8.00
Wstałam.
Brakuje mi tego by się wyspać. Czuje ,że bede miala dzis nie najlepszy humor
30dc , 12dpo
Mknę autostradą z Warszawy do Poznania, jako pasażer oczywiście
pogodna średnia, towarzystwo fatalne - jadę blabla car'em i niestety tym razem szczęście co do towarzyszy podróży nie dopisało
wiec nie pozostaje mi nic innego tylko siedzieć i czytać co to ciekawego na OF piszecie
tak jest to juz lekkie uzależnienie hehe ale cóż zrobic, dobrze mi tu z Wami 
Mąż nie wie ze wracam dzisiaj, wyszedł przed chwila na miasto z kolegami oblewać swoje urodziny, które ma jutro wiec będzie surprise 
Co do cyklu to kończy sie 30dc a @ nadal jak nie było tak nie ma. Spodziewałam sie ze ten cykl potrwa rekordowo długo ok 32dni, ale jak na razie nadal żadnych objawów zapowiadających france, podbrzusze boli, ale ono ciagle boli od miesiąca wiec to żaden objaw, cycki za to nie bolą i to jest dziwne, bo zawsze bolą i to bardzo a teraz NIC. Ta wredna @ chyba planuje wpaść bez zapowiedzi!
a mogłaby juz przyjść bo jestem zwarta i gotowa na IUI w kolejnym cyklu 
Hej!
wczoraj byłam pierwszy raz u swojego gina po poronieniu. Pokazałam mu wszystkie badania jakie zrobiłam, pokazałam badania swojego (powiedział że nie ma się do czego przyczepić u mojego partnera) no i po badaniu ginekologicznym i usg powiedział, że ma dwie wiadomości dla mnie. Dobrą i zła. Dobra jest taka, że jestem zdrowa a zła to taka, że on nie wie jaka jest przyczyna poronień... Są dwie opcje, albo mam jakąś tam bakterie (dał mi antybiotyk na 10 dni - może pomóc, a nie zaszkodzi, więc mam brać go w ciemno, bo badania na to kosztuje w granicach 300-400zł) a druga opcja poronień to genetyka moja i mojego narzeczonego. Dał mi skierowanie na nfz do poradni genetycznej (dzwoniłam, ale nie było babki w recepcji tylko jakaś inna odebrała i mam dzwonić za pół godz się umawiać) no i jak tylko będę miała wyniki to mam sie do niego zgłosić i do tego czasu mamy się nie starać o dziecko. A jeśli wyjdą dobrze te badania to zwyczajnie on już nie zna innej opcji tylko po prostu taki przypadek się zdarzył. Tak czy siak nie kazał się martwić bo nawet jak badania wyjdą źle to mamy starać się o dziecko tylko, że jak zajdę w ciążę to ona od razu będzie traktowana jako zagrożona i od poczatku będę brała leki na podtrzymanie. No i tsh żebym sobie obniżyła mi kazał (jestem do endo zapisana na 3-go września). Na wizycie byłam 40 minut . Jestem zadowolona, trochę się uspokoiłam i teraz pozostaje tylko czekać na wizyte w poradni genetycznej.
Aby gospodarka hormonalna Twojego organizmu mogła prawidłowo funkcjonować powinnaś posiadać odpowiednią ilość tkanki tłuszczowej. Do obliczenia prawidłowej masy ciała możesz posłużyć się wskaźnikiem BMI (ang. body mass index) – w tym celu podziel swoją masę ciała w kilogramach przez wzrost w metrach podniesiony do kwadratu. Idealna wartość BMI dla kobiety starającej się zajść w ciążę wynosi od 20 do 27.
Pary starające się o dziecko często cierpią w milczeniu, nie dzieląc się swoimi smutkami, a przez innych traktowani są jako stawiający na pracę, karierę czy siebie samych. Spotkania nawet z bliskimi osobami posiadającymi dziecko czy oczekującymi go z czasem mogą stać się nieprzyjemne. Widok kobiet z brzuszkami, rozmowy na temat szczęśliwego macierzyństwa koleżanki, historie znajomych o wpadce mogą wprowadzić kobietę starającą się w niezły dołek. Może gdyby sprawa była bardziej nagłośniona, my kobiety nie płakałybyśmy w poduszkę, bo wiedziałybyśmy że nie jesteśmy same. I jest nas wiele.
Dla niektórych czas moich starań może wydać się śmieszny, 9 cykli? co to jest w porównaniu do kilku lat! Ale ja wcale tak nie uważam. Rozumiem kobiety, które mogą uznać to za króciutki okres czasu, ale też rozumiem te sfrustrowane i rozżalone po kilku miesiącach.. Bo dlaczego nam się nie udaje? Przecież tak bardzo chcemy. I nieważne czy jest to trzeci cykl, siódmy, piętnasty, czy dwudziesty drugi ból rozczarowania zdołała poznać każda z nas.
