15 cykl starań czas start.
Do Marca.. a potem pass..
20dc 5dpo
Moje 26 urodziny!!! ❤️❤️❤️
Niesamowite jak ten czas leci. Równo rok temu trwał mój 1cs
pamietam jak dziś jak mówiłam sobie ze w moje 26ur juz na bank albo będę miała dziecko albo w najgorszym wypadku na 100% będę w ciąży 
Gdyby rok temu ktoś mi powiedział, ze w dniu swoich 26ur nie będę jeszcze nosiła pod sercem drugiego serduszka to bym pewnie spadła z krzesła
a jednak 
Dzisiaj jest radosny dzień wiec nie będzie żadnego smutania się
, jestem jedną z tych osób, które UWIELBIAJĄ swoje urodziny!
Mąż postanowił zrobic mi niespodziankę i zabrac mnie na urodzinowy weekend w góry do Karpacza. Oczywiście niespodzianka nie do końca mu wyszła bo jakies 2 tyg temu zostawił kartkę na stole z napisem "pensjonat Śnieżka" i od razu sie domyslilam co kombinuje, ale to nic i tak jest kochany 
W tym roku moje urodziny jeszcze z jednego powodu sa wyjątkowe, bo w tym roku 30.10 trwa 25h! Ha no lepszego prezentu od czasu dostać nie mogłam 
No nic zmykam spać, ja swojego święta w tym roku nie opjam, za to moja druga poloweczka opróżniła juz dzisiaj 2 butelki winka i smacznie juz śpi, chyba sie do niego przyłącze bo po przebudzeniu liczę na dzien pełen atrakcji 
Ps. Miałam dzisiaj spory spadek temp, ciekawe czy rano wskoczy znowu na wyższy poziom
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 października 2016, 00:51
znalazlam czynnosc, ktora bardzo pomaga mi oczyscic umysł.
zaczęłam dziergać. mam dzięki temu piękny prawie 2metrowy szalik.
no i bliscy dostaną coś co wykonałam sama.
teraz czekam na nowe włóczki i będę robić wymarzony szmaragdowo zielony koc.
za 2 tygodnie święta. im bliżej tym bardziej czuję jakiś niepokój.
bardzo chciałabym do końca roku zakończyć ten cykl i nowy rok zacząć nowym...
10 dni po IUI. Jutro mogłabym zrobić betę, ale nie...poczekam do okresu .
W tym cyklu totalnie olałam system. W ogóle nie myślę o ciąży, o tym że jestem po inseminacji, nie robię sobie nadziei. Zupełny luz. I dobrze mi z tym
. Będzie co ma być .
Od wczoraj mam tylko ciężkie cycki, normalnie jak co miesiąc.
W pracy jest ok. Każdy jest pomocny, nie miałam ani jednej niemiłej sytuacji, nikt na mnie nie nabuczył. Wiadomo, czasem jakaś dziewczyna spojrzy dziwnym wzrokiem. Jak to baby zazdroszczą młodego wieku, dużej ilości włosów na głowie itp 
Muszę wstawać o 5:10 . Ciężka sprawa jak dla mnie, bo dla mnie 7 to nadal środek nocy. Dziś się nie liczy, bo to jak 8 
Co do P, to jest ciężkim człowiekiem. Ma kilka wad, ale i dużo zalet za które go kocham i podziwiam.
Nie jest tak,że ciągle jest źle. Po prostu o tych dobrych chwilach nie piszę w pamiętniku i wychodzi na to,że u nas ciągle kłótnie
. Na pewno nie byłabym z człowiekiem który mnie gnoi, poniża i robi to na okrągło. Oduczę go takich odzywek i będę żądać szacunku.
aaa i zapomniałam Wam powiedzieć,że bratowa urodziła. Niestety były komplikacje. Płakałam jak brat zadzwonił i powiedział jak ten poród wygląda. Miała tylko 3 cm rozwarcia i bardzo, ale to bardzo ją bolało. Brat powiedział,że z bólu trzepało ją jakby miała padaczkę. Był przy niej cały czas.
