Mam dolka...maz mnie olewa..nie wiem czy mu zalezy na czymkolwiek...teraz caly czas cos oglada znalazl jakis serial na necie i mnie totalnie olal...nie dotyka nie przytla o seksie nie wspone-chyba powoli zapominam co to jest...zero czulosci zero intymnosci...jestem w takin dolku ze na niczym mi juz nie zalezy...
Zaczelismy 17 tc!
Za dwa tygodnie znowu sie spotkamy na USG!
Ciekawe czy jesteś chłopcem czy dziewczynką
Choć zupełnie mi to obojętne ciekawość nie zna granic:)
Zaczyna pojawiać się brzuszek:) Choć nadal jestem -1 kg od wagi początkowej brzuszek jest już wyraźny
Tzn. widzę go ja i ktoś kto wie i dobrze się zapatrzy przy moim ciasnym ubraniu
ale jest! 
11cs 3c po cp 23dc
Owulacja była, serduszka były pozostaje mi czekać na objawy ciąży lub objawy @. Jestem już w domu blisko pracy, ale daleko od męża:( Objawów jakichkolwiek na razie brak, może przejściowe delikatne mdłości, ale to raczej przez to że mało jem, a jak już zjem to żołądek czuje się z tym dziwnie:)
A Więc tak kochane-Michałek jest już na świecie.
urodzony 19.09.2016 roku o godzinie 11.50
3750 gram szczęścia :**
Od środy jesteśmy w domku.
Tak strasznie w nim zakochani :*
http://www.photoblog.pl/xunacancionx/174969725/michas.html
Mój mąż świetnie spisuje się w roli taty, jestem sama w szoku.
Dużo pomaga, kompie małego, obcina mu paznokcie, przewija, ubiera 
Parzy mi herbatki i szykował okłady z kapusty, gdy cierpiałam na nawał pokarmu. Idealny :*
A nasz syn jest najpiękniejszy na świecie :*
Wiem, że każda matka tak mówi... ale tak jest 
Kocham, kocham, kocham .
Tak bardzo szczęśliwi :*
Pozdrawiamy i wszystkim kobietom pragnącym mieć dzidziusia życzymy takiego szczęścia 
12 dpo...No i przynajmniej wszystko jasne. Temperatura spada, test ciążowy negatywny...czyli czekamy na @. Wtorek-środa jakoś tak powinna się pojawić, choć już dzisiaj zaczynam odczuwać bóle miesiączkowe. Dlaczego w tym cyklu znowu się nie udało? Detektor ciąży wskazywał czas współżycia na bardzo dobry..Owulacja była na 100%. Aj...żeby człowiek chociaż wiedział, co znowu zawiodło?
.......
Jezu ufam Tobie...
25 dzień cyklu. 10 dpo. 5 dni do testowania.
W dalszym ciagu mam ciężkie podbrzusze, takie no wiecie, czasem jakby pobolewało, ale ciągle takie pełne. Chyba chrzanie głupoty. Ale piersi..Boże jak okropnie bolą, swędzą, nawet pachy mnie swędzą.
Stwierdziłam, że boję się robić testu, bo boję się rozczarowania. Niby nie mogę się doczekać, ale wolałabym (jeśli nie jestem w ciąży) dostać okres przed testowaniem, niż zobaczyć jedną kreskę.
Mój plan na dzisiaj to: łóżeczko i tulenie się z moim K 
Ciąża rozpoczęta 15 marca 2016
Dziś zauwazylam duzo śluzu rozciagliwego,tak cos czułam bo wczoraj miałam wodnisty ze wkladka jedna nie pomogla.Szyjka wysoko ale jeszcze zamknieta wiec za 2dni powinna byc owulka.Czekam na rozwój sytuacji.Co bedzie to bedzie.
2dc
Trochę lepiej.
Po laparoskopii niewiele się zmieniło, czuję @ całą sobą, jestem dość słaba, podbrzusze mocno rwie, ale samopoczucie całkiem niezłe po przeczytaniu pamiętnika jednej z dziewczyn, która zaszła w ciążę po usunięciu przegrody i zlikwidowaniu ognisk endomendy w 2 pełnym cyklu po zabiegu.
Luz w dupie, okazuje się, że wszystko jest możliwe.
Jak nie uda się w trzech kolejnych cyklach, na styczeń planuję inseminację.
Się okaże co będzie dalej, dziś jestem już pełna nadziei.
