wrażliwa Marzenie 1 września 2016, 09:09

Czwartek

Dziś wizyta . Od poniedziałku są u nas moi dziadkowie więc póki co ze starań nic nam nie wychodzi a tak się martwię , że owulacja akurat teraz będzie... myślałam , że wczoraj będzie serduszkowanie a tu nic...

kropka_ myśloodsiewnia 1 września 2016, 09:11

w ostatni poniedziałek wyszłam z delikatesów szybciej niż weszłam, ledwo wyrabiając na zakręcie. także po pieczywo ostatecznie musiał wyprawić się Mąż. natomiast dziś z rana nie skończyło się na odruchach i dzień zaczęłam od małego "rzyganka". jak więc widać nie jestem z tych co to im przechodzi po pierwszym trymestrze, więc może chociaż po drugim?

natomiast ze względu na ostatnie wydarzenia, to nawet się cieszę z tych objawów, bo przynajmniej (dosłownie) czuję, że jestem w ciąży. nie ukrywam jednak, że znowu częściej nachodzą mnie czarne myśli. na szczęście do USG połówkowego już coraz bliżej, gdzie mam nadzieję usłyszeć dużo pozytywnych rzeczy i się nimi jakoś podbudować.

coraz bardziej tracę serce do pracy i nic tylko odliczam do października. oczywiście w pracy jest mała presja, żebym została jak najdłużej (najlepiej do porodu), ale wszystkich po kolei sprowadzam na ziemię. poza tym ten październik to jest też po części dlatego, że przez pierwszy miesiąc zwolnienia (co wiem z doświadczenia innych koleżanek/mam) i tak nie ma się życia, bo jak nie dzwonią, to piszą, a jak nie piszą, to może byś wpadła na chwilkę i tak w koło, więc faktyczne odcięcie się od pracy nastąpi może w listopadzie. tym bardziej więc nie widzę sensu w odkładaniu zwolnienia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 września 2016, 10:02

No i pierwszy dzień września... czy kiedyś i my będziemy wzruszeni wysyłać nasze dziecko do pierwszej klasy? Martwić się jak sobie poradzi, czy znajdzie kolegów? Nie wiem. Bardzo mocno staram się, żeby starania już tak mocno nie dominowały naszego życia. Nie wiem czy mi to wyjdzie i w ogóle czy się da zrzucić to na boczny tor? Martwię się, że to leczenie męża g***no da. Trochę już czytałam o tym i różnie to bywa ale na cud chyba nie ma co liczyć. Może czas zacząć odkładać na in vitro zamiast na wkład na własne mieszkanie? Tylko mąż chyba do końca nie jest przekonany co do IVF. Nie drążyłam tematu, czasami trudno mi wydobyć od niego jakieś informacje. Ja jestem gotowa zrobić wszystko by mieć dziecko o którym marzę od zawsze.

Idzie jesień, dla mnie najgorsza pora roku, najtrudniejsza pod względem psychicznym, zawsze łapię doły.

Wczoraj byłam na terapii, od przyszłego tygodnia będę chodzić tam zawsze we czwartki o 15. Jak na razie mi się podoba. Całe spotkanie przegadałyśmy o mojej sytuacji w pracy (nie jest to tak naprawdę praca tylko studia doktoranckie... takie specyficzny twór że harujesz jak wół ale nie masz zatrudnienia ani wynagrodzenia ani żadnych przywilejów pracowniczych i właśnie z racji tego że siedzę tam całymi dniami i pochłania to 90% mojej energii to nazywam to pracą) której ostatnio mam serdecznie dosyć. Póki co zastanawiam się nad rzuceniem tego w cholerę. Mąż i koleżanka odradzają - bo szkoda. Mnie jest szkoda życia na ciągły stres... ale może mają rację. Póki co z terapeutką obgadałyśmy wstępną możliwą strategię przetrwania. Zapewne będziemy kontynuowały ten temat. DOstałam też materiały do poczytania w domu o DDA. Nie wiedziałam, że "posiadacze" tego syndromu są aż tak obciążeni. Teraz układa mi się to w całość, dlaczego taka jestem. Mam nadzieję, że uda mi się skutecznie nad sobą popracować.


