gosia89 udało się po 9 latach 29 lipca 2013, 15:52

19 dc

Dziś byłam na badaniu prolaktyny, wyniki mniej wiecej za tydzień.
Za tydzień też mam zamiar testować jeśli temp bedzie wysoko i @ nie przyjdzie.

Od ponad 10 dni nie pisałam tutaj, udało mi się trochę odpocząć od myśli o zajściu i nie stresować się jedynie poczytując innych i troszkę pisząc na forum ale się jakoś niczym nie przejmuję. Po weekendzie jestem przemęczona i w dzisiejszym upale ledwo dyszę. Chyba zaraz padnę spać. Mam takie poczucie, że tym razem się uda. Przez to, że się nie przejmuję i nie użalam mimo kiepskiego samopoczucia.

Agi Radość.. 29 lipca 2013, 19:17

serce mi się kraje :( jutro kocik idzie do nowego domu.. dziś był ostatni raz u weta.
gdyby nie moja alergia to by został z nami ale niestety ja na tabletkach przeciw alergicznych nie mogę być cały czas i tak teraz się powstrzymuje tylko krople do nosa i wapno..bo dla starających się tab. na alergie nie wskazane:/
będzie nam smutno ;(

Paty090924 STARANIA O DZIDZIE PO PORONIENIU 5 października 2014, 11:34

Bo jeżeli to TY ! to zostań i bądz silny dla nas dla siebie !<3
tak bardzo Ciebie pragniemy !


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 października 2014, 14:48

frutka :) 29 lipca 2013, 23:10

zastanawiam się jeszcze jak to jest zrobić test ciążowy i zobaczyć dwie kreski..jeśli kiedykolwiek sie to stanie to chyba zgłupieję..albo zemdleję choć do omdleń raczej tendencji nie mam..wiem, że to zawsze dopiero początek, który różnie się może skończyć, najlepiej wiedzą to te z nas, które przeżyły poronienie..ale zawsze daje więcej nadziei i szans niż ciągłe analizowanie wydumanych objawów. Zawsze byłam ciekawa jak czuje się kobieta w ciąży, jak to jest nosić w sobie dziecko..to musi być niesamowite!
Wczoraj postawiłam sobie kolejny mur: nie mogę chodzić na msze dla dzieci. Niestety pod tym względem jest ze mną coraz gorzej..
A tak z przyziemnych rzeczy, to okazuje się, ze chyba mam cykl bezowulacyjny, co to raz do roku może się zjawić i tylko mam nadzieję, że dalej już będą same owulacyjne.

mychowe W oczekiwaniu:) 29 lipca 2013, 23:23

No wiec tak, dzis 41 dzien cyklu po poronieniu, a ja wciaz czekam na @, czy to normalne??

Mam wyniki badan z 23 lipca:
TSH 2,99 (0,35-4,94) czyli jestem w normie
FSH 5,18 w fazie lutealnej powinno byc 1,38-5,47
LH 7,58 powinno byc 0,90-9,33
Progesteron 7,10 norma jest od 1,2-15,9
Trijodotyronina calkowita 188 (80-200)
Tyroksyna calkowita 8,44 (4,80-12,70)
no i prolaktyna 31,16 jest podwyzszona, norma to 5,18-26,53

Ale przeczytalam w necie, ze to normalne po poronieniu, co myslicie?

Dzis 23 dc, więc @ przylezie za 3-4 dni. A przylezie naewno, nie mam zludzen, wczoraj nawet zawroty glowy ustapily , choc wiedzialam, ze to nie moze byc objaw potencjalnej fasolki. teraz czuje sie swietnie. Od dzis mam gości, więc nie będę miała czasu myśleć, i dobrze.Teraz czekam do wizyty. Choć właśnie zdałam sobie sprawę, ze chyba będę musiała ja przesunąć, bo na ten czas będzie mi przypadać kolejna @... Buuuuu...

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 5 października 2014, 12:17

Dzień 39.

