wczorajsza wizyta:
estradiol 128 pg/ml
obraz usg dużo pęcherzyków mniejszych niż 10 mm
niestety słabo reaguję na stymulację
lekarz szuka przyczyny, analizujemy wszystkie badania, szeroki wywiad ...
podtrzymujemy dawkę menopuru 225 jednostek do środy 9 marca
w czwartek 10 marca kolejne badanie estradiolu i wizyta
Jestem załamana, słaba reakcja na stymulację oznacza słabą pracę jajników, co może przełożyć się na złej jakości komórki jajowe 
No i udało się! Po dwóch latach i trzech miesiącach zwątpień udało się! póki co jednak entuzjazm upycham gdzieś w zakamarkach mojej świadomości. Dopóki nie usłyszę serduszka będzie trochę niepokoju... Pierwsza wizyta 17-03-2016 
wrocilam z pracy chcialam wyrzucic test ciazowy do smieci i... mignela mi tzw. cien cienia kreski... hmm.. na wykresie wpisalam "-" ... nie nastawiam sie co ma byc to bedzie ... znajde Cie wszedzie
hehe
Wizyta u gin 8.03.2016r. DZIEŃ KOBIET
wiek ciąży: 18tc (17t3d)
USG: brak badania ;(
Płeć: nieznana nadal
Waga mamy: 49kg
RR: 120/70
Reszta hieroglifów lekarza: NIE DA SIĘ ODCZYTAĆ!
Następna wizyta: 5.04.2016r
Badania prenatalne 3D: 31.03.2016r. [jeszcze dłuuuudie 3 tygodnie]
Odczucia po wizycie: zawód z powodu braku badania usg, a nawet braku możliwości usłyszenia bicia serduszka ("ciąża jeszcze za młoda")... smutek... jedyna dobra wiadomość:
WYNIK WYMAZU CYTOLOGICZNEGO = 1 (czyli super!) no i że za tydzień, dwa już powinnam czuć ruchy, bo po badaniu ginekologicznym lekarz stwierdził, że maluszek sobie rośnie...
Myszko malutka kochana mamusia czeka na Twoje kopniaczki i na wizytę, żeby podejrzeć co tam porabiasz :* Z ogromną niecierpliwością...
Glupia ja, naiwna ja. Jak moglam sie ludzic, ze to moze byc prawda. Mam wyniki. Ciazy brak.
AMH 3.63 ng/ml.
Czekam na owulacje:-)
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2016, 21:37
Ani jednnego zlammanego kwiatka..jedno rzucone od niiechcenia najlepszego I tylko dlatego ze reklama o tym mu przypomniaala....zero. buziaka zero wszytkiego...zz reszta jak zawsze...
17 dc
Bardzo przyjemny dzień. Na szczęście czuję się już lepiej. Wczoraj i dziś miałam tylko lekkie zawroty głowy. Dzisiaj za to bolały mnie plecy.
Spotkałam się z dawną przyjaciółką, poszłyśmy na kawę. Planujemy już kolejne spotkanie. Na początku było co prawda trochę drętwo, ale potem się rozkręciłyśmy, jakbyśmy się nigdy nie rozdzieliły. 
Po powrocie do domu czekał na mnie mój M. z moją ulubioną czekoladą i bukietem róż.
I nawet pozmywał po obiedzie. 
Mam nadzieję, że tempka będzie rosnąć, bo już mnie trochę męczy to czekanie na skok. Dni są jednocześnie za krótkie i za długie.
Chociaż testy były same negatywne. No cóż, najwidoczniej zła godzina pomiaru. Fakt jest taki, że szyjka wczoraj była ewidentnie płodna. Dzisiaj zapomniałam sprawdzić.
Tymusiu ostatnia prosta
Dziś zaczynamy III trymestr
wczoraj przyszły Twoje rzeczy z apteki, nie mogłam się na nie napatrzeć, są piękne 
A dziś mama kupiła Ci w Lidlu buciki i skarpetki 
Marika pozdrawia internetowe cioteczki
... niestety nie oszczędzić jej łapek w szpitalu i ma siniaczki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2016, 22:35
Kochany pamiętniczku postanowiłam do Ciebie zajrzeć. Zwykle tu zaglądam jak jest ciężko, źle, beznadziejnie. Ale przecież w moim życiu oprócz cierpienia i smutku zdarzają się pozytywne rzeczy, wydarzenia, uczucia. Postanowiłam je również opisywać.
Dziś Dzień Kobiet, spędziłam go bardzo miło w towarzystwie mojego kochanego męża
.
Na początek dnia dostałam moje ulubione czerwone róże, potem poszliśmy na obiad do naszej tutejszej małej knajpki. Mieliśmy czas żeby tak po prostu pobyć razem porozmawiać.
