Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Po wczorajszym usg czułam się wypluta. Trafiłam na dziwnego lekarza. Nie był niemiły, ale dość oszczędny w słowach. Zagadnęłam o coś w trakcie badania (trwało 30 minut) ze 2-3 razy, to poprosił o ciszę. Widziałam na dużym telewizorze, jak coś tam mierzy. Słyszałam serce. Kilka razy coś mi tam powiedział, pokazał sploty żył w mózgu (?) i powiedział, że dobrze to wygląda. Ostatecznie więcej wyczytałam z informacji na papierze, jakie mi dał po badaniu niż od niego samego. Dobra, nie czepiam się. Miał facet trudności, bo raz, że dziecko dziwnie ustawione, a dwa, że u mnie usg to wyzwanie, mam duży brzuch i dość mocno mnie cisnął z różnych stron, by coś wybadać. A przez pochwę ledwo co widać.
W dokumentacji napisał, że na tym etapie ciąży budowa płodu nie wskazuje na możliwość wystąpienia aberracji chromosomalnych, ani wad budowy. Dzieć ma 78mm od czubka głowy do pośladów. Widziałam, jak machał/a rączką, wyginał/a się itd. Ale zdjęcia, jakie mi dał lekarz to porażka, jakieś fragmenty tylko. Nie ma się czym tu pochwalić.
Po badaniu pobierałam krew na PAPPA i ten lekarz ma dzwonić z wynikami za tydzień. Postaram się zachować spokój, jak najdłużej dam radę.
Dziś mam wolne w pracy... zamiast zająć się czymś przydatnym siedzę i czytam o tarczycy,
powiedziałam wczoraj mężowi że ma mnie zostawić , że odechciało mi się żyć,
wiem ze ludzie mają gorsze problemy ale w tej chwili czuje się źle, myślałam że jestem silna a tu już mi brakuje tej sily.
Od 6 msc mam masakre z TSH było niskie po czym nagle skoczyło do 23!!!
teraz jest na 8 (dwa tyg temu 6 )
Wiem że muszę odpuścić bo przy tym poziomie nie mam szans na ciążę ;(
Dziewczyny czy znacie jakieś sposoby (oprócz leku) na obniżenie tego cholernego TSH ????????
Na ubiegłotygodniowy dół pomogła joga. Po wyjściu z zajęć popłakałam jeszcze dwa razy, a potem przyszło wkur..., a potem przyszła pora zakasać rękawy i działać. W związku z tym porobiliśmy kolejne badania, których nikt nam nie zlecał, bo po co badań hormony u faceta? Ale zanim o wynikach, to moje mrzonki:
Na jogę chodziła najpierw jedna laska w ciąży, potem druga - wtedy zaczęłam siadać blisko nich, wszak afirmacja, wizualizacja, te sprawy, teraz dołączyła trzecia. Nie mam wyjścia - muszę być czwarta. 
Poza tym mieliśmy całkiem fajny weekend. Poza staraniowy. Spełniłam jedno ze swoich marzeń - widziałam morze zimą. Czaderski czad. Było bajkowo. Super! Pojechaliśmy w odwiedziny do Chrześniaka (Elbląg) i stamtąd na godzinny spacer plażą, zaśnieżoną plażą
polecam!
Kolejne wyniki badań:
Mężowskie:
progesteron: 0,33 (0,05 - 0,14) - norma przekroczona dwukrotnie!!!
DHEA-S: 475,6 ( 34,5 - 568,9)
cholesterol całkowity: 184 (115 - 190)
cholesterol HDL (dobry): 58 (>40)
cholesterol LDL (zły): 112 - adnotacja lab: umiarkowane lub małe ryzyko sercowo-naczyniowe
cholesterol nie-HDL: 126 - adnotacja lab: umiarkowane lub małe ryzyko sercowo-naczyniowe
triglicerydy: 68,38 (<150)
inhibina B: 78 (120 - 400)
Moje:
posiew mykologiczny - ujemny;
posiew bakteriologiczny - ujemny;
adrostendion: 1,39 (0,1 - 2,1)
DHEA: 2,998 (1,33 - 7,78)
Inhibina B poniżej 60 u faceta oznacza brak plemników w jądrach i koreluje z wysokim FSH. To tak sobie wyczytałam w pracy doktorskiej na stronie endokrynologia pediatryczna. Kolejne czasopismo hobbistyczne (pierwsze to przegląd urologiczny).
