efta historia jak ich wiele... 22 października 2016, 13:11

5 dpo

Dziś spotkałam przelotnie moją siostrę. Pogadałyśmy chwilę. To co mi powiedziała siedzi we mnie i postanowiłam to opisać.
Moja siostra zmieiła pracę i od kilku tygodni pracuje w przyszpitalnym laboratorium, gdzie zawsze badam krew.
Powiedziała mi, że oznajmiła koleżankom w pracy, że w piątek jej siostra bedzie robiła betę. Panie spytały o moje nazwisko - podała je , a one dodały Ewa rocznik 83.
:/ dziwnie się poczułam, że jestem rozpoznawalna z imienia, nazwiska i rocznika w 37 tys. mieście... i to z powodu bezpłodności, bo panie zapamiętały moje dane , bo co miesiąc robie sobie test ciążowy ...
Pewnie się ze mnie nabijają , że znowu przyszła ta co zajść nie może... Albo jest im mnie po prostu żal. Nie wiem co gorsze.

BezchmurneNiebo Rok bez Mamy ;( 4 listopada 2016, 21:27

Witajcie
Chwilę nie piałam, a dużo się wydarzyło. 3 października miałam laparoskopię, na której wyszło, że zabieg nie został do końca zrobiony, gdyż miałam masywne zrosty wewnątrzotrzewnowe, po przebytym wyrostku. Prawdopodobnie to jest przyczyna naszych problemów z płodnością.
Obecnie czekam na @ i umawiałam się na drożność i histeroskopię.
Dobranoc

Dżejn Marzenia się spełniają :) Matylda ! 22 października 2016, 13:55

30tc + 5

Do porodu 65 dni. Niesamowite jak szybko zleciało. Brzuch pokaźny, jestem pewnie z 9 kg na plusie, okaże się na czwartkowej wizycie. Tak bardzo ją kocham :) ja to jeszcze, ale tata kompletnie oszalał. Chodzimy na szkołę rodzenia, sama spotykam się z położną na warsztatach i słucham o opiece na noworodkiem i zastanawiam się czy sobie poradzimy. Czy ja sobie poradzę jak mąż wróci do pracy. Rodziców mam niedaleko, ale mimo wielkiej miłości do nas w ogóle nie przyjeżdżają ... tata bardzo dużo pracuje, ale mama cóż. Czuję wielki żal. Jeśli ja nie pojadę to po prostu się nie widujemy. Malutka u dziadków będzie miała piękny pokój - taki, którego tutaj nie możemy zapewnić jej w naszym mieszkaniu, ale cóż z tego? Sama nie wiem jak dużo będziemy tam przebywać, ponieważ w tej chwili jesteśmy nastawieni na radzenie sobie we dwójkę. Zobaczymy czy się uda :)

Wyprawka się kompletuje, chociaż mam wrażenie, że jeszcze bardzo wielu rzeczy brakuje. Poza tym czuję jakiś dziwny niepokój kiedy męża nie ma długo w domu. Szyjka szybko mi się skróciła, niby długość jest bezpieczna, ale jakoś tak... no wiecie. Może po prostu świruję ;)
W każdym razie poza tymi 2 strasznymi miesiącami kiedy nie wiedzieliśmy czy Matylda będzie na tyle silna, żeby z nami zostać ciąża jest dla mnie genialnym czasem. Mam wielką nadzieję, że uda nam się zostać rodzicami kolejnej dwójki. No chyba, że Matylda okaże się takim ancymonem, że z większą gromadą nie damy sobie rady, bo póki co malutka bardzo dokazuje :)

Trzymam kciuki za każdą z Was, która toczy walkę o dziecko. Tysiące wydane na leczenie, faszerowanie się lekami... Zapomnicie o tym jak tylko zacznie rosnąć Wam brzuch.

Nie masz ochoty na seks w dniu w którym detektor płodności pokazał dzień płodny (światło zielone)? Nic straconego, przeciętna para może zajść w ciążę przez około 4-5 dni przed owulacją, zatem jeden dzień „stracony” nie przekreśla Twoich szans na zapłodnienie. Cieszcie się seksem i pomimo świadomości dni płodnych nie zmuszajcie się do niego jeśli macie gorszy dzień.

