Wyników nie ma, bo mają opóźnienia, MOŻE będą jutro.
Pani w recepcji zamiast mi o tym powiedzieć wysłała mnie do zabiegowego, żeby lekarka mi o tym powiedziała - godzina stania w kolejce, zmarnowany czas mój i innych pacjentów czekających w kolejce po mnie.
Nawet pani doktor była zdziwiona, że mnie do niej przysłały, skoro w recepcji też mogły to sobie sprawdzić. Najwidoczniej komputer panie w recepcji mają tylko dla ozdoby. Polska służba zdrowia nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. Jutro zadzwonię po 11 i spytam, zamiast łazić bez sensu. Po grupę krwi chyba sobie na spokojnie pójdę za tydzień żeby znowu czasu nie marnować.
No nic, meliska, ciastko i biorę się za sprzątanie i gotowanie. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2016, 12:13
6dc
HSG mam 22 lutego czyli tak jak planowałam (11dc) tym razem w innym szpitalu i myślę, że lepiej mnie tam potraktują.
15 lutego odbył sie transfer, wzięłam dwa bałwanki
czekamy do kolejnej środy na teściora, to będzie 9 dpt. póki co jestem spokojna, mam nadzieję, że nie będę tak wariować jak po poprzednim tranferze, już wiem, że brak objawów to dobry objaw 
heh gdzies sie musze wyplakac chyba, pozalowac siebie.
w sumie to moja wina ze nie moge utrzymac ciazy skacze ze skrajnosci w skrajnosc... I ciagle jestem zmeczona.
dzis nie moglam spac - jak tylko zamykam oczy widze mame. Jest silniejsza niz pod koniec zycia ale budzi we mnie nieokreslona rozpacz.
Eh cztery dni do @ ale brak objawow... moze to dobry znak
#potrebujecudu #zeby nie zwariowac
witam się
5.02.2016 przez cesarskie cięcie na świat przyszły nasze Pszczółki w 34t5d
Tomasz Jakub 2490g 49cm 10pkt i Zuzanna Agata 1980g 48cm 9/9/10pkt
po 10 dniach w szpitalu Tomuś został wypisany do domu, Zuzia ma wyjść na dniach
Dzieciaczki są po prostu idealne

1 dzień nowego cyklu.
Odpuszczam ten cykl. Nie będę tutaj już nic pisać ani notować na wykresie przez najbliższe 30 dni. Odwyk od termometru się udał, teraz odwyk od testów owulacyjnych i od ovu.
Co ma być to będzie, buziaki 
Zarejestrowałam się do ginekologa na wtorek. Niestety to nie gin u której byłam ostatnio. Ona będzie dostępna dopiero po 3 marca, a ja nie chcę tyle czekać, bo i tak strasznie wolno to idzie. I to jest minus chodzenia do gina na nfz
. Nie wiem czy to jest dobry pomysł,że pójdę do innego lekarza, ale co mam zrobić ... na pewno nie czekać . Czytałam o nim opinie i są same pozytywne. Nawet kieruje niektóre kobiety do szpitala i tam robią jej wszystkie niezbędne badania. Może się załapie ? 
Nie ma wszystkich wyników chlamydii. O ile się nie mylę chyba IgA najdłużej schodzi, 7-14 dni. Mam nadzieję,że w poniedziałek będą wszystkie . Wkurza mnie to,że idzie to żółwim tempem. Jeśli tak dalej pójdzie ,to zajdę za kolejne 3 lata jak nie lepiej.. Ehh
Pogodziłam się z ciążą dziewczyny brata. Chyba nie miałam innego wyjścia . Myślałam o tym,żeby ukraść im dziecko i wyjechać z kraju, ale to chyba niezbyt dobry pomysł :] . Może się dorobię swojego . Oby!
Pierwsze chwile były dla mnie tragiczne. Płakałam, byłam wkurzona , miałam wrażenie że zrobili mi to na złość, ale to niemożliwe bo nie wiedzą że my się staramy . Nawet źle im życzyłam , czego się ogromnie wstydzę
. Brat pytał kiedy zaczniemy coś działać, że fajnie by było gdybym zaszła, bo dzieci razem by się bawiły. Odpowiedziałam że "niedługo " .
