naataszaa W oczekiwaniu na szczęscie.. 16 listopada 2016, 19:27

Witam. Postanowiłam wrócić :) ostatni czas był dla mnie trudny. Przeszlam depresję. Z dolka wyciągnęła mnie propozycja awansu w pracy, moje mysli się skupily tylko na szkoleniach i nauce.. los postanowił mi zepsuć plany o awansie i w zamian za to ... beta 14.11.16 89.92, a dzisiejsza 150,6 .. :) co o tym myślicie? :)

Lupka Nadzieja umiera ostatnia... 16 listopada 2016, 19:45

Czytając kilkadziesiąt pamiętników postanowiłam w końcu napisać swój... Może będzie mi łatwiej bo widzę ze nie jestem sama z takimi problemami...

Nie mogę już sie doczekać kiedy zobaczę dwie kreski na teście. Ale od początku.
Staramy sie dosyć długo - jak dla mnie. Zawsze myślałam ze zajęcie w ciążę to ńic skomplikowanego. Ma 5 sióstr z czego 4ma dzieci. Zachodziły w ciążę mozna powiedzieć ze na zawołanie, chciały mieć dziecko i za 2-3mies były w ciąży z jednym, pózniej drugim i tak dalej...
A ja nic... W każdym miesiącu to samo. Jedne wielkie rozczarowanie :(
U lekarza niby wszystko ok, cykle regularne, temperatura, owulacje, wyniki badań. Nic tylko rodzic dzieci!
A ja już nie mam siły słuchać tych ciągłych pytań kiedy bede w ciąży? A to nie chcecie mieć dzieci? Nie ma na co czekać!

Jak żyć, pytam jak żyć?

Monika1357 Zawsze nie jest dobry moment 16 listopada 2016, 19:54

Jestem po wizycie. Torbiela nie ma, blona sluzowa w porzadku. Mamy zielone swiatlo! Jestem taka szczesliwa, ze jak wyszlam od lekarza to sie poplakalam. Moze jeszcze w tym roku sie uda zobaczyc dwie kreseczki.

3dc
@ kiepska, trwała 2 dni i była wyjątkowo uboga w krwistość, oczywiście w związku z tym pojawiły się myśli o nadciągającej menopauzie lub wyczerpanej pracy jajników.
Dziś i jutro Lametta.

6 CS, 1 DC. START!
Przyszła @.
Wiedziałam że przyjdzie. Nie boli. Siły na kolejny cykl :) z mężem kolejny wspólny tydzień <3

Kilka dni urlopu! Yeah, dziś wreszcie dentysta, upragnione zakupy wreszcie, upragniona maseczka na twarz, na włosy, peeling ciałka i chwila relaksu..... a Misiek mój już w pracy;) Ja natomiast po 20 dniach ciągiem bez spoczynku, jednak chodzi o naprawdę dużą inwestycję podpisaną moim nazwiskiem, więc tu nie ma przebacz. Trzeba zająć się i dopilnować wszystkiego, bo obiekt duży i potrzebny. Czasem mam wrażenie, że zbyt duże tempo sobie narzuciłam i być może dlatego "pękam" w sprawach osobistych, choć generalnie dobrze sobie radzę... i może tu cały problem, że idealnie być nie może... więc mi padło na psychikę i stąd te wsztytskie moje problemy i rozterki związane z dzidziusiem...
Ah! Muszę się do czegoś przyznać, a właściwie pochwalić - po 8 miesiącach przełamałam się i odwiedziłam znajomych i ich miesięcznego bobasa:P Co ciekawe znajoma domyśla się o mojej tokofobii i raczej zna mój stan psychiczny, dlatego też nie wiem kiedy wylądowałam na fotelu z wciśniętym mi w ramiona miesięcznym dzieckiem... i tu chyba nastąpił czas na zmierzenie się ze swoimi strachami i lękami.
W tą sobotę jedziemy na roczek chrześnicy mojego męża... i znowu te dzidziusie :p i ja biegająca po sklepach i kupująca śpioszki i bluzeczki i misie - realnie tak było.
Wiele bym dała, aby ten instynkt znów się uaktywnił skubany jeden! hm... k**a ;d