Elaria W poczekalni do pełni szczęścia :) 22 października 2016, 14:30

To był bardzo intensywny tydzień. W pracy spędzałam każdego dnia 7-9 godzin, co dla nauczyciela jest naprawdę dużo, bo przecież trzeba cały czas gadać, zawiadować dzieciakami i jeszcze pracować w domu. Każdego dnia czułam się gorzej. Po pracy kładłam się i musiałam odpocząć. Na obiad byłam w stanie odgrzać tylko jakieś gotowe pierogi z garmażu. W czwartek dopadły mnie pierwsze poważne wymioty, w szkole na szczęście opanowane. Wczoraj rzygałam od wstania z łóżka, na dyżurze przed lekcjami, w trakcie pierwszej lekcji. Najgorsze, że na pusty żołądek, bo nawet wody nie mogłam utrzymać. Poszłam po 1 lekcji do szefowej i już tylko widząc mnie kazała iść do lekarza. Powiedziałam, że mam coś z żołądkiem. Rodzinnemu powiedziałam o ciąży, zapisał mi lek p/wymiotny i dał L4 do wtorku, bo wtedy mam wizytę u gina. Poprosiłam, by nie pisał na razie kodu "b". Nie chcę mówić w pracy póki nie będę po wizycie. Wczoraj wymiotowałam 12 razy. Nawet u lekarza, na podwórku i w samochodzie. A dziś wcale, ale jestem na lekach. 27 października mam zorganizować Halloween dla całej szkoły, tj. wystrój, konkursy, konkurencje międzyklasowe. Ale chyba nie dam rady. Wrócę ze zwolnienia w środę, a w czwartek już impreza. No i jak mam to rozegrać. Może poprosić gina o zwolnienie ciążowe i już nie wracać. Jak powiedzieć szefowym, bo mam 3 prace. Zasadniczo wiedzą, że niedawno poroniłam, pewnie też by w takim razie na siebie uważały. Ale i tak sprawię kłopot. Nie lubię być słabym ogniwem. Z drugiej strony widzę, że nie daję rady w 3 pracach i w ciąży. Czy ktoś doceni mój wysiłek? Cały czas mi się wydaje, że się ze sobą cackam. Że powinnam wziąć NIEPIERDOL i pracować. Mąż widząc jak funkcjonuję, a raczej wegetuję po pracy każe mi iść na zwolnienie. Myślałam, że choć to Halloween pociągnę i wtedy, jak z ciążą będzie ok, to poinformuję, dam czas do połowy listopada i pójdę na zwolnienie. Powiem tylko, że boję się. Czy dziecko się rozwija, czy jest zdrowe. Czy nie ma wad. Ostatnio jedna moja forumowa koleżanka przeżywa chwile grozy, bo mimo super wyników usg genetycznego, a nawet testu PAPPA, po zrobieniu prywatnie kosztownego testów NIFTY i HARMONY, wyszło, że dziecko ma śmiertelną wadę. Poszła na amniopunkcję i ma 2 tygodnie czekania na wyniki. Dziewczyna po kilku poronieniach... :( Boję się. Nawet nie umiem zwizualizować mojego dziecka.


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października 2016, 14:31

LadyRuuU Wiedźmi notesik ;) 22 października 2016, 17:28

Popołudnie w pracy czyli od 13-21 na nogach.

Wczoraj w nocy i dziś w dzień strasznie bolał mnie brzuch, cos typu wzdęcia, ból żołądka. Mój kochany D. przyjechał do mnie szybko i przywiózł mi tabletki chociaż zazwyczaj zapieram się rękami i nogami żeby nic nie brać. Zgadnijcie co jeszcze mi przywiózł... xD
.
.
.
.

Flaszkę nalewki orzechowej na lepsze trawienie (jest typowo lecznicza ale kurde na spirytusie!! )

Podobno dała mu ją moja mama żebym lepiej się poczuła no ale ludzie, ja pracuję w sklepie odzieżowym, mam aktywny kontakt z klientem - nie mogę ziać spirytem xD xD !!
Padłam prawie ze śmiechu ;)

Tabletki na szczęście pomogły i jest git, co rusz wszyscy dookoła mówią mi że jestem w ciąży - i to tak po prostu bez konkretnych powodów - nie chcą słuchać że nie ma na to jeszcze szans bo teraz jestem raczej w fazie owulacyjnej - może to jakiś znak, może inni podświadomie to odbierają i przekazują mi jakąś wiadomość :d

Wczoraj była rzekoma owulacja wg kalendarzyka na telefonie ale nie mieliśmy siły na serduszkowanie a nie chcemy działać na siłę, postanowiliśmy że dzieciaczka chcemy stworzyć podczas przyjemnego mizianka a nie wymuszonego konkretną datą spółkowania.
Zobaczymy, wszystko się okaże "w praniu".

