15 dzień cyklu/6dpo
Z niedzielno- poniedziałkowych przemyśleń: nienawidzę tego jak wyglądam odkąd odstawiłam tabletki. Nienawidzę tego co hormony robią z moim wyglądem. Ze smutkiem patrzę na zdjęcia sprzed czasu starań, z których spogląda wesoła, uśmiechnięta, szczupła i ładna dziewczyna. Jeszcze pełna nadziei, że wszystko będzie dobrze, że czeka ją fajne życie. A teraz? Teraz za każdym razem jak patrzę w lustro chce mi się płakać. Bo nie mogę uwierzyć, że to ja. Tłusta cera z okropnym trądzikiem, z którym nie mogę sobie żadnymi sposobami poradzić, wstrętne włosy- zwłaszcza w drugiej połowie cyklu- tłuste przy skórze i suche jak siano na końcach, wiecznie elektryzujące się. 4 kilogramy nadwagi, których nie mogę zrzucić mimo zmiany nawyków żywieniowych, regularnych ciężkich, ćwiczeń i masaży. No i cellulit. Koszmar. Moje uda, brzuch, nawet ramiona wyglądają jak powierzchnia księżyca. Brak mi już siły. Brak motywacji. Bo czegokolwiek bym nie robiła, nie daje to efektów. I po co to wszystko? Po to żeby rozczarowywać się z miesiąca na miesiąc.

W moim małżeństwie jest coraz gorzej. Znowu się nie odzywamy...
Nie pokłóciliśmy się o nic. Po prostu Przemek przestał rozmawiać i już. W sobotę spałam sama, wczoraj cisza cały dzień. Znowu ryczę w poduszkę albo pod prysznicem. Mam myśli żeby jechać na parę dni do rodziców, ale wiem że tam nie będzie lepiej, bo przecież z matką ciężko się dogadać :/ .
Czasem myślę sobie,że dobrze że nie mamy dziecka ,bo zawsze jest łatwiej odejść.

Czy to normalne że w małżeństwie czuję się samotna ?
Przemek ma swój świat. Włączy komputer i coś czyta, założy słuchawki na uszy i go nie ma, a ja głupia czekam tylko aż wróci z pracy, bo mam dość samotności. Coraz częściej słyszę że jestem głupia,że znowu mi się w głowie pierdoli (kiedy płaczę ). Wczoraj byłam głupią idiotką.
Zrobię hsg i chyba na tym poprzestanę. Wezmę się za za szukanie pracy, poznam znajomych i zacznę żyć, bo teraz nie żyję...

binia29 CUDA się zdarzają. 7 marca 2016, 13:43

12 dc jajniki dają o sobie znać, libido wzrasta, jakaś taka kochliwa się zrobiłam. A tak poza tym jest wszystko ok. Jasiu zdrowy, my jako tako też się trzymamy. Ćwiczenia idą pełną parą, chcę się czuć dobrze sama ze sobą, a ćwiczenia tak właśnie sprawiają. Jestem bardziej wyluzowana, bo wszelkie stresy i nerwy wyładowuje podczas ćwiczeń. Do tego moje ciało się zmienia na lepsze i to daje mi większą siłę i bardzo motywuje, że mój wysiłek nie idzie na marne.
Wyczekujemy wiosny i bardzo już bym poszła popracować na działce.

Mamax Walka o Bobo. 7 marca 2016, 14:10

5t+5d

Jestem chora :-( Mam wysoka goraczke i wszystko mnie boli. Najchetniej to bym sie polozyla do lozka i grzala bo mam tez dreszcze ale nie moge sobie na to pozwolic. Zastanawiam sie czy nie wziasc jakis lekow ale boje sie ze zaszkodza mojej fasolce :-( Bylam dzisiaj u ginki i wszystko jest z nia w porzadku. Ma 3 mm i pikajace serduszko. Termin porodu 1 listopad chociaz to sie moze zmienic... Kolejna wizyta po swietach wielkanocnych. Fasoleczko trzymaj sie.

9t2d (10tc)
Dzień Kobiet
wtorek

Kilka informacji o tym jak się czuję. Nic ciekawego, bardziej dla mnie do zapamiętania.

