Jesusie święty ja nigdy nie dostanę tego okresu!!!zlosliwosc losu. Jak nie wyrobie sie w tym miesiącu to nici z programu i będę musiała płacić za wizyty.
Zaklinamy Cię okresie (jak nigdy:))przyłaź!!!!!!
14.06.16 Dwa miesiące Antoniego
24.06.16 14 miesięcy Wojciecha

Jak dawno nie pisałam... nawet wpisu na roczek Wojcieszka brak
Antosia Cały czas karmię piersią z czego jestem zadowolona,mam duża nadzieję że uda się przynajmniej do 6 miesięcy później zobaczymy,w nocy wstaje ok dwóch razy więc nie mogę narzekać na niewyspanie 
skarby


Antosiu dziś mija dwa miesiące od kiedy jesteś z nami
pierwsze uśmieszki za nami,pierwsze odgłosy,słoneczko jesteś całym naszym światem,Wojcieszek przepada za Tobą synku, jak tylko Cie widzi to się śmieje,uśmiecha i krzyczy bo chcę Cię dotknąć,kiedy leżysz w jego łóżeczku to się wspina zobaczyć co u Ciebie...

Wojcieszku za 10 dni mija 14 miesięcy od kiedy Ty kochanie jesteś z nami tyle się nauczyłeś przez ten czas mały uparciuchu
mamusia i tatuś są z Ciebie tacy dumni
tak niedawno stawiałeś pierwsze kroczki a teraz biegasz ,uciekasz i wspinasz się na co popadnie
Ty chuliganie mamy kochany
po ok dwu miesięcznej przerwie z ośmioma ząbkami ,rozpędziłeś się i chyba w miesiąc wyszło Ci drugie tyle 
tak ładnie opowiadasz nam historyjki po swojemu,pięknie zasypiasz w swoim łóżeczku 

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2016, 21:13
Pani genetyk do której chodzimy jest naprawdę bardzo dobrym fachowcem i człowiekiem. Wizyta była tak długa jak tego potrzebowaliśmy, wyniki badań omówiła i wszystko wyjaśniła.
Kariotyp u mnie i u męża jest prawidłowy. A jeśli chodzi o badanie w kierunku trombofilii to wykryta została mutacja genowa MTHFR. Muszę przyjmować kwasu foliowego 5 mg, acard i dieta śródziemnomorska od dziś w mojej kuchni, pewnie jak zajde w ciążę to dostanę clexan. Osoby mające ta mutacje po 30 roku życia mogą mieć problemy ogólnie z krążeniem, cholesterolem. Gen ten jest też dziedziczny się dowiedziałam. Przez brak przyswajalności przeze mnie kwasu foliowego nie wykształciła się cewa nerwowa u dzieciątka dlatego tak się stało. Teraz przynajmniej wiedzą jak mi pomóc. Oby się wszystko szczęśliwie ułożyło.
Sny dziwne
Pierwszego dnia po otrzymaniu wiadomości sen o ślimakach które zbieram w ogrodzie i wyrzucam, najgorszy ten, fragment w ktorym okazuje sie ze ich fragmenty mam w ustach i muszę wypluć.
A dzisiaj:
Sen o małych pingwinach które żyją spokojnie w pudełku naukowcy pobierają ich część i przerzucają do innego pudełka żeby zobaczyć jak zareagują, Twierdza ze pingwiny w tak trudnej sytuacji trzymają się razem. A potem znowu chca kilka z nich dorzucić, część z nowego pudełka przerzucić do jeszcze do innego a pozostałe z nich z powrotem wrzucić do dawnego pudła, ale niestety nie z w wszystkimi się udaje dla części pierwotne przenosiny były takim stresem, że wyskakują na wszystkie strony i juz nigdy nie trafiają do punktu wyjścia.
Czy to był sen o utraconym spokoju, stresie badań przesiewowych?? O tym że część kobiet nie uzskuje spokoju do końca ciąży mimo że mają wrócić do "bezpiecznej grupy"?
