18t5d
Jesteśmy już tak daleko! Coraz częściej oglądam strony z wózkami i łóżeczkami dla Ciebie, coraz częściej myślę też nad rzeczami, jakie będziesz potrzebować. Na razie jednak nic jeszcze nie kupujemy, jest czas. Zakupy planuję zacząć dopiero gdzieś w grudniu, wózek styczeń, może luty. Na razie jedyną rzeczą jaką tatuś kupił dla Ciebie jest cudowna maskotka czarno-białego króliczka z różową spódniczką, od razu mu się spodobała, gdy mu pokazałam. To będzie Twoja pierwsza przytulanka! Czekają też śmieszne skarpetki, które dostałaś od Cioci. Chyba jeszcze boję się kupować wyprawkę. Cieszę się, bo ostatnio nic się nie dzieje. Nie ma mdłości, brzuszek nie boli, dużo leżę i się oszczędzam, biorę też leki. Jednak gdzieś z tyłu głowy wciąż niepokoją myśli czy wszystko u Ciebie dobrze. Wizyta dopiero za tydzień. Chyba zwariuję, ten czas tak wolno leci. Takie życie od wizyty do wizyty, gdy widzę Twoje bijące serce na monitorze, tylko wtedy się uspokajam. Jesteś tak bardzo kochanym i długo wyczekiwanym Cudem! Tylko obiecaj, że będziesz!
Miesiączki brak, wg Pani Dr zadziałała psychika, biorę luteinę na wywołanie... Ja pierd...
Minął ponad rok od momentu kiedy moje... nasze życie wywróciło się do góry nogami z każdej możliwej strony. Najpierw strata dziecka, potem moje przeniesienie w pracy do innego działu, bo ktoś zajął moje miejsce podczas mojego zwolnienia ciążowego, później wiadomość, że moja nieletnia siostra jest w ciąży i wszystkie bolączki rodzinne z tym związane. Było i szybko minęło. Boże to już naprawdę ponad rok...
Jaki bilnas?
Ze stratami i coraz większą świadomością, że nie będziemy mieć dziecka nie mogę się pogodzić.
Na co dzień o tym nie myślę, ale przychodzą dni, że wyje do poduszki. Mam wrażenie, że wokół mnie jest jakaś epidemia ciążowa, tylko mnie nie chce doścignąć...
Jeżeli chodzi o pracę to bardzo długo nie mogłam się pogodzić ze zmianami. Szłam do pracy nie z chęciami jak dotychczas, a z musu, jednocześnie dziękując, że mam dokąd pójść. Nie miałam poczucia, że się spełniam, że to co robię to jest to. Do tej pory nie wyrażam głębokiego zachwytu ale polubułam się z moimi nowymi obowiązkamii staram się je wypełniać jak najlepiej potrafię. I chyba nie jest źle skoro nowa szefowa doceniła moją pracę i przyznała roczną premię za zaangażowanie w działanie na rzecz firmy 
Siostra jest dzielną, cudowną, kochającą mamą. Maleńka zaraz będzie kończyć 4 miesiące - jest cudowna!
Ciocia ją tak bardzo kocha, pomaga i zawsze będzie pomagać 
Z mężusiem obchodziliśmy 6 rocznicę ślubu (razem już 9 lat). Zaczynamy otwierać oczy i uzmysławiać sobie, że praca to nie wszystko. Robimy sobie drobne przyjemności, spędzamy razem więcej czasu. Jest dobrze chociaż obawiałam się, że nie będzie bo dosięgał nas kryzys. Jednak to, że tworzymy jedną całość dało nam sił, żeby jedno spojrzało na drugie z większą wyrozumiałością i żeby przetrwać to co nas dopadło - oschłość, oddalenie, poczucie, że wszystko nie ma sensu. Dalej się kochamy, coraz bardziej dojrzałą i szczerą miłością.
I pragniemy i czekamy...
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2016, 20:09
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
20t5d
Dawno mnie tu nie bylo, ale balam sie caly czas, od dzisiaj troszke mniej. Dotrwalismy do usg polowkowego co jeszcze nam sie nie udalo. Tak wiec oboje z mezem jestesmy bardzo szczesliwi - wszystko z bobasem jest ok i oczywiscie poznalismy plec - CHLOPIEC!!!! Maz oszalal z radosci. A po wizycie pierwsze zakupy dla synka.
