Dziękuję dziewczyny za miłe słowa :) Wasze wsparcie to naprawdę dużo dla mnie :) Dzisiaj zdecydowałam się z kliku powodów zostać w domu i emocje które mi dzisiaj towarzyszą to tylko ekscytacja i wielki optymizm :) Wierzę, że się uda, gorąco w to wierzę że dzisiaj wprowadzi się do mnie na 9 miesięcy mały lokator :)

JaAneta89 Aneciowy pamiętnik 7 września 2016, 13:44

Popłakałam sobie wczoraj i od razu zrobiło się lżej na duszy. Powróciła też wiara, że zostanę mamą.
W tym cyklu po owulacji będę badać progesteron, a na początku przyszłego (o ile nadejdzie) tsh, lh, fsh, ft3 i ft4. Na 18. października zapisałam się do ginekologa. Będę tuż przed owulacją, więc sprawdzimy też, co tam słychać na jajnikach. Lekarka ponoć jedna z najlepszych, więc wiążę z nią duże nadzieje :) Zamówiłam dziś testy owulacyjne, w sumie nie wiem po co, bo wydaje mi się, że owulacje mam wtedy, kiedy wydaje mi się, że ją mam, no ale może jednak się mylę i występuje ona w innym terminie. Chcę to sprawdzić, więc będę namiętnie sikać w tym cyklu :P
Młodsza siostra miała w zeszłym tygodniu wizytę u ginekologa. Wszystko jest OK. Mam wrażenie, że ona wie, że my się staramy, że ten temat jest dla mnie drażliwy, dlatego też go nie podejmuje, bo o wizycie dowiedziałam się nie od niej, a od mamy.

13 dc (niedziela) PUNKCJA 9:30

Poszło szybko, ale późniejszy czas po narkozie wyrwał mi dzień z życia.
Embriolog powiedziała, że jest 6 kumulusów (z 12 pęcherzyków). Na pewno są w nich komórki, ale czy są dojrzałe trudno powiedzieć, bo są oblepione czarnymi komórkami ziarnistymi. O.o
Czarnymi? O co chodzi? Jakieś murzyńskie? Jaaaaaaa.

Dopiero po oczyszczeniu będzie wiadomo ile dojrzałych. No nic, popłakałam się ze szczęścia, że organizm w ogóle zareagował na taką końską dawkę leków. (Całą stymulację źle znosiłam! Ciężkie zmęczone nogi, mdłości, wzdęty brzuch, ból brzucha, żołądka.)

Poleżałam trochę i do domu.
W szpitalu już się zaczęło samolot, nudności. Chciałam umrzeć. Na samo wspomnienie mi niedobrze.
Do domu ledwo doczłapałam! Głowa mi pękała. Dawno takich mdłości nie miałam.
Około godz. 15 wstałam na rosół. I to był mój koniec. Dosłownie 2 makarony chapnęłam. W łazience prawie zemdlałam. Dobrze, że mąż był w domu. Nic już nie zjadałam tylko poszłam dalej spać. Mdłości odpuściły dopiero ok. 19.

Straszne. Mam nadzieję, że przy usuwaniu polipa tak nie będzie. Pierwsza punkcja była z bólem głowy, ale mogłam coś zjeść. Po drugiej czulam się na tyle dobrze, że pojechałam na sushi. Tym razem masakra. Wieczorem mąż skołował mi imbir marynowany i on też trochę pomógł.

We wtorek mają dzwonić ile mamy komórek. I za kolejne 2,3 ile mamy zapłodnionych do mrożenia, bo transfer jest odroczony.

Mam się zgłosić na początku następnego cyklu, żeby ustalić termin morderstwa polipa!

Dzisiaj siedzę jak na szpilkach i na każdy dźwięk telefonu mam zawał czy to nie ze szpitala, że jednak lipe mamy (tak było w 2 podejściu).
No nic czekamy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 czerwca 2016, 14:04

Beta z 13 dpo- 150
Beta z 16 dpo- 630
Przyrost 160%
Mam nadzieję że to dobre rokowania :)

no i mamy kolejny 1dc, poprzedni zakończył się niespodziewanie w 25dc.... coś mi się konkretnie pochrzaniło, moja faza lut. jest coraz krótsza i koniecznie coś z tym trzeba zrobić. Wynik posiewu męża - JAŁOWY!!!!! Super :) :) :)

Zawieszamy starania na kolejny cykl lub nawet dwa ja po robię badania dowiem się serio co i jak a mój M tez idzie do lekarza :) po za tym mój M stwierdził, że na czas remontu domu jak dostaniemy kredyt nie będzie czasu na <3 bo remont robimy sami z teściem :) więc z miesiąc 2 przerwy :) dobrze nam to zrobimy odpoczniemy od myślenia o dziecku a zajmę się wybieraniem wszystkiego do domu :) jestem dumna, że tak zadecydowaliśmy :)
Czas się wziąć za siebie tak porządnie. Siłownia, trochę diety i znów będzie ta sama kondycja co kiedyś tyle samozaparcia i chęci nigdy nie miałam by było dobrze :)

https://www.youtube.com/watch?v=QONVcxBAfy8

Jutro idziemy na glukozę, bleh.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 czerwca 2016, 17:15