26 dc 10 dpo
Brzuch mnie boli coraz mocniej, mam mega wzdęcia mimo dobrego jedzenia, piersi tak troszkę mniej bolą, ale cykl cyklowi nie równy. Nie chce się nakręcać a jednak to robię. Boję się a chwilami jestem zbyt pewna ciąży... To takie trudne do ogarnięcia. Mam okropne wahania nastroju. Raz się śmieję by za chwilę płakać! Dosłownie! Nie poznaje siebie. Do tego wyszło mi coś na spodzie języka i boli cholernie...
Przyjaciółka zaprosiła nas na sobotę na urodziny, co wiązałoby się z alkoholem i gitarami. O ile gitary w każdym stanie są ok, to alkohol przy ciąży głupi pomysł 
Będę w laboratorium jutro odbierać wyniki, kusi mnie by krew oddać i betę zbadać, będę wiedziała czy mogę drinka wypić. Ale mam wątpliwości, boję się.
Zbyt się nastawilam na ten cykl i jeśli nie wyjdzie bez mojego pancerza obronnego będzie mi ciężko.
Przeraża mnie to, że mój optymizm wyparowuje tak szybko. Jak tylko zdałam się ogarnąć już następne fale wątpliwości i smutku. T. nie mogę się żalić, po nim jak po kaczce i jeszcze zironizuje, wyśmieje... Ehhhh.
Koniec narzekania. Co ma być to będzie.
Otrzepać się, pierś do przodu, głowa do góry i naprzeciw dniu 
Miłego...
Ciąża rozpoczęta 9 maja 2016
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2016, 07:28
http://www.sosrodzice.pl/30-dzieci-wiesz-dlaczego/#article
38 startujemy. Jak na razie cisza. Pije herbatke z lisci malin. Biore wiesiolek teraz zaczne dopochwowo. Wizyta we wtorek zobaczymy co to bedzie. A bedzie juz 39 tydz. Moze mi gin zrobi jakies gmyranko w szyjke na wlasne zyczenie to cos sie posunie do przodu. Bronie sie rekami i nogami przed oxy. Mowie o takim typowym wywolywaniu od zera. Cos okropnego. I nie polecam.
http://www.sosrodzice.pl/30-dzieci-wiesz-dlaczego/
Moja koleżanka wczoraj wstawiła na fb, dziś znalazłam tutaj... Czytam i ryczę, a trzeba iść do pracy
Muszę się ogarnąć!
https://www.youtube.com/watch?v=1f0mPunv96k
sluchalam tego dzis rano i zdalam sobie sprawe ze u mnie tej wiary naprawde brakuje... niby sie staramy i przeciez pilnuje wszystkiego i chce miec dziecko, ale chyba sama nie do konca wierze, ze to sie w koncu uda...
ciekawe jest to ze nasze serduszkowanie jest duzo bardziej udane od czasu kiedy odpuscilam super cisnienie dotyczace ciazy. i po cichu liczylam ze to bedzie mialo pozytywny wplyw, no ale poki co efektow nie ma. juz nie wiem sama co o tym wszystkim myslec.
ostatnio rozmawialam z mezem, ze jeszcze rok poczekamy z inseminacja- jest nam teraz dobrze, poza tym duzo sie dzieje w zwiazku z przeprowadzka, jak troche emocje opadna i w pracy sie uspokoi to wrocimy to chodzenia po lekarzach.
jestem jakby w lekkiej schizofrenii:) z jednej strony chce juz teraz byc w ciazy i byc mama, bo juz czas, czuje ze to juz i nie ma na co czekac. a z drugiej strony mysle sobie ze nie ma sie co spieszyc, najmlodsza nie jestem, ale najstarsza tez nie, mozemy sie jeszcze nacieszyc zyciem lekkoduchow, kiedy nie mamy zadnych powaznych obowiazkow i mozemy jednego dnia zdecydowac ze nastepnego gdzies wyjezdzamy, pojsc na impreze i spac do poludnia etc...
i kazdego dnia jestem po jednej albo drugiej stronie. ech, bycie kobieta jest wykanczajace 
już nie liczę który to cykl ...
