Kropek miesza matce w głowie i sprawia że o niczym innym nie myślę jak tylko o nim
Taka mała istotka a już zawładnęła sercem matki 
Po przemyśleniu kilku spraw poprzekładałam wizyty. 5 grudnia widzimy się z lekarką na podglądaniu Kropka, nie będę się zamęczać cotygodniowymi wizytami. I tak bez sensu, serduszka może nadal nie być widać i tylko się niepotrzebnie zestresuję. 10 dni od dzisiaj. Rozsądne z mojej strony
A rozsądek matce jest niezbędny.
A kolejny termin wizyty, już w przychodni, mam 19 grudnia. Tak czarowałam w rejestracji że pani poszła mi na rękę i przełożyła termin jak prosiłam. Oby częściej tak się wszystko układało.
Mam mdłości. To dla mnie nowość, i myślałam że to od niedobrych witamin, ale po zmianie na Femibion Natal 1 nie jest lepiej. Więc to zwykłe ciążowe nudności
Na szczęście odczuwam je rano i czasami koło południa. Da się przeżyć.
Gorzej z cyckami. One zaczęły żyć swoi życiem. Bolą, urosły, napęczniały. Mąż ma zakaz dotykania. W nocy aby odwrócić się z boku na bok muszę w zasadzie usiąść na łóżku. A liczyłam że takie przyjemności zaczną się o wiele później.
No i krzyże. Też dokuczają. Trzeba się oszczędzać, a wczoraj trochę na odpoczynek nie było czasu.
Pobolewanie podbrzusza też zaliczam, raz mocniej, raz słabiej. Da się przeżyć.
I wszystkie te dolegliwości, niedogodności w zasadzie mnie cieszą
Bo znaczą że Kropek się rozwija, daje mamusi o sobie znać. A Ja muszę zrobić wszystko co w mojej mocy aby mu zapewnić dobry start 
1 dzień cyklu.
Już od trzech dni się tak zbierała i w końcu przyszła. Znowu samopoczuje spada do zera.
Ale mam nową nadzieję - muszę zbadać cały profil tarczycowy. Przeczytałam na formum, że optymalny poziom TSH przy staraniach to 1,0 - 1,5, a ja mam 2,4. Niby w normie, ale może jednak nie w przypadku starań? Poza tym nie zbadałam do tej pory FT3, FT4 i anty-TPO więc może coś jest na rzeczy, a ja to pominęłam? Także kolejny etap do zbadania do końca stycznia.
Jeżeli to nie to, szukamy dalej.
Dziś mam wizytę u nowego/innego ginekologa. Zrobilam w tabeli podsumowanie cykli z ostatniego półtora roku, spisałam wszystkie wyniki badań,wszystkie leki które w tym czasie brałam, zabrałam wypis ze szpitala sprzed roku oraz wyniki badania nasienia męża. Co prwda badanie robił w lutym, myślę więc, że trzeba będzie je powtórzyć. Boję się, że ten lekarz dopatrzy się czegoś co poprzedni przegapił (u mnie lub męża) a co jest łatwe do skorygowania lekami. I wyjdzie na to, że zmarnowaliśmy mnóstwo czasu. Ale nie ma chyba co za wczasu panikować. Odliczam godziny do wizyty.
23 dc
Dzisiejszy dzien mial byc ostatnim przed urlopem macierzynskim...
Od rana leje jak z cebra, komunikacja miejska strajkuje, jest ciemno, mokro i nieprzyjemnie.
Siedze w pracy i mysle, jak bardzo jest mi zle, jak los doswiadczyl mnie przez ostatnie poltora roku, jak kruche jest szczescie. Trudno jest wyplynac na powierzchnie, jesli wody sa wciaz zmacone, a sil zaczyna brakowac. Czasem mam wrazenie, ze dusze sie, ze nie mam juz sily walczyc i chcialabym tylko poczuc spokoj. Choc na chwile przestac sie szarpac, myslec, martwic. Zasnac i nie snic o niczym, nie miec marzen, bo te tylko poglebiaja pustke, ktora mnie otacza.
Przytloczona szara rzeczywistoscia chyba pozwole mojemu kamieniowi stoczyc sie w dol.
Moze kiedys po niego wroce.