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 września 2016, 16:38

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 1 września 2016, 15:16

25dc z 24 cyklu. Brzuch sobie pobolewa przedD-day'owo. Do niebycia w ciąży podchodzę zupełnie na luzie, czekam na wizytę u lekarza, ale jakoś tak bez spiny jak to było dotychczas. Wakacje w górach dobrze mi zrobiły. Uwielbiam nasze Tatry <3 Zaczynamy z Mężem planować pierwszy zimowy trekking i powoli odkładać na sprzęt. Nie planujemy nic wysokiego, bo trzeba nauczyć się zimowych gór, ale muszę przyznać, że nie mogę się już doczekać :)
Może któraś z Was się na tym zna i podpowie co kupić? :)

Matko Bosko Kochano, a ja tu wpisu o wizycie nie zrobiłam! Wybacz Groszku :*
Otóż 10t0d, dwa dni temu, wizyta, wszystko ok, Groszek ma ok 3,5cm i serduszko bije na 170 :) Lekarz mówi, że mocna, zdrowa ciąża. Ale się lekko przestraszyłam, bo w środę wieczorem zaczęłam brudzić, cały czwartek takie śluzowate plamienia i dalej nie jest optymalnie. Ale lekarz się kazał nie martwić, na wszelki przepisał mi duphaston z zastrzeżeniem, że mam wykupić jakby się zrobiło dużo gorzej, bo teraz to nic takiego. Badania prenatalne mamy 25.10, ale robimy tylko usg, tak jak z Zosią. Nadal mam przeczucie na chłopaka, ciekawe czy się sprawdzi. Jak się nie sprawdzi też płakać nie będę, przynajmniej ubranka się nie zmarnują ;) Przyjaciółka będzie miała synka :)

Klauka90 Plan idealny 1 września 2016, 11:11

Doktor na urlopie :/ a taka byłam ciekawa po pierwsze tych wyników a po drugie czy u mnie bez CLO się coś rusza...no nic trzeba się uzbroić w cierpliwość do wtorku...

Witamy w ostatnim dniu 7 tygodnia, jutro zaczynamy już 8 tydzień !!

Pierwsze badania zrobione, wyniki odebrane. Wszystko w jak najlepszej normie, martwi mnie tylko tarczyca której norma jest do 4,20 a u mnie wynosi 4,62. Tym bardziej mnie to niepokoi bo w kwietniu kiedy wykonywałam badania na tarczyce ( bardzo chudłam i nie mogłam w ogóle przytyć więc myślałam, że to może tarczyca, która w rodzinie występuje ) wynosiła ona 2,35 ! Ale nie ma co się denerwować na zapas ! :)

Wczoraj byliśmy u pani położnej, która założyła nam kartę ciąży :)
A tak poza tym to czujemy się rewelacyjnie ! :)

Dziś znowu zrobiłam ten czulszy test (10) i raczej nic tam nie ma :/ Nawet się nie dopatrywałam bo przecież poprzednią zobaczyłam bez problemu...Śniło mi się, że wyszła piękna kreseczka. Pierwszy raz śniło mi się cokolwiek ciążowo-staraniowego! Obudziłam się i akurat była 7, więc zmierzyłam tempkę( która nadal trzyma poziom) i poleciałam robić sikańca...Czekałam jak na szpilkach na tą wyśnioną krechę i nic :( Ehhh to czekam na @...dziś ostatni cukierek, więc około wtorku powinna być.

Dalej czuję się podle. Najgorszy PMS na świecie!

31 dpt, 7+1 tc

Żyje! Moje dziecko żyje! Serduszko mu bije!

Mam swój kolejny cud!

Nie widać źródła krwotoków, lekarz nie umiał wytłumaczyć czemu ostatnie usg pokazywało puste jajo, a wczesniejsze pęcherzyk z cialkiem? Może krwawienie coś zasłoniło?

Bety? Już nie miały znaczenia.
Liczy się to co tu i teraz, a teraz jest dobrze.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2023, 12:53

Lulianna Cierpliwie niecierpliwa 1 września 2016, 13:03

Nakręcam się, pewnie niepotrzebnie... A jednak tak bardzo chciałabym aby teraz moja kolej na dziecko była, abym już dostatecznie długo stała w kolejce.