Misiek im pozazdrościł i zrobił wszystko,aby ten cykl był owocny i chyba w to wierzy , haaa :] . Naiwniak. Nawet pytał kiedy będzie wiadomo, czy się udało czy nie.. ahh te chłopy .
Obiecałam sobie, że nie będę tu wypisywać swoich żali, a skupię się na medycznych aspektach. Nic z tego. Czuję się tak beznadziejnie, że nie wytrzymam. Mam wrażenie, jakbym miała być chora. Nie boli mnie gardło, ale strasznie chce mi się spać i mam lekkie dreszcze, jakbym miała stan podgorączkowy. Pamiętam taką samą sytuację dokładnie rok temu, gdy staraliśmy się pierwszy cykl. Naczytałam się o pierwszych objawach ciąży, że są podobne do przeziębienia i uwierzyłam w nie! Najpierw łaziłam struta i zmęczona przez tydzień. Po dwóch negatywnych testach coś puściło i jak dostałam 39 st. C to leżałam w domu cały tydzień. Boję się, że czeka mnie znowu to samo, a przecież mam mieć HSG i posiew!
Z drugiej strony mam nadzieję, że to choroba, a nie wynik moich urojeń 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2016, 14:49
Akupunktura zaliczona dzisiaj, nie wiem czy to ma jakikolwiek wplyw ale trzeba przyznac ze jestem troche spokojniejsza dzisiaj...
Sylwester. Ostatni dzień 2022 roku. Automatycznie czas podsumowań i planów.
Nie był to jakiś wybitny rok (pod każdym względem, nie tylko z powodu, że dalej jesteśmy tylko we dwoje), ale miał ewidentnie kilka plusów:
1. Mam diagnozę endomendy. Nie błądzę w niewiedzy. Mam plan i wiem z czym walczę i z czym muszę się mierzyć przez następne kilkanaście lat.
2. Byliśmy na super wakacjach na wyspie, która stała się jedną z moich ulubionych. Kąpałam się w basenie skalnym, jeździłam rowerem po górach, ćwiczyłam jogę na plaży.
3. Byliśmy na 3 city breakach. Podróże najbardziej ładują moje baterie.
4. Byłam z przyjaciółkami w lecieTatrach i zrobiłyśmy piękną 35 km traskę. Prawie jak dawniej 
5. W pracy stabilnie - fikcyjny awans i lepsze zarobki. Brak psychopatów i mobberów.
6. Chyba mam dobrą suplementację i lepsze nawyki. Odrosły mi włosy i paznokcie, które długo były w kiepskim stanie. Nie mam zjazdów energetycznych, czuję się pełna energii.
7. Schudłam od zeszłego roku ok. 7 kg (około bo waga wiadomo waha się o ten 1-2 kg).
8. Mam lepszą relację z Mamą, bo w listopadzie przy okazji operacji, powiedziałam jej o wszystkim. I mam od niej wsparcie.
9. Aktywność fizyczna: Cały sezon letni na rowerze, w tym sporo wycieczek z moim Tatą. 1,705.52 km przejechanych kilometrów (WOW). 136 h treningu siłowego. 43 h jogi. 210 km biegania.
Z minusów: albo źle zarządzam finansami, albo te wydatki po prostu są rzeczywiście przytłaczające. Na koncie nie widnieje stan, którego oczekiwałam. Na razie zapomniałam o samochodzie, czy zbieraniu na dom. Kłócimy się za często. Odcięłam się od wielu znajomych, nie dlatego, że są toksyczni, tylko, dlatego, że większość czasu lepiej mi w mojej "jaskini" samotności niepłodności. W tym roku niestety więcej było na co dzień smutku, bezsilności i frustracji, niż radości życia.
Mam też już wszystkie badania, które zlecił Paśnik:
1) ANA3 - ujemne - OK
2) Test IMK - OK
3) Test limfocytotoksyczny (LCT) - crossmatch (FCXM) - CD3+/IgG+ - (flow cytomery cross-match) - 41,4% - dodatni - ŹLE
4) Allo MLR - 27,9% (norma lab >25% hamowanie- CHYBA OK.
Jestem zadowolona. Mogło być gorzej. Czekam teraz na wizytę 10/01/23. Chyba nie będzie szczepień, więc nieśmiało myślę, może będzie świeży transfer ? 
