Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 1 grudnia 2016, 23:33

22t6d
Za tydzień i 1 dzień granica przeżywalności.
Wszystko OK, czuję się dobrze, przyzwyczaiłam się już do towarzyszących mi ciśnieniomierza i glukometru. Dzisiaj ząb pobolewa, czas najwyższy odwiedzić dentystę, tym bardziej że to po sąsiedzku. Codziennie planuję zapisać się do szkoły rodzenia i codziennie czasu mi brakuje.
Z tyłu głowy ciągle siedzi pytanie czy mózg Małgosi rozwija się dobrze. Już wyczytałam że moje cholerne przeziębienie brało w tym udział :( Wyżebrałam w Medicoverze skierowanie, ale niestety nie na echo serca, bo ponoć niepotrzebne (grubszą wadę lekarz by zauważył na połówkowym), a na powtórkę USG połówkowego. Będzie dokładnie 2 tygodnie od poprzedniego, więc ewentualne zmiany będą już dobrze widoczne. USG ma być wykonane przez jakąś super hiper panią specjalistkę. Wszystko ok ale... gdy zadzwoniłam zarejestrować się, rozmawiałam z lekarzem, powiedziałam mu o IVF, o naszych krwotokach, łożysku, asymetrycznym rozwoju mózgu... Pewnie chciał dobrze, a może coś w tym było, ale tak usilnie zaczął mnie przekonywać że nie wolno mi się denerwować, że będzie dobrze, że aż zwątpiłam. Tak, wiem, dogodzić ciężarnej... Ale do tej pory podchodziłam do tego zagadnienia jako czegoś co należy sprawdzić i kontrolować, a jego zapewnienia zasiały niepokój. Chyba już jestem jak każda matka - matka wariatka. Ale nic nie poradzę. Na zewnątrz jestem spokojna, wewnątrz modlę się o proporcjonalny rozwój Gosi. Badanie we wtorek, mąż idzie ze mną.

Z rzeczy przyjemniejszych - przyszła wreszcie lampa do sypialni, zamontowaliśmy dzisiaj, do pełni szczęścia brakuje już tylko łóżeczka i - Gosi <3 Obiecuję sobie że po wtorku podliczę ile mam właściwie śpiochów, kaftaników i półśpiochów najmniejszych i jak coś to uzupełnię. Promocje w Smyku wykorzystane, w poniedziałek spodziewam się paczki. Pozostaje do kupienia termometr, inhalator, moja wyprawka do szpitala, i jakieś drobiazgi. No i wózek i łóżeczko oczywiście :)

Kiedy zaczynałam starania o dziecko myślałam ze jak przez 2-3 miesiące mi się nie uda to się załamie bo przecież tak strasznie pragnę dziecka już,teraz,natychmiast i zastanawiałam się wtedy jak ludzie którzy starają się latami to wytrzymują...teraz po roku starań już wiem ze po prostu nie mają innego wyjścia każdy miesiąc to nowe nadzieję i nowe porażki ale życie cały czas gna do przodu i nie da się go zatrzymać...Mam jednak cicha nadzieję że ja już jestem bliżej niż dalej mojego marzenia i nie będę musiała czekać kolejnego roku lub lat na swoją iskierke...

Odebrałam wyniki badań prolaktyna 63,99 przy normie do 23...kurwa jebana mać!

Meg85 Sama sobie winna... 2 grudnia 2016, 06:19

1.12.2016 czyli 48 godzin później beta wyniosła 143,7 :) cieszę się bardzo, ale czekam do wizyty w poniedziałek. Zastanawiam się nad zwolnieniem ze względu na rodzaj pracy- siedzę tyle godzin z dziećmi i młodzieżą (od zerówki do gimnazjum), a rodzice często nie mogą brać zwolnień gdy dzieciak chory (szczególnie na wsi). Łażą potem takie zasmarkane, kichające i prychające.. Wczoraj dwóm dziewczynkom mierzyłam temperaturę - jedna 37, ale druga 39 i z bólu głowy aż płakała.. Świetlica to chyba nie miejsce dla wczesnej ciąży i to po takich przejściach wcześniejszych.. Co myślicie, co ja mam zrobić?? :(

9dc, 4 dni do histeroskopii...
Pierwsza lekcja hiszpańskiego zaliczona. Alfabet i jak się czyta poszczególne litery ;) No i umiem się przywitać i przedstawić :) Dobry wstęp ;)
Z tymi lekcjami to trochę mi się udało. Jedna z koleżanek w pracy jest lektorem hiszpańskiego, a dwie inne też chciały się uczyć, więc mamy teraz prywatne lekcje 1 x w tygodniu, wychodzi nas 15zł/osobę ;) Tak to się można uczyć.
Do zabiegu jeszcze kilka dni, wciąż martwię się, czy zrobią go w 13dc. Mam nadzieję, że tak.
Staram się nie zachorować, bo wtedy z automatu mnie wykluczą, a pogoda taka, że ciężko się nie przeziębić. Biorę codziennie rutinacea max, piję herbatę z miodem i póki co jest ok, mam nadzieję, że się nie rozłożę.
A tak poza tym, mamy grudzień... Za 3 tygodnie święta. Tak bardzo chciałam być w te święta w ciąży, a tak mija właśnie kolejny rok i wciąż się nie udaje... Może za rok będę już miała dziecko, tak bardzo tego pragnę. Co to za rodzina dwuosobowa... Eh... smutek mnie dopadł.

anet_ Operacja: Rodzina 2 grudnia 2016, 08:20

Może jednak jest szansa, że ten cykl będzie udany. Nie mogliśmy działać w dniu owulacji ale robiliśmy to dzień i dwa dni wcześniej. Może się jeszcze wszystko wydarzyć.

