Hej Kochane, witam się nadal w 2 paku 
Zośka jest silna i nie ma zamiaru wyjść jeszcze na świat, bo to przecież listopad dopiero - zimno i cimno 
Lekarze nadal łapią się za głowy, że udało się wszystko zahamować i skurcze zupełnie ustały. Dzisiaj w ramach eksperymentu odłączyli mi kroplówkę z magnezu, skurczybyki na szczęście nie wróciły. Został tylko antybiotyk. Dzisiaj nawet doktorek dał mi malutką nadzieję na leżenie w domku...
Dziękujemy za wszystkie słowa wsparcia i obiecujemy, że zrobimy wszystko, aby nasza Zosia jak najdłużej została po dobrej stronie brzuszka 
Dziś są moje urodziny:) "zdrowia szczęścia pomyślności i spełnienia marzeń..." usłyszałam dziś wiele razy Hm... właśnie mam jedno takie życzenie które chciałbym żeby wreszcie się spełniło. Od samego rana 37,4 i cokolwiek by się nie zadziałało - jestem przerażona
Wmawiam sobie optymizm i jeszcze wiecej pracuję żeby nie myśleć o głupotach ani nie rozmyślać zbyt wiele o macierzyństwie.
Znowu mam dziwny wykres, sama nie wiem czy miałam owulkę 14 czy 16 dnia. Niby jak byłam przed świętami u doktorka to mówił,że pęcherzyk zaczyna dojrzewać ale czy dojrzał to nie wiem. Chyba już mogę zacząć brać progesteron bo wyższe tempki są ? Ciekawe ,że wcześniej miałam lepsze wykresy i widoczny skok a teraz jak mam pilnować kiedy owu to jakieś hocki.
65% ciąży
27 tydzień ciąży (26t + 0d)
98 dni do terminu porodu (wg belly)
Oficjalnie zaczęliśmy już 7 miesiąc
Yupppi 
Wczoraj byliśmy na wizycie u ginekologa. Wszystko jest super
Szyjka długa i zamknięta. Pan doktor tak szybciutko zajrzał do Jasia. Wszystko ok, a mały jest ślicznym bąbelkiem mamusi i tatusia
Na następnej wizycie (19-go grudnia) będziemy dokładnie oglądać małego i wtedy sprawdzimy ile waży 
Wczoraj przyszły też zamówione literki nad łóżeczko Jasia. Są prześliczne
Już się nie mogę doczekać, kiedy zaczniemy przygotowywać mieszkanie na pojawienie się malucha.
A dzisiaj zrobiliśmy sobie przyjemność i wybraliśmy się z moimi chłopakami do fryzjera
Uwielbiam takie dni 
Dzień, noc, dzień, noc, dzień, noc..
Bezsenność. Niech się ktoś w końcu zajmie moją głową, bo oszaleje. Strach przeplata się z bezsensem, przechodząc przez marzenia i niezrealizowane plany, a radość i uśmiech tonie w morzu smutku i łez. Czy ktoś zauważył, że rozmawiam sama z sobą? Nie no oszalałam. Oszalałam, bo robię coś nieprawdopodobnego.. Gram. Na gitarze. Taak na tej gitarze, która ostatnie swoje 4 lata spędziła w futerale, podpierając ścianę i zbierając kurz. Ale gram i nie myślę o otaczającym świecie. Zamykam się w czterech ścianach i kilku akordach..
Czemu to wszystko tyle trwa? Czas jest pojęciem względnym. Kiedy ma płynąć wolniej, zdaje mi się, że ucieka mi przez palce, a gdy proszę, by trochę przyśpieszył, mam wrażenie, że stoi w miejscu. Czasem wszystko wydaje mi się takie nierealne, jakby nic się nie stało i zaraz ktoś miał wejść i krzyknąć "hej to był tylko żart".. No tak bardzo głupi i nieudany żart. No ale nikt nie przychodzi.. A skoro dziecko jest marzeniem o przyszłości, jak mam teraz ją planować? Los anulował mi tą przyszłość. Zmienił coś, co miało być już niezmienne. Więc co teraz robić? Od czego zacząć? Pozostaje czekać na to, co zaplanował dla mnie los.
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2016, 17:02
Oficjalnie zaczynam 1dc...
Wczorajsze plamienia dopiero wieczorem zmieniły się w lekkie krwawienie, cały dzień wytrzymałam na 3 wkładkach, które i tak wymieniałam tylko dla komfortu, a nie dlatego, że były pełne. Zgodnie z tym, co mówiła ginka, gdy @ przyjdzie wieczorem, jako 1dc należy potraktować kolejny dzień. Tak zrobiłam.
Teraz mam ogromny dylemat...
Histeroskopia wypada mi w 13dc, robią tylko do 12 dc.