Tatuaż, l4 i dobre rady 
Co robią ludzie na l4? Odpoczywają, dochodzą do siebie po chorobie,tak ? Ogólnie to grzeje się tyłek w domu, szczególnie jeśli jeszcze ma się kaszel. Co robię ja ? Stwierdzam "już prawie nie kaszlę więc umówię się na dziabanie bo ile można chodzić z niedorobioną dziarą a zresztą mam wolne więc na spokojnie dojdę do siebie". Taa... Genialnie.
Przez całą sesję nie miałam żadnych ataków kaszlu, trochę szok. Ale jestem osłabiona po antybiotykach więc liczyłam się z tym że wszystko będzie "gorzej"- boleć, goić się itd. I tu kolejny szok bo w porównaniu z pierwszym razem to było prawie bezbolesne. Prawie. Czułam po prostu nieprzyjemne drapanie w miejscu w którym wcześniej czułam coś na kształt rozżarzonej końcówki bardzo cienkiego noża, który raz po raz zanurza się w mojej skórze. Bolało tylko w miejscu gdzie przed chwilą już było pokolorowane a tatuażysta dodawał np białe kropki
I oczywiście na samej kości biodrowej- czułam po prostu wszystkie wibracje maszynki na kości. To samo było przy kolorowaniu na żebrach tuż pod biustem, chociaż przy pierwszej sesji na żebrach nie bolało za bardzo to teraz miałam problem z utrzymaniem nieruchomej pozycji 
Ale niczego nie żałuję
Pobolało i przestało.
Muszę iść jeszcze raz, mimo wszystko nie dało rady skończyć wczoraj. W sumie to sesja trwała od 12 do 20.00, oczywiście były przerwy bo i ja i mój tatuator musieliśmy jeść
Z tym że ja oczywiście częściej bo bałam się że jak nagle zrobię się głodna to zemdleję czy coś. Czyli z tych 6ciu godzin spokojnie można odjąć ok 1,5 h na przerwy "bo cośtam".
Do domu wróciłam ok 22 i od razu zasnęłam a dziś wstałam cała obolała tuż przed 12stą. Za długo gadaliśmy po tym dziabaniu, z przyjaciółmi zawsze znajdzie się wspólny temat i robi się posiadówka... Wymyśliliśmy przy okazji co jeszcze można dodać do obecnego kształtu mojego tatuażu i już nie mogę się doczekać następnej sesji
No właśnie- bo mój tatuażysta to przy okazji osoba z mojego najbliższego kręgu więc mam np taki luksus że robimy przerwy kiedy chcę i mogę wtedy np napić się wina (tylko im więcej alkoholu, tym bardziej boli-sprawdzone info
). No i tak...
A jeśli chodzi o tematy staraniowe to nic ciekawego nie słychać. Owulacja była, seks był, ciąży nie będzie. Czekamy do laparo męża i korzystamy z życia 
Tym samym (choć nieco mimowolnie) stosuję się do "złotych", wkurwiających rad z cyklu "zajmij się czymś innym" oraz "nie myśl o tym". Tylko że ja musiałam sama do tego po prostu dojrzeć i być po prostu gotowa przejść na ten kolejny level. A każdemu, kto daje starającym się o dziecko takie rady polecam wsadzić sobie głęboko w du*pę 
Mój organizm nieźle robi psikusa. Pytanie kiedy ta ovu nastąpiła w tym cyklu, bo nie wiem czy dalej męczyć mojego 
Wydaje mi się, że faktycznie pierwszy pozytywny test ovu powinnien był wyjść w niedzielę (13dc). Najprawdopodobniej testy były złe albo zbyt rocieńcony mocz. Teraz te testy wyglądają jak w 4 dzień po bardzo wyraźnym drugim prążku (ostatni cykl i porównanie zdjęć testów). Więc chyba faktycnie ovu byla w 13 lub 14dc.
Teraz trzeba trzymać kciuki za dzidziusia 
Dodatkowo mam takie dziwne uczucie w podbrzuszu. Trochę takie jak na początku, gdy dostałam tabletkę na wywołanie poronienia. Och, oby nigdy więcej takich doświadczeń...