bertha Drzewo nadzei... 2 grudnia 2016, 08:26

3dpo
temp 36,74... WTF???!?!

i to mierzona drugi raz po 10 min od pierwszej ktora wyszla 36.6!!! Ale spalam przykryta tylko cienkim przescieradlem, bo jak zasypialam to bylo mi goraco. i jak sie okazuje jak nigdy przespalam cala noc bez ruchu, zmiany pozycji, ani przykrycia sie kołdrą. Takze na pewno sie w nocy wyziębilam. ale zeby az tak nisko w 3dpo temperatura byla?? nigdy mi sie nie zdarzylo... i akurat musialo sie rozpierdzielic jak mialam IUI i tyle nadziei.. :(
oby jutro odbila.. na razie nie ma nawet skoku o 0,2 po owu, nawet marnych 0,1 nie ma... :(

justyna23 W oczekiwaniu na szczęście! 2 grudnia 2016, 16:08

7 tydzień trwa....nie mogę spać, cały dzień mdłości, nic nie mogę jeść otworzę lodówkę to od razu mnie odrzuca. Jeszcze zaczął mnie boleć jajnik znowu....wizyta 2 środę. Czekam z niecierpliwością. Czekam na bijące serduszko. Tak bardzo się martwię.


<3

andzia86 Starania i ta niepewność 2 grudnia 2016, 08:33

Ciąża rozpoczęta 3 listopada 2016

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 2 grudnia 2016, 11:11

Po dłuuugiej rozmowie z Małżonkiem zgodziłam się zacząć stymulację. On był i jest na tak, bo jego przeczucie mówi mu, że to albo nic, że inne badania nic nie wniosą i że gdyby była jakakolwiek podstawa w zrobionych dotychczas badaniach do dalszej diagnostyki, to któryś z lekarzy by to wychwycił. Ja byłam na nie, obecnie stwierdziłam, że niech się dzieje wola Męża, popłakałam nad moim nieszczęsnym losem i zobojętniałam. Próbuję odzyskać utracony spokój i przekonanie, że cokolwiek się nie stanie, będzie dobrze. Lekarzom już niestety nie ufam, wszystko co mówią konsultuję z internetami dwa razy - raz na forum (ovufriendowym) i raz w materiałach naukowych, głównie z UK i USA (dzięki Bogu za dr Housa! nauczyłam się z niego mnóstwo słownictwa medycznego :D)

Mam za sobą już dwie dawki gonalu. Pierwszy siniak też już się pojawił. Jak to dobrze, że matka nie pozwoliła mi iść na pielęgniarstwo (a chciałam bardzo), bo z takimi umiejętnościami nikt by mnie nie zatrudnił i zdechłabym z głodu ;)

Ciąża zakończona 29 listopada 2016 Lenka jest na swiecie


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2016, 13:32

Jestem w szoku - ale takim pozytywnym.

Dzwoniła sympatyczna i empatyczna pani z gabinetu dra Kuźnika, żeby umówić nas na wizytę. Padło na 10 stycznia.

Wizyta kosztuje 140 zł i trwa 3 godziny! Chyba rzeczywiście dla tego lekarza pieniądze nie są ważniejsze od człowieka.

Boże mój, naprawdę mam nadzieję, że wreszcie ktoś mnie zdiagnozuje i nie usłyszę znowu: "w pani wieku najlepsze jest in vitro".

Zirael jaskółka. 2 grudnia 2016, 13:42

wybuch płaczu.

grudzień jest troszkę ciężki.

pełno reklam z rodziną, z dziećmi.

było ok, i ot tak nagle.

za tydzień będzie miesiąc, gdy dowiedzieliśmy się, że ciąża obumarła.

atena1987 Wszystko po 10.07.2016 2 grudnia 2016, 13:55

7 dc

Wyszłam o 12 z pracy bo przez te zawieje i zamiecie nie było prądu. Włączył mi się tryb sprzątania i tak oto odmrażam lodówkę i zamrażarkę... gdzieś w tle tam leci "Last Christmas" na rmf (o zgrozo to już? przecież dziś 02.12!!!)
Tak nucę sobie tę melodię i łzy same napływają. Hmm... bardzo lubię Święta ale wiem że te będą inne, w tym roku na prawdę będzie mi kogoś brakowało przy Wigilijnym stole, mojej córeczki... Czy kiedyś przestanę dopasowywać każdą sytuację myśląc jak to byłoby z nią?
Smutno...

13cs 5pcp 1pp 19dc
Nie długo wpis w pierwszej linijce będzie niezrozumiałym kodem:\ Eh nadal to wszystko boli. Krwawienie trwało 5dni, fizycznie ok, ale owulki chyba nie było, nie wiem temp. mierzę dopiero kilka dni, nie wiem czy jestem gotowa na starania. Wiem, że wiele dziewczyn jest lub było w podobnej lub gorszej sytuacji, ale nie umniejsza to bólu po stracie, daje tylko nadzieje no i sprawia, że nie czuję się z tym wszystkim sama. Obserwuje siebie i czekam na lepsze jutro.

Kwiatecek *Gdzie jesteś Nasz Aniołku* 2 grudnia 2016, 14:41

Cykl ksiazkowy, 28 dni !
Mam nadzieje ,ze minie do wizyty ...!
Nowy lekarz, nowe nadzieje, jest ciezko, wszedzie tylko kasa, kasa, wizyty badnaia, to bedzie moj najdrozszy lekarz, jak nie pomoze, zasztrzele sie chