Chyba nici z tego cylku, @ się chyba pojawia buuuu...
Tak to jest jak człowiek chce już i teraz i potem dostaje kubeł zimnej wody na łeb.
Chyba się dziś upiję z rozpaczy... (żartuje jestem alergikiem i mam uczulenie na wódkę) 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2016, 20:25
Wkoncu mam na tyle sil ze moge napisac. W domu jestem od 3 dni, dzis czuje sie o niebo lepiej, wiecej chodze, moglam zalozyc majtki i w miare luzne dresy, umylam glowe, naczynia po obiedzie a to naprawde duzo po tym co mialam.
19.10 zglosilam sie na 7 rano do szpitala, szczegolow nie ma co opisywac bo sa takie same jak przy tej poprzedniej laparoskopi... wzieli mnie na blok o 12.30 i tu moja swiadomosc sie skonczyla. Obudzilam sie juz na pooperacyjnej, przyszedl lekarz i mowil cos o tym zebym sie nie przestraszyla bo mam wieksze naciecie ale bylam slaba i nie bardzo go sluchalam. Jak wrocilam na swoja sale na wieczornej wizycie powiedzieli ze z laparoskopii zrobili laparotomie, mialam zrosniete jelita i niedrozny prawy jajowod, endometriozy nie ma. Tak wiec cieta jestem na ok 20cm pod brzuchem i w pepku na 2 cm cos. Dzis to juz jest rarytas w porownaniu z tym co bylo. Nie jadlam prawie 4 dni, wiec skad mialam miec sily wstac isc sie umyc itd? W szpitalu bylam 3 dni, 1 dzien operacja, na trzeci wyszlam. Maz mi duzo pomaga, wstac z lozka, ubiera skarpety, pantofle, pomaga sie umyc, sprzata, robi zakupy, grzeje jesc... wkoncu pokazal jak bardzo jest ze mna, w szpitalnej lazience jak zobaczyl zaszyta rane to autentycznie sie przestraszyl, mysle ze chyba nie wierzyl ze az tyle moge wytrzymac :-*
Chorobowe mam do 14.11, 15.11 mam wizyte u gina wiec dowiem sie wszystkiego. Zabieg wykonywal on sam. szwy sa na szczescie rozpuszczalne.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 grudnia 2016, 12:57
Jak większość kobiet rozpoczynających starania, myślałam że "chwyci " za pierwszym razem, ale niestety ten z góry ćwiczy moja cierpliwość. Do siódmego cyklu starań strasznie przeżywałam każdy jednokreskowy test , teraz zaczynam szukać sposobów na odstresowanie, bo wciąż wokół słyszę ze stres mocno obniża płodność. Siadam wygodnie w fotelu i myślę sobie :
" jestem w miarę młoda, mam zdrową tarczycę , regularne cykle, dobry obraz usg jajników, więc musi się udać, tylko trzeba poczekać. Nie myślę o minusach, bo przecież mam się odstresowywać. Myślę, że warto myśleć o plusach naszego życia. Plusem może być dobra sytuacja finansowa , dobre małżeństwo , ładne mieszkanie... To wszystko zaczynam doceniać i czerpać z tego przyjemność i cieszyć się życiem. Nie mogę myśleć tylko o dziecku, bo będę zestresowana, a mam być silna i uśmiechnięta i gotowa na to, żeby je przyjąć. W moim pamiętniku będę się starała opisywać moje poszukiwania optymizmu życiowego."'
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 października 2016, 20:07
Witamy się w 16 tc.
Nastrój dzisiaj paskudny, od rana wyję i w sumie nie wiem do końca dlaczego. Ostatnio miałam mnóstwo stresu, bardzo źle znosiłam pewną trudną sytuację, która dotknęła moich bliskich przyjaciół, ale starałam się jakoś trzymać. Dzisiaj chyba puściły te wszystkie emocje i rozsypałam się... Muszę się szybko pozbierać, teraz najważniejsze jest maleństwo i tego muszę się trzymać!!