17 tydzień 5 dzień
Nic nie piszę, bo nic się nie zmienia od jakiegoś czasu. Waga dzisiaj pokazała 66,8 kg. Czuję się opuchnięta i duża ale wiem, że to przez moje obżarstwo, którego nie potrafię pohamować. Maluch rusza się, coraz mocniej czuję ruchy
Co mnie bardzo cieszy, choć T. twierdzi, że tak bardzo chcę czuć że wmawiam sobie, że czuję. O nie, tak nie jest, to że on jak przyłoży rękę do brzucha jeszcze nie czuje, to nie znaczy, że ja nie czuję 
Następna wizyta to badania połówkowe w Mikołajki. Nie mogę się doczekać, aby podejrzeć nasze maleństwo 
Ze spraw pozaciążowych, udało nam się dostać kredyt (o czym zostaliśmy poinformowani przedwczoraj) i teraz tylko czekamy na odzew z biura nieruchomości, żeby się umówić na podpisanie aktu notarialnego

A i w zeszłym tygodniu Ola (wspomniana wcześniej w pamiętniku starająca się koleżanka z pracy) pokazała mi wynik swojej bety, pozytywnej bety z początku listopada
Jeszcze w pracy nie wie nikt oprócz mnie
Bardzo się cieszę, że im się udało i mam nadzieję, że tą ciążę donosi
Trzymam kciuki. A swoją drogą, to ciekawe jak zareaguje nasza szefowa na te zmiany...
W przyszłym tygodniu będzie Ola na wizycie u lekarza, to może coś więcej będzie wiadomo
Och, cieszę się niesamowicie
jakby to była moja ciąża 
Dziś zrobiłam betę, ok 16 powinnam mieć wyniki.
Może to słaby wyznacznik ale dla mnie jest to takie przełomowe potwierdzenie że dorosłam i naprawde chcę dziecka.
Do tej pory nigdy nie byłam sama na wynikach ponieważ bardzo się boję pobierania krwi i zdarza mi się mdleć.
Dziś wstałam z samego rana i podreptałam do laboratorium.
Wiecie tylko Wy kobitki 
Bardzo chciałabym się dowiedzieć że się udało i uszczęśliwić mojego D., Na wszelki wypadek ładuje kamerę żeby móc nagrać jego reakcję.
Dziś strasznie boli mnie brzuch, tak podobnie jak podczas okresu albo tuż przed. Obawiam się tego ale ciągle wierzę że będzie dobrze, wiem że to jeszcze o niczym nie świadczy bo wiele kobiet miewa takie bóle.
Trzymajcie kciuki kochane, liczę że dziś wszystko się wyjaśni 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2016, 10:47
Kiedyś zarzuciłam mojemu m że nie interesuje się staraniami że nie zależy mu dzisiaj rano wzięłam zestaw witamin i co zauważyłam że pasek męża z salfazinem co kupiliśmy jakiś czas temu jest prawie pusty. Na samym początku starań kupiliśmy salfazin mąż zaczął go brać lecz niezbyt fajnie się po nim czuł no i zakupiliśmy fertilman a salfazin sobie leżał a teraz ja patrzę a tu prawie puste pudełko więc mąż musiał po kryjomu zażywać nie patrząc na to czy czuje się dobrze czy źle po nim ,kurcze chyba mu jednak zależy tylko przez tą swoją męską dumę nie przyznaje się do tego:)
Faceci są jednak z marsa
Opłaciło się to czekanie... Dziaijpo południu wynik bety i progesteronu dla potwierdzenia.....
Dziewczynki ciągle nie wierze!!
Panie Boże dziękuję Ci z całego serca !!!
))
P.s.jak wstawić zdj?
https://naforum.zapodaj.net/6d4a8db9a88c.jpg.html
Chyba wstawiłam to zdjęcie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2016, 10:19
W niedzielę 20 listopada, mój mąż miał urodziny. Gdy planowaliśmy i zaczynaliśmy starania ten dzień wyobrażałam sobie zupełnie inaczej. Że będziemy już w trójkę lub że przynajmniej będę w ciąży. Jednak niestety życie zweryfikowało te plany po swojemu…
„Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, powiedz Mu o swoich planach…” znacie to powiedzenie...? --> Pamiętnik staraczki
Zostało 5 tabletek!
