odebrałam wyniki,
TSH - 1,82 µIU/ml (norma: 0,350 - 4,940)
FT4 - 1,38 ng/dl (norma: 0,70 - 1,48)
to jeszcze z ciekawości zrobiłam...
Beta HCG - 121875,66 mIU/ml

Jestem po wizycie. Była bardzo krótka. Trwała może minutę... Ale z konkretów to są 2 ładne pęcherzyki i kilka maleńkich. Transfer będzie na cyklu naturalnym. Następna wizyta 2 sierpnia. Wtedy też będzie można coś powiedzieć kiedy zarodeczek zostanie do mnie włożony.
Po wizycie szybciutko jechaliśmy do domu. Miałam wizytę u swojej pani psycholog. Rozmawiałyśmy o mojej roli w życiu mojej przyszłej chrześnicy. I stwierdziła, że lepszej matki chrzestnej koleżanka nigdzie by nie znalazła. Poczułam się tak dowartościowana, jak mało kiedy.
A później znowu szybciutko do laboratorium. Tam umówiona byłam na wymaz z kanału szyjki macicy. Wynik będzie we wtorek. Ale zapowiedziałam pani, że ma nic nie wyhodować. Że nie chcę nic słyszeć o paciorkowcu.
Odebrałam wynik tsh i ft4. I muszę zwiększyć sobie dawkę euthyroxu. A jakieś 2 tygodnie temu zmniejszyłam sobie dawkę o połowę bo chodziłam cały czas senna i zmęczona. Teraz czuję się znacznie lepiej, ale tsh rośnie. Jak endokrynolog nie jest na urlopie to spróbuje w poniedziałek się do niego dostać.
Dziewczyny w tym cyklu nie mierze tempki:) Takie oto moje postanowienie 
4-12 sierpień jedziemy nad nasze Polskie morze odpocząć. Chociaż chyba będę już po owulce ale co tam odstresuje sie i nie będe myślała o tym wszystkim !!
Beztrosko będziemy korzystac z pięknych chwil z mężusiem

nie wiem czy wiemy.. bo mąż powiedział, ze lekarz stwierdził, ze wodniak nie ma wpływu na jakość nasienia.. więc wodniak i tak trzeba usunąć, natomiast chyba dodatkowo szukać dalej. Wkurza mnie że lekarz nie skierował męża na badania hormonów i posiew, skoro wynikł temat wodniaka, to ok. zająć sie nim trzeba, ale jeśli rzeczywiście nie wpływa na jakość nasienia to dodatkowo szukać dalej, bo czas mija..tak ja przynajmniej myślę, zobaczymy co lekarz powie jutro.
Nie było mnie kilka dni...Jutro wizyta u lekarza.Jestem bardzo ciekawa co zobaczy na USG,co powie i co dalej robić.Cieszę się,że czegoś się dowiem,ale i też tego się boję...Już mnie stres dopada...Czuję coraz bardziej,że dziecko drogą naturalną nigdy nie będzie mi dane... 
Dzisiaj na ovufrend zostala oznaczona owulacja, Uf dlugo musialam czekac ale skoro jest lina to jednak cos bylo
Ciesze sie ze nie jest to cykl bezowulacyjny. Niestety serduszko bylo dwa dni przed i dzien po. Czy to wystarczy zeby zafasolkowac??? Czekam jeszcze tydzien i testuje...
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2014, 08:23
Kochane, jestem na wczasach, ale ciągle myślę co tam u Was....Strasznie się tutaj nudzę, jestem u szwagierki, mieszka w bloku, to nie mój świat, tęsknie już za domem, moimi ogródkami i kwiatami....wczoraj dowiedziałam sie o najnowszej metodzie inseminacji i tak jakoś lżej mi się zrobiło na serduchu....że to jakieś światełko w tunelu. Metoda, która daje takie efekty jak in vitro a jednak jest inseminacją. Przez kilka dni nie mierzyłam temp, więc nie wiem co się dzieje z moim ciałem...czuję tylko jakiś ból w podbrzuszu echhhh. tak czy siak czekam z niecierpliwością do 28 sierpnia...pozdrawiam was serdecznie......
Tak się cieszę, ze chociaż tutaj wygląda na to, ze wszystko w porządku. Wygląda...bo podobno jedynym pewnym potwierdzeniem owulacji jest tylko ciąża.
1 sierpnia (7-8dzień fl) - badanie progesteronu
I to ostatnia z zaplanowanych rzeczy. Co dalej? Nie wiem....
