DZIKI Walka trwa... 27 lipca 2016, 20:12

24 dc
Wczoraj szyjka nisko, miekka, rozlazla. Dziś natomiast wyżej ,twarda.
Na pewno znowu sobie chce coś wmówić....
...ale chcę chociaż mieć nadzieję.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2016, 20:10

"Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność,
nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza,
odepchnięta wraca – to miłość macierzyńska."

Zrobilam dzisiaj sikańca. Po 3 minutach nic, zero absolutne. Wywaliłam go do śmieci. Po około godzinie oczywiście skusilam się żeby go obejrzeć. I po co? Zobaczyłam to.
ef6ef40bcace2b69med.jpg

9b1b34c549d6ccb0med.jpg

13a46dd3b797c3camed.jpg

Wiem, ze to błąd testu, bo odczyt po takim czasie jest niewiarygodny, ale pierwszy raz stało się cos takiego. Wiem, ze to nie jest ciąża, ale chciałabym to zobaczyć kiedyś NAPRAWDĘ.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2016, 20:24

No to się załatwiłam! !!kupiłam sobie żel intymny z propolisem i okazało się,że cholerstwo mnie uczuliło! Piecze cholernie. No nie wiem,czy jak nie przejdzie do powrotu do domu,to czy "coś"będzie?!
Kto czytał wpisy u Elarii,to wie,jaki pomysł obmyśliłyśmy na "niemyślenie".Więc abym mogła mieć nieziemskie spotkanie z moim mężczyznom, to teraz muszę moczyć d. ..sko w korze dębu!
Ale pomysł Mumy na "niemyślenie"bardzo mi się podoba, ciekawe czy uda się go wdrożyć?


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2016, 20:48

shadowgirl Starania o cud 27 lipca 2016, 21:24

9t 3d
Wykrakałam. Mdłości. Niechęć do jedzenia. Zaparcia maksymalnie uprzykrzają mi życie. Dobrze , że nie wymiotuję. Biorąc tabletki mam za każdym razem odruch wymiotny. Ide spać z mdłościami. Poranki są w miarę spoko.
W poprzednim tygodniu (8t i 2d) byłam na badaniach. Pobrali krew i zrobili wymazy. Maleństwo miało 13mm i serduszko biło 155bpm. Odliczam dni do kolejnej wizyty która odbędzie się w przyszły czwartek :)

Dzień 0.
Chyba tym razem się nic nie wydarzy.
Nie mam przeczucia.
Okresu co prawda też nie dostałam.
Póki co mam kilka razy dziennie naprawdę silne bóle, zupełnie jak te okresowe. Trwa to od jakichś 5 dni. Mam bardzo dużo kremowego śluzu, trochę lepkiego, no i ból piersi, trochę wypryskow.
Wczoraj test zupełnie negatywny, nie wytrzymałam do dziś i zrobiłam już popołudniu.
Jutro jeszcze kupię dwa, jeden na zapas.
Spokojnie poczekam kilka dni, jak nie dostanę to zrobię test.
No dobra... Kupię 3 i jeden zrobię jutro wieczorem.

DZIKI Walka trwa... 28 lipca 2016, 11:16

Dziś OF wykluczyło wcześniej wyznaczona owulacje.....

Byłam dziś na konsultacji u doktora. Tak go męczyłam tym czemu się nie udaje, co dalej, jak wygląda procedura na mrożonych oocytach itd., że poszedł po embriologa i debatowaliśmy w trójkę. Trochę to przypominało "burzę mózgów" nad tym czemu się nie udaje i co jeszcze można zrobić.

Embriolog powiedziała, że razem z kierownikiem embriologów przeglądali wczoraj całą moją historię leczenia u nich i rozwój każdego zarodka. Komórki były dobrej jakości, wszystkie 6 bez problemu się zapłodniło. Do 3 doby był bardzo dobry rozwój zarodków, po tej dobie trzy zarodki odpadły więc tu czynnik męski - mamy słabą morfologię, pozostałe 3 rozwiały się prawidłowo. Zarodek podany na świeżo 4AA był bardzo dobrej jakości, ten podany w tym cyklu był zamrożony w 5 dobie również bardzo dobry, nie było potrzeby nacięcia otoczki bo była cienka i było ryzyko uszkodzenia zarodka. Ostatni zarodek zamrożono w 6 dobie, też jest bardzo dobrej klasy mieli trudności żeby go sklasyfikować jest tak między 4AB a 4BB, 6 dób prawidłowego rozwoju też podobno dobrze o nim świadczy. Biorąc pod uwagę niepowodzenia transferów trzech blastek w invikcie - problem musi być z implantacją.

