Dziś 3 dc na szczęście nie jest tak mocno jak poprzednio, odstawiłam acard, żeby było spokojniej i jest.
W poniedziałek wracam do pracy po 5 miesiącach przerwy, trochę się boje powrotu. No cóż trzeba wrócić, oby nie na długo.
Czekamy na decyzje kredytową, mam nadzieję, że szybko będzie. Pod koniec miesiąca ruszamy z budową. Oby w tym całym wirze, udało się odblokować i doczekać małego serduszka 
Zmieniliśmy klinike wybralismy angeliusa w Katwicach. wrazenia pozytywne...zadzwonilam umowic sie na wizyte i ponoc sie nam udalo bo zwolnilo sie jedno miejsce nastepnego dnia d doktora na ktorego sie czeka kilka miesiecy wiec ponoc nam sie udalo.
Po rozmowie z dr Mańką wrazenia pozytywne. facet konkretny spokojny i wydaje sie bardzo profesjonalny a co najwazniejsze i najbardziej dla mnie wazne slucha nas...kiedy tlumaczylam mu ze mam ovu przewaznie 14dc ale ze 11 dc pecherzyk mial dopiero 12,5stwierdzil ze musi to prawdzic bo mozliwe ze szybciej mi rosna i faktycznie 13dc pecherzyk mial juz 18.7...ustawil iui na niepeknietym pecherzyku tak jak chcielismy...pelen profesjonalizm, i czlowiek uprzejmy przyjemny wzbudza zaufanie...zobaczymy o czas przyniesie;)
a klinika przytulna i personel medyczny elegancki
Dalsze badania:
Testosteron wolny : 0,96 norma 0,00- 2,85
AMH 1,96 norma dla 26-30 lat 0,17 - 7,37
AMH chyba niskie...?
Urodziła o 22:22. Zdrowy synek. Wszystkim porozsyłali fotki ich pociechy od razu. Też dostałam. Siedziałam na łóżku i gapiłam się w tą wiadomość...
Dzisiaj mi trochę lepiej. Takie życie najwidoczniej. Potrzeba sił. Potrzeba wsparcia. Potrzeba cierpliwości. Potrzeba spokoju. Potrzeba pozytywnego nastawienia
Każdy musi czasem popłakać - to zdrowe np. dla nawilżenia oka - czyli są jakieś plusy
CZYLI następnym razem nie będę płakała tylko nawilżała oczy!
Już czwartek. Dzisiaj lżejszy dzień w pracy. WCZORAJ PADŁAM NA TWARZ! Jeszcze jutro. Sobota wolna 
No i mają być upały. We will see 
Trzeba dzisiaj się wybrać na szczepienie naszych piesków. Są tak wściekłe, że trzeba im to zrobić 
Wczoraj miałam jedne z zajęć z dziewczynką z zerówki. Wiecie jaki wstyd? Na parapecie był krzyżak! MÓWIĘ WAM JAKI OLBRZYM! 0o Ja oczywiście feee, bleee, aaaa aaaa co ta mała zrobiła?! Wzięła tego pajora na ręce i wyrzuciła... 0o MY HERO
Wstyd...
17dc.
28dc.
Jak zrobic żeby "przestać chcieć"? Da się? Ja chyba nie potrafię.
Te domysły - jestem w ciąży czy nie jestem - sa wykańczające. Momentami (na przykład teraz) chciałabym zeby @ juz przyszła, bo wtedy można na chwile odetchnąć. Wtedy przez chwile nie myślę o staraniach, ciąży i całym tym zamieszaniu. Dopóki jest okres dopóty mam spokój, ale potem przychodzą dni płodne i cały cyrk zaczyna się na nowo.
