32 dc.
czekam na okres...
no jak na złość nie przychodzi. 29dc odstawiłam luteinę i estradiol wiec dziś rano powinnam przywitać @. A tu cisza... brzuch nie pobolewa, nic się nie dzieje. No jak na złość. Na jutro na 14:00 mam wizytę w klinice. Jak do tego czasu nie dostanę to muszę ją przełożyć.
Nawet przez myśl mi przeszło, że może bete zrobiłam za wcześnie i może się udało dlatego @ nie przychodzi.
No no... ta głupia nadzieja.
No nic czekam dalej, jak do jutra nie przyjdzie zrobie test i przełoże wizyte w klinice.
7 czerwca wracam do pracy.. Nie udało się w tym cyklu, znowu.. Syn w kółko chodzi i pyta dlaczego wszyscy mają brata a on jeszcze nie.. We wrześniu idzie do pierwszej klasy. Zupełnie nie takie marzenia miałam.. Jak byłam nastolatką czytałam typowe gazetki typu Bravo Girl. Były w nich listy typu "moi rodzice się rozwodzą, ratunku co robić". Myślałam wtedy "jak dobrze, że mnie to nie dotyczy". Kiedy byłam starsza, czytałam już pisma kobiece. Tam też były listy "rozwodzę się, ratunku co robić" i pomyślałam sobie dokładnie to samo (bo przecież miałam 23 lata i super męża).. Kiedy już przeżyłam i jedno i drugie, czyli rozwód rodziców, potem swój ślub i kilka lat później swój rozwód, poznałam obecnego męża. Zeszłam w ciążę. Przeczytałam w internecie artykuł o poronieniach, jak trudno z tym sobie poradzić.. Zgadnijcie, co wtedy pomyślałam? I niestety po paru tygodniach też mnie to spotkało.. Już nigdy w życiu nie powiem, że coś mnie nie dotyczy... Myślałam, że skoro 7 lat temu zaszłam za pierwszym podejściem, i teraz też za pierwszym, to po poronieniu również nie będzie problemów. Tym bardziej mnie to złości i frustruje, że już 7 cykl zaczynamy bez powodzenia! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2016, 09:25
Dlaczego akurat mnie to spotkało?????
Na widok kobiet z wózkiem chce mi się płakać... pomału tracę nadzieje że i ja będę matką 
No ile można sikać do plastiku?
gdybym nie była w ciąży, to bym pomyślała, że jestem w ciąży,
ale nie.. wykres na to nie wskazuje.
Tylko okres ostatni jakiś krótki, za krótki i zbyt skąpy, ciągłe mdłości, ból brzucha jak na okres
i te zapachy- ciągle coś czuję, a to trociny, a to kwaśne zapachy.. I niby jestem przed owulacją, śluz płodny w każdym razie. Czy można się tak czuć przed owulacją?
a.. i jestem w 12dc.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2016, 09:59
5 dni po.
Kolejny dzień nakręcania się.
Wstaję i pierwsze co robię to mlę, mlaskam, jak taka krowa. I nic!
metaliczny posmak w ustach? BRAK!
jakiekolwiek mdłości? BRAK
bolące sutki? TAK, TAK 
Bezsenna noc, zasnęłam po dwóch godzinach przewracania się. Nienawidzę takich nocy, a rzadko takie bywają, bo przeważnie zasypiam zanim przykryję się kołdrą.
Ale uratował mnie usypiacz, dziś trafił się wyjątkowo sentymentalny film - Harry Potter
, zasnęłam po 5 minutach, uff.
Plan na dziś:
Ponarzekać Ł., że pojechał do rodziców, a jestem sama w domu.
Pomyśleć o Skrzacie
Zjeść pyszne śniadanie z owsianki i bananów (pychota!)
Pomyśleć o Skrzacie
Ovu
Skrzat
Ovu
Msza Święta
Skrzat
hmm nauka?
Wstałam zrobiłam siusiu i poszłam sobie do komputera.Posiedziałam może z 10min i czuje coś mokrego idę do łazienki a tam podbarwienie krwią więc to chyba okres... chyba - głupie łudzenie się. Na pewno okres.
1 dzień cyklu rozpoczęty
Odpowiadam na pytanie dotyczace wyboru dawczyni
W Polsce takie banki ulokowane są przy osrodkach leczenia nieplodnosci i prowadzących procedurę ivf.. Z tego co mi wiadomo dawczynie komórek to zazwyczaj kobiety, ktore starały się o swoje malenstwo i bardzo dobrze zareagowały na stymulację.. Pobrano od nich więcej niż 9 komórek.. Zgodnie z polskimi przepisami tylko 6 mozna zapłodnić, co z resztą decyduje kobieta.. Może zamrozić "na później" albo oddać takim parom jak my..
