad normę, żeby upewnić się, że wszystko z krzepliwością jest ok. Wyniki pewnie jutro.

Byłam na USG w połowie stycznia i już biło serduszko. Termin z USG lekarz wyznaczył na 21 września. Kolejne USG 11 marca, chyba do tego czasu padnę z niecierpliwości.

W sumie nie męczą mnie ciążowe mdłości więc powinnam być zadowolona, ale jednak nie jestem. Mniej więcej od godziny 14 padam na nos i nie mam siły kompletnie na nic. Starszaka odstawiłam od piersi więc ciągle chodzi i mówi "mniam mniam" wstaje dużo wcześniej niż przy karmieniu piersią i generalnie daje mi w kość. Nie jest lekko być w ciąży i panować nad 1,5 roczniakiem, ale można powiedzieć "chciałaś - masz"

Dzisiaj robiłam dodatkowe badania, takie ponad normę, żeby upewnić się, że wszystko z krzepliwością jest ok. Wyniki pewnie jutro.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)