Wczoraj byłam u naprodoktorka G.Fum się na niego uparł bo bardziej mu się spodobał.Twierdzi,że bardziej konkretny jest.Ja jednak wolę B. tym bardziej,że jest też endokrynologiem i andrologiem. A taki by się teraz przydał bo Fumowi się wyniki pogorszyły. Zawsze były dobre a teraz podupadły.No ale jak Fumowi zależy to się wybrałam, a potem pójdę i do B. bo lekarstwo na tarczycę się kończy.
Naprodoktorek zapisał Fumowi clo a mi ovitrelle w penie.Ale mam go brać p+3 , p+5, p+7, p+9.Myślałam,że to się bierze na owulkę.I do tego nie wiem czy to już jest w tym penie, czy osobno się go kupuję czy co?
Za to novothyralu nie chciał mi zapisać bo on tym nie leczy i lepiej niech mi zapisze rodzinny.A rodzinny nie zapisze bo jest najmądrzejszy na świecie i tylko swoje zalecenia uznaje.Jest jeszcze taki drugi gość,który go zastępuje ale jak go znam to na pewno będzie chciał najpierw pisemko od endokrynologa,że może mi przepisywac.
W przyszłym tygodniu muszę jechać zrobić posiew to może wyjęczę w rejestracji, że mi B. wypisze receptę bez wizyty.
26dc
6dpo
W tym miesiącu opóźniona owulacja. W sumie się nie dziwię, skoro ostatni cykl był wydłużony. OF liczy mi 17 dni fazy lutealnej. Chyba troszkę za dużo nie? 
Dziś dzień stresu.
Nerwy od rana, wielka kłótnia z mężem. Na końcu się poprzepraszaliśmy, tak nam głupio było, okropnie sobie ubliżyliśmy. On miał stres, bo miał dziś egzamin z kursu języka. Ja, bo przeraża mnie zbliżający się dzień testowania. Tak naprawdę wolałabym wydłużyć ten czas jak tylko można, boję się rozczarowania 
Ale już dziś obracałam test w dłoniach i rozmyślałam, kiedy będzie już wiarygodny.
Czuję się trochę chora. Bóle mięśni, ale takie chwilowe i jeszcze nie męczące. Nie mam sil i chce mi się spać. Domyślam się, że to raczej moje dzisiejsze nerwy i płacz przyczyniły się do tego samopoczucia. Ale na wykresie zaznaczyłam. A co. Zawsze to więcej do świrowania 
Mieszkanie z nowymi sąsiadami łatwe nie jest. Sąsiedzi są w porządku, ale te ciągłe głosy maluchów, ich krzyki, śmiechy i te słowa "mama", "tata", które ciągle dobiegają do naszych uszu. Najpiękniejsze słowa jakie można sobie wymarzyć. Siedzimy z mężem w domu, otacza nas cisza i pustka, a tuż za ścianą toczy się prawdziwe rodzinne życie i smutno się robi, że dla nas to niedostępne. Wcześniej nasze mieszkanko było moim azylem, mogłam schować się pod kocem i uciec od wszystkiego choć na chwilę, a teraz nawet tu nie mam spokoju. Mam nadzieję, że się przyzwyczaję i za parę dni nie będzie już tak bolało.
A u mnie cykl na luzie, nie mierzę temperatury, postawiłam na mały reset w tym cyklu. Starania marne, bo się pokłóciliśmy, potem dopadły mnie dolegliwości żołądkowe, wiec kiepski nastrój na serduszkowanie, ale nic na siłę. Staram się nie zaglądać do kalendarza, ale po tylu obserwacjach, to człowiek nawet jak nie chce, to i tak wie kiedy ewentualnie są "te dni". Pewnie jakieś tam serduszka uda się przemycić, żeby nie było, że się lenimy. Ale tak jak napisałam na nic nie liczę w tym cyklu, powoli godzę się z tym, że nie mam szans na taką niespodziewaną, naturalną ciążę. Za tydzień wizyta u profesora i walczymy dalej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2016, 22:55
Mam nadzieję że wszystkie objawy jakie miałam od rana wskazują na owulacje. Wczoraj było ❤ dzisiaj też już było i jeszcze będzie. A moje dzisiejsze obserwacje to rano bardzo rozciagliwy przezroczysty śluz nie wiem tylko czy to po wczorajszym ❤ a czy faktycznie owulacyjny. Ból pleców i uczucie wzdęcia ból w okolicach odbytu. Pisze o tym bo ostatnio też brałam ovitrelle ale takich objawów jak po czwartkowym zastrzyku w obecnym cyklu to wtedy nie miałam. Powiedzcie mi kochane czy to wszystko wskazują na owulacji?
26 dzień cyklu.
Jest pewnie 12 dpo, tak wynika z moich obserwacji. Zrobiłam test, żeby przestać się łudzić. No i przestałam - negatywny. Czekamy na okres.
Pierwszy zastrzyk z Neoparinu za mną. Nie było najgorzej. Igła cienka i krótka, więc nie sposób sobie zrobić krzywdę. Odliczamy dni do IUI.
Zaczynają mnie piersi pobolewać . Tydzień do @ . Przyjdzie wredna małpa jak nic....
Od wczoraj się zastanawiam czy nie mam raka jajnika. Powinnam się leczyć. Na głowę.
Witamy sie na poczatku 7tc (6+0) 
Coraz bardziej dociera do mnie, ze nosze pod sercem swoj Cud.
We wtorek mam nadzieje, ze zobacze i uslysze swoje serduszko 
Tak bardzo, bardzo Cie kocham :*
A Tatuś szaleje 
Jest najszczesliwszym czlowiekiem na ziemi 
Wiem, ze tez nie moze sie doczekać az Cie zobaczy 
27 dc
Wpisując rano dane owulacja przesunęła mi się na 15 dc czyli dzisiaj 12 dpo (teoretycznie). Mąż wyjechał, a ja siedzę i powinnam się uczyć. Jak większość ludzi którzy są w takiej sytuacji robię wszystko ażeby nie usiąść do kodeksu
stwierdziłam, że skoro 12 dpo zrobię sobie test ciążowy. I wyszła blada druga kreska !!! 

jestem w szoku
Jutro rano muszę zrobić drugi i zobaczę co wyjdzie. Jak będzie to prawdą to zejdę na zawał z radości
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 listopada 2016, 12:39
Ciąża rozpoczęta 25 października 2016
Pamiętam jak po Świętach Wielkanocnych tego roku byłam u swojego ginekologa, pamiętam jak usłyszałam tętniące serduszko, pamiętam jak położna wpisywała planowaną datę porodu:
20 listopad 2016
to dziś...
świeci słońce jest ciepło, mogłabym opowiadać Martynce jaka piękna była pogoda w dniu jej narodzin.
Od 10 lipca BAŁAM SIĘ TEJ DZISIEJSZEJ DATY,
wiedziałam że będzie ciężko i nie myliłam się.
Łzy kapią jak krople grochu, muszę się ogarnąć, za ścianą odpoczywa mąż (pamięta o dacie ale nic nie mówi, wie że mnie to boli, jego pewnie też)
Na dole są rodzice z siostrą, opiekują się małym Tośkiem raczej nieświadomi że dziś na świat miała przyjść ich wnuczka.
Popłaczę jeszcze trochę w swoim kąciku w kuchni, potem poprawię makijaż i wrócę do rzeczywistości jak gdyby nigdy nic.
To mi wychodzi najlepiej, zakładanie odpowiedniej maski, pomimo że serce mam w kawałkach...
Wieczorem pojadę na cmentarz, tam mogę płakać do woli
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 listopada 2016, 12:53
Od kilku dni kiepsko się czuję.
najbardziej męczą mnie zawroty głowy, wczoraj albo przedwczoraj miałam też bardzo krótki ale bardzo silny punktowy ból głowy. Byłam w sklepie, obsługiwałam klientkę i w pewnym momencie aż zgięłam sie pod ladę bo tak mnie przeszyło... 
