17dc
Brzuch zaczął pobolewac jak na @, czyli chyba się nie udało. .. Sluz kremowy czyli taki jak zawsze
Ostatnio byłam na monitoringu. W 7dc pecherzyk dominujący 15mm. Gin powiedziała, że za ok 3 dni będzie owu. To by się zgadzało, bo owu zwykle mam w 11-12 dniu dniu.
Kazała zbadać estradiol. W 12dc wyniósł 183 ( chyba musi być ponad 200? )
Z własnej ciekawości zrobiłam prolaktyne - wyszło 37 - norma chyba do 24
Tsh -1.1
Na następnej wizycie gin powiedziała, że estradiol mógłby być lepszy ale ok a prolaktyna nie mam się martwić bo pewnie stres, współżycie, no i podczas owulacji rośnie. ..
Jak podwyższyć naturalnie estradiol?
Kolejna wizyta pecherzyk peknal, ciałko wytworzone... czyli owu byla
Zalecenia od gin:
Inofolic x2
Od siebie biorę :
Acard
Olej z wiesiołka do owu
Femibion
Wit d
Magnez
Czy bólowe okresowe na tydzień przed @ są normalne?
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2016, 12:43
8t6d
Jak można w 4h przeskoczyć z ciążą o dwa dni 
Dzień zaczął się o 6 rano gdy moje koty uznały, że czas rozpocząć dzień. Udało mi się zasnąć po 8 na kilka minut i obudził mnie bardzo silny i bolesny skurcz brzucha. Szybko do łazienki i krew. Nie dużo, ale ból i czysta krew to nie najlepszy znak.
Na 10:00 mieliśmy do lekarza rodzinnego. Tam opowiadam o problemie, ona daje mi skierowanie na tutejszą izbę przyjęć. Wcześniej omawiamy wyniki krwi. Wszystko dobrze, nie mam toksoplazmozy a różyczkę już przechodziłam. Pędzimy na IP.
Tutaj w szpitalu od razu nas przyjęto, zrobiono podstawowe badania i dostaliśmy informację, ze doktor nas przyjmie, ale mamy czekać, bo jest zajęty. Nastawiałam się na czekanie, jak w Polsce, a czekaliśmy może z 10 minut.
Stres i oczekiwanie. Szybkie USG. Widziałam, ze serduszko bije, znam już ten widok.
Tym razem puścił nam dźwięk. Tak brzmi miłość. 2,2cm szczęścia i spełnienia marzeń. Maluch nieco większy niż wszyscy sądzili, ale od początku tak mówiłam, bo mam szybkie owulacje.
I tak jutro zaczynamy 10 tydzień. We trójkę, w piatkę licząc koty.

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2016, 13:18
Zaczęłam pisać pamiętnik, ponieważ muszę się gdzieś wygadać. Moje siostry mają po 3 dzieci, nie rozumieją jak to jest się starać, moja mama tym bardziej. Z tatem nie będę o tym rozmawiać, z mężem ? Nie chcemy się dołować i tak jestem skazana na Was.
Wczoraj robiłam pierwszy test owulacyjny - Druga kreska trochę słabsza, ale i szyjka i śluz zdają się potwierdzać śluz płodny więc działaliśmy. Nie podoba mi się serduszkowanie na zawołanie. Nie podoba i koniec. Nie tak powinno to wyglądać, ale jakie wyjście ? Dziś zrobię drugi test, może kreska wyjdzie ciemniejsza ? Temperatura nie wskazuje na pik LH więc może dziś/jutro ? Spróbujemy
jeszcze w sobotę, a potem mąż na tydzień wyjeżdża więc nei będzie kolejnej szansy. Oby w tym cyklu się udało. Oby.
Siedze w kawiarni, w ktorej bywalam rok temu w przerwach miedzy badaniami. To juz prawie rok minal od poronienia. Tak wyliczam sobie, ze transfer prawdopodobnie wypadnie dokladnie rok po tym zdarzeniu.
Sporo sie dzialo przez ten czas. Doszlismy do momentu podjecia trudnej decyzji: czekamy na naturalne poczecie albo przyspieszamy z IVF. Bede sie powtarzac, ale w zyciu bym nie przewidziala, ze podejmiemy sie tej proby. Machina ruszyla, juz jej nie zatrzymam (choc miewalam takie mysli czasem). Bylam przygotowana na zle samopoczucie podczas stymulacji. Na szczescie nie odczuwam jej prawie w ogole.