Więcej: Starania o dziecko - trudny temat?
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2016, 18:11
5 tydzień ciąży
W dalszym ciągu nie mogę uwierzyć! Wiem, że tam w dole jest maleńki cud, ale głowa jeszcze chyba tego nie wie... Powoli do mnie dociera, że nasze ustabilizowane życie zmieni się o 180 stopni. Wcześniej tak o tym nie myślałam. Skończą się całonocne imprezy, wakacje za granicą w ciepłych krajach czy choćby bieganie... Do T. to też wczoraj dotarło. Trochę mu się smutno zrobiło, a mi, że jemu się zrobiło smutno... Ale mam nadzieję, że jak usłyszy bicie serca, zobaczy pulsującą kropeczkę na ekranie USG to się zmieni jego podejście.
Wczoraj rozmawiałam z nim, że jak chce może nas zostawić, że nic go nie musi ominąć w życiu. Ale podkreśliłam, że może tego żałować, że te chwile nigdy nie wrócą. Oczywiście przyznał mi rację. Mówi, że trochę przesadzam z osądem jego. I ma rację. Ale co ja poradzę na to, że mnie rozpiera energia nowego przed nami, a on potrzebuje trochę czasu? Muszę być cierpliwa.
Z objawów: ból piersi się utrzymuje, mdłości, różnie to z nimi bywa, raz są, a raz nie, pobolewa mnie jeszcze brzuch, takie czuję skurcze, a nie daj Boże że położę się w nocy nie w takiej pozycji jak trzeba to rwie jak nie wiem co. Spać to mogę wszędzie i w każdej pozycji. Zrezygnowałam z południowej kawy, więc w pracy po prostu ziewam i zasypiam. Poza tym nie dostrzegam niczego nadzwyczajnego.
Na tą chwilę nikt oprócz Oli (koleżanki która się też stara od dwóch lat) nie wie o moim stanie. Szefowa dowie się, w swoim czasie, jak ja będę pewna, że z dzieckiem będzie wszystko o.k. po pierwszej wizycie i kiedy będę miała kartę ciąży. Miałam wątpliwości, czy Oli mówić o ciąży, bo ona w styczniu straciła swoją pierwszą ciążę, ale zdecydowałam, że jednak tak. Mam nadzieję, że nie robię jej przykrości.
W pracy jak zwykle. Z tym że skupić mi się ciężko, bo cały czas myślę. Wczoraj było apogeum, ale dziś też nie jest dużo łatwiej.
Dziękuję z tego miejsca wszystkim, którzy mnie wspierali, którzy wierzyli, że kiedyś się uda. I ja wierzę, że Bóg w swoim miłosierdziu każdej z nas da to o czym najbardziej marzymy: macierzyństwo.
Miłego dzionka 
Dzis nowy dzien mam nadzieje,ze lepszy .Biore sie zaraz za mycie okien;)
jakie z AZ wiążą się koszty?
Przede wszystkim na początku koszt badań, który w większości klinik jest podobny i wynosi mniej lub więcej 1000 zł, później koszt samej adopcji:
* Invikcie 7000 tys
* Invimed 2200 jeden zarodek, 4000 dwa zarodki
* klinika Bocian 3500
* Salve Medica 3000
Dodatkowo dochodzi koszt leków, który zależy od cyklu (sztuczny czy naturalny).
Koszt całkowity, to jakieś 5 tys.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2016, 12:14
robiłam sobie duże plany porządkowe na czas zwolnienia (wstępnie myślę o L4 od października), aż dotarło do mnie, ze to odkładnie tylko mnie gubi. owszem mam mało czasu, bo wiadomo najlepiej to się porządki ogarnia w weekendy, które my spędzamy, że tak powiem "na budowie", a na tygodniu (po pracy) to tak się chce, że ho ho, ale też z drugiej strony każdego dnia małe coś i tak kroczek po kroczku można dojść do dużych efektów.
w myśl powyższego wczoraj odkurzyłam dosłownie i w przenośni swoje podejście i postanawiam być bardziej aktywna i zaangażowana w tzw. życie po pracy. bo ostatnio to nie ukrywam było z tym różnie, żeby nie powiedzieć źle, po części też dlatego że dużo spałam. ale teraz energii mam więcej, więc wymówki się skończyły i do roboty. postanowienie obejmuje również inne dziedziny życia w tym angielski, że tak powiem zdrowie i uroda no i nie zapominając o aktywności, nawet gdyby to miał być tylko spacer. trzymajcie kciuki.
