I zaczął się nowy cykl!
No i już po wizycie u gina nie jestem zbytnio zadowolona. Ginek spojrzał na moje wykresy stwierdzil ze sa prawidlowe zrobil mi usg w lewym jajniku pęcherzyk dominujący 21mm więc owulacja lada dzień. To by się potwierdziło z moimi obserwacjami bo mnie ten jajnik tak od trzech dni pika. Badan zadnych nie zalecił bo powiedział że u mnie na pierwszy rzut oka jest wszystko prawidłowo i że najpierw trzeba męża zbadać.
No jasne żeby tak było łatwo kiedy mój małż badań boi się jak święconej wody.
No i jeżeli wszystko będzie dobrze u męża to wtedy będziemy szukali przyczyny u mnie chicuaż dla mojego ginka 7 miesięcy to jeszcze nie jest powód do zmartwień.
Tylko że ja chcę już...
Wczoraj wieczorem test owulacyjny pozytywny.
Acha ile mniej więcej u wasz dziewczyny kosztuje badanie nasienia?
W mojej miejscowości nie wykonują takich badań tylko muszę dojechać około 8 kilometrów. Czy z próbką w tym czasie nic się nie stanie?
Mam dzisiaj zakurwistego doła właśnie dostałam pismo od pani adwokat mam się wyprowadzić w ciągu 7 dni z mieszkania które wynajmuję kurwa szlak mnie trafia tak pewnie wezmę dzieci pod pachę i na bruk bo państwo z Ameryki tak sobie życzy ja pierdole a właśnie skończyliśmy remont dużego pokoju i średniego teraz pewnie nawet kasy mi nie oddadzą aż się poryczałam
Mało mnie tutaj..i pomyśleć że jeszcze w ciąży planowałam pisanie bloga!
Jutro Nasz Synek skończy 14 tygodni!! Aż trudno w to uwierzyć! Bardzo dużo już potrafi
28 kwietnia pierwszy raz obrócił się z brzuszka na plecy! Miał wtedy prawie 11 tygodni
a teraz robi to już bezbłędnie! Jestem taka dumna! Jest małą gadułą, ogromnie ciekawą świata i nade wszystko towarzyską. Kocham go najmocniej na świecie! Ale Nasza nowa rzeczywistość czasem mnie przytłacza. Filip nadal ma problemy z gazami..już nie wiemy jak mu pomóc. Z jedzeniem jest średnio - ciągle dosłownie WISI na piersi. Trudno mi nawet powiedziec co ile je bo na dobrą sprawę je cały dzień...średnio co godzinę! A do tego ja przechodzę kryzys laktacyjny i ratujemy się mm bo Filip ciągnie i szarpie a nic nie leci. A do tego tak płacze że aż się zanosi! A żeby było zabawniej mm wcale nie ratuje sytuacji bo po nim tez pośpi max 1,5 godziny. I pośpi ale..NA RĘKACH! Łóżeczko parzy go w tyłek! Poleży 5 minut i ryk! Podobnie jest z wózkiem. Pogoda na chustę średnia a w wózku pojedzie 15 minut i na rączki! A spacer max godzina bo nawet na mm dłużej nie wytrzyma.. Troche mnie to przerasta. Ale jego uśmiech wynagradza wszystko!
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lipca 2016, 13:04
Czy możliwe żebym miała dwa razy owulacje?dałabym sobie głowę uciąć ze w czwartek (10dc) miałam bóle na pękające pęcherzyki..a we wtorek (15dc) dostałam powtórkę z bóli tylko że mocniejsze i dłuższe..o co kaman??oczywiście mężuś zaliczony :d gdzieś w głębi duszy mimo dwóch niedrożnych jajowodów wierze jak głupia ze się uda…
Wczoraj był ciekawy wykład na alfie o modlitwie...zawsze zastanawiałam się jak się modlić..i sobie myślałam ze jakaś mało ogarnięta jestem w tym temacie..bo znam mało modlitw...a jak już się modle to klepie tylko Ojcze nasz...ale po rozmowie z ludźmi okazało się ze nie tylko ja tak mam..ze czasem wystarczy normalnie pogadać z Bogiem..jak z drugą osobą i to tez jest modlitwa..nie trzeba odmawiać rożnych modlitw, różańców..litan..tylko trzeba być szczerym z Bogiem..fajny wykład fajna babka..jestem pozytywnie nastawiona:)
Jutro wizyta u immunologa..ciekawe jak wyszły wyniki...nie wiem nawet o co pytać doktora..eh...zastanawiam się co robić dalej..wielki pytajnik staje na mojej drodze..