Dziekuje Wam wszystkim za wsparcie:-* Pozdrawiam i mysle o Was:-* Milego dnia:-)
Dopisze jeszcze jedno. Wczoraj w klinice slyszalam rozmowe po polsku. Kolejna para boryka sie z tym.problemem. Pewnie wiele par z Polski sie tu leczy. Klinika z mojego miasta ma dobre opinie, wyniki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2016, 14:06
Na wyjeździe byliśmy wkoncu w 5 osób. Było wesoło, pogoda dopisała nam super ale mam pewien niedosyt. Wróciłam niestety chora
klima i zimne piwko na taki upał (31-32 stopnie) zrobiły swoje. Dopadło mnie zapalenie oskrzeli i do poniedziałku leżę w domu. Starania były pełna para ale niestety dziś przyszła miesiączka.co się dzieje z moim zajściem ja się pytam??? Zawsze cykl, dwa i ciąża a teraz już 4 czy 5 i nic z tego- nie ukrywam że było mi przykro. Oby czekanie się opłaciło i wkoncu okazało się zdrowa 40 tygodniowa ciąża zakończona szczęśliwym porodem. Następny urlop pod koniec września ale nie mam na ten czas żadnych planów obym już na ten czas była w ciąży
daje trochę na luz.nie mierze tempki nie idę na monitoring nowa zasada: co ma być to będzie!
24 dc
Wzięłam się dziś za mycie okien i jak wchodziłam na drabinę to poczułam jakbym dostała @. Rety normalnie całe majtki mokre od wodnistego śluzu. Matko niech już będzie po owulacji bo mąż niedługo zacznie przede mną uciekać he he:) To miał być przyjemny sex a tymczasem zaczyna nas męczyć. Zwłaszcza, że nie jest to spontan tylko walka o dziecko. Najgorsze jest to, że znając życie i tak się pewnie nie uda:( Test owu zrobiłam dziś i kreska ciemniejsza niż wczoraj ale jeszcze nie super pozytywna.
Od wczoraj zaczęłam brać Letrox i ciekawa jestem jak będę się po nim czuć. Póki co nic się nie dzieje. Tak w ogóle to zaczynam się bać tego wszystkiego. Chyba nie jestem normalna.
Rączki malutkie, a chwycą Cię za serce na zawsze...

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2016, 15:48
Zacznijmy od początku. Dotarłam do tego etapu, na którym sama muszę poukładać sobie pewne rzeczy w głowie. Ubranie ich w słowa powinno pomóc.
Moja historia zaczęła się w listopadzie 2014 r. Z mężem mieliśmy dość luźne podejście do dzieci. Antykoncepcję odpuściliśmy sobie z rok przed ślubem, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Brakiem efektów za bardzo się nie przejmowaliśmy, wychodząc z założenia, że nigdy nie kochaliśmy się z kalendarzykiem w ręku. Dwa miesiące po ślubie nie mogliśmy się nadziwić, że nagle test wyszedł pozytywny. Radość nie trwała długo. W tym samym dniu pojawiło się plamienie, które z każdym dniem przybierało na intensywności. HCG na poziomie 1500 z tendencją spadkową. Na USG nic poza gigantyczną torbielą na jajniku. Ostateczna diagnoza: poronienie samoistne. Komentarz lekarza w jednym z dwóch najbardziej popularnych, niepublicznych ośrodków zdrowia: takie rzeczy się zdarzają. Zero dalszego wyjaśniania ewentualnych przyczyn. Totalna olewka. Doszłam do wniosku, że nie mogę tego tak zostawić.
W styczniu 2015 r. moja pierwsza wizyta u lekarza, któremu wydaje się faktycznie zależeć. Od razu skierowanie na hormony + tzw. "świętą trójcę". Okazuje się, że mam chlamydię, która prawdopodobnie przyczyniła się do poronienia. Walka z tym świństwem trwała bite 8 miesięcy! Dopiero trzeci antybiotyk był w stanie cholerstwo wykurzyć.