2 listopada mamy kolejną wizytę u lekarza i mam nadzieję, że poznamy płeć naszego maluszka 
Mam dziś okropne mdłości...wszyscy uważają, że jestem w ciąży...a to dopiero 5dpo. I nie dadzą sobie przemówić
Także tego...dziś zmieniło mi dzień owulacji na 18dc. Moim zdaniem to na 100% był 16dc. Więc liczę nadal po swojemu, że dziś mamy 5 dpo. 18.10 miałam okropny ból prawego jajnika, szczyt szyjki i śluzu, a następnego dnia duży skok temperatury. Z kolei dwa dni później wręcz przeciwnie. Kłócić się nie będę, to tylko moje zdanie
6t5d
No pięknie , uświadomiłam sobie ze z prywatnymi wizytami to nie tak cudownie mi po portfelu będzie, dzisiaj zrobiłam sobie badania za darmo , bo w mojej poradni lekarka mi zleciła, a jak sobie będę chodziła do prywatnej co sobie wybrałm, to chyba zbankrutuje... Chyba jednak prywatną Panią doktor zostawię sobie jak mój lekarz znowu ucieknie mi na wolne i ani widu ani słychu po nim nie będzie 
Za dwa dni już z powrotem do mojego lekarza to i mi kartę ciaży założy i może już na USG będzie w końcu coś konkretnego w końcu 8 tydzień się zacznie 
Beta nie pozostawiła nadziei, czekam na @.
Byłam u endo, dostałam letrox 75 i magnez z b6 (na zbicie prolaktyny, póki co bez leków). Mam się nie denerwować.
Właśnie muszę wyluzować, bo chyba za bardzo mi zależało. Czułam za dużą presję, odnosiłam wrażenie że wszyscy dookoła odliczali kiedy tylko zajdę w ciążę, ktoś mężowi ostatnio anonimowo w pracy podrzucił test ciążowy, jak nie piję alkoholu to od razu jestem podejrzana, a młodsza siostra która nie planowała więcej dzieci tuż po moim ślubie zaszła w ciążę. Nie mnie oceniać, co było powodem zmiany jej nastawienia, można się co najwyżej domyślić.
Lekarz powiedział, że w ciążę najłatwiej zachodzą proste baby. Nie stresują się, nie przejmują życiem, pracą, zjedzą coś prostego i jakoś to będzie.
I coś w tym musi być, bo znam mnóstwo przypadków kobiet z nieregularnymi miesiączkami, jedzącymi co popadnie, bez stabilizacji finansowej i w ciążę sobie zaszło ot tak.
Może powinnam spróbować się przeistoczyć w prostą babę?
Postanowiłam przekierować swoje myśli gdzie indziej. Muszę nabrać więcej pokory i cierpliwości, wyrównanie tarczycy i tak zajmie mi trochę czasu. Przestać czytać o hormonach, owulacjach, dzieciach, ciążach. Zająć się czymś kreatywnym, wystrojem wnętrz bo to mnie czeka w najbliższej przyszłości.
I zrobić sobie plan b na życie. Jak ludzie nie mają dzieci, to zawsze jest jakaś rzeczywistość alternatywna, np. więcej $$$ zostaje na podróże, zwiedzanie świata. Albo zacznę hodować psy i koty. Albo bez reszty poświęcę pracy, będę miała na to dużo czasu. Źle by było? Czasem tak jest, że przywiązywanie się do jednego scenariusza nasila presję i efekt jest odwrotny. Czasem jest co jest i będzie co będzie.
Pamiętam, że na bezrobociu robiłam sobie plan a,b,c,d i e na życie. Im dalsza literka alfabetu, tym mniej pomysł mi się podobał, ale zawsze to było coś. Tak bardzo zdjęło mi to presję, że plan a wypalił. ALE nie od razu. Po wielu miesiącach. Była nawet podobna pora roku.
Tak, czy siak nie mam zamiaru tracić życia na umartwianie się, zazdroszczenia wszystkim ciężarnym dookoła i unikaniu dzieci. Będę miała więcej czasu dla siebie i na uporządkowanie wielu spraw. Kto wie, może właśnie tak ma być.
13 DPO
Nigdy nie miałam 13 wyższej temperatury, ale boję się jeszcze zacząć cieszyć. Czekamy dalej 
Dzisiaj przypomniałam sobie życzenia jakie nawzajem składaliśmy sobie z mężem rok temu na Wigilii mianowicie: życzyliśmy sobie żeby następne święta spędzić we troje: my i nasz maluszek. Powiedział o tym mojemu P. i że nic z tego a on powiedział: skąd wiesz jak się uda do grudnia to będzie nas troje. Mam te słowa w głowie cały dzień było to przemiłe aż łzy się w oczach zakręciły. Jest taki kochany.