Powiem szczerze, ze jak czytam wypowiedzi niektórych dziewczyn tu na forum i w pamiętnikach to miewam wrażenie ze mi w porównaniu do innych mało zależy. Moge mieć sobie wiele do zarzucenia. Staramy sie prawie od roku i w każdym miesiącu zawsze miałam nadzieje, ALE nie moge z czystym sumieniem powiedzieć ze w każdym cyklu zrobiłam wszystko co w mojej mocy zeby w ta ciaze zajść, czasami mi sie po prostu nie chciało, czasami "przegapiłam" owulacje albo nie miałam nastroju. Potem oczywiście i tak łudziłam sie pod koniec cyklu ze @ jednak nie przyjdzie. Tak wiem głupia ja. No ale skoro większość moich cykli jednak nie opierała sie na doszukiwanie objawów, mierzeniu temperatury, badaniu śluzu itd to czy można o mnie mowić ze chce za bardzo?
Ale wracając do tego "nie chcenia"... Czy na prawdę da się? Czy da sie starać miesiącami i w końcu odpuścić i wtedy "jakimś cudem" zajść w ciążę? Bo mi sie jednak wydaje ze to zwykle farmazony. I wole wierzyć ze każda starająca się kobieta chociażby tu na OF chce! I skoro każda chce to przecież tylu z nas jednak sie udaje, wiec czemu nie mi?! Wole wierzyć ze moge nadal chcieć tak bardzo jak chcę i w końcu zajść w upragnioną ciążę.
Te domysły po owu i oczekiwanie na rezultaty sa wykańczające. Nie w każdym, ale w niektórych cyklach wpadalam w obsesje. Myśle ze przez ostatnich 11 miesięcy miałam w sumie takie 4cs z czego jeden rzeczywiście zakończył sie ciąża. Cykle w których z jakiegoś powodu "objawy" sa większe niż w innych i szanse na ciaze tez sa większe. W takich cyklach potrafię godzinami siedzieć w internecie czytając setki artykułów i wypowiedzi na forach. I te zmienne myślenie - w jednej chwili potrafię byc prawie 100% pewna ze sie udało a 5 min później stwierdzić ze jednak na pewno nic z tego. W tej chwili jestem właśnie w tej drugiej fazie. NIC W TYM CYKLU Z TEGO. Jestem gotowa na @ , chce odpocząć, po prostu przez 2 tygodnie nie myślec o ciąży, objawach itd...
23 dc
Jestem zła na Ovu Friend. Ledwo co wykupiłam abonament premium i już się zawiodłam. Ten cykl od początku był dziwny - zachorowałam, później prawie w ogóle nie miałam śluzu, testy owulacyjne długo wychodziły negatywne, temperatura była na stałym poziomie.
W niedzielę wieczorem złapały mnie silne wymioty - nie wiem, od czego, może czymś się strułam, może jakiś wirus. W poniedziałek miałam wysoką temperaturę, zaznaczyłam ją na wykresie, żeby było wiadomo, że zmierzyłam, ale oznaczyłam, aby ją ignorować. Temperatura utrzymywała się przez cały dzień. Pod koniec dnia zauważyłam odrobinę płodnego śluzu.
We wtorek śluz nadal był wodnisty, temperatura tylko odrobinkę wyższa niż w fazie niskich temperatur. Wieczorem po raz pierwszy w tym cyklu wyszedł mi pozytywny test owu.
Co zrobiło Ovu Friend? Wyznaczyło owulację na niedzielę - w dniu przed śluzem, przed gorączką - dodam, że później temperatura jeszcze spadła do standardowej wysokości i dopiero kolejnego dnia znów się podniosła.
Według mnie owulacja była we wtorek, może nawet w środę, zdaniem programu - w niedzielę. Nie mam pojęcia, DLACZEGO. Co takiego wpłynęło na program, że wyznaczył owulację akurat tego dnia?
Odkryłam że to 16 dzień cyklu.
i coś mnie znowu lekko swędzi..
znowu infekcja!?
w tym tygodniu pójdę na tarczycę.. ! WKOŃCU !