Nie wiem czy kłamać, że mam 12 dzień... Teoretycznie chodzi o to, że zabiegi nie są wykonywane później, bo po owulacji, nie powinno grzebać się w macicy. Tylko że ja owulki mam nie wcześniej niż 15 dc, więc chyba nie powinno mieć to większego znaczenia, czy 12 czy 13 dzień. Do szpitala zadzwoniłam zapytać, czy jest opcja przesunięcia tego zabiegu na tydzień wcześniej (ściemniłam, że mam ważne szkolenie w pracy-nie przyznałam się dlaczego), to powiedzieli, że zostałam zakwalifikowana do zabiegu i mi go nie odwołano, tylko dlatego, że to kontrola po poprzednim zabiegu więc kontynuacja leczenia. Wszystkie inne zabiegi odwołane, bo kończy im się kontrakt z NFZ. Kolejne zabiegi planują dopiero na marzec, a kolejka chętnych jest długa, więc jak odwołam, mogę długo czekać na kolejny termin. Poza tym u mnie to tak jest, że i tak nie będę miała pewności czy termin zabiegu zgra się z @, bo planowanie cykli z wyprzedzeniem na kolejne 4 miesiące jest trudne w moim przypadku.
Napisałam z wątpliwościami maila do mojej ginki i odpisała: "jeżeli do 3go dnia miesiączki rozpocznie Pani brać tabletkę antykoncepcyjną, zabieg można wykonać niezależnie od dnia cyklu". No i tu zonk... Brać? Tzn. automatycznie koniec złudzeń, że uda się bez IUI, choć to jeszcze nic. Mam więcej obaw, głównie o to, czy antykoncepcja znów nie poprzestawia mi wszystkiego, co tak pięknie zaczęło funkcjonować... Mam owulki i w miarę poukładane cykle. A co jeśli to wszystko totalnie się rozreguluje i znów przestanie działać? Przecież moje problemy zaczęły się po odstawieniu antyków... Nie wiem co robić... Dziewczyny jeśli któraś z Was jest mądrzejsza i może mi coś doradzić to błagam, bo sama nie wiem jak to rozegrać...
Po wczorajszym plamieniu ani śladu chyba bo dość dawno nie byłam w wc 
Kusi mnie otworzyć ulubione wino musujące ale z tyłu głowy słyszę głosik "jak to zrobisz to znaczy że nie masz już nadziei"
Koleżanka w pracy ta "zaciążona" strasznie dziś narzekała a że to ją boli a że tamto...
pyta mnie "Słuchasz mnie w ogóle"
a ja "chcesz się zamienić?"
Może chociaż jutro mi daruje opowieści ciężarnych
To strasznie samolubne ale wkurwia mnie ta znieczulica, wiem, że całe życie nie będę wymagała aby każdy obchodził się ze mną jak z jajkiem ale minęły dopiero 4 miesiące. Długie, bolesne, przepłakane w poduszkę 4 miesiące...
I nie mam ochoty słuchać ciekawostek "ciężarówek"
A co tam wolno mi tak myśleć...
@ nie przychodź........................
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2016, 18:41
Jestem chora i mam zwolnienie do końca tygodnia co nie jest dla mnie dobre. Ciągle tylko siedzę i myślę czy się udało czy nie. Tak naprawdę to nie mam żadnych objawów świadczących o tym, że się udało ale dla kogoś kto szuka nadziei we wszystkich to nie jest istotne.
Nie chcę żeby @ przyszła w tym miesiącu ale jak już ma przyjść to jak najszybciej żebym się dłużej nie zastanawiała. Płakać mi się chce przez cały dzień z tej bezradności a raczej niewiedzy 
oficjalnie obniżam poziom alertu. po dzisiejszym (powtórzonym) USG Synek dalej co prawda nie ma idealnych miedniczek, ale nie są one już podwojone, a jedynie nieco ponad normę: prawa 8 mm, lewa 6,5 mm (gdzie wczoraj obydwie podchodziły pod 12 mm, a norma wg uzyskanych informacji na tym etapie to ok. 6 mm). przyczyną wysokiego pomiaru wczoraj mógł być fakt, że Synuś nie zdążył się jeszcze wysiusiać, lub najzwyczajniej w świecie błąd ludzki/błąd pomiaru.
oczywiście nie spuszczam pary i zamierzam zrealizować już umówione badania/konsultacje, ale przynajmniej dzisiaj to wszystko nie wygląda tak przerażająco jak wczoraj. a wczoraj to ja się nie nadawałam do niczego i z tego wszystkiego ucięłam sobie przedwieczorną drzemkę (zawsze przy mega stresie uciekałam w sen), potem kąpiel i znowu lulu, a przed ponownym zaśnięciem (uwaga!) włączyłam telewizor, co normalnie kojarzy się ze mną mniej więcej tak jak śnieg z latem.
