Od rana lekarz, oko ropieje... 
Mam dzis dola...
Pierwszy dzień w pracy... nie wiem czy dobrze zrobiłam ale decyzja już podjęta. Na razie coraz więcej wątpliwości i bałaganu. Mam nadzieję że to się szybko zmieni... Za każdym razem gdy słyszę 'mama' na dole to mi ciężko... byle do 13, wtedy na dziś kończę... byle do piątku, w piątki mam już wolne
Wróciłam na 50% czasu, po 5h przez 4 dni w tygodniu, wróciłam by Maksowi łatwiej było się przyzwyczaić stopniowo do tego że zajmuje się nim kto inny i to na granicy czasu gdy już zaczyna odczuwać lęk separacyjny, gdy będzie miał rok było by mu trudniej... a może nie? Może źle zrobiłam?
W sobotę byłam z familija na zakupach w galerii chcialam kupic synkowi buty bo ze starych już wyrósł. Uwielbiam zakupy w galeriach ale wtedy tak źle się czułam ciągle mi się słabo robiło i mdliło mnie, na nic niemiałam ochoty a nawet świaniadnia nie jadłam. Skończyliśmy zakupy w moim ulubionym MCdonaldzie, wzięłam sobie(bo już wtedy głodna byłam) 2x 2foru no i ja do pałaszowania a tu blokada nawet jednej kanapki nie zjadłam bo niedobrze mi było. W galerii oczywiście jak przechodziłam koło apteki test zakupiony w torebce sobie leżał i czekał. No i jeszcze w sobotę miałam silną wolę że zrobię go po terminie @ który jest w środę.
No ale w niedzielę....
Ano w niedzielę rano stwierdziłam że w 12dpo powinny być chociaż cień cienia więc pewna ciąży (bo byłam zajebiście pewna że się udało w końcu tyle objawów to nigdy nie miałam i te zawroty głowy jak przy pierwszej ciąży)
no i zrobiłam ten durny test.......
no i wyszedł niestety negatyw:( Moja psycha jest durna jak nie wiem co. Po teście w niedzielę wszystkie objawy minęły jak ręką odjąć 
Więc ten cykl uważam za stracony teraz czekam tylko na @ by przyszła w terminie.
A tak się już nastawiałam buuu:(
Dziś 25dc brzuch trochę boli no i tempka spadła jak nie wiem co.
Wczoraj wieczorem jeszcze była iskierka nadziei ze może test za wcześnie ale teraz już nawet cienia nadzieo nie mam.
Jeszcze wczoraj mnie tak M wkurzył. Ja wyszłam z toalety i mówię mu że nic z tego a on za chwilkę sobie pioseneczki podśpiewywał. Wogóle się tym nie przejąć żeby choćby powiedział że nie martw się napewno się za miesiąc uda a tu nie tylko te głupie pioseneczki chyba żeby mnie tylko wkurzyć..
Jemu się wydaje że to tak hop siup a w naszym przypadku to nie jest tak hop siup o syna staraliśmy się bity rok i tak się podobno cud stał że się udało.
M ma podejrzenie żylaków lewego jądra i dostał w tamtym roku skierowanie na USG żeby chociaż je zrobił. E tam po co przecież nic mu nie jest z żołnierzami też poprzednim razem był problem no ale on wogóle problemu nie widzi.
Coraz bardziej wydaje mi się że on nie chce drugiego dziecka i wygodnie mu jest jak jest, syn 6 lat odchowany to po co kolejne....
Wnerwiona....
No i leżę...
Szczęście zaczęło się odwracać. Plamienia... Czekam na dzisiejszą wizytę... i nie wiem co ze sobą zrobić.