Mam takie coś, że na każdym kroku słyszę, że ktoś zaszedł w ciążę.
Moje koleżanki zachodzą w ciążę a ja - zamiast się cieszyć jestem jak chmura gradowa.
W ciągu 5 dni dowiedziałam się o 2 ciążach - i wiecie jaka to złość. Tylko na co? Na te szczęśliwe kobiety ? Czy jest ze mną już coś nie tak ?
Sama sobie odpowiem - tak - jest ze mną coś nie tak.
Od 3 dni mam humor wisielczy - płaczę w sposób niekontrolowany.
I znowu wróciłam do czytania forum.
Pod koniec czerwca wizyta u endokrynologa i ginekologa - może coś pójdzie do przodu.
19dc
W ciąży na pewno nie jestem,bo dlaczego miałabym być skoro tyle razy się nie udało.Jak się nad tym skupie to ogarnia mnie taka niemoc.Okropne uczucie i złość.Chyba poszukam jakiej wycieczki na otarcie łez i pomyślę o sprawie,o której nawet tu nie chcę jeszcze pisać…………..dobranoc.
Miłego weekendu.
Dzisiaj 4 dc. Dobrze, że ta @ się kończy. Dała mi popalić.
Rozpoczęłam masaże bańką chińska, masuje sobie uda i pośladki, super sprawa. Podejrzałam w internecie jak to robią fachowcy i ruszyłam do dzieła. Ogólnie masaże mają poprawić wygląd skóry i jej napięcie, oraz zmniejszyć pomarańczową skórkę. Niestety mam ją, chodź jestem wysoka i szczupła.
Dzisiaj w końcu zaświeciło słoneczko. Deszcz też jest potrzebny ale od razu humor mi się poprawił i lepiej się pracuje. W pracy błogi spokój w końcu nastąpił. Po dwóch miesiącach okropnego stresu i nerwów mam czas aby odpocząć psychicznie. Teraz jest czas oczekiwania czy ten nasz projekt konkursowy przejdzie czy nie. Obecnie na głowie mam tylko ZUS-y i takie tam drobiazgi. Więc z rana ogarniam to co muszę - tak do godz. 10-11 a później ...........klikam tu i tam, czytam różne fora i rozmyślam......
Moje dzisiejsze plany to po pracy i obiadku pójść na działeczkę i po plewić. Bo po tych deszczach to nie tylko warzywka rosną, zielsko jest okropne.Ale to jet to co Ja najbardziej lubię i relaksuję się przy tym, odpoczywam.Oby tylko pogoda się utrzymała, to na działeczce dzisiaj porządek będzie
Pierwsza wizyta u nowego lekarza i w nowej klinice. Po ponad roku leczenia i wielu latach standardowych wizyt u ginekologa, dowiedziałam się wczoraj, że ma PCO. PCO!!! Pytam się ja, jak to możliwe, że nikt tego wcześniej nie zauważył?
Jak mi dr wczoraj robił usg, sama zauważyłam, że moje jajniki wyglądają jak po kilku dniach stymulacji - pęcherzyk na pęcherzyku i pęcherzykiem pogania. Lekarz sam był zdziwiony, że nikt mi tego wcześniej nie powiedział. Zła jestem
i chyba mi się trochę świat na głowę zawalił 
Dostałam Clo i przygotowujemy się do IUI. Jak coś ładnego urośnie, to pierwsze IUI zaliczymy już pod koniec przyszłego tyg. Powiedział, że jak się nie uda 3-4 razy, to on sugeruje zrobić laparoskopię zwiadowczą. Trochę dziwny był, a ja zestresowana, bo mąż puścił mnie na pierwszą wizytę samą i jakoś mi się pan dr nie spodobał, ale może dalej będzie lepiej.
i pewnie dupa z tego ..co ja takiego zrobilam w poprzednim zyciu sie pytam ...co????????????? ze tak mam taka kare
((okazuje sie ze plemniki meza tez nie sa pierwszej swiezosci
mam ku£$% tego dosc.mam ochote krzyczec walic glowa o sciane ..dzisiaj czuje sie lepiej gazy minely wzdecie minelo nie czuje bolu brzucha hahha jakby z nowina i spadkiem temperatury wszystkie objawy zniknely hahaha
)) wariatka jestem ..ale wciaz powtarzam sobie w myslach nadzieja umiera ostatnia
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2016, 13:32
Dziewczyny gdzie się można wybrać na rocznicę ślubu?