Dziecko było przenoszone. Lekarze nie chcieli zrobić cc. W końcu urodziła. Mała dostała zapalenia płuc, nie oddychała sama...Wody były już mętne,ponoć zielone.karetka zabrała ją do innego szpitala. Bierze antybiotyk.Z płuckami jest już ok. Przypałętała się jeszcze żółtaczka, ale ponoć niegroźna ,bo ta poporodowa.
Wiecie, myślałam że po porodzie będę zgorzkniałą zołą,że nie będę chciała zobaczyć tego dziecka, a tymczasem mam ochotę kupić jej wszystko ,co zobaczę w sklepie, nie mogę doczekać się kiedy ją zobaczę i kocham jak swoje
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 października 2016, 08:18
22dc - 2dpo
Tak jak przypuszczalam i tak jak mi to organizm mowil, OF wyznaczylo mi owulke na 20dc.
Z racji, ze fl mam 15dniowa, luteine zaczne brac od 4dpo. Akurat 15dpo zrobie sikanca i wyjasni sie czy mam ja dalej brac czy czekac na @.
Jestem nastawiona na @, nie czuje nic nowego, nie czuje ze sie udalo...
Co u mnie? Ostatnio wiele się działo.. Tak wiele i tak szybko, że nawet nie miałam czasu pisać.. Przygotowania do ślubu wiele mnie kosztowały, bo jak robić coś czego się tak naprawdę nie chce z uśmiechem, radością i przekonaniem? Dzisiaj już po wszystkim, a ja obudziłam się w podłym humorze i najchętniej przepłakałabym cały dzień.. Może za jakiś czas pogodę się z tym, że w moim życiu nie wszystko jest i będzie tak jak sobie wymarzyłam, zgodnie z moim planem.. To chyba jest najgorsze, że miałam jakąś wizję na życie, swój własny plan, który realizowałam krok po kroku i teraz tak bardzo odbiega on od moich marzeń..
Psychicznie miewam dni i chwile dobre, zazwyczaj w pracy gdzie na moment udaje mi się zapomnieć.. Jednego dnia zauważyłam, że śmieje się szczerze, dawno się nie śmiałam w taki sposób.. Dobrze, że mam taką pracę, którą lubię i do której chodzę z radością, wiadomo, że czasem narzekam, ale nie zmieniłabym jej za nic.. Jednak miewam takie momenty, że zupełnie się rozklejam, nie potrafię zmobilizować do wielu prostych spraw.. Staram się je robić, ale moja praca jest nieefektywna.. Jestem też opryskliwa dla ludzi, chciałabym, żeby zniknęli z pola mojego widzenia i słyszenia.. Muszę jednak nad tym popracować.. Ostatnio ta plotkara z mojej pracy o coś zapytała, a ja jej odburknęłam w taki sposób, że na pewno coś się z tego domyśli.. I już sekundę później żałowałam wypowiedzianych słów.. Jak się domyśli to rozsieje plotkę jak daleko się tylko da.. Był moment, że pomyślałam, że może dobrze, że rozsieje, bo jak dojdzie jednak do decyzji o adopcji nie będę musiała nikomu nic mówić, a zarazem minutę później żałuje takich myśli, bo to tak jakbym zupełnie straciła nadzieję, że uda mi się urodzić nasze Maleństwo.. Widzę, że moja psychika szwankuje.. Parę razy w chwilach zwątpienia zadzwoniłam do Pani psycholog tzn na rejestrację, ale nigdy nie odbierali, więc odpuszczałam.. Ale kilka dni przed ślubem miałam przez sekundę w mojej głowie okropną myśl, tak okropną, że nie napisze jej tu, nie chce myśleć w ten sposób.. Tego dnia zawisłam na telefonie i dzwoniłam tak długo, aż umówiłam się na wizytę.. Psychika człowieka jest przedziwna, wiem, że nie jestem w najszczęśliwszym momencie mojego życia, ale miałam wrażenie, że to rozumiem, a tu nagle z nikond rodzi się w głowie taka myśl.. I zauważyłam, że jestem mistrzem udawania, im w głowie czarniejsze myśli i więcej smutków tym jestem bardziej uśmiechnięta na zewnątrz, ba nawet żartuje.. Myślę, że wszyscy patrząc na mnie na ślubie byli przekonani, że spełnia się moje marzenie, że to najszczęśliwszy dzień mojego życia..