11dc HSG
Juz po:-) Nastresowalam sie wczoraj wieczorem, w nocy (do 2 nie moglam zasnac) i w poczekalni. A okazalo sie, ze niepotrzebnie:-)
Czekajac na swoja kolej strasznie mi sie czas dluzyl. Ale w gabinecie ani sie obejrzalam, a bylo juz po wszystkim. Byly dwie pielegniarki i lekarz. Duzo smiechu bylo podczas ich ubierania w pstrokate kombinezony. Maja je od niedawna i nie wiedza jeszcze ktora strona zakladac, co z czym zapiac i ktory rozmiar wybrac. Odkad lekarz przekroczyl drzwi gabinetu usmiech nie schodzil mi z twarzy:-) Zartowal, ciagle zagadywal i byl bardzo delikatny. Jedynym bolem, ktory odczulam byl bol podczas wkladania tego ustrojstwa. W skali od 1 do 10 ocenilabym go na 1. W chwili wprowadzenia kontrastu poczulam tylko lekkie pieczenie i trwalo to gora 3 sekundy. Przekrecenie na lewy bok, na prawy i koniec. Cale to lezenie na stole trwalo gora 5 minut (aczkolwiek wydaje mi sie nawet, ze krocej). Najdluzej zajelo czekanie i przygotowanie.
Bylam zaskoczona, ze tak szybko to poszlo. A juz najbardziej bylam zdziwiona, ze mnie nie bolalo. Ba, ja nawet nie krwawilam.
Po 7.30 wzielam Nospe Max. A pol godziny przed badaniem dwie tabletki Feminax Express. Moze to mi troche pomoglo.
Takze jak widac kazda z nas inaczej przechodzi to badanie. Dzis ma tez badanie jedna z nas (Diana). Ciekawa jestem czy podobnie jak u mnie nie bolalo ja nic.
No i co najwazniejsze, jestem DROZNA:-)
Cóż by tu napisać. Ten cykl biegnie sobie własnym trybem. Mierzę temperaturę, co 2 dni to i tak szczyt możliwości przy moim trybie dnia
Nie wyszukuję wyimaginowanych objawów, to przecież bez sensu. Najważniejsza jest przecież miesiączka, która nie powinna się pojawić.
Nie fiksuje.. to mój długotrwały plan.
Oczywiście, że chęć posiadania dziecka z każdym dniem się bardziej nasila. Czegoś brakuje.
Zaczyna się gorący okres. Sezon w pracy nabiera rozpędu. Na szczęście coraz więcej mogę przebywać na świeżym powietrzu, a to wpędza mnie w wyśmienity humor i zastrzyk energii.
Chciałam pisać regularnie i co... Filip w piątek skończył 7 tygodni! Świat kręci się wyłącznie wokół niego
Rośnie jak na drożdżach i wnosi w nasze życie morze radości. A poza tym z niczym się nie wyrabiam! Młody śpi tylko na rękach bądź w chuście (błogosławiony ten, kto to wymyślił!) i najbardziej kocha czas przy cycu (najchętniej jadłby non stop!). Na szczęście w nocy śpi jak aniołek, więc tylko dzięki temu nie wyglądam jak zombie 
Mamy problemy z gazami ale na szczęście z dnia na dzień jest coraz lepiej 
Wpis szybki bo korzystam z okazji, że młody śpi w chuście...mam nadzieję, że teraz z dnia na dzień będzie lepiej 
Kocham Go NAJMOCNIEJ NA ŚWIECIE! 
