Kurde... Tak sobie myślę i myślę: skoro fsh i estradiol wyglądają nieźle, w jajnikach trochę tych pęcherzyków było, to dlaczego tak się boję tego AMH?

Przeczytałam cały wątek poświęcony temu badaniu na forum i chyba rzeczywiście zaczekam z nim do pierwszych dni nowego cyklu.

Na fali wczorajszego przybicia, rozpaczliwie potrzebując pocieszenia, rozesłałam do zakonów klauzurowych, seminariów i innych wspólnot prośbę o modlitwę w naszej intencji. Przed chwilą od sióstr Dominikanek z Radoni dostałam maila takiej o to treści:

"Mocno wspieramy Was modlitwą o dar rodzeństwa dla córeczki.

Szczęść Boże!
siostry"

I od razu jakoś lepiej mi się zrobiło :-) Nie, nie jesteśmy z tym wszystkim sami.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2016, 13:49

Wróciłam z ZUSu.. na szczęście wszystko ok.
Prolaktyna zbadana i ok.
Bóle głowy codziennie i martwią mnie coraz bardziej...
W przyszlym tyg, dermatolog i usg gin.
Kurcze tak bardzo chcialabym zeby wszystko wrocilo do normy, zeby juz nic mi nie dolegalo, zebym byla zdrowa, zebysmy mogli znów spróbowac się starac...
Wczoraj pojechalismy do marketu budowalnego i szla mama z dwoma synkami i juz widocznym brzuszkiem a mi łzy stanęly w oczach... Ja tez bym miala teraz taki brzuszek... Dlaczego inni mogą miec 2-3-4 dzieci a mi moje drugie dziecko zostalo odebrane...? Ale najwazniejsze ze mam jedno tu na ziemi, jest ze mną, doprowadza mnie do szalu kiedy nie słucha tego o co proszę, ale też daje mi ogrom milosci, takiej bezwarunkowej, niepowtarzalnej :)

Kocia kociowy pamiętnik 6 maja 2016, 07:32

Maleństwo buszuje w brzuchu od rana, tak że tato czuje jak tylko obejmie mnie ręką :) i jak tu spać gdy pobudka taka słodka?

to my :)

c68189ec854ec026med.jpg




Jesteś w 39 tygodniu ciąży
(38 tyg. i 0 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3

Wiek płodu: 36 tydzień

Data porodu:
20 maja 2016
(pozostało 14 dni)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja 2016, 09:28

32 dc... czekamy na @. Mogłaby już przyjść bo 14-05 mam zawody i wolałabym być już po...
Brzuch napierdziela tak jak na okres, a okresu ni widu ni słychu. Czytałam, że po poronieniu czeka się nawet około 6 tyg. na kolejną @... czyli przypadnie akurat w dniu wizyty u gin...

Tak jak wspominałam przygotowuję się do zawodów. Okupuję bieżnię i teren jak nakręcona. Wczoraj dorobiłam się takich odcisków na stopach, że ledwo chodzę. Ale trening interwałowy to jest to!

Jak się biega to po kilku kilometrach wysiłku doświadcza się takiego szczęścia, że hoho. Trwa to krótko, ale chyba się uzależniłam...

Dobry Ojcze, dziękując Ci za dar sakramentu małżeństwa, za łączącą nas miłość, oddajemy w Twoje dłonie naszą przyszłość. Z całego serca pragniemy wypełnić nasze małżeńskie i rodzicielskie powołanie. Ty widzisz nasz ból spowodowany brakiem dzieci. Czujesz ciężar krzyża, który dźwigamy. W tej trudnej dla nas chwili chcemy trwać przy Tobie.

Święty Jan Paweł II powiedział, że "wydając na świat dzieci, małżeństwo osiąga pełny rozkwit: w nich dokonuje się uwieńczenie owej całkowitej wspólnoty życia, która czyni małżonków jednym ciałem. Dzieci nie są dodatkiem do życia małżeńskiego. Nie są opcją, ale najcenniejszym darem, wpisanym w samą naturę związku małżeńskiego".

Za wstawiennictwem św. Jana Pawła II, papieża, który umiał Tobie zaufać, prosimy Cię, Boże, nasz Ojcze, o dar dzieci. Podczas liturgii sakramentu małżeństwa ślubowaliśmy, że przyjmiemy potomstwo, którym zechcesz nas obdarzyć. Jesteśmy na to gotowi. Usuń wszelkie przeszkody - zdrowotne, ekonomiczne i każde inne. Pozwól nam cieszyć się rodziną, pozwól zobaczyć owoce naszej miłości. Amen.