O humorach się nie wypowiem bo jestem chyba najbardziej humorzastą osobą na świecie, mojemu D. mówię że to hormony przed okresem ale nie oszukujmy sie ze bywam straszna czego świadomość nakręca mnie jeszcze bardziej ;d
Wyraźnie przytyłam - nie tak jak zawsze przed okresem, nie jestem napuchnięta i napompowana tylko powiększył mi się sam brzuch. Mam ostatnio manię pochłaniania wszystkiego a słodyczy i tłustych rzeczy ze zdwojoną siłą - tłumaczę sie że to przez ostatnie stresy ale zajadanie humorków to też nie metoda, oj...
Wiem że nawet gdyby coś ten tego to na fasolkowy brzuszek było by o wieeeeeele za wcześnie ale podobno były tu dziewczyny którym na samym początku zaokrągliła się "oponka" 
Boże, znowu kręci mi się w głowie, naprawdę mam juz dosc.
Najchętniej "zawroty głowy" i "mdłości" wpisałabym w jedno okienko bo u mnie to pierwsze zawsze ciągnie za sobą drugie...
A dziś kwitnę w pracy do 20 
Żyję i witam się w drugim trymestrze.
Czas ucieka, choć z pozoru trwam w lenistwie... Nie pisałam, bo nie miałam ochoty, choć czasu mam po kokardę. Od trzech tygodni prawie jestem na zwolnieniu. 1-11-2016 powiedzieliśmy rodzinie, a 02-11 zaczęłam krwawić. Oczywiście gotowy scenariusz miałam już ułożony w głowie, do lekarza jechałam tylko po wyrok. Wszystko się powtórzyło tak jak ostatnio. Też powiedzieliśmy rodzinie i też w chwilę po tym było już pozamiatane. Zanim dojechałam do lekarza rozhisteryzowałam się tak, że nie mogłam się pozbierać, ryczałam pół drogi.
Na szczęście, wszystko było ok, lekarz nie wiedział dlaczego zaczęłam plamić. Przepisał luteinę i kazał odpocząć po ostatnich chorobach, które mogły mieć znaczący wpływ. Tak więc dostałam L4 i byczę się w domu. Wszyscy mi wmawiają, że powinnam się cieszyć, a ja w pierwszym tygodniu myślałam, że zwariuję z nudów, chciałam wracać do pracy. Szefowa mi jednak kategorycznie zabroniła i do końca ciąży mam siedzieć w domu. Powiedziała, że za dużo infekcji łapie. Tak więc ja swoje, a realia swoje. Do pracy wrócę dopiero około lipca 2018!!! Jakieś szaleństwo... Póki co żyję z dnia na dzień, gotuję mężowi obiadki i z niepokojem patrzę jak zaczyna mu się to podobać i widzę zbliżający się dzień kiedy ponownie zaproponuje abym rzuciła pracę... Wiele już było takich kłótni, ale zawsze jakoś udało mi się go przekonać. Teraz nie bardzo jestem tego pewna...
Dziś według cyklu i ovufriend powinnam mieć @ . Na chwilę obecną - jej brak. Sama nie wiem co myśleć,ale znając życie niebawem się pojawi. Nie mam żadnych objawów okresowych oprócz wrażliwych piersi. Widocznie w wyników stresów się przesunie. Temperatura rano 36.9 .
Idę kończyć gotować obiad (dziś opóźnienie, gdyż wczoraj zarwaliśmy noc i trzeba było odespać - a co 
Miłej niedzieli.
Dzisiaj 11 dc. Do wczoraj byly objawy owulacj, a od rana ich nie ma. Juz sama nie wiem co o tym myslec. Czy byla wczosniej czy bedzie pozniej czy moze nie bedzie wcale. Wszystko sie okaze, ale trzeba bedzie poczekac. No coz zaczynam czekac do @ i zobaczymy kiedy przyjdzie, w ogole jaki bedzie cykl. Teraz to juz sama nie wiem jakie mam cykle. Czekac, czekac i jeszcze raz czekac...