Ciąża rozpoczęta 11 marca 2016
no więc przed wczoraj test z rosmana o czułosci 25 pokzał mi cień cienia z cienia , wczoraj ten sam test już się pogrubił i zaróżowiła a dziś juz jest lepiej, najśmieszniejsze jest to że allegrowe testy o czułości 10 nic nie pokazały ;/, myslę teraz nad beta czy w ogole ją robic
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 kwietnia 2016, 06:47
Ciąża rozpoczęta 24 lutego 2016
Nic nie pisałam. W marcu Pani doktor stwierdziła cykl bezowulacyjny. Czekałam w takim razie na laparoskopię pod koniec maja. Przyrost endometrium też był bardzo słaby. Po tym jak po 10 dniach od odstawienia duphastonu nie dostałam okresu postanowiłam zrobić test ciążowy. Pierwszy był pozytywny ale pomyślałam, że trafił mi sie wadliwy - w końcu miałam prowadzony monitoring cyklu i owulacji nie stwierdzono. Potem nawet zrobilismy przerwę w serduszkowaniu bo się podłamałam. Drugi test z drugiego moczu również wyszedł pozytywny. Beta ponad 6600 wszystko potwierdziła. Jutro id e do ginekologa. Mam nadzieję, że wszystko będzie w pożądku. Ta ciąża to cud wymodlony przez moją mamę. Największe zaskoczenie na świecie
Trzymam kciuki za Was wszystkie
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 kwietnia 2016, 14:38
W sobotę dostałam @. Już nie wiem ile cykli się staramy o dziecko.
Coś koło 30 ?
kiedy się uda?
Zaczęliśmy wyjaśniać z kliniką sprawę listopadowej pomyłki. Bardzo pomogła nam Pani z naszego-bociana
Poinformowaliśmy lekarza, że nasze reklamacyjne pisemko wpłynie do kliniki na dniach. Mimo, że nie darzę go sympatią uznałam, że należy mu napisać o naszych "roszczeniach" zanim klinika go o tym poinformuje. Wiem jak to jest jak człowiek od swojego szefa, a nie bezpośrednio od niezadowolonego klienta dowiaduje się, że tenże klient ma jakie 'ale' co do jego pracy. Chcieliśmy żeby się chłopina przygotował. Z takiej ludzkiej przyzwoitości.
Zła trochę jestem, że przez moje nastresowe leki nie możemy kontynuować leczenia. Przez to, że się tą niemożnością kontynuacji leczenia stresuję leki kiepsko działają. Już biorę mega dużą dawkę, a tu poprawy brak. I kółeczko się zamyka... Myślałam, że do końca maja uda się je odstawić, ale niestety nic z tego.
Od jutra zaczynam brać clo..zobaczymy co się będzie działo, ale nie nastawiam się na nic
w ogóle postanowiłam spędzać mniej czasu na OF, bo wtedy mniej myślę o cyklach, ciąży itd a to mi dobrze robi
ale stale podglądam dziewczyny co tam się u was dzieje 
swoją drogą pomysł rządu i kościoła o całkowitym zakazie aborcji i "ochronie życia poczętego" nawet zagrażającego życiu matki itd...doprowadza mnie do furii..
niech rząd i faceci w sukienkach się odpieprzą od tego co ich nie dotyczy !!! 
jeżeli ten projekt ustawy wejdzie w życie skutki będą tragiczne...
- realny zakaz badań prenatalnych (np. aminopunkcja zwiększa ryzyko poronienia, lekarze będą się bać spraw karnych w przypadku powikłań po zabiegu) - z ustawy znika punkt o badaniach prenatalnych, w uzasadnieniu ustawy jest zapis o tym, że badania przestaną mieć uzasadnienie
- nieoperowanie zaśniadu, ciąży pozamacicznej, generalnie konieczność utrzymania ciąży zagrażającej życiu matki, nawet jeśli spowoduje śmierć i matki i płodu
- sprawy karne i kary więzienia w przypadku poronienia i martwego urodzenia; badanie przez sąd, czy matka nieumyślnie spowodowała przestępstwo - być może pracowała za dużo, nie poszła spać, zignorowała przeziębienie albo pojechała na wycieczkę na rowerze? - grozić będą za to 3 lata więzienia
- zgłaszanie policji przez lekarzy przypadków poronienia lub podejrzeń
Brak słów
6dpt
Nie wytrzymałam i zrobiłam dzisiaj betę - wynik 1. Wiem, że jeszcze może pójść w górę ale ciężko mi się na to nastawić. Myślałam, że w 6dpt już coś we krwi będzie.