Zmiany,zmiany,zmiany...ehh wróciłam z urolpu i dostałam wypowiedzenie z pracy bo firma ma duże problemy i niestety nie stać ich na dalsze utrzymanie mnie jako pracownika, moją szefową płakała dając mi wypowiedzenie i mówi ze nie wyobraża sobie jak mnie nie będzie ale życie ja zmusiło do takiej decyzji, firma musi do końca roku wyjść z 20tys.straty bo inaczej urząd skarbowy może rozwiązać firmę ja to wszystko rozumiem dlatego nie jestem zła tylko trochę mi przykro ze stracę taką fajną pracę w miłej atmosferze no ale cóż trzeba się ogarnąć i szukać czegoś nowego...
No i teraz znowu problem ze staraniami bo przecież nie mogę zajść w ciążę będąc bez etatu więc chyba muszę się wstrzymać chociaż z dwa miesiące aż się gdzieś nie zaczepie na umowę o pracę i pełny etat...kurwa biednemu zawsze wiatr w oczy...
Witam po wakacjach:)
Trochę odpoczęłam od Ovufriend od mierzenia tempki od szukania symptomów. Głowy oczywiście nie wyłączyłam i nie wyleczyłam się od czytania pamiętników bo często tu zaglądałam.
Z dobrych rzeczy to to że odpoczęłam a także pojawił się u nas nowy członek rodziny:)Prześliczna chomiczka Fusia która jest tak mądra że ani razu nie ugryzła nikogo nawet jak synek ją budzi:)
Jeżeli chodzi o sprawy związane ze starankami to dalej jesteśmy w miejscu nie jestem w ciąży staramy się dalej ale jakoś ta nadzieja na udanie się zniknęła.Ciągle myślę że chyba byłby cud gdyby się udało:(
Dziś 26dc i czuję się małpowo piersi zaczęły boleć więc w tym miesiącu chyba też nic z tego:(
to już albo tylko 10cs dla mnie stanowczo za dużo na ale cóż zrobić to nie jest zależne od mego chcenia.
Mąż w końcu wykonał badanie nasienia i bardzo prosiłabym o interpretacje:
objętość: 5,0ml
ph 8,2
koncentracja plemników w ml 6,13
całkowita liczba plemników 30,66ml
ruch postępowy 45%
ruch całkowity(a+b+c) 49%
brak ruchu 51%
żywotność do 1h 65%
liczba komórek okrągłych 1,8ml
liczba leukocytów 1,1ml
plemniki o prawidłowej budowie 5%
plemniki o nieprawidłowej budowie 95%
Gdzieś mało tych plemników wyszło:( nie wiem co o tym sądzić czy jest szansa na naturalne poczęcie.Poprawić ilość za pomocą suplementów chyba się już nie da ponieważ mąż już od 10 miesięcy bierze Fertilmen a te suplementy chyba są dobre.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2016, 11:22
Dawno, dawno temu miałam takie piękne cykle... W sumie nie tak dawno, ale to co się teraz dzieje, to już przebija wszystko. Zawsze byłam pewna, że potrafię rozpoznać kiedy mam plamienie, a kiedy to już @, a teraz co? już drugi taki cykl, kiedy "plamię" od kilku dni i nie jestem pewna czy @ już się zaczęła czy nie. Normalnie bym to olała, ale tym razem muszę do swojej gin napisać: dziś mam pierwszy dzień @, ale czy juz pisać czy poczekać tego nie wie nikt. Jeszcze trochę i bardziej niż ginekolog będzie mi potrzebny psychiatra.
8dc. Czekam na usg kontrolne tzw.monitoring 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2016, 16:17
Wiedziałam, że nie ma co się nakręcać, ale rozum swoje, serce swoje. Beta z dzisiaj (12 dpo) <0,1. Siedzę i wyję patrząc w wynik. Okrągły rok starań za nami, bez efektów.
Bilans roku ?
1. sierpień - grudzień 2015 - PCO
2. styczeń 2016 - cukrzyca typu I
3. marzec 2015 beta ok 7,24 po 2 dniach <5
4. czerwiec 2016 - niedoczynność tarczycy
5. sierpień 2015-sierpień 2016 ciąży brak
Masakra, chyba jednak wybierzemy się na badanie nasienia. A ja wracam do diety i ćwiczeń.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 kwietnia 2017, 13:36
Wychodzę z kliniki, wsiadam do samochodu i zaczynam ryczeć.
12 dc, pęcherzyki CHYBA dwa po 17 mm z hakiem. Chyba , bo dr słabo mnie informowała, więc już sama nie wiem.