Przez to że traktuję ostatnio ludzi jak największych wrogów, odsuwam się od nich, unikam kontaktu oziębiły się jeszcze bardziej moje kontakty z przyjaciółką.. Na szczęście ona widzi co się dzieje i udało nam się porozmawiać.. Chciałabym się zmobilizować chociaż do minimum kontaktu w jej stronę.. Nie chcę jej stracić..
Teraz będę miała więcej czasu, będę częściej pisać.. 2 listopada mam wizytę.. Cykl był tak miły, że trwał 46dni i skończył się idealnie tak, żeby wizyta wypadła na początku cyklu.. Wydaje mi się, że "wypadła" mi pierwsza miesiączka.. Czyżby problem z AMH się pogłębiał.. Zobaczymy co doktor powie.. Ale nie mam dobrych przeczuć, śniło mi się, że powiedział, że jestem tak trudnym przypadkiem, że ja chwilę obecną medycyna nie jest w stanie mi pomóc:'(
Żeby było milej i łatwiej dostaliśmy list, który zapowiada problemy z urzędem.. boję się, że to oznacza jeszcze większe problemy finansowe..
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 listopada 2016, 10:10
Test poranny negatywny do @ 2 dni. Wczoraj trochę plamiłam więc piździelec @ jest pewnie za rogiem, nienawidzę jej!!!
Nawet nie chce sie pisac.. nie chce sie marzyc.. nadzieji brak.. brak czego kolwiek.. a tu za chwile musze jechac na rodzinna impreze gdzie beda dwie cieziarne... jedna poczatki 3 miesiaca a druga polowa 7, plus dwa roczne dzieciaki.. no i moj jeden , najwiekszy, najstarszy..
dzis 30 dc i czekam na okres jak na zbawienie, wole jak jest na czas i zaczyna sie nowy cykl.. a tak dalej zludne nadzieje..
Przyjaciolka, ktora starala sie 2,5 roku, czyli rok mniej niz ja, miala strasznie dlugie cykle cykle 100, 70 dni i bam w ciazy, udalo jej sie.. ciesze sie tym akurat bo przeszla podobna droge co i ja.. ale we wnetrzu zadaje sobie pytanie, czemu to nie ja .. czemu nie moge zajsc w ta ciaze.. ile to jeszcze bedzie trwac...
Niedziela. Leniuchujemy razem w domu. Ale co by tu porobic? Na spacer, zakupy,.zwiedzanie?
Od jakiegos czasu wlasnie w takie dni czuje jeszcze wiekszs.pustke i tesknote-za dzieckiem. Gdyby ono bylo to napewno bysmy sie nie nudzili. I nie chodzi mi o zabicie czasu. A o zapelnienie tej pustki mala istotnka ktora by sie smiala, plakala, figlowala i spedzala z.nami czas. Bardzo mi tego brakuje i odczuwam w takie dni samotnosc mimo ze mamy jeszcze siebie.
Dzis czwarty dzien mam plamienie..... jutro wieczorem bedzie @...... Jestem zla. Co wplywa na to, ze czlowiek ktory chce miec dzieci nie moze ich miec? A inni w 5 sekund na imprezie zachodza ? Co za niesprawiedliwosc !!!! Juz mi troche brakuje sil. Czasem mam mysli, ze trzeba olac te starania i zabiegac o inne rzeczy - ale no co ? Przeciez to tak jakbym sie obrazila sama na siebie.
Po wizycie u reumatologa. Nie stwierdzono chorób tkanki łącznej. Te świecenia ziarniste prawdopodobnie przez hashimoto. Mam dla pewności powtórzyć ana 2 i 3. Jeśli wyjdzie coś w ana3, to będzie poważniej i wtedy prawdopodobnie przygotowanie do ciąży sterydem. Tak o sterydzie nie ma na razie mowy, bo nie mam objawów, a skoro tarczycę w ciąży przed ciążą miałam uregulowaną, więc hashimoto nie spowodowało wg lekarki poronienia.
Mam badać sobie na bieżąco morfologię, łykać witaminę d3. I oczywiście lekarka już sama wspomniała o zastosowaniu clexane od pozytywnego testu ciążowego i acard. Już drugi lekarz, więc chyba faktycznie jest mi to potrzebne.