a potem obserwacja jak bardzo rozchwiał się mój cykl:) o dziecku myślę prawie cały czas codziennie na of!1 to już jakieś zboczenie:)
Dla tych co mają problemy i przestają wierzyć opisze dziś historię koleżanki mojej mamy:)
Pani X po 40 z wyciętym jednym jajnikiem a 2 praktycznie nie drożny oraz Pan X też grubo po 40 po wazektomii. Lekarze powiedzieli że on ma 5% szans a ona 15%, ale spokojnie mają 3 dzieci i o następnych już nie myśleli:)
ale tak się zdarzyło że przez 15 lat się nie zabezpieczali no bo i po co?? przy takich opiniach lekarzy?
W zeszłym roku życie spłatało im psikusa! obecnie mały X ma jakieś 8 miesięcy:)
Więc dziewczyny czasami życie samo wybiera kiedy ma pojawić się kolejny członek rodziny:)
17tc 
Już w poniedziałek mój mąż poczuł małą przez brzuch! Tak się wierci! Za tydzień wizyta, już się nie mogę doczekać
A gdzieś w okolice 20 grudnia umówimy połówkowe 
Co ciekawego? Mój mąż na l4 już drugi tydzień, więc z kasą będzie krucho. Ja z Zusu dostałam 500zł!! Bo się okazało, że nikt mi nie powiedział że mam im jeszcze do l4 jakiś druczek dostarczać! Szlag mnie trafił. Ale na szczęście ja to wyślę, a oni wyrównają...
Byłyśmy z Zosią w papugarni, mała absolutnie zachwycona ptakami, które jadły z ręki, siadały na ludziach albo przelatywały tuż nad głową
Co prawda to taka maleńka papugarnia, ale było warto. Na rytmice jest super, Zosia nie ma żadnego problemu z tym, że mamusia z nią nie wchodzi. A potem z dumą pokazuje wszystkim swoje stempelki
Basen nas znów ominął, bo tatuś chory 
We wtorek zeszły Zosia była ze mną na pobieraniu krwi, w piątek była ze mną i z mężem i pobierali nam obojgu, a dzisiaj zabrałam ją
Nadal mi pokasłuje, z rana lecą gile i chrypi, ale mi się wydaje, że jest zdrowa... 29 mamy planowane szczepienie, więc jednak wolę się upewnić. Zrobiłyśmy morfologię, crp i żelazo, bo mam wrażenie, że jej się cienie pod oczami zrobiły... Może to z braku słoneczka? Koleżanki sugerują robaki... Zobaczymy co wyjdzie w wynikach, 29 będziemy u lekarza to się wszystkiego dowiem. A moje dziecko jest niesamowite. Pytam, czy idziemy na wycieczkę, a ona "nie ciem". No to pytam, czy jedziemy zrobić kuj kuj. To tak, i poleciała buty zakładać O_o W przychodni siedziała grzecznie, pani ją ukłuła i pobrała 3 probówki z paluszka, a ta patrzyła zafascynowana. Najbardziej spodobał się jej plasterek na koniec
A pani była nią tak zachwycona, że zamiast naklejki dała jej takie piankowe serduszko do ściskania. Takie mam dzielne dziecko. Pani się śmiała, że lekarz rośnie 
U mnie nadal brak energii 2 trymestru, ba, nawet coraz częściej padam na drzemce Zosi. Na spacerach się duszę, mdłości nadal się pojawiają, ale już nie wymiotowałam dawno. Iza staje się coraz bardziej realna, do tej pory sobie tak nie uświadamiałam, że tam jest dziecko. Bardziej, że ja jestem w ciąży. Pamiętam, że z Zosią też był moment, gdzie poczułam dosadniej, że rośnie we mnie osobny człowiek. Ale czy zostanie Izą? Zosia ostatnio przed snem powtarzała jak mantrę "Michał Michał Michał", może wie coś o czym ja nie wiem?
dokladnie dzis moje 32 urodziny.
w tym tygodniu dzis lub jutro ovu...... jak pieknie byloby dostac prezent - jeden jedyny ......
oczekiwan i staran ciag dalszy
dokladnie dzis moje 32 urodziny.
w tym tygodniu dzis lub jutro ovu...... jak pieknie byloby dostac prezent - jeden jedyny ......