Mimo wszystko czuję się dziś szczęśliwa...
hepi berzdej mi 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/37cf11d8dc3b.jpg
Na pocieszenie wczoraj w sklepie kupowałam 3 piwa i Pani tak nieśmiało poprosiła mnie o dowód
fakt bez makijażu byłam i włosy schowane bo prosto z siłowni, a tam prysznic brałam
no aleeee może tym lepiej że sama buźka bez dodatków prezentuje się tak młodo
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2016, 16:28
Nie wiem od czego zacząć. Chyba od tego że zawieszam starania
.Nie ma sensu budować "drugiego" piętra, bez podstaw. Znów nie rozmawiamy, mialam zajebisty dzień kobiet. Zastanawiam się czy jest sens być z nim, skoro on ma mnie za nic. I to się już ciągnie długi czas, nie jestem szczęśliwa z nim, wątpię że cokolwiek się zmieni. Skoro ja wczoraj byłam tak wściekła na niego, płakałam tłumaczyłam mu co mnie boli, to stwierdził że zachowuje się jak jego siostra Sandra i że mam przestać robić szopkę i się śmiał. Powiedziałam mu ze nie wybacze mu dopóki mnie nie przeprosi. Brak słów, to nie ten sam człowiek co kiedyś. Dziś do pozna sama w domu, bo w końcu mamusia M wyjeżdża. Nie wiem co robić, może za parę dni znów coś napisze.
raczej @ przyjdzie, spadek tempki swiadczy, ze juz niedlugo ... no ale chociaz fajnie bylo popatrzec na ten cien 
Właśnie wykasował mi się długi,piękny wpis:(
9dc.T w domu:)Czuję pęcherz od nadmiaru "wrażeń"
.Nadal mam luz,nie zastanawiam się za bardzo co wyczarujemy z tego cyklu.Obym zachowała to uczucie w drugiej fazie.Wczoraj musiałam dłuższą chwilę zastanowić się,w którym dc jestem.To już postęp,zazwyczaj obudzona w środku nocy odpowiedziałabym na to pytanie bez zawahania:)
W ajk zawsze przy clo mój cykl spokojniejszy tzn.nie czuję pracy jajników.W piątek muszę udać się na monitoring.Gbyby nie to,że brałam wspomagacze wcale bym tam nie jechała.IUI raczej nie będziemy robić,nie mam na to w ogóle nastroju.
Miłego dnia.
jakoś nie mam o czym pisać ostatnio... a może mam ale nie mam ochoty...
bynajmniej za tydzień mam zabieg HSG, w związku z tym cykl odpuszczony, wkurzona jestem.
dostałam ze szpitala cały zestaw badań krwi do zrobienia, poszłam z nimi do przychodni, żeby mi je tam zrobili to się oburzyli i nie dali mi skierowania na te badania... wydrukowali tlyko pismo, że jeśli planowany zabieg jest w szpitalu to szpital robi badania, oddzwoniłam do szpitala i im mówię, że w przychodni nie chcą mi tych badań zrobić a Pani z izby przyjęć: "no wie Pani, nikt Pani nie karze robić tych badań prywatnie, więc trudno, przyjedzie Pani dzień wcześniej na spotkanie z anestezjologiem i spędzi Pani w szpitalu pół dnia bo zrobimy Pani badania na miejscu i będzie Pani musiała czekać za wynikami." zajebiście... czyli muszę wziąć DWA dni wolnego ! zwolnienia nie chce brać bo nie chce dawać zwolnienia ze szpitala, żeby plotów nie było...
Basta !
Podsumuję może ten cudowny cykl:
1. Miesiączka przyszła regularnie ,
2. Dni płodne ... nie wiem kiedy przyszły ... nie umiem oddzielić śluzu płodnego od Conceive+,
3. Program wyznacza mi owulację na 8 dzień cyklu ... myślę, że przestawi na 13-14 ...
4. Nadchodzi zapalenie pęcherza ... wspaniale dawno nie było,
5. Jak zwykle problemy z serduszkami ... stres, stres, stres,
6. Testy owulacyjne z allegro ! Basta ... są po prostu do bani, wcześniej stosowałam Domowe Laboratorium i było elegancko ... a teraz nie wychodzą jak trzeba ...
7. Obecnie oczekiwanie na skok temperatury i luteinę ... ciekawe czy się doczekam ... myślę, że jestem po owulacji, bo cycki bolą jak zawsze i śluz się zmienił...
I kwiatek na koniec, punkt numer ...
8. DOSTAŁAM GRZYBICY!
Więc jest cudownie. Amen.
BASTA.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2016, 09:52
Przez cały przypuszczalny czas owulacji współżyliśmy regularnie. Ciekawe czy zaowocuje to w tym cyklu.
