20dc
Który dzień,wiem tylko dlatego, że popatrzyłam na ovu. Nie liczę dni.na nic ju nie liczę..
Dziennik pokładowy - cykl 4, 20 dc, 4dpo
A więc jednak. Już po owulacji. OVU wyznaczyło ją tak, jak podejrzewałam, a temperatura utrzymuje mi się na stałym poziomie od czterech dni. Sama nie wiem, czy jest jeszcze sens ją mierzyć - w sumie co to może zmienić? Wczoraj wieczorem komisyjnie oddałam mężowi wór testów ciążowych, aby schował je przede mną, bo kto wie, czy za dwa dni nie stwierdziłabym, że jednak warto potestować tydzień wcześniej... Boję się, serio, boję się pustych testów. Sam okres nie napawa mnie tak negatywnymi emocjami.
Jest mi przykro, że piszę Wam tylko i wyłącznie o przykrych myślach, ale... tak, muszę to przyznać - generalnie w życiu mam gorszy czas. Mamy poniedziałek, pierwszy dzień w pracy po dwóch tygodniach urlopu. Myślałam, że wrócę z czystą głową i wszystkie wyzwania będą łatwiejsze do przełknięcia. No i owszem, wypoczęłam, ale przekonałam się o jednym - są problemy, od których nie da się uciec, nie da się ich przespać, nie da się ich też "zaurlopować". Otóż moja praca nie napawa mnie żadną satysfakcją, w zasadzie to czuję jeden wielki dyskomfort. Nie mogłam wczoraj spać - motałam się w łóżku do pierwszej w nocy, chociaż usilnie starałam się uspokoić. A gdy już usnęłam, miałam naprawdę porąbane koszmary w klimacie sci-fi, czyt. mój mąż stwierdził, że poinformuje mnie, że... ma dziewczynę i że nie widzi w poligamii nic złego. Obudziłam się w środku nocy i sama nie wiedziałam, czy go udusić czy przytulić.
Siedzę teraz na ciepłej posadzce za biureczkiem i totalnie nie czuję, co tu robię. Z jednej strony bombardują mnie wyrzuty sumienia, że szkoda życia na stagnację, z drugiej myśl, że przecież to jest coś, czego chciałam od życia - spokojnej pracy, która stworzy mi bezpieczne tło na realizację w innych dziedzinach życia. Tymczasem siedzę w branży, która nie grzeje mnie wcale, mam do zrobienia kilka szkoleń, które kończą się egzaminami, których oblanie grozi wyskoczeniem z wypłaty (ZAJEBISTA motywacja), mam szkolić ludzi z czegoś, czego nie lubię... Jest mi źle.
Do tego jest mnie ciągle dziesięć kilo za dużo, czeka mnie kredyt... no i ta ciąża... Damn! Dorosłe życie jest przerąbane.
Wróciłabym z chęcią do przedszkola i podłubała kijkiem w ziemii.
6t4d
Jeszcze dwa dni i wejdziemy w 8 tydzień a mi rozkręcają się na dobre ciążowe objawy. W nocy wstaje ze 3 razy na siku , na dodatek później nie mogę zasnąć póki nie otworze okna bo jest mi duszno. Nadmierny ślinotok , ciągłe uczucie kataru , krwawiące dziąsła, na dodatek ciągle chce mi się pić . Co do mdłości póki co pojawiają się czasem lekkie a piersi mam nabrzmiałe i bolące w dotyku.
Mimo to każdy objaw przyjmuje z uśmiechem , cieszę się że one są 
No nie mogę wytrzymać jak czytam, widzę i słyszę te wszystkie rewelacje które się teraz w Polsce dzieją.
K...WA x sto !!!!
Dojdzie prawdopodobnie do tego, że nie doczekam się swojego dziecka!.. A przynajmniej nie teraz, nie w najbliższym czasie, nie za kadencji PIS. To jest katastrofa dla par takich jak my, gdzie uzyskanie zdrowego zarodka udaje się tylko raz na około 40 pobranych komórek, raz na 3 procedury
O ile w ogóle się udaje.
Może uda się z adopcją zarodka. Bo na pewno nie odpuszczę. Tylko pytanie: dlaczego do ch..ja odbiera mi się możliwość urodzenia swojego dziecka?????!!! Mam wyjeżdżać ze swojego kraju robić w innym kraju Polaka? Tak mnie traktuje ojczyzna?
