49 dc okresu dalej brak , ciąży też. Byłam dziś u lekarki ( innej niz tamta ginekolog od siedmiu boleści ) dala duphastan na wywołanie chociaż mówiła że na usg było widać ze powinnam dostać okres na dniach możliwe ze prawda bo cycki bola od 2 dni masakra lekkie dotniecie boli... i powiedziała że hiperprolaktemia czynnościowa trzeba leczyć i że ona może blokować owulacje itp a tamta krowa mówiła ze się tego nie leczy.Z nie cierpliwością czekam na 22 listopada mam wizte u endokrynologa :) to może coś powie mądrego i da tabletki na ta prolaktynę. Nie wiem czy zacząć brać tabletki na wywołanie czy poczekać jeszcze dwa dni i moze @ sama przyjdzie.


okresu nie ma , ciąży nie ma ale jest nadzieja :) że będzie najpierw okres później ciąża :)

LadyRuuU Wiedźmi notesik ;) 5 listopada 2016, 18:13

Dziękuje dziewczyny! Trochę się ogarnęłam po tym jak to z siebie wyrzuciłam. Umówiłam sie na dogadanie sali i fotografa na 7.11 - złapałam chociaż odrobinę poczucie panowania nad sytuacją ;)

annia88 - praktycznie wszystko, mam nadzieje że po 7.11 odpadnie ostatecznie zmartwienie z sala i fotografem do urzędu (na plener chcemy innego). Najbardziej stresuje mnie kiecka bo podobają mi się te które jak sie późnej okazuje mają zaporowe ceny, szukam takich używanych ale na razie kiepsko mi idzie. A co tam, z Waszym wsparciem musi byc dobrze <3

Mamax Walka o Bobo. 5 listopada 2016, 20:46

Pierwszy tydzien Christianka zanami. Pomalu wchodzimy rytm rodziny 5- cio osobowej i nie jest tak ciezko jak myslalam :-) Christian zaczyna ladnie lapac rytm i tak co 2,5 godziny je i spi :-) Sa oczywiscie momenty sie sie gubi i tak dzisiaj do 15- tej praktycznie nie bylo dziecka a potem sie rozbudzil i do 19- tej sam nie wiedzial czego chce. Teraz ladnie spi i mam nadzieje ze nocka bedzie w miare spokojna. Troche mam problemy z odbijaniem. Bo naje mi sie do syta a odbic dlugo nie moze i nie wiadomo co robic. Nosic czy odkladac.....Ja juz czuje sie dobrze. Doszlam do siebie a opuchniety brzuch z dnia na dzien robi sie mniejszy :-)

justyna23 W oczekiwaniu na szczęście! 16 listopada 2016, 20:42

I po wizycie u gina:) oficjalnie ciąża potwierdzona. Pęcherzy widoczny 2,5 mm. Piękne okrągłe moje dzidzi:)Wszystko jest według lekarza w porządku pęcherzyk prawidłowy zagnieżdżony w macicy komorka byla z prawego jajnika:) Następna wizyta za 3 tygodnie:) wtedy juz mam nadzieje bedzie bilo serduszko.

Aktualnie 4t+1d czyli 5 tydzień:)

Rośnij zdrowo kruszynko:) kocham cie:)

Dzień z cyklu "Wszystko jest do dupy"
Pokłóciłam się z mężem dość mocno. Mamy kryzys jeśli chodzi o wprowadzenie się do jego domu rodzinnego, do teściowej. Ja mam wątpliwości i mam wrażenie, że czasem on myśli tylko o sobie, że moje uczucia, marzenia są mniej ważne. W ogóle ostatnio czuję się mało ważna. Bardzo źle mi w takie dni. Nie dość, że ogólnie czuję się beznadziejna, to jeszcze czuję się w tym pogubiona. Doszłam do jakieś ściany moich marzeń i rzeczywistości i najgorsze jest to, że nic nie mogę.