Jutro 15.30 transfer!!! Komóreczka podzieliła się, wszystko idzie zgodnie z planem :)
To nie pierwsza dobra wieść dzisiaj, bo znalazłam kluczyki do auta które zgubiłam w piątek. Ale ta jest zdecydowanie najlepsza :)
I teraz znowu ten dylemat: iść na to l4 czy nie? Dzisiaj pomaszerowałam do pracy na nogach i powiem szczerze, że poczułam po tym wysiłku trochę podbrzusze. Teraz mam auto, ale sama nie wiem... I tak wszystkie sprawy w pracy mam już pozałatwiane na ten rok.

Już 2 dzień mi się nic nie chce, co zrobić, żeby mi się chciało? :(
Wczoraj po spacerze wrócił okropny ból krzyża, ledwo po południu chodziłam...
Jakaś taka nie do życia jestem, może to wina pogody? zmęczenia? A no i mdłości wracają. Nie są to te z 1 i 2 trymestru, ale są.

Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 13 czerwca 2016, 17:53

Dokladnie dzis skonczylabym 3 miesiac (...) Jestem silniejsza niz kiedykolwiek, tylko Pan moze dac tyle sil i tak silna nadzieje po takiej stracie i wciaz otwieram rece do Niego i serce mam otwarte, cieszac sie z cudow wokol nas <3

Modlitwa o ufność!

Panie Jezu Chryste – wierzę, że mnie kochasz.
Wierzę, ale jednocześnie proszę - zaradź memu niedowiarstwu.
Mój umysł przyjmuje to, że chcesz wyłącznie mego szczęścia.
Moja wola chce zgadzać się tylko z Twoją wolą, w której odnajduje pełnię życia.Jednakże w moim sercu panuje lęk przed Tobą. Jestem wewnętrznie sparaliżowany i niezdolny, by Cię kochać. Panie Jezu, proszę usuń ze mnie jad szatański, który każe widzieć w Tobie zagrożenie. Jezu, uwolnij mnie z lęku przed miłością i obdarz łaską ufności wobec Ciebie. Jezu, daj mi siłę do pokonania kłamstwa upatrującego osiąganie szczęścia w spełnianiu namiętności ciała. Odbierz mi serce niewolnika i najemnika, a daj serce dziecka Bożego. Przytul mnie na nowo do Swego serca i naucz kochać. Pozwól patrzeć z czystą miłością i bezinteresowną empatią. Panie Jezu, obdarz mnie łaską dobrej spowiedzi i utwierdź w łasce uświęcającej. Amen.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 czerwca 2016, 13:25

Pinka. Piąty transfer 8 października 2018, 16:41

19dc

Nic sie nie dzieje. Nic mnie nie boli, jajnik nnie nie ciagnie. Czuje sie dobrze, mam nawet sporo energii.

Poza tym dostalam opryszczke na ustach. Miewam ja dosc czesto choc ostatnio goscila u mnie ok 4 miesiace temu. Bywalo, ze mialam trzy w przeciagu 1 miesiaca. Jedna sie goila i wychodzila nastepna.
Lekarze twierdza ze taka moja uroda-nie ma lekarstwa na to obrzydlistwo.

Wczoraj zakonczylismy z mezem serie <3. Byl to niezly maraton, bardzo wycienczajacy.


Roza86 NIEZAPISANA KARTA 13 czerwca 2016, 20:24

W tym cyklu, spokojnie, spokojnie, spokojnie... Notuję temperaturę, obserwuję śluz, pewnie, jak dostanę wyraźniejszy sygnał od organizmu, zacznę używać testów owulacyjnych, ale nie szaleję. Szczerze... to nie wiem nawet w jakim dniu cyklu jestem! Czy to siła charakteru, czy raczej prozaiczny brak czasu? Nie wnikam.... grunt, że jest... spokojnie :)

Czerwiec to mój ulubiony miesiąc. Miesiąc wielu zmian, ciepły miesiąc, miesiąc radości, oczekiwania i miłości... Miesiąc moich urodzin!!! :D W tym roku są to okrągłe 30-ste urodziny. Od ponad tygodnia trwa moje świętowanie! Zaczęło się od rewelacyjnego przyjęcia-niespodzianki!!! Później już tylko lepiej, rodzina, przyjaciele, zewsząd płynące życzenia i... prezenty ;) Pewnie można się domyślić, jakie życzenie wypowiedziałam, zdmuchując świeczki? ;) Oby się spełniło! Mam zamiar sprawdzić to jeszcze w czerwcu, dlatego zostaję wśród czerwcowych staraczek!!!