Czekamy na moją inhibinę oraz Mężowski testosteron wolny oraz AZF.
Z ciekawostek na temat służby zdrowia: Mężuś był dziś u swojego lekarza rodzinnego, który jest jednocześnie endokrynologiem. W czwartek ma wizytę u urologa w Wawie, w piątek jedziemy do klinik (i teatru), ale stwierdził, że może warto wykorzystać NFZ. Kobieta jest jeb....
"Proszę Pana, no owszem, wyniki odbiegają od normy, ale je trzeba zrobić jednocześnie /nie wiedzieliśmy, sorry, nie jesteśmy po medycynie/, polecam zrobić insulinę, wizyta u urologa, no fakt przyda się, proszę Pana, ja nie mogę Panu dać żadnych leków, bo musi mieć Pan skierowanie do poradni endokrynologicznej, ja w poradni endokrynologicznej, to mam 40 minut na pacjenta, a tu mam 5 minut i nie mogę ot tak przepisać Panu leków, a ja Panu takiego skierowania nie dam, gdyż sama jestem endokrynologiem". Następnym razem (wątpię w to, by następny raz się odbył), Mężuś wchodzi na wizytę z dyktafonem. Poprosił o skierowanie na badania - nie dostał, bo po co, poprosił o skierowanie do poradni endokrynologicznej - nie dostał. Ręka w górę - kto spędził w jakiejkolwiek poradni specjalistycznej 40 minut? Ku.wa. Nawet ostatnia wizyta u mojego naprodoktorka trwała 35 minut, a podobno słynie z długich wizyt i rzadko się wychodzi od niego wcześniej niż po półtorej godzinie. Mi naprawdę zdarza się dłużej siedzieć u rodzinnego z choróbskami, jak mnie osłuchuje, w gardło zagląda, wypytuje o objawy, niż w poradni specjalistycznej! Tadam.
Od ręki chciałam dzwonić ze skargą, zgłaszać ją do izby lekarskiej, ale Mężuś, jak to Mężuś - "Słuchaj Krąs, za dużo się denerwujemy ostatnio, odpuść, niepotrzebne nam to gówno jest, do czwartku przeżyję." Kilka oddechów, przewietrzenie pokoju, pogadanie z roślinką (śmiejcie się, śmiejcie - lepiej rosną dzięki temu).
No i jeszcze pogadaliśmy o wzajemnym rozkoszowaniu się. Ok, nie ma u nas, że "5:30, idealna temperatura, to teraz już jajko wychodzi, chodź na seks". Ale zauważyłam jakąś mniejszą ochotę ze strony Mężusia i znaczną przewagę mojego inicjowania. Wyszło, że mu głupio i przykro z powodu jego wyników. I że bardzo często o tym myśli i to go blokuje. Wytłumaczyłam, że zbędne są nam problemy na polu erotycznym i że jeśli możemy to zadbajmy o siebie w ten sposób. Póki co działa. Pewnie, że się przejmuje, ale widzi też pozytywne elementy rozkoszowania się 
Jutro zaczynam mój pierwszy monitoring.
Nareszcie jestem po drugiej stronie mocy
!!!
5 tydzień i 2 dzień ciąży
Poród zaplanowany na 16 lipca 2017 roku. Ale date potwierdze dopiero 28 listopada, ponieważ dopiero wtedy odbędzie się nasza pierwsza wizyta i dopiero wtedy po raz pierwszy zobaczę swojego maluszka. No cóż, uroki mieszkania za granica... a poza tym tutaj do ciąży podchodzi się jak coś naturalnego nie potrzebującego zbyt dużej ingerencji lekarzy. Troche mnie to przeraża, no cóż jak to faktycznie wwygląda to się okaże.
Póki co cieszymy się naszym małym szczęściem :*
Dziś 6 dpo.
Wczoraj po
miałam lekkie plamienie. W sumie to zaważyłam tylko smugę świeżej krwi i nic więcej. Dzisiaj nic. Mam nadzieję, że to nie torbiel, bo kiedyś tak plamiłam (z tym że kilka dni) właśnie kiedy zdiagnozowano u mnie torbiele i lekarz podejrzewał PCOS.
Trochę pobolewają mnie piersi i brzuch, a do miesiączki mam jeszcze 1,5 tygodnia.