Po wczorajszej wizycie u gin. Mojej ale już byłej nie zamierzam do niej więcej iść znowu mnie wkurzył a .ale po kolei poszłam jej pokazać wypis ze szpitala. Hiperprolaktemie czynoeciowa (po obciążeniu ) zignorowała kwitnując ze tego się nie leczy. .. a to ze ostatni okres mialam 5lipca i to ze gdy brałam castagnusa okres miałam jak w zegarku udała chyba że nie słyszy bo nic nie powiedziała. Stwierdził a a raczej wyczytała z wypisu ze musze zrobić droznosc jajowodow a mąż zrobić badanie nasienia. Ja ją zapytalam czy jest sens robić droznosc jajowodow robić jeśli nie mam owulacji. Stwierdzila ze może mam jakąś tam owulacji ukryta i może jej widać nie była w badaniach usg ( tak na pewno się ukrywa chyba w dupie) poczym postraszyla ze jak coś nie tak droznosc ją to stymulacja mi nic nie da a jeśli coś u męża to nawet in vitro nie pomoże . Poczułam się ze mnie skreśla zamiast pocieszyć i powiedziec ze ona nie umie mi pomoc zebym poszla do kogos innego .to wmawia mi takie scenariusze... podczas wizyty ucierpiala troche moja lewa reka bo az ze zlosci wbilam sobie paznikcie w dlon....
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2016, 08:04
No i co? szanowny of zmienial zdanie 3 razy co do terminu owulacji, tak więc mogła być 11 13 lub tak jak teraz pokazuje 15dc no i masz babo placek. W sumie statystycznie bardziej pasuje 13 lub 15 dc ale jajnik pobolewal 12dc i juz nie wiem nic, zawsze było tak, ból jajnika oho owu jest, i to sie 2 razy potwierdziło z monitoringiem i temperatury tez tak wtedy wskazywały a teraz totalny rozpierdol. Bądź co bądź okres może przyjść w poniedziałek środę lub piątek, będę się starała wstrzymać z testem jak najdłużej o ile w ogóle będę robić, jak już to w piątek, mam nadzieję, że mój mąż wróci już z pracy we wrocławiu bo w przypadku i jednej i drugiej opcji wolałabym, żeby był ze mną.
Grafik w sumie ustalony, teraz pytanie kiedy komu zmieni się plan i wszystko szlag trafi. A taki zajebisty wyszedł, pół czwartku w sumie wolne w piątek jedne zajęcia.
I tak oto koniec weselnego maratonu, teraz tylko w przyszły weekend urodziny mojego chrześniaka a za dwa tygodnie idziemy na roczek do Zuzanny której jestem już tak ulubioną ciocią, że jak idę do domu to wpada w płacz:Da jest tak maksymalnie kochana że zacałować ją można!
Ciąża zakończona 8 września 2016
Z mężem rozejm choć podejrzewam że długo nie zapomnę mu jego słów .Ostatnio kupiłam sobie dwa tymbarki i na kapslach są napisane różne rzeczy oto co mi się trafiło:
-Uda się!
-Może być tylko lepiej:)
Mam nadzieję że to są prorocze przepowiednie:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września 2016, 07:35
Zapomniałam się przywitać witaj 5 strono pamiętnika..
Obym nie musiała witać twego brata szóstki
jeszcze tydzień i będzie 3 szczepienie..to praktycznie w ogóle nie bolało..ciekawe jak bedzie z ostatnim..a co u mnie?...
kostium odesłałam..majtki były super..ale góra jakaś taka nie ten teges..nie wiem w sumie czego sie spodziewam..wieloryb nigdy nie bedzie dobrze wyglądał w stroju kąpielowym;/
ale odliczam do wakacji..juz sie nie moge doczekać/..sprawdzałam dzisiaj pogode..ma byc 27 stopni..juz sie nie moge doczekać jupi jupi
lista zakupów zrobiona..chyba wszystko mam na wyjazd:)
dzis ide do kosmetyczki na henne i regulacje..lubie sobie polezec na fotelu:) dzis pojde zrobic zakupy na plaze 
biore antyki a boli mnie małpowo..zastanawiam sie czy robić przerwe 7 dni..hmm.....zobaczymy..miłego dnia!!