Czego życzę sobie i Wam w 2023 - wytrwałości. Ja nie wiem czy się uda czy nie, ale obiecuję sobie, że w każdym dniu i miesiącu 2023 będę robić WSZYSTKO aby moje marzenie o byciu Mamą Naszego Rodzonego Dziecka sie spełniło. Jak zrobię to wszystko i dalej za rok o tej porze będę w miejscu, w którym jestem dzisiaj, to idziemy w adopcję.
Wszystkiego dobrego, spełnionych marzeń, nadzieji, wiary i siły w 2023!
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 grudnia 2022, 13:27
11dc
Dzisiaj test też pozytywny, temperatura 36.34 jeszcze nie poszła do góry ale to chyba kwestia czasu. Tak mnie dziś napierniczają jajniki że szok, czuje jakby urosły a ból promieniuje na krzyże. Rzadko kiedy czuje je aż tak, mam tylko nadzieje ze to pęcherzyki a nie jakaś torbiel.
Dziś oddaje się cudownemu leniuchowaniu
)
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lutego 2016, 08:29
25 tydzień
Czas tak szybko leci, że zanim się obejrzę będzie już 30 tydzień. Dzisiaj dopadły mnie mdłości i wymiotowałam, a myślałam, że to mam już za sobą
Moja Lilka kopie coraz mocniej i częściej, że czasami już ją proszę aby cichutko w brzuszku siedziała i dała mamusi spać. Ubranek tyle już mam, że szok wszystkie na wiek od 0-6 miesięcy, już nawet mamie dałam zakaz kupowania ubranek takich malutkich. Teraz będę kupować tylko od 6-12 miesięcy. Poza ubrankami mam już 3 smoczki i jedną butelkę oraz kilka kocyków.
Czuję się dobrze i mam więcej energii niż przedtem.
29 lutego kolejna wizyta u gina, jeszcze tyle czasu a ja już chciałabym zobaczyć moją córcię
28 tydzień 4 dzień ciąży
7 miesiąc - III TRYMESTR 
71% ciąży 
Do USG III trymestru zostało: 16 dni 
Do wizyty zostało: 12 dni 
Witajcie, dawno Nas tu nie było, ale jakoś teraz kiedy jestem w domu na L4 to mniej czasu na pisanie mam, zawsze jest coś do zrobienia w domu.
Dzisiaj planuje zrobić pierwsze poważne zakupki heeeh dla Kacperka i dla mnie do szpitala.
Łóżeczkiem będzie zajmował się tatuś tzn, będzie malował Klaudii łóżeczko na biało.
Troszkę ubranek już mam, musze jeszcze parę dokupić, takich nowych, żeby do szpitala było.
Dla siebie mam jedną koszulę nocną tylko i nic więcej ale zaraz wezmę listę i pokupuje wszystko co potrzebne.
Siedzę sobie na łóżku a mój mały piłkarz tak słodko mnie kopie.
Ostatnio ciągle coś z moimi cukrami się dzieje, zawsze w ciągu dnia mam jakiś skok ponad normę, pewnie to wynika z tego że czasem zdarzy mi się zgrzeszyć i zjeść coś niedozwolonego.
Boję się żeby diabetolog nie chciała mi dać insuliny bo wolę pocierpieć i wyrzekać się wielu rzeczy niż brać insulinę.
Co do tematu wózka to na dzień dzisiejszy wybrałam: RIKO NANO w kolorze Atlantic strasznie mi się podoba. Oprócz tego podoba mi się też BEBETTO LUCA PLUS albo ten CAMARELO Carera, Sevila. Sama nie mogę się zdecydować tyle tego jest 
Czujemy się dobrze, Kacperek waży już ponad 1kg, ładnie kopie, także mam nadzieję, że czas będzie nam teraz błogu płynął do końca.
Mężuś rozpoczął remont przedpokoju, mam nadzieję, że uda Nam się skończyć go do narodzin synka.
Wakacje nad morzem mamy już zamówione, jedziemy na 10dni a resztę dni chcemy spędzić nad Polańczykiem i u rodziny w Bieszczadach, ale to wszystko się okaże.