Po drodze mialam zalozony szew na szyjke w 16 tygodniu, zdjete beda w 36 tygodniu, caly czas przyjmuje clexane, co jakis czas zapobiegawczo antybiotyk by nie powtorzyla sie sytuacja jak w drugiej ciazy. Ale ogolnie jest ok, tylko czas sie dluzy strasznie. Z dobrych rzeczy to jeszcze 7 tygodni w pracy, z czego ogromnie sie ciesze. Coraz bardziej wierze w to ze w marcu zobaczymy naszego Fabiana.
21dc - 1dpo
Wczoraj dopoludnia musiala byc u mnie owulka. Prawy jajnik dawal mocno o sobie znac. Dzisiaj juz nic.
Mysle, ze
wystarcza i udalo Nam sie wstrzelic, chociaz bardziej zastanawia mnie czy faktycznie owulacja byla u mnie i czy pecherzyk peknal...
W przyszlym tygodniu bede chciala dostac sie do mojej gin. Niech zrobi mi USG, wymaz oraz da recepte na clo i luteine.
Clo mi sie przyda od nastepnego cyklu, oczywiscie jezeli bedzie
Dziś aktywny dzionek w pracy, duży ruch przed 1 listopada.
Wczorajszy dzień to istne urwanie głowy i....dzień pecha któremu jednak stawiliśmy czoła z podniesioną głową 
Od samego rana - nie pojechałam na umówioną wizytę w salonie sukni slubnych bo popsuł się samochód mamy.
Póżniej D. dostał gruba zrypkę w pracy praktycznie bez jego winy.
Wracając z urodzin mojej chrześnicy dostaliśmy stówkę mandatu a na koniec, istną wisienka na torcie był mój upadek w błoto i pożdzierane do krwi kolana 
Mówię Wam, masakra jakaś!
Mimo to stwierdziliśmy zgodnie że tak bardzo się kochamy że pech może się schować, nie dąsamy się o nic i jetseśmy silniejsi niż takie "niespodzianki losu" 
12t4d
Wczoraj wyszlam z pracy wczesniej (pierwszy raz podczas tej ciazy). Czulam sie fatalnie, nie tylko fizycznie, ale glownie psychicznie. Postanowilam, ze pojde do lekarza. Bo ten dziwny bol uprzykrza mi zycie. Zreszta martwilam sie, czy z dzieckiem wszystko w porzadku. Przemilcze wizyte w rejestracji w GP. Do zadnego poniedzialku czekac nie zamierzalam. Ostatecznie udalo sie umowic do polskiego gina w nieco oddalonym ode mnie miescie. Ale bylam zdesperowana, wiec pojechalismy.
Nie zaluje:-) Nasze malenstwo ma sie dobrze. Ma 5.82cm. Machal raczkami i nozkami. Pieknie bije serduszko. Ma piekny nosek. Pani zmierzyla tez przeziernosc karkowa, w normie. Wzruszajacy moment, kiedy widzi sie mieszkanca swojego brzucha. Maz spytal o plec. Wiadomo, jest bardzo wczesnie. Ale pani powiedziala, ze wyglada jej na chlopca. Takie tez mamy obydwoje przeczucie od samego poczatku. Ciekawe czy bedziemy miec racje:-)
7go znow bedziemy sie widziec z malenstwem. Tym razem za darmoszke;-) Ale bede szla juz spokojniejsza.

3 dc
No i się pochorowałam - zapalenie zatok i dróg oddechowych. Dostałam Bactrim i Neosine. Mam nadzieję w ciągu kilku dni się wyleczyć, aby przed owulacją wszystko było już ok - nie chcę spisywać tego cyklu na straty.
Jak dziś rano spojrzałam na wykres na ovu, to poczułam się jakoś spokojniej. Chyba ten czas przed owulką jest lepszy niż w oczekiwaniu na testowanie. Mamy poczucie wpływu na to, co się dzieje i fizycznie czuję się znacznie lepiej. Będzie dobrze.
sutki zaczęły boleć i pojawił się biały śluz...
muszę dalej czekać - łykam tabletki i czekam jeszcze tydzień , może jakoś to zleci
dzisiaj spotykam się ze znajomymi z byłej pracy, szykuje się impreza %%% a ja przy soczku... dam radę- czego się nie robi dla chęci bycia mamą
no i mamy piździernik ;/ nowa praca nowa choroba. Do mojego Dream team`u doszła insulinooporność, teraz mniej więcej wiem dlaczego wyglądam jak dorodna foka. Ciąży jak nie było tak nie ma, i raczej się nie zapowiada na zmiany w tej materii. W tym cyklu faszerowałam się jak indyk na święta, acardem, milionem cudownych witamin, hodowałam dzielnie pęcherzyki na clo. I co? I dupa, wielka dupa, mimo ovitrelle te małe dziadostwa postanowiły się zamienić na torbiele, i tak zamiast pękniętych pęcherzyków, mam kolejne sflaczałe dziadostwa na jajnikach. Coraz częściej rozmawianie o dzieciach doprowadza mnie do szału- tzn nie że się rzucam i obrażam albo zanoszę szlochem, raczej w środku mam wrażenie że się rozpadam na coraz mniejsze kawałki.