oczekiwan i staran ciag dalszy
to chyba już koniec "miedniczkowych" perypetii. tzn. one cały czas są nieco ponad normę i po porodzie na pewno trzeba będzie przebadać Synka i w ogóle obserwować, ale na tą chwilę nie ma się absolutnie czym przyjmować. przy okazji Synek ma serce jak dzwon! (info z echo serca) i skubaniec waży już 2.100 g, co znowu skraca termin porodu do 20 stycznia matko kochana! dobrze, że wyprawka nam ostatnio ruszyła z kopyta, że już nawet nie nadążam spisywać co zamówiłam, ale serio mało czego już nie mamy. lada chwila (może nawet dzisiaj) zamierzam jeszcze tylko szturmować drogerię i aptekę (artykuły higieniczne i gadżety typu nożyczki, szczoteczka itp.), a oprócz tego to już chyba tylko trzeba zamówić wanienkę (znajomi polecali również stojak do wanienki, a ja jeszcze myślę o wkładce), oraz staniki do karmienia, ale tutaj to się wstrzymałam świadomie, bo zastanawia mnie czy rzeczywiście mają być rozmiar (miseczkę) większe? niby trochę mi cycki urosły, ale żeby o rozmiar?
z innych spraw to wszystko u mnie/u nas gra. końcówka ciąży zapowiada się na pozytywnie i na pewno będzie szybka, bo lada chwila święta, a potem to wiadomo, że zleci. o porodzie oczywiście powoli zaczynam myśleć, bo jednak zanosi się na dużego człowieka, a moje gabaryty są jakie są, ale podobno to nie jest znowu takie oczywiste, że jak większa kobieta to urodzi łatwiej/szybciej, a że mniejsza to już nie. tym niemniej jestem więcej niż przekonana, że (profilaktycznie!) będę się darła najgłośniej na całą porodówkę i tylko czekać, aż ktoś przyjdzie mnie zakneblować. na szczęście zabieram ze sobą Męża i mam nadzieję, że jednak opowie się po właściwej stronie.
bardzo jestem ciekawa jakiej urody będzie to nasze Dziecko, bo my z Mężem najbardziej charakterystyczne "elementy" urody, typu kolor włosów, oprawa i kolor oczu mamy skrajnie różne. w sumie Mąż jest przystojny, więc może (w sensie wyrażam zgodę) pójść w Męża, ale jakby co to mama też nie straszy, więc niech Młody sam wybierze. najważniejsze, żeby charakter miał dobry, a na etapie noworodkowym żeby nie był nadto rozdarty. rozumiem, że na starcie płacz to będzie jego jedyny sposób na komunikowanie się, ale najedzone, przewinięte i utulone dziecię mogłoby się jednak uśmiechać, gaworzyć, ewentualnie lulać, co nie?
w święta planujemy pojechać do naszych rodzin, mimo że ja już od kilku tygodni nie ruszam się z Warszawy/odmawiam wszelkich wyjazdów. no ale święta to święta i pomyślałam sobie, że jakoś się człowiek poświęci, bo jednak tak smutno byłoby tylko we dwoje. oczywiście przewiduję trylion przystanków na siku, ale mam nadzieję, że to będą nasze jedyne niedogodności, a Młody spokojnie wytrzyma w brzuszku do stycznia. to jakby nie patrzeć będzie jeszcze (niemal) miesiąc do porodu, więc powinno obejść się bez niespodzianek.
Śniła mi się dziś nasz Anielka: była przecudna ! Taka maleńka, drobniutka, śliczna. Słodko spała, a ja trzymałam ją w ramionach. Wyglądała jak prawdziwy Aniołek, we śnie mąż zgodził się ze mną, że nei możemy nazwać jej inaczej. Nasz cud. Ciekawe czy kiedyś wydarzy się to na prawdę ? Jutro zrobię betę - wieczorem będę miała wynik i skończę przeżywać !
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2016, 14:20
KOPIE !! Moje dziecko kopie !! Najwspanialszy dzień w moim życiu !!
A jutro zaczynamy 20 tydzień, czyli że połowa ciąży już za nami? Czyli, że bliżej jak dalej i będę miała w swoich ramionach mój mały cud?
Ciąża zakończona 24 listopada 2016
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.