Na moje pytanie co dalej jeśli by się nie udało- dr zrobiłby kolejną procedurę na zamrożonych oocytach, mam ich łącznie w obu klinikach 12. I podawalibyśmy część zarodków wcześniej - dwu albo trzydniowe z AH, bo do tej pory miałam tylko podawane blastki.

W tym cyklu hormony były bardzo dobre prg niziutki estradiol wysoki, endo 10dc 10mm, podany intralipid i przeciwzakrzepowe zastrzyki, dodany embryoglue, więc wszystkie warunki mieliśmy spełnione.

Powiedziałam, że chcę iść w kierunku immunologii, skoro mamy prawidłową genetykę i do zarodków nie można się przyczepić. Dr poparł i wystawił zalecenia badań.

Co dalej?

A więc tak - w poniedziałek 5dc idę na podgląd endo, żeby zobaczyć czy nie ma żadnego polipa ani nic innego. Pod koniec cyklu będzie drapanko na fotelu u gina i intralipid. W kolejnym cyklu crio ( o ile badania będą ok).
Dostałam od dr zlecenie zrobienia badań immuno ANA, ACA, antykoagulant tocznia, V-Leiden. Od siebie zrobię panel tarczycowy bo mają promocję w Dialabie 95zł za komplet (tsh, ft3,ft4,atpo,atg).

Część badań pokrywa się z tymi zlecanymi często przez dc Paśnika, którego polecają dziewczyny, więc je zrobię, z resztą czyli toczniem i V-Leiden poczekam. Przyznam szczerze, że już chciałam te podstawowe badania zrobić sama dla siebie, żeby coś już wiedzieć.


Dziękuję Wam dziewczyny za wsparcie. Test robiony z pół-nocnego soku, bo juz mnie kolo 3 tak przypililo, ze musialam iść siusiu. Niemniej jednak wynik mówi sam za siebie. Może następnym razem. Dziękuje Wam.

26f07858f4e15bdbmed.jpg

827176e77d90b607med.jpg

coffee Czekajac na Ciebie... 28 lipca 2016, 08:30

No i po.... badaniu :) Jest dzidzius, serduszko ladnie bije, mamusia i tatus szczesliwi :) za okolo 6 tygodni kolejne badanie USG :) Sliczny ten nasz maluch ;) Ju niedlugo rodzinka sie dowie :)

Dziś miał być drugi dzień cyklu.. Nic sie nie dzieje, zero. Nawet nie mam objawów, które zazwyczaj towarzyszą pojawieniu się @.
Wszystko tak miałam ładnie zaplanowane, wczoraj 1 dc, za tydzień w piątek usg i decyzja o dniu zabiegu.
Teraz wszystko sie sypie.

Czy to Bóg znów chce mi pokazać że niczego w życiu nie jestem w stanie zaplanować? Że nawet daty @ nie mogę przewidzieć? Że nad niczym nie panuje, nawet nad własnym ciałem?

Dobijam się niepotrzebnie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2016, 08:41

3 dc
Małpa w końcu przyszła, wywoływana luteiną w 47 dc. Chyba nigdy wcześniej tak nie czekałam na okres :/
Oczywiście nadal liczę że stymulacja coś pomoże ale jakby mniej trochę w to wierzę.

Zaliczyłam też pierwsze przeczołganie przez metforminę. Wzięłam tabletkę jak zwykle wieczorem a rano zjadłam słodki jogurt. Przysięgłam, zrobiłam coś takiego ostatni raz- mdliło mnie cały dzień :/ Jogurty zazwyczaj robię sobie sama w blenderze, zdrowe owoce itd. Wtedy dopadł mnie głód i lenistwo.. Pokarało.

Na szczęście waga mnie nie zawodzi i nadal spada. Nie jakoś szybko, raczej ze stałą prędkością ok 0,5 kg tygodniowo. Czyli teraz na liczniku mam 73 kg. Do końca sierpnia mam nadzieję zobaczyć 6 z przodu :) Niestety dieta mi się "rozjechała" i przez to znów cykl się wydłużył ale wracam już na właściwe tory. To jest dla mnie przypomnienie że nie mogę sobie nigdy odpuszczać, nawet na jeden kawałeczek ciastka, na jednego loda bo będzie coraz trudniej trzymać się zasad. We wtorek zrobiłam zdrowe lody bananowe z cynamonem, pyszne :) Zdaję sobie sprawę że banany to nie był najszczęśliwszy wybór ale pocieszam się że od czegoś trzeba zacząć.

