8dc

Dzis byl trzeci zastrzyk. Wczoraj nie pozbylam sie wszystkich babelkow powietrza i troche mnie bolalo. Dzis juz bylo idealnie. Nie mdleje, nie mam zadnych siniakow. Czuje sie dobrze. Jedynie zauwazylam, ze do okolo poludnia dnia nastepnego mam lekkie, brazowe plamienia. Czytalam, ze to niby sie zdarza. Czy tez to mialyscie czy ze mna cos nie tak?



A dzis znalazlam ten blog:

http://niematka.blogspot.co.uk/2016_07_01_archive.html

14 dc, pęcherzyk 16 mm i ładne endometrium. Wtorek wizyta i zastrzyk

Wczoraj dowiedziałam się że będę Matką Chrzestną ;) po raz drugi ;) Teraz Czekam aż będę Matką Mamusią po raz pierwszy. Ten cykl nie wydaje mi się obiecujący mimo wszystko. Więc w ostateczności pozostaną kolejne miesiace starań ;) Jest pozytywnie i raczej już na luzie ;) dużo wiekszym luzie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2016, 12:18

Zawsze uważałam że lęki i marzenia dnia codziennego mają swoje odbicie w snach. Szczególnie mocno doświadczałam tego kiedy śniło mi się że byłam w ciąży lub już miałam to dzieciątko przy sobie.

Dziś śniło mi się coś szalonego i strasznego. Po tej okropnej wizycie u lekarza dowiedziałam się, że moja dobra znajoma jest w ciąży. Było to dla mnie o tyle szokujące, że oboje z narzeczonym są bardzo religijni i deklarują czystość przedmałżeńską. I tu zaczyna się akcja- okazało się że to mój mąż jest "sprawcą". To najgorsza rzecz jaka mi się śniła. Na początku byłam w szoku (w tym śnie) a później dotarło do mnie że przecież musiał ją przelecieć żeby było ta ciąża (a mnie zdradzić). Uderzyłam męża w twarz a on mi powiedział że przecież bardzo uważali i założył nawet prezerwatywę. Ale podobno była za mała jak na jego sprzęt i się wylało :/

Byłam tak wqrwiona że się obudziłam i miałam ochotę profilaktycznie mężowi przyłożyć. Ale pomyślałam sobie, że mąż przecież ma mało plemników i nie mógłby zrobić jej tego dzieciaka. Brawo ja. Nie dość że w dzień myślę o moim nieszczęściu to jeszcze w nocy nie mam spokoju :/

Pogoda mnie wkurza. Mąż mnie wkurza. Dobrze, że dziecko mam super fajne, bo bym chyba bym chodziła i mordowała.
Mamy nowe słowa: bzi (bzz), kap kap (deszcz) gumga (gumka), daj nadal jako daj, masz i chodź, ma ( nie ma), pupa, pimpi (pępek), si (gorące), sss (wąż), co to co to na wszystko i bez przerwy, no tak fajnie już można z nią pogadać. Odpowiada na pytania, doskonale komunikuje co chce, powtarza wiele rzeczy.

25 tydzień ciąży (24t1d), do terminu porodu 111 dni :)

Wojtek kopie, ale czasami jest tak spokojny, że się boję. Najśmieszniejszy w tym wszystkim jest mój mąż. Jest tak nieśmiały w każdym swoim przejawie uczucia do Malca, że nic tylko się śmiać. A jego radość i zdziwienie w momencie, kiedy poczuje kopniaka są wręcz niesamowite. Ostatnio się trochę otworzył i częściej dotyka brzucha. Gładzi mnie po nic, czasami całuje. Ale ogólnie robi to z taką niezdarnością i niepewnością, że jest to rozczulające.