Szósty tydzień mam mdłości. Rano jest najlżej. Z godziny na godzinę się nasilają i najgorzej jest wieczorem. Od kilku dni troszkę lżej, mdli, ale znośnie. Przynajmniej herbata i woda mi już wchodzi normalnie. Od 1.02. nie piję kawy, nie jem słodyczy (poza dżemem), ani żadnych niezdrowych przekąsek.

Czego absolutnie nie mogę jeść? Cebula, czosnek. Masakra, na samą myśl już mnie mdli.
Czego nie lubię? Wędlin, mięs, smaku kebaba, sosów pomidorowych.
Co wchodzi mi najlepiej? Bułki pszenne, ser żółty, ogórki kiszone, dżem.
Co ostatnio chodzi mi po głowie? Ogórkowa, bułka z dżemem, naleśniki, kapuśniak. :D
Codziennie gotuję zupę, bo mam taką fazę. Ostatnio ugotowałam krupnik, ale okazał się za mdły w smaku. Dodałam przecier ze szczawiu i zjadliwy. Ale i tak pół gara muszę wylać, bo już nie mogę na krupnik (nawet ten ze szczawiem) patrzeć. Dziś ugotowałam zupę z kaszą jaglaną z brokułami. Mdła. Miałam pomysł, aby dodać szczaw, albo ocet. Odpuściłam. Zjadłam miseczkę bez ulepszaczy i niestety mdłości się po niej nasilają. Wczoraj z kolei jadłam pyszny kapuśniak. :D Zjadłabym ogórkową. :D

Sikam co chwila. Najgorzej jest w nocy. Wstaję po 3-5x do wc. Ciśnie na pęcherz.

Nastrój średni. Ciągle się martwię, co będzie dalej. Przez krwiaka i bóle brzucha nie potrafię się cieszyć w pełni. Wiem, że nie ma co latać na usg co tydzień, bo nawet jak będzie coś nie tak, to i tak nic na to się nie da poradzić. Nie mam za bardzo wpływu na to, czy dzidziuś będzie pięknie rósł i się rozwijał, więc po prostu muszę czekać. Ale i tak mi to nastroju nie poprawia. Martwię się. A wizyta dopiero 18 marca.

Nie cierpię aplikowania luteiny 2x dziennie, to dla mnie gehenna. Tak w ogóle to nie wiem czy przypadkiem nie robi mi się uczulenie na luteinę, bo odczuwam dyskomfort w pochwie.
Jestem śpiąca nawet jak się obudzę po nocy. Często przysypiam na kanapie.
Odzywa się mój popęd seksualny, ale niestety nie mogę sobie pozwolić na seks, bo ciąża zagrożona. Nawet jak zagrożenie przejdzie, to pewnie i tak ze strachu nic z tego do "po porodzie".

Na razie nie tyję. Schudłam na początku 4 kg i od 2-3 tygodni waga się utrzymuje. Ani nie spada ani nie rośnie. Brzuch jest wielki, a może wcześniej też taki był??? No, generalnie nie da się go wciągnąć na płasko. Muszę sobie kupić jakieś spodnie ciążowe, bo moje jeansy są ok, ale nie zapinam się w nich, żeby brzucha nie gnieść.
Od wczoraj smaruję się olejem z migdałów, olejem kokosowym i masłem shea. Podobno najlepsze przeciwko rozstępom. No zobaczymy.

llallka Kolejna runda- przegrana... 7 marca 2016, 16:16

Wracam prawie po rocznej przerwie. Dzisiejszy dzień można uznać za pierwszy dzień nowej walki. Walki o nazwie in vitro. Pierwszy krok poczyniony- umówiłam się na pierwszą wizytę w klinice- 21 marca. Hmmm właśnie sie zorientowałam, że to pierwszy dzień wiosny, czyli dobry znak. Kurcze, żeby tylko mi tej energii nie zabrakło w dalszych staraniach....