Będąc kilka tygodni temu u dobrej znajomej dostałam pył z Groty Mlecznej w Betlejem. Jeszcze nie używany. Leży na szafce jak wyrzut sumienia że od dawna już się nie modlę o to dziecko...

kropka_ myśloodsiewnia 28 lipca 2016, 09:02

od ostatniego wpisu miałam (niestety) jeszcze kilka sesji w toalecie, w tym jedną wczoraj zaraz po pracy. dziś rano przechodząc obok sklepu z kanapkami znowu miałam odruchy i coś czuję, że to się jeszcze długo nie skończy.

poza tym jestem permanentnie zmęczona. raz że ta duchota, dwa w sobotę mieliśmy wesele, na którym wytrwałam do 3 rano i teraz odchorowuję, albo dokładniej odsypiam. codziennie mam problem, żeby wstać do pracy i już odliczam do urlopu. na początku nie chciałam brać wolnego, bo w tym roku i tak nigdzie nie wyjeżdżamy, ale Mąż (jak zawsze) mnie urobił.

smutno mi, że w tym roku musimy obejść się bez typowych wakacji, ale budowa to studnia bez dna i każdy grosz jest na wagę złota. szkoda mi przede wszystkim dlatego, że to taki ostatni czas, żeby wyjechać gdzieś tylko we dwoje, ale z drugiej strony z dzidziusiem też będzie (?) fajnie, tylko inaczej.

jeśli chodzi o mój brzuszek to powoli (jednak) rośnie. jest to jednak tego rodzaju przyrost, który zauważam przede wszystkim ja i wiadomo Mąż, bo co chwila podwijam przy nim bluzkę. normalni śmiertelnicy jeszcze się nie zorientują, chociaż każdy kto się dobrze przypatrzy pomyśli co najmniej, że przed chwilą musiałam porządnie zjeść, o ile wiadomo nie założę jakiejś zwiewnej bluzki, a takich dodam mam najwięcej.

Balladyna Małe szczęście!! 28 lipca 2016, 09:04

6t2d

Dzisiaj o 14:00 wizyta. Wczoraj znów plamienie. Jestem przygotowana na wszystko.

9 dc
Wczoraj odebrałam swoje wyniki i wszystko jest ok poza TSH, które wzrosło niesamowicie:( W styczniu miaam 2,17 a wczorajszy wynik to 4,15! Nie wierzę w to po prostu i mam nadzieję, że to jakaś pomyłka. FT3 i FT4 niby w normie ale też wyżej niż w styczniu. Zastanawiam się czy to nie wina czereśni, które pochłaniam ostatnio bardzo a przecież te owoce mają dużo jodu. Cieszę się, że stosunek LH/FSH wynosi 0,96 bo dla mnie to ważny parametr. No i wolny testosteron, prolaktyna i androstendion w normie.
10 sierpnia idę na wizytę do endo więc na pewno jeszcze mi coś zleci.
W sobotę jedziemy do Wrocławia do zoo:) Cieszę się chyba bardziej niż mój syn he he. Podobno tam jest super. My z łódzkiego jesteśmy więc mamy kawałek drogi przed sobą. Ostatnio zauważyłam u siebie bardzo pozytywną cechę a mianowicie potrafię się cieszyć z tego co mam i jestem naprawdę szczerą osobą. Ludzie lgną do mnie bardzo i sami opowiadają mi o swoich problemach. Mój mąż twierdzi, że w życiu się ze mną nie "dorobi" bo ja to bym wszystko dała byleby ktoś był zadowolony:) Wczoraj przyszła do mnie na spóźnione moje imieniny koleżanka, która w listopadzie będzie rodzić:) Przyniosła mi ubranka po moim synku, które jej pożyczyłam kiedyś. Teraz będzie miała córeczkę więc już się jej niestety nie przydadzą. No i tak sobie myślę, że dużo rzeczy pożyczyłam bo nigdy nie przypuszczałam, że będę myslała o rodzeństwie dla synka. Tak odnośnie "niemyślenia" w tym kierunku (niektóre z Was pewnie będą wiedziały o co chodzi) to chyba dobrze, że prawie nic nie mam. Wydam resztę a potem najwyżej gdyby coś się zdarzyło podczas "pracy" po prostu kupię nowe he he. Tak żeby wszystko było dziełem niby przypadku:)
Czy Wy też tak macie, że rano jak poczujecie zapach kawy to goni Was na sedesik? Jak mam tak od zawsze. Gdybym ćwiczyła codziennie to przy mojej przemianie materii na pewno bym schudła. Rety w życiu nie miałam problemów z zaparciami czy coś w tym rodzaju. Może to też zasługa siemia lnianego, które piję codziennie bo bardzo lubię?
Wzięłam w tym cyklu te ostatnie CLO tak po prostu żeby wyrzucić opakowanie:) Nie myślę, nie czuję nic i ogólnie zostawiam "sprawę" w rękach Boga. Mam kochanego męża i wspaniałego syna więc już jestem w większości spełnioną kobietą:) Trzymajcie się ciepło!