Mój na początku związku, tudzież małżeństwa nie chciał mieć dzieci, i teraz cały czas świdruję mnie ta myśl. Chciałeś to masz, jedyna ciąża w jakiej mnie zobaczysz to ta spożywcza. Lekarz odradził następne stymulację, bo i tak jest wystarczająco dużo torbieli, więc po co dodawać nowe. Wyleciał z piękna propozycją in vitro. Jasne urwa, nie ma sprawy. Tylko sprzedam nerkę, moją i mojego małża wtedy jak najbardziej podejdziemy. Kredyt? Nawet rat na pralkę mi nie chcą dać, no chyba że się przejdę do bocianów, skoczków czy innych lichwiarzy- tam to nawet 50 000 mi dadzą na dowód.
Mogłabym też pożyczyć kasę od rodziców, ale nie- mój ojciec jest za dobrą zmianą. Poza tym jak to stwierdził "jak bóg Ci dziecka nie dał to lekarz Ci nie pomoże". Takie piedrolone średniowiecze. Więc godzę się z myślą że skończę jako stara baba w moim przypadku w otoczeniu miliona psów. Gadająca pod nosem do siebie- ta na widok której dzieci dostają spazmów w wózkach.
Tak. Zdecydowanie Go potrzebowałam. Jego czułości, bliskości, dotyku. Jego powrót jak ciepły powiew słonecznego poranka.. Jak sen po ciężkim dniu.
Heh, samą tęczą mogłabym tu o nim pisać.
Czekam do piątku. Zawsze.
Kochany Bąbelku,
Twoja matka dziś smarka i kicha - rozłożył mnie jakiś wirus i czuję się podle. To już drugi raz w ciągu miesiąca jak choruję- nie martw się, nic poważnego, przeziębienie po prostu. Kiedyś w ogóle nie chorowałam, a teraz częściej coś na parę dni mnie rozkłada. Może jednak po szczepionkach trochę spada odporność? W sumie to byłby dobry znak - paradoksalnie moja odporność z której zawsze byłam taka dumna przynosi czasem więcej szkód niż pożytku, może moje natural killers osłabły, nie mają siły walczyć z katarem to może i Ciebie zostawią w spokoju jak znów przyjdziesz do nas. W poniedziałek mam wyniki testu MLR - mam nadzieję.. Po drugiej serii szczepień jak się nic nie ruszy to się wścieknę, ale będę walczyć dalej. Wiem, że to jedyna słuszna droga i u Maliny jesteśmy w dobrych rękach. Jestem dużo spokojniejsza niż ostatnio, wiem że potrzebuję być cierpliwa bo na końcu tej drogi czeka mnie spotkanie z Tobą. Idę namówić Twojego Ojca na serial - nie mam siły nic robić dzisiaj,
Kocham Cię,
Mama
7t2d
5 dzień w domu, dom już błyszczy
ale coraz bardziej się nudno robi. Pewnie zacznę niedługo czytać książki
Już zaczęłam przeglądać czasopisma - dobry początek. Jak mnie drażnią wszystkie zapachy , dzisiaj weszłam do drugiego pokoju gdzie rozwieszam pranie- już nawet drażni mnie zapach płynu do prania, mąż już nie używa perfum bo też mnie drażnią, ja też już niczym się nie pryskam. Mdłości troszkę ustały, ciekawe czy powrócą, cycki nadal bolą, raz bardzo , raz delikatnie, z różnym nasileniem każdego dnia 
Pokłóciłam się dzisiaj z Mamą. To się bardzo rzadko zdarza, ale dziś wyszłam z siebie. Nie ma sensu opowiadać ze szczególami o co poszlo, ale zaczęło się o Jej delikatnych wymówek, że czegoś nie zrobiłam. No to jej powiedzialam, dlaczego tego nie zrobiłam, a w odpowiedzi otrzymałam to jej ulubione "ja to jestem zawsze ta gorsza". No więc zaczęłam się wkurzać, że niech się nie dziwi, że jej o wielu rzeczach nie mowie, jak otrzymuję takie odpowiedzi. Od słowa do słowa skończyło się na wygarnianiu i kłótni (z mojej strony), a moja Rodzicielka - jak to ma w zwyczaju - zrobiła się na cierpiętnicę, iż mnie - cytuję - "już nigdy nie zrozumie". A na końcu jawnie skrytykowałam jej sposob wychowania mnie, to w odpowiedzi Mamusia wrzuciła mi jej niesłabnący argument: "najpierw sama wychowaj dzieci, a potem krytykuj" i w koncu rzuciła mi słuchawka. Pojawił się wątek nieplodnosci, to jak o nim nie napisac w pamietniku??? Zeby było jasne - nie żałuje niestety tego, co powiedzialam. Zrobiłam to w formie, ktorej nie nalezy nasladowac, ale w koncu u nas w domu tak się "rozmawiałlo" - z wyrzutami. To mnie w sumie nie tłumaczy, ale jestesmy tylko ludzmi. Ja mam prawo nie znac sie na wychowaniu dzieci, GORZEJ, bo pytanie brzmi, czy moja Mama faktycznie zna sie lepiej???? Wiecie, nie chodzi tutaj wcale o mądrość czy doświadczenie (moje czy Jej), chodzi o to, ze w pewnym kwestiach moja Mama jest tak skupiona na sobie, że nie jest w stanie dostrzec nikogo. A ja czasem zaczynam krzyczeć, żeby Ja z tego obudzic...