Wczoraj delikatne plamienie (a 6 dni do @), dziś boli i ciągnie podbrzusze. Czy to coś znaczy? Czy może ja doszukuję się na siłę... Tak bardzo chciałabym aby się udało, aby za 6 dni zamiast @ był test i były 2 kreski... Tak bardzo zaklinam rzeczywistość.

Proszę, niech to będzie moja kolej :)

Haana Hashi, MTHFR, Aniołki.. 1 września 2016, 13:18

Yea, mamy już wynik. Prawidłowy kariotyp męski. Mój również jest ok. ;)

8 tydzień życia mojego skarbu !!

Witam Serdecznie moje czytelniczki :D <3


Dziś z bliżej nieokreślonego powodu naszło mnie aby utworzyć swój pamiętnik :) Dodatkową zachętą była chęć czytania moich wypocin przez forumowe koleżanki :D No to... TADAM !!! :D

Zapraszam do czytania ! :D

Gdzieś tam kiedyś słyszałam.. że Stary Człowiek i MOŻE...
No i guzik ! Chyba że to się tyczy tylko mężczyzn... bo Stara Zołza i nie może... tego Grocha zasiać :(

Kiedy już padła decyzja o dziecku.. postawiliśmy na Luz ,bez spiny. Nie było kalendarzyka, <3 było dużo, niczym się nie faszerowaliśmy... i minął miesiąc... dwa... trzy... i nic !
Wtedy przypadkiem trafiłam na Ovu. I się zaczęło... testy owulacyjne... mierzenie temp dowcipnie... Wiesiołki... i tak minelu kolejne 2 miesiące... i znowu nic !
Za radą dziewczyn poszłam na badania : prolaktyna, tsh, progesteron . Ginekolog nie widział powodu by mnie kierować na cokolwiek. Usłyszałam tylko : Proszę się dużo <3 i przyjść za pół roku w ciąży...
Zmieniłam ginekologa. Dostałam skierowania na badania ... i wyszło ze mam baaardzo wysoką prolaktyne :/
Dostałam tabletki.. zbiłam to dziadostwo w ciagu 1,5miesiąca... zaraz szłam na urlop z duuuuuuża nadzieją na tamten cykl. I dupa ! Znowu przyszła Fr@nca...
Bezsilność... ryk... dół... dno i wodorosty... Tak wtedy bylo. Postanowiłam odejść z Ovu... Trwalam w postanowieniu do następnego dnia :P haha
Wróciłam... ale bardziej dla dziewczyn które tam poznałam :) Zakończyłam przygodę z testami, z termometrem... wykresu juz daaawno nie uaktualniałam... Czasem trzeba powiedzieć dość...
Teraz 12.09 ide na wizyte... i pierwszy monitoring. Szukania przyczyny c.d. Zobaczymy co w jajcach piszczy ! :D

No to tak w skrócie przedstawia się moja sytuacja :) A jak to u Was wygląda? Z górki czy jak u mnie, wciąż pod górkę.. ?

Buko Wrzucić na luz i czekać na cud 2 września 2016, 10:50

Jest :D w końcu przyszła @. I teraz trapi mnie dlaczego się tak cieszę?
przez ostatnie dni czułam się jak nastolatka, która boi się ciąży. I szczerze bałam się, że jestem w ciąży, niby trochę miałam nadzieję, ale jednak bardziej się bałam. Tylko pytanie dlaczego? przecież od roku się staramy i chcę, tak przynajmniej mi się wydawało. Może dlatego, że się nie nastawiałam psychicznie na to, zrobiłam inne plany? może jakbym nie miała takich plamień i krwawień to by było inaczej, bo już miałam wizję poronienia?
Głupia głowa. Głupia ja.
Teraz tylko czekam na informację od gin, czy udało jej się znaleźć dla mnie termin w szpitalu. I jak prawdziwy hipochondryk cieszę się wizją badań :D

18 dzień cyklu. Owu ani słychać ani widać.
Piersi nie bolą, żadnych objawów czegokolwiek. Chyba pójdę na progesteron