W naszym ośrodku określamy moje cechy wyglądu: wzrost,kolor oczu,włosów,typ budowy i na tej podstawie ośrodek wybiera najpodobniejszą dawczynię.. Mamy również określić czy dawczyni ma mieć taką samą grupę krwi.. Ponoć nie ma to wpływu na ewentualmą ciàżę.. Wydłuża lub skraca czas oczekiwania..
Czytałam również o ośrodkach w których sami wybieramy dawczynię, jednak podane o niej informacje niczym się nie różnią od tych które podajemy w obecnym ośrodku.. W ośrodkach tych nie ma również kolejki,ale cena jest dwa razy taka jak u Nas,a to już dla Nas blokada..
Dawczynie są przebadane pod względem genetycznym, wirusologicznym itp...
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2016, 11:33
25dc, 11dpo
Temperatura leci na łeb, na szyję, a w głowie zaczęła rozbrzmiewać pewna znana piosenka Elektrycznych Gitar: "to już jest koniec, nie ma już nic...". Porzuciłam wszelką nadzieję, że coś się z tego cyklu "wykluje". Za ok. 2 dni powinien wystartować następny cykl. Muszę czym prędzej nabyć zaleconą lamettę oraz umówić się na 13-14.06 na USG w klinice, celem określenia stopnia przyrostu pęcherzyków i wyznaczenia dnia inseminacji:/
Dzisiaj czeka mnie jeszcze rodzinna impreza, gdzie wszyscy oficjalnie zostaną poinformowani o 2 ciąży partnerki szwagra. Zupełnie nie mam ochoty udawać się na nią
Teściu jak go znam, będzie podskakiwał z radości, rzucając przy tym pytaniami w naszą stronę o to kiedy doczeka się wnuka od nas... Skoro i tak już nie jestem w ciąży to może mogłabym sobie choć wypić lampkę wina na uspokojenie? Gdy tylko myślę o tym spotkaniu mam na wino wieeelką ochotę... Wyrzuty sumienia pewnie jednak nie pozwolą mi tego zrobić do czasu przypieczętowania własną krwią 1 dnia nowego cyklu. Będę tam siedzieć jak skazaniec, zmuszając się do sztucznego uśmiechu, by nikt się nie domyślił, że mamy jakieś problemy:( Nie chcę ich litości i porad. Sama wiem dobrze co powinniśmy robić. Co za paskudny dzień!
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2016, 11:34
Zrobiłam rano test. W sumie bez nadziei, bo wczoraj temperatura spadła. Ale dziś zobaczyłam, że trochę odbiła, więc znów gdzieś tam z tyłu głowy pojawiła się myśl, że może jednak jestem w ciąży. Test wyszedł negatywny. Ale zrobiłam dokładnie to samo, co kropka_, spojrzałam na test jakieś 2 godziny po jego zrobieniu i widzę drugą kreskę!!!!!! Ja wiem, że po takim czasie test jest już nieważny, cały czas to sobie powtarzam, ale u innych nierzadko wskazywało to ciążę. Nie chcę się nastawiać, bo wczoraj już sobie trochę popłakałam i nie chcę znów tego robić. Misiowi nic nie mówię, bo on nawet nie wiedział, że mam test (uważa, że testowanie przed @ jest głupie). Jenyyyy, co za emocje. Byle do... środy?
10 tydz(9 tydz i 3dz)
och coraz bardziej zaczynam sie stresowac! chciala bym byc juz po 12 tygodniu i wiedziec ze dzidzius jest zdrowy! wiem ze 12 tydzien nie daje zadnej gwarancji ale moze moja psychika troche odetchnie!Tak sie boje! Objawy ciazowe jak najbardziej na miejscu wymiotuje codziennie mdli mnie i caly czas chce mi sie spac! Ale kazde zalatwienie sie i juz sie boje zeby za mocno nie przec i zeby krwi nie zobaczyc! Wczesniej jakos tak sie nie stresowalam, ale po tym usg sie steruje bo zobaczylam naszego dzidziusia i realnie dochodzi do mnie ze jestem w ciazy! Boze chron mojego maluszka on musi byc zdrowy! Nie wazne czy to chlopczyk czy dziewczynka! W srode mam pierwza wizyte w szpitalu i czekam na nia jak na szpilkach!