ps. po urlopie musze cos ze soba zrobić..M U S Z E !!!
wczorajsza wizyta u gin. zupełnie nic nowego nie wniosła. lekarz zbadał mnie bardzo powierzchownie, tzn. zajrzał wiadomo w którą dziurkę, docisnął brzuszek, sprawdził czy serduszko bije (ale takim jakby detektorem, a nie USG) i do domu. z jednej strony to dobrze, że wszystko dobrze, a z drugiej strony już nie pierwszy raz czuję się jakaś taka niedopieszczona, jakkolwiek to brzmi. natomiast nieco usprawiedliwiając lekarza na wizytę spóźniłam się godzinę (!) i chociaż było to zupełnie nieświadome (ja cały czas myślałam, że jestem umówiona na 17:40, ale okazało się że godzinę pomyliłam z godziną tej wizyty, która przypada dopiero za tydzień). także ten teges 1:1 w "rozgrywce" ja - lekarz.
przyznaję że coraz ciężej, tak psychologicznie chodzi mi się do pracy i gdyby nie to, że czuję się zobowiązana to pewnie już miałabym wolne. oczywiście odliczanie do października nie pomaga, bo wiadomo jak człowiek na coś czeka to taaaaaaak się dłuży i nic się nie poradzi. oczywiście jak mogę próbuję cieszyć się chwilą/dniem, bo wiadomo na wszystko przychodzi właściwy czas, ale jakoś średnio mi się to udaje. dodatkowo zaczynam doświadczać problemów tzw. komunikacyjnych, bo oczywiście dla mnie ciąża jest widoczna i odczuwalna, ale dla otoczenia to już różnie. no więc zdarza się, że stoję przez całą drogę, a przecież sobie nie napiszę na czole "uwaga piąty miesiąc ciąży, chętnie usiądę". z kolei jak już wygram wyścig do miejsca siedzącego, np. nie daj Bóg z jakąś starszą (ale dodam jeszcze całkiem dziarską) panią, to mówię Wam gdyby jej/ich spojrzenia mogły zabijać to ja bym już parę razy nie żyła, a domyślam się że to dopiero urocze początki.
na szczęście (wbrew mojemu narzekaniu) dobry humor mnie nie opuszcza, chociaż czasem się zastanawiam jak Wy mnie tam odbieracie po lekturze mojego pamiętniczka?
p.s. w najbliższy poniedziałek USG połówkowe, więc duże szansa, że dowiemy się kogo noszę pod sercem i pomimo braku oczekiwań co do płci już przebieram nogami z ciekawości.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2016, 11:06
Dzisiaj oczywiście bolą plecy lekko. W zasadzie od wczoraj się zaczęło i brzuch tak dziwnie ale pewnie na @ czyli znowu nic z tego. W poniedziałek potwierdzi to beta.
Jest, nareszcie, witam się że szpitalnego łóżka
pierwsze USG za mną i już zonk. Lekarz na podstawie USG z kwietnia zapytał czy mam podejrzenie pco. No żesz kurde nikt nic wcześniej o tym Nie wspomnial
a na dzisiejszym USG też nie widać żeby jakiś pęcherzyk planował urosnąć.
Mam nadzieję że te 3 dni teraz i dwa dni pod koniec cyklu wyjaśnia wszystko i doprowadzi to mnie do ciąży. Oby. A póki co czeka mnie przez te 3 dni, dziewięć razy pobranie krwi. Przebadam się wzdłuż i wszerz 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2016, 12:16
W szóstym cyklu starań, mówiąc w skrócie: w ciągu półtora miesiąca będąc pacjentką nowego lekarza, byłam u niego częściej niż u mojej poprzedniej Pani ginekolog przez cały rok. Kolejna wizyta, czyli odbiór wyniku wymazu z pochwy zaliczyłam już w siódmym cyklu, gdyż międzyczasie ponownie zawitała ona – fr@nca! Wizyta 13 czerwca w 3 dniu cyklu była krótka – na szczęście wymaz wyszedł ok, więc można było przystąpić do zabiegu Sono HSG, tak jak wcześniej uzgadnialiśmy.
