3 lata temu, dowiedzialam sie ze jestem w ciazy. Pierwsze co powiedzialam mezowi, to to ze sie boje. Ale obiecał mi, ze teraz bedzie wszystko dobrze. Moze ciaza ksiazkowa mie byla i zakonczyla sie przedwczesnie, ale nasz maly cud jest z Nami. To niesamowite. Jestem szczęśliwa!!!
26dc
Rano ide na betę! A co! Jak jestem w ciąży to juz na pewno cos sie pojawi COKOLWIEK, jak nie to przynajmniej przestane sie zastanawiać czy sie udało i będę normalnie czekała na @
Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią mi ze sie udało wiec bez owijania w bawełnę jak beta wyjdzie negatywna to poleją się łzy. Tylko uprzedzam 
Moje subiektywne i obiektywne objawy:
- okropny ból piersi który trwa juz od 3 dni czyli 7-8 dni przed @
- piękne skoki temp włącznie ze spadkiem i wzrostem przypadającymi na 21dc czy zagnieżdżenie
- delikatne plamienie w 21dc - plamienie implantacyjne
- ciagle kłucia , uciski (jak zwał to zwał) w macicy i jajnikach
- pojawiający sie od czasu do czasu biały śluz na bieliźnie (w środku jest go duzo wiecej)
- zaskakująca ładna cera - mam z nią spore problemy zawsze w 2 fazie cyklu. W tym cyklu po owu tez wyskakiwały okropne syfy aż nagle ok 21-22 dc jak ręka odjął.
ostatni raz jak miałam takie objawy to była ciąża, teraz tez musi byc tylko z lepszym zakończeniem!!!
Nie wiem czy ktoś to czyta ale trzymajcie proszę kciuki :* 
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2016, 12:41
szlag, bedzie bezowulacyjny...
Dziś zapomniałam zmnierzyć temperature akurat w dniach płodnych moze to mi zaburzyć obliczenie momentu owulacji no ale co z tego,przez 2 miechy nie mierzyłam tempki i się odzwyczaiłam, wczesniej jak wstałam myślałam tylko o termometrze. Tempkę w tym miesiącu mierzę tylko i wyłącznie dlatego bo 3 października mam wizytę u nowego gina a z czymś przyjechać pasowałoby.
Plan na ten cykl serduszkujemy co dwa dni mój M ma mało żołnierzy więc musimy czekac jak się ich nazbiera serduszkowanie codziennie nie miałoby sensu bo zolnierzy nie zdarzyloby sie naprodukować. Od dzisiaj zacznę stosować także metodę nogi do góry chociażby przez 5 minut i po wszystkim od razu spanie a nie tak jak wczesniej chodzenie by zeby umyc czy do toalety i wtedy wszystko wylatywało(hehe ale okreslenie)a jak jest zolniezy malo to nie mogę straćic nawet jednego.Maz ma drugie zmiany wiec bede czekac na niego juz zwarta i gotowa:)
Nie wiem czy wy też tak macie bo ja mam takie uczucie po kazdym serduszkowaniu jakbym byla strasznie pelna tam na dole moze to uczucie ze zolnierze dotarly tam gdzie trzeba:)
Z tych niefajnych rzeczy to moj synek juz jest chory:(.Potrzeba bylo tylko paru dni w przedszkolu,cale wakacje byl spokoj.Wczorajsza noc byla kiepska a rano do pracy trzeba isc. Dobrze ze mój M jest taki kochany bo w większości czasu to on wstawal do synka gdy mial w nocy ataki kaszlu.