Wydawałoby się, że teraz już pójdzie gładko, ale 3 miesiące minęły i nic. No więc kolejne wizyty, podczas których okazuje się, że hormony są jak najbardziej w normie, ale na jajnikach są spore torbiele, najprawdopodobniej endometrialne, i pewnie przez nie pęcherzyki nie pękają. Lat mi nie ubywa, więc szybko zdecydowałam się na laparoskopię i 3-miesięczną kurację Visanne, który ma być lekiem na całe zło.
Mimo że jajniki w tym momencie są czyste i nie ma innych ognisk endometriozy, po kolejnych trzech miesiącach ze starań nadal nici. Pęcherzyki, jak nie pękały, tak nie pękają. Rosną sobie piękne i okrąglutkie, po czym nic... nothing... nada...
W bieżącym cyklu jestem po pierwszej stymulacji Pregnylem. Minęło 48 h, a ja nie mam żadnych dolegliwości okołoowulacyjnych, temperatura stoi w miejscu, więc pewnie lek nie zadziałał. Wsadzam termometr pod język o nieludzkiej 6:15 w długi weekend i po minucie płaczę, bo wiem, że musiałby się zdarzyć cud, żeby pojawił się skok temperatury na wyświetlaczu, a w cuda już dawno przestałam wierzyć.
Tak strasznie liczyłam na ten Pregnyl. W dniu podania zastrzyku byłam cała w skowronkach. Później z każdą godziną bez jakichkolwiek objawów owulacji pogłębiała się moja rozpacz. We wtorek kolejny monitoring. Nie spodziewam się zobaczyć nic innego na monitorze niż przerośnięty pęcherzyk. Ciągle myślę sobie: "Dlaczego ja?", a potem przychodzi refleksja "A dlaczego by nie..."
Lewy jajnik daje popalić (czemu zawsze z tego mam owu wrrr...) - nigdy nie mialam owu z prawego jajnika na usg jest tez trudny do uchwycenia ehh moze tamten jajowod jest niedrozny i dlatego sie n i e udaje?
Wspomnialam mojej gince, o badaniu droznosci, powiedziala , ze dla niej liczy się tylko laparo, bo jest najdokładniejsze. Ale przedtem musi byc nasienie zbadane...
Dzisiaj jakis dołek, ale musze sie wziąć w garść.... Tylko jak nie myśleć jak brzuch non stop pobolewa
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2016, 19:06
Kolejne USG za nami.
Niestety torbiel nadal jest ze mną. Uparta jak nie wiem co! Choć trzeba przyznać, że pomału zmniejsza swoje rozmiary
dziś miała 2,5 cm średnicy.
Moja Pani doktor stwierdziła, że poczekamy jeszcze, bo jest duża szansa że sama się wchłonie.
Była też opcja tabletek antykoncepcyjnych i wtedy kilka dni i po torbieli, ale przez to również trzeba będzie czekać z zabiegiem do jeszcze kolejnego cyklu.. 
Decyzja jest taka, że w pierwszych dniach cyklu idę raz jeszcze na usg i jeśli torbiel sama zniknie to robimy zabieg!
a jeśli jednak nie, to wezmę po prostu te tabletki..
Więc znów pozostaje mi tylko czekanie. Cierpliwość nigdy nie była moją mocną stroną, nigdy!
A teraz na nowo uczę się spokoju, pokory i cierpliwości.
Dziś Warszawa, jutro Wilanów i przejazd do Sandomierza. A potem kto wie? Nie mam pojęcia, jaki mam śluz. Na pewno nie bj. Miałam robić testy owu, ale odpuszczam. Moze jutro. Nie mam siły u Was pisać. Ale poczytałam wszystkie nowe wpisy i komentarze. Pozdrawiam!
calkowicie zglupialam okresu nie widac a test negatywny moze cos sie zmienia ...tylko czy na lepsze?
