Nie pękło jajko, torbiel 3,5 cm
Luteina podjezykowa. Na następny cykl wracamy do pregnylu ale na dużo mniejszym jajeczku
28 t.c. Wizyta u lekarza:
Lileczka rośnie pięknie- waży już 1117 gram, jednak ułożona jest nadal pośladkowo, a nie główką do dołu. Troszkę się przeraziłam, bo lekarz powiedział, że już powinna się przekręcić. Ja sobie nie wyobrażam cesarskiego cięcia, chce rodzić naturalnie, wiec od wczoraj ładnie proszę moje ukochane dzidzi, żeby się przekręciła, mam nadzieje, że mnie posłucha
Czujemy się bdb
tarczyca się uregulowała, tsh 0, 98
już nie jestem taka senna.
Dziewczyny kiedy Wasze dzidzi się przekręciły? Czy jest szansa, że Dzidzia się obróci?
1 dzień cyklu.
Właśnie przyszła @.
Ovufriend jest lepsze w przewidywaniu niż mój telefon i moja głowa 
Zaczynamy od początku.
Dawno nie pisałam a no bo jak zwykle to samo wytłumaczenie : NIE MAM CZASU.
A co dziwne w tym tłumaczeniu to fakt, że Dominik tak prawdę mówiąc nie jest aż nad to absorbującym dzieckiem ale zawsze znajdzie się coś co trzeba zrobić na tip - top i ten czas ucieka.
Nasze noce są (nie zapeszam) spokojne. Dominik idzie spać między 20:30 a 21 i śpi ciągiem do 7-9. No chyba, że jest weekend i tatuś chciałby pospać to Skarb budzi się o 6
ale tata utuli i jeszcze ok 2h śpi.
Rano jest śniadanie. Później szał - ciał. Po ok 2h mleko i drzemka. Od dłuższego czasu już jedna w ciągu dnia trwająca pomiędzy 1 a 3h przeważnie jest to 2,5h. Ogólnie apetyt jest. Zjada i słoiki i w końcu też domowe jedzenie
Póki co mamy jeszcze 3 stałe posiłki i 3 butle mm. Niedługo zamiast butli o 18 planuję dawać mu kolację - zobaczymy co z tego wyjdzie 
Ostatnio z racji lata - choć pogoda niezbyt, trochę podróżujemy. I odpukać młody dobrze znosi jazdę w foteliki. Nadal jeździ w "kubełku" chociaż niedługo planujemy kupić kolejny fotelik ale też tyłem bo tak bezpieczniej.
A za nami już ponad 16 miesięcy wspólnego bycia

Mamy dwa zęby - dwie dolne jedynki i czekamy na kolejne.
Coraz stabilniej i częściej młody stoi sam.
A od kilku dni puszcza się i robi sam coraz dłuższe dystanse
- zdolniacha mała. Po długim weekendzie muszę dzwonić do rehabilitantki umówić się na kontrolę bo miałam dzwonić jak pojawią się pierwsze samodzielne kroczki no i są. Może doradzi mi też co z butami...- ciężki temat 
Co by jeszcze pisać. Młody jest bardzo kumaty. Bardzo lubi naśladować czynności które robię ja.
Potrafi:
- zrobić amem
- pokazać jakie coś było dobre (głaszcze się po brzuszku)
- pokazuje : uszy, język, włosy, nos, pępek, rączki, palce stóp i oko.
- pokazuje jak się myje rączki i jak robią gwiazdeczki
- mówi jak robi auto "bruuuum"
- bije brawo
- robi kosi - kosi
- lubi robić tany tany,
- z mówienia to ostatnio w modzie jest na wszystko "tata"
"mama" już się znudziła 
Ogólnie jest wesołkiem i wszędzie go pełno 
Co do wizyt przed nami we wrześni : kardiolog i audiolog plus ostatnie 5w1 szczepienie.