AJA_S Czy nadzieja matką głupich? 16 listopada 2016, 21:05

Zrozumcie moją frustrację... 40cykli to naprawdę długo... gdzie w tym na samym początku było ok 14cykli na luzie potem zaczęło się sypać lekarze, badania wszędzie to samo. jest pani zupełnie zdrowa, to siedzi w głowie. W tych cyklach są 3razy 2ms przerwy starań na luzie ... W sensie odpuszczałam imyślałam o czym innym... kilka razy nawet zapomniałam że @ma przyjść i moje wielkie zdziwienie... znam swój organizm... wsuchiwałam się w niego przez 8ms bez przerwy... znałam moje ciało do czerwca gdzie wszystko stanęło na głowie... od tamtej pory moje cykle mimo że wyczuwam owulacje są inne... PMS zelżał totalnie od jakiś 3-4cykli.
czuję się po prostu bezużyteczne... jak totalne zero :(

Alicja 28 Niepłodna wtórnie 16 listopada 2016, 21:16

Alrauna1987 dziękuję, faktycznie zeszły tydzień był dla mnie wyjątkowo stresujący... może to dlatego ;(

23dc, 7dpo
Na badanie proga jednak nie poszłam i chyba dobrze mi z tą niewiedzą.
Co mi to w sumie teraz da? Kiedyś sprawdzałam i miałam bez szału, ale w normie, bo powyżej 10 jakoś i ginka mówiła, że jest ok.
Przy stymulacji do IUI i tak się uprę na luteinę, więc wynik podskoczy. Jak znam życie gin i tak każe robić badania, więc na razie czekam cierpliwie. Wizyta za niespełna miesiąc.


Czuję, że wyluzowałam w tym cyklu. Oczywiście nadal mam nadzieję i marzę o tym, by się udało, jednak już nie mam takiego parcia, że musi, że koniecznie w tym cyklu. Cholera ponad trzy lata już czekam, to miesiąc w tą czy w tą już niczego nie zmieni.
Tak czy siak - będę kiedyś MAMĄ. Czuję, że im dłużej trwają nasze starania, tym bardziej jestem gotowa na przyjęcie tego dziecka. Jestem pewna, że będę dobrą mamą, a mój Mąż najlepszym na świecie ojcem. A kiedy? W odpowiednim czasie, oby jak najkrótszym :)

Wygrzebalam dzisiaj dawno zapomniany pasek sw dominika ktory przyslaly mi siostry zakonne jak staralismy sie o pierwsze dziecko wierze ze to on mi pomogl razem z modlitwa i od polowy tego cyklu zakladam go na noc oczywiscie tak by maz nie widzial bo by mnie wysmial ale ja wierze ze pare lat temu nam pomogl i teraz tez nam pomoze:)
W koncu wiara czyni cuda

13t1d wg USG 13t6d miałam wczoraj zrobić wpis, ale padłam z sił, a wczoraj, bo był 17ty, czyli minęły dwa miesiące od kiedy zobaczyłam dwie kreseczki:) Dwa miesiące od kiedy wiem, że będziemy rodzicami, co się wydarzyło w tym czasie?
- zgrubłam. :D mniej więcej dwa i pół kilograma, ale nie ma się co dziwić, głód mnie praktycznie nie opuszcza
- brzuszek rośnie całkiem fajnie:)
od troszke ponad tygodnia codziennie "spotykam się" z córcią, czyt. sprawdzam co porabia używając detektora, i powiem Wam, że to jest mała glizda z tej mojej córki :D co ją złapie (w sensie serduszko) to słychać po paru sekundach stuk świst i już jest odrobinę dalej, i tak "biegam" po brzuchu:)
- co do brzuszka, wg mnie on jest na serio duży, inni mówią że nie, jedni że tak już sama nie wiem, śmiałam się, że mąż będzie miał w domu płetwala błękitnego i że otworzymy oceanarium :p
- co do męża, w sobotę poleciał mój miły :( do pracy, wraca 23go grudnia, jest plan że może 3 grudnia tam pojadę na tydzień, przy okazji zobaczyć jak tam jest, bo zawsze chciałam odwiedzić Angliję;)
- mamy za sobą parę ciążowych bełtów, ale podejrzewam, że już się raczej nie przytrafią:)
- w czwartek znowu widzimy się z naszą kruszynką:) tym razem bez tatusia :( i poznam w końcu moją prowadzącą ciąże ginekolog heh

To chyba tyle:)

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 17 listopada 2016, 05:52

Do poniedziałku tak strasznie daleko... Wiem że za wcześnie ide aby usłyszeć serduszko, ale chcę chociaż wiedzieć że maluch jest w macicy, że zagniezdzil sie odpowiednio i rośnie sobie spokojnie.