Im bliżej terminu wizyty tym mam większe odczucie bezsilności. Czekam...
Objawy nadal marne - raz wstaje w nocy na siku, lekko bolą mnie sutki, dziś w samochodzie zrobiło mi się słabo, ale to chyba z gorąca bardziej, i chęć na słodycze. Cera nadal ładna, paznokcie pół na pół, włosy wypadają, ale to raczej nie są objawy ciąży.
Dziś jestem w 25 dc - jakoś tak, na piątek termin @ i dziwne, że już 4 dni wcześniej mam jakieś lekko brązowe brudzenie. Zazwyczaj plamienie przed @ miałam na dzień przed, a tu dziś rano odczuwałam kłucie jajnika i później na papierze zauważyłam takie brudzenie...Więc znowu koniec marzeń na ten cykl???po co się łudzić...na co czekać...???
W takich momentach, przychodzi mi do głowy tylko takie pytanie...myśl, nie wiem, czy do siebie, czy do Boga - "dlaczego tam, gdzie dziecko wcale nie jest cudem, nie jest tak bardzo wyczekiwanym spełnieniem marzenia, tylko jest balastem, ciężarem - wystarczy seks i bach, jest ciąża, a kiedy pragnie się dziecka, wyczekuje go - seks i miłość to za mało...musi być nadzieja, wiara, wyczekiwanie i zwątpienie, dlaczego??? Nikt mi wmówi, że między nastolatkami albo tam gdzie jest alkohol i patologia, gwałt, jest tak wielka miłość i pragnienie dziecka, że właśnie tam Ono się pojawia. Co jest grane, dlaczego tak jest???
Nie mierzyłam temperatury, nie robiłam testów owu, nie sprawdzałam dni, nie wyliczałam...zajęłam się innymi sprawami, nadal ćwiczę na orbitreku, od kilku dni rower i kijki, ale to widocznie za mała zmiana. A może jeszcze potrzeba czasu, tak jak mówiła moja gin, tylko jak długo? Ile jeszcze będzie tych dni z taką wiarą i nadzieją, a potem bach - dół, ból, złość...
Żeby przestać myśleć i łudzić się, że to implantacja (ech, śmieszna i głupiutka jestem)- idę popracować w ogródku, a potem kijki.
Powrót do pracy bardzo przyjemny, wreszcie coś się dzieje. I szefowa bardzo miła, chyba jej mnie bardzo brakowało
Nie dziwię się, ja tam pracuję od początku. Wiele razy zdarzało się, że wyjeżdżała na dłużej i zostawiała wszystko na mojej głowie, a do nowych pracowników już nie ma takiego zaufania.
Właśnie dostałam informację, że w szkole w której wcześniej pracowałam, ma się otworzyć nowy oddział. Postanowiłam, że powalczę o lepszą pracę. Ale na nic się nie nastawiam, wszędzie są układy i układziki, a ja niestety nie mam żadnych dobrych znajomości. Pan dyrektor jest bardzo za mną, zawsze mówił, ze jest zadowolony z mojej pracy, no, ale niestety, może być tak, że dostanie kogoś z góry i on wtedy nie będzie miał nic do powiedzenia. Będzie co ma być.
Dzisiaj przepiękna wiosenna pogoda
Zdecydowanie łatwiej z nadzieją patrzeć w przyszłość. Zaklinam rzeczywistość i wmawiam sobie, że będzie dobrze.
Lekko nie jest. Niedawno odwoziłam ciocię, która przyjechała w odwiedziny do mojej mamy. Ciocia mieszka w tym samym bloku co inna ciocia. Ta druga siedziała na ławce ze swoimi córkami, a moimi kuzynkami. Jedna kuzynka była z 3 letnią córką i teraz jest znów w zaawansowanej ciąży, a druga kuzynka była z wózkiem, a w wózku jej 3 tygodniowa córeczka. Przywitałam się z nimi, ale nie byłam w stanie podejść do tego wózka, pogratulować, zapytać jak mała ma na imię. Powiedziałam, że się śpieszę i uciekłam. Jeszcze kilka miesięcy temu zatrzymałabym się z nimi na dłużej, pogadała, wypytała o malutką, o ciążę, poród, a teraz po prostu nie mogłam, nie umiałam...