Ojj... chętnie już bym to sprawdziła czy to już ;)

zuzelka wydawało się to takie proste 22 października 2016, 18:03

Podbrzusze boli dzisiaj tak okresowo...... Jak na razie na dole czysto i sucho.

Jedna kreska tak bardzo nastawialam sie na twn cykl wykres byl podrecznikowo ciazowy a tu nic im bardziej sie nastawiam tym wieksza porazka dlaczego mialo sie udac skoro moglo nie dzis poplakalam sobie troche rano ale trzeba zyc dla syna

bertha Drzewo nadzei... 22 października 2016, 20:02

20.10 stawiłam sie w szpitalu. Zrobili mi ekg, usg a wieczorem zastrzyk z clexane.
Miałam nic nie jesc cały dzien, ale zjadłam troszkę drożdżówki, zupę (samymi podali) i banana. Wieczorem lewatywa - matko, jakie to nieprzyjemne...
21.10 pobudka o 5:30. Prysznic z żelem odkażającym, i czekanie na swoja kolej. Ok 9 dali mi tabletkę uspakajajaca po której odleciałam.
Potem pamietam juz sale pooperacyjna jak sie dobudzalam.
Najważniejsze - torbiel ładnie usunęli a wodniaka nie było!! Mam oba jajowody całe i drożne!! :)

Po operacji cały dzien przespałam. Dopiero dzisiaj rano wyjęli mi cewnik i rurkę do odsączania płynu z brzucha - okropne przeżycie..
Dzisiaj juz wyszłam. :) bolą rany, cieżko sie chodzi i wstaje z łóżka. Mam nadzieje ze szybko bedzie lepiej..

Sheis 2 niepowodzenia 22 października 2016, 20:32

Jezuuu, ale mam dzisiaj ciezki dzien. Od wczoraj juz jestem smutna. Chcialabym juz zaczac wszystkie badania ale czekam na 1 okres i wtedy pojde do gina. Licze na to ze przepisze mi skierowania.

Czuje cholerny zal do losu.za te niepowodzenia. Na Facebooku pelno znajomych wstawia zdjecia dzieci. Tak bardzo pragnę urodzic przed 30. Ale trace nadzieje. Zostal mi rok i 3 msce. Jak se pomysle ze przez kolejny rok moge nie miec dziecka to dostaje szalu.

Mamax Walka o Bobo. 22 października 2016, 21:11

39+0

Zostal ostatni tydzien do terminu. Czuje sie super,duzo lepiej niz tydzien czy dwa tygodnie temu. Synio jakos sie nie spieszy a mnie juz obojetnie kiedy nadejdzie ten dzien. Tylko dziadki sie niecierpliwia bo po trzech tygodniach siedzenia unas chcieliby juz wrocic do domu....

Chmurreczka zapraszam..jesli dam rade odpowiem...

dziękuje Wam z całego serca..dziś załatwiałam pogrzeb z moim mężem..masakra...niunie nie zrobiły nic tylko wybrzydzały.:(:(:(:(

dzis jeszcze miałam wizytę w klinice...dr M znalazł tylko 3 nadające sie pęcherzyki...punkcja w poniedziałek..mam nadzieje ze mój maz da rade :(:(

ok zaczynam się martwić :/ 35 dc i dalej nic . dziś mokro i dużo białego śluzu ,piersi bolą...a testy wychodzą negatywne :( w poniedziałek beta i już oswajam się z wynikiem 0,1...