A w październiku badania z krwi
eeg główki i kontrola u neurologa. - Trzymajcie kciuki PLIS!!
Tyle u nas, że nie wiem co jeszcze pisać.
A ja we czwartek idę do ginekologa zobaczyć jak tam po porodzie czy są naturalne owulacje i co lekarz myśli o kolejnym bobasie..czy możemy już ryzykować czy lepiej czekać na badania i wyniki z poradni genetycznej. Dodam, że pierwszą wizytę w owej poradni mam 13.01.2017 roku a na kolejną ponoć czeka się czasem dłużej niż pół roku :o :o taki mętlik mam 
No co ja będę smęciła...trochę fotorelacji z naszego wspólnego życia 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/0b951955f3a3.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/70a8ed065b42.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d32ab84db4ac.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/fd5a53a62e32.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/ad80b17a3e7c.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/9979212b196b.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/7313c853b444.jpg
Sorki że niektóre fotki są w dziwnej pozycji
ale ja blondynka i nadal nie umiem tego zmienić 
No i WIELKIE GRATULACJE dla Naszej Karoli :* dużo zdrowia dla całej rodzinki. Niech się synkowie dobrze mają
40 dc jakieś lekkie plamienie i samopoczucie kiepskie jakby na okres .....
Ja juz zapisalam sie na prenatalne i echo serca plodu u prof Dangel w Warszawie.
Moze trochę przesadzam ze tak wczesnie ale do takich specjalistów to ciezko sie dostac.
Wizyte mam 10.10. Wg om 12t4dz
Z objawów ciazowych to mam lekki bol podbrzusza czasami no i dziwny metaliczny posmak w ustach. I jakos nic mi nie smakuje, wszystko jest jakby bezsmakowe.
Wczoraj mialam co chwile skurcze. Myslalam, ze to napinanie brzucha ale przypomnialo mi sie, ze kiedys juz mialam takie bole i to bylo podczas porodu Olka. Dzis juz spokoj. Z tesciowa nie rozmawiam dalej. Olka sie nie odzywa, malpa jedna, krecila nosem jak P pytal czy moge z chlopcami na pol roku sie zatrzymac. K... co za rodzina. A jeszcze niedawno pili i pieprzyli, ze w kazdym momencie moga na sobie polegac, ja p...
Zaczelam brac dopochwowo wiesiolka zeby jakos porod latwiej poszedl.Chcialabym juz iec to za soba. Nie mam juz sil najzwyczajniej.
Joanna Adamska pow, ze juz po wszystkim ize zainwestowala moje pieniadze. Szkoda, ze nie powiadoila mnie wczesniej. Coz, niby mam ok 100 tys. a mam zarobic ok 20-30%.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2016, 17:10
9t0d
10 tydzień! Niewiarygodne!!
Dzisiaj bardzo zły dzień. Od rana mi niedobrze, bóle jelitowe przeszkadzają funkcjonować. Czuję się jakbym balowała ostatni tydzień i teraz cierpała na kaca giganta.
Jest jednak krok do przodu. Zamówiłam spodnie ciążowe. Dwie pary. Powoli pozwalam sobie myśleć pełna optymizmu i tej ciąży.
Kiedy Małż zwraca się do Ciebie w liczbie mnogiej, wiedz, że coś się dzieje ...
)
A tak w ogóle sikanie co chwilę, które wiąże się ze zwiedzaniem publicznych kibelków wcale nie jest fajne, bo i mdłości mocno się nasilają
Taka luźna refleksja z początku ciąży 
Nigdy w życiu tak się nie cieszyłam na @
Wiem że to absurdalne cieszyć się że @ przyszła kiedy stara się o dzidziusia ale w moim przypadku nie ma innej możliwości W końcu nadeszła!
Po @ pojadę w końcu na laparo i dowiem się co w trawie piszczy Oby tylko nie piszczało złowieszczo...