W pracy o mały włos puściłabym pawia - ale to nie przez ciążę urojoną, tylko zdeczka upoconą kobietę. Ostatnio mam takie szczęście, że przynajmniej raz dziennie przychodzi ktoś upocony do tego stopnia, że tuż po jego wyjściu pędzę do okna i do wc po odświeżacz bo ten, który stoi w półce już nie wyrabia. Uroki pracy z ludźmi...
Poza tym muszę wziąć się w garść bo mam sporo pracy a trzeba przygotować jeszcze menu imprezowe. Znowu.
Co weekend impreza, "gorzej" niż na studiach. I do tego muszę uważać, bo przez moje wspaniałe androgeny łatwo tyję, głównie idzie mi oczywiście w dupę. Czyli nie mogę wpierniczać wszystkiego jak wlezie.
Napatrzyłam się na ludzi z cukrzycą i tuż po powrocie z pracy wskakuję na orbitreka. Wszyscy pukają się w głowę, że tak się męczę. Nic na to nie poradzę, że po pierwsze lubię to, po drugie endo ostrzegła mnie, że jestem kandydatem na cukrzycę, po trzecie mam pracę siedzącą. Poza tym człowiek ćwiczy charakter i uczy się systematyczności. Tyle dobrego 
Otóż Natura książek nie czyta... na pewno nie moja Natura.
Wczoraj/dzisiaj termin @, myslalam ze juz sie zaczyna, bo pojawila sie dzisiaj krew i poszlam wiec na wizyte do gina, tak jak ją umówiłam.
Szyjka pięknie na srodku - yuppi!! - macica, na srodku - yuppi!! - lekko w tyłozgięciu. Gin mowi, ze teraz odczucia podczas serduszek bede miala lepsze (prawda, wczoraj sprawdzone!).
Szukalismy chwile lewego jajnika.. Odnalazł się. Jajnik lewy oszalał, chyba po tej laparoskopii i usunieciu torbieli, poczuł wiart w żaglach i produkuje jak narwaniec pecherzyki... Otóż okazuje się że własnie co mialam owu... Tak, kolejną!! Kolejną w tym cyklu (to juz bedzie trzecia), kolejną z lewego jajnika, kazda co 2 tygodnie..
Drugą to rozumiem - mialam laparo, cale procesy zostaly zatrzymane i organizm uruchomil sie na nowo do produkcji. ale skąd ta trzecia? No i tak oto, drogie panie, dochodzi do przypadków zachodzenia w ciążę przed/w trakcie @. To najlepszy dowod na to, że jak to wlasnie mowi moj gin - Natura książek nie czyta - i wiele dziwnych rzeczy moze się dziać w naszych ciałkach.
Także mozliwe, ze moja @ sie nie rozwinie, bo na razie jest krew ze śluzem, co swiadczy że to bardziej owulacyjne. W zatoce douglasa duzo plynu. Endometrium - z tego się cieszę! - ma 10mm, wiec ladne - a 2 tyg temu, przy owu mialo 14,4 i gin powiedzial, ze brzydkie, za grube.
No i tak to.. stymulacji nie robimy, zeby organizmu nie rozregulować, niech się unormuje... trzeba przeczekac kolejny cykl az przyjdzie normalna @.. ale moze cos sie wykluje z niego.... za 8 dni kolejna wizyta, zobaczymy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2016, 15:40
Nie wytrzymałam. Zrobiłam test. Dwie grube krechy!!!! Nie wierzę w to!
Laski, na szybko: jakiego kremu uzywacie na buzke na mroz? Byla gdzies o tym dyskusja ale nie wiem gdzie. A u srokao... nue mam czasu grzebac :p
Także ten. Po przeżyciach z ostatnich miesięcy polegających na doszukiwaniu się i skrupulatnym notowaniu wszelkich możliwych objawów ciąży, które jak najbardziej były - ale po pregnylu i luteinie - postanowiłam nic nei notować i zawiesić pomiary temperatury. Niestety, ale tylko się przez to nakręcam.
W tym cyklu i tak mam małe szanse:
*najpierw miał być cykl bezowulacyjny
*owulacja przyszła bardzo późno
*nie trafiliśmy w owulację
*temperatury po owulacji są strasznie słabe
Nie wiem czy w następnym cyklu będziemy kontynuować starania. Zaczynam się poddawać. Wątpić że kiedykolwiek zostanę matką. Modlę się o cud. Kończą mi się oszczędności, chyba nie stać mnie na dalsze leczenie. Wydarzenia które nastąpiły po rozpoczęciu przez nas starań (PCO, cukrzyca, niedoczynnośc tarczycy) wyglądają na znaki z góry, żeby zaprzestać. Może byłabym beznadziejną matką ? Jestem w dołku.