28+6
No i juz w domciu po urlopie. Szybko zlecialo. Bylo fajnie, nawet co nieco wypoczelam ale jak tylko do domu wrocilam to wzielismy sie do roboty i nadal nie wszystko jest porobione chociaz juz ciraz blizej konca. Jutro Arek wywozi na smietnisko stare meble, wynosi pudla do piwnicy a pozniej jedziemy do ikei po drobiazgi. Podczas naszej nieobecnosci Arek pomalowal juz pokoj chlopcow , kupil im meble w ikei ( piec szaf z serii stuva) i je rozlorzyl. Jak wrocilam w poniedzialek to rozpoczelam rozpakowywanie ciuchow i zabawek i teraz pokoj chlopcow juz jest prawie gotowy. Jeszcze nowe firanki na ktore czekam bo kupilam przez net i kilka drobiazgow dekoracyjnych na sciane i bedzie przepieknie. Chlopcy sa zachwyceni swoim nowym duzym pokojem i bardzo duzo czasu w nim spedzaja z czego sie ciesze bo w starym to praktycznie nie siedzieli tak bylo im tam ciasno i jak sie chcieli bawic to zabawki tachali do goscinnego. A teraz jest tyle luzu ze nawet w pilke moga grac. Nawet w tym celu zamowilam im mala bramke zeby mieli gdzie gole szczelac
Nasza mala sypialnia tez jest juz urzadzona i nie jest tak zle. To co chcialam to sie pomiescilo a wiec szafa narozna, loze, stolik nocny, komoda na przewijak i kolyska ba i nawet maly slupek. Spi nam sie tez fajnie wiec jestem zadowolona. Nie mam jedynie miejsca na pranie ale radze sobie stawiajac szuszarke na loze. W dzien i tak przeciez go nie potrzebujemy a na noc pranie przenosimy do goscinnego. Rano jest juz suche wiec po problemie. Troche trzeba kombinowac ale trudno jakos trzeba sobie radzic 
Wczoraj bylam u ginki. Wszystko jest w porzadku. Dostalam czopki na hemoroidy bo niestety zaczely mnie atakowac ale jak to pani doktor powiedziala kazda kolejna ciaza dodaje coraz wiecej przypadlosci. Wiec przy Maximilianku nie mialam zadnych problemow, przy Julianie odezwaly sie zylaki a teraz zylaki i hemoroidy. Wiecej w ciaze nie zachodze bo sie chyba rozsypie
Waze 62,5 kg a wiec nie duzo. Z taka waga dopiero zaczynalam ciaze u chlopakow a teraz juz prawie koncowka. Chociaz naiwna nie jestem i wiem ze teraz bede dopiero tyc i pewnie jeszcze z 5 kg przybiore. Christianek wazy 1400 i zapowiadami sie na duze 4 kilogramowe dziecko. Lekarka powiedziala ze ciezko mi bedzie go urodzic bo jestem drobna i jak w 36/37 tygodniu mlody bedzie mial juz te 4 kg to nie bedziemy czekac na trmin tylko mnie wysle do szpitala wczesniej na wywolanie porodu. Tak ze teoretycznie moge urodzic juz za 6-7 tygodni. No ale zobaczymy jak to bedzie a tymczasem biore sie pomalu za pranie ubranek
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2016, 22:38
Trochę przemyślałam sprawę i znalazłam jakiś pozytyw w całej sytuacji. A mianowicie, to cały czas miałam poczucie, że jestem niedobadana, że coś nam umyka. Znalazłam w necie dokładny opis jak będą wyglądały moje dwa pobyty w szpitalu i...nie mogę się doczekać
Tak więc jeszcze 2,5 tygodnia oczekiwania, mam nadzieję, że @ przyjdzie w terminie tak jak ją wyliczyłam i zaczynam maraton
moja natura hipochondryka, który lubi się badać wygrała.
Poza tym postanowiłam prowadzić wykres również w tym cyklu, zobaczę jak wygląda gdy nie ma owulacji, póki co jest bardzo płasko.
A i jeszcze jedno, wyniki męża się poprawiają, nie jest to jeszcze idealnie jak powinno być, ale lekarz stwierdził, że jest lepiej, widać efekty, że leki działają, więc kolejne 3 miesiące clo czekają męża. Co najważniejsze, mąż cieszy się jak dziecko, odzyskał wiarę, że się uda i ciągle dopytuje czy wykupiłam mu leki, żeby mu nie zabrakło, żeby jeszcze podrasować lepiej swoje plemniczki 
Dzień jakiś dzisiaj dziwny. W pracy dużo pracy. Zmęczona ale przynajmniej czymś zajęłam myśli. Mój kochany mąż. On ma do mnie anielska cierpliwość. Dzisiaj kiedy wróciłam z pracy usiadłam i zaczęłam płakać ...oszysciliam tym płaczem nie tylko oczy ale też kawałek duszy. Powiedialam mu że na niego nie zasługuje (a mówiąc to myślałam o tym że na wt nie mogę dac mu dzidziusia). A mój kochany odpowiedział że jestem najlepszym co go w życiu spotkało. Zrobiło mi się tak ciepło na sercu.... Bardzo go kocham. Tak na prawdę to dopiero zdaje sobie sprawę że to on jest właśnie moja prywatna definicja szczęścia, poczucia miłości i bezpieczeństwa. Takim osobistym lekiem na całe zło.