Na tyle, że niedzielne, samotne popołudnie spędzam na planowaniu gdzie wstawić w nasze 50m.2 łóżeczko. W marzeniach pomalowałam i przemeblowałam sypialnię, robiąc miejsce dla Natalki
Czuję, że będę miała córeczkę... Jestem psycholę, wiem, ale co ja na to poradzę.
Tym razem postanowiłam się już nie bać testów. Ani owulacyjnych, ani ciążowych.
Zamówiłam nowy wypaśny termometr dla dokładniejszych pomiarów temperatury, zastaw supli dla mnie i męża no i zestaw testów. Niedługo będziemy startować 
Mąż powiedział, że mam mówić, jak będzie się zbliżać owulacja, bo on też chce się maksymalnie sprężyć i wziąć do roboty
Nie mogę się już doczekać staranek. To najprzyjemniejszy czas w trakcie cyklu, bo potem następuje już tylko to okropne, pełne napięcia i stresu oczekiwanie na wyrok. Póki co, zaczynam kolejny, ch.j wie który cykl starań. Reset! Pierwszy cykl po laparoskopii, od starego trzeba się odciąć grubą krechą!
20 Dc
Zle sie czuje cycki mnie bola i jestem mega zmeczona.
Ciekawe czy sie udalo...
Jestem cała w nerwach.
Właśnie była u mnie szwagierka z mężem i dzieciakami.
Poruszyliśmy temat starań, IUI i całego tego zamieszania. I po raz kolejny żałuję,że cokolwiek szwagierce mówię , bo ich to chyba bawi.. Jej mąż rzucił żartem żebym gdzieś poszła dać dupy,że P się nie zorientuje że to nie jego itp.
Powiedziałam im że mnie wkurwiają, bo dla nas to poważna sprawa, a oni się z tego śmieją, to wyobraźcie sobie że ona się obraziła.. Widziałam po jej minie. Pewnie w drodze powrotnej obrabiają mi dupę i śmieją się,że nawet dzieciaka nie potrafimy zrobić.
Ona jest jedyną osobą z którą mogłam o tym porozmawiać, ale kolejny raz udowodniła mi że nie warto .
Ten dzien mnie dobija, im blizej @ tym dostaje większej szajby bo chyba inaczej tego ujac nie mozna. Nie to , ze bym myślała , ze jakims cudem sie udalo w 40tym cyklu tylko po prostu mam strasznego nerwa. Takie hustawki nastorojow jakbym mala dostać menopauzy a nie okresu.. Nawet maz mi dziala na nerwy i niech sie lepiej do mnie nie zbliza. Jakos tak mam wszystkiego dosc. Dosc tych calych staran i czekania. No bo ile mozna. Ile mozna robic co mozna a i tak gu.. Z tego wychodzi. Czemu nie mam takiego szczescia jak inni. Zawsze to ja musze sie o cos starac i walczyc a Ci co za przeproszeniem maja wszystko w du.. To im wszystko przychodzi od tak. Wszyscy sie nad nimi rozczulaja i pomagaja. A Ciebie czlowieku by stoczyli w dol nie wazne ile Ty robisz ile sie starasz. Zawsze lepiej maja Ci co niczego nie doceniają niz Ci co zabiegaja. Mnie juz to strasznie meczy. Wolalabym wiedziec odrazu , ze nie bede miala wiecej nigdy dzieci niz tak czekac i zyc w bledzie i takim zawieszeniu ze a moze jednak , ciaglego lykania pigulek i stalego starnia o cos czego nie ma i niewiadomo czy kiedykolwiek bedzie..
Trochę mnie tu nie było... ale co miałam pisać... Że dowiedziałam się, że kolejna koleżanka jest w ciąży i miałam ochotę sobie strzelić w łeb, że teraz już jej nie lubię... i przez to mam wyrzuty sumienia? bo jak można nie lubić kogoś, za to że jest w ciąży? ale tak mam, tak teraz reaguje na radosne nowiny... Jedno szczęście, że nie muszę przebywać z nią zbyt często, dzięki temu moja psychika nie ucierpi bardziej. Chciałabym żeby to się już zmieniło, żebym nie musiała patrzeć z zazdrością na każdy dziecięcy wózek albo odwracać głowy żeby nikt nie widział, że zbierają mi się łzy... Ostatnio prześladują mnie myśli, że to się chyba nigdy nie uda, że nigdy nie będę w ciąży...
Jakoś pesymistycznie... ale no cóż mówiłam, że jesień nie jest moją ulubioną pora roku...