Zapładnianie tylko jednej komórki, zakaz mrożenia, transfer max do 3 doby, całkowity zakaz aborcji, zakaz badań prenatalnych - to jest upadlające...
I praktycznie całkowicie odbierające mi szanse na dziecko z moimi genami
A przynajmniej tak to widzę teraz.
Żenada to jest tak mało powiedziane...
Czarno to widzę
Dzisiejszy dzień skłonił mnie do refleksji...
Dziś, dokładnie jak rok temu, byliśmy na biegu, tzn. mąż biegł w półmaratonie, a ja kibicowałam.
Kiedy czekałam na męża, rozmyślałam...dlaczego, jak, po co, na co???
Pierwsza myśl i żal...rok temu straciłam ciążę w sierpniu, we wrześniu kibicowałam mężowi, a później, kiedy rozmawialiśmy, mąż powiedział, że za rok pewnie będę mu kibicowała z brzuszkiem, albo i z maluszkiem.
Minął rok, znowu straciłam ciążę, znowu kibicowałam mężowi... z tą różnicą, że nie miałam nadziei, że może za rok...nie potrafię mieć takich nadziei, póki co, nie rozmyślam, nie zastanawiam się czy w ogóle będę w ciąży, kiedy będę...czuję jakbym w tym zakresie miała w głowie pustkę.
Nie, nie zasmucam się, nie pogrążam, nie chcę żeby było tak, jak rok temu.
Mam dla kogo żyć, mam się czym cieszyć, a w sercu mam po prostu miejsce dla naszego trzeciego maluszka.To, że teraz nie zastanawiam się, kiedy się uda, nie znaczy, że nie chcę...ja Go pragnę, ale wiem, że co mogę zrobić, to zrobię, resztę muszę pozostawić, aż przyjdzie "ta właściwa chwila".
W sumie, rok oczekiwań coś zmienił, czy mało czy dużo? i dużo i mało...
Trafiłam na ginekolog, która zleciła mi badania, wiem z czym się zmagam, to jest krok do przodu.
Trafiłam na Ovufrend, poznałam Was - dziewczyny, z którymi jest mi dobrze, cieszę się, że Was "mam", że każda ma swoje zdanie i tym zdaniem może się ze mną podzielić, każda coś podpowie, wesprze, poprze albo i nie, podpowie swoje zdanie, ale to my wszystkie starające się, albo i te, które już są o krok dalej, rozumiemy się i wiemy jak to jest.
Dowiedziałam się, że mam insulinooporność, wiem jaką powinnam mieć dietę i czemu ona może posłużyć.
Mało, bo po roku starań, miałam znowu krok w tył (albo o sto kroków w tył
)- znów straciłam ciążę i poniekąd nadzieję...nooo może nie nadzieję, ale mam dużo lęku i obaw.
Dlatego też, podjęłam decyzję, że skonsultuję się z jeszcze innym lekarzem, wypytam , może dowiem się czegoś więcej.I albo usłyszę to, co już wiem od mojej ginekolog i pozostanie mi czekanie, albo dowiem się czegoś więcej.Konkretnie chcę wiedzieć, czy zdaniem innego lekarza, mam brać heparynę od 25 dc, czy wcześniej, czy mam brać Acard cały czas i również w pierwszych dniach ciąży, czy musiałabym brać jeszcze inny specyfik, czy mam się starać tak naturalnie, bez żadnych medykamentów, czy powinnam coś brać, żeby mój szalony organizm nie traktował zarodka jak ciała obcego i pozwolił mu się dobrze zadomowić.
Ojjj mam trochę pytań i dylematów, ale myślę, że nie mam nic do stracenia, więc będę pytała.
I wiecie co...odkryłam jaki fajny jest seks, nawet kiedy się nie myśli o tym, że teraz to na pewno się uda. Oczywiście, że się nie "zabezpieczamy" bo po jaką cholerę?
Teraz nie czuję żadnej pracy w jajnikach, bo pewnie mój organizm potrzebuje znowu czasu na regenerację, ale wiem/czuję, że się zregeneruje i będę czuła "te dni"
Cz ktoś mnie jeszcze pamięta??? W końcu zadzwonił TEN TELEFON! Od kilku tygodni jestem MAMĄ! Córeczka obecnie ka prawie 3 miesiące i jest śliczną, silną dziewczynką! Patrzę na nią i nie pamiętam już tych wszystkich lat oczekiwania.. Wiem, że to miałaś być właśnie Ty, Córeczko! Kocham Cię całym sercem! Jesteś idealna!