Boże jak ja kocham tego mojego synka jest taki kochany i w dalszym ciagu jeszcze na tyle maly ze przytula sie wskakuje na kolana i mówi mamusiu jestes sliczna kocham cie.Dziękuję Bogu że mi go dal i zdaję sobie sprawę z możliwości że będę miała tylko jego i dlatego dziękuję Bogu że go mam. Jest naszym małym cudem bo z wynikami męża to naprawdę cud że się pojawił na tym świecie. Gdy jest mi źle gdy @ przychodzi zawsze patrzę na niego i sobie myślę"nie załamuj się masz synka który kocha cię ponad życie spędź z nim trochę czasu pobaw się bo jego dzieciństwo tak szybko minie"
Dziękuję Andry, Nadia za słowa pocieszenia. Będę walczyła ale bez spiny bo mam dla kogo żyć
Ostatnie moje wpisy nie kipią optymizmem, a ten dzisiejszy też nie będzie pozytywny. W piątek odebrałam wynik posiewu moczu i tym razem zabłąkała się tam bakteria coli. Niestety urologa w piątek popołudniu już nie było, internista leków mi nie zmienił, bo dziwne jest to, że w ciągu kilku miesięcy pojawiły się dwie różne bakterie i to osobno, zatem coś z pewnością zakaża mój pęcherz. Lekarze podejrzewają albo jakąś wadę anatomiczną w moczowodzie, albo utknięty złóg w lewym moczowodzie. Opcją mniej prawdopodobną, acz możliwą jest nosicielstwo innego paskudztwa: ureoplazmy, mykoplazmy lub chlamydii.... u mnie lub męża. Jutro idę do urologa umówić się do szpitala na przyszły tydzień. Cały weekend przeryczałam, dziś już trochę lepiej, ale psychicznie nie wznoszę się na wyżyny. Dobre, że wczoraj zaczęłam nowy cykl. Wszystko znów przesuwa się w czasie, ale chyba powoli przestaje myśleć o ciąży, bo pewnie długo sobie na nią poczekam, o ile kiedykolwiek nam się uda. Jutro miałam robić badania hormonów i umawiać się do ginekologa z nadzieją. Mieliśmy ruszyć ze staraniami pełną parą. A tak? Mam tylko wyniszczony organizm antybiotykami. Czuję, że zęby zaczynają się sypać.... Do dupy... Chcę, żeby znaleźli przyczynę, żeby ten koszmar się skończył, żebym mogła znów cieszyć się życiem.
28cs 19 dc
Badalam te przeciwciala przeciw zoltaczce i poziom jest niski 3,5 a do zabiegu ma byc >10 wiec co poszlam do rodzinnej i musze od nowa sie szczepic, pierwsza dawka juz wzieta druga 3.10 a trzecia za pol roku.
31 sierpnia mielismy 3 rocznice slubu a 5 sierpnia 6 lat znajomosci wiec z tej okazji poszlismy w sobote na kolacje. Miejce nietypowe bo przy stacji benzynowej ale zdecydowalismy ze idziemy tam bo mielismy ochote na cos innego jak pizza czy fast foody, opinie slyszelismy dobre i powiem szczerze jestem mega zadowolona. Przemila pani wpuscila nas na poddasze, bylismy tylko my i swiecaca lampa nad glowa
wybralismy miejsce w jaskolce z widokiem na miejscowosc. Poprostu czulam sie tam swietnie, a kolacja (placki po wegiersku) byla przepyszna
mam wrazenie ze to miejsce czekalo wlasnie na nas zebysmy usiedli milo spedzili czas, powspominali... nie no napewno tam wroce! Ciesze sie ze byla nam dana taka chwila szczegolnie teraz....
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2016, 20:06
Ciąża rozpoczęta 3 sierpnia 2016
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2017, 19:17
Wirze, że będzie dobrze, że tym razem na pewno się wszystko uda i będę cieszyć się ciążą innej opcji nie ma
mimo iż towarzyszy mi strach dam radę przebrnąć przez te wszystkie tygodnie!