Cioci malutkie słoneczko jest od tygodnia w domku z mamunią, wujkiem i dziadkami. Mała ma się dobrze. Jedyne zmartwienie na ten moment to to, że często zachłystuje się pokarmem i miewa noce z grymasami. Przed nią kontrolne wizyty u specjalistów i stała opieka neonatologa. Ładnie przybiera i jest taka śliczna, że nie mogę się na nią napatrzeć
Siostra bardzo dzielna, wprawnie zajmuje się małą i jest w niej szaleńczo zakochana. Bardzo wydoroślała, spowarzniała, stała się odpowiedzialną, dzielną młodą mamą.
Dziadek się uspokoił, widać że martwi się o małą i moją siostrę ale nadal jest bardzo toporny i najbardziej przejmuje się "co ludzie powiedzą". Chrzanić to. Pojawiło się zdrowe dziecko na świecie, malutki cud i trzeba się z tego cieszyć i dumnie podnosić głowe że zostało się po raz pierwszy dziadkiem, a nie zastanawiać nad ludźmi i nad tym co oni sobie myślą. Eehhhh.... Tato - nigdy się pod tym względem nie zmieni.
A co u nas? A my tak jakoś z dnia na dzień żyjemy. Mało mamy dla siebie czasu, ciągle praca, ciągle coś dla kogoś się robi i tak dnie przeciekają przez palce. Ale niedługo urlop więc troche nadrobimy czas, spędzimy go razem i naładujemy akumulatorki na zimę.
Jeśli chodzi o dzidzię... to sama nie wiem co robić. W sercu czuję żeby próbować naturalnie zajść w ciążę. W głowie słyszę słowa lekarza "in vitro to jedyna szansa dla państwa na zdrowe dziecko". Rozum podpowiada żeby odpuścić i pomyśleć o adopcji bo na in vitro nas nie stać no i nie jestem do końca przekonana do tej metody. Jestem pod tym względem tak rozdarta że praktycznie nie dopuszczam męża do siebie, a wiem że tak też nie mogę, bo rozwalę małżeństwo...
Poza tym nie wiem o co chodzi ale jakoś kiepsko się czuje, strasznie jestem osłabiona i miewam zawroty głowy i skoki ciśnienia. Niby zdrowa jak pójdę do lekarza a jednak nie czuje się dobrze. Nie wiem co o tym mysleć. Jestem młoda a mam wrażenie jakbym była starą schorowaną babcią.
Trzeba się ogarnąć.
Jesteśmy po wspólnych wakacjach:) niestety cały okrąglutki wyjazd miałam okres:( Po HSG trwał cały tydzień jak nigdy!!!!! Samo badanie przeszłam okropnie! Bolało strasznie, zemdlałam z bólu chciałam wymiotować ale nie miałam czym bo od rana byłam na głodniaka. Potem dopiero dostałam przeciwbólowe ale szarpało okropnie przez pół godziny. Oczywiście nie wpadłam na to żeby zapytać od razu lekarza jak wyszło badanie więc czekam już drugi tydzień bo w szpitalu byłam hmmm.... w ogóle nie byłam w stanie jakimkolwiek. Potem wszystko ok. wyszłam po 14.00 do domu ale byłam nieziemsko zmęczona. Przed samym badaniem dłużyło mi się okropnie dużo spałam (początkowo nie chciałam się w ogóle kłaść do łóżka). Potem przyszedł lekarz (oczywiście facet a ja zawsze tylko do kobiet chodzę bo się wstydzę) i jeszcze dwójka studentów - no i usg wszyscy patrzą mi na trzewia = super. Ale przeżyłam:) byłam dzielna. Ból badania był dla mnie nie do opisania. Bolało mnie tak 4x w życiu i każdy doskonbale pamiętam ale ten był królem pośród nich. Skórcz, normalnie wyrywanie wnętrzności, wymioty, zimny pot i odjazd. Wszyscy mi mówili że nie boli więc chiałam być twarda i po badaniu ni chciałam ptrzeciwbólowych ale szybko zmieniłam zdanie. Oczywiście już się naczytałam, że jak bolało to jest niedrożność.....a wyniki dopiero we wtorek..... spinam się, wchodzę w fazę "widzę dzieci i ryczę" masakra... rozmawiałam z przyjaciółką, która rzuciłam ogóle hasło macieżyństwa po ślubie i zaraz do mnie: "A co ty taka nerwowa jesteś? Co się tak spinasz?" Chyba mi już odwaliło...nie wiem co teraz...