Pracuję z dziećmi i w pracy jakoś potrafię się do tego wszystkiego zdystansować, uśmiechać się, ale ciążę w moim najbliższym otoczeniu rozwalają mnie na łopatki. Wcześniej potrafiłam udawać, że wszystko jest ok. Odkąd straciłam moje maleństwo, nawet nie umiem udawać. Robię się okropną zgorzkniałą babą, choć wcale tego nie chcę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 kwietnia 2016, 20:24
8 dc
Kolejny dzień na luzie.
Chociaż dzisiaj już jednak coś zrobiłam zamiast gnić w piżamie przed komputerem. Zabrałam Dżumę do weta, Pani doktor powiedziała, że możemy spokojnie poczekać ze sterylką na za tydzień, ale muszę dać jej w piątek proverę żeby nie weszła znów w rujkę. Do tego znowu spuchła, tym razem na brodzie.
Okazało się też, że Pani doktor ma uczulenie na sierść amstafa. To się dopiero nazywa poświęcenie dla pasji. 
Potem spontanicznie postanowiłam, że czas coś zmienić i przed zakupami pomaszerowałam do salonu fryzjerskiego, który jest w klatce obok. Jutro o 12 ścinam włosy.
Zapowiedziałam skrócenie końcówek, ale jeszcze nie wiem, może poszaleję nieco bardziej. Zobaczymy.
Zrobiłam sobie też manicure. Bez koloru, bo dopiero się uczę samego manewrowanie pilniczkiem i nadawania odpowiedniego kształtu i długości paznokciom. Na lakiery przyjdzie czas. Tak, jestem trochę opóźniona w rozwoju pod tym względem. Podobnie mam z makijażem, którego nie noszę, bo nie umiem.
Ale biorąc pod uwagę to, że wszyscy dają mi 16 lat, to chyba aż tak bardzo go nie potrzebuję. 
Po roku samodzielności muszę przyznać, że jestem pełna podziwu dla samej siebie. Trudno mi uwierzyć w to, że rok temu nie potrafiłam ugotować zwykłego rosołu (bez kostki, bo na kostce to każdy potrafi
), czy gulaszu, a teraz sama modyfikuję przepisy. Jasne, wciąż się uczę i wciąż zasięgam porady u ojca kucharza, albo szukam przepisów w internecie, ale jest na pewno lepiej niż gorzej.
Jeszcze trochę muszę się kopnąć w tyłek z moim lenistwem do sprzątania, ale jestem na dobrej drodze do zostania perfekcyjną kurą domową.
Dajcie mi jeszcze rok. 
Bilet kupiony, w piątek o 12 wyjazd do Warszawy.
Idziemy z M do klubu wieczorem, a potem cała sobota i niedziela razem. Mam nadzieję, że na owulację nie będę musiała do niego jechać tylko sam przyjedzie.
Hejka
okres dostalam 27 marca, w niedziele wielkanocna. Wiedzialam od poczatku ze dostane bo wcale w marcu sie nie staralismy...zaczyna sie kolejny miesiac...zaczelismy sie starac od 8 dc czyli od wczoraj mimo iz nie mam zadnego sluzu no to za wczesnie na plodne dni..ale stwierdziliśmy ze bd sie starac dzien w dzien od 8 dc az do 20
mamy nadzieje ze sie uda...do 20..albo i dalej zobaczyny jak bedzie z sluzem i objawami...ziolka pije. Dzis nocke, ziolka sie pije przed snem wiec ciezko najwyzej wypije na nocke :p
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.