24 dc
Decyzja podjęta
Nie testuję ! Poczekam na @. Jak przyjdzie to będzie i zaczniemy od nowa. Jak się nie pojawi to będzie miła niespodzianka.
63% ciąży.
26 tydzień ciąży (25t + 0d)
105 dni do terminu porodu (wg belly)
Kolejny tydzień ciąży za nami
U nas wszystko ok. Mały dużo fika, a ja czuję się calkiem dobrze. Jestem tylko coraz większa, ale z tym akurat musze sie pogodzić 
Wczoraj wzięłam ostatnią tabletkę Acardu 
Byłam dzisiaj w laboratorium żeby zrobić badania zlecone przed kolejna wizytą, tj.: badanie ogólne moczu, morfologię i krzywą cukrową 3-punktową. Wyniki wyglądają tak"
- morfologia ok - tylko leukocyty nieznacznie podwyższone, ale w ciąży to normalne;
- mocz - i tu niestety tak różowo nie jest
w moczu pojawiły się paskudne bakterie
czyli mamy najprawdopodobniej zapalenie pęcherza moczowego
ciekawe co na to przepisze ginekolog?
- krzywa cukrowa - na czczo - 60,10, po godzinie 101,30, a po dwóch godzinach - 103,20. Chyba jest ok?
W nagrodę za to, że byłam taka dzielna kupiłam Jasiowi dwa pajacyki
Uwielbiam kupować te malutkie słodkie ubranka 
Do kolejnej wizyty u lekarza i oczywiście podglądania Jasia zostało jeszcze 6 dni. Mam nadzieję, że ten czas szybko zleci.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2016, 15:40
Poczytałam, porozmyślałam.. Zaczęłam "coś" robić. Sama. Wizyta kontrolna u gina dopiero 29 listopada. Powiedział, że wtedy mi wszystko wyjaśni i rozpisze co i jak.. Dla mnie trochę długo, za długo. Zwłaszcza, że na wyniki niektórych badań czeka się naprawdę kilka dni, tygodni. No ale na tej wizycie będzie miał już wyniki badań histopatologicznych, więc właściwie dwa razy bym musiała iść.. Chciałam też być sprytna i zadzwoniłam do Poradni K żeby umówić się do mojego gina na kasę, by wypisał mi skierowanie na kilka badań, a tu klops.. Najbliższy termin 28 grudnia. Szok. Taaaak, witaj w Polsce Kochana.
A więc. Czas - start. Zaczęłam od:
1. Przeciwciała przeciwko kardiolipinie IgG
2. Przeciwciała przeciwko kardiolipinie IgM
3. Antykoagulant toczniowy
4. Przeciwciała przeciwjądrowe ANA1
5. Morfologia
Moja mina przy kasie - bezcenna. A to dopiero początek. Ale co tam, pieniądze rzecz nabyta.
Morfologia jutro, reszta za 10 dni.
EDIT: Wyniki morfologii już się pojawiły - jest ok. Niesłychany skok rbc, hgb i hct.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2016, 20:58
12dc.
jestem po wizycie w klinice i jestem mega zadowolona. Wszytkie wizyty tak powinny wyglądać.
Mam 2 pęcherzyki po 1 na obu jajnikach. Oba po 25mm. endo też już ładne 9mm. (mam odstawić viagrę)
estradiol 282 a wiec komórki - dojrzałe.
LH 6 czyli niziutkie. brak naturalnego PIKu. Dziś o 23:20 mam zrobić 2 zastrzyki ovitrelle i gonapeptyl na pękniecie pęcherzyków. Inseminacja 38 godzin później, a wiec w sobotę o 13:20.
Mam nadzieję, że się wszytko uda. Odetchnę dopiero jak plemniczki będą już w macicy. Na razie lekka nerwówka czy, aby na pewno wszytko bedzie dobrze.
Jest podwójna szansa, oby się nie zmarnowała !!
Zapytałam jeszcze panią ginekolog jak ma się sytuacja z "opróżnianiem z jajek" - strasznie ją rozbawiło to moje sformułowanie. Powiedziała tylko , że dziś jeszcze można jutro juz kategorycznie nie. Powiedziałam , że było przedwczoraj i że wolałabym już nic nie robić, to stwierdziła, że tak też jest ok.