Oczywiście dalej jestem w ciąży, choć nic specjalnego nie czuję, pojawia się za to od czasu do czasu znajome ćmienie w dole w brzucha, zwiastujące wiadomo co, ale ja dalej jestem w ciąży i pewnie będę w niej jeszcze dzień, góra dwa. Boże jak ja bardzo pragnę być w tej ciąży, doświadczyć takiej prawdziwej, bezinteresownej miłości. Nie wiem już jak mam prosić Boga, jakimi słowami. To wszystko jest takie trudne i tak bardzo przytłacza.

Wczoraj pojechałam do Warszawy żeby skonsultować te moje wyniki badań z profesorem i pocałowałam klamkę. Okazało się, że profesor wyszedł wcześniej. Wkurzyłam się jak nie wiem. Wyprawa do Warszawy (a mam tam ponad 100km) na darmo. Wkurza mnie, że lekarze choć zgarniają grubą kasę dzięki nam nie szanują nas. Skoro lekarz podaje, ze przyjmuje od-do, to powinien tam być nawet jak nie ma pacjentek. Wcześniejsze wyjście bez uprzedzenia to dla mnie brak szacunku. Wszędzie same kłody pod nogi, same trudności, przeciwności. Zwyczajnie nie mam już sił. Mam dość tej szarpaniny, tej walki z wiatrakami...


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2016, 21:56

Zaczynam się poddawać i czuję, że już sięgam dna...mulastego dna które mnie wciągnie i już nigdy nie będę mogła się wydostać z tej pułapki. W lipcu postanowiłam mocno zawalczyć. Teraz jestem już u kresu wszystkiego co możliwe.

"Panie Doktorze bardzo proszę o pomoc. Piszę to z łzami w oczach - zawsze pojawiają się kiedy chodzi o temat macierzyństwa. Czuję się stara i głupia - bo nie umiem poradzić sobie z myślą że mogę zostać matką. Mam 27lat i od ponad 3 lat jestem mężatką. Od 3 lat walczę z panicznym lękiem przed ciążą i byciem matką. Nie mam już instynktu macierzyńskiego (4lata temu bardzo chciałam mieć dzidziusia), choć wierzyłam kiedyś że się znów pojawi. Urywam kontakty ze znajomymi którzy oczekują dziecka lub je mają, paraliżując swoje życie. Miewam koszmary senne, napady histerii i paniki. Mam wyrozumiałego męża jednak to nas oby dwojga już przerasta, bo strach mój jest silniejszy niż sama chęć posiadania potomka, Rozmowy o problemie wydają się nic nie pomagać. Nie mam już pomysłu na siebie i jestem tak zrozpaczona, że wolałabym sobie zrobić krzywdę niż dalej funkcjonować w takim stanie. Pozornie nie brakuje mi niczego, jednak wewnątrz bardzo cierpię. Nie wiem już do kogo mogę się z tym zwrócić. Proszę o jakąkolwiek odpowiedź."

Wsłuchałam się dzisiaj w słowa piosenki z naszej ulubionej bajki*. Jakież one są na miejscu - dla mnie, dla Ciebie, dla każdej zdeterminowanej kobiety.

"Nauczył mnie czas,
Upada się żeby wstać.
Bo ważne tylko są przyszłe dni".

Same posłuchajcie:
https://www.youtube.com/watch?v=QOSoCmcR0Ms

Pięknej niedzieli, Kochane:)


*"Zwierzogród"

32 dzień po lyzeczkowaniu,czekam ma @,oby szybko przyszła.mija 4 tydz od zabiegu a szpital nadal nie ma wyników badania histopatologicznego,jestem zła że mam takiego pecha.Po okresie lub w trakcie chce zrobić badania tsh anty tpo FT3 FT4 ogólnie tarczyce.Cce się niedługo starać,nawet po 1@ chociaż okropnie boję się że to się powtórzy.Dzien nie sprzyjał,okropna szefowa wtrąca się w moje życie zadając pytanie kiedy się staram na nowo bo może zdążę do końca roku,gdyż redukuje etaty,jest okropna muszę zmienić pracę,dodatkowy stres,to mi nie pomaga,przez nią się dziś w pracy popłakalam.Poczulam pustkę kiedy pokazała mi zdjęcie 2 miesięcznego wnuka.Jak mogła mi to zrobić!Niemoge na nią patrzeć!W pracy źle,w domu za dużo myślę,nie jest dobrze.Ale pragnę maleństwa czas leczy...hmm więc chcę zasnąć i obudzić się aby uleczył mnie.