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2016, 06:29
Znowu aktywny weekend w górach za nami tym razem Pilsko i Skalisko;) trenujemy przed wyprawą na Rysy która mam nadzieję uda nam się zrealizować początkiem października;) robię to co postanowiłam cieszę się życiem i korzystam z niego a nie myślę ciągle o ciąży i dziecku...
26 dc, 11 dpo, 4 dni do testowania.
Jest bardzo wcześnie rano i zamiast się wyspać to męczę się, jak przez większość tej nocy z moją wyrastającą ósemką
Chwilę odpuści i znowu boli..
Wczoraj podczas przytulania
z moim K dostałam bardzo silnego bólu miesiączkowego. Taki ból zazwyczaj mam w pierwszy dzień okresu. Byłam pewna, że @ przyszła. Zgięta z bólu w pół pobiegłam do łazienki, patrzę a tam nic. Ból trwał z dobrych kilka minut, tak bolało, że aż zrobiło mi się nie dobrze. Nie mam pojęcia od czego wziął się ten ból, ale gdy przyszłam z powrotem się położyć, ból powoli zaczął puszczać.
Poza tym piersi nadal jak kamienie, bolące i swędzące. Teoretycznie mogła bym już zrobić test, ale póki go nie kupiłam to nie korci mnie żeby go zrobić.
Cierpliwie czekam 
1dc wiedzialam ze nie ma szans choc i tak boli.. ten cykl jest 12 juz rozpoczynalismy starania w listopadzie tamtego roku nadzieja byla na to ze juz o tej porze bede z maluszkiem no ale jak to mowia nadzieja matka glupich teraz stawiam na leczenie meza
Nosz kurczę! Przegapiłam sobie owulację? 18 dc...no nie spodziewałam się
Fakt faktem, że 17 dc miałam prawie pozytyw na teście owulacyjnym, a następnego dnia już prawie biały negatyw. Jakoś wyluzowałam z obserwowaniem śluzu i gdzieś mi to wszystko uciekło. Aktualnie rozważam zmianę pracy, więc w momencie jak zacznę szukać aktywnie, zawieszamy starania...mam nadzieję, że się jednak teraz uda!
Marnie nam
wypadły przy tej przegapionej owu, ale może jednak.
Moja mama mnie zadziwia! Kiedyś miała takie rozsądne podejście do mojej ciąży. I przelała to na mnie. Wiecie, praca, małżeństwo, odpowiedzialność, zarobki, warunki. Teraz mi powiedziała, że nawet jakby zaskoczyło wtedy kiedy nie powinno to nie koniec świata. Bo zasiłek dla bezrobotnych, kosiniakowe, 500+ i hop rok minie i szukam nowej pracy
Sama nawet tego nie rozważałam, ale ma rację. Te rzeczy należą się mi tak samo jak i innym. Jeśli zajdzie taka potrzeba to skorzystam z tego. Do antykoncepcji na pewno nie wrócimy(tylko kalendarzyk!!), więc zawsze możemy wpaść 
W tym cyklu pokusiłam trochę los. Zaszalałam i zamówiłam 50!! testów owu na allegro i mega paczkę tampaxów 2x48 szt.
Więc cóż @ nie przychodź 
8 tydzień.
Mdłości straszliwe. Napisałam poprzednio ze już nie takie straszne? Odwołuje! Widocznie był jakiś jeden lżejszy dzień. Są okropne! Czuję się fatalnie. Rano do ok - 14 i cały wieczór od 18 aż do zaśnięcia. Przy Zosi nigdy nie miałam mdłości na wieczór, bo była sama. Teraz widocznie jeden bliźniak dokucza wieczorem a drugi rano... nie daje rady właściwie, tak na 100 % zajmować się zosia:( ale chyba mnie jeszcze lubi bo wlasnie mi "gotuje" i przynosci do lozka zupkę z pluszowych warzyw z ikei:) wali garami miskami i łyżkami ale jest mega zadowolona więc chyba jest ok:)
Tak chciałabym się już poczuć lepiej ale jeszcze parę tygodni przed nami tych tortur...