Piszę tak zwyczajnie, trochę sentymentalnie... ale tak właśnie teraz czuję...

U mnie 7dc jeszcze lekkiej krwawienie jest.... mam nadzieje ze się nie będzie dłużej .. a teraz zaczynam si ę martwić czy dostanę okres za miesiąc czy znowu będę musiała x dni czekać ..bo na owulacji raczej nie liczę w tym miesiącu. Od jutra zaczynam mierzyć temp.

co do diety polubiłam pić czerwona herbatę :) nawet nie slodzona. A jak najdzie mnie ochota na coś słodkiego to jej 2 kawałki czekolady gorzkiej minimum 70% bo ma naj niszy wskaźnik ig ale przy kupnie sprawdzam skład i odkładam odrazu rzeczy które maja w składzie syrop glukozowo-fruktozowy.


jak mam chwilowe załamania w diecie to myślę dla dlaczego i dla kogo to robie

dla siebie by być zdrowsza
dla męża
i dla przyszłego maleństwa o którym marzymy.

Dziś mąż przywitał mnie takim zdaniem: "Oj myzso, znów okres dostałaś". Wiem, że nie chciał być niemiły, nie chciał mnie zdołować. Wiem to na pewno. Po prostu bardzo pragnie i za każdym razem nici z tego wychodzą :( po wszystkim pojechał do pracy a ja zdołowana zjadłam śniadanie i też poszłam do pracy. Cały dzień tak naprawde nie myslałam o niczym innym, jak o tym co mi dziś powiedziła.

basia1614 wielkie nadzieje... 13 czerwca 2016, 22:25

Dziękuję!


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 czerwca 2016, 22:25

judith tylko bez paniki :) 7 września 2016, 14:31

Ciąża zakończona 7 września 2016

Ciąży nie było. Był jeden pseudopozytywny test i okres.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2016, 14:36

pendzel Muszę się wygadać 13 czerwca 2016, 19:48

Zaczynamy rocznicę - dziś smutno i deszczowo:(
Jestem bardzo zła i jednocześnie smutna bo w lipcu mieliśmy mieć pierwszą wspólną wizytę u lekarza - miała zobaczyć mojego K. i zlecić badania. Ja miałam wykonać dwie serie badań, których przez mnogość meandrów życiowych nie udało mi się zrobić. Dwa cykle poszły na marne. Bez badań nie mam po co iść bo szkoda kasy. Więc znowu o kilka miesięcy odsunie się wizyta..... w sierpniu idę do szpitala na drożność jajowodów - czego bardzo się boję. Znowu muszę robić posiew, zero przytulańska przez półtora miecha więc kolejne dwa cykle do dupy...... a mieliśmy jechać na urlop i tam "odpcząć" co miało pomóc... eh. Na Openera też nie pójdziemy bo nie ma kasy.... qrwa!!!!!!! Czarna seria.
Ostatnio nawet ppojechałam na te badania, miał ze mną jechać K. ale dwa dni przed okazało się, że nie może. Pojechał mój tata (musi być 22-23 dc) zarejestrowałam się dwa tygodnie wcześniej na konretną h. Oczywiście zostałam sama, było już późno, ja bez śniadania, latałam i szukałam, nie znalazłam mojej umówionej godziny na monitorze a przede mną 30 osób. Nie było czasu tyle czekać więc wróciłam do domu rycząc na całe gardło. Dobrze, że mieszkamy na zadupiu to sobie mogę ryczeć na ulicy.
Nie ogarniam moich tempek, śluz pokazuje co innnego, eh.... szkoda gadać.
Teraz nici z cyklu bo było dużo zamieszania przy ovu i nawet nie wiem kiedy dokładnie była, a nawet jeśli to nie mieliśmy sochoty i siły na przytulania z K. Do dupy. Do dupy. Do dupy.....

Dzisiaj byłam ponownie na izbie przyjęć.
Porobili mi badania i wygląda no to, że wszystko się dobrze układa. Jama macicy się oczyściła.
Endometrium ma grubość 7mm, betaHCG 243,4.
Morfologia trochę mi się pogorszyła, dostałam żelazo+kwas foliowy do łykania na 15 dni.

Do mojej lekarki mam się zgłosić po okresie, do trzeciego dnia.
Mam nadzieję, że @ przyjdzie szybko i będziemy mogli znowu rozpocząć starania.

Dziś mam głupawę. Nie wiem co się ze mną dzieję. Jakaś energia mnie przepełnia. Szalałam dziś z córką jakbym miała 5 lat hehe.

Wieczorem odmawiałam Nowennę Pompejańską (dzień 2) i normalnie płakałam przy rozważaniach.

Jakieś dziwne hormony mną żądzą.

Wolę jednak cieszyć się bez powodu niż się dołować. Staranka przede mną. Na pewno będzie miłooooo :D

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)