No nic, chyba organizm dopiero teraz podchodzi do owulacji. Dziś pozytywny test, znowu pojawił się rozciagliwy śluz, boli mnie brzuch, krzyż i mam mega mdłości. Także dzielnie dalej działamy :)

Szczerze? Cholernie sie ciesze, że będziemy mieli nowy dom.. swój własny... A co do dziecka już sama nie wiem czy kiedys się uda mam dość od paru dni chodzę beczę nie mam siły... Jeszcze słowa M dziś zabolały.. Jak jest ok to dlaczego się nie udaje? A co ja wróżka? Skad mam wiedzieć? :( sama bym chciała wiedziec czy kiedyś będziemy rodzicami a ja już trace nadzieje jak nigdy mam ochote wyjść i nie wrócić bo wiem jak bardzo mojemu M zależy na dziecku ale ja już nie mam siły nie wiem co mam robić odpuścić wiem.. Kiedy się czegoś pragnie to dąży się do tego.. Próbuje coś ze sobą zrobić...

pietruszkanatki Dążymy do celu! 14 lipca 2016, 13:32

Co za dzień... gdzie to lat? Ostatni raz było chyba w czerwcu.. ;/ nie żebym lubiła upał, ale chociaż jakieś słonko, czy coś... a tu ciągle leje. Urlop od przyszłej środy a coś czarno to widzę, chyba trzeba zmienić destynację, ehh.

Magisterka też się pisze jak po grudzie :D

Fajnie jest być mamą. Fajnie jest widzieć co rano te roześmiane oczyska i bezzębne dziąsełka w uśmiechu od ucha do ucha. Fajnie jest słyszeć jak wzdycha i mruczy coś przez sen. Warto było czekać!

Inny wymiar miłości.

21dc, doczekałam czegoś, co można nazwać pozytywnym testem owu, a i śluz ładny, rozciągliwy i ogólne uczucie wilgoci. Poza tym dzień bardzo stresowy. No tak, 13 lipca, choć przesądna nie jestem. Taki zbieg okoliczności.
Zerwałam się tuż po 6 i obudziłam córcię, bo miałyśmy jechać do miasta, ja na wyniki przed wizytą u endo. Najpierw podrzuciłam małą do teściowej, a potem popędziłam do punktu pobrań (Diagnostyka), tak nastałam się w kolejce, wreszcie pokazuję skierowanie od rodzinnego, bo wyżebrałam w kwietniu na lipidogram i TSH (endo chciał). Poza tym prywatnie, też dla endo, planowałam zrobić poziom wit. D3, ft3, ft4 i krzywą glukozową i insulinową po obciążeniu glukozą. A babka w rejestracji odmówiła przyjęcia zlecenia na krzywą, bo nie miałam napisane jasno, że ma być krzywa. Endo napisał "zlecam badania: coś tam coś tam, insulina. Nie napisał "krzywa", a właśnie krzywą kazał zrobić. Babka tłumaczyła, że bez polecenia lekarza nie robią, bo jak pacjent im zasłabnie, to oni nie biorą za to odpowiedzialności itd, itp, nie dała się przekonać, mimo że tłumaczyłam, że do lekarza długo czekałam, że na wtorkową wizytę potrzebuję tych wyników. Jedynie mi poradziła, żeby iść do rodzinnego i poprosić o zwykle zlecenie, byle pieczątka była, nawet bez skierowania, zapłacę sama. No więc oddałam krew tylko na lipidogram i TSH i pojechałam do miasta. Wyniki były w necie po południu. TSH spadło poniżej 2 (1,9), ale mam podwyższony "zły cholesterol", norma jest do 130, a ja mam 134. Dramatu nie ma, ale... trzeba wziąć się za siebie. My praktycznie nie jemy czerwonego mięsa, wieprzowina, np. mielone z szynki jest może raz w miesiącu, wędliny tylko chude i w większości drobiowe. Piekę sama chleb pełnoziarnisty, jem dużo warzyw. Chyba pożegnam masełko, bo rano używam do 1 kromki chleba. No i jeszcze żółty ser może?
Tak więc wyjazd (i wcześniejsza głodówka od 16 dnia poprzedniego) poszła jakby na marne, lub co najmniej z wielkim niedosytem! Muszę jutro na gwałt załatwić u rodzinnego, a w piątek znów dymać do miasta na pobranie krwi.