16+5
Cos ostatnio ze mna cienko. Szybko sie mecze i slabne. Wczoraj jechalam z Juliankiem do mojej praktyki oddac do badania moj mocz i w drodze w sbahnie zrobilo mi sie slabo. Oczywiscie nikt miejsca siedzacego nie ustapi a ja nie moge jezdzic na stojaco bo zaraz mi slabo. Nawet jak wrescie usiadlam to mi nie przechodzilo, wachloealam sie ksiaüzeczka i modlilam sie zeby nie odplynac calkowicie bo balam sie o Juluanka zeby mi go ktos nie zabral... Polozylam sie na chwile jak juz calkowicie czulam ciemnosc w oczach i wtedy podszedl do mnie jeden pan z pytaniem czy wezwac lekarza...oczywiscie niec hcialam bo po co? On mi okno otworzyl i swierze powietrze mi pomoglo dojsc do siebie. Moczu oczywiscie nie zostawilam bo sie okazalo ze praktyka zamknieta. Mialam jechac wiec dzisiaj sama popoludniu ale z rana znowu mi bylo slabo wiec odpuszczam sobie ta dwu- godzinna podroz. Za dwa tygodnie mam wizyte to sie okaze czy wszystko w porzadku a skoro polozna nie dzwonila to tak powinno byc...
29 dc
Opadłam z sił... Wczoraj się okazało, że nasz prawie 11-letni syn ma owsiki. Więc pogotowie, apteka i pyrantelum... dla całej trójki. Do tego przymusowe sprzątanie o 22 w domu z wymianą pościeli i ręczników plus dezynfekcja toalety i łazienki... Ehhhh dzieci...
A dziś mam biegunkę i boli mnie brzuch i myśleć nie mogę bo spać się nie dało w nocy.
Czekam na @, brzuch pobolewa czasami mocno czasem słabiej, jak co miesiąc. Piersi bolą tak jak zawsze. Pogodzilam się z tym, że tak jest i już. Nie czekam na testowanie i nie liczę że się udało.
Planuję następny weekend nad morzem. W spa w Międzyzdrojach. Fajnie by było pojechać, odpocząć.
Dzisiejsze testowanie zakończyło się wynikiem negatywnym. Temperatura się utrzymuje, więc nadal siedzę w domu i nie zarabiam
Jutro pójdę rano na bete i badania TSH i prolaktyne, a w sobote rano zrobię jeszcze jeden test. Boli mnie głowa i zatoki, co nie wróży za dobrze. Postanowiłam się nie dołować, bo jestem jeszcze młoda i na pewno się uda!
Chociaż po braku drugiej kreski było trochę smutno. No, ale nie wszystko stracone.
Myślę, że ovu powinien mi już wyznaczyć owulację. Ale widzę, że nie pali się do tego. Sikam sobie na test owulacyjny i 3 dzień rzędu jest pozytywny. Cykl miałam 26 dniowy, choć zazwyczaj miewam idealnie 26 dni. Jajnik kuje, ale słabo i mało. Śluz już był. Oszaleć można.
W ostatnim czasie tyję. Tyję i tyję i tyję. Moze byłoby inaczej gdybym tyle nie żarła? Mogłabym też zaciążyć, wtedy tycie jest wskazane 
Byłam na długim spacerze z wypożyczonym psem. Odsapnęłam psychicznie. Dalej nienawidzę chwilowo ludzi.
D. wywrócił się w pracy i pękła mu kość w ręce... Dobrze, że co innego mu nie pękło! Czaszka np.
Dziś chcę wierzyć, że i dla mnie jest nadzieja....