Teraz przez te dwa tygodnie czas zapomnieć o ovufriend i o innych forach i w ogóle o temacie 
I czekać na @ albo i nie.... (chciałabyś
)
dawno mnie tutaj nie było
Tak wiele rzeczy dzieje się dookoła że na nic nie mam czasu... Nasze maleństwo ma juz 6 tygodni jeszcze 4 i czeka nas wizyta u lekarza wtedy usłyszymy serduszko , bardzo sie cieszymy a zarazem bardzo boimy, bo kazda z nas wie że pierwsze 12 tyg jest najbardziej zagrożone poronieniem
dlatego modlę się i prosze Boga zeby wszystko było dobrze z naszym malym szczęściem. Miłego dnia wam życzę przyszłe mamusie i mam nadzieje z już wkrótce kazda z was doczeka sie swojego maleństwa 
8+1
Dzisiaj rano byla ostatnia wizyta w centrum leczenia nieplodnosci.
Widzielismy robaczka (kiepskie to USG, ale cos tam plywalo), ma 16,3 mm, jego serduszko bilo jak szalone. Maz sie prawie poplakal.
Wyniki krwi po 14-tej.
Czuje sie bardzo dobrze.
Mam zrobic termin u mojej ginekolog za 14 dni czyli w piatek 9.08, no ale probuje zrobic 6.08, bo wtedy ma cos o 8 rano wolne, narazie wyslalam zapytanie o termin przez internet czekam na odpowiedz. Nie wiedzialam ze moja pani ginekolog tak sie w miedzyczasie komputerowo rozwinela, ze terminy mozna online ustalac 
Mam nadzieje, ze jej USG jest lepsze niz w centrum 
Dostalam tez ksiazeczke ciazy 
PS. Wyniki krwi cudowne - powiedziala pani Dr przez telefon, ale szczegolow nie znam i moze tak jest lepiej.
Wszystkie papiery wysle mojej ginekolog, wizyta za 2 tygodnie, 9.08, wczesniej sie nie udalo.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lipca 2013, 13:26
Dziś siostra przyniosła mi wyniki:
Morfologia - dobra
Mocz - prawidłowy
glukoza - 81,2 mg/dl (70-105)
Toxo IgM - 0,276 COI
alloprzeciwciała - nie wykryto
Rubella IgG - 27 IU/ml (>=10 wynik dodatni)
CMV IgM - 0,480 (<0,85 wynik ujemny)
CMV IgG - 389,100 U/ml (powyżej 15 dodatni) - umiało świaczyć że cytomegalię przechodziłam i nawet o tym nie wiedziałam
HIV - ujemny
Hbs - 0,375 COI
zamiast USR siostra zrobiła mi VDRL - ujemny
HCV - 0,102 COI
skontaktowałam się ze swoją panią doktor muszę jeszcze zrobić jedno badanie: Awidność przeciwciał IgG przeciwko wirusowi cytomegalii.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lipca 2013, 18:50
MOJE NIENARODZONE,
jeszcze Cię z nami nie ma, a już tęsknię za Tobą. Chciałabym Cię już nosić pod sercem, kłaść się z Tobą i budzić. Potem, kiedy już przyjdziesz na świat,chcę popatrzeć na Ciebie i poczuć, że jestem wyjątkowa, bo mam Ciebie. Ty będziesz dla mnie wszystkim, całym światem- stworzymy z Tobą rodzinę i choć czasem nie będzie łatwo, chcemy Cię z całego serca.
Nie braknie Ci nigdy mojej miłości i wsparcia, tylko proszę Cię, pojaw się w naszym życiu jak najszybciej...Nie mogę się Ciebie doczekać.
Mama.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lipca 2013, 10:36
Wróciłam z wakacji i analizuję badania męża z 10 lipca:
upłynnienie mechaniczne!
objętość 1,40
szybki ruch postępowy 24% (norma od 25%)
wolny ruch postępowy tylko 1 %
więc suma plemników o ruchu postępowym to 25% (norma od 32%, najlepiej 50%)
22,10 mln plemników/1 ml - tu ok, ph 8 - ok, żywych 84% - ok, szybkość plemników - duża (prawie 2 razy powyżej dolnych norm)
Na razie CLO nie będę brać, poczekamy czy wyniki męża się poprawią po wakacjach.
PLAN:
Powtórne badanie męża pod koniec wakacji.
Wizyta u endokrynologa-naprotechnologa we wrześniu. (Badania, leki?)
Potem może będziemy się zastanawiać nad inseminacją.
Czytałam też wczoraj o adopcji, ale to trudna decyzja, i dzieci bardzo wymagające pomocy, jeszcze daleka droga przed nami, jeśli byśmy się decydowali.
Tak bardzo nie nastawiam się, że się uda, będzie, jak ma być.
Niech już ta malpa przychodzi ile mam na nia czekac. Wiecznie się spoznia,co ona sobie myśli!!! I tak mi pokrzyzuje plany na weekend miał być wyjazd nad jezioro a ja będę się zwijac z bolu jak zwyle. Gorac i miesiaczka cos najgorszego!!!! Nienawidze mieć okresu latem obrzydliwe!.. Jestem zla i nie będę tego ukrywać!!!!!!! Musze się gdzies wyzyc.