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 28 lipca 2016, 09:54

Obudziłam się rano, leżę i rozmyślam - piersi mnie nie bolą, brzuch mnie nie boli, mdłości nie mam, jest źle.
Wstałam, zrobiłam sobie kawę (taką słabiutką, pół na pół z mlekiem), położyłam się do łóżka, o! coś czuję. Hmmm, jednak czuję. OK. To zjadłam biszkopcika. I jeszcze jednego. I dziesiątego. I się zaczęło...
3 godziny później nie mogę się ogarnąć bo mam zawroty głowy, mdli mnie okropnie, chciałabym to z siebie wyrzucić ale nie, nie da rady, wiecznie smak mydła w buzi. Super :/
Chyba muszę nauczyć się pokory i nie wywoływać wilka z lasu.

J wyjeżdża za 3 dni, na 4, wraca na chwilę i jedzie znowu. Będzie mi smutno ale sama namawiałam go do tej dodatkowej pracy. Jakby nie było nasze państwo nie pomogło nam przy staraniach, kredyt trzeba spłacić. Na pocieszenie dostanę psa do pilnowania, brat z rodziną wyjeżdżają na urlop. Ciekawe czy zdążą wrócić zanim trafi mnie szlag (york z syndromem ADHD). Będzie ciekawie :)

Balladyna Małe szczęście!! 28 lipca 2016, 13:13

Krwawię. Oczekuję najgorszego.

Kolejne trudne dni walki z wagą za nami. Stan na dziś:
u mnie- 103kg czyli w sumie od początku diety (prawie 3 miesiące) schudłam 17kg jestem mega dumna! W czasie 3 tygodniowego urlopu ćwiczyłam 3 razy dziennie (z rana, w południe i wieczorem) trzymam się rygorystycznie diety (jest cholernie trudno ale jak widzę ten wynik akumulatory się ładują)
u męża- zszedł już do 100kg ale on to facet wyższy ode mnie znacznie i wygląda już naprawdę dobrze, mam nadzieję że przy kolejnym wpisie będę mogła napisać że wygląda już świetnie <3 :):)

Do porodu zostało niby 8 dni, niby dużo niby mało, jak dla mnie strasznie się dłuży :(
A to tylko w sumie data, nie wiadomo kiedy urodzę, boję się że będę po terminie i będą u mnie wywoływać poród, nie chcę tak długo czekać, zresztą tyle się słyszy że dzieci rodzą się niedotlenione, albo że podawają oxy dożylnie na wywołanie skurczy i bardziej boli niż normalnie :(
Od początku ciąży bałam się że urodzę wcześnie, za wcześnie a teraz boję się że urodzę za późno :(
3 sierpnia mam prawdopodobnie ostatnią wizytę u ginekologa, zobaczymy co mi powie, no o ile dotrwam do środy.
Ostatnio czuję się coraz gorzej, z każdym dniem chcę mi się płakać, bo brak mi sił, wszystko mnie boli, nie myślę już nawet o porodzie, bo chcę by już wyciągnęli ją ze mnie ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2016, 13:34

Myślałam, że ciążowa paranoja to rzadkie zjawisko. Pomyliłam się. Czytam pamiętniki i widzę że wiele z Was to ma. Na początku to ciągłe doszukiwanie się objawów, których jak na lekarstwo, a jak się pojawiły to o Jezu, za co?? Teraz mam etap rusza się- nie rusza. Wczoraj M mówi: co się kulasz po tym łóżku? Ja na to, ze chce obudzić mlodego. M: czy ty lubisz jak się Ciebie budzi jak śpisz? Głupia matka. No nie lubię. Wieczorem udało się tatuśkowi pokazać, że młody tam faktycznie jest. Mina bezcenna jak poczuł pierwszego kopa:-)
Inne paranoje (no ale tu już jest przecież poważnie) mam z szyjką. Odpędzam czarne myśli jak się da, choć łatwo nie jest. Nie wstałam z łóżka specjalnie, boję się i niecierpliwie czekam na sobotę:-)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)