8t0d
Czas nadal płynie jak "krew z nosa" do wizyty 4dni. Już nie mogę się doczekać jak usłyszę serduszko naszego malucha, tylko bardzo żałuję, że mój mąż go nie usłyszy... Bardzo mi go brakuje, ale przecież robimy to wszystko dla dobra naszego dziecka. Jak wszystko się dobrze ułoży to w czerwcu będziemy już we trójkę w naszym mieszkanku i nic już nas nie rozdzieli.
Z objawów, to najbardziej męcząca jest senność, chociaż o tej porze roku może być to po prostu senność, a nie senność ciążowa:) Drugie miejsce zajmują mdłości,delikatne i dające poczucie, że z maleństwem wszystko ok:)No i na końcu ból piersi dokucza tylko w nocy:)
Dzisiaj moja druga siostra oświadczyła oficjalnie, że jest w ciąży, czyli wszystkie 3 będziemy miały dzieci z tego samego rocznika... hmm jedna siostra 2 lata starsza, a druga 3 lata.
myślę poważnie o badaniach prenatalnych, tylko nie wiem gdzie u nas w lubelskim/podlaskim można je wykonać i jak bardzo ulży mi za to w portfelu:p
Snów macierzyńskich ciąg dalszy
śniło mi się, że zrobiłam test i wyszedł pozytywny
test był jakiś full wypas bo od razu pokazywał betę
i piękna liczba prawie 400
Cóż, dosłownie chyba się nie spełni bo mam nadzieję, że zajdę zanim wynajdą takie testy
Ale staram się gorąco wierzyć, że kiedyś zobaczę pozytywny wynik. Czasem się zastanawiam czy jakiejkolwiek parze na świecie z tą pieprzoną kryptozoospermią jakimś cudem się udało, czy jest jakiś cień prawdopodobieństwa że ktoś zaskoczył? Procent szans to chyba za dużo, ale może jest chociaż jakiś promil 
Tymczasem czekam na @, dzisiaj 30dc więc jutro, może pojutrze wredota przyjdzie. Nawet dobrze, że na wolnym.
Przepraszam! Przepraszam! Przepraszam Skarbie! Wczoraj miałam taki zły dzień, długo płakałam przed snem. Tak bardzo boję się, że Cię stracę, że czasem sobie z tym nie radzę. Nie umiem cieszyć się ciążą bo drżę o każdy Twój dzień. Ale koniec z tym. Obiecuję Ci, tak jak obiecałam Twojemu tatusiowi, że od dziś tylko same pozytywne myśli. Od dziś cieszymy się ciążą, bo Tobą cieszę się od momentu dwóch kresek. Twój tatuś już też nie może słuchać tych moim obaw i kiedy przytulał mnie wczoraj w nocy obiecałam, że już koniec z tym. Zaczęliśmy dziś 19t0d, jesteśmy już tak daleko. Dziś, podczas popołudniowego odpoczynku wydawało mi się, że czuję Twoje ruchy. Delikatne łaskotanie i uderzanie po bokach pępka. Mam nadzieję, że to Ty dawałaś mi znak, że u Ciebie wszystko w porządku i masz się dobrze. Tak bardzo Cię kocham. Odliczam dni do czwartkowej wizyty..
15 dc, owulacja tuż tuż...
Od kilku dni robię testy owulacyjne, dzisiaj rano w końcu druga kreska zaczerwieniła się dużo bardziej niż kontrolna, co dla mnie jest sygnałem, że jutro przyjdzie owulacja. W tym cyklu do starań dołączyliśmy żel Conceive Plus. Poczytałam trochę o tym specyfiku, a jako że mam problem z płodnym śluzem, postanowiłam wypróbować. Póki co sprawdza się super, jest duuuża różnica w nawilżeniu. Podobno zwiększa ruchliwość plemników i wydłuża czas ich życia przez co zwiększa szanse na zapłodnienie...Nie mamy nic do stracenie,a nóż się uda.
15 dc, owulacja tuż tuż...