Daria89 Misja "Dzidziuś" 24 października 2017, 01:20

Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy

30dc, no i wydaje się, że ponownie 12dpo :)
Czy to odliczanie kiedyś się zakończy?
Zmiany na wykresie. Przestałam ignorować temperaturę z 18dc i program zmienił owulację na właśnie ten dzień. Bardzo prawdopodobne, ale okaże się za kilka dni jak jest naprawdę. Dzisiejszy test również (-), niczego innego się nie spodziewałam, ale chciałam zasikać ostatni test z tej dupiatej firmy, z której nawet owulacyjne wychodziły cały czas z jedną krechą. Od teraz nie będę mogła obie wszywać, że to testy są felerne.
Z dobrych informacji: znalazłam swoje badanie grupy krwi, więc nie będę musiała powtarzać przed zabiegiem :) Mąż spytał, czy ja nie miałam jakiejś książki w szpitalu ze sobą, bo może tam włożyłam i nagle olśnienie :) Faktycznie było w książce, do której zresztą nawet w tym szpitalu nie zajrzałam.
Poza tym czeka mnie dziś pracowita niedziela. Najpierw sprzątanie, potem zakupy. Muszę też zrobić sałatkę, bo jutro mam gości, no i jeszcze chcę upiec szarlotkę. Jutro nie będę mieć na to czasu. W mieszkaniu mam z grubsza ogarnięte, ale trzeba jeszcze łazienkę wypucować i umyć podłogi tak więc nudzić się specjalnie nie będę :)

Dziś dostałam @
tak jakoś dziwnie nigdy tak szybko nie dostałam @ bo już w 24cyklu
Ale nic nowy cykl nowe starania.

Wczoraj byłam u siostry i taką dostałam migrenę że nie mogłam wytrzymać musiałam iść szybko spać.

25 dc.
Wstałam rano i - zmęczona towarzyszącym mi od paru dni spowodowanym braniem luteiny uczuciem ciężkiej głowy - pro forma postanowiłam zrobić test, by wiedzieć czy dalej brać to cholerstwo czy nie. Na teście strumieniowym pojawił się jakiś dziwny cień, wyszłam więc z łazienki, by popatrzeć na to pod światło. No kurde, chyba był i taki jakiś ciemniejszy się robił. Budzę Męża i pytam czy to ja mam omamy, czy on też coś tam widzi. Widział. Krecha zdecydowanie nabierała barwy.

Po naszych zeszłorocznych doświadczeniach jesteśmy pełni rezerwy. W ciąży prawdopodobnie jestem, bo inaczej nie byłoby tej krechy, pytanie tylko co to za ciąża...

LadyRuuU Wiedźmi notesik ;) 23 października 2016, 10:56

Kurczę, co jest?!
Dziś po dodaniu na wykresie temperatury owulacja przeskoczyła mi z 18 na 20, niby dwa dni ale chyba każda tu wie że to jednak robi różnicę :/ Jestem wkurzona...
A niby była "pewna" potwierdzonna objawami i grubą ciągłą krechą.
ehh...

Tak czy siak wynik okaże się na początku listopada :)


Pracownik na medal ogarnął wzorowo sklep więc rzecz jasna pora na chwilę ovulkowego relaksu ;)
Dziś pracuję od rana ale tylko na krótszą, 5-cio godzinną zmianę.
Rano znów pobolewał mnie żołądek...nie mam pomysłu na przyczynę.

Już dawno nie byłam tak zmęczona, wręcz wyczerpana jak wczoraj po pracy.
Skończyłam, zamknęłam sklep, D. przyjechał po mnie, zrobiliśmy jeszcze zakupy w kauflendzie, wszamałam kolację, półprzytomna wzięłam prysznic i już jako mruczące zombie zawlokłam się do łóżka :d

D. coś do mnie mówił, łaskotał ale ja byłam w stanie odpowiadać mu tylko "-mmmmmm" w różnych tonacjach ;) Nawet nie miałam siły otworzyć oczu ;)


Jutro nareszcie wolne!

zuzelka wydawało się to takie proste 23 października 2016, 11:35

Cycochy opuchnięte i trochę bolą. Jak na okres.... jeszcze mężowemu się na amory zebrało po przebudzeniu i pewnie to wszystko mi tylko ten okres przyspieszy ;P

2 dc

Jutro wracam do pracy po tygodniowym urlopie i jestem z tego zadowolona. Ciężko mi już siedzieć w domu kiedy mąż idzie do pracy a ja myślę w tym czasie o dziecku i o tym, że jeszcze go nie mamy i nie wiadomo kiedy będziemy mieć. Nie chciałam się nastawiać, że jestem w ciąży ale niestety nie udało się i miałam taką cichą nadzieje, że beta wyjdzie pozytywna a tu nic. Ale teraz rozpoczęliśmy kolejny cykl starań więc jakaś cicha nadzieja jest, że może teraz się uda.

Byłam wczoraj na imprezie urodzinowej, którą zorganizowały mi koleżanki z pracy. Jak ja się wyszalałam, wytańczyłam :). Tego mi było trzeba :).

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)