Pisałam o branych suplementach może napiszę co dokładnie łykam 
kwas foliowy,
Vitrum D3,
Kwasy omega
Olej z wiesiołka,
i to wszystko według zaleceń w dużych dawkach, większych niż norma( oprócz wiesiołka 6 kapsułek dziennie)
Mąż bierze to samo (bez wiesiołka) dodatkowo kwas alfaliponowy, koenzym q10, cynk, selen, addyzo charak( zioło z Indii) i pije ACC 
Ja pije jeszcze Miositogyn...podobno pomaga na śluz i przy PCO( które mnie nie dotyczy podobno).
A i mężuś pije L-karnitynę (poprawia jakość nasienia).
Tak wygląda każdy dzień.
Jutro wolne więc trzeba zrobić jakiś dobry obiadek:) w planach spaghetti albo pulpeciki w sosie z pomidorków:)
Myślę cały dzień o tym jak to będzie jeżeli wkońcu się uda? I nie mogę się doczekać aż pierwszy raz przytule swoje dziecko i jakie to uczucie móc je nakarmić własną piersią...hmmmm
Kochana Lileczko, ostatnie nasze chwile z Tobą w brzuszku, niebawem będziesz już z nami, w świecie szalonym, lecz pięknym, zrobimy wszystko, żeby Ci się tu podobało. Będziemy Cię tulić, ściskać, kołysać. Mamusia z Tatusiem już nie może się Ciebie doczekać.

Kochana czeka Cie teraz długa droga, jestem z Tobą całym sercem, zrobię wszystko, żeby ta podróż była dla Ciebie piękną wycieczką w nieznane, gdzie Mamusia z Tutusiem dniem i nocą będą przy Tobie.
Kochana Lileczko: "DZIEJE SIĘ WIELE RZECZY- JEDNE BARDZIEJ INNE MNIEJ PRZEWIDYWALNE CZY ZAPLANOWANE, moje OCZY I SERCE POZOSTAJĄ OTWARTE
a wszystko wokół traktuje jak PRZYGODĘ, która nigdy się już się więcej nie POWTÓRZY, EKSCYTUJĄCE DOŚWIADCZENIE, ZACHOWUJE W SOBIE GOTOWOŚĆ DO UŚMIECHU, RADOŚCI I ZABAWY. JEDNOCZEŚNIE ROZUMIEM, ŻE ISTNIEJE PEWNE RYZYKO, ALE WIEM TEŻ, ŻE TO WŁAŚNIE ONO SPRAWIA, ŻE PRZYGODY SĄ TAK POCIĄGAJĄCE."
Tak chce przeżyć ten szczególny, jedyny w swoim rodzaju PROCES PORODU jak najlepszą Przygodę w życiu! Dzięki Ci Panie za nią!

Pozdrów wszystkie Aniołki i do zobaczenia kochana już niebawem!
Już Cię widzę w moich wymarzonych snach:)
Twoja bez pamięci zakochana mama 




Wiadomość wyedytowana przez autora 24 października 2016, 19:31
Dziwnie mi jest @nie ma brzuch bolal caly cza a dzisiaj jak reka odjal zawsze najbardziej boli mnie w pierwszym dniu a tu nic pewnie @ sie opozni jak ma przyjsc to niech przychodzi a nie daje zludna nadzieje
Kolejna wizyta u ginekologa już jutro. Jak co miesiąc bardzo się denerwuję. Chyba nie przestane się bać o małego, dopóki nie wezmę go w ramiona. Jeszcze 128 dni do terminu porodu.