Osiągnęliśmy ważną granicę - przeżywalności dziecka. Ja wiem, że te 50% szans to jest niewiele, ale prawda jest taka, że teraz z każdym dniem te szanse rosną. Ponoć w 27 tygodniu szansa dziecka na przeżycie wynosi ok 85% a to już jest bardzo dużo. W każdym razie z tej oto okazji zaczęłam gromadzić wyprawkę i jestem przerażona. Po pierwsze kosztami, ale to jakoś nasz budżet zniesie zwłaszcza, że dziadkowie obiecali kupić wózek, a po drugie ogromnym wyborem wszystkich akcesoriów w sklepach. Jest takie mnóstwo butelek, smoczków, nawet pieluch (tetrowe, flanelowe czy bambusowe?) Muszę podpytać siostrę co się u niej sprawdziło i co uważa za warte uwagi. Myślałam, że te zakupy będą mnie cieszyć a tak naprawdę to chyba się za bardzo tym przejmuję. Muszę zrobić listę tego co kupić i odhaczać powoli to co już mam :)

W piątek wylądowałam na IP. Znowu :/ Rano przy podcieraniu papier był lekko różowy i przestraszyłam się nie na żarty. Od razu chwyciłam za detektor i usłyszałam piękne bicie serduszka. Ale na IP i tak pojechałam bo przecież coś się mogło dziać tam w środku. Na szczęście wygląda na to, że plamienie było spowodowane jakimś podrażnieniem. A ja i tak wychodzę z założenia, że lepiej sprawdzić niż potem sobie pluć w brodę, że coś zaniedbałam. Oczywiście Wojtek już przed badaniem się tak rozszalał, że to nie było mowy, że z nim coś się dzieje. Nawet pani doktor stwierdziła, że jest łobuzem bo ją kopał przy badaniu i potem przy usg. No takie łobuzowate dziecko :) Tak swoją drogą to pani doktor mi pokazywała uszy Młodego i mówiła o tych uszach z taką fascynacją, że postronny to by się zdziwił. Przecież to zwykłe uszy! Nie, nieprawda. To uszy mojego dziecka, najpiękniejsze, najcudowniejsze i najwspanialsze, jak całe on :)
Po całym zamieszaniu dostałam luteinę 2x100 i do domu, z przykazem, że jakby się powtórzyło to mam się zgłosić.

A tutaj jeszcze wczorajszy brzuszek

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/09ae6b76128f.jpg

Sunny Staraczka 7 sierpnia 2016, 12:51

Dziś z rana śluz rozciągliwy, trochę za wcześnie bo dziś dopiero 9dc. A wizyta u Dr. Ch. dopiero we wtorek.. ciekawe kiedy będzie zastrzyk..
Bardzo chciałabym aby w tym cyklu się nam udało, taki rocznicowy prezent..
No i jak się nie uda to następny miesiąc drożność i inseminacja. Stresuję się na samą myśl.

~Kolejna moja koleżanka jest w ciąży, dziewczyna mojego sąsiada. Ciąża z przypadku i chyba nawet nie chciana..
Nic nie dzieje się bez przyczyny..

-= In God We trust ! =-

24 dzień cyklu. Chyba jeszcze 4 dni do @. Jutro wizyta.


Dziś prawie zatestowałam.. ! Ale się powstrzymałam. :)



Piersi lekko bolą mnie tylko w staniku :) jak je uwolnię to jest oki.
Wczoraj temperatura spadła dziś znowu urosła.


Coraz częściej myślę o tym że jak znowu się uda to będę umierała ze strachu... i już wyobrażam sobie te wędrówki do łazienki i sprawdzanie czy nie ma plamienia/krwawienia.

Miłej niedzielki :)

24 dzień cyklu.
Do @ zostało miedzy 4 a 14 dniami. Mam jednak nadzieje, że ten typowo płodny śluz który był między 12 a 14 dniem cyklu w pewien sposób wpłynie na to, że miesiączka przyjdzie na czas. Nawet nie próbuje się łudzić, że nam się udało.

Podsumowując ten cykl. Okres zaczął się wieczornym plamieniem, na następny dzień średnie krwawienie, sam w sobie krótki, 4 dniowy właściwie okres. Jak za dawnych czasów :) 12 dnia cyklu aż zalało mnie śluzem płodnym. Tego już długi czas nie widziałam. A co jakiś czas pojawiało się kłucie w prawym jajniku, szczególnie koło 20 dnia cyklu. No i nie było tym razem tego strasznego prawie niewidocznego plamienia :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2016, 18:06