14t2d
Depresyjna, wiecznie mokra jesień. Wczoraj była mała studnióweczka, czyli 100 dni ciąży za mną. Bilans na dziś?
Wymioty - sporadyczne
Zmęczenie - ciągłe, mam dni, że czuję się jakbym się dusiła i miała zaraz zemdleć
Mdłości - cały czas, ale takie do wytrzymania
Nadal nasilają się po słodkim
Ruchy maleństwa - wydaje mi się, że już czuję. Smyranie i lekkie pukanie.
Kłótnie z mężem co chwilę, wrzaski na Zosię co chwilę. Do tego Zosia nadal ma katar :P
Wróciłam do wagi sprzed ciąży, dupka powoli rośnie, ale na wadze się nie pokazuje za bardzo, brzusio już spory. Z Zosią był mniejszy.
Serduszko Groszka, na dzień dzisiejszy panny Izabeli, można już wychwycić detektorem. Czekam jak z Zosią czy mi Izabelka jajek nie wyhoduje, ale tak samo mam wrażenie, że już nic się nie zmieni. Dlatego imię czeka wybrane :)

Jest ciężko. Nie jestem taką matką, jaką chciałabym być. Nie umiem nie krzyczeć. Wściekam się o byle g... mam ochotę sprać jej tyłek. A przecież mam całkiem grzeczną dziewczynkę... Jestem wiecznie zdenerwowana, wiecznie się źle czuję i obawiam się, że nie dość, że odbije się to na Zosi, to Iza da mi za to wszystko ostro popalić... Czasami czuję się po prostu bezsilna. Żesz w dupę jeża, kocham te moje bąble najbardziej na świecie, życie bym za nie oddała, a nie umiem przestać się wściekać!!!!

Z gilem czy bez, Zosia była dzisiaj na basenie. Postanowiłam jednak nie chuchać i zobaczymy, jak katar będzie gorszy to następnym razem poczekam aż całkiem się skończy. Jej się tam tak strasznie podoba :) Jest coraz odważniejsza i w domu w wanience też się zaczęła kłaść, a od dłuższego czasu były takie walki żeby ją przechylić chociaż kawałek w tył... Chciałam odstawić butlę, ale będzie trudniej niż myślałam, bo gangrena herbatkę czy soczek wysiorbie cały przez słomkę, a mlesio jakoś nie daje rady :P I w 1/3 szklanki było "nie ciem" i doopa. Więc spróbujemy za chwilę, ale mam nadzieję poradzić sobie z tym zanim pojawi się Iza. Tak samo chciałabym żeby sama zasypiała, ale to już nie aż tak ważne. Coraz więcej rzeczy Zosia chce robić sama. Coraz mocniej robi na przekór. Cały czas bada wyznaczone granice, ale mam wrażenie, że za cholerę nie rozumie o co chodzi. Za każdym razem gdy kolejny raz zrobi coś czego nie wolno, krzyknę żeby przestała, podchodzę, tłumaczę, że mi teraz przykro, każę powiedzieć przepraszam, przytulić się i powtarzamy zasadę.