Zaczęły się zawroty głowy i mdłości nie jest źle ale sama marudziłam, że nie mam objawów a teraz masz babo placek
ale przetrwam wszystko byle by maleństwo rosło! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2016, 09:29
Jeszcze nie urodzilam i sie nie zapowiada
jakies marne skurczysyny tylko
5 dni do terminu!!! dzisiaj wolne od jutra znow do pracy....wszyscy mowia zeby odpoczywac...wiem tak byloby najfajniej ale z malym dzieckiem w domu i tak nie odpoczne a chodzac do pracy spotykam sie z ludzmi, mam szanse pospacerowac z mala przed studiem..jest taki skwerek gdzie zawsze sa dzieci wiec fajnie no i cos sie zarabia a nie siedziec dupaw domu...zacznie sie to pojaedziemy do domu 
11cs 3po cp 2dc
Tak jak pisałam wcześniej przegapiłam owulacje. Cykl wrócił do normy, gdyby nie świadomość że pracuje w zupełnie innym mieście nawet bym sie ucieszyła, ale w głowie mam tylko, że straciłam szansę bo przecież niedługo wyjeżdżam i znowu wyjadę w owulacje. Cały czas pod górę, ale walcze, a Wy i wasze historie dodajecie mi sił
Każdy kolejny dzień jest dla Nas cudem. Jesteśmy coraz dalej. Teraz tylko to ciężkie oczekiwanie do 12.09, nie wiem jak to wytrzymam. Boję się myśleć o przyszłości, boję się marzyć, planować... boję się, że gdy tylko zacznę snuć plany jak to będzie- wtedy wszystko pryśnie jak bańka mydlana.. z drugiej strony tak bardzo chciałabym już się pochwalić a nie wciąż tylko wymyślać wymówki. Teściowa wciąż tylko mówi, jak to by chciała już wnuka, tym bardziej, że jej siostra została właśnie babcią. Siostry wciąż pytają kiedy, jak miałoby na imię. A ja muszę udawać, że na wszystko przyjdzie czas, choć chciałabym wykrzyczeć światu, że JESTEŚ! Choć nudności dalej utrudniają życie- cieszę się, bo to znaczy, że masz się dobrze. Tylko bądź!
I już po punkcji....było 16 pęcherzyków z czego w aż 13 była dojrzała komórka jajowa, 6 poszło do zapłodnienia i 6 zamroziliśmy:) Nie wiem jeszcze ile z tych 6 przetrwa, ale i tak jestem zadowolona..najbardziej bałam się małej ilości komórek jajowych.
W tym cyklu nie będę miała transferu, ponieważ mój estradiol wynosił ponad 7tyś co groziłoby hiperstymulacją i powikłaniami. Transfer będzie na koniec października, kiedy mój organizm się uspokoi. Co ciekawe czytałam w internecie, że jakiś pionier in vitro z USA zaleca podawanie zarodków w następnym cyklu gdyż po stymulacji organizm nie jest przygotowany na przyjęcie zarodka.
Lekarz prosił nie wydzwaniać do laboratorium by nie przeszkadzać osobom tam pracującym, mają wykonywać swoją pracę, a nie odbierać co chwile telefony. Ile zarodków przetrwało dowiem się dopiero 12 września na wizycie...i chyba to nawet i lepiej
Poniedziałek
Dziś byłam znowu u gin...a więc pęcherzyk na lewym jajniku ładnie rośnie ma 17 mm , endometrium wynosi 12 mm na prawym dalej nic
Następna wizyta w piątek rano..
Także czekamy i zobaczymy co z tego wyjdzie . Dobrze , że mierze temp to może będę wiedziała kiedy dokładnie pęknie...
Mąż został dziś dłużej w pracy a myślałam , że spędzimy razem miły wieczór , ale nie wiadomo o której wróci . No nic następnym razem 
Pozdrowienia ze słonecznej Italii
. Jesteśmy na miejscu dopiero 24 h, ale już czuję się zrelaksowana. Mierzę temperaturę. No powiedzmy, że mierzę, bo w piątek przed wyjazdem trzeba było opić sprzedaż mieszkania i dnia następnego miałam prawie stan podgorączkowy
. Potem w drodze nie było jak mierzyć. Mamy więc 10 dc i w zasadzie dopiero pierwszą miarodajną tempkę. Ale w sumie wali mnie to. Zastanawia mnie tylko, czemu czuję prawy jajnik. Nie ból, tylko lekkie rozpieranie. Owulka w tym miesiącu, jeżeli już, to powinna być z lewego. Mam nadzieję, że nic się tam nie odnawia, ale przy endomendzie wszystko jest możliwe. Na razie nie daję się czarnym myślom, nie ma po co, i tak nic nie zmienię. Przez najbliższe dwa tygodnie tylko wino, gelato i śpiew
.