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 5 maja 2016, 15:25

Jesteś w 23 tygodniu ciąży
(22 tyg. i 0 dni)
Miesiąc: 6
Trymestr: 2
Wiek płodu: 20 tydzień


Większość ambitnych planów wzięła w łeb. Szkoła rodzenia nie wybrana, a mój domowy Sknerus kwestionuje potrzebę zaliczenia takiego kursu. Ostatecznie są też takie finansowane przez NFZ no ale w tygodniu (a ja ciągle pracuję) no i nie przy szpitalu w którym pewnie będę rodzić bo mój lekarz tam pracuje...Zapewne to wina mojego słabego argumentowania, że dobrze wybrać wcześniej położną, że położna ze szpitala w którym się rodzi dodatkowo uczestniczy w porodzie, a nie albo położna, albo mąż - bo przecież to one man show i tylko jeden kibic jest dozwolony przy porodzie. Mówiłam o kursie chustonoszenia - no ale jasne, na pewno jakiś instruktaż jest na youtube... Ręce mi opadają i odechciewa mi się z nim gadać na jakikolwiek temat związany z ciążą.
Może to te podstępne hormony ale zwyczajnie dopada mnie melancholia.
Na dokładkę kiepsko śpię, w sumie tylko na jednym boku udaje mi się zasnąć, na wznak oczywiście odpada - chociaż czasami budzę się leżąc na plecach i odczuwam bliżej nieokreślony dyskomfort. Zamówiłam na allegro poduchę do spania dla ciężarówek, może to coś da.
Niestety stwierdzam, że drugi trymestr jest przereklamowany. Energii może i więcej bo nie zasypiam na biurku śliniąc się na bilans roczny, ale co z tego skoro ledwo zipię po umyciu dwóch okien a następny dzień kwękam bo plecy bolą. No i do cholery gdzie jest to LIBIDO drugiego trymestru? Ani spektakularnej wilgoci, ani tym bardziej nieziemskich orgazmów nie doświadczam ! Na ogół nie mam ochoty na seks, a jeśli już to moja satysfakcja ma słabsze notowania niż najgorsza chabeta na wyścigach. Nie czuję się atrakcyjna, to pewnie przez to wszystko mi siada.
Za to kopniaki Małej są coraz mocniejsze, ostatnio kopnęła mi w książkę którą opierałam o brzuch tak, że było widać jak się "magicznie poruszyła", poza tym rozbudza się gdy napuszczam wodę leżąc w wannie. Muszę kupić za trochę słuchawki z ruchomymi nausznikami, będę ją faszerować Mozartem, Bachem i "fizyką kwantową od podstaw" - wyhoduję małego geniusza na złość tatusiowi który chce mieć zawodniczkę WNBA (woman NBA)... HA ! nie z moimi genami koleś !

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 5 maja 2016, 17:01

Moj organizm wraca chyba na wlasciwe tory. Cykl 28dni, owulacja w 14dniu tak jak pisalam a dzisiaj zaskoczyl mnie @. Doslownie zaskoczyla bo ani nic mnie nie boli ani piersi ani brzuch. Poza bolem glowy jest tak jakby nic sie nie zaczelo. Dziwne..zdarzaja Wam sie bezobjawowe @? Bo mi nigdy. No nic dobre i to :-) poza tym jestem oaza spokoju. Pare dni wolnego i czlowiek ozywa. Jest mi podejrzanie blogo i uciesznie. Na poczatku ciazy tak mialam jakbym chodzila na haju. Nawet snilo mi sie dzisiaj ze jestem w zaawansowanej ciazy, ale nie zrobilo to dzisiaj na mnie wrazenia. Jakby to byla oczywista wizja. A i jestem znowu o rok starsza. Jeszcze nie zmienilam kodu na 3 z przodu ale niedaleko do tego :-P caly czas sie czuje jak taki 19letni gluptasek a tu prawie dycha wiecej ehh...w sumie to dobry moment na ogarniecie sie ze soba. W zasadzie zmiany jak dieta i cwiczenia wdrozylam jakis czas temu ale dopiero teraz powoli widze efekty i fizycznie i w sposobie myslenia. Jakos tak chyba zaczynam siebie inaczej postrzegac. Nie ze wszystko ucieka mi miedzy palcami i ze wszysyko trace ale ze wszystko moge tylko potrzebuje na to wiary i czasu.