Bezsensu


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 września 2016, 15:02

mała90 W oczekiwaniu na 2 kreski 1 września 2016, 15:14

Dzisiaj kreseczka mocniejsza, śluz jest ;) uhuhuhuu :P
Nowa nadzieja ;)
No i energii jakoś więcej ^^

Dzisiaj mam sporo pracy, ale jakoś dzisiaj bez narzekania :) Plany na weekend mamy - spotkanie się z przyjaciółmi w piątek i sobotę a w niedzielę IMPRA - babcia Michała kończy 85 lat i wyprawia je w bardzo przytulnej gospodzie za miastem w lesie. Będzie na pewno przyjemnie. Tylko co ja będę jadła? Trawę razem z tamtejszymi krówkami i konikami :P Nie no... Coś wynajdę dla siebie ;) Pogoda też ma dopisać więc czas na relaks. Przyda się teraz ;)

Musimy się trzymać dziewczyny! Żyć tą nadzieją i się nie poddawać!

mała90 W oczekiwaniu na 2 kreski 1 września 2016, 15:14

Dzisiaj kreseczka mocniejsza, śluz jest ;) uhuhuhuu :P
Nowa nadzieja ;)
No i energii jakoś więcej ^^

Dzisiaj mam sporo pracy, ale jakoś dzisiaj bez narzekania :) Plany na weekend mamy - spotkanie się z przyjaciółmi w piątek i sobotę a w niedzielę IMPRA - babcia Michała kończy 85 lat i wyprawia je w bardzo przytulnej gospodzie za miastem w lesie. Będzie na pewno przyjemnie. Tylko co ja będę jadła? Trawę razem z tamtejszymi krówkami i konikami :P Nie no... Coś wynajdę dla siebie ;) Pogoda też ma dopisać więc czas na relaks. Przyda się teraz ;)

Musimy się trzymać dziewczyny! Żyć tą nadzieją i się nie poddawać!

mała90 W oczekiwaniu na 2 kreski 1 września 2016, 15:15

Dzisiaj kreseczka mocniejsza, śluz jest ;) uhuhuhuu :P
Nowa nadzieja ;)
No i energii jakoś więcej ^^

Dzisiaj mam sporo pracy, ale jakoś dzisiaj bez narzekania :) Plany na weekend mamy - spotkanie się z przyjaciółmi w piątek i sobotę a w niedzielę IMPRA - babcia Michała kończy 85 lat i wyprawia je w bardzo przytulnej gospodzie za miastem w lesie. Będzie na pewno przyjemnie. Tylko co ja będę jadła? Trawę razem z tamtejszymi krówkami i konikami :P Nie no... Coś wynajdę dla siebie ;) Pogoda też ma dopisać więc czas na relaks. Przyda się teraz ;)

Musimy się trzymać dziewczyny! Żyć tą nadzieją i się nie poddawać!

mała90 W oczekiwaniu na 2 kreski 1 września 2016, 15:15

Dzisiaj kreseczka mocniejsza, śluz jest ;) uhuhuhuu :P
Nowa nadzieja ;)
No i energii jakoś więcej ^^

Dzisiaj mam sporo pracy, ale jakoś dzisiaj bez narzekania :) Plany na weekend mamy - spotkanie się z przyjaciółmi w piątek i sobotę a w niedzielę IMPRA - babcia Michała kończy 85 lat i wyprawia je w bardzo przytulnej gospodzie za miastem w lesie. Będzie na pewno przyjemnie. Tylko co ja będę jadła? Trawę razem z tamtejszymi krówkami i konikami :P Nie no... Coś wynajdę dla siebie ;) Pogoda też ma dopisać więc czas na relaks. Przyda się teraz ;)

Musimy się trzymać dziewczyny! Żyć tą nadzieją i się nie poddawać!

Dziś wizyta u lekarza na 17;50 bardzo się cieszę za dużo pewnie nie zobaczę no ale się okaże później M jedzie ze mną :D cieszy się tak jak ja i ciągle powtarza, że będzie wszystko będzie tym razem ok :) wczorajsza beta uspokoiła mnie 1.745,90 2. 1802,00 przyrost o 140% baaaardzo się ucieszyłam :) i niech Nasz Fasolka rośnie w siłę! :) <3

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)