26dc
Byłam na becie, czekamy na wyniki 
Tak jak pisałam - tak nakręciłam sie i tak bedą łzy jak bedzie negatyw :p takie życie jakoś to przełknę w końcu to juz mój 11cs i nie pierwsze ewentualne rozczarowanie 
Są wyniki:
Beta 1,2 
Łez mie ma, chyba nie wierze w to co widze. No cóż czekamy na @
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2016, 19:27
Okropny dzień = migreny. Głowa mi pęka. Od wczoraj. Umrę... A nie chce się faszerować. Już i tak biorę niemało leków.
Weekend minął baaardzo sympatycznie, pozytywnie i na wesoło. Nie obyło się oczywiście bez paru nieporozumień i wku****ń w domu, ale cóż. Tego się nie przeskoczy. Zwłaszcza gdy się mieszka w jednym domu w trzy rodziny! Wrrr... ale od czego są przyjaciele i mężulek
Mój piesek też potrafi mnie podnieść na duchu.
@ ma nadejść w tym miesiącu w przyszły wtorek. Zobaczymy. Nie nakręcam się, ale i tak codziennie mam głupie sny. Koszmary. Ostatnio śniło mi się, że moja siostra urodziła drugie dziecko, bratowa męża miała piątkę (!) a ja... ZERO -.-
W każdym razie jest to nasz pierwszy miesiąc w którym trafiliśmy na dobrego lekarza i który się nami porządni zajął. Jakie byłoby to szczęście gdyby tak wyszło za pierwszym razem z jego pomocą.
Szczerze mówiąc to oboje z mężem potrzebujemy już jakiegoś konkretnego zwrotu w życiu. Takiego czegoś mega pozytywnego co nam da szczęście i nadzieję
Dzidziuś byłby wszystkim czego chcemy teraz 
Później już tylko wyprowadzka. Planujemy się wynieść po Nowym Roku. Michał dostał awans, mi firma dobrze prosperuje. Na pewno będzie mniej stresów i więcej luzu na swoim. Tak chciałabym już wrócić do własnego domku.. oazy spokoju a nie do chaosu, kołchozu, syfu i wiecznych kłótni.
Z rodziną najlepiej tylko na zdjęciu... i jak to mówi mój dziadek - najlepiej na środku zdjęcia żeby Cię nie wycieli. A może czasem lepiej zostać wyciętym lub samemu się odciąć?
14 dc.
W tym cyklu po raz pierwszy OVF wyznaczył mi owulacje w dniu, kiedy ona faktycznie była. Na dodatek grubą krechą! Mała rzecz a cieszy...
3dpo - czekamy... Głowa boli, spać mi się chce i mam ochotę walnąć się do wyra i przespać kilka najbliższych dni.
Zamiast tego, dziś wizyta kontrolna czy aby faktycznie pęcherzyki popękały i jest po co robić sobie złudne nadzieje... Tak jak pisałam wyżej, mam dobre przeczucia, jednak doskonale wiem, jak to się do tej pory kończyło więc jakoś tak na luzie. Zobaczymy jak to będzie jak @ zawita.
A tak btw. Annao0 - śniło mi się, że zrobiłam za Twoimi plecami test ciążowy, no i wyszło, że jesteś w tej ciąży i taka uchachana biegłam ci to powiedzieć, żebyś się już nie martwiła. To zadziwiające, że miałam sen o osobie, której osobiście nie widziałam nawet na oczy.
P.S jesteś brunetką?
♥♥♥ Życzę Wam spokojnych świąt Bożego Narodzenia spędzonych w miłej i rodzinnej atmosferze. Dużo odpoczynku, spokoju i radości. ♥♥♥ --> Wesołych Świąt!
Maj 2016... Mamy wyniki męża, mam swoją cytologię. Wszystko wydaje się być ok. Może oprócz leukocytów w nasieniu, które chyba mogą świadczyć o infekcji. Ale to musi potwierdzić ginekolog. Z własnych analiz: liczba i ruchliwość plemników w jak najlepszym porządku, prawidłowa morfologia – 10% również nie wydaje się zła. Tylko te leukocyty… Nie pozostaje nic innego, jak wybrać się do lekarza i walczyć dalej! --> O tym, jak wizyta u ginekologa stała się rutyną
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.