10dpo... miałam iść po test do apteki ale boję się tego pierwszego rozczarowania, wolę sobie jeszcze pomarzyć ze się udało:) Chyba jestem jakaś nienormalna bo już sobie wyobrażam ze jestem w ciąży i dotykam się po brzuchu i liczę po cichu że nasza kruszynka tam już jest:)
Ale mam zagwozdkę... OF przesunął mi owulkę z 17 na 19 dc, a ja już wcinam dupka od trzech dni
, w 19dc nie czułam się "owulacyjnie" już. To kiedy teraz mam zbadać progesteron? Zwariować można. Wiem, że OF to tylko system komputerowy, a temperatura na wykresie może zostać zaburzona byle czym. Od przyszłego cyklu wracam o testów owulacyjnych, przynajmniej będę pewna, że jest już po owulacji. Tylko ja ich nie lubię robić, nakręcają mnie trochę, ale jak mus, to można 
36 dc
Leniuchujemy sobie z mężem w domu i zbieramy siły na cały tydzień. @ ani nie widać ani nie słychać za to przez kilka dni mam płodny śluz ale dopiero od wczoraj działamy. W tygodniu byłam tak zmęczona, że zasypiałam o 21, 22 co u mnie jest zdecydowanie za wcześnie
. Dziś też zmieniłam termometr do pomiaru i miejsce. Miałam poczekać do @ ale po pierwsze: nie wiem kiedy raczy przyjść a po drugie: ta temperatura poniżej 36,00 mnie załamywała. Ale dalej też mierzę w ustach tylko zapisuje sobie na kartce- tak na wszelki wypadek.
Jutro zalewamy płytę i koniec już w tym roku z inwestycjami budowlanymi. Mąż robi w październiku badania nasienia a później jedziemy do ginekologa i wtedy będziemy wiedzieć co dalej. W tym tygodniu rejestruję się też do endokrynologa bo wraca już z urlopu i zobaczymy co będziemy robić z tą tarczycą. No i jak tam wygląda moja prolaktyna- doktorka mnie kierowała więc wynik jest u niej.
Dziś jestem większą optymistką (może temu, że mam cichą nadzieję, że teraz jest owulacja albo, że w końcu będziemy mieć pieniądze na badania męża i ruszymy do przodu). Będzie dobrze- mam taką nadzieję
.
10 dc
Hej Dziewczęta, nieuchronnie zbliżam się do owulacji. Na tyle, na ile znam swój organizm to nastąpi za 4-5 dni. Wygląda na to, że jutro rozpocznie się "nasz tydzień". Tak, jak sobie obiecałam, termometr schowałam głęboko do szafy. Staram się luzować, najmocniej jak potrafię, czyli od jutra rozpoczynamy starania,ale na spokojnie,bez presji...Staram się zająć głowę czymkolwiek, byle o tym nie myśleć. Dam się pochłonąć pracy, czeka mnie tam ciężki tydzień więc to akurat nie będzie trudne...Dobrze się składa.
Dziś dowiedziałam się, że naszym patronem jest św. Dominik z Savio. Prosząc więc o Jego wstawiennictwo, codziennie modlić się będę tymi słowami:
"Boże - Stwórco i Dawco wszelkiego życia - błagamy o Twoje hojne błogosławieństwo dla małżeństw, które proszą o upragnione potomstwo. Uświęć ich oczekiwanie, błogosław cichą nadzieję, przemień cierpienie w radość i spraw, by owoc ich ludzkiej miłości objawił się w łasce i darze nowego życia. Przez Chrystusa, Twego Boskiego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Święty Dominiku Savio. Módl się za nami."
AMEN
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2016, 19:52
Elario, odpowiadając na Twoje pytanie wiem stosunkowo mało o mojej przypadłości bo ginekolodzy z którymi się spotkałam niewiele też wiedzą, rzadko jest spotykana taka budowa macicy. Czytałam trochę na necie ale też niewiele jest fachowych wypowiedzi na ten temat. A tu się rozwinę co sama zaobserwowałam u siebie i co wiem:
1. U mnie występuje podwójna macica, podwójna szyjka macicy i niecałkowita przegroda w pochwie. Wad budowy macicy jest dużo a ja mam właśnie taką.
2. Miesiączkę mam jedną bardzo nieregularną teraz (prawdopodobnie PCOS) choć wcześniej miałam równo co 31 dni. U mnie tampony się nie sprawdziły- zawsze przeciekały podejrzewam więc, że to właśnie przez moją budowę. W tej miesiączce podejrzewam też, że owulacja była z lewego jajnika i z lewej macicy mam większe krwawienie ale hormony na pewno nie powodują, że mam dwie miesiączki tylko jedną choć myślę, że obfitsze krwawienie jest z macicy, w której była owulacja.