23+6
No i niestety tak jak myślałam nie obeszło się bez antybiotyku... Niestety domowe leczenie nie przyniosło skutku, trafiłam na jakieś strasznie oporne gów.o... Byle by tylko maleństwu nie zagrażało, żeby pomogło i te moje jelita jakoś to przeszły.. Od dziś do wizyty został tydzień - więc czekam!!
Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊
Dziś wyjazd na rocznicowy weekend. Od rana jesteśmy w dobrym humorze. Miejsce Mój Mąż wybrał naprawdę magiczne
..
Wiem, że jestem już po owulacji ale czuję, że ten weekend będzie owocny.
Bóg da nam najcudowniejszy rocznicowy prezent. Wierzę w to z całego serca.
Byłam dziś u nowej pani ginekolog. Przebadala mnie i stwierdziła że nie ma polipa. Wszystko podczas badania pokazywało ze jest w porządku. Tylko Tsh mam trochę za wysokie a niby mieści się w normie. I tylko zachodzić w ciążę. A tu nie wychodzi. Mówiła żeby kochać się co dwa dni, że codziennie to plemniki są za słabe i ze między 10 a 16 dniem. A jak u Was? Kochacie się codziennie czy jednak co dwa dni?
W listopadzie miałam wycięta tarczycy i teraz zaczynam żałować bo to może przez to są te problemy. Tarczyca jest za wszystko odpowiedzialne a jej unormowanie trwa strasznie długo.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2016, 22:41
"Myślę o tej iskierce dryfującej gdzieś w świecie równoległym, na którą tak czekamy, której tak wypatrujemy. I wyobraziłam sobie to tak bardzo dosłownie. Siedzi ta iskiereczka w tym swoim świecie równoległym i zastanawia się, czy wyjść. 'Nasz świat' widzi tylko do czasu do czasu - tyle co tam mignie przez rozsuwające się drzwi - jak te, przez które wychodzą na przylotach pasażerowie. Siedzi więc ta iskierka i spogląda w stronę wyjścia/przejścia do naszego świata... kiedy drzwi się rozsuwają widzi wpatrzoną w nią parę oczu. Niby nie patrzy tym oczom z oczu źle, ale tak intensywnie się wpatrują, że aż onieśmielają... A... a za tą jedną parą oczu często jeszcze jedne, a za nimi, czasem bliżej, czasem trochę dalej kolejne. Wypatrują... i szepcą - kiedy będzie? kiedy wyjdzie? Iskierka ma tremę - jak tu teraz wyjść, gdy wszyscy patrzą??? I jeszcze przy tym się nie potknąć, rąbka śpioszków nie nadepnąć... I tak się waha ta iskiereczka... gdyby tak... nie odchodzili spod drzwi, ale odwrócili się na moment... i znów otwierają się drzwi... i znów to samo - flesze w gotowości, wozy transmisyjne... ehhh wzdycha iskierka... to może ja jeszcze chwilę poczekam?"
tekst nieco bezczelnie ukradłam od Zelmy z pamiętnika "Kociątko wyruszyło na fioletową stronę mocy" - nie mogłam się powstrzymać ze wzruszenia.