Powiedziała,że najlepiej byłoby wykonać inseminacje w niedziele , ale w niedzielę nie pracują, więc zrobimy w sobotę. Dostałam zastrzyk do domu, który mam zrobic jutro o 19.
Wydaje mi się,że pęcherzyki są jeszcze za małe. Ten zastrzyk o 19, a IUI w sobotę pewnie rana , bo pracują do 14 ( mają zadzwonić i dokładnie poinformować o godzinie). Jak na moje oko, to wszystko takie naciągane "aby tylko się odbyło" .
Potem już nie byłam pewna czy ten zastrzyk mam na pewno zrobić o 19. Nigdzie mi nie zapisała, a ja głupia też nie zanotowałam 
A co do działki, to prawnik ma się z kimś tam skontaktować. Dobrze,że przynajmniej jest on, bo my pewnie byśmy się poddali już dawno. Czasem myślę,że na tą działkę jest jakaś klątwa rzucona, bo same problemy z nią.
Edit:
Jedna dziewczyna z forum uspokoiła mnie,że sobota jest ok i że pęcherzyki do tego czasu podrosną , także wrzuciłam na luz. Muszę wyłączyć myślenie.
Po wyjściu z kliniki byłam jakaś taka rozdarta,a Przemek dodatkowo zadawał tyle pytań, że aż na niego nakrzyczałam, że ma się do mnie nie odzywać , bo myślę
. Złapał mnie tylko za rękę i nic nie mówił.
Jakiś taki zakręcony. Facetka mówi o IUI że będzie 27 sierpnia,a On wypalił :" to w tą sobotę " ?! Jakby zdziwiony,że to zaraz 
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2016, 15:42
Dwa zdjecia Sarki dla ciotek bo dlugo nie bylo :F strasznie rosna jej wloski i ma bujne loki 
zostalo 15 dni do poorodu....


2 dni spóźnia mi się okres. test ciążowy negatywny. wczoraj cały wieczór przepłakałam i nie mam sił dalej walczyć. czas najwyższy dać sobie spokój na jakiś czas. a na dodatek coraz więcej kłócimy się z mężem chyba każdego z nas ta sytuacja przerasta.
Okna pomyte;)zrobiłam sobie kawke i siedze.Czytam wasze wpisy i zycze wam i sobie zeby wkoncu nam sie udalo i zebysmy sie nie czuly gorsze od innych kobiet
Jestem już po tych "gorszych dniach". @ się kończy. Humor wraca 
Jutro czas na badania. I to spoooro. Jedziemy też z mężem do świetnej lekarki w naszym mieście. Z polecenia. Pomogła setkom par. Mam nadzieję, że my poszerzymy tą skalę 
Już wczoraj przyjęła nas w domu. Rozmowa z nią dużo mi dała
Jestem pełna nadziei i energii do działania.
Wreszcie trafiliśmy na kogoś konkretnego kto się zna na rzeczy i pasjonuje tym co robi. Już od rana dostałam od niej 2 maile a wczoraj sms. Chciała wiedzieć o nas i o naszych rodzinach dosłownie wszystko. Dała tuzin skierowań - oczywiście dla mnie. Mąż dostał tylko kilka, które zrobi jutro na podstawie krwi, bo jedziemy na badania razem. Nie mogę się doczekać. Wizyta u niej ma trwać ok. 1,5h!
Czyli jutro od rana badania a potem wizyta u niej. Uff! Czuję, że będzie to dzień pełen wrażeń ^^
A dzisiaj jadę po pracy do salonu kosmetyczno-fryz. A co! W sumie jest to prezent od męża. Bez mojej wiedzy mnie umówił. Najpierw się wściekłam (hormony @) powiedziałam, że ma sobie to wsadzić w d*** i że sam SE iść, bo ja się nie wybiorę. Wybiorę się
Idę. I jestem mu wdzięczna. Chciał dobrze. Kochany jest 
Cieszę się, że coś konkretnego zaczęło się dziać 
Trzeba się ogarnąć!
Zostałam przywołana do porządku
więc jestem. U nas wszystko dobrze- mały Franek
rośnie i jeszcze trochę i zaczniemy ostatni trymestr. Krwiak się wchłonął i w końcu możemy troszkę odpocząć. Badanie połówkowe wyszło nam bardzo dobrze- dzidziuś jest zdrowy.
Moje wyniki jak to u kobiety w ciąży- trochę anemii, trochę tarczyca wariuje ale wszystko pod kontrolą lekarzy. Łożysko mamy nisko ale jeszcze liczymy na to, że się podniesie.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.