Rodzic po stracie żyje w stresie. Jest bardziej świadomy co może nieść los. Ale jestem dzielna, staram sie z calych sił nie popadać w panikę. Poza tym potrzebuję luteine bo ostatnia dawka wypada mi w poniedzialek rano. Może dobrze się złożyło że akurat tak mogę się komu wyzalic. Pani doktor poratuje chociaż dobrym słowem. Wsparciem. A tego mi strasznie potrzeba.

Wczoraj bylam u pediatry i wzięłam 5 dni opieki. W pracy sobie poradzą beze mnie a i tak pożytku wielkiego ze mnie by nie było. Błądze myślami po orbicie, sikam czesto i mdli mnie bardzo. Z tymi mdlosciami to nowość, nie miałam tego wcześniej. Taki umilacz i przypominacz :) No i brzuch - macice czuję prawie cały czas, ciągnie nawet leżąc. I jajnik też. Znaczy się - pracują wytrwale. A ja muszę kupić witaminy. Bo łykam zwykłe, a to za mało. Chcę dla okruszka wszystkiego co najlepsze :)

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 17 listopada 2016, 06:11

Ach no i test z rana :)

Krecha ciemna, mocna, widoczna od razu po zakropieniu właściwie

4c723aa52cca01f6med.jpg

Bety nie robię. Szkoda mi kasy, czasu na siedzenie w laboratorium na pobranie krwi a potem po wyniki, a i stresu dodatkowego wolę unikać. Dość mam w głowie aby jeszcze dokładać sobie spraw.

Dziennik pokładowy - 41 dc, według belly: 6t6d


Lepiej czasem chyba się nie badać.

Beta w 39 dc - 1901,20
Dobrze to?

Większy diabeł kryje się w tarczycy...

TSH - ... 5,98
ft4 - 10,91



Jestem. Prze. Ra. Żo. Na.

Ginekolog dopiero jutro wieczorem...


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2016, 12:42

omii Maluszek 17 listopada 2016, 09:01

Miesiąc 4, dc 35

@ jak nie było widać tak nie widać dalej. W sumie z jednej strony może i dobrze, może się udało ale z drugiej przecież nie ma żadnych objawów co by mogło na to wskazywać.

Gin za 2 dni, a ja nie mogę się już doczekać. Chcę wiedzieć już co i jak ze mną, czy będzie kiedykolwiek jakaś szansa. Tak bardzo pragniemy.

No więc wróciłam ze szpitala nadal zauroczona moim lekarzem;P hehe. zrobił usg i pęcherzyka już nie ma więc owulacja była teraz przez 14 dni mam brać duphaston no i później oczywiście test czy się udało także znowu najgorsze dwa tygodnie przede mną. Ehh gdyby się udało to chyba byłby mój wymodlony cud;) pomarzyć mozna...

LadyRuuU Wiedźmi notesik ;) 17 listopada 2016, 09:30

5 dni to jeszcze nie taka długa przerwa od wpisów a mam wrażenie że nie było mnie ty wieki..

Ostatnio miałam wiele stresów i przykrości.
Mój D. pochodzi z rodziny w której występowała ukryta patologia. Wiecie, rodzice bogaci, ojciec (teraz już były) policjant w czasach komuny - po służbie odreagowywał stresy na żonie i dzieciach. Wielokrotnie ich bił, później popadł w alkoholizm.
Mój D. jako dziecko uciekał z domu i potrafił jako dziecko siedzieć po 3 dni w lesie.
Uwielbia naturę i tam, odizolowany od ludzi czuje się najbezpieczniej.


