Mamax Walka o Bobo. 11 lipca 2016, 10:12

Szafa Pax stoi juz zlorzona w pokoju. Jest rewelacyjna bo niby nie duza a jednak bardzo pakowna. Nie to co nasza stara kalubryna co zajmuje pol pokoju a wiele sie w nia nie pomiesci. Nie bedzie mi zal jej wyrzucic.. Nowa szafe musimy jeszcze umocowac do sciany co dzisiaj Arek zrobi bo wczoraj jako ze byla niedziela nie chcial halasowac wierceniem. Udalo mi sie tez namowic Arka na kupno szafki na buty i ona tez juzl stoi w przedpokoju. Hehe po osmiu latach sie jej doczekalam. Ciagle odwlekalam decyzje jej kupna ze wzgledu na wozek ktory stoi w przedpokoju a przez to brakowalo miejsca zeby ja postawic bo przedpokoj mamy waski. No ale teraz jest i sie ciesze bo dosyc mialam tych butow walacych sie po podlodze. Jeszcze nie wiem co zrobie z wozkiem bo poki co mam Juliankowa parasolke wiec ona jeszcze sie zmiesci ale duzy wozek nie wejdzie. No ale nic do porodu stoi szafka a potem sie zobaczy, moze na czas duzego wozka przeniose ja do pokoju. Troche glupio bedzie ja tam trzymac ale trudno, byle byl porzadek z butami ;-) Z drobiazgow z mojej listy nie kupilam dwoch rzeczy tak ze tez nie jest zle. Kupie je za miesiac wraz z szafami dla chlopciw i z innymi nowymi drobiazgami ktore juz sobie wpisuje na liste :-) W nastepny weekend bierzemy sie za pokoik, przynajmniej ja mam taka nadzieje ;-)

Maluszek nadal nie ma imienia co zaczyna mnie martwic. Dla chlopcow o tej porze juz mialam a teraz tak ciezko nam cos znalesc. I jak tu do synia mowic. Poki co jest bobo :-) Bobo juz tak sie nie wierci i nie robi w brzuszku kolowrotkow, widac wyraznie ze zrobilo mu sie tam juz ciasno bo teraz czuje tylko jak sie rozpycha. Pomalu dokupuje nowe ubranka i rzeczy dla niego. Mam juz kolyske, 10 myjek, kocyk, recznik, 11 bodziakow, 1 komplecik i spodenki :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2016, 10:19

Kolejny poniedziałek wrrrrr..... ostatnio te poniedziałki jakieś pechowe - tydzień temu i 3tyg temu skończyły się w szpitalu, aż boję się ruszyć z kanapy :(

Czuję się dobrze, dorzucilam do menu nabiał, bardziej jogurty i maślanka. Maślanka zawsze mnie obrzydzała ale teraz mam przynajmniej mniejsze problemy z wc.

Mąż już prawie kończy sypialnio-bawialnie, zostało malowanie. Kawał wielkiej dobrej roboty zrobił. Jest cudowny. Czas starań to ciężki czas ale teraz myślę że to dobry sprawdzian dla małżeństwa. Teraz tylko oby szczęśliwie do porodu zdrowego potomka <3

Za 2 tyg przejdziemy pierwszą granicę bezpieczeństwa.

Piersi stają się pełniejsze i z dnia na dzień czuję je bardziej, czas też na zmianę biustonosza.

Jutro wizyta u ginekologa. Nie mogę się doczekać aż znów zobacze mojego dziubulka. A jak ja później dam radę wytrzymać 4tyg między wizytami?

Na koniec moja opryszczka - zostały już tylko zaczerwienione miejsce :)

Są 2 piękne serduszka. Jestem w nich zakochana. Widziałam jak pulsowały. Piękny widok :-*
Tak zdecydowanie moje hormony wariują. Jest cudownie :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2016, 08:00

DZIKI Walka trwa... 11 lipca 2016, 20:06

....I znów w domu pustka, ale w sercu pojawila się nadzieja. Kolejna.

