Mam jakiegos dolka...niby staram sie trzymac...jeszcze wczoraj bylam pewna ze dam rade o tym nie myslec ze jestem spokojna i co ma byc to bedzie ale dzisiaj dopadly mnie watpliwosci zaczelam sie zastanawiac nad objawami oczywiscie mam wszytkie swiadczace o ciazy...ahhhh ma dolka bo tu wymyslam sobie objawy i chce wierzyc ze sie udalo ale nie wierze w to mam taka blokade jestem strasznie rozdarta wewnetrznie...ah masakra
i do tego ze stresu zjadam wszytko o wpadnie mi w rece...grrrr
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2016, 20:52
Zebrało mnie dzisiaj na zwierzenia bo jutro kończę 34 lata. Kiedyś zaplanowałam, że do trzydziestu będę miała dwójkę dzieci. Tylko zapomniałam o jednej rzeczy: życie nigdy nie daje nam tego, co chcemy.
Tak więc 1 dc.
Miłego weekendu:)
5 tydzien - mdlosci rano oraz wieczorem nie opuszczaja mnie na krok 
Zagryzam kwasna kapustę czekolada... ok definitywnie ciaza 
Jak to jest z tym badaniem przeziernosci karkowej ? myslicie ze jest konieczne???
Maluszek moj dzis byl na wizycie u lekarza - ma jakies plamki
egzema... kremujemy oby bylo lepiej.
Robię wpis nie po to, by użalać się nad sobą, by sobie współczuć, nie dlatego, że zazdroszczę czy coś podobnego, ale po to, by wyrzucić z siebie, to co sprawia mi ból, przykrość i trochę dołuje...
Spotkałyśmy się we trzy, ja i moje dwie ciężarne przyjaciółki.Siedziałam po środku, słuchałam ....i myślałam, że wyjdę, ucieknę, rozryczę się. To przykre uczucie, że mam takie myśli w towarzystwie przyjaciółek, ale gdy jedna z nich narzekała, że nie wie jak przetrzyma jeszcze dwa miesiące i jak okropnie się czuje bo jest gruba, ociężała, że wstawać nie może, a druga stwierdziła, że tak jak ona to tylko być w ciąży, że tak się świetnie czuje, wymieniały się swoimi dolegliwościami itp.....wtedy pomyślałam, że jednak jeszcze nie wyluzowałam, znowu przyszła ta myśl, że to ja byłam pierwsza w ciąży, jak byłoby gdybyśmy były we trzy w ciąży, gdybyśmy we trzy spotykały się z naszymi maluszkami. Poczułam się jak z innej planety, taka nieudolna...siedziałam cicho i udawałam, że się uśmiecham.
Szlag mnie trafia, że jednak nie potrafię wyluzować...dlaczego tak negatywnie wpływają na mnie ich ciąże, koniec z takimi dołującymi myślami, będę się cieszyła z ich szczęścia tak szczerze, a nie ukradkiem ocierała łzy, mi też się uda, też będę się cieszyła swoją ciążą, swoim maluszkiem i koniec smutków i dołów, teraz czekam na to, co najpiękniejsze, na spełnienie marzeń, bo przecież one się urzeczywistniają, tylko nie mogą tych pozytywnych myśli zakłócać jakiekolwiek smutki i negatywne myśli, więc koniec z nimi.Od teraz tylko uśmiech i pozytywne myślenie....i czerwone winko na poprawę humoru.
Wszystko się wali... Totalnie wszystko. Mój M nie chce chodzić do pracy a wręcz się boi do niej chodzić. Ja mu się nie dziwię. Stara się, robi wszystko dobrze a skargi i tak te jełopy piszą skargi!!!! Czy pasażer jest istotą głupią czy o co biega?
Także dzisiaj kobieta zagroziła skargą mojemu więc jest już pozamiatane... A tylko za to że nie wysiadła kiedy inni wysiedli i wsiedli a ta głupia co? Nie zdążyła? Jeszcze zwyzywała mojego M. Ale jeśli napisze skargę to i tak będzie fakt skargi. On jest załamany już.
Ja też już tego psychicznie nie wytrzymuje bo wiem że robi wszystko co może jak najlepiej. I to mnie boli że ludzie nie rozumieją swoich błędów a jedyne co potrafią to pisać na innych. Chore...
Mój M najchętniej siedziałby w domu. Zero motywacji, chęci, czegokolwiek... łzy w oczach, humoru zero, nerwowy jest jak cholera. Po prostu chodzący kłębek nerwów, zastraszony...
W lipcu mieliśmy brać kredyt ale nie weźmiemy takiego jak chcieliśmy. Nie będziemy mieć kasy na wykończenie mieszkania... Szkoda
Mój M będzie prawdopodobnie musiał znaleźć nową pracę. A tak już było wszystko dobrze a wszystko zaczęło się walić... A wręcz się zawaliło...