Druga sprawa, która mnie okropnie wkurzyła i rozczarowała, to taka, że nici z urlopu męża w lipcu. Prawdopodobnie dopiero końcówka sierpnia, akurat jak będę szykowała się do powrotu do pracy (!!!). Rocznicowy wyjazd do Wilna możemy sobie w dupę wsadzić! Boże, jak mnie to wk....a! Nie chcę się rozwodzić nad sytuacja męża w pracy, ale moim zdaniem spotkała go wielka niesprawiedliwość! Gorzej, że co rok przerabiamy ten sam schemat. :( Ciągle niepewność, nic sobie zaplanować nie można, a praca jest urzędnicza, więc żaden prywaciarz - wyzyskiwacz. No dość o tym... choć niezupełnie.

Niestety, nie umiem się ugryźć w język i powiedziałam, a raczej pytaniami o urlop i moim dociekaniem, czy aby NA PEWNO nie dało się załatwić na lipiec, doprowadziłam do wybuchu męża, co jest efektem i jego frustracji i przepracowania i przemęczenia. Ma cały zaległy urlop jeszcze za poprzedni rok!!!
Poprztykaliśmy się pod wieczór, a tu kopulować (za przeproszeniem) by wypadało. W łóżku niestety z męża strony foch, choć zgodnie z jego wyraźną prośbą sprzed miesiąca, dałam mu jasno do zrozumienia, że TRZEBA. Choć nastroju żadne z nas na nic nie miało. Przeleżeliśmy po ciemku obok siebie, w większości w ciszy, a trochę też powarkując o tym urlopie całą godzinę. Sytuacja stała się patologiczna, każde urażone, nikt nawet palcem nie kiwnął. Zrobiło mi się okropnie żal i przykro. I tej kłótni bez sensu, bo przecież i mi i jemu zależy, żeby w końcu wypoczął. I tego braku romantyzmu, kiedy TRZEBA, a najchętniej poszłoby się do drugiego pokoju, byle już się nie kłócić. I tak nagle uderzył mnie żal za straconym dzieckiem i tęsknota. I jeszcze sobie przypomniałam takiego słodkiego bobaska, którego widziałam dziś w aptece, może półroczny, uśmiechał się do mnie. I ja powinnam teraz wyczekiwać rozwiązania i cieszyć się i przygotowywać dom na pojawienie się maluszka, braciszka lub siostrzyczki mojej córci... Tak to się we mnie skumulowało: stres, brak urlopu, kłótnia, wyzute z namiętności i na zimno skalkulowane "starania" i żal za moim drugim dzieckiem, że tama puściła, rozpłakałam się strasznie, a ja bardzo rzadko płaczę i dopiero mąż spuścił z nerwowego tonu, przytulił mnie, trochę pytał, czemu płaczę, ale na zimno skalkulowałam, że jak mu wszystko wyrzygam, co mi leży na wątrobie, to już na pewno mnie dziś nie przeleci. Wreszcie się uspokoiłam. Leżeliśmy przytuleni, atmosfera się oczyściła i pokochaliśmy się. Chyba to było pocieszenie dla nas obojga.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lipca 2016, 09:46

DZIKI Walka trwa... 14 lipca 2016, 01:14

Staram się wyłączyć myślenie. Niekoniecznie wychodzi mi to idealnie ale się staram. Wróciłam do biegania, kondycja jeszcze kiepska jednak się nie poddaje.

Ta temperatura, sprawdzanie śluzu to dla mnie mega nowość. Odkrylam także ze mój palec dosięga szyjki macicy i ze ona tam w ogóle jest! Może dla wielu z Was to dziwne ale już tak mam. Nie badałam nigdy tej części ciała dokładnie, może gdybym miała skłonności do masturbacji wiedziałabym więcej.
Ciesze się jednak ze mogłam uczyć się wszystkiego razem z moim mężem.
Nawiązując do męża, jutro (a nawet dzisiaj) nocuje w domu ale ja idę na noc do pracy, mam nadzieje ze chociaż będzie nam dane się zobaczyć.