Życzę wszystkim spokojnej ciąży i miłego dnia 
Odpuszczam mierzenie temp ograniczam bycie na ovu.. Będę tu ale odpuszczam to nie dla nie takie cudowanie i sprawdzanie wszystkiego. Idziemy z moim M do lekarza obiecał, że ze mną pójdzie zobaczymy. Denerwuja mnie pytania czy przyszedł okres, że puki nie ma @ jest nadzieja.. Taaa niby jest w tym cyklu nie pomyślałabym, że się nie uda miałam nadzieje i ja mam, że kiedyś się uda. Ovu mi raczej w tym nie pomaga stresu wiecej niz luzu twarda nie jestem teraz to wiem.. Wczoraj wieczorem poryczałam się na filmie szook wrecz.. Wiem, wiem marudze ale cóż poeadzr ta temperatura narobiła nam nadziei a najbardziej mojemu M, że jednak się udało a tu dupa blada.. Wykres udostepnie niech sobie będzie a reszte mam w nosie.. Starać się będę do upadłego. Dziękuje do wiedzenia..
Myslałam, że w tym cyklu bedzie inaczej....że przyjme to spokojnie, ale sie myliłam....poprostu sie poddaje...mam dosc starań naprawdę...co miesiac sobie mówie że jest luzik, a potem 3,2,1 dzień przed @ zaczynam świrować...patrzę na te negatywne testy bez ustanku szukając cienia nadziei...A nadziei już nie mam, nie umiem jej mieć. Myśle że sie wypaliłam w tym temacie i nawet juz zapłakać nad takim testem nie umię, tylko lapie dołek. Wolałam sobie popłakać, bo wtedy przeszło i nowa energia jakos wstępowała, a tu ani łzy, ani radości z zycia 
Ależ mam farta!
Cały czas myślałam o tym posiewie,że wyjdą jakieś bakterie przez seksy i będzie siara jak cholera. Myślę idę dziś odbiorę te wyniki bo będę się do jutra stresowa.Pani na rejestracji mówi,że jak coś wyhodowano to może jeszcze nie być,no i nie ma:/ A ja jutro wizyta u ginekologa. Poszłam do położnej zapytać czy mam się wypisać z wizyty,a ona zajrzała w system i mówi że wyniki są , ale na jakiś gbs dla ciężarnych,że musieli się pomylić! Ufff, czyli jutro albo pobierze jeszcze raz wymaz albo uzna,że te wyniki wystarczą.
W każdym razie gbs-a nie mam 
Wizyta u dr M.....
na lewym jajniku 4 dobre pęcherzyki
na prawym 3 pęcherzyki, ale mniejsze, może cos ruszą..zobaczymy w sobote...Jeszcze do piątku mam pergoveris....
usg w sobote....czekamy..
Mam nadzieje że w sobotę będzie dr M... Nie chce iść do dr Cz..i oczywiście nie zapytałam czy mam zabrać w sobotę rano gonapeptyl... Ale może sobie jutro przedzwonię do doktora....
Aaaa...i tak
pergoveris do piatku
gonapeptyl do soboty rano..
Apteka 500zł
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2016, 09:11
Kolejny dzień... Praca i oczywiście zbliżający się okres bo juz mam plamienia które zawsze zwiastują, że za 2,3 dni bedzie @. Choć nadal licze w głebi serca że nie nadejdzie, lecz wykonane w tym cyklu 2 testy negatywne nie dają za bardzo złudzeń. Nadzieja jednak pozostaje. Tylko ona pozostała. Jeśli nie to cóż, trzeba sie dalej strać o ukochaną fasoleczkę. Najgorsze jest to że co chwila dowiaduję się że któraś koleżanka jest w ciązy. Im sie udało to i może mi się uda?;(
Cos mnie kluje...tak jaakby prawy jajnik..mam nadzieje ze to nic zlego bo wiem ze w piatek byl jeszcze jeden pecherzyk 22.1 mam nadzieje ze nie przemienil sie w torbieel albo cos...moze ja juuz wymysslaam masakra tak mi sie ten czas dluzy:-) ponoc pozytywne myslenie duuuzo daje takze moze czas zaczac myslec pozytywnie:-)z:-)




Już chyba stwierdziłam że nic z tego. Zrobię jeszcze te dodatkowe badania od nowego lekarza... I od wakacji rozpoczniemy staranie o adopcję. Jakoś w mojej głowie temat się zamknął. Może i dobrze, koniec rozważań nerwów. Tylko czy nie powróci po owulacji :p
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.