muszę też powiedzieć, że gościu z dzisiejszego USG to w ogóle jakiś anioł (chociaż z wyglądu raczej młody Einstein). rozmawiał ze mną z dużym wyczuciem, a przy tym był bardzo konkretny. wszystko dokładnie objaśniał (co nie jest takie oczywiste u każdego badającego), a na koniec zrobił extra zdjęcie buźki Synka, żeby mamusia miała na pamiątkę (teraz zdjęcie leży na stole i czeka na powrót Tatusia). bardzo się cieszę, że zaufałam położnej z wczorajszego centrum, bo to ona nakierowała mnie na mojego nowego gin. prowadzącego i tego dzisiejszego gościa od USG, dzięki czemu z powrotem czuję się spokojna o siebie i dziecko. dodam, tylko że mój ex gin. na moją wiadomość odpisał wczoraj krótko i b. charakterystycznie dla siebie, uwaga cytuję: "Pani i Pani dziecku, życzę jak najlepiej". no ręce opadają.
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2016, 20:08
I jest ciąża biochemiczna.
Beta spada (dzisiaj 135,80)
W macicy i w jajowodach nie ma nic.
W badaniu wszystko w porządku.
AMH już bardzo niskie, jak na mój wiek i może być problem z jakością komórek jajwoych.
Mam brać DHEA i koenzym Q10 na poprawę jakości komórek, i zrobić te badania w kierunku trombofili, jak beta spadnie do zera (wg lekarki niewiele wniosą).
Jak się cykle już ułożą, to IVF.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 listopada 2016, 15:53
Piątek
zamiast się cieszyć odrobiną odpoczynku, siedzę,czytam, myślę. Boję się zabiegu a raczej diagnozy,tego co usłyszę po ... nic w życiu nie potrzebuję - tylko zdrowej siebie, drożnych jajowodów, wówczas jest szansa na nowe życie!
Wstępnie 5 grudnia idę do szpitala, 3 dni zwolnienia i do pracy. Muszę pracować aby nie zwariować.
Dziś ciężki dzień...
Wszędzie pełno dzieci i kobiet w ciąży, wokół mnie prawie wszystkie koleżanki albo w ciąży albo już spacerują ze swoimi pociechami... Mam jedno pytanie...
Kiedy przyjdzie czas na mnie!???
nie ma jak czekanie.. zwlaszcza gdy stara sie o tym nie myslec.. cykl byl troche dziwny, bo nie pamietam juz aby w czasie owu bolaly dwa jajniki, owu tez bylo wczesniej wiec obstawiam,ze jeszcze 2 dni i dostane malpiszona.. oby bo wkoncu bylam u nowego lekarza, ktoremu opowiedzialam co i jak to wygladalo, stwierdzil,ze to CUD,ze mamy juz dziecko,ze moze nie byc lekko , ale podejmie sie, sprawdzi wszystko jeszcze raz i bedziemy dzialac. Wizyte mam na Mikolajki tylko jak @ dostane to bede musiala przelozyc az na styczen ;(
nadziejo nie opuszczaj mnie...
Boże, co to było za usg. Lekarz był świeżo po jakimś kursie w Warszawie i zrobił mi gratis 30 min USG 4D, z mierzeniem wszystkiego co się da, bo miał w tym urządzeniu wgrany jakiś specjalny program. Generalnie wszystko było kolorowe i migające
Nic z tego nie rozumiałam
ale konkluzja była taka, że nie ma żadnych torbieli, owulka była z lewej strony, macica krzywa ale piękna, jajniki są i są w porządku, przegroda ładnie usunięta bo nie ma po niej śladu, zero zrostów. Będzie żyło.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2016, 17:21
12 dpo test negatywny, ufff, to dobrze (o ironio).
Ostatni dzień duphaston i czekamy na okres. Cykl bardzo ładny, faza lutealna trwa już 12 dzień i wreszcie organizm zaskoczył na duphaston. Sukces 
Nowy cykl będzie bez starań, przeganiamy paskudztwo z mojego organizmu i robimy wymazy, skupię się na świętach, rodzinie, odpocznę. Mam nadzieję, że od stycznia ruszę z clo.
tak sobie kombinuję, że jak nie będzie bakterii i zapaleń, to przecież ginekolog nie musi wiedzieć, że tylko dwa cykle brałam clo
Chodzi mi o przyspieszenie laparoskopii, przecież i tak w ciążę nie zajdę, bo moje jajowody są pozlepiane jak taśma klejąca po zapaleniach i tym co ostatnio wyszło w biocenozie. Cuda w takim przypadku się nie zdarzają, a liczę na cud po laparoskopii.Jakoś tak wewnętrznie czuję, ze dopiero po udrożnieniu zajdę w ciążę.