Marzę o gromadce dzeci, dużej gromadce. Może zrezygnuje z zabezpiaczania się na zawsze.
To jest to. Będę wtedy najszczesliwsza na świecie.
Będę miała ogrom miłości wokół siebie.

nowy termometr zakupiony ..niestety nigdzie nie moglam znalezc tego owulacyjnego :(( bedzie musial mi wystarczyc teraz normalny elektryczny !dzisiaja rowniez zapisalam sie na basen musze zadbaac troche o siebie wszytskie uzywki na bok dobra dieta i troche sportu !bo ostatnio mi sie troche ..
(moze nawet bardziej niz troche )przytylo ..i moze tu jest problem ..jezeli nie ten glowny to moje wielkie dupsko na pewno nie pomaga ! w przyszlym miesiacu jade do Polski zeby porobic sobie wszystkie badania..nareszcie. to ze cos jest nie tak to wiadomo ale mam nadzieje ze male abra kadabra i wszystko da sie naprawic !

Kaczuszka86 Aniołkowa mama 11 lipca 2016, 11:56

W tym miesiącu monitoring też był książkowy. Niestety wogole nie czuję żeby coś się stało. Zupełnie nie wiem w czym problem :/ czyżby straciłam nadzieję na cykl??? Testuje dla formalności w środę albo czwartek. Trochę pojawiła się ma weselu koleżanki. Miałam obawy czy dobrze robię pijąc ale potem pomyślałam że trzeba wyluzowac i zacząć normalnie żyć. 3 lata starań i żadna ciąża nie zakończyła się dobrze. To już drugi monit 4 może 5 cykl starań. Nigdy tak długo się nie starałam. 3 cykle max. Niewiem co o tym myśleć.to wygląda jak jakaś próba a ja już tracę nadzieję. Coraz mocniej czuje ze potrzebuje pomocy.wciaz wszystko kręci się wokół ciąży, wszystkie plany,wydatki nawet wakacji nie planuje-mam doła, płacze czuje się bez radna. Depresja pełna gębą i znam na to lekarstwo, niestety nie tak łatwo jak widać o nie...

efta historia jak ich wiele... 11 lipca 2016, 12:40

4 dc.
Pojechałam do szpitala umówić się na HSG.
Badanie za 3 dni w najbliższy czwartek. O wszystko musiałam dopytać, bo lekarz rozmowny nie był.
Na koniec jeszcze zapytałam czy powinnam zrobić jakieś badania przed tym badaniem. No to stwierdził, że mażna zrobić czystość pochwy.
Gdy zapytałam gdzie to mam zrobić stwierdził, że mam iść do przychodni ginekologicznej. (bo przecież jestem własnie na oddziale ginekologii i rozmawiam z 2 lekarzami a obok siedzi z 5 położnych i cięzko im zrobić 1 wymaz).
Podziękowałam i poszłam...
W przychodni panie rozłożyły ręce. Powiedziały, że one nie mają jak pobrać, bo nie mają odpowiednich sterylnych pojemników.
Odesłały mnie do szpitala w innym mieście oddalonego o 40km . A co spychologia jak się patrzy.
Z krzywą miną poszłam do samochodu. Międzyczasie olśniło mnie , że przecież nie mam skierowania i bede musiała za wszystko zapłacić. Wróciłam do przychodzi po skierowanie.
W końcu jedna położna się zlitowała. Mieszka po sąsiedzku pewnie dlatego. podzwoniła, popytała, poleciała do lekarza i powiedziała, że pobierze i jakoś inaczej zabezpieczy (bez sterylnego opakowaia) . Ale mówie jej , że dziś to nie bardzo, bo jeszcze mam miesiączkę. Ona na to, że może tylko dziś, bo jutro laboratorium nie przyjmuje wymazów. Pobrała, było sporo krwi.
Moim zdaniem i tak nic z tego nie bedzie. Wynik bedzie zakłamany.
Mało tego , poszłam do punktu pobrań do szpitala zanieść próbkę. Tam pani mi mówi, że mam przyjść po wynik za 5 dni. HSG mam za 3....


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2016, 12:50

32+3

W weekend byliśmy u rodziców w Kielcach. Uwielbiam tam jeździć, relaksuję się i odpoczywam od wielkomiejskiego szumu. Śpimy u teściów zawsze, bo u moich rodziców nie ma warunków niestety. Za to rano budzi mnie śpiew ptaków a nie szum samochodów. Uwielbiam <3 Mam nadzieję, że jeszcze raz zdążymy pojechać przed porodem :) Bo teraz J. będzie miał soboty pracującą. No zobaczymy, może w drugi weekend sierpnia jeszcze zdążymy podskoczyć. W końcu będzie dłuższy :D W pierwszy weekend sierpnia jedziemy do znajomego pod Łódź. Już pojedziemy ze spakowaną torbą, choć mam nadzieję że Młodemu nie zachce się miesiąc wcześniej pchać na świat :p

Znów upał. I znów spuchły mi nogi :/ wystarczyło, że pochodziłam trochę więcej przez weekend, grrr... Za to teraz leżę do góry brzuchem i odpoczywam :) Jutro ma być trochę chłodniej, więc pozałatwiam jeszcze kilka spraw na mieście. Za to korzystając z gorącej pogody zrobiłam kolejne pranie i wywiesiłam na balkon. Jeszcze dwa prania mnie czekają, a potem segregowanie ciuszków, bo mam je strasznie wymieszane rozmiarami.