Poza tym jest wiosna! Nawet w najgorszych momentach wpuszczam ja do serca. W maju wszystko wydaje sie latwiejsze. Chcialabym kiedys urodzic w maju i chcialabym pokazac mojemu dziecku pierwsze kwiaty i zeby to byly bzy.

Mamax Walka o Bobo. 5 maja 2016, 17:36

14+5

Wczoraj bylam na kontroli i ńiestety znowu mam grzyba. Ech przy kazdej ciazy na poczatkach sie z nim mecze. Nie wiem co zle robie ze ciagle go lapie. Dostalam od ginki czopki na 6 dni i mam nadzieje ze teraz pozbede sie go juz na dobre. Do tego w moczu wyszlo ze mam krew. Nie wiadomo od czego. Polozna wziela wysala moj mocz i pobrana krew do lobaratorium na konkretniejsze badania. W poniedzialek jak przyjda wyniki ma zadzwonic gdyby bylo zle i potrzebowalabym antybiotyku. Jak bedzie dobrze to za 10 dni mam znowu oddac poranny mocz do kontroli by sprawdzic czy nadal ta krew jest.... Mam juz zalatwiona polozna. Oczywiscie znowu bedzie pani Jola. W sumie to jej tak bardzo nie potrzebuje ale zapobiegawczo niech bedzie. Najwyzej szybciej jej podziekuje za opieke ;-) Dzisiaj w de jest swieto wiec Arek ma wolne. Zrobilismy sobie z Christianem i Inez wycieczke na stawy rybne wujka Volkiera. Maximilian byl bardzo poekscytowany tym ze moze lowic ryby. I pomimo ze nic ńie zlowil to byl bardzo fajny dzien. Oby takich wycieczek wiecej :-)

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 5 maja 2016, 17:42

i znowu...pawel w szpitalu...po badaiu okazalo sie ze raczej operacja go nie ominie....pffff i bedzie trzeba jechac do Warszawy...operacja skomplikowana...na otwartej klacie....pffff mam juz dosc...i gdzie tu czas na relaks i dobre przygotowanie sie do IUI...chyba nie jest nam dane byc rodzicami im bardziej sie staramy im blizej jestesmy spada na nas cos co clkiem nas od celu odddala...bo wazniejsze zdorwie.nie wiem czy sie nie poddac...


a do tego wszycy w okolo chwala sie brzuszkami albo melenkimi skarbami ktore sie urodzily...jestem sama w domu lzy mi leca...nie umiem tego zatrzymac...nie chce mi sie zyc...


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2016, 17:42

Postanowiłam coś w końcu naskrobać bo coś ubogi ten mój pamiętnik.

Ogólnie humor cały czas mi dopisuję. Czuję się na tym forum jak w gronie przyjaciółek. Każdy wpis sprawia mi radość, podobnie jak pozytywne testy ciążowe dziewczyn. Kiedyś nie potrafiłabym się z tego cieszyć. Wiele rzeczy zmienia się we mnie na dobre. Nadal zależy mi na dziecku, ale potrafię przystanąć, powiedzieć sobie: "spokojnie, nie goń, pomyśl, nie stresuj się, wszystko przyjdzie w swoim czasie". Taki luz psychiczny jest nieoceniony. Jestem na urlopie wychowawczym, codziennie zajmuję się moją kochaną córeczką, leczę się i nie powinnam tak gonić, czekać aż czas przyspieszy. On i tak za szybko nam ucieka.
Może ten wewnętrzny spokój zawdzięczam modlitwie? Dziś mój 8 dzień nowenny. Lubię ją odmawiać i to taki czas dla mnie.
Jeśli chodzi o cykl to układa się jak poprzednie. Dwa dni z rzędu wyszedł mi pozytywny test owulacyjny, śluz ładny co pewnie zawdzięczam wiesiołkowi i napojowi z lnem. Jutro będzie dzień, w którym przesądzą się losy mojego cyklu. Temperatura wzrośnie albo spadnie. Jeśli wzrośnie to będę miała pewność że owu była, a jeśli spadnie jak w poprzednich cyklach to będę wiedziała, że owu nie było. Poza tym mam wizytę u ginekologa.
Trochę się boję, że jak znów nie będę miała owulacji troszkę się załamię i mój dobry nastrój zniknie...
Poza tym znów mam dużo bakterii w moczu. Tym razem nie e coli, a paciorkowca kałowego. Niestety w pochwie nadal bytuję e coli. Czy ja kiedykolwiek pozbędę się tego cholerstwa ech. Pokaże ginowi wyniki i niech daje antybola. Jak trzeba to trzeba i basta!