Półmetek <3

Asi Walczymy o tę ciążę... 30 lipca 2013, 09:43

Od kilku dni jestem w II trymestrze ciąży o luteinie zapomniałam i póki co jest dobrze :) Zaczynają odpuszczać ciążowe objawy takie jak senność czy mdłości . Od czasu do czasu zaczynam też odczuwać obecnośc lokatora w brzuszku, czekam aż ruchy będą na tyle intensywne ,żeby poczuć je naprawdę wyraźnie.
Ostatnio mam więcej energii do działania i mieszkanie zaczyna przypominać miejsce do życia ,a półki i stoły zaczyna być widać spod sterty gratów ,których nie miałam siły sprzątnąć :)

Dzisiaj jest ostatni dzień urlopu mojego męża ...biedak za dużo z niego nie skorzystał bo zaangażował się w odświeżenie mieszkanka . W pokoju córeczki położył nowe panele i odmalował ściany ,zostało wydzielone miejsce na łóżeczko maluszka i komodę. W naszym pokoju odmalował ściany w przedpokoju to samo. Jest jeszcze troszkę do zrobienia ale tym zajmiemy się w międzyczasie.
Mimo że nie wyjechaliśmy razem na jakieś super wakacje ,jakoś tak dobrze nam było przez te dwa tygobnie. Fajnie było budzić się razem, jeść śniadania,obiady...od jutr koniec :(

Z niecierpliwością czekam do kolejnej wizyty 12 sierpnia i trzymam kciuki za wszystkie staraczki. Oby szybko Wam się udało :) i za wszystkie te ,które już oczekują narodzin. Oby maluszki rozwijały się zdrowo :)

Dziś jestem tak zmęczona że bym spała cały czas, aż z łóżka mi złazić nie chce...

Z każdym dniem człowiek dowiaduje się czegoś nowego o sobie, o swoim organiźmie.
Dopóki nie byłam na ovu nie interesowałam się aż tak bardzo tymi sprawami, a tu okazuje się, że to nie taka prosta sprawa. Ciekawe jak to się dzieje, że chodzimy do lekarzy, badami się, łykamy witaminy, prowadzimy higieniczny tryb życia, niby wszystko jest ok a nie możemy zajść w ciążę?
Dlaczego te wszystkie laski z patologicznych środowisk, pijące, ćpające lub z biednych rodzin, niedożywione rodzą dzieci jedno po drugim? Jaka ta natura jest przewrotna?

Zaczęłam 8 cykl z mierzeniem temp a 4 z ovu i stwierdzam
mierzenie temp, prowadzenie wykresów i przebywanie na ovu wciąga a nawet uzależnia :-)
Dwa ostatnie cykle były pod opieką lekarza z monitoringiem. Nie wyszło
W tym miesiącu dam sobie spokój z wizytą u gina. Wiem już mniej więcej kiedy mam owulkę więc trzeba działać.
Martwi mnie tylko to, że seks mógłby dla mnie nie istnieć. Dziwne jeszcze 2,3 lata temu było ok a teraz już mi się nie chce, a odkąd się staramy to już w ogóle.