Od kilku dni robię testy owulacyjne, dzisiaj rano w końcu druga kreska zaczerwieniła się dużo bardziej niż kontrolna, co dla mnie jest sygnałem, że jutro przyjdzie owulacja. W tym cyklu do starań dołączyliśmy żel Conceive Plus. Poczytałam trochę o tym specyfiku, a jako że mam problem z płodnym śluzem, postanowiłam wypróbować. Póki co sprawdza się super, jest duuuża różnica w nawilżeniu. Podobno zwiększa ruchliwość plemników i wydłuża czas ich życia przez co zwiększa szanse na zapłodnienie...Nie mamy nic do stracenie,a nóż się uda.
Powiem tak: maca działa cuda 
Mąż bierze tylko po 1 tabletce dziennie i choć zawsze miał dość wysokie libido, to teraz wręcz przechodzi samego siebie
Przez pół dnia mu stoi
Poza tym cały czas słyszę seksualne zaczepki
Naprawdę, to działa
Nie wierzyłam, a jednak
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 października 2016, 20:14
Ciąża zakończona 28 października 2016
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2016, 11:10
NIe mogę uwierzyć w ten cud! Naprawdę jestem w ciąży. Popłakałam się ze szczęścia, nie śpię od 3:30 i pewnie szybko nie zasnę.. Wogóle nie spodziewałam się tego, nie w tym miesiącu. Na początku cyklu męczyło mnie zapalenie pęcherza, potem ledwo tydzień spokoju,kiedy to kochaliśmy się 3 razy (ostatni raz jakies 2-3 dni przed owulacją
) i złapałam grzybicę pochwy, więc znowu celibat. Na wizytę do gina dostałam się dopiero tydzień temu, we wtorek. W międzyczasie z grzybicą rozwinęło się i u mnie i u Dawida przeziębienie. U mnie przeszło w zapalenie zatok - tak więc dostałam jednocześnie od ginekologa tabletki dowcipne i antybiotyk (Amoksiklav) na zatoki. Mam jeszcze 4 tabletki na grzybicę, ale nie przyjmę ich na razie, boję się, bo nie są one wskazane w ciąży, kremu też nie będę na razie używać. Antybiotyku zostało mi na 3 dni, ale też odstawiam na razie. Boję się tylko, że do momentu, kiedy nie wiedziałam o ciąży, przyjmowałam te leki i dodatkowo jakiś modafen, sinulan. A jeśli coś Mu zaszkodziło? Wiem, że nie powinno ale serce podpowiada coś innego..
Ja wiem, że to nie przypadek. To CUD!! Inaczej nie mogę tego nazwać. Dzień przed rozpoczęciem tego cyklu, 29 września, rozpoczęłam Nowennę Pompejańską. Modliłam się o to, żebym mogła zajść w zdrową ciążę jeszcze w tym roku, jeśli taka jest wola Boża. Od siebie dodałam, że jeśli to się uda, to razem z chrzcinami, odbędzie się nasz ślub
Oczywiście planowaliśmy ślub w Kościele, ale o wiele później.
Szczerze - wiecie co Wam powiem? Nie spodziewałam się cudów, modliłam się, bo to mnie wyciszało i dawało spokój, chociaż chwilowy. Zreztą nie byłam nigdy specjalnie religijna, wierząca. Tzn w Boga wierzyłam, ale w Kościele częściej mnie nie było niż byłam.
Ledwo skończyłam część błagalną, dopiero 5 dzień dziękczynnej i dwie kreski! I to akurat w tym cyklu, kiedy szanse były nikłe..Teraz już wiem, że to jest CUD, że Maryja wyprosiła dla nas tę łaskę..
Chce mi się płakać ze szczęścia..
Oby tylko nic złego się nie stało.. Ale ufam Jezusowi i wierzę, że będzie nad nami czuwała ukochana Matka 
Dzisiaj idę na betę, trzymajcie, proszę, kciuki za wyniki , które odbiorę pewnie dopiero jutro, bo na 14 idę do pracy do 22. Jak ja wytrzymam tyle niepewności.. 
To wszystko jest dziwnie...;/ OVU wyznaczyło mi owulację na 11 dzień cylku a według moich obserwacji i temperatury i estu owulacyjnego owulacja była wczoraj albo przedwczoraj czyli 12 albo 13dc....
Już nic tego nie rozumiem ;/ ahhhh
I za dwa dni znowu zaczynam brać luteinę....oby pomogło 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.