Swój pamiętnik chcę zacząć od tego, że życie nie jest sprawiedliwe. Jestem mamą 5 aniołków.4 moich dzieci było bardzo małych.Nie miałam możliwości ich poznać ale nadałam im imiona Gabrysia, Filip, Mateusz i Ewa. Mój najmłodszy synuś Karolek urodził się w 38 tyg ciąży poprzez cc i był najpiękniejszym dzieckiem na świecie :))))) Miał wady letalne i odszedł od nas :( Tęsknie za nim każdego dnia ;(
Od jego odejścia minęło już 14 m-cy!!
W tym miesiącu postanowiliśmy rozpocząć starania w nadzieji na szczęśliwy finał.
Ale życie nie jest tak kolorowe jak by się wydawało :(
Dziś byłam u endokrynolog i usłyszałam ze mój guzek na tarczycy może być nowotworowy :( Boję się.
Mam powtórzyć biopsję i okaże się czy guzek jest do usunięcia
Wracają od lekarki przepłakałam całą drogę powrotną ;(
Teraz jest już lepiej, wspiera mnie mój mąż Rodzina i moja i mojego męża

Widzę już świat w lepszych barwach Musi być dobrze Wierzę w TO!!!! :))


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 czerwca 2016, 20:28

Adine w oczekiwaniu na dziecko...:) 7 marca 2016, 16:51

Dzień zaliczam do udanych :) dużo czasu spędzonego z rodziną i moim chrześniakiem <3 byłam też u lekarza, dostałam skierowanie na morfologię i żelazo :) ale na pobranie krwi pójdę dopiero w piątek, bo w ciągu kolejnych dni praca mi na to nie pozwoli :P
Kupiłam mojemu M. cynk - zadeklarował się, że z chęcią będzie brał tabletki :)

Wśród znajomych rodzi się dużo maluszków i pojawiają się ciąże..to mnie czasem zasmuca..już nawet M. to zauważył..nic nie poradzę :) ale wierzę, że nam się uda :) jak nie w tym cyklu to w następnym :P a już na pewno w 2016r.! :D

Zdjęcie:
Test na górze: 7 dni po Ovitrelle
Test na dole z dziś - 9 dni po Ovitrelle.

24dgdxg.jpg

inaa Mama,Tata i ...? 7 marca 2016, 19:27

Ciąża zakończona 7 marca 2016

No to jutro Nasz Dzień dlatego życzę Nam, żeby Nasze marzenia się spełniły i aby każda z Nas znalazła pełnię szczęścia i miłości na tym świecie. Obyśmy były spełnionymi kobietami i aby każdego dnia świeciło dla Nas słońce :)

No to jutro Nasz Dzień dlatego życzę Nam, żeby Nasze marzenia się spełniły i aby każda z Nas znalazła pełnię szczęścia i miłości na tym świecie. Obyśmy były spełnionymi kobietami i aby każdego dnia świeciło dla Nas słońce :)

Yousee szukam światełka w tunelu... 7 marca 2016, 20:53

Znów plamienia po okresie, czy kiedyś będzie dobrze?
Jak już nie mogę mieć dzieci niech chociaż będę zdrowa :(

19 dc - dzień ovu?

Byłam dzisiaj u mojej gin na monitoringu. Miałam nadzieję, iż usłyszę tak wyczekiwaną informację, że dzisiaj lub wczoraj miała miejsce ovu. Co tam, że skoku temperatury nie było (może tym razem temp. zamierza skoczyć po pewnym czasie np. po 1-2 dniach?). Badanie trwało znacznie dłużej niż zazwyczaj, a pani dr minę miała jakąś taką niewesołą. Niestety 100% pewności nie potrafiła mi dać:( Co prawda mówiła, iż pojawił się jakiś świeży płyn w zatoce, a pęcherzyk wydaje się być lekko zapadnięty, ale nie chciała zdecydowanie stwierdzać:( Pęcherzyk nie rósł w przewidywanym tempie i coś jest nie do końca prawidłowo. Czekamy zatem dalej...
Pocieszeniem może być fakt, iż podobno endometrium mam już w normie, a to również nie dawało mi spokoju. Muszę się dowiedzieć co robić, aby bardziej narastało w ewentualnych następnych cyklach. Może lampka czerwonego wina dziennie w pierwszej części cyklu?:> Brzmi wspaniale, tylko czy to naprawdę jest skuteczne?! Może są jeszcze jakieś inne sposoby?

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 28 marca 2016, 21:02

No @ przybywaj...juz palmie ale czasami trwa to kilka dni... a ja potrzebuje zeby juz przyszla!!! czaruje cie musisz przyjsc!!!