W środę wizyta u jakiegoś giną którego nie znam i boję się tej wizyty:(
Cycki, bolą, fest 
Ogólnie to właśnie tak, cycki bolą, pewnie luteina jeszcze swoje trzy grosze wtraciła w tym temacie. Poza tym mam spory apetyt, wzdęcia, czasami bóle miesiączkowe. I jak wiatr zawieje, nie raz humor super a za chwile nerwus jestem 
Powoli powoli dociera do nas to wszystko, zaczęłam nawet dumać nad imionami, i na chwilę obecną nr 1 dla dziewczyny to Laura, na drugie imię Julia, Laura Julia brzmi ładnie wg mnie, dla chłopca chcę i zawsze chciałam Patryczka;) ale mąż nie chce, będziem drzeć koty
Patryk i moze Tomasz, mąż ma na drugie Tomasz i jego brat ktory ma byc chrzestnym ma tak na imie. Pozyjemy zobaczymy, jeszcze tylko 9 dni do wizyty:) a niedawno było 16
dużo pracy to czas leci:)
Czasem mnie przeraza lekkomyslnosc ludzi i tego jak zyja. Pamietam gdy 6 lat temu bylam w ciazy to przychodzila do lekarza taka biedna dziewczyna drugimw ciazy rok po roku. Skromnie ubrana. Ale z rozmowy sprawiala wrazenia nie dokonca normalniej. Niby zdrowa ale cos nie tak. Nie osadzam jej bo kazdy ma prawo do dzieci i nikogo nie mozna wykluczac ze spoleczenstwa. Zawsze gdy mnie widziala na miescie mowila czesc i pytala czemu drugiego nie mam. Bezposrednia do kwadratu, zawsze porusza ten temat az jej powiedzialam , ze nie moge. To dalej mowi, tylko juz tekstem i politowaniem: a Ty biedna dalej zie starasz ale moze sie uda wkoncu. I tak wlasnie ja spotkalam u ginekologa. Jest w ciazy 3 juz.. I odzdiwo jak opowiadala to ocknela sie kolo 4 miesiaca bo zaczely zastanawiac ja wymioty. Dla mnie to troszknie nie powazne zeby trzecim dzieckiem nie wiedziec? W miedzyczasie prosila by jej zajac kolejke bo musi skoczuc na rower dzieci zabrac ze szkoly i zawiesc do domu. W sumie nie wiem jak to zrobiła bo za pol godziny byla spowrotem. Ale tak mnie zastanawialo czy tych dzieci nie zostawiła samych. Glupio bylo pytac.. W pewnym momencie zrobilo mi sie jej zal. Jeszcze jak zaczela mowic ze nie ma ciuchow temu dziecku, ni wozka ni lozeczka, ze lekko nie jest. Wynajmuja pol domu sami musza opalac a syn ma autyzm.. Nie jestem jakas bogata ale szkoda mi jej. Bo na jedno wkurza mnie takie lekkie podejscie do zycia .Jak zaczne przebierac ciuchy i rzeczy po synu to zrobie jej pake. Ja nie zbiednieje a ona sie ucieszy i dziecku bedzie cieplutko.. I ja bede miala lzejsze sumienie ze moglam komus pomoc.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2016, 14:55
co za senny dzień.Oboje z mężem mamy dziś na noc do pracy wiec obije leniuchujemy. Obiad został z wczoraj wiec nic tylko się relaksować. co do pomiaru temperatury co nie wiem czy sens jest ja mierzyć jak nie dam rady jej codziennie mierzyć o tej samej godzinie. Jeszcze stres ze ovu nie wyznaczy owulacji itp. a może pójść na spontan w tym miesiącu
Jak ten czas leci zaraz październik. Chciałabym żeby do końca roku się udało... ale j tak po tym cyklu jeśli przyjdzie okres to będę się cieszyć że przyszedł w terminie a nie czekać ie wiadomo ile. a wiec nie stresować się , spontan i Przede wszystkim Zaufać Bogu. oo taki plan
Odebrałam wyniki PAPPA, wielkiego zaskoczenia nie ma. Może tyle że jest lepiej niż sądziłam, bo wysokie ryzyko wyliczyli tylko dla trisomii 21 czyli ZD.
Wg USG wszystko w normie, tylko NT na granicy. Z biochemią trochę gorzej, czytałam że hormony które zażywam mogą nieźle namieszać.