W tym miesiacu-cyklu, starań nie będzie , D.. na wyjeździe. A mi wcale to nie przeszkadza, ostatnio dużo myślę i analizuję nasz związek i dochodzę do różnych wniosków, z czego najważniejszy jest taki że nie jesteśmy oboje na to gotowi. Pragnę tego -owszem całym sercem i gdyby się udało, byłabym najszczęśliwszą kobietą na świecie,ale mam wątpliwości. Przez to jak jest między nami ,a raczej jak być powinno a uparcie nie jest ,czuję wewnętrzną blokadę i nie opuszcza mnie pytanie ,czy to aby dobry pomysł?. Niby jesteśmy ze sobą dwa lata , i nie mamy prawdziwych problemów, ale cały czas pojawiają się drobne niuanse , które rzucam za siebie i boję się już odwrócić bo wiem że zrobił się już za mną ogromny stos małych spraw.Brakuje nam stabilności emocjonalnej, rozmawiamy o tym i D.. przekonuje mnie że idziemy ku lepszemu, że będzie tylko lepiej. A ja zastanawiam się , który czas może być lepszy, od pierwszych momentów silnej fascynacji i zakochania , czas kiedy już się do siebie przyzwyczaimy na tyle że będzie już tej chemii co kiedyś. Mam do niego sporo pretensji , on twierdzi że część nieuzasadionych , bo mówił że taki jest , bo taki był od początku a to ja wymagam żeby nagle cudownie się odmienił. Nie chcę go obwiniać za wszystko , sama też jestem winna w dużym stopniu , lub jak mi się czasem wydaje żadne z nas nie jest winne, jesteśmy po prostu na tyle odmienni , z różnym podejściem do wielu kluczowych spraw że zwyczajnie nie pasujemy do siebie. Jedno co nas łączy to chęć żeby to akurat moje było na wierzchu- zero kompromisu. Powinnam mu powiedzieć o tych przemyśleniach , o wątpliwościach i chęci odłożenia starań o dziecko na czas bliżej nieokreślony, ale już kiedyś próbowałam to się wściekał , że nie ma sensu ze sobą być jeśli nie chce się mieć ze sobą dziecka, dla niego liczą się obłudne pozory. Sam nie chce ślubu ale ma pretensje do mnie że mówie o tym otwarcie, mam co innego mówić a co innego myśleć , wystarczy żebym mu powiedziała tak chce a będzie ok , do żadnego ślubu i tak nie dojdzie bo nie chcemy tego oboje. Z dzieckiem to samo mogę więc nic nie mówić a i tak się nie uda , bo mam blokadę i wiecznie jestem spięta tylko ja nie potrafię udawać że nadal zależy mi tak jak zależało, kiedy nie zależy , wystarczy że komfort psychiczny będzie miał zachowany że niby chce, dla mnie to dramat i coś niezrozumiałego, chyba jestem zbyt prosta żeby to ogarnąć. Dla mnie istnieje jedna prawda, chcę albo nie chcę i tak samo mówie jak myślę...Zniechęca mnie też fakt , że jego zainteresowanie sprawą ciąży pojawia się jedynie dwa dni w czasie cyklu starań , wtedy chce działać i tyle a potem pustka , wszystko na mojej głowie, badania , lekarze, szukanie informacji co można poprawić - jego to kompletnie nie interesuje . Działaj - mówi, nigdy nie zapytał jak wyszły badania, sama go informowałam , mam obawy że z dzieckiem też będę sama bo on tylko chce spełnić swój kolejny kaprys jak wiele innych dużo mniej istotnych. Taka jest moda , większość kolegów już z dziećmi to on nie może odstawać i jeszcze ta wygodna sytuacja , jak ktos zapyta dlaczego jeszcze nie ma dziecka , może powiedzieć ..ona ma problem ..dobija mnie to ... był tu dwa tygodnie , prosiłam go żeby powtórzył badanie nasienia , obiecywał , obiecywał a jak go postawiłam pod ścianą stwierdził że najpierw musi wyjaśnić wszelkie obawy ze swoim zdrowiem ...nie potrafię się z tym pogodzić ..nic na siłe

PLUSY posiadania konta na OvuFriend????

Jestem rzadziej na Facebooku!!!!




...choc wciáz ten sam czas na kompie...035.gif

Odebrałam wyniki wymazu z kanału szyjki macicy. Byłam wręcz pewna, że wyjdzie wynik jałowy. A tu dupa. Wynik identyczny jak przed leczeniem. Zjadłam tyle leków i nic do nie dało. Jem codziennie te obrzydliwe kefiry i jogurty naturalne, zero seksu, prowadzę tak higieniczny tryb życia jak nigdy dotąd, a mój ulubiony paciorkowiec nadal jest ze mną. A oprócz niego jeszcze grzyb. Mój gin jest na urlopie, więc nie pójdę do niego. Pozwoliłam sobie na napisanie mu smsa z pytaniem co ja mam teraz robić? Ale dostałam odpowiedz, że trudna decyzja. I żadnych konkretów. A mnie to interesuje, czy gdybym zaszła teraz w ciąże to czy jej nie stracę przez to paskudztwo? Z drugiej strony nic nie czuje by mnie coś piekło, swędziało itp. Żebym miała pewność, że po kolejnych lekach to wytępię. Ale pewności żadnej nie mam. Z paciorkowcem użeram się latami. Są nieraz momenty, że nie wychodzi na wyniku, ale jak robię kolejny jest z powrotem. Lekarz twierdzi, że jestem nosicielką jego. Żebym przez in vitro miała jałowy wynik czekałam na to 1,5 roku. Co ja mam teraz robić? Czy podejść do transferu bez względu na wynik, czy czekać miesiąc lub rok by uzyskać wynik mnie zadowalający. Poradźcie coś dziewczyny?