Powoli wygrzebuję się z dołka. Mam nadzieję, że ten lepszy nastrój trochę potrwa zanim znów coś mnie przygniecie.

Zastanawiałam się trochę czemu tak źle znoszę widok ciężarnych kobiet i tych słodkich maluszków. Doszłam do wniosku, że nie cierpię z tego powodu, że ktoś jest w ciąży, ale z tego że ja sama w tej ciąży nie mogę być. Po prostu na widok ciążowego brzuszka wszystko mi się przypomina, moja niepłodność, bezsilność, niemoc, poczucie że jestem gorszą niepełnowartościową kobietą. Tak samo jest jak widzę maleńkie dziecko, wtedy wracają te wszystkie uczucia, które przeżywałam w szpitalu, jak dowiedziałam się, że nie będzie mi dane urodzić i przytulić mojego maleństwa.

Nigdy nikomu źle nie życzę, nie boli mnie szczęście innych, ale własne nieszczęście, własne przeżycia i osobiste tragedie. Tak pewnie już zostanie, ciąże innych będą zawsze impulsem wyzwalającym we mnie moje smutki. Wszystkim ciężarnym, wszystkim mamusiom życzę jak najlepiej, by mogły w pełni cieszyć się swoim stanem i pięknem macierzyństwa, które pewnie też bywa czasem trudne. Myślę, że niektóre kobiety nawet nie zdają sobie sprawy jakie mają szczęście, że tak po prostu mogą mieć zdrowe dzieci, że nie muszą przeżywać tego wszystkiego, co my tu przeżywamy. Ale pewnie za to mają inne problemy, jakoś tak nie wierzę, że ktoś ma idealne życie bez żadnych zmartwień.

Parę dni temu odwiedziła mnie moja przyjaciółka ze swoimi trzema córkami. Dziewczyny są świetne, spotkanie z nimi dało mi dużo radości, cieszę się , że mogę dla kogoś być ulubioną ciocią, cieszę się, że je mam.

Dziś 12dc czyli okres okołoowulacyjny, starań nie ma, bo akurat nie widzimy się teraz z mężem przez parę dni. I wiecie co, dobrze mi z tym, nie ma spiny, nie ma poczucia, że akurat dzisiaj muszę uprawiać seks, choć wcale nie mam na to ochoty. Moje libido chyba spadło po tej operacji, ale trzeba będzie je na nowo w sobie rozbudzić, bo przecież kocham tego mojego męża i zależy mi żeby było nam razem fajnie. Przecież mamy tylko siebie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2016, 17:41

"Pamiętaj, że w przypadku zapłodnienia dużą role odgrywa szczęście – musisz pogodzić się z tym, że nie jesteś w stanie wszystkiego zaplanować. Oczywiście bardzo dobrym pomysłem jest maksymalizowanie swoich szans na zapłodnienie, ale świadomość tego, że w tym procesie nie jesteście do końca „panami swojego losu” może zaoszczędzić Wam niepotrzebnego stresu. "
- ot i święta racja!

Wpis 8
Majówka baaaaardzo udana! Najwazniejsze, że z rodzinką. :) W nd wypad na rower, spacerek przy fontannie i szaleństwa na placu zabaw. W pon. wizyta w zoo w Poznaniu, zakupy w Ikei. We wt. przejażdżka starym parowozem, zdjęcia w wozie strażackim i sama radość. W końcu trochę odpoczęłam. Maj w tym roku bardzo aktywny.
Dziś byliśmy z klasą w Centrum Nauki Keplera i planetarium w Zielonej górze. Było super! Dzieciaki zachwycone i Panie zobaczyły coś nowego. Oby wiecej takich wypadów, ale to już zaplanuję w drugiej klasie. Pod koniec maja jeszcze czeka mnie wypad z kadrą pedagogiczną do spa w Kołobrzegu. Póki co jestem zmęczona po wycieczce, jakbym wróciła z budowy. Jednak opieka na 40-osobową grupą to nie przelewki. Wypiłam dużą kawkę i relaxing. Jeszcze jutro i WEEKEND :D