Ja sobie z tym nie radzę, bo mnie to wszystko przeraża, ciągle pod górkę. Jak my mamy wyżyć za 3200 niecałe, płacąc rachunki, mamy zwierzaki, zaraz dziecko... A jeszcze jakiekolwiek życie... Niemożliwe. Potem żłobek i dwa czynsze... Nie damy rady...
łzy mi same płyną. Wybucham płaczem non stop. Powinnam wspierać mojego M a widzę że sama nie daje rady i ryczę jak głupia...
Czemu ciągle jest źle, czemu mu nic nie wychodzi? Przecież to nie jest normalne... Czemu inni odwalają manianę a nikt na nich nic nie pisze... Nie rozumiem tego...
Miałam dzisiaj poprasować to aż wyprasował kilka swoich koszulek i rzeczy dla mojego M do pracy... i tyle.
Zrobiłam też Ptysie z bitą śmietaną.


21+0
I jesteśmy po połówkowych. Wszystko w jak najlepszym porządku
Jesteśmy cali i zdrowi! Janek na 100% jest Jankiem. Siusiak nie odpadł
Rozwija się prawidłowo i cudownie zakładał sobie nóżki za głowę
Kocham go nad życie. Jak nigdy nikogo. Jak to możliwe? Nie wiem ale nasz Skarbek będzie obok męża najważniejszym facetem w moim życiu 
A tu kilka fotek z USG + opis Maleństwa 

Profil 

Buzia od frontu 

Buźka 3D

48 dc cyklu @ ani widu ani słychu....\
z objawów tyle co wrażliwe i czasami swędzące sutki
i bóle jak na okres chwilami kilka razy taki fałszywy alarm już bylam pewna że @ przychodzi i się za kilka minut uspokajało...
test robilam wczoraj ale jak po 2 minutach nic nie było widac zostawiłam go w szafce i poszłam do pracy....jak go chciałam po pracy wyrzućic nie znalazłam już go ....nie pamiętam gdzie go wsadziłam ... 
a na bete nie poszłam bo postanowienie mam że na bete pojde dopiero po 49 dc ( w przed ostatnim cyklu tego dnia dostałam okres..)
27 kwietnia ide do mojej gin bo ostatnio jej nie było bo miala urlop.
Ciąża zakończona 22 kwietnia 2016
O 4:13 na swiat przyszedl Maksiu
wazy 3950g i mierzy 54cm moj klocuszek kochany 
Przy wypisie okazalo sie ze jednak synus ma 58cm
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2016, 18:40
MSOME wykazało 2% prawidłowych plemników. J unika tematu, w ogóle nie chce o tym rozmawiać. Śmieje się, żartuje itd ale nie ma tematu wyników.
Wczoraj przed wynikami badań zadzwoniłam do ośrodka adopcyjnego umówić nas na spotkanie. J też chciał. Może już też nie ma siły, tak jak ja.
Okropna alergia mnie męczy, wszystko kwitnie wokół.
To dzisiaj. Skończyłam 34 lata. Może jeszcze się uda. Poznałam dziewczynę,która jest w drugiej ciąży po usunięciu torbieli czekoladowych. Dzięki jej historii myślę,ze może i mi jeszcze będzie dane być ponownie matka...
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 kwietnia 2016, 16:42
Serce się wyrywa z piersi na myśl o wiośnie, o tym że jeszcze jest jakaś marna, bo marna, ale nadzieja, a z drugiej strony czuję, jak z każdym promieniem słońca w głębi pęka pod ciężarem tego wszystkiego. Z żalu, z niemocy, z bólu...
Boże dzięki Ci za tą siłę, którą jeszcze mam....
no i po co wczoraj mowilam, mam za swoje... poczatek byl ale finalu niestety nie dotrwalismy bo tak sie spial ze nie dalo rady... no i po ptokach jak to niektorzy mowia... eh zawsze cos, w tamtym cyklu byla piekna temp, sluz mega ale chora bylam i nici wyszly, teraz to... przykro mi... a jeszcze do tego jak nigdy jajniki daja o sobie znac... poplakalam sie, bylam zla, rozczarowana - nie na niego, na sytuacje... nie moglam zasnac a teraz wygladam jak zombi...
6 dc.
Wczoraj mój mąż zaproponował, że może poszedłby do urologa.Bardzo mnie zaskoczył.Pozytywnie.Dobrze że inicjatywa wyszła od niego.Mamy już upatrzonego lekarza.W poniedziałek dzwonię umówić go na wizytę.