moze nie do konca tu, ale to jednak byl porod. Trafilam do szpitala tydzien temu z podejrzeniem hipotrofii i malowodzia. W szpitalu, do ktorego mnie kierowano nie bylo miejsca, odeslano mnie do domu z info, z emoge wrocic 4 dni pozniej, ale wczesniej zadzwonic czy bedzxie miejsce. W sytuacji, kiedy wody byly na pozxiomie 1cm zdecydowalam sie isc do innego szpitala. Otoczono mnie tam ochorna leki, badanai itd. 18.10 wypisano mnie i pojechalam do szputala, do ktorego mialam pojsc, Miejsce bylo dopiero po interwerncji lekarza z poprzedniego szpitala. Przez 3 dni lezalam na oddziale majac tylko pobrana krew na standardowe badania i posiew. Po 3 dniach rano na obchodzie mnialam info, ze mam miesc ropbione usg. Po prawie 5 godzxinach usg nadal nie bylo, jak sie poszlam spytac to sie dowiedzialam, ze juz nie bede miala dzis usg bo lekarz juz pracuje za darmo. Usg zrobiono mni nastepnego dnia, mialam poczekac na konsultacje z pania profesor, po 2h czekania dowiedzialam sie ze nei ebedzie konsultacji, bo musiala wyjsc. Kolejny dzien czekania. Na nast dzien rano usg z pania profesor - nic mni nie powiedziano tylko kazano czekac na rozmowe. o 11 pani profesor zaprosila mnie na rozmowe, wyjasnila jak chore jest dzxiecko i ze musze podjac decyzje o zakonzeniu lub nie ciazy do 12. O 13 podano mni tabletki, kolejne co 3h. Krawienia nie bylo, dostawalam tylko znieczulenie., O 6.15 poszxlam siku i bez krawienia porod odbyl sie w ciagu 15 sekund. Zdazylam tylko wezwac polozna. Wylyzyczkowano mnie. Przez nastepne 25h dostalam tylko 2 razy tabletki na zatrzymanie laktacji, NIkt mna si enie zainteresowal. Wyraznie po porodzie poprosilam o psychologa. Do godziny 15(dzisiejszy wypis) nie przyszedl. W calym ntym procesie bylam zostawiona sama sobie fizycznie i psychicznie.
Jestem trochę zmartwiona..
Do ślubu zostało delikatnie ponad 200 dni, to niewiele.
Oczywiście nic konkretnego nie mamy załatwionego.
Będziemy ślubować cywilnie i nie chcemy weselicha tylko przyjęcie na ok 35 osób.
Dziś byliśmy zaklepać salę którą kiedyś już oglądaliśmy, podobała się nam i wydawało mi sie że wszystko mamy juz obgadane.
Dla pewności wzieliśmy ze sobą moją mamę. Sala się spodobała, chcemy podpisywać wstępne dokumenty a tu baba właścicielka zaczyna coś odwalać.
Najpierw zażyczyła sobie kosmicznej ceny dodatkowej za sukienki na krzesła a na pytanie mojej mamy dlaczego tak drogo ofuczała ją że ona tego za darmo prasować nie będzie, później nie chciała nam podać numeru kucharki, zaczęła coś kręcić i nagle wystartowała nam z 400 złoty większą kwotą niż się umawialiśmy, ot tak.
Kiedy powiedzieliśmy spokojnie że miało być inaczej zaczęła się rzucać i chciała nas wyprosić z sali. No istne kongo, tu już nawet nie chodzi o kasę ale o jawne krętactwo 
Boję się, coraz bardziej stresuję że nie ogarniemy wszystkiego..
Dziś znów boli mnie żołądek...nie mam pojęcia o co chodzi 
Ktoś gdzieś kiedyś pisał że był to u niego pierwszy objaw ciąży ale nie sądzę, z resztą zdecydowanie za wcześnie.
Czas do łóżka, może w końcu na wykresie pojawią się kolejne serduszka

Buziaki, dobranoc dziewuszki :*
30 dzień cyklu.
Plamię. Kurwa. Znowu plamię przed @..
na 9 listopada umówiłam się na wizytę do ginekologa.
więc zostało do wizyty 17 dni. 
będzie co odliczać.
:*
Miałam nic nie robić w temacie do końca roku, ale jednak coś zrobię. Umówiłam się na konsultację do szefa kliniki novum na za dwa tygodnie. Podobno jak nie chce wyjść ivf, to on może coś podpowiedzieć. Człowiek konkretny i nie przebierający w słowach. Od spraw beznadziejnych. Innych nie konsultuje.
Dzięki, Dziewczyny:)
Pobolewają mnie piersi, cały czas nieco ciąży mi głowa, ale absolutnie na nic się nie nastawiam, moje związane ze staraniami plany nie sięgają poza dzień jutrzejszy kiedy to: a)zamierzam powtórzyć test, b)bez względu na jego wynik nie zamierzam jeszcze robić bety.
Cokolwiek się stanie lub nie - będzie dobrze. Mamy przecież plan, nawiązaliśmy kontakt z naprotechnologiem, który jest nie tylko świetnym lekarzem, ale też wspaniałym człowiekiem. Jeżeli nie uda się teraz, uda się z jego pomocą. Głęboko w to wierzę.
Czuję opiekę Tego na górze, bo - przysięgam - jestem tak spokojna, że się temu sama dziwię, to do mnie zdecydowanie niepodobne. "Jestem bardzo w bożych rękach". Jeżeli Bóg z nami, któż przeciw nam? Nawet, jeżeli wystawi mnie na kolejną próbę.