Do bram niebieskich zapukało dziecię, wiedząc że nie ma go już na świecie. Po jego twarzy łezki spływały i szeptał przy tym...."Ja chce do mamy". Czy tak naprawdę stać się musiało?- w główce zadawał sobie pytanie. Nagle bramę otworzył Stróż Anioł Jego i głośno powiedział..."Nie płacz kolego. Troszkę pobędziesz tu z nami i wkrótce spotkasz się z rodzicami. Dziecię spojrzało na Stróża swego wciąż nie mogąc pojąc Dlaczego. Bardzo chciało wrócić do mamy i nie przechodzić przez próg tej bramy. Anioł wziął wtedy dziecię na ręce pokiwał głową jakby w podzięce, coś mu tłumaczył wyjaśniał Dlaczego mówił tak cicho by nikt nie słyszał tego. Po krótkiej chwili dziecię na niego spojrzało, przetarło oczka, płakać przestało. Wtuliło się mocno w Anioła ramiona szepcząc do ucha...."Chodźmy do Boga". Gdy przechodzili przez wielką bramę dziecię spojrzało jeszcze przez ramię. Pomachało rączką na pożegnanie swojej jedynej, najdroższej mamie. Gdy się wrota za nim zamknęły synek wyszeptał jeszcze te słowa....." Każdego dnia przychodził tu będę, by was powitać kochani rodzice. Będę się modlił za Wami do Boga by nigdy więcej nie spotkała was trwoga. Za mnie kochajcie moje rodzeństwo i pielęgnujcie swoje małżeństwo. Chociaż Wam nigdy nie powiedziałem- Kocham Was Bardzo- (a tak bardzo chciałem). I zanim Anioł się zorientował, dziecię zasnęło w jego ramionach ze smutną minka, słonymi łzami, bo będzie tęsknić za rodzicami..........
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2016, 13:02
Olek sie rozchorowal i pozygal caly dom, smrod ze hej. myslalam, ze to jednorazowy wyskok ale nie, musialam isc po niego wczesniej do przedszkola. W nocy tez sie pozygal i mial 39.6 temp. Dzis juz 39.1, nie chce jesc. U mnie 6 kg na plusie.
Za nami 18.maja czyli zaczynamy 4ty miesiac od daty kiedy mialy sie urodzic. Jest Bosko!
sa oczywiscie ciezkie chwile..glownie zwiazane z buntem do mojej pracy bo ciagle bym chciala sie przytulac, glaskac, calowac, sciskac i dbac o Misiaki a czasem padajac na nos jeszcze ma ze 4 godziny pracy. No ale nie narzekam, bo lepiej miec cos do zrobienia niz plakac ze nie ma kasy. Po zatym od przedwczoraj mam luzniejsze dni wiec wczoraj nawet wybralismy sie w koncu na dluuugi, bez pospiechu spacer praktycznie dookola miasteczka. Jak tutaj pieknie! W koncu czuje, ze TO JEST TO i ze znalezlismy nasze miejsce. Widze nas tutaj za rok,z a dwa, za dziesiec lat, za 20. Myslimy o kupnie domu. Jak tylko maz dostanie kontrakt na czas nieokreslony to bedziemy sie rozgladac za domem lub dzialka. Wolalabym chyba gotowy dom...takie trutaj sa zgrabne i piekne..bo mam wrazenie, ze budowa nowego domu wiaze sie z jakims pechem. A musze byc zapobiegawcza bo sa drobne sygnaly ze cos sie u nas dzieje nie tak. Tzn maz jest cudownym tata i wogole cudownym facetem...ale wlazlam tam gdzie nie trzeba i znowu dojrzalam jakies wypsywane glupoty w internecie. Podczas gdy my...kochalismy sie ostatni raz wstyd przyznac...w marcu zeszlego roku. Posucha jak nic. No ale zqawsze ma jakas wymówke, a to mama, a to dzieci spia, a to moze plodny czas a wie, ze ja juz sie boje zajsc w ciaze bo te 5 mies w szpitalu napatrzylam sie na zaplakane matki przygwozdzone do lozka z brzuchem i 2 maluchów w domu. Nie wyobrazam sobie rozstania z moimi Skarbami...nawet w imie nastepnego Skarbu. Przynajmniej nie teraz. Ale tez nie wyobrazam sobie znowu przerabiania tego wariatkowa z niespaniem, wieczna praca, wiecznym brakiem czasu na wszystko i zniecierpliwieniem braku wystarczajacego czasu dla poczucia spelnienia macierzynskiego. No i nie widze siebie z trojka dzieci. Wole skupic sie na naszych Dwóch Cudach i oprócz ogromu milosci dac im wszystko co mozemy dac poczawszy od pelnej uwagi, poprzez cudne dziecinstwo az do znakomitej edukacji. Mam nadzieje, ze w miedzy czasie nasze malzenstwo nabierze sily a nie zgnije gdzies tam w srodku, ale póki co nawet nie mam nastroju ani sily do rozstrzasania tlacych sie drobnych problemó w sferze s. Choc zastanawiam sie na jak dlugo wystarczy mi cierpliwosci. Ja mialam wyrzuty sumienia, ze czulam motylki w brzuchu za kazdym razem jak mielsimy spotkac sie z naszym treneremnaa silowni a w miedzy czasie ten swintuch wypisuej rozne swinstwa w necie i to powiem Wam....bo w sumie komu innemu mam powiedziec!!...ze nie tylko z kobietami.