O szczepieniach głównie można w internecie przeczytać jakie to zło i jak to dzieci po szczepieniach wegetują jak roślinki - rzetelnie znaleźć coś ciężko bo komu się chce tak naprawdę zbadać temat? Jedyny rzetelny wpis w blogu jaki znalazłam - http://www.blogojciec.pl/dzieci/szczepic-dziecko-35-najbardziej-popularnych-mitow-temat-szczepien. Tak wiem, to blog i średnio ufam zwykle blogerom - jak ostatnio czytałam jak nishka pisała o szczepieniach to normalnie facepalm za facepalmem, mimo że zachęcała to jej wiedza o szczepieniach jest bliska 0 - więc po kij to pisze? Nie uwielbiałam jej za styl pisania i treści, a po tym wpisie bez wiedzy totalnie straciła moje zaufanie, także już nie jest na mojej liście zostaje tylko mi mataja... No ale wracajać do bloga ojca, tu jest inaczej, koleś wie o czym pisze, przytacza źródła, pokazuje jak mają się ewentualne skórki uboczne szczepień do innych codziennych zagrożeń - co daje fajną perspektywę. Wreszcie mam rzetelne argumenty które potwierdzają to co podpowiadała mi intuicja
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2016, 23:14
Dzis byl drugi scan. Dwa z wymaganych co najmniej trzech pecherzykow maja prawidlowy rozmiar, trzeci prawdpopodobnie dojrzeje do momentu wstrzykniecia Gonasi. Mialo to byc potwierdzone na jutrzejszym scanie, ale zadzwonili i zdecydowali, ze kolejnego juz nie bedzie. Tym samym zmienili dzien punkcji na wtorek. Jutro beda dzwonic ze szczegolami.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2016, 23:29
Przechodzę chyba pierwszy macierzyński kryzys. Moja córka jest ostatnio bardzo marudna. Podejrzewam skok rozwojowy. Płacze, jęczy, krzyczy. Domaga się ciągłego noszenia na rękach, a i to czasem nie pomaga. Nie chce leżeć, nie chce siedzieć, na rękach też nie chce. Coraz bardziej manifestuje swoją złość, wali mnie piąstkami na oślep, piszczy. W wózku jeździć nie chce, 15 minut to max, później daje taki koncert, że muszę ją brać na ręce, żeby sąsiedzi się nie zbiegli. Śpi po pół godziny, zasnąć jej ciężko. A ja się zastanawiam wtedy co będzie jak za chwilę wstanie, czym ją zajmę, co mam wymyśleć znów. Ileż można chodzić w kółko po mieszkaniu? W dodatku znikąd pomocy. Siedzę sama cały dzień prawie i nawet nie ma z kim porozmawiać
Agugu się nie liczy. Całe szczęście, ze mama wraca w poniedziałek, lżej mi się zrobi mam nadzieję.
Takie tam wieczorne wynurzenia, żeby nie było, że jest tylko kolorowo. Macierzyństwo nie jest łatwe.
Hejkaaaa 
Dziękuję Wam kochane za kciukasy
!
Oj długi to był dzień
! Ciągle załatwiamy rzeczy związane z jutrzejszym ( prawie dzisiejszy ) wyjazdem na Chorwację. Za Boga nie chce mi się jechać ! Pierwszy raz w życiu mam tak , że wolałabym tę energię spożytkować na budowie , a nie na wakacjach. Ufff tyle rzeczy jeszcze muszę przygotować ! Dni płodne chyba minęły, a my doskonale się spisaliśmy tym razem- ciekawe co z tego wyniknie hihi ] : - ).
AAAaaaaaaaaa dzisiaj obudziłam się pełna energii i świeżości. Nawet nie wyobrażacie sobie jak pozytywne myślenie buduje rzeczywistość- zakupiłam przeepiękny strój w H&M za 20 zł, a i super sukienkę maxi udało mi się wyhaczyć za tą samą cene w Lidl
brawo JA ! Jupi jajej
! Także zostawiam Was na jakiś czas z tą pozytywną energią. Żegnam się ... wyskrobię coś z Chorwacji, a o ile mi się uda to i jakieś fotki załączę ! Bajoooo !!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.