OK. Termometr przygotowany wiec można iść spać. Ciekawe czy te moje cykle są w ogóle owulacyjne, może ta obserwacja mi coś powie.

Kaczuszka86 Aniołkowa mama 14 lipca 2016, 02:05

no i @ się rozkręciła ;( Czas planować urlop i oczywiście zgranie 6 osób zaczyna robić problem ;/ Jedni finansowo preferują polskie morze, My ze względu na pogodę chcemy uciec na Węgry nad balaton. Okazuje się że mają trochę inne dni urlopu i wyjazd przesuwa się o kolejne 2 dni ;/ Z racji tego że to będzie nasz okres staranek to mąż wyklucza namiot. Trudno też o miejscówkę dla 6 osób na Węgrzech w cenach które by pasowały jednej z par. Nie chce być złośliwa ale jak pogoda będzie do d..py w Polsce a tam ładna to mam ochotę zostawić tą parę i jechać z M. koleżanką i kolegą my weźmiemy 1 pokój a oni drugi z osobnymi łóżkami Zobaczymy wszystko okaże się za 2 tygodnie.

13 dc - mija 3 lata od starań...


Po dość długiej przerwie wracamy do gry ;-)
Umowe pod zakład dostalam na rok więc możemy bez żadnych nerwów wrócić do starań.
W tym cyklu omijam lekarstwa szerokim łukiem ale czy od następnego bedę coś brać? Nie wiem, nie myśle na przód. Będzie co ma być :-)
Koniec z co miesięcznym świrowaniem, płaczem, nerwami..
Totalny luz ;-)

Myśle aby tak z 3 miesiące próbować bez lekarstw a dopiero po tym czasie wybrać się po clo i inne.

W dodatku jutro i w poniedziałek może wybiore się na badanie progesteronu bo akurat mam drugie zmiany a po za tym wypadało by go znowu powtórzyć :-)


Tak więc trzymać kciuki...
Anga wraca ;-)

Dziś mój sadny dzień...chce już być po tej wizycie chce usłyszeć prawdę nawet ta najgorszą ale wszystko jest lepsze od czekania i myślenia...czuję ze będzie źle;(

kropka_ myśloodsiewnia 14 lipca 2016, 08:36

jestem już po USG genetycznym i co to mówić, wielkie "uffff....". lekarz powiedział, że nie ma się do czego przyczepić i to jest właśnie to co najbardziej chcieliśmy usłyszeć. nasz dzidziuś ma już ok. 5,5 cm, kształtem przypomina prawdziwego bobaska, którego już kocham/y.

mój Mąż od razu zrobił telefonem zdjęcie wydruku USG, żeby mieć dzidziusia zawsze przy sobie. a wczoraj jak dzwonił kuzyn z gratulacjami (bo krąg wiedzących się poszerza) to z dumą opowiadał o maleństwie, tak że pół przychodni słyszało. już nie wspomnę o jego teorii na temat wieku dzidziusia, który wg USG jest starszy o ok. tydzień. mój Mąż jest zdania, że to zasługa "dobrego materiału"!

wczoraj po wizycie dzwoniłam też do mojej Mamy i dla niej najważniejsze były wnioski końcowe, tj. czy może już się chwalić na prawo i lewo bo wcześniej miała zakaz. oczywiście, żeby nie było zakaz złamała już wielokrotnie (kilka razy się wydało), ale nie ma to jak chwalić się na legalu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lipca 2016, 10:27

Kuba12 Życie cudem jest... 14 lipca 2016, 08:41

Tydzień po laparoskopii. Udała się bez komplikacji. Po dwóch dniach byłam w domku. Moje obawy się nie sprawdziły. Kilka razy byłam w polskim szpitalu i szczególnie nie narzekalam. Ale po pobycie w niemieckim szpitalu nie chciało mi się wracać do domu. Tak miłych i pomocnych ludzi jeszcze na swojej "chorobowej" drodze nie spotkałam. Oni mają inną mentalność. Są po to żeby pomagać i próbują rozwiązać każdy problem swoich pacjentów. Jak chorować to tylko tutaj.
Starania możemy zacząć za ok. Tydzień. Taka jestem ciekawa co z nich wyjdzie.