A na portalu na ktorym wypisuje rzeczy figuruje jako BI.
No nic...sscisnelam to w zarodku, spokojnie sobie z boku obserwuje a jak poczuje potrzebe to wloze kij w mrowisko i zaczne sie przygladac z bliska i aktywniej monitorowac, instalujac np keylogera na jego kompie i tablecie. Narazie jednak musze ochlonac. Doszlam do wniosku, ze nie mam zamiaru nic zmieniac ani psuc, bo po pierwsze DZIECI, po drugie BALABYM SIE ewakulowac ze statku a po trzecie..nie po to 8 lat klepalam biede, zeby teraz jak w koncu maz zacznie zarabiac jak na lekarza przystalo np bawic sie w odchodzenie od niego czy start od nowa. Nie. W dupie to mam szczerze powiedziawszy. Teraz najwazniejsze sa dzieci. A jak bedzie trzeba to zorganizuje sobie dyskretnie zycie erotyczne.
Choc wkurza mnie, ze to nie tak mialo byc...Miala byc piekna bajka, love me tender itp A tu taka przykra niespodzianka. Powiecoe...pogadaj z nim. Ale co mi powie? Napewno, ze zle przeczytalam, albo ze zle zrozumialam kontekst, albo ze to wogole nie jego konto i nie jego zdjecia i nie jego mail ktorego podaje wkonwersacji. Trafil cwaniak na cwaniaka i klamczuch na klamczucha jednak pakt byl taki ze wzajemnie mamy sie nie oklamywac. heh naiwnosc.. no ale koniec tematu...
Teraz o najwazniejszych!
Ptysie rosna jak na drozdzach. Chris wazy juz 7.5kg a Sophie 6.5
Charakterki nadal sie ksztaltuja tak jak na poczatku, czyli synus jak tatus: spokojny i zrównowazony, ciagle usmiechniety ale cicha woda bo jak sie wkurzy to iskry leca. A córeczka roziskrzona jak mamusia, z ostrym charakterkeim ale tez usmiechnieta i cudowna. 
Od jakiegos czasu juz podjadaja troche kaszki. Zamawiam z Polski bo tansza i smaczniejsza. Tutaj sa tylko dwa smaki dla dzieci od 4 mies. Wiem,z e tak nie powinno sie ale dwa razy dziennie dosypuje troche bezmlecznej kaszki do mleczka i wetdy jest radosc na calego! W weekend Mali Szantazysci wogole nie chcieli jesc mleczka i wyszlo ze wiekszosc posilkó byla z kaszka i Chris przeplacicl to bolem brzuszka w srodku nocy, wiec teraz detoks kaszkowy. I wszystko wrócilo do normy. Zrozumialam, ze to ja mam dyktowac reguly a nie Maluchy.
Mama juz sie tak Ich nie boi i naprawde pomaga duzo. Glownie trzymajac jedno na sobie na brzuchu, a drugiemy smoczek w ustach - wtedy ja moge popracowac. Maz jest wspanialym, wspanialym tata. Lepszego nie moznaby bylo soebie chyba wymarzyc. Jak sie uda mu przebudzic z glebokiego snu
to nawet w nocy wstaje, zrywa sie na rowne nogi i po wycalowaniu daje ze mna mleczko, a w weekendy nie przepusci ani jednego karmienia. Jezdzimy na wycieczki, mamy nosidelka, chodzimy na spacery....SIELANKA.