Moja Mama to silna kobieta i nie ma pojecia jak ja czasem chciałabym miec jej siłe. Ale z drugiej strony, ta silna kobieta nie ma pojecia jak jej rodzone dziecko bardzo chcialoby usłyszeć pod swoim adresem wołanie "Mamo..."
Ciąża rozpoczęta 26 sierpnia 2016
Myślę, że pęcherzyki niepopękały. Żadnych objawów. A mówiła gin, że będzie "mocno odczuwalne". Sranie w banie. W poniedziałek monitoring. Zostały mi do wykonania różyczka i toksoplazmoza ( czemu klinika w ostrawie tego nie wymagała a ci tak??) więc załatwię to w poniedziałek.
Byłam dziś na cmentarzu u Babci. Babcia to była najmądrzejsza osoba jaką znałam. Taką mądrością życiową. Nie miała lekkiego życia. Pochowała syna, męża i zięcia. Nigdy nie słyszałam żeby Babcia narzekała. Hodowała kozy, kury, miała piękny ogródek, szklarnię. W sezonie trudniła się zbieractwem ( grzyby, owoce), a zimą robiła na drutach. Znała się na ziołach, ptakach, zwierzętach. Nigdy się razem nie nudziłyśmy.
Zawsze powtarzała: "pamiętaj, żebyś do kołyski przez okulary patrzeć nie musiała". No, a ja w wieku 14 lat nabyłam okulary, a mając 30 lat nadal nie wiem czy będę miała jakiekolwiek dzieci.
Zmarła w wieku 68 lat. Dlaczego dobrzy ludzie odchodzą tak wcześnie?
Dzisiaj mój Małżonek o mnie zadbał. Załatwił mi spokojny dzień w posprzątanym mieszkaniu, Młodą wywiózł do dziadków, a sam pojechał na groby.
Zauważyłam, że odmóżdżanie bardzo mnie odstresowuje i uspokaja: leżąc w łóżku w towarzystwie kotów obejrzałam jakiś "christmas movie", a potem głupią komedię (zaplanowane poprawki do doktoratu leżały i kwiczały tuż obok) i zeżarłam Bóg wie ile ptasiego mleczka.
Plamień prawie nie ma kiedy leżę. Gdy się ruszę (a to w końcu było konieczne), pojawiają się od razu. Piersi pobolewają po bokach, mam sporadyczne zawroty głowy i pojedyncze mdłości.
I choć te odmóżdżające zajęcia są teraz bardzo w cenie, od natrętnych myśli nie ucieknę. Cały czas siedzą przyczajone z tyłu głowy, by nagle uderzyć jak piorun. Dziś tym piorunem było: co jest gorsze od ciąży biochemicznej? Ciąża pozamaciczna! Bo to się zdarza. Bo może ja wcale drożna nie jestem. Bo brązowe plamienia mogą ją oznaczać.
Ech, nie jest dobrze za wiele wiedzieć. W poniedziałek z samego rana jadę powtórzyć betę, a na 17 umówiłam się do gin. Dziękuję Wam Wszystkim za wirtualne wsparcie, ale na razie nie wysyłam Wam żadnych wirusków, wciąż nie wiem co to za ciąża.
no to po imprezie ... mąż w szpitalu 
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.