Dzis @dalej brak ale szyjka otwarta i nisko wiec pewnie jutro w pracy bede zdychac dzis dzien moich urodzin zaprosilam rodzicow tesciow prygotowalam sie caly dzien wczorajszy pichcilam i gotowalam maz nie pomogl bo choroeal na chorobe filipinska upil sie dzien wczesniej na kolegi imieninach i wszystko spadlo na mnie dzis byl dzien sprzatania i nie wiem co mu odbilo kocham mojego meza ale czasem ma takie odchyly jak dzisiaj od rana o wszystko sie czepial a to cos zle zrobiona a to cos wogole nie zrobione wkoncu jego rodzice przychodza wiec ma lsnic az sie poplakakam i mi sie odechcialo tych urodzin stwierdzilam ze to bedzie koniec mojego starania sie o dziecko zamowie jeszcze mezowi mace i koniec nie bede sie interesowala czy pije alkochol czy bierze suplementy czy zrobi pod koniec miesiaca badanie zolniezy czara goryczy sie przelala niech ontez sie zainteresuje temperature miezyc bede nadal bo w koncu caly czas wstaje do pracy to co mi szkodzi sex bedzie ale nie bede mu pokazywac ze mi zalezy nic mu nie bede przypominac nie bede mowic o okresie o ty ktory to miesiac staran nie bedzie wiedzial nic az w koncusam sie zapyta mam wszystko gdzies mam synka ktorego kocham pon a d swiat i mojego pysia chomisia ktotego tez pokocalan jedynie czego zaluje to to i nie zapisalam sie od pazdziernika na studia mazy mi sie filologia angielska ale myslalam ze dziecko nie da mi studiowac a tu dziecka brak i na studia sie nie zapisalam ale jak by co za rok sie zapisze jeden kierunek studiow mam juz zrobiony ale ta filologia to moje maarzenie chcialabym moc biegla mowic po angielsku teraz rozumiem angielski dobrze ale mowic sie obawiam ale to za rok.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 października 2016, 21:50
Pamiętnik to jednak fajna sprawa, znalazłam ostatnio ciekawy blog: nieplodni.blox.pl czyli męskie spojrzenie na niepłodność. Czytam od początku, trochę jak książkę, od pierwszego wpisu o decyzji o szukaniu przyczyny niepowodzeń...oczywiście nie mogłam sobie odpuścić przeczytania najnowszych wpisów, żeby zobaczyć czy to opowieść z happy endem czy nie. Mam nadzieję, że pozwoli mi to trochę zrozumieć męską psychikę i to co się dzieje w głowie mojego męża...w końcu nigdy nie myślałam, że w głowie faceta może być taka gonitwa myśli i emocji jak u nas...
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 października 2016, 22:34
33dc
Moje ciało odmawia współpracy w tym cyklu
wszystko jest na opak. @ spóźniona, objawów na cokolwiek brak, ćmi mnie już tak prawie okresowo, znów rano troszkę różu na wkładce, a teraz czysto.
Wczoraj zrobiłam czwarty w tym cyklu test. Czysta jedna kreska.
Wtedy w 32 dc były już piękne, ciemne 2 kreski...
Tak bardzo chcę zapełnić tą pustkę, że świruję. Zapomniałam już jak to jest być w ciąży. Myślałam, że nigdy tego nie zapomnę. I boli mnie to jeszcze bardziej, że nie zdażyłam zajść, zanim zapomniałam.
Młodsza siostra właśnie kończy 1 trymestr
A brzuszek ma jakby była co najmniej w 6 miesiącu!
U mnie też byłoby już widać. Ona ma termin na koniec kwietnia, a ja rodziłabym na początku. Ciągle o tym myślę. Da się to jakoś ogarnąć? Wmawiam sobie, że już mnie to nie dotyczy, a jednak nadal czuje ból. Tym bardziej, gdy nie udało się w tym cyklu. A to dopiero pierwszy!
"[...] nadzieja istnieje zawsze, do ostatniej chwili. Dlatego właśnie jest nadzieją. Nie możemy jej zobaczyć, ale ona jest dostatecznie blisko naszych twarzy, byśmy poczuli powiew poruszonego powietrza. Jest zawsze tuż obok i niekiedy udaje się nam ją schwytać i przytrzymać na tyle długo, by wygnała z nas piekło. "
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 października 2016, 23:04
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.