Ja chwilami zapominam o tym co przeczytalam i jest miodzio.
OO! Wlasnie przyszla paka z txm24
Low cost...ale coz..zbyt szybko Dzieci rosna zeby chodzily w luksusowych ubrankach a póki co portfel tez nie pozwala na luksusowe ubranka. Po zatym nei bedziemy wychowywac malych Snobków! Cos tam firmowego moga miec ale uwazam, ze liczy sie zeby bylo ladne i mile w dotyku a nie z luksusowa metka..nie?
Ok..musze pedzic bo juz awantura. Powinny jesc o 12
Buziaki ...wroce niebawem.
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2016, 12:24
Za nami 18.maja czyli zaczynamy 4ty miesiac od daty kiedy mialy sie urodzic. Jest Bosko!
sa oczywiscie ciezkie chwile..glownie zwiazane z buntem do mojej pracy bo ciagle bym chciala sie przytulac, glaskac, calowac, sciskac i dbac o Misiaki a czasem padajac na nos jeszcze ma ze 4 godziny pracy. No ale nie narzekam, bo lepiej miec cos do zrobienia niz plakac ze nie ma kasy. Po zatym od przedwczoraj mam luzniejsze dni wiec wczoraj nawet wybralismy sie w koncu na dluuugi, bez pospiechu spacer praktycznie dookola miasteczka. Jak tutaj pieknie! W koncu czuje, ze TO JEST TO i ze znalezlismy nasze miejsce. Widze nas tutaj za rok,z a dwa, za dziesiec lat, za 20. Myslimy o kupnie domu. Jak tylko maz dostanie kontrakt na czas nieokreslony to bedziemy sie rozgladac za domem lub dzialka. Wolalabym chyba gotowy dom...takie trutaj sa zgrabne i piekne..bo mam wrazenie, ze budowa nowego domu wiaze sie z jakims pechem. A musze byc zapobiegawcza bo sa drobne sygnaly ze cos sie u nas dzieje nie tak. Tzn maz jest cudownym tata i wogole cudownym facetem...ale wlazlam tam gdzie nie trzeba i znowu dojrzalam jakies wypsywane glupoty w internecie. Podczas gdy my...kochalismy sie ostatni raz wstyd przyznac...w marcu zeszlego roku. Posucha jak nic. No ale zqawsze ma jakas wymówke, a to mama, a to dzieci spia, a to moze plodny czas a wie, ze ja juz sie boje zajsc w ciaze bo te 5 mies w szpitalu napatrzylam sie na zaplakane matki przygwozdzone do lozka z brzuchem i 2 maluchów w domu. Nie wyobrazam sobie rozstania z moimi Skarbami...nawet w imie nastepnego Skarbu. Przynajmniej nie teraz. Ale tez nie wyobrazam sobie znowu przerabiania tego wariatkowa z niespaniem, wieczna praca, wiecznym brakiem czasu na wszystko i zniecierpliwieniem braku wystarczajacego czasu dla poczucia spelnienia macierzynskiego. No i nie widze siebie z trojka dzieci. Wole skupic sie na naszych Dwóch Cudach i oprócz ogromu milosci dac im wszystko co mozemy dac poczawszy od pelnej uwagi, poprzez cudne dziecinstwo az do znakomitej edukacji. Mam nadzieje, ze w miedzy czasie nasze malzenstwo nabierze sily a nie zgnije gdzies tam w srodku, ale póki co nawet nie mam nastroju ani sily do rozstrzasania tlacych sie drobnych problemó w sferze s. Choc zastanawiam sie na jak dlugo wystarczy mi cierpliwosci. Ja mialam wyrzuty sumienia, ze czulam motylki w brzuchu za kazdym razem jak mielsimy spotkac sie z naszym treneremnaa silowni a w miedzy czasie ten swintuch wypisuej rozne swinstwa w necie i to powiem Wam....bo w sumie komu innemu mam powiedziec!!...ze nie tylko z kobietami.