20160711_104306.jpg

Już nie mogę się doczekać spotkania z Jasiem <3 Już tak niewiele zostało :)

image.jpg

3 trymestr
28 tydzień ciąży
27t1d

poniedziałek

MOJA CIĄŻA

e1e33b71bd1988c5med.jpg

Samopoczucie - ok, ale dość ciężko. Bolą plecy i miejsca pod żebrami. Boli skóra na wysokości żeber. Smaruję kilka razy dziennie, bo mam w tym miejscu okropnie podrażnioną (czerwona).

Jedzenie i waga - Mam apetyt. Jem wszystko. Wagowo gruba jestem, bo ważę 100,5 kg, ale od początku ciąży przytyłam tylko 2 kg (1.02. ważyłam 98 kg). Od kilku tygodni waga stoi w miejscu. Ja już trzeci tydzień staram się jeść tak jak na diecie cukrzycowej, więc to podejrzewam efekt właściwego jedzenia. Generalnie ginekolożka zadowolona, że praktycznie nie tyję (bo i tak gruba jestem).

Rozstępy i brzuch- Brak rozstępów. Skóra na brzuchu boli tam gdzie żebra. Smaruję się Elancylem, olejem kokosowym, olejem migdałowym. Raczej brzuch nie swędzi (chyba po prostu mocno go smaruję).

Spanie - źle. Jak leżę plecy nie bolą, ale żebra bolą. Muszę się przekładać raz na lewą, raz na prawą stronę, wtedy ból na chwilę odchodzi. Ciężko mi idzie przekręcanie się. Śpię ze zrolowaną poduszką między nogami. Wstaję do wc kilka razy w nocy, co też jest mocno uciążliwe.

Humorki - chyba brak.

Inne objawy - hemoroid mi wylazł, na początku przez tydzień bolał strasznie. Stosowałam maść plus nasiadówki w korze dębu. Teraz jest znacznie lepiej. Nie boli, ale jeszcze się nie schował. Pojawiła się na brzuchu linia Negra.

Ruchy dziecka - są regularne i wyraźne.

Leki: Od dziś przechodzę na Clexane 0,6 (wcześniej 0,4). Poza tym: Acard 75mg, kwas foliowy metylowany 1600 mcg, kompleks witamin b - B-balance 200, żelazo (actiferol) 2x1, kwas DHA, magnez, witamina D3 2000. Oprócz tego co kilka dni biorę probiotyk intymny doustny, tak na w razie co.

Moje przemyślenia - to mój pierwszy wpis w 3 trymestrze. Cieszy mnie to i zarazem przeraża, bo poród tuż, tuż. Zaczęłam pranie ubranek, mam ich masakrycznie dużo, więc stwierdziłam, że muszę zrobić selekcję i połowę odłożę w worki na zaś (a może będziemy mieć więcej dzieci, Panie Boże???). Nakupowałam książek o rodzicielstwie bliskości i zaczytuję się. Podsunęłam mężowi do czytania, a co. Za 5 dni wyjeżdżamy nad morze. :) Zamierzam zrobić "nieprofesjonalną" sesję ciążową nad morzem. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Kamilam8 Moja nudna historia... ;) 11 lipca 2016, 13:04

Dzień dobry.
Wybaczcie proszę długą nieobecność.

U nas czas leci bardzo powoli. Ciąża to dla mnie trudny okres. Nadal czekam na wchłonięcie krwiaka a był już moment gdzie miał 7 cm. Dzidziuś jest jednak silny i nie daje mu się.