Tak sobie myślę, że będzie to ostatni cykl z ovufriend.
Odkąd zaczęłam mierzyć temperaturę, robić testy i obserwować swoje ciało, czyli od dwóch cykli, oba były inne niż te poprzednie - gorsze.
Zwłaszcza ten ostatni trwał 24 dni i rozpoczął się plamieniem, a miesiączka trwała jakieś dwa dni, zupełnie nienormalnie jak na mój organizm. Myślę że jest to spowodowane stresem, który bierze się z nakręcania się na ciążę. Myślę o tym bez przerwy, robię wszystko na czas, ciągle coś obserwuję. Tak się nie da. Wolę chyba postawić na luz i spontan, a dzidziuś będzie wtedy, kiedy będzie.
Na pewno wybiorę się do lekarza, żeby skontrolować co się w moim organizmie dzieje. Ten krótki i skąpy okres nie był dla mnie normalny.
Dziś byłam u okulisty i jestem wściekła - moja wada wzroku się pogorszyła, co prawda niewiele, ale jednak. Lekarz powiedział że jak poród, to tylko cesarka.
Dziś, nuda nic się nie chce. Ah ta jesień...
Czuję się nadal przeziębiona, katar mam i wgl samopoczucie bardzo kiepskie nic się nie chcę..
Niech już przyjdzie ta magia świąt 
Zrobiłam usg jajników, czy niepękniętego pęcherzyka nie ma. No i nie ma, ale nie to jest najważniejsze. Lekarz był taki przystojnyyyyy
Jestem po laparoskopii..obolała ale szczęśliwa, iż mam to za sobą. Szału nie ma ale ogólnie jest dobrze. Miałam duże problemy z wybudzeniem ale żyję !
Samopoczucie dobre, wczoraj przespałam cały dzień. Dziś się regeneruje i wracam do życia. Zgłosiłam się do szpitala 5 grudnia o 15.00, o 18.00 miałam zabieg, a kolejnego dnia 6 grudnia o 12.00 dostałam wypis do domu. Może teraz już wszystko będzie dobrze?
Modle się o to ...!
Pozdrowienia dla Was !
12dc
no to lecim
od jutra zastrzyki na wyciszenie przysadki. 01.12 nastepna wizyta. Inofolic zwiekszony do 2 saszetek dziennie. Na swieta powinnam byc w " dwupaku". Mam nadzieje ze tym razem sie uda. Oj jak mocno zaciskam kciuki 
We wczesniejszej klinice placilismy za wszystkie leki a w tej mamy refundacje, o ktorej mozliwosci w poprzedniej w ogole nie wspomniano. No coz jak klinika ma swoje apteke to trzeba " zarabiac".
Jak tak lekarz dzisiaj sprawdzal te moje jajniki to nie byl zachwycony. Nie wygladaja one jak powinny u zdrowej 29 latki. Przypuszczam ze to uwarunkowanie genetyczne po mojej " rodzicielce". Amh 0.7 przy takiej rezerwie zanim dozyje 40tki bede juz po menopauzie
natura w tej kwestii mi strasznie poskapila.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2016, 18:18
23t4d
Czy nigdy nie moze byc wszystko dobrze????
Mialam dzisiaj dodatkowe badanie USG w celu sprawdzenia generalnie mojej szyjki. Badanie jednak obejmuje wszystko, a na koncu sprawdzaja szyjke. Tak wiec szyjka jest w porzadku, nadal ma 38mm. Ale pomimo ze niby wszystko jest ok, synek rozwija sie prawidlowo, wazy juz 667 gram, przeplywy prawidlowe, lozysko wysoko, bez jakichkolwiek zmian..... to jednak znalazlo sie cos, co budzi moj wielki niepokoj. Otoz jelito naszego babelka jest lekko powiekszone, norma niby do 5 a u nas jest 6.1. Pani dr. powiedziala ze to jest niewielkie odchylenie I chce znow sprawdzic w 30 tygodniu lecz jak mam sie nie martwic po tym wszystkim????? Boze ile jeszcze musimy zniesc??? Poza tym w ten weekend moj ukochany ma gastroskopie I musi miec kogos na noc w szpitalu, wiec czeka nas mily weekend. Ale najgorsze jest to ze bardzo sie boje wynikow tego badania, bo rozne moga byc powody problemow z zoladkiem.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.