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 7 sierpnia 2016, 18:04

Radość z braku plamień już mi przeszła. Po 3,5 dniach spokoju okazało się że to wszystko po prostu się zbierało, bo ja prawie cały czas leżę. Dzisiaj wydostało się na zewnątrz a ja dostałam zawału. Kolor kawy z mlekiem, czyli cały czas to samo. Miałam myśl aby pojechać na IP ale - jestem sama w domu z psem i kotem, nie ma nikogo kto by się zwierzakami zajął, brat wraca we wtorek i zabierze psa. Chyba jednak w środę pójdę do lekarza, uprzedzę męża że pójdę, trochę nie bardzo bo on za granicą, biedny będzie się stresował...
Wzięłam 2x1 nospe i 2x2magnez, do tego zaaplikowałam sobie 2 tabletki luteiny. Leżę.

Szybciej piszę tutaj kolejne notki, niż ta nieszczęsną pracę :D

Znalazłam kandydata na dawcę nasienia! :)
Na zdjęciu z dzieciństwa to istny słodziak :D

nie wiem jaki jest teraz, bo oczywiście wszystko odbywa się anonimowo, ale najważniejsze że wszystko nam odpowiada i jest dokładnie taki jakiego z moim M. szukaliśmy.

Cenowo może jednak nie będzie takiej tragedii. Chcemy kupić więcej słomek, bo szanse na powodzenie w pierwszym podejściu inseminacji są niewielkie. Przewidywany koszt łączny to 5 tys zł.

Teraz czekam na piątek aby sprawdzić jak ta nieszczęsna torbiel no i jak wygląda proces zamówienia nasienia jeśli moja klinika współpracuje z Cryosem.

To chyba tyle.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2016, 18:09

Ezia90 Akcja bobas! 7 sierpnia 2016, 18:22

To już jutro...metaforycznie staniemy razem z meżem jakby przed sygnalizacja świetlną... Czy zaświeci sie zielone światełko???????? Mam mieszane uczucia... bardzo sie boje,bo tyle czasu czekaliśmy na ten moment. Tym bardziej, że tak naprawde te 3 warunki decydujące o tym, czy zaczniemy starania o dziecko zostały już prawie spełnione:
1. stabilnosc finansowa v
2. przeprowadzka v
3. praca meża - no własnie to jutro chyba sie okaze

Trzymajcie kciuki dziewczyny, bo takiego mam stracha. Chciałabym zeby w koncu nam sie zycie ustabilizowało...Napisze jutro

Balladyna Małe szczęście!! 7 sierpnia 2016, 19:42

7t6d

Jutro wyruszamy w 9 tydzień! Gdyby mi ktoś w 6 tygodniu, jak zaczęły się plamienia, powiedział, że dotrwam tak daleko to bym chyba uznała go za wariata.
Ale żyjemy sobie. Próbowałam dzisiaj podsłuchać serduszko, ale nie udało się. Nie przejmuję się, bo pewnie jest za wcześnie i niekoniecznie umiem prawidłowo się tym posługiwać.

W każdym razie jestem zoombie człowiekiem. Nawet leżenie mnie męczy, a myślałam, że ten okres mam już za sobą. Jestem nieznośna, nic nie robią, bo umieram ze zmęczenia od samego oddychania a moje wahania nastrojów to jakiś koszmar. Wczoraj płakałam chyba z 15 razy. A mój mąż ciepliwie wszystko znosi, gotuje, sprząta, donosi pokrojone owoce i spełnia wszystkie zachcianki.

Jak odpocznę muszę przemyśleć jak mu podziękować za wszystko.