Tak trochę cieszę się na ten cykl bez starań, głowa odsapnie od napięcia, będziemy cieszyć się rodzinną atmosferą, tym co już mamy 
Co tam u Was kochane ciężaróweczki i staraczki? Ostatnio jakaś cisza we wpisach pamiętnikowych nastała
?
EDIT: wróciłam z Netto, mają cały regał żywności dla diabetyków i bezglutenowców. Mają czekoladę słodzoną stewią i herbatniki z mąki razowej bez cukru. Taki rarytas raz na jakiś czas.... Czekolada nawet niezła w smaku. Dziewczyny z IO, szturmem na Netto! Mała, brązowa kosteczka, a ile radości, zbawienie na PMS.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2016, 08:48
Udało się, okres przyszedł w czwartek po
pod kontrolą (na wywołanie @ ;P ). Badania jak Pani dr napisała - dobre, więc 5.XII idę na HSG do szpitala. Co ciekawe 5.XII wypada tuż przed owulacją!!!
Boże byłabym Ci dozgonnie wdzięczną za piękny prezent na Święta...Dziś bądź w pon wyniki nasionek Męża mojego najdroższego - oby wszystko zmierzało w lepszym kierunku...W tym cyklu po HSG stosujemy żel Conceive (czy jakoś tak), mam nadzieję,że pomoże 
Mój Promyczek się pochorował...wczoraj dzwonili do mnie ze szkoły i musiałam pojechać po Niunię moją Kochaną. Była rozpalona !Prawie 39 stopni, tak wirus załatwił 9-cioro dzieci w klasie. Wczoraj przespała calutki dzień z przerwą na film i znów przy nim przysypiała.Bledziutka jest przeokropnie.Wczoraj Mama u nas została na noc, by zająć się nią w ciągu dnia. Do Brata Męża na urodziny Młodej nie jedziemy ze względu na chorego Promyczka. Zaraz święta a ja żadnych prezentów nie mam...masakra... ;/
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2016, 06:24
11dpo.cycki bolą i podbrzusze też tak jak przed @ jeszcze pewnie dzień dwa i się pojawi ale sporo nerwów znowu mnie to kosztuje bo jednak ta moja cholerna naiwność nie odpuszcza i cały czas z tyłu głowy słyszę: a może jednak...Może się udało... gdybym miala w domu jakiś test już pewnie bym nie wytrzymała i dziś go zrobiła żeby przestać się łudzić ale nie mam ani sztuki więc sobie powiedziałam ze jak do niedzieli @ się nie pojawi a w pon temperatura drastycznie nie spadnie to zatestuje...
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2016, 08:08
Dziękuję Dziewczęta!
z Waszych komentarzy wynika, że wcale nie jestem dziwna, co mnie pociesza
oraz, że PCO ma różne oblicza, a lekarzom utarł się jakiś tam obrazek pacjentki z PCO i wszystko co inne jest niestandardowe, a człowiek tego słucha i czuje się "inny" 
***
Odebrałam wyniki - progesteron mam piękny, ponad 20
A b-hcg, można by rzec, na minusie. Czekam tylko, aż przy kolejnym takim wyniku dopiszą mi "puknij się kobieto w czoło"
jakiś mam dziś dobry humor mimo tej bety
Mam takie wrażenie, że przestałam się tak sama ze sobą "szarpać", że trzeba dziecko, że już, że musi się udać. Jakiś czas temu ogarnął mnie spokój i przestałam walczyć. Nadal chcę mieć dziecko, ale nie czuję takiego ciśnienia ze swojej strony. Założyliśmy z Mężem, że jeszcze dwie stymulacje i na razie odpuścimy. Ale w sekrecie powiem, że oglądamy nieśmiało strony OA, bo kto wie...
A w ramach akcji relaksacyjnej, w pogardzie mając co ludzie powiedzą, włączyłam sobie radio świąteczne i odpływam 
8 tydzień 1 dzień
Wczoraj zaczęliśmy 9 tydzień 
Jestem zadowolona z wczorajszego dnia, bo mamy już załatwionego kamerzystę i zespół weselny. Mam ciągłego trampa w buzi! Bleeeee! Już nie mogę! Dobrze, że jutro sobota i wolne. Dzisiaj trochę sprzątania, a później do pracy.
Poza tym nie mogę się doczekać swojego większego ciążowego brzuszka. Ale czas zleci nim się obejrzę!
Dziś 8 dpo. Nie czuję, żeby to był ten cykl, choć sławetnego białego śluzu mam jakoś więcej i piersi prawie w ogóle nie bolą. Powiększyły się, ale nie bolą. Za tydzień w piątek ma być @. W środę testuję, będzie to 13dpo. Mam taką zasadę, że zawsze testuję 13dpo. Nie boję się widoku jednej kreski, wolę to, niż łudzić się do @, że jednak zaszłam w ciążę
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.