Wybaczcie!!
No i niestety, nic z tego, przyszła @. A tak bardzo liczyłam na ten cykl...wyluzowani na urlopie, dużo serduszkowania i wykres tak się jakoś ładnie układał... Oczekiwanie w napięciu przez prawie 2 tygodnie i wielkie rozczarowanie. A miał być najpiękniejszy prezent na moje urodziny.Starań ciąg dalszy...
Cholera przez to czytanie o wydłużających się cyklach też mi się to przytrafiło
Powinnam dziś dostać @ - PMS mam już od 3 dni ostry, zwykle zanim dostanę @ to mam kilka dni wcześniej plamienia a tu nic. 
Decyzja zapadła - za kilka tygodni robimy badanie nasienia. Niestety wcześniej się nie da, bo mój mąż na antybiotyku. W laboratorium mówią, że musi minąć co najmniej 15 dni od ostatniej tabletki. I znów męczy mnie jedna z najbardziej irytujących cech mojego charakteru - brak cierpliwości. W przeciwieństwie do mojego męża, wszystko chciałabym mieć na już, co w przypadku trudności z zajściem w ciążę, dodatkowo komplikuje sprawę
Czekanie jest dla mnie jak tortury, a biorąc pod uwagę czas naszych starań - aż dziw, że jeszcze żyję 
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lipca 2013, 19:11
Muszę się do czegoś przyznać... nikt ze znajomych ani rodziny nie wie o naszym problemie
Nie umiem tego wyjaśnić, ale boję się o tym komukolwiek powiedzieć. I nie chodzi mi nawet o wstyd, ale o pewnego rodzaju presję. Mam wrażenie, że w dobie baby-boom'u temat "bezpłodności" jest traktowany jako ciekawostka przyrodnicza, a kobieta z problemami jak pożądany obiekt plotek. Niby współczują, trzymają kciuki, a tak naprawdę tylko czekają na okazję żeby podać tę "poufną" informację dalej. Nie ufam żadnej obcej osobie na tyle żeby podzielić się moim problemem. W rodzinie też raczej nie uzyskam wsparcia. Staram się nie kierować stereotypami, ale gdzieś w tyle głowy mam obiegową opinię, że kobieta, która nie może zajść w ciążę jest niepełnowartościowa. Oczywiście nie zgadzam się z tym prostackim twierdzeniem, ale wiem też, że wiele osób tak myśli.
Długi czas świadomie nie planowałam ciąży. Miałam pewną styczność z trudnymi dziećmi, co skutecznie zniechęcało mnie do macierzyństwa. Rok temu postanowiłam zaryzykować z nadzieją, że własne dzieci to inna kategoria;) Często pytana o plany "rozrodcze" stwierdzałam kategorycznie, że może po 30. Zauważyłam, że z każdym rokiem zwiększa się liczba tego typu pytań, a nawet docinek i uszczypliwości. Zastanawiam się jak długo uda mi się udawać zanim będę musiała powiedzieć prawdę...i już słyszę komentarze w stylu "tak długo nie chciała zajść w ciążę to teraz ma nauczkę". Martwię się też, że spotkam w klinice kogoś znajomego...Eh... dużo bym dała żeby się wreszcie udało
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lipca 2013, 21:14
Nie wiem co się ze mną dzieje ostatnio, jestem emocjonalnym wrakiem. Teraz w momencie kiedy powinnam być spokojna i zrelaksowana, ja po prostu nie potrafię. Nie rozumiem tego, i chyba nie ma to nic wspólnego z dzieckiem- a może...czy to już depresja czy może tylko przemęczenie?. Chodzę do pracy, tam odpływam myślami w ponure zakamarki, nie myśle o niczym przyjemnym , pozytywnym..na siłę powstrzymuję łzy, w domu też i zupełnie nie znam przyczyny. Czasem czuje że brakuje mi powietrza , autentycznie się duszę. Nie mogę nawet z nikim o tym pogadać, bo każdy normalny człowiek zapytałby co się dzieje, dlaczego mam takie podejście a ja nie znam odpowiedzi. Na siłę próbuje znaleźć jasną stronę i jak ślepiec widzę tylko mrok. Gdybym miała czas , to poszłabym do psychologa, łudząc się że zada mi odpowiednie pytania , które wyciągną ze mnie przyczynę ..a tak męczę się sama ze sobą, jeszcze takiego doła nie miałam
Kotek jest jeszcze u nas, będzie pewnie do końca przyszłego tyg. aż go wykurujemy
czuje się lepiej i wariuje, nasz york przerażony bo kicia poluje na niego ..nawet mu idzie z jednym okiem..
a ja mam zajęcie i nie myślę czy teraz się udało czy będę w ciąży..
Taka mała pociecha biało- czarna 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.