Byłam w szoku że mąż pamiętał co mu mówiłam o wynikach badania nasienia, że ma podwyższone ph i warto zrobić usg.
2 dni temu zamówiłam też żel conceive.Ma dotrzeć w poniedziałek.
Zastanawiamy się którą drogę obrać w dalszych badaniach.Gin do którego chodziłam powiedział żebyśmy jechali do Białegostoku.
Endokrynolog z Wa-wy widzę że też planuje dalsze kroki.Niestety mimo że widzę że ma dużą wiedzę to niestety nie pyta w ogóle o badania męża.
Zasatanawiam się jeszcze nad kliniką leczenia niepłodności w Płocku.Zawsze to dużo bliżej niż Białystok, no i rodzić mogłabym w Płockim szpitalu ( bo w moim pobliskim się boję, podobno chcą zlikiwdowac w ogóle oddział położniczy).
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 kwietnia 2016, 10:30
Cos mnie zapalenie pecherza zlapalo po wypiciu szklanki herbaty biegam do wc po kilkanascie razy no i troche szczypie wczoraj bylo gorzej dzis jest troche lepiej moj kochany m od razu wczoraj poboegl mi po piwo bo stwierdzil ze to nerki mi przeczysci i rzeczywiscie troche pomoglo dzis wedlug ovu jest 3 dzien po owulacji i stalo soe cos co nigdy mi sienie przytrafilo a mianowicie odkrylam troche sluzu podbarwiomego krwia czyzmy to mozliwa byla oimplantacja ale chyba za wczesnie by to bylo
Mamy znów weekend, po paskudnym tygodniu. Mam tyyyyyle zadań do wykonania, obudziłam się przed 7 (!!!) , a do tej pory poza zrobieniem śniadania i prania, obijam się przed kompem. Znów chcemy pojechać na basen, ale sami, bo mała podziębiona 
Ten cykl mnie zastanawia. Pierwszy, po łyżeczkowaniu trwał 36 dni, co jest w sumie typowe dla mnie. Obecnie mam 17dc. Zgodnie z poprzednim cyklem, ovufriend wyznaczył mi dni owulacji na dni mniędzy 21-25dc. 3 dni temu u gina usłyszałam, że na usg widać jajo, a w szyjce dobry śluz i mamy działać. Na zewnątrz nie czułam tak dobrego śluzu, jak w poprzednim cyklu, ale jednak był on z gatunku "płodnych" -wodnisty a chwilami niteczki rozciągliwego. Bolał mnie też jajnik. Dziś śluz mam mętny, lepki. Można by rzec, owu była, zaczęła się faza lutealna, a cykl po prostu będzie krótszy, niż 30 dni.
Tyle, że nie zgadza się to z wykresem temperatur. Co prawda pomiary są dalekie od ideału, bo po pierwsze o różnych godzinach, mierzone pod językiem, więc raczej pomiary nieprecyzyjne. Ale gdybym weszła w fazę lutealną powinnam mieć ok 37 stopni, a u mnie jeszcze nie przekroczyło 36,6.
Nie wiem, jak to rozumieć:
1. Była owulacja - weszłam w fazę lutealną, cykl się zrobił dziwnie krótki (jak na mnie)
2. Owu nie było i już nie będzie, cykl będzie krótszy niż zwykle i bezowulacyjny
3. Owu dopiero przyjdzie, mam czekać na skok tempki, czekać na prawdziwie płodny i obfity śluz, a bóle jajnika, które czułam nic nie znaczą
Wczoraj zadzwonila kolezanka, ze ma juz wyznaczona date porodu. Jak wrocilam do domu to przeryczalam cale popoludnie i wieczor. Pomyslalam o moim porodzie, w lipcu mialam przezywac to, co ona. Wracalam wspomnieniami do ciazy, zabiegu i uzalalam sie nad soba. A gdy spojrzalam w okno jakis Pan szedl z malym dzieckiem. I znowu ryczalam dlaczego wszyscy maja dzieci, tylko nie ja. Nie wiem, dlaczego od wczoraj wrocil ten straszny smutek. Wciaz sie nie moge pogodzic z tym wszystkim. Sa dni kiedy czuje sie dobrze, jestem wesola. Ale czasem jest gorzej. Taki roller coaster mojego nastroju.