Od kilku dni jestem bardzo nerwowa, sama się na tym łapię jak już zdążę na kogoś naskoczyć. Ponadto nerwowość przeplata mi się ze stanami płaczliwości, byle pierdoły mnie do tego doprowadzają.
Ból brzucha, w związku z zapaleniem pęcherza minął, ale nadal jest on napięty i pobolewa. Zaczynam się zastanawiać, czy poprzedni cykl na pewno był stracony. Miesiączka trwała 1- 2 dni i była bardzo skąpa. Od okolicy owulacji w tamtym miesiącu miewam zawroty głowy, bóle brzucha.
Okropny czas. Mam bliską osobę w szpitalu. Wczoraj stan się pogorszył. Bardzo się tym przejęłam, zdenerwowałam. Dodatkowo byłam u dentysty na wymianie dwóch plomb. Z tego wszystkiego nie chciało zadziałać znieczulenie. Cztery razy mi dentystka podawała to nieszczęsne znieczulenie. Kłuła mi dziąsła na maksa i powtarzała, że za bardzo się denerwuję
Za czwartym razem to już dostałam jakieś coś, co miało mi sparaliżować pół twarzy. Ledwo zadziałało. Jakoś dotrwałam do końca.
Cóż by tu napisać.. Życie mnie nie oszczędza. Wręcz przeciwnie, zawala mnie raz po raz kamieniami, z których ciężko się odkopać.
Czeka na nas 8 zarodków w bardzo wczesnym stadium. Nie wiadomo, jak będą się rozwijać. Transfer na cyklu sztucznym zaplanowany był na 8 stycznia. Strasznie dziwnie się czułam planując te całe dalsze kroki, nie wiedząc, czy w ogóle będzie co transferować.
Od prawie 3 tygodni przyjmuję estrofem. Wczoraj byłam na rutynowej kontroli, żeby potwierdzić, czy wszystko idzie zgodnie z planem. Niestety nie idzie. Co prawda jajniki są wyciszone (nie widać oznak owulacji, a to pożądany efekt), ale endometrium zmniejszyło się z 8 do 6 mm. Ponadto progesteron urósł powyżej dopuszczalnej granicy. Lekarz powiedział, że ten cykl nie wygląda dobrze i nie nadaje się do przeprowadzenia transferu. Zaczęłam płakać. Po prostu. Już nawet nie miałam siły ani ochoty tego powstrzymywać. Nie zadałam żadnego z przygotowanych pytań, tylko połykałam łzy i marzyłam o tym, by już wrócić do auta. Przez najbliższe 10 dni 3 razy dziennie mam przyjmować dopochwowo progesteron i czekać na okres. Za kilka tygodni będziemy próbować na cyklu naturalnym. Ale jak to się skończy dowiemy się tak naprawdę na maksymalnie kilka dni przed transferem. Może nawet w jego dniu, dowiadując się, że nie musimy już przyjeżdżać do kliniki, bo nie ma po co.
Jest mi źle, przykro. Ale dziękuję sobie i wszystkim, którzy trzymali mnie w pionie, że od początku zdystansowałam się do tego transferu. Po wiadomości o braku blastek, która zwaliła mnie z nóg, zaakceptowałam fakt, że będziemy potrzebowali kolejnego podejścia. Staram się patrzeć w przyszłość i myśleć o przygotowaniu do kolejnej stymulacji. Pilnuję diety i suplementów, a w nowym roku planuję wdrożyć kilka postanowień. Żeby mieć się czego trzymać, gdy znowu jakaś informacja będzie próbowała powalić mnie na ziemię.
Ostatnio doktor mocno mnie skarcił za robienie sobie nadziei. Przypomniał o naszej pierwszej rozmowie - to nie będzie łatwa droga. Mamy dać sobie rok. On zatroszczy się o nas najlepiej jak potrafi, ale powinniśmy uzbroić się w cierpliwość. Musimy trafić na tę jedną dobrą komórkę, która da nam dziecko. In vitro to nie droga na skróty, a dopiero początek ciężkiej walki.
Ale choć już dawno przejechałam się na dobieraniu dat pod termin porodu, mocno boli mnie myśl, że prawdopodobnie nie zostanę mamą w roku, na który tyle czekałam, czyli 2024.
Mam nadzieję, że spokojnie spędziłyście te święta. Że nie musiałyście denerwować się niepotrzebnymi pytaniami. Że mimo tych wszystkich trudnych momentów choć przez jeden dzień poczułyście prawdziwe rodzinne ciepło i szczęście.
Życzę Wam, żeby nowy rok był dla Was najszczęśliwszy ze wszystkich do tej pory. By odmienił Wasze życie w najpiękniejszy sposób. Byście wreszcie, po wielu miesiącach czy latach walki, mogły uśmiechnąć się do siebie i powiedzieć "Jestem spełniona, jestem szczęśliwa. Wygrałam tę wojnę". 🤍
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.