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2016, 10:50
I znowu to samo. miałam nie pisac o tym jak jest zle, ale emocje gdzies musza znalezc ujście. nie ma tyg bez awantury. I wiem ze czesto ja zaczynam ale czym zasluzylam na takie traktowanie? Zero szscunku, chyba milosc poszla w piz.. i takie slowa, kuz nie pierwszy raz. A w tych oczach, ktore kiedys dawaky ukojenie, poczucie bezpieczeństwa -teraz mienawisc. I tylko Fifiego szkoda. Ze ciagle musi patrzeć na placzaco mame. I co z tego, ze dzis udaje ze ok. Ja zapamiętam to, co wczoraj mowil. Za bsrdzo bolalo.. to nie moj maz. To obcy człowiek. I jie widzi, ze ja nie daje rady. Ze placze. Ze dziecko sie denerwuhe. Pan i wladca najważniejszy. Przelal czare goryczy. Nigdy nie będzie tak, jak kiedys. To, co było, gdzieś przepadlo. Utracilismy siebie. Zyjemy obok. Jak sąsiedzi. Kocham, ale ta miłość zaczyna coraz bardzuej bolec. I znowu sama.. czuje sie jak samotna matka i tak tez pewnie sie stanie.
Jak myslec o ciazy jak tu organizm swiruje
... co prawda od 2013 w czerwcu mam jakies jazdy, zobaczyny jak za miesiac... chociaz mysle nad zskupem nowego termometru, moze ten sie zepsul...
Mi najmocniejszy z testów wyszedł w piątek więc tak myślę że piątek ewentualnie sobota jest ok bo jak zrobiłam w sobotę był już słabszy wynik
skoro wszystko ok to powracamy z gimnastyką
polecam, pomaga na ból pleców, oczywiście delikatnie z rozwaga i w miarę możliwości
. Ja podpatrzyłam trochę ćwiczeń na filmikach na YT.
ale miły dzień
mąż zabrał mnie na randkę na obiad do restauracji gdzie mieliśmy wesele
mmm... tak miło
i na spacer po mieście.

Długo wahałam się czy rozpocząć Pamiętnik już na fioletowej stronie mocy
Od początku mam obawy, czy nie za bardzo się przywiązuję, co jeśli stracę tą ciąże? To dopiero 6 tydzień, wszystko może się zdążyć więc może nie warto tak świrować? Z drugiej strony - kiedy jak nie teraz?
Puki co o ciąży wiem tylko ja i mąż. Nie wytrzymamy do 12 tygodnia, to wiem na pewno. Stwierdziliśmy że powiemy rodzicom w następnym tygodniu. Powinni wiedzieć.
Wrzucę dziś zdjęcia testów ciążowych i pierwsze zdjęcie brzuszka 
Rozpiera mnie energia, nie mam mdłości. Oprócz bólu brzucha, niezbyt intensywnego nic się nie dzieje z moim ciałem. Poczekamy zobaczymy 
Dziś podobno Dzień Przyjaciela 
Zostawiam więc buziaki i serdecznie pozdrowienia dla moich wiernych przyjaciółek, i dla wszystkich moich dobrych Duszyczek

Przyjaciele są jak ciche Aniołki, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła opadają...
Tak właśnie jest, wiele razy podnosicie mnie z samego dnia...
Dziękuję 
Tak myślałam ale nie!!!
No i niestety dziś 1szy dzień @.
Znów przyszła cholera.
Ale może to i lepiej, właśnie rezygnuję z pracy i tak to byłabym w konsternacji co robić.
Od nowego cyklu zmieniam lekarza, może okaże się cudotwórcą i znajdzie lek na moją niemożność zachodzenia w ciążę. Panie Boże miej go w swojej opiece to musi być naprawdę facet o silnych nerwach do mojego pesymistycznego nastawienia;)
Pracowity weekend, klasówki, klasówki, klasówki, ćwiczenia, ćwiczenia, zeszyty, zeszyty - no tak, koniec roku szkolnego. Jutro hospitacja. We wtorek wycieczka, powrót wieczorem. Przez to mało myślę o cyklu. Jest porąbany, to widać. Właśnie wyczytałam na jednym z pamiętników, że jest coś takiego jak LUF, zespół luteinizacji niepękniętego pęcherzyka jajnikowego. Może ja to mam. Kilka podejść do owu i dupa. Długie cykle. Może po wynikach i wizycie u endo będę wiedziała więcej. Może powinnam zrobić badanie poziomu prolaktyny podstawowe i po obciążeniu?
Niby nie myślę o cyklu, ale jednak wciąż mam to z tyłu głowy.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.