22 + 6

Jeszcze jeden post dzisiaj z sesją brzuszkową <3

20160505_184113.jpg

20160505_184220.jpg

Tak rośniemy :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2016, 19:15

Requiem Do czterech razy sztuka! 5 maja 2016, 19:30

Dzis 6 dpt zrobiłam sikanca brak nawet cienia ...
I ja juz wiem ze nic z tego.
Wczoraj zadzwoniła embriolog powiedziała ze zamroził sie 1 zarodek. Sytuacja nie jest kolorowa, a ja juz nie potrafię myślec pozytywnie. Złe sypiam wybudzam sie z krzykiem, przeżywam znowu to wszystko pomimo ze obiecałam sobie ze nie bede.

gosia89 udało się po 9 latach 5 maja 2016, 19:56

1 dc

Zaczęłam nowy cykl. I dostałam miesiąc abonamentu premium ;) Może to znak ;p ze ten cykl bedzie szczęśliwy ;) chociaż sama trochę w to wątpie bo musze obnizyc poziom prolaktyny. z takim wynikiem chyba marne szanse ze sie uda. a wizyta dopiero za tydzień więc jeszcze nic nie łykam...

Miałam podejsc do inseminacji w tym cyklu ale skoro prolaktyna jest przyczyna nieplodnosci to zdecydowalam ze poczekam z IUI...

Anemic odpowiadam na Twoje pytanie, Jak byłam na Badaniu HSG to lekarz oznajmij mi ze jajowody mam drożne ale mam tyłozgięcie macicy i powiedział że zostaje mi sztuczna inseminacja. zaczęlam czytać na ten temat i u jednych osób to tyłozgięcie w niczym nie przeszkadza a u innych utrudnia zajście z ciąze...nie wiem jak jest ze mną ale u mnie wiele czynników utrudnia zajście w ciąże:(

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 5 maja 2016, 20:43

Dzisiaj kończę te wszystkie smutne rocznice, ok południa rok temu miałam zabieg. W nocy (wtedy) pożegnałam się z maluszkiem, widziałam go, dotknęłam. Pewnie dlatego w tym tygodniu tak słabo sypiam. A może to brak męża. A może przeraźliwa pustka wokół. Męża nie ma bo wyjechał, dziecka nie ma bo odeszło. Miało być wesoło i hałaśliwie a jest cisza aż w uszach dzwoni, tylko kot podlizuje się o smakołyk...
Dzisiaj test ovu pozytywny, niby wiem że naturalnie raczej nie zajdziemy, a jednak mam poczucie kolejnej straconej szansy.
Wiesz, pewnie znasz to uczucie kochania się z kalendarzem w ręku, mimo że padasz na twarz ze zmęczenia to koniecznie chcesz zaciągnąć męża do łóżka, mimo że on też zmęczony, ale to jest właśnie ten dzień, teraz, nie straćmy tej szansy. Znasz to na pewno. Ja w pewnym momencie nabawiłam się totalnej znieczulicy, cudem jest gdy czerpię satysfakcję z seksu.
Teraz już wiemy że naturalnie nie ma co, smutne to a ja wariatka (a może nie tak całkiem) mam nadzieję że wróci wszystko do normalności. Że będę mogła przytulić się do męża nie patrząc na kalendarz, że będziemy kochać się tak jak dusza zapragnie, bez "sprzyjających zapłodnieniu pozycji" itd. itp.
Depresja nie minie, wciąż mnie trzyma i nie ma zamiaru odejść. Ale to będzie zwrot ku normalności.
Chyba się już poddałam. Już nawet boję się marzyć. Kolejny album na zdjęcia zapełniony w połowie, czyli nadzieja wariatka wciąż nie daje za wygraną.

Ewelina ma guzy na tarczycy. Od utraty Misiusa minęło 3 miesiące. Rozmawiam z nią i boję się. Czy po nią też los przyjdzie?

18 dzień cyklu

Wracam właśnie od lekarza i wszystko ładnie, pięknie, owulka była :-)
Pojawiło się ciałko żółte :-)
Oby był z tego bobas ❤❤❤❤

Meg85 Sama sobie winna... 5 maja 2016, 22:54

Jutro 6 maja.. Miałam leżeć na porodówce, a nie iść do pracy..! ;(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)