Tak, czy owak my kobiety mamy niezlego farta, ze zyjemy w obecnych czasach. Jeszcze nie tak dawno, bo w XIX wieku, dopiero co zawod ginekologa się kształtował. Kobiety rodzily w ogromnych meczarniach po kilka dni. Odsetek kobiet, ktore umieraly przy porodzie byl ogromny. Lekarze ginekolodzy mogli odbierac porody tylko z ZAWIĄZANYMY OPASKAMI NA OCZACH bądz pod pierzyną, żeby nie zobaczyć kobiecych narządów! Wszystko to za sprawa wierzeń, religii i opinii publicznej. Nie istniało znieczulenie! Bardzo czesto kobiety byly porozrywane przez ciezkie porody. W konsekwencji nie potrafily utrzymywac moczu i kału! Wszyscy uciekali od takich kobiet, a one same żyly odizolowane. Dopiero odważni lekarze, ktorzy nie bali sie przeciwstawic opinii publicznej i kosciołowi zaczeli podejmowac ryzyko. To tylko namiastka informacji, wiecej mozna przeczytac w ksiazce ,,Ginekolodzy". Jestem dopiero na 100 stronie, ale bardzo mnie wciagnela 
Milej soboty!
We wtorek mialam seminarium II stopnia reiki. Nie wiem jak ja sie naucze na pamiec tyc znakow. Ten ostatni to kosmos.
W srode bylysmy w Pl z Ewa na ustawieniu. Super sprawa. Chcialam naprawic sytuacje z P ale okazalo sie, ze tak sie kochamy, ze nie ma co grzebac w energiach. On tez mnie kocha najb na swiecie i nasza rodzina jest dla niego najwazniejsza. Nie mamy do siebie zadnych zali. Co do bulimii to : moja mama przezywala jakies bole brzucha w ciazy z Hubertem, nie wiadomo czy nie pila alkoholu. Miala mdlosci i moze wymiotowala. Wiem, ze czula sie b zle i cos sie z nia dzialo. Hubert ur sie z dziura w brzuchu. Matka nie mogla sie pogodzic z tym co sie stalo. Caly ten bol, mdlosci, smutek, zal, zlosc przeszly na mnie. Dlatego podziekowalam mamie za wszystko co mi dala i pow, ze to co jej zostawiam dla niej, ze od tej chwili ciesze sie swoim szczesciem i zyciem. Moja mama stala z daleka ode mnie i tak bylo nam obu dobrze. Jakies tam uczucia ma do mnie, cieszy sie, ze sobie radze, ze jestem szczsliwa. Daje mi wolna reke ale stoi dosc daleko. Ma tez jakies problemy ciagnace sie z czasu przed Hubertem. Wazne, ze dobrze mi zyczy. Mamy do siebie sympatie. Zdziwiona bylam sama soba, nie bylo we mnie ani grama zalu, zlosci do niej, jedynie sympatia. Co jeszcze: jak stala kolo mnie bulimia to czulam zlosc, nerwy. Bardzo mnie to zdziwilo, bo zawsze wtedy czulam niepokoj, a w ustawieniu byla zlosc.
Mam nadzieje, ze to ustawienie zmieni cos w moi zyciu. Zobaczymy.
Wczoraj mialam 2 spotkania, jedno z psychologiem od wypadku a 2 z osoba panstwowa w spr kasy za zwolnienie. Zobaczymy jaki dadza wynik.
Z P caly czas dobrze sie uklada. Dzis na 5 do pracy pojechal i jakos tak lipnie bez niego.
Wczoraj mój mężczyzna wrócił do domu.
Plany
trafił szlag. Bo zmęczony, bo nie ma ochoty, bo to i tamto.
Yhhhh. Ostatnio mam potworne bóle krzyża, obiecałam sobie, że zainwestujemy w nowe łóżko za jakiś czas bo oszaleję. Ale póki co jakoś daje rade. Bo jak nie my to kto?
Dwa dni temu dowiedziałam się też, że siostra mojego z mężem też 3 cykl się starają. Teraz dodatkowo czuję presję. Bo ciekawe, której z nas pierwszej się uda. Oczywiście wiem, że to tak nie działa, ale podświadomość jest innego zdania.
No i nie ukrywam, że marzę, żebyśmy obie szybko zaszły i cieszyły się z tego wspólnie.
Dla nich to będzie pierwsze bobo dopiero.
Czasami mam wrażenie, że mój limit szczęścia się wyczerpał...
Sobota a więc dzień sprzątania. Właśnie biorę się za salon bo miałam dzisiaj masę roboty i dopiero teraz jest chwila na to. Potem jeszcze ze dwa prania i w końcu odpoczynek. Może jakiś dobry film albo wieczór z monopoly?
Choć pewnie jak znam mojego to zwinie laptopa i sam zorganizuje sobie pomysł na wieczór, mnie nie uwzględniając, bo i tak nie lubimy tych samych filmów. 
Dobra uciekam, bo zaraz wróci ze sklepu i odkryje, że zamiast sprzątać znów siedzę na ovufriend.
Nadzieja rośnie
tak bardzo chciałabym fasolkę!
ale jak nie w tym cyklu to w następnym - bez załamki
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.