Wiem że to następstwo tego co działo sie w jego domu ale ten rodzaj ucieczki od problemów w nim pozostał.
Kiedy jakieś sytuacje go przerastają ucieka do lasu i nie wraca na noc, czasem jeszcze na drugi dzień.


To bardzo trudna dla mnie sytuacja. Za pierwszym razem nieomal oszalałam, nie wiedziałam jeszcze jak się to odbywa, zgłosiłam zaginięcie, porozwieszałam ogłoszenia po mieście.
Takie sytuacje zdarzają się rzadko ale jednak, teraz mimo że jestem bardziej swiadoma, powiedzmy że "przygotowana" to nadal mocno to przeżywam.

Kilka dni temu to znowu miało miejsce, w tej chwili jest dobrze ale co było to było.
Dziś wspólnie idziemy na terapię bo D. sam zdecydował że chce z tym skończyć, że chce żebym przestała sie bać, że bardzo chce założyć ze mną rodzinę a widzi jak mocno to na mnie wpływa.
Myślimy że może mnie to blokować w zajściu w ciążę - wiecie, ja też tracę poczucie bezpieczeństwa kiedy on znika, może instynktownie bronię siebie i swoje przyszłe dziecko.



Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2016, 09:28

Paulina Nessa Pamiętnik Nessy 21 stycznia 2019, 20:47

25 dc

Odebraliśmy wyniki męża. Coś się poprawiło, coś pogorszyło. Nie wiem czy dojdzie do inseminacji z takimi wynikami.

Wyniki z 30.10. i ze stycznia.

liczba plemników - z 9,1 na 25
całkowita liczba plemników - z 65,43 na 184,8
ruch postępowy - z 9,1 na 22
ruch całkowity - z 39 na 34
brak ruchu - z 61 na 66
morfologia - z 6% na 2%
żywotność - z 45% na 34%

Liczba plemników i koncentracja ładnie poszła do góry.
Ruch postępowy (progresywny) tez do góry ale nadal poniżej normy.
Ale reszta w dół.
NA czerwono (poniżej normy) świeci się ruchliwość, morfologia i żywotność - czyli praktycznie najważniejsze elementy.

Cierpliwie czekam na okres - wtedy umawiam się na drożność. Dziś pojawiły się nitki krwi ale @ brak. Widocznie coś mi się przestawiło. Cykle mam 27 - 29 dniowe. Plamienie mam chwile przed okresem (ale w tym samym dniu), ale nitek krwi w 25 dni nigdy. Dziwne.

Balladyna Małe szczęście!! 17 listopada 2016, 11:06

22t6d

Jutro zaczynamy 24 tydzień. Wczoraj byliśmy na krzywej cukrowej, potem na prywatnym badaniu 3D.
Wstałam o 7 rano, pojechałam do przychodni. Kolejka była długa. Oddałam krew. Wypiłam szklankę glukozy i czekałam godzinę. Myślałam, że to już wszystko, ale okazało się, że muszę czekać kolejną godzinę i znów oddać krew. Moje oddawanie krwi to nic przyjemnego, nie mam w ogóle żył na ramionach i zazwyczaj pielęgniarki wbijają mi się na oślep, potem gmerając igłą po całym ramieniu. Ból okropny.

Wieczorem pojechaliśmy do Wrocławia na połówkowe badania 4D. Michalinka przykleiła się połową buzią do ściany macicy i mogliśmy podziwiać tylko połowę twarzy. Pięknej twarzy. Mąż twierdzi, że jest podobna do niego. Moja mama uważa, że jest podobna do mnie. A ja uważam, że wygląda jak mój dziadek. Liczyliśmy paluszki. Miała zaciśniętą pięść. Waży już ponad 460g. I ma słodkie pucki. Długo ją doktor badał i oglądał. Wszystko wydaje się być bardziej niż dobrze.

Co chwilka zerkamy na te urocze zdjęcia.

rosax3 Nadal wierze.... 17 listopada 2016, 11:27

5+1
Wizyta z jutra przelozona na dzis.
Denerwuje sie...
O 15:45..
Podbbrzusze nadal pobolewa.. Moze to dobr znak?
Zlokalizowanie ciazy - najgorsza wizyta!
Oby bylo wszystko dobrze!!!! ;(


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2016, 14:50

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)