Dziś wizyta u immunologa. Będę schodzić z dawki encortonu i pozostałych suplementów.

U nas na noc 37.7 było po północy grubo ponad 39..nurofen. Mleko i po 1h zasnął. Obudził się dziś po 8. Wiec lek działał. Ok 9 temp mierze pod pachą a tam 36.6. Mam nadzieje ze juz będzie lepiej ze to 36.6 to nie zasługa nurofenu (ostatnio był chwile po północy). I nie wiem czy aby młodego nie wysypalo. Nie wiem czy to od rzekomej 3dniowki czy potowki od goraczki. Trochę kropek ma na szyi z tylu z przodu i na dekolcie. Pachwinach dolnych. I jakby za uszami.

Przed drzemka jeszcze zmierze mu temp.

3majcie kciuki żeby to był koniec.

Kochanie,
A jednak jesteś dziewczynką!:) czyli naszą Aleksandrą:) ważysz juz 341 gram i Twoje serduszko pięknie bije dla kochających Cię rodziców. Ciocia Ania wczoraj dała dwie torby ubranek dla Ciebie po Hani, już nie mam gdzie tego chować :) jesteś naszym cudem słoneczko i nie możemy się Ciebie doczekać. Wczoraj pierwszy raz poczułam kopniaczka od Ciebie. Czyli 13.07 o godzinie 22.43 dałaś matce o sobie znać :)
Kocham Cię bardzo !!!

Zaczynam. Walkę o siebie, swoją rodzinę... o dziecko, które dotychczas było dla mnie bardzo odległym tematem. Kiedyś niezmiernie pragnąca dzidziusia. Totalnie zmieniona wraz z pierwszym spóźniającym się okresem po ślubie - totalna panika i załamanie. Strach silniejszy niż pragnienie bycia mamą. Wraz z pierwszą szansą pozostania mamą totalnie odrzuciłam macierzyństwo z panicznym przerażeniem patrząc w przyszłość. Depresja, wyobcowanie, wszystko co najgorsze mogło pojawić się w mojej głowie - pojawiało się... i w sumie nadal pojawia, choć teraz jest trochę inaczej. Życie polega na pokonywaniu własnych słabości - i tego się teraz trzymam. :)

3 dzien plamienia standardowo ...jutro zawita @ . chce juz zaczac od poczatku te plamienia przed miesiaczka sa zawsze dla mnie stresujace duzo czytalam i prawdopodobnie to niedomoga lutealna ale kto wie co tam jeszcze siedzi.badania juz niedlugo ! nie wiem czy powinnam sie nastawiac w tym nowym cyklu..wyczytalam ze nawet jakby doszlo do zaplodnienia to i tak marne szanse na pomyslne zakonczenie i 2 kreski .....
wiec moze do badan i diagnozy nie powinnam spinac dupy i odpuscic ??? nie wiem czy bede potrafila ..
wczoraj w nocy myslalam o swoim zyciu ..w sumie mialam w zyciu wielkie szczescie .
kochajacych rodzicow osobno ale kochajacych, szczesliwe dziecinsto ,przyjaciele ,wyksztalcenie prawnicze , wyjazd do londynu spotkanie mojego lubego milosc i wierze ze prawdziwa i na zawsze ..super tesciowie , praca pieniadze , pies w planach , plan powrotu do polski i budowa domu ...czego chciec wiecej ....a no wlasnie ... to wszytsko czego chcialam wydaje sie takie malutkie teraz...chcialabym kogos moc nienawidziec , moc za to kogos obwiniac ...o to ja i tu znow zaczynaja sie lzy ...
wiec jak dzisiaj wstalam z lozka i uswiadomilam sobie ze w tym dole w ktorym jestem to zaczynam sie w nim zasypywac ...trzeba wymyslec plan na wydostanie sie ...ja musze miec plan A,B,C,...Z
od dzisiaj jestem Pani " tak" :))) puscilam sobie Emigrantow "na falochronie " dobrze mi zrobilo ..
juz za chwile wyjde stad .....przeskocze kazdy mur !!!!



Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lipca 2016, 11:52

tam gdzie nie ma dzieci brakuje nieba ...
w domu pelnym dzieci diabel traci swoja moc ...wszystkim wam tego zycze

Cześć dziewczyny :) mam w pracy 5 min wolnego to postanowiłam wam opisać jak postępy Maksa w zdobywaniu świata :D No więc zacznijmy od najbardziej nietypowego dokonania - moje dziecko mówi ADAŚ. Powaga! Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale Fresh słyszała - poprzyj mnie! :P Nie wiem czy to dlatego że za rzadko mówię na męża tata czy dlatego że 't' Maksowi średnio leży i co najwyżej wychodzi mu dada - jak mówie mu gdzie jest tata to woła 'Adaś'. Przezabawne - jak ktoś zainteresowany to mogę wysłać filmik na priv :D.
Generalnie patrze na ten mój mały cud i jestem w mega szoku. Kiedy on się zrobił taki duży? No kiedy? Przeca miesiąc temu się urodził! Noooo góra 3! A tu za chwile roczek, skończone 10miechów... Dzieć jest mega cwany i ma charakterek fest. Bunty mamy o wszystko - o zamkniętą blokadę w szafce - dokładnie wie kiedy jest zamknięta wystarczy że spojrzy! O to że mama nie chce mu pomóc wejść na kanape - na 40cm szafkę wchodzi sam! Ale kanapa ciut za wysoka. O to że mama nie chce wziąć na ręce oczywiście też... no generalnie terror i szantaż level master! Ale ja (mistrz spokoju :O - nie wiem skąd we mnie tyle cierpliwości) zawsze siadam obok i pytam czy chce by go przytulić gdy tak krzyczy/płacze. Czasem chce, czasem nie chce :)
Wszelkie zdolności manualne opanowane - ładujemy kaszkę gryczaną do pysia samodzielnie, ale żeby nie bylo za kolorowo, Maks nie jest za bardzo fanem jedzenia :P Ładujemy zabawki w dziurki tam gdzie powinno się :) może jeszcze nie ogarniamy kształtów ale już do ogólnej dziury ładujemy :) mamy takiego mickiego który rzuca piłką - Maks wie gdzie tą piłkę ma położyć i czasem nawet poczeka aż miki rzuci :D Wchodzimy po schodach na samą górę bez pomocy mamy - tylko z asekuracją :D
I co jest największym dokonaniem moim i męża, Maks mimo wszelkich swoich prób samobójczych nadal żyje! Eh ile już to razy uratowałam mu życie... ostatnio połknął kamień... szkoda gadać...

Aaaaaa jeszcze potrafi pokazywać! Wie gdzie jest lampa! Gdzie są rybki! Gdzie jest zegar u dziadków! Czasem pokaże jaki jest duży! Czasem zrobi kosi kosi! Cały czas macha i mówi papa :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lipca 2016, 11:34

Jeszcze jedna refleksja z poszukiwań rzeczy do wyprawki - dlaczego tak trudno znaleźć rzeczy dla dzieci, które nie biją po oczach neonowymi kolorami w gryzących się zestawieniach?! Nie, że nie da się znaleźć rzeczy ładnych i w fajnych wzorach i kolorach, ale mam wrażenie, że takie są w zdecydowanej mniejszości. Nie mam ambicji, żeby moje dziecko wszystko miało stylowe jak do fotografii w magazynie wnętrzarskim, ale powinno być chyba więcej opcji pomiędzy nimi a rzeczami w pięknym odcieniu żarówiastego różu wymieszanego z neonową zielenią??? Czasami mam wrażenie, że producenci ubrań, mebli i zabawek dziecięcych nie wierzą, że można kształtować dziecku dobry gust od małego...

2 dc

Czekam na koniec małpy i startuję z borowinami. Może chociaż cellulit na tyłku się zmniejszy.
Znanylekarz.pl przypomniał mi o wizycie za tydzień.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)