Pierwsze badania genetyczne wyszło bardzo dobrze. Teraz czekamy na połówkowe- 26 lipca.
Na 70% będziemy mieć SYNKA <3

Będę częściej- obiecuje :)

20 dc, kurde nie pamiętałam nawet który, musiałam zerknąć do kalendarzyka w telefonie
4 dpo - wg mojego kalandarza

Dziś monitoring poowulacyjny, ale jakoś tak na lajcie podchodzę w tym cyklu do wszystkiego :)
Boże, chyba wiem, co znaczy wyluzować... ;) Trenuję dalej mimo tego, że jest po wou, biegam, nie doszukuję się objawów, nie patrzę w majtki (ani na papier toaletowy), bo przecież czy to coś zmieni? Nigdy nie "gmerałam" w środku i nie znam się na tym, więc tego też nie robię. Co robię? Żyję :)

Ponieważ jesteśmy z T. tylko we dwoje, to uwaga, uwaga, po raz pierwszy od 15 lat byliśmy razem w kinie :D w piątek :) Film taki sobie, ale poczułam się jak nastolatka, która obściskuje się w kinie z ukochanym ;) hehehe
A w sobotę byliśmy na imprezie w klubie :) Wytańczyłam się, wyskakałam, napiłam piwka i drinka :) A co? Kto biednemu zabroni żyć bogato? :) ;)
No i w ten weekend kochaliśmy się nie jeden raz i było nieziemsko, już zapomniałam, że seks sprawia tyle przyjemności :) I wcale nie myślałam, że tworzymy bobaska, tylko że chcemy pokazać sobie wzajemną miłość i szacunek :)
Boże, tęskniłam za tym :) Wreszcie porządny prawie godzinny seks, a nie 5-cio minutówki ;) byle by zapłodnić.... ;)

A dziś w pracy, zamiast pracować, myślę o tym, że jak wrócę do domu, to chyba mojego od progu będę molestować :) wiem... zboczone to... ;) Ale tak się dziś czuję :)

W weekend dużo się ruszaliśmy, biegaliśmy też. Waga bez zmian, nawet po imprezie w niedzielny poranek (ok. 12.00) ;)

Dobra, dam znać jak po monitoringu będzie :)
Miłego seksu wszystkim staraczkom :) o, sorki, dnia i nocy również ;)

Samara Oprócz błękitnego nieba... 11 lipca 2016, 13:26

Chyba już op owu. Temperaturka ładnie się trzyma, jeżeli dojdzie do zagnieżdżenia to jutro lub pojutrze powinna lekko spaść i ponownie poszybować. Eh... już sama nie wiem czego chce. Zawsze kiedy jestem w tej fazie cyklu to nachodzi mnie strach, że zajdę w ciążę i skończy się moje beztroskie życie. Wyjazdy kiedy chce, o której chce i do kogo chcę. Wydawanie kasy na pierdoły, tylko dla własnego "widzi mi się". Skończy się niezależność, którą wielbię i o którą bardzo długo zabiegałam.
Z drugiej strony wiadomo... w głowie pęcznieje myśl, że jak nie teraz to kiedy? Przecież chce się mieć dziecko.
No i takie głupie myśli chodzą po głowie.
Teściowa nie pomaga rzucając tekstami: "jak dziecko to nie kariera..."

Powiedzcie, że nie jestem największą egoistką na świecie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2016, 13:24

28 dc, 10dpo (rzekomej)
Hmmmmm, dziś ma przyjść @, na razie brak (oczywiście jak w planach wyjazd wakacyjny to ona nie przychodzi). Cykl osiągnął długość 28 dni, tak jak powinno być, może w końcu staję na nogi po leczeniu?
Odczucia? To najgorszy czas, tuż przed spodziewanym okresem. Przyjdzie... nie przyjdzie... przyjdzie.... nie przyjdzie. Każda wizyta w toalecie to sprawdzanie czy okres już jest, a dzień jeszcze się nie skończył. Objawów okresowo/ciążowych - brak, zniknęło wszystko, ból brzucha, krzyża, piersi, zostały tylko mdłości i zawiechy w głowie - totalne rozbicie.
Czy wierzę, że mogłoby się udać? Chyba nie wierzę, choć odrobinka nadziei się tli gdzieś w podświadomości.
Ech, nawet nie jestem nerwowa.
3 dni do urlopu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2016, 13:36

Kingulla Egzamin z życia:) 11 lipca 2016, 15:54

Jeszcze wczoraj byłam przekonana, że kolejny cykl stracony - pojawiły się plamienia, brzuch bolał jak na @. Dziś zrobiłam już 4 testy ciążowe, wszystkie pozytywne:) oby teraz wytrwać :)