Lekarz rozmawiał ze mną, przeraziło mnie jego podejście - machnął ręką że do połówkowego USG możemy nie doczekać... Od razu zarządził że mam iść na amniopunkcję. Potwierdził że ZD powiązany jest ze zmianami w organach dziecka, więc wydedukowałam że czy tak czy tak USG połówkowe powinno nam rozwiązać zagadkę. Ale - przy triploidii prostej nic nie wyjdzie. Zapomniał dodać że amnio też nie wykaże tej triploidii prostej. Ech...
Od kilku dni czuję niepokój. Wspomniałam o tym mężowi raz, dzisiaj rano drugi raz, przerejestrował mnie od razu na jutro. Tak więc jutro o 10 mamy gina. Znam człeka i wiem że nas uspokoi, albo wskaże logikę w tym wszystkim. No i zobaczę mojego brzdąca 
Od 3 dni męczy mnie migrena. W sobotę wyskoczyliśmy na mecz koszykarek Slęzy Wrocław i od tamtej pory mnie trzyma. Chyba za głośno było, zdecydowanie.
Jestem spokojna, bardzo. Syndrom wyparcia to dobra rzecz. I te czekoladki tak smakują...
Polecam Giotto.
Wyniki PAPPA:
wolne bHCG 110,6 IU/l, odpowiada 3,522 MoM
PAPP-a 1,880 IU/l, odpowiada 0,872 MoM
Stan - ryzyko podstawowe - ryzyko skorygowane
trisomia 21 - 1:176 - 1:26
trisomia 18 - 1:432 - 1:7207
trisomia 13 - 1:1355 - <1:20000
Ryzyko wyjściowe jest wyliczone na podstawie bieżącego leczenia niepłodności. Nowe ryzyko jest ryzykiem w dniu badania wyliczonym na podstawie ryzyka wyjściowego, czynników ultrasonograficznych (szerokość przezierności karkowej, czynność serca płodu) i badań biochemicznych z surowicy (PAPP-A, wolnego bHCG).
A tyle się naczytałam że ryzyko chorób przy IVF jest porównywalne do ciąż naturalnych.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2016, 13:36
21dc
Nie znoszę mojej nowej pracy. Po nowym roku szukam innej.. Muszę pracować żeby odłożyć na in vitro.ja to mam pecha w życiu
Dzisiaj 1 dzień kolejnego cyklu....
5 października wizyta u gin.
Ale przyczyną chyba jest za mało starań.... bo przez te niepowodzenia nie jestem jakoś bardziej zdeterminowana tylko wręcz przeciwnie już mi się wszystkiego odechciewa.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2016, 13:59
W końcu udało mi się porozmawiać z dr prowadzącą w novum. Zasady teraz całkowicie się pozmieniały. Ten komunikator kriotransferowy to jednak ważna rzecz, a ja go tak trochę olałam. Trzeba tam przesłać wszystkie wyniki badań potrzebnych do krio, babka od komunikatora wprowadza to do mojej kartoteki i to musi być konieczne zrobione przez rozmrażaniem blastusiów. Na razie nie mam nic uzupełnione, ale wyniki wysłałam w piątek wieczorem, więc pewnie trzeba będzie poczekać. Mam jeszcze jakieś 10 dni do krio, więc jest czas. Będę się oczywiście upominać, kontrolować. Dostałam przynajmniej informację, że badań mam zrobiony już raczej komplet.
Czuje się trochę lepiej. W sensie nie świruję już tak. Wrócił spokój, tak połowicznie, ale jest lepiej. Mąż tym razem jest bardzo opiekuńczy, stara się. Cały czas powtarza, że jak się nie uda, to jeszcze nie składamy broni.
Ja, jak to ja, mam już plan, gdyby jednak się nie udało. Ale to taki mglisty plan.
Cudownie... Pani Dr zapisała mnie już na termin Hsg,a chwilę potem zobaczyłam wyniki posiewu z szyjki macicy...no to już wiem, że żadnego Hsg nie będzie...no kur@# jego mac...
Teraz w tym miesiącu nici że współżycia,a w kolejnym czekanie aż okres się skończy i w połowie cyklu hsg (pod warunkiem,że wybije te pierdzielone bakterie...)...1,5miesiąca bez
...płakać mi się chce i wyć... Z początku śmiałam się... Wpierw wakacje 1miesiąc bez sexu,a teraz 1,5miesiąca... Za co??!!?? Mam dość... Chyba nigdy się nie doczekamy wspólnego Maluszka :'(
Zawsze wiatr w oczy...
Miej wyje@(#,a będzie Ci dane...podobno...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.