3. USG wykazało mi, że endometrium mam w obydwu macicach równe (w II fazie cyklu- wtedy właśnie miałam USG robione dokładne tych macic). Także podejrzewam, że hormony działają na obydwie macice- wywołując zwiększanie endometrium, wywołanie miesiączki itp.
4. Nigdy nie podejrzewałam u siebie takiej wady, nie odczuwałam jej w trakcie seksu choć niektóre pozycje były dla mnie bardziej nieprzyjemne. Prawa pochwa jest trochę większa, do lewej trafialiśmy rzadziej jest węższa i jest większy dyskomfort kiedy trafiamy do niej.
5. Przegrodę mój mąż "czuje" ale obydwoje byliśmy niedoświadczeni więc nie wiedzieliśmy, że to coś dziwnego
. Dopiero odkąd wiemy o mojej niezwykłości zwracamy większą uwagę na to.
6. Odkąd wiemy o mojej wadzie uczymy się do której pochwy i macicy trafiamy i temu wybieramy pozycje żeby trafić do tej, do której chcemy. Czy nam się to udaje nie jestem do końca pewna gdyż nie zawsze jesteśmy w stanie powiedzieć to na 100 % ale przeważnie to czuje. Np. pozycja na jeźdżca jest dla mnie najwygodniejsza i umiemy trafić do obydwu, na pieska jest lepsza do prawej a kiedy leżymy na lewym boku lepsza żeby trafić do lewej.
7. Ciąża przy podwójnej macicy jest inna. Po pierwsze dziecko nie może zagnieździć się na przegrodzie gdyż wtedy następuje poronienie, po drugie jeśli jedna macica nie jest w ciąży a druga jest to ta nieciężarna powoduje skurcze w pierwszym trymestrze a to nie jest bezpieczne dla dziecka a po trzecie dziecko pod koniec ciąży ma bardzo mało miejsca i może wystąpić poród przedwczesny. A więc od samego początku trzeba uważać no i lekarz musi się choć trochę znać gdyż potrzeba częstszych wizyt. To wszystko co znalazłam w necie na temat ciąży przy podwójnej macicy.
8. Lekarz od razu powiedział mi, że raczej nigdy nie urodzę naturalnie. Każda z szyjek macicy (a mam je dwie) jest drobniejsza niż normalnie dlatego poród tylko przez cesarskie cięcie.
Jeśli coś mi się jeszcze przypomni to napiszę. Zaczęliśmy się starać o dziecko tak wcześnie gdyż oboje stwierdziliśmy, że tego chcemy, marzyliśmy zawsze, że po 30 to my już trójkę dzieci będziemy mieć
. Mam nadzieję, że tak będzie
.
EDIT: Taka ciekawostka u mnie cytologię się bierze podwójnie
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 października 2016, 21:57
2dc, pora na 2 IUI!
Nowy cykl - nowe nadzieje! Wybłagana w ostatnich dniach @ nadeszła! Oczywiście wredna jedna musiała wybrać najgorszy termin z możliwych, czyli sobotę, gdy odbywałam całodniową podróż i warunki, by sobie z nią poradzić były dalekie od komfortowych... Ale co tam. Najważniejsze, że chyba w końcu perfekcyjnie trafimy z kliniką! Wygląda na to, że tym razem 12-13dc, czyli dni, kiedy ostatnio miewałam owu wypadną w dni robocze, a nie w weekend/święto itp., gdy klinika lub nasza dr nie pracują. Zaraz zamierzam wystukać maila do koordynatorki i zaklepać terminy badań USG, co by nie zostały nam później same wczesne pory i kolejna nerwówka związana z urywaniem się z pracy. Póki co łykam już od rana Lamettę (uzgodnione z naszą dr), celem wystymulowania 3 dorodnych pęcherzyków;) Rośnijcie moje kochane! Rośnijcie! W rekompensacie za utracone miejsce w szczęśliwym pociągu, żądam w tym cyklu bliźniaków!
38t2d
niedziela wieczór
Gotowa jestem. Spędziłam w łazience 2 godziny. Depilacja, paznokcie, włosy. Wszystko zrobione.
Torba dopakowana, a właściwie dwie torby.
Zjadłam kolację.
Mąż mówi, że już jestem taka jak mówiły położne ze szkoły rodzenia - tzn. bez kija nie podchodź.
Nerwy robią swoje.
Idę się odstresować na "Rolnik szuka żony" przed telewizor.
A jutro o 7:30 szpital. Wrócę z niego bez brzucha, z synkiem na ręku. 
Dziękuję Ci Boże.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.