Malunia Marzenia się spełniają! 11 lipca 2016, 15:57

Ginekolog na urlopie, czyli nici z leku na obniżenie prolaktyny ;/

Maż w pracy, a ja siedzę w domu i oglądam seriale. Jaka ja pracowita ooo :D


dlaczego jednym przychodzi to tak latwo a innym wcale ..kolezanka w ciazy z 3 !!!! k"£$% mac z 3 !!!!!!!! i zla bo nie chce bo to bo tamto :( ohhhhhh troche przyzwoitosci ludzie !!! troche empatii !!!!! tyle ludzi wokol a zalic sie ze znowu w ciazy akurat mi !!! przelknelam to ...czasami ludzie nie mysla ..albo mysla ale tylko o sobie !!!
odpuszczam sobie ... mam dosc !dzisiaj przekroczylam magiczna granice mojej wytrzymalosci ...nakrecam sie i cierpie !! to dla mnie za duzo !! odpoczynek ..reset !! co ma byc to bedzie !!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lipca 2016, 00:20

Requiem Do czterech razy sztuka! 11 lipca 2016, 15:59

In vitro daje ok 20 % szans na powodzenie, lekarz mi powiedział ze każda nie udana próba to -5%
Stosując prosta matematykę mamy ok 5% szans na powodzenie .
Statystyka jest bezlitosna dla nadziei ....
Czytając 1500 historii dziewczyn podchodzacych do IVF wiem ze nic co sie dzieje z naszym ciałem przez te dni po transferze nie jest objawem powodzenia albo niepowodzenia. Jedna boli brzuch, druga plecy trzecia nie ma żadnych objawów i w każdym z tych przypadków była ciąża albo ciąży nie było...
Wiem o tym doskonale i większość dziewczyn rownież a pomimo to każda szuka objawów, wsłuchuje sie w organizm i albo rozpala nadzieje albo popada w beznadzieję. Jednego dnia budzimy sie z przeświadczeniem ze nic z tego, drugiego jesteśmy pewne ze sie udało, no paranoja.
Przeżywam ta paranoje juz 4 raz, dla psychiki to wielkie wyzwanie, naprawdę.

Ale szczerze każda z nas wierzy ze sie uda.

ja przez moje 33 letnie życie 4 tygodnie byłam w ciąży i powiem szczerze to było kurewsko przyjemne uczucie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2016, 15:58

Dni mijaja, grypa odpuszcza.. ale czuje sie dziwnie, nie jestem w stanie pic ziol, bardzo dziwnie sie czulam na drugi dzien.. a w czwartek wizyta, no i ciekawe czy bedzie to usg , czy jajeczka mi urosly po clo?
W tym miesiacu staram sie( tak postanowilam) mozliwie omijac sytuacje stresowe, co jest ciezkie majac takich sasiadow jak ja, ale moze jakos dam rade, no i nie wstawac po kochaniu tak szybko. Doszlam do wniosku,ze moze ja za szybko wstaje i wszystko ze mnie ucieka. A plemniki to nie terminatory- wiadomo. Co prawda lezec z nogami do gory nie bede ale dam im troche czasu na wedrowke:)
No bo przeciez musze zaciazyc;) wreszcie:) nasza dzidzia gdzies tam siedzi i sie pewnie smieje,ze ma matke wariatke..
Troszke mi skrzydla podciela przyjaciolka. Chociaz jak mysle o tym glebiej to czy wogole zasluguje na takie miano.. wiedziala doskonale jak mna zatrzesla kolejna ciaza meza siostry, i mimo to nie powstrzymalo to jej by mi zakomunikowac ,ze chyba bede ciocia.. bo mieli wypadek z mezem a ,ze ona zaskakuje za raz to pewnie cos z tego bedzie. Udalam durnia,ze fajnie itd.. ale chyba wolalabym tego nie wiedziec.. i to od osoby ,ktorej bezgranicznie ufam, ktora wie co sie u mnie dzieje doskonale mowi mi takie cos.. to jak dostanie w twarz. brak slow..
Czasem mysle,ze chyba wiekszosc ludzi specjalnie chce mnie pod kurzyc..

Długo nie pisałam, ponieważ moi rodzice mieli wypadek i zmarli, możecie sobie tylko wyobrazić jaki to ból pochować dwoje wspaniałych ludzi. Zaczynam od nowa walkę o dziecko, mam nadzieję, że tym razem z pomocnikami moimi rodzicami, którzy patrzą na mnie z góry <3 <3. Testowanko 14 lipca :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)