Jestem w szoku :) bo jak to? Tyle miesięcy starania się, 2 inseminacje, amh zostawiające wiele do życzenia, żadnych objawów, a tu taka niespodzianka :) beta 57,7. Ba, już nawet psychicznie byłam nastawiona na ivf.
Ciągle mam uśmiech na twarzy :)
Byłam u ginekologa, jeszcze oczywiście zanim znałam wynik bety. Obraz na usg bardzo obiecujący, endometrium 14,9mm, ciałko żółte. Omawiałyśmy z panią doktor plan dalszego działania, ze względu na nasze wyniki zaproponowała nam starania naturalne do wakacji i potem ewentualnie ivf. Muszę dzisiaj zadzwonić do niej :), chce aby prowadziła moją ciążę :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2016, 07:08

12 dc, wczoraj zauważyłam rozciągliwy śluz(????), ale pytanie czy to nie z 9 dc ze stosunku, czy cholera wie co.Ale tak długo te "pozostałości " by we mnie były? Przepraszam, wiem trochę niesmaczne ale nie wiem jak to nazwać... Fakt, trochę wilgotno miałam,bo wstając wczoraj z łóżka, mialam lekką wodę... :> Ale zobaczymy. Teściowej mam już po dziurki w nosie,ojczyma mojego męża też. Dziś jadę na małe zakupy z niedawno poznaną sąsiadką,a potem jako, że dziś dzień kobiet na cappuccino :D Staram się nie myśleć kiedy owulacja, odpuscilam nawet picie siemienia lnianego ale chyba je to zawsze warto pić. Gdzieś podzialam test owulacjny, OSTATNI. Muszę go poszukać. A teraz idę na pół godziny spać, a później zobaczymy co przyniesie dzień :")

inaa Mama,Tata i ...? 8 marca 2016, 08:21

Tak... koniec ciąży :(

Nie ma słów by opisać co czuję, czy w ogóle coś czuje? Nie... ja już nigdy sobą nie będe !
To jak strata najważniejszej osoby na świecie ... jak śmierć bo to jest jakby śmierć.

Czeka mnie zabieg, ale będę przedłużać ile się da ... czuję się jak wariatka... jak zombie... będą musieli podać mi jakies relanium ... jak to wygląda? Boże boję się... Boże? Pff ty nie istniejesz... przestałam w to wierzyć. Uczono mnie, że jesteś dobry i miłosierny, a Bóg którego ja znam jest okrutny i bezwględny. Tak... na dodatek niesprawiedliwy. Nie ma juz dla mnie nic... nie chce oddychać, jeść i pić. Nie ma już mnie. A ty jesteś tak okrutny, że teraz karzesz mi patrzec na sasiadke i jej szczescie przypominając mi o moim bólu ... Rzygać mi się chce... czuje mdłości , a jednak musze wyskrobac moje najwieksze szczescie... jak tak może być? Jak? Po co to?


...

Po co to wszystko ?

Mamax Walka o Bobo. 8 marca 2016, 08:44

Wzielam wczoraj paracentamol i goraczka spadla teraz mam 38 ale to juz nie jest tak zle jak wczesniej. Boli mnie tez gardlo ale to fasolce chyba nie zaszkodzi. Pije sok z malin i wode z cytryna. Zajadam miod i czosnek. Arek poszedl do lekarza po chorobowe zeby zajac sie domem i dziecmi a ja bede mogla polezec i obym szybko wyzdrowiala.

Wczoraj była kolejna wizyta.
Usg zrobione. Pęcherzyk większy a w środku widoczny zarodek, ale... tętna brak. Lekarka dopytywała się o to kiedy był transfer zarodka - dokładnie 28 dni przed wizytą. Gdy to usłyszała zrobiła niezbyt ciekawą minę i kazała powtórzyć jeszcze raz betę. Powiedziała, też że jeśli wynik będzie niski mam odstawić leki...
Dziś odebrałam wynik. Przyrost niby w normie, beta - 16879.
Ale i tak mnie to nie bardzo uspokaja. Teoretycznie serduszko powinno już być widoczne, zarodek ma 30 dni. Sama już nie wiem co myśleć. Boje się, że zarodek po prostu przestał się rozwijać. A z drugiej strony mam nadzieję, że to po porostu kiepski sprzęt był dlatego serduszka nie było widać/słychać.
Jedyne co mi pozostaje to mieć nadzieję, że jednak wszystko będzie dobrze. Dlatego patrzę się w nasze pierwsze zdjęcie USG i błagam aby nasz maluszek rozwijał się prawidłowo. Jakoś do następnego poniedziałku musimy wytrzymać.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2016, 10:16

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)