Wczoraj pojechaliśmy do 3miasta. Pretekstem było zaproszenie od mojej koleżanki ze studiów. Cieszę się, że kontakt pozostał, mimo dzielącej nasz ponad 100 km odległości i skończenia wspólnej edukacji ponad 15 lat temu. Umówiliśmy się w porze obiadowej, więc wcześniej zajrzeliśmy na Jarmark Dominikański, bo z córką nigdy nie byliśmy. Pogoda była w kratkę, ale mieliśmy parasole. Było dużo ciekawych stoisk, większość bardzo drogie rękodzieła. Naprawdę kreatywne pomysły! Trochę odpustowego barachła też było. Niestety trzeba było obejść się smakiem i podziwiać. Ale kupiłam tam mydła marsylskie, czy faktycznie z Marsylii, to nie wiem, ale ładnie pachną. Córka kupiła sobie drewnianego ptaszka i rzeczną perłę ze stoiska z minerałami. A mi wpadł w oko niepozorny wisiorek z białym bursztynem, a mąż mi go kupił. Potem pojechaliśmy na obiad do koleżanki, porozmawialiśmy z nią i jej mężem. Tylko brakuje mi takiej rozmowy w cztery oczy z koleżanką. Piszę o tym trochę a propos tego portalu, bo oni są małżeństwem 6 lat i nie mają dzieci. Koleżanka ma tyle lat co ja - 37, jej mąż ok 40 i jak dotąd im się nie udało :( Rozmawiałyśmy kiedyś, że z nią zdrowotnie jest wszystko w porządku, a przyczyny nie zna. A może to u niego tkwi problem. Właśnie przez takie kurtuazyjne spotkania "na szczycie", nie mam możliwości naprawdę szczerze z nią porozmawiać, a brakuje mi tego, bo zawsze mogłam jej się zwierzyć z wzajemnością. A teraz ta odległość nie ułatwia sprawy.
Oni są bardzo religijni, więc wątpię, by rozważali in vitro... ale może się mylę? Bo poglądy ludziom się zmieniają, jak ich życie przyciśnie. Szkoda mi tej pary, bo wiem, że byliby świetnymi rodzicami. Spokojni, bez nałogów, uwielbiają spędzać czas aktywnie, przy tym są skromni. Koleżanka jest również nauczycielką - szok, ile nauczycielek ma kłopoty z płodnością.
Pod wieczór pożegnaliśmy się i skoczyliśmy do IKEA, bo mąż polował na termometry do swojej wędzarni. Jak zwykle wydaliśmy tam dużo pieniędzy, bo nagle sporo rzeczy się przyda. Ale faktycznie, pościel dla córki i lampka dla niej były konieczne, żeby mogła czytać siedząc w łóżku (biurkowa ciężka, a nocna za słaba) różne pierdółki typu woreczki strunowe, serwetki i ponad 300 zł poszłooo! Wracaliśmy powoli, bo ulewa była iście tropikalna, ale grunt, że bezpiecznie i do celu.
A dziś pomagałam mężowi przy tej wędzarni, może ją w końcu ukończymy, bo idzie, jak krew z nosa. Głównie z powodu braku czasu.
Dziś do mnie dotarło, że za ok 3 tygodnie wracam do pracy. Marzyłam, że zdarzy się cud poczęcia i figę pokażę, a nie siebie w szkole. Ale cóż, trzeba pchać dalej ten wóz.
Wklejam zdjęcia wisiorka. Mała rzecz, a cieszy.

6ttm7il5kfge.jpg

Buko Wrzucić na luz i czekać na cud 7 sierpnia 2016, 22:03

Pozytywny nastrój do mnie powrócił :) może po tym wpisie do końca tego nie widać, ale przechodze chyba do kolejnego etapu przeżywania starań :)
Cały czas na coś czekamy, ja od roku czekam nieustająco na wiadomość o ciąży (tak jak każda z nas tu obecnych). Natomiast w tym tygodniu czekam na swoją wizytę u mojej doktor i wizytę męża u jego lekarza. Zobaczymy czy jakieś efekty dała kolejna 3-miesięczna kuracja i Jego żołnierzyki się poprawiły. Ja natomiast mam nadzieję, że moja dr zaproponuje mi jakiś plan działania, bo niestety, ale ja nie wierzę, że uda się nam naturalnie, ale wierzę, że jednak się nam uda :). A za miesiąc umówiłam się na wizytę z ovufriend, w końcu uczciwie prowadziłam kalendarz przez 3 miesiące, niech ktoś spojrzy na świeżo na nasze starania.
A i jeszcze jedno, jak to możliwe, że wszyscy moga nam udzielać głupich rad w stylu, może już byście zrobili sobie dziecko, na co czekacie, kuzyn ma już trójkę, a jak mąż żartem do kuzyna powiedział jak urodziło mu się trzecie dziecko, że to jeszcze na pewno nie koniec (mimo, że sam o tym wspominał) to się obraził, że mąż się śmieje z ilości dzieci, a my te nasze rady przyjmujemy z uśmiechem, nieraz przez łzy...