Nie wytrzymałam z tym testowaniem 
Potrzebowałam czegoś na uspokojenie i oto znalazłam panaceum! Jeśli objawy ciąży nie dają ci żyć- zrób test. Najlepiej w 25 dc, jak ja. I wtedy wszystkie "objawy" przejdą jak ręką odjął
Zaraz po ujrzeniu pięknej pojedynczej kreski 
Ale jak to ? Przecież brzuch cię bolał od owulacji, prawda? I jajniki kuły... I w głowie też się kręciło. I co, teraz to już nie ciąża tak?
Najlepsze na końcu. Wczoraj przez ok 2h czułam Specjalny Ból. Taki ni to pieczenie, nie to kłucie. Jednocześnie jedno i drugie. O, takie kłucie szpilką i pieczenie. Po prawej stronie, tej z jajnikiem od owulacji.
Naczytałam się że cionsza, że testuj szybko bo dziecko.
I dupa.
Dobrze że test za 4 zł, bo szkoda

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 listopada 2016, 15:58
8 dzień cyklu
Kiepski humor mam ostatnio. Martwię się. Wkręciłam sobie, że coś ze mną nie tak, coś czego nie da się wykryć w podstawowych badaniach. Np niedrożne jajowody lub wrogi śluz. I że zanim dojdziemy do tego co jest nie tak, miną kolejne miesiące lub lata. Nie mogę pozbyć się tych natrętnych myśli. W najbliższy czwartek idę do ginekologa. Nie mojego, do ginekologa poleconego przez przyjaciółkę. Zobaczymy co powie jak przedstawię mu moją historię. Potrzebują jakiegoś świeżego spojrzenia na to wszystko. Może mnie uspokoi. A może wręcz odwrotnie. W międzyczasie oczekuję na wyniki badań- LH, FSH, prolaktyna, estradiol, testosteron, TSH, FT3 i FT4. Zrobiłam je, żeby mieć na tą wizytę aktualne wyniki bo poprzednie są ze stycznia czyli niemal sprzed roku. Tyle czasu już minęło
15dc
W trakcie aplikowania gonala.
Mam metlik w glowie. Tysiace mysli kolacze mi sie po niej. Strach przeplata sie z nadzieja.
Co bedzie jak sie nie uda? A jak sie uda to przede mna tyle m-cy czy wszystko bedzie w porzadku? A jak sie zalicze do tych kilku procent ktorych dzieciaczki sa chore. Tyle posza o " skutkach ubocznych" in vitro. Jesli sie nie uda to dalej probowac ze swoimi jajcami czy moze z KD albo AZ? Ale co wtedy jak dalej?....i tak ciagle....konitwa mysli...do tego w pracy pod gorke. W grudniu to mnie w robocie za " jaja" powiesza z powodu wczesniejszych zwolnien o L4 jak sie transfer odbedzie bo czekajac do 5 doby wszystko moze sie zdarzyc przeciez....i k....w kolko klebi sie setka mysli, strach, nadzieja, wiara....
Znam dzieciaki z invitro. Chlopak 12 lat dziewczyna 14 i wszystko z nimi ok a ja mam tyle watpliwosci i obaw
ech....a mowie sie ze myslenie nie boli....
Ech...a mowi sie ze myslenie nie boli 
Dziś zrobiłam test no ale wyszedł negatywny jak zawszę. jakoś się tym nie załamuje bo na nic nie liczyłam.
Ale coś jest nie tak bo od tygodnia na wieczór albo rano mdli mnie nie wymotuje tylko mdli.
Myślała że sobie wymyśliłam ale dziś przed chwilą też mnie zemdliło.
Zobaczymy co będzie. nic nie zostało tylko czekać na okres i rozpocząć nowy cykl.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.