Polecamy zabawę cieczą nienewtonowską, tanio i łatwo posprzątać, a rozrywka na godzinę jak nic :)

Czekam teraz na wypłatę (męża, bo kasę z zusu dostanę niewiadomo kiedy i niewiadomo ile :P ) i zamawiam rzeczy na mikołaja i gwiazdkę, a przede wszystkim idę do fryzjera. Czas coś zmienić. I może jak zmienię coś na zewnątrz będzie mi łatwiej postarać się o wewnętrzną zmianę ;)

było że mna źle..bardzo źle.Iprzez tydzień nie jadłam i mało spalam.takze wiem że nic niedzieje się bez przyczyny.Ktos tam z góry planuje nam życie.Dostalam kopa od życia że nic niemożna zaplanować samemu...i tak się nie poddam!Czasem mam złe dni że płacze, musimy płakać zalic się, nie dusić bo to zle działa. Teraz to wiem.Nie nakręcam się źle,nieczytam głupot na necie,to mnie zgubiło wielokrotnie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2016, 23:23

Moja @ oszalala....jak zawsze trwa 7-8 dni to tym razem ledwo piąty a ona odeszła....nie no chyba się obrazila...ale w sumie mnie to cieszy ...a może obrazi się na dłużej? Z tego naszego wyczekiwanego powodu


Z innych rzeczy to 14.11 monitoring....chciałam w piątek bo wtedy wypada 12dc ....ale cóż mam nadzieję że nie będzie za późno i jeśli CLO da radę na tyle żeby nie robić zastrzyki ovitrele to cykl ten nie będzie tym straconym....muszę się jakoś wyluzowac.. Coś zrobić żeby moje życie nie było takie nudne ....pomocy dziewczynki....z pracy do domu....ogarniam coś wieczorem....gotuje sprzątam....rano wstaje koło 7 A i tak się nie wyrabiam bo zanim siebie wyszykuje to 3h jak 5sekund leci.... Pracuje od 13 do 19 od pon do pt ....weekendy mam studia.....i w sumie tak mi to życie ucieka...że muszę coś z tym zrobić ☺


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2016, 23:45

29dc - 9dpo

Temp. 36,76
Test negatywny
Ale czekam dalej :)

Kolejny przedostatni test zrobie w srode - to bedzie 12dpo :)
Temp ladnie podskoczyla z czego sie ciesze, chcialabym aby sie w miare utrzymywala na tym poziomie ale niestety nie dam rady juz jej mierzyc bo od dzisiaj mam zmiane nocna... :(

Ale juz za tydzien w niedziele (13.11) wszystko sie okaze bo wtedy wypada termin @.

Nigdy takiego cyklu nie mialam, jezeli chodzi o temp i "objawy". Nigdy OF nie dawalo mi od 6 do 10pkt. Ale nie nakrecam sie bo moge sie rozczarowac jeszcze...

20 tyg. 0 dni

Trudno mi uwierzyć, że już tyle czasu minęło. Nie piszę często, bo na szczęście nie ma o czym. Za to staram się czytać Was regularnie i za każdą trzymam kciuki :-)

W skrócie:
1. Tym razem na 99% będzie córcia. Teraz dyskutujemy nad imieniem :-)
2. Podczas ostatniego usg wszystko ok, badanie gin też.
3. Umówilam się na drugie prenatalne na koniec listopada.
4. Trochę pracuję trochę odpoczywam na L4.
5. Ból piersi się utrzymuje.
6. Mdłościości jeszcze dają o sobie znać, ale coraz rzadziej.
7. Czuję już ruchy malutkiej :-)
8. Nadal padam po 20.


I nadal czekam na fiolecie :-D

11+5d
Dzieki dziewczyny. Oczywiscie nie wytrzymalam bez USG w piatek i moja ginekolog kazala isc do lekarz ktora ja zastepuje. Z dzeciem wszystko w porzadku a u mnie szaleje infekcja, wiec dostalam od razu leki. We wtorek mam prenatalne w szpitalu, oczywscie sie boje jak diabli. Nerwicy sie w tej ciazy nabawie.
Oprocz tego maz sie rozlozyl z grypa, wiec spimy osobno. Nie zeby to cos zmienialo, bo odkad zaszlam w ciaze to mi zaznaczyl ze do prenatalnych on mnie nie dotyka.
A to dziec, ktory bardzo nie lubi sie podgladac, wiercil sie i mial czkawke
image.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 listopada 2016, 10:53