A na portalu na ktorym wypisuje rzeczy figuruje jako BI.
No nic...sscisnelam to w zarodku, spokojnie sobie z boku obserwuje a jak poczuje potrzebe to wloze kij w mrowisko i zaczne sie przygladac z bliska i aktywniej monitorowac, instalujac np keylogera na jego kompie i tablecie. Narazie jednak musze ochlonac. Doszlam do wniosku, ze nie mam zamiaru nic zmieniac ani psuc, bo po pierwsze DZIECI, po drugie BALABYM SIE ewakulowac ze statku a po trzecie..nie po to 8 lat klepalam biede, zeby teraz jak w koncu maz zacznie zarabiac jak na lekarza przystalo np bawic sie w odchodzenie od niego czy start od nowa. Nie. W dupie to mam szczerze powiedziawszy. Teraz najwazniejsze sa dzieci. A jak bedzie trzeba to zorganizuje sobie dyskretnie zycie erotyczne.
Choc wkurza mnie, ze to nie tak mialo byc...Miala byc piekna bajka, love me tender itp A tu taka przykra niespodzianka. Powiecoe...pogadaj z nim. Ale co mi powie? Napewno, ze zle przeczytalam, albo ze zle zrozumialam kontekst, albo ze to wogole nie jego konto i nie jego zdjecia i nie jego mail ktorego podaje wkonwersacji. Trafil cwaniak na cwaniaka i klamczuch na klamczucha jednak pakt byl taki ze wzajemnie mamy sie nie oklamywac. heh naiwnosc.. no ale koniec tematu...
Teraz o najwazniejszych!
Ptysie rosna jak na drozdzach. Chris wazy juz 7.5kg a Sophie 6.5
Charakterki nadal sie ksztaltuja tak jak na poczatku, czyli synus jak tatus: spokojny i zrównowazony, ciagle usmiechniety ale cicha woda bo jak sie wkurzy to iskry leca. A córeczka roziskrzona jak mamusia, z ostrym charakterkeim ale tez usmiechnieta i cudowna. 
Od jakiegos czasu juz podjadaja troche kaszki. Zamawiam z Polski bo tansza i smaczniejsza. Tutaj sa tylko dwa smaki dla dzieci od 4 mies. Wiem,z e tak nie powinno sie ale dwa razy dziennie dosypuje troche bezmlecznej kaszki do mleczka i wetdy jest radosc na calego! W weekend Mali Szantazysci wogole nie chcieli jesc mleczka i wyszlo ze wiekszosc posilkó byla z kaszka i Chris przeplacicl to bolem brzuszka w srodku nocy, wiec teraz detoks kaszkowy. I wszystko wrócilo do normy. Zrozumialam, ze to ja mam dyktowac reguly a nie Maluchy.
Mama juz sie tak Ich nie boi i naprawde pomaga duzo. Glownie trzymajac jedno na sobie na brzuchu, a drugiemy smoczek w ustach - wtedy ja moge popracowac. Maz jest wspanialym, wspanialym tata. Lepszego nie moznaby bylo soebie chyba wymarzyc. Jak sie uda mu przebudzic z glebokiego snu
to nawet w nocy wstaje, zrywa sie na rowne nogi i po wycalowaniu daje ze mna mleczko, a w weekendy nie przepusci ani jednego karmienia. Jezdzimy na wycieczki, mamy nosidelka, chodzimy na spacery....SIELANKA.
Ja chwilami zapominam o tym co przeczytalam i jest miodzio.
OO! Wlasnie przyszla paka z txm24
Low cost...ale coz..zbyt szybko Dzieci rosna zeby chodzily w luksusowych ubrankach a póki co portfel tez nie pozwala na luksusowe ubranka. Po zatym nei bedziemy wychowywac malych Snobków! Cos tam firmowego moga miec ale uwazam, ze liczy sie zeby bylo ladne i mile w dotyku a nie z luksusowa metka..nie?
Ok..musze pedzic bo juz awantura. Powinny jesc o 12
Buziaki ...wroce niebawem.