ewa1981 . 30 lipca 2013, 18:29

Jak mnie wkurwia ta robota! Jak mnie wkurwiają Ci wszyscy ludzie. Same "dyrektory" kurwa mać! Ale jestem zła.

kasjja Starania z PCOS 30 lipca 2013, 19:15

Wklejam wczorajszy post z forum. Tam wszystko opisałam. Czuję ulgę, lekarka u której byłam może i nie spieszy się z leczeniem i dawaniem leków, ale ma dużą zaletę - spuszcza ze mnie powietrze ;), zawsze po wizycie u niej mam poczucie, że nie jest źle, nie czaruje, każe być cierpliwym i nastawia mnie pozytywnie i daje nadzieję, której w przerwach między wizytami zaczyna mi brakować..

"Skończyła mi się dziś metformina, musiałam jechać do lekarki po wydłużenie recepty. A że akurat lekarka była wolna poszłam na wizytę, żeby wszystko skonsultować. Zastanawiałam się nad zmianą lekarza, we wrześniu mieliśmy iść do naprotechnologa, ale to nie będzie konieczne, lekarka okazała się wystarczająca zupełnie. W końcu minął ten rok starań i się za mnie wzięła :)

1) nadal biorę metforminę
2) na pewno mam brać bromka na zbicie prolaktyny
3) mam brać na zbicie androgenów nadnerczowych pabi dexamethason (moje pcos ma źródło nadnerczowe, b.duże wartości 170H progesteronu świadczą o późno wykrytym wrodzonym przeroście nadnerczy)
4) mąż nie ma takich złych wyników nasienia, wyglądają wyniki jak do powtórzenia, jak będzie źle drugi raz - to do androloga, jak dobrze, to dobrze :) poleciła suplementy: PRO MEN i karnitynę i folik
5)za 3, 4 miesiące jak się nie uda to laparoskopia i stymulacja CLO - jeśli nasienie będzie ok - (to nie jestem pewna w jakiej miałoby być kolejności). Na razie nie dostałam Clo, bo leki, które mam brać mogą odblokować mi owu i będzie ona częściej (czasem ją mam). Coś jeszcze lekarka zaczęła mówić też, że potem może być klinika i in vitro.

Troszkę jestem zła na lekarkę, bo wydaje mi się, że zestaw tych 3 leków już od razu mogłam brać rok temu - wystarczyłoby żeby dokładniej obejrzała moje badania. Nie wiem czemu wcześniej mówiła, że w czasie starań nie można zbijać androgenów. I czemu nie przypilnowała mojej prolaktyny (sama robiłam badania).

Miałam czekać na wizytę u lekarza do września, mieliśmy iść z mężem razem (do napro), przypadkowo wyszło inaczej i jestem zadowolona w sumie. Mam cichą nadzieję, że opcja suplementy na nasienie + u mnie: zbijanie prolaktyny i hamowanie nadnerczy nam wystarczy."


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 lipca 2013, 19:15

mitaka 9 cykl 30 lipca 2013, 20:12

5 DNI PO OWULACJI

- pobolewają nie wiem czy jajniki czy to gazy czy co to, dodatkowo plecy w krzyżu, ale to pewnie od siedzenia bo na "objawy" jeszcze za wcześnie...

CZWARTEK:
-> posiew moczu
-> progesteron

j a k z n o w u s i ę n i e u d a :( to w przyszłym cyklu prolaktyna z obciążeniem
# zaczynam się zastanawiać nad badaniami pcr na chlamydie, mykoplazme i uroplazme (tylko, ze wyniesie mnie to majątek)

frutka :) 30 lipca 2013, 20:44

Boże mój, jak bardzo chciałabym być w ciąży..

frutka :) 30 lipca 2013, 20:53

znikam na razie
ostatnio strasznie dołuję się jak tu wchodzę
mierzyć też przestaję - mam specjalny komputer cyklu, nastawiony z budzikiem na specjalną godzinę - kupiony na początku po to, aby naturalnie przed ciążą się bronić - od pewnego czasu aby tą ciążę zaplanować, do bronienia się przed ciążą na razie potrzebny mi nie będzie, a jak już w nią zajdę kiedykolwiek to wtedy się będę zastanawiała jak go uruchomić ponownie i czy go uruchamiać.
nie wiem jak długo wytrzymam bez tego wszystkiego, ale jakby co to wszystkim życzę udanego starania i pięknych bobasków!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)