I jest ..nadeszła @.Zawsze sie tego obawiałąm i modliłam aby nie przyszła...Teraz czekałam bo to znak ze po zabiegu organizm wraca do normy.
Każda z nas pragnie tego samego macierzyństwa.Obaw mam wiele choćby innymi czy sobie poradze?czy dam rade?czy będe dobra matką?czy zawsze bedzie nas stac na utrzymanie?że zycie sie zmieni na zawsze.Obaw mam wiele.Ale jedno silne marzenie w którym widze przed oczami duszy mojej swoja kruszynke 1 raz na oczy ,jej pierwsze słowo,pierwszy uśmiech,piersze gesty wszystko...to moje marzenie.Jeszcze kilka miesiecy temu zastanawiałam sie nad tym czy juz czas na dziecko...teraz dostałam nauczke...kiedy tak bardzo go chce to nie takie łatwe.Cieszyłam się ta ciążą.niezbyt długo...tego sie nigdy nie zapomina zostanie to ze mną na zawsze.Jest coraz lepiej,tylko prace musze zmienić atmosfera jest beznadziejna.Nie pomaga,męczy.
wierze w to że mój aniołek zmienił date porodu...czekam...nie poddam się.

1dc
To zaczynamy "batalie". W ruch poszedl ovulastan. 17ego wizyta u dr. Oby wszystko przebiegalo jak nalezy.

Monika1357 Zawsze nie jest dobry moment 6 listopada 2016, 13:50

Dlugo nie pisalam. I chyba warto do tego wrocic. Moze bedzie lzej.
Urodzilam 3 maja 2015 roku zdrowego syneczka. Ma na imie Danielek. Dzis ma juz 1,5 roku. Jestem z niego bardzo dumna.
W lipcu tego roku zaszlam w ciaze. Nie planowalismy tak szybko, ale nie uwazalismy tez bo wiedzielismy ze chcemy drugie dziecko. Ucieszylismy sie ze Danielek bedzie mial rodzenstwo. 6 wrzesnia na kontroli u lekarza padla diagnoza: nie bije serce, poronienie chybione. Dramat, dramat i jeszcze raz dramat. Nastepnego dnia zabieg i psychicznie zalamanie. Okropne przezycie. 23 wrzesnia dostalismy zielone swiatlo na dalsze starania. Niestety caly pazdziernik krwawilam, poszlam do lekarza i znow zle wiesci: torbiel i przerost błony sluzowej. Teraz biore leki i za jakis tydzien ide na kontrole. Mam nadzieje ze bedzie lepiej i juz tylko lepiej.

No niestety kolejny cykl stracony. Dzisiaj pojawił się śluz z krwią.

atena1987 Wszystko po 10.07.2016 6 listopada 2016, 15:17

Dziś są moje urodziny :) jako urodzinowy prezent mój organizm sprawił mi opryszczkę na ustach :/ i jak tu przyjmować życzenia z taką monstrualną wargą :D

Mam dziś ogromną migrenę, prawa skroń pulsuje jak oszalała, hmm na wczorajszych chrzcinach nie wypiłam ani kropelki a tu takie samopoczucie :/ robię z siostrą ciasto na jutro do pracy - to taki nasz zwyczaj że każdy przynosi coś słodkiego :)

dziś 7 dc za jakieś 5 dni zaczynam przytulanki, dobrze się składa bo akurat mąż ma urodziny 10 listopada to będzie jeszcze większa okazja :D

Wiem, ze testy po czasie moga byc falszywe ale...

Wrocilam dzisiaj do domu i z glupoty zerknelam na wczorajszy test...

Jest niby cien cienia cienia...

Chyba, ze ja cos mam z oczami...

12dpo - kolejny test - sroda

Jestem ciekawa i modle sie aby to bylo moje Maleństwo:* :* :*

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)