Oczywiście miałam nie czytać nic na ten temat, żeby się niepotrzebnie nie denerwować, ale wiecie ciekawość wygrała. „Sono HSG co to?”, „Czy sono HSG boli?”, „Czym jest Sono HSG?” – szukałam odpowiedzi między innymi na te pytania. Teraz z własnego doświadczenia mogę Wam opisać jak to na prawdę wygląda. Oczywiście trzeba zaznaczyć, że każdy organizm jest inny i każdy też ma własny próg bólu – to że u mnie wyglądało to w ten sposób, nie oznacza, że Ty odczujesz badanie tak samo! --> Więcej: Badanie HyCoSy (Histero-salpingo-sonografia) – czyli czym jest sono HSG?
Ciąża rozpoczeta 1 sierpnia 2016

________________________________
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2016, 13:40
Gdyby nie pewne wspaniale osoby to i ta ciaza moglaby nie przetrwac... Wierze, ze Bog stawia nam na drodze Anioly, ktore nam pomagaja
Uwielbia dusza moja Pana!!!
Mam za niski poziom progesteronu, biore Luteine 100mg 2 x dziennie (dopochwowo) i Duphaston 2 x dziennie, niedugo nowe badanie kontrolne proga. Wklejam tutaj normy proga, moze komus tez sie przydadza.
Odpowiedni poziom progesteronu w ciąży:
Laboratoria przedstawiają wyniki w różnych jednostkach tj. ng/mL albo nmol/L.
Podajemy przelicznik 1 ng/mL = 0,314465 nmol/L
czyli np. wartość stężenia progesteronu podaną w nmol/L pomnóż przez 0,314, a otrzymasz
stężenie wyrazone w ng/ml.
Odpowiedni poziom progesteronu w ciąży:
Tydzień [ng/ml] [nmol/L]
4: 21.6 = 68.688
6: 25.9 = 82.362
8: 26.2 = 83.316
10: 30 = 95.4
12: 33.4 = 106.212
14: 39.5 = 125.61
16: 47.8 = 152.004
18: 51.8 = 164.724
20: 55.6 = 176.808
22: 65 = 206.7
24: 72.2 = 229.596
26: 81.6 = 259.488
28: 90.4 = 287.472
30: 104.5 = 332.31
32: 118.2 = 375.876
34: 134.8 = 428.664
36: 152.3 = 484.314
38: 159.4 = 506.892
40: 166.2 = 528.516
Poniższy wykres przedstawia przedziały poziomu progesteronu (zone I, II, III, IV) na tle prawidłowego poziomu tegoż hormonu. W przypadku nieprawidłowego poziomu progesteronu w ciąży wskazane jest dodatkowe przyjmowanie (suplementacja) hormonu (np. w postaci Luteiny), aby umożliwić prawidłowy rozwój ciąży i dziecka. Bardzo ważna jest odpowiednia dawka (podana na wykresie), aby utrzymać ciąże.
ZRODLO: http://naprotechnologia.wroclaw.pl/poziom-progesteronu-w-ciazy-normy/
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2016, 14:01
39 tc
To czekanie jest straszne...
Za tydzień na ktg.
Na ostatniej wizycie Michaś ważył skromne 3800 gram ;P
Dostaliśmy już skierowanie i teraz czekamy na naszą kluseczkę.
A ja na zmianę mogłabym spać i jeść, poza tym czuję się hmm... raczej dobrze. Poza okropnie męczącą zgagą, ale chyba od tego się nie umiera i jakoś podołam 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.