30 dzień cyklu ( przynajmniej na chwilę obebną )
+2 dni spóźnienia.
Cały wczorajszy dzień to cyklicznie nawracające kłucie w podbrzuszu - takie typowo okresowe. Aż musiałam zaznaczyć ten objaw na wykresie bo nie dało się go w żaden sposób uroić.
Termometr już wyjęty z szuflady czeka na pierwszy dzień @ żeby zacząć mierzyć temperaturę. 
Czekamy niecierpliwie dalej.
Od 5.00jestem w drodze w Bieszczady, jadę tam pierwszy raz,więc cieszę się bardzo, ale jestem też wk...ona bo już czuję zapowiedź nadchodzącej@ .Ciekawa jestem,czy tylko ja kiedy czuję ten specyficzny ból, myślę sobie "noszszsz co to kurna ma być???".Każda z nas przecież gdzieś sobie wyjechała,odpoczęła i Co?Czyżbyśmy te seksy nie tak uprawiały? że takie są bezproduktywne. Ciekawa jestem czy któraś z Was po seksie przybiera odpowiednio wygodną dla plemników pozycję i myśli tak,jak ja "no to teraz tam we mnie toczy się bitwa, kto pierwszy "No to kurna rzeczywiście się toczy, u mnie chyba pierwsza wojna światowa. Nawet zdarzało mi się do męża po wszystkim wypalić "ciekawe ilu wypuściłeś na tę walkę wojowników"obsesja!!!Przecież my mogłybyśmy dać do druku te nasze pamiętniki i wydać książkę pt "skuteczna antykoncepcja ".Dobra dziewczynki, wracać z urlopów i brać się do roboty bo przecież mamy zajść w ciąże latem, a ono już niedługo się kończy. Pocieszające jest to,że kilku koleżankom się udało, więc może pociągną nas za sobą???obmyślajcie czego jeszcze żeśmy nie wypróbowały co by nam pomogło, nie wiem,może teraz powinnyśmy naszych facetów czymś nafaszerować bo my to już chyba będziemy niedługo świeciły od tych pomocników owulacyjno ciążowych. Myślcie kochane co by nam pomogło, a ja tymczasem mocno Was wszystkie pozdrawiam z podróży.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2016, 06:25
Już czekam, poradnia zamknięta. Gość ma byc od 8. O boże jak się boję, cały czas się bałam czy pękło a zaraz się tego dowiem, nie mam obaw że cykl jest stracony czy coś. Ja tylko chce żeby nie ststwierdzil jakieś choroby która wymagała by ostatecznie in vitro. Niech już robią laparo i inne takie byle nie Luf, . Wystarczy mi. Mam już pakiet Pco hashimoto prolaktyne i tylo zgiecie macicy. Wystarczy
Źle się czuje, niedobrze mi, wszystko mnie boli zwłaszcza brzuch i plecy. Malutka coraz mniej się rusza, dlatego jadę dziś do szpitala na ktg i mam nadzieje ze juz mnie w nim zostawią. Podobno mniej ruchów to znak że poród się zbliża, mam taką nadzieję.
30 dzień cyklu.
Idzie @. Czuję ją już nisko.
w środku tak miękko że chyba nie czuć szyjki.
i brzuch zaczął boleć okresowo.
kłuje, ściąga.
poza tym źle się czuje, boli mnie żołądek, kręci mi się w głowie.
od kilku dniu budzę się z uczuciem głodu, bulgotania i burczenia w brzuchu jakbym była głodna. a wiem, że nie jestem. Czasem jest też tak wieczorem, chociaż głodna wcale nie jestem. ;|
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.