Jak w temacie.... zawsze pod górkę
siedzę w pracy i prawie ryczę do monitora. Jak ja mam zajść w ciążę? Jak mam mieć normalną owulację? Jak mam się dobrze trzymać psychicznie i sobie odpuścić czy wyluzować. Już wiem skąd ten niski progesteron. Jak nerki odpuściły, to co innego musiało dopierd.... Odebrałam wyniki tarczycy:
TSH 2,550 (0,280 - 4,300)
FT4 1,09 (0,93-1,70)
anty-TPO 0,30 (0,00 - 5,61)
anty-TG 17,51 (0,00 - 4,11)
07 czerwca mam wizytę u endokrynologa, krótka nadczynność w niedawnym czasie i taki wynik anty-TG to pewnie hashimoto....TSH za wysokie jak na starania o ciążę.
Może ktoś tam na górze nie chce żebyśmy mieli kolejne dziecko?
A może ktoś tam na górze właśnie tak kieruje moimi krokami, żeby było dobrze?
Dlaczego nie może być normalnie? Jestem zła, rozgoryczona, smutna i chciałabym sobie popłakać
św Dominiku daj mi siły na trwanie w modlitwie i wierze, bo co mi pozostało?
Siedzę i ryczę... I to nie dlatego, że jest mi smutno, ale dlatego, że strasznie mnie wzruszają Wasze wpisy. Są piękne, pełne zrozumienia i ciepła. Dziękuję 
Dziękuję, że tu zaglądacie i czytacie te moje smętne wypociny wkoło o tym samym. Jesteście po prostu niesamowite
Skoro wszystkie tak bardzo w nas wierzycie, to nie ma wyjścia i musi się udać. Z takim wsparciem nie może być inaczej 
Ja też często o Was myślę. Sosenko, Rutelko, Ruda Wredna, Apaczko ogromnie się cieszę Waszym szczęściem, z niecierpliwością wypatruję kolejnych wieści z przebiegu ciąży i nowinek z rozwoju Waszych maluchów. Cieszę się, że Wasze przykłady to właśnie te z happy endem. Jesteście dowodem, że jednak można
Kamilam8 o Tobie też cały czas myślę Słonko i wierzę, że będzie dobrze.
Ufająca, mk, Zabayonne, Adin, Nika77, snowhite, margemergi, She Wolf, Martusiu 29, Ewciu85 Wy wierzycie we mnie, a ja całym sercem wierzę w Was. Uda się w końcu nam wszystkim. A potem wszystkie się spotkamy i zrobimy wieeeeelką imprezę i będziemy celebrować nasze szczęście 
U mnie dziś pierwszy dzień nowego cyklu. Cyklu nr 26. @ dziś mnie zaskoczyła, przyszła rano bez żadnego plamienia wcześniej. Nastrój mam dobry, bo na ciąże bez seksu nie liczyłam, a w tym miesiącu nie widzieliśmy się z mężem przez parę dni akurat w środku cyklu. Przez ten czas bez starań trochę odpoczęłam od tej comiesięcznej spiny. Może w tym miesiącu zaczniemy starania, ale muszę przyznać, że jest we mnie jakiś taki lęk. Dalej czekam też na decyzję odnośnie tej ewentualnej nowej pracy.
Wczoraj spędziłam bardzo miły dzień. W tą niedzielę moja kochana chrześniaczka ma komunię i tak w sumie w ostatniej chwili dowiedziałam się, że bardzo chciałaby rower. Ruszyłam więc na poszukiwania i udało mi się kupić fajny model w przystępnej cenie i jeszcze w jej ulubionych kolorach. Na pewno będzie zadowolona, cudownie jest móc spełnić czyjeś marzenie
. Rower od razu zawiozłam do mojej przyjaciółki, żeby już w niedzielę się z nim nie gramolić. Rodzice schowali go na razie i dostanie dopiero po komunii. Oczywiście jak już u nich byłam, to przyjaciółka nie wypuściłaby mnie do domu bez kawy i małych ploteczek. Moja chrześniaczka ma jeszcze dwie młodsze siostry, uwielbiam się z nimi bawić, a dziewczyny to są takie kochane przytulaski. Wymęczyły mnie trochę, ale dały mi też dużo pozytywnej energii
. Teraz się spotkam z nimi w sobotę, żeby trochę pomóc tej mojej przyjaciółce w przygotowaniach. Cieszy mnie to bardzo, fajnie jest czuć się komuś potrzebnym 
Buziaki dziewczyny i miłego weekendu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2016, 14:30
Ciąża zakończona 19 maja 2016
18dc 3dpo
Miałam odpoczywać, ale tradycyjne mam milion zajęć, ogarniam wszystko, a w rezultacie wszystko zaczynam i potem dokładnie dokończyć nie mogę..