Jesteśmy z małopolski, więc tak myślę, że max 150 km w jedną stronę. Chodzi mi o jakieś klimatyczne miejsce 
Byłam dziś w szpitalu na USG nerek,bo ostatnio bardzo mnie bolą,mam chore obie nerki ale lewa jest bardziej zniszczona:-( dostałam antybiotyk na 14 dni po dwóch tygodniach od antybiotyku mam zrobić badania moczu,posiew i bez względu na wyniki muszę regularnie co 1,5 miesiąca robić badania moczu ( posiew ) żeby nie zarazić maleństwa przy porodzie że tez teraz musiało mi się to przytrafić!!! Cholera!! A poza tym spałabym cały czas,apetyt mam duży!
Powoluśku wracam ze świata zombie do świata żywych. Ostatnie 3 dni to był jakiś letarg. Takiego bólu i gorączki już dawno nie przechodziłam. Jeszcze w niedzielę łudziłam się, że rozgonię cholerę, ale pod wieczór wiedziałam, że bez lekarza się nie obejdzie. W poniedziałek rano nasza cudowna pani "doktór" przepisała mi ibuprom, strepsils i dała 5 dni zwolnienia i jeszcze powiedziała, że 38,9 to nie jest wysoka gorączka, a ja do niej szłam lekko się już zataczając. Do wieczora na migdałkach porobiły mi się takie ropne nacieki, że płakałam z bólu i mąż zawiózł mnie do szpitala na doraźną pomoc i tam wreszcie przepisali mi antybiotyk. Wczorajszy dzień nie było poprawy, dopiero dziś jestem w stanie coś przełknąć, choć nie bez grymasu bólu.
Na szczęście córka jest od poniedziałku u teściów, bo taki był plan, żebym nie musiała brać na nią zwolnienia - załapała anginę w piątek, a od soboty antybiotyk. Poza tym ma rączkę w gipsie, bo są sobie skręciła na rowerze. Mąż na razie się trzyma.
Chałupy nie ogarniam
Gdzie nie spojrzę, tam syf. Co ciekawe, do dziś żadnego syfu nie widziałam.
No więc żrę te leki mając na dzieję, że jednak zaszłam w ciążę, a dziecko przez to nie ucierpi. Szczerze, nie nakręcam się. Robię sobie nawet plany zawodowe na przyszły rok. Bo co da nakręcanie.
Kupiłam olej z wiesiołka i od niedzieli biorę nawet mój mąż!! To cudowne że tak się zaangażował!! Poza tym okres się skończył i teraz bez presji do dzieła a!! od lipca będę na wychowawczym więc bez większej spiny może się uda
Dziś rozpoczęłam kolejny cykl starań.pomimo monitoringu niestety się nie udało. Dzisiaj mam mały kryzys.dokladnie rok temu dowiedziałam się że byłam w ciązy z Ula.dopadla mnie łzawa rozpacz i lament nad moim życiem. Nie jestem wymagająca, nie mam za wiele, ale do pełni szczęścia brakuje mi tylko zdrowego dziecka.bylo by to piękne związanie w całość tego co już udało nam się stworzyć. Dziś czuje jak bardzo brak mi sily by wciąż dźwigać ten ciężar. Wszyscy co poznali moja historie mówią że twarda jestem. To nie prawda! Każdy dzień jest meczarnia a dziś właśnie jest kumulacja smutku.no to pozalilam, poplakalam a zaraz zbieram się do pracy.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.