dawno mnie nie byłlo tutaj :) tyle się dzieje . już po urlopie. Dziś wrocilam ze szpitala , gdzie byłam na odziale endokrynologi-ginekologicznej i miałam robione badania . Wypis dostane dopiero w środę jestem ciekawa co mi powiedzą...

a tymczasem na wadze 93 Kg czyli -10 kg już osiągnięty :D sama w to nie wierze po ubraniach czuć wszystko luźne. Czas chyba sobie kupić ze dwie mniejsze bluzki ...

Ma łapa wredna mnie znowu w konia robi 34dc dziś mija i nic się nie zapowiada na okres......

trzy dni temu robiłam sikance wyszedł cień cienia ale po godzinie czasu wiec wiec wynik mocno wątpliwy bety narzazie nie che robić bo po szpitalu cała pokuta jestem chyba z 7 razy mi krew pobierali wiec kilka dni muszę odczekać. a sikanców więcej nie wiem czy jest sens robić :/

droga @ jak masz przyjść przyjdź czym prędzej :)

nie czuje sie dobrze i nie moge spac ..jezeli @ nie przyjdzie jutro bede w szoku bo jestem taka napompowana ze mam wrazenie ze wybuchne (oficjalnie musze poczekac jeszcze jeden dzien ) ..gazy mnie mecza okrutnie ..maz nazwal mnie dzisiaj zona moja pierdzislawa :)))) jak to dobrze ze on mnie tak kocha :) musze cierpliwie czekac ..nic innego mi nie pozostaje :)

Czuję się tak za narazie zdaje same kartkówki, dlatego że wszystko pięknie rośnie. Jutrzejszy dzień będzie dla mnie egzaminem. Czy wystąpi owu i będzie ciąża

1 dc
Znów porażka.... Kolejny raz przekonałam się, że objawy nic nie znaczą, a tak bardzo bolały mnie piersi, miałam ten tajemniczy kremowy śluz, zapaliła się iskierka nadziei, którą dziś rano pogrzebała bardzo niska temperatura no i krwawienie.
"Wstaję mimo tylu ran i znów do góry głowę..." czy jakoś tak ;) przyśpiewywał mi Hyży w radiu w drodze do pracy.
Nie uda się samo to już wiem, bo udało by się dawno. Ile to już tak na prawdę liczę na to, że się uda? Policzmy....
Październik 2014 zapadła decyzja, że chcemy drugie dziecko, próbowaliśmy do czerwca 2015 - czyli 6 miesięcy, w lipcu 2015 miałam operację przepukliny i pół roku przerwy. W lutym 2016 wznowiliśmy starania, z tym że dwa miesiące odpadają - raz antybiotyki, raz infekcja, czyli 5 miesięcy. Porządnie staramy się 11 miesięcy.... Najwyższy czas iść do lekarza.

4cs
9dc

Majątek wydam na ginka, ale jak się powiedziało A, to trzeba beknąć B.

Byłam dziś na wizycie, pokazać wyniki. Wg mojego lekarza wyniki są ok.

Uwaga, uwaga: usg pokazało, że moje endometrium wynosi 7,8 mm, w lewym jest pęcherzyk o wielkości prawie 11 mm, a w prawym pęcherzyk dominujący o wielkości 20 mm :)
Według lekarza, jeśli pęknie, to za 1-3 dni. Przynajmniej pęcherzyki mi rosną!!!!
graphics-floaties-bubbles-625479.gif graphics-eggs-928989.gif

A czy pękają, to dowiem się w sierpniu, ponieważ w tę sobotę wyjeżdżam i nie da się zaobserwować czy owulacja była, czy jednak nie.

Poskarżyłam się lekarzowi, że od Metforminy mnie mdli i że mi duszno. Skwitował: proszę brać, proszę przetrzymać.
Będę więc łykać. mini-graphics-medicines-367576.gif

Cytologia - grupa I. Pierwszy raz w życiu mam "jedynkę", zawsze była "dwójka". To chyba dobrze, nie? :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2014, 21:21

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)