Spostrzeżenie z ostatnich kilku dni.. Zdecydowanie bardziej wolę spotykać się z nieznajomym, którzy nic nie wiedzą, niż z osobami, które wiedzą, ale nigdy nie zrozumieją.. Dziś spotkałam się z przyjaciółką.. Od jej głupiego tekstu w święta nie mogę się ogarnąć.. Podpytywała co u nas, jak się czuję.. Zbywałam ją tekstem w stylu ok.. Parę razy próbowała, ale na prawdę nie potrafię.. Weszło potem na temat ogarniania spraw urzędowych.. Powiedziałam, że ja wolałabym ich nie ogarniać.. Tylko sytuacja mnie do tego zmusi.. Przyjaciółka nie zrozumiała do końca.. I wyrzuciłam z siebie, że sytuacja która mnie zmusi do ogarniania tego to adopcja.. Zamurowało ją.. Wydaje mi się, że ja do niej mówię, ale ona do końca nie ogarnia sytuacji.. Ciekawa jestem czy załapała, że nie chce rozmawiać przez jej brak zrozumienia.. I czy w ogóle coś zauważyła.. Na bank jest w szoku..
A z tematów staraniowych, boli mnie codziennie brzuch jak na @ od trzech dni.. Nigdy tak nie miałam po owulacji.. Dziwne??
Wzielam sarcie do dzieci! w koncu znalazlam grupe blisko nas i to na dodatek nie platna! daje sie tam funta czy dwa ale bardziej z wlasnej woli bo nie trzeba. Przez dwie godzinki siedzialam rozmawiajac i pijac kawe a dziecko zapomnialo o moim istnieniu
wiec mysle,ze pojscie do zlobka na 4 godzinki dziennie dla sarci nie ebdzie jakims mega problemem 
1-2 maja bylismy mega chorzy, sarcia miala tylko leciutki jednodniowy katarek a dzisiaj sie leje z noska i temp skacze
biedulka moja kochana. Najgorsze,ze wtedy chce tylko do mamusi i najlepiej ja nosic caly dzien....brzuch mam najmniejszy z 3 ciaz na tym etapie ale Sarka wazy 15,8 kg!!!a ma 13 m wiec lekko sie jej nie nosi i dlatego mam pisk i placz w domu albo musze z nia siedziec przytulona ogladajac bajki po raz tysieczny
Tu sarka kolo dzieci...najmlodsza z grupy, inne dzieci w tle 2,5 do 3 latek a moj wielorybek wyglada tak jak one
tzn wzrostem bo jest napewno szersza 


Najgorsze jest to,ze od 3 dni prawie nie spimy..myslalam,ze to zeby tylnie ida bo mega gleboko pcha paluszki, ale to sie choroba rozwijala....dzieki Bogu za matczyne przeczucie! wczoraj miala miec szczepionke na 13 miesiecy i zadzwonilam 2 godz przed wizyta,zeby odmowic bo nie chcialam,zeby sie meczyla ze szczepionka i z zabkami, choc nie bylam pewna czy to zabki...i masz dzisiaj goraczka i katar! tak sie ciesze,ze odmowilam bo bylaby masakra...wczoraj przespalismy sie tylko od 1,30 w nocy do 7 rano, jak dalam jej nurofen....chodzimy jak zombie a do pracy trzeba...jeszcze wolnego niet..wolne mielismy 1-2 maja ale wymuszone przez chorobe wiec sie nie wypoczelo wogole
a teraz jak poniedzialki mielismy zawsze wolne tak nastepny wolny poniedzialek wypadnie nam dopiero w pierwzy poniedzialek czerwca..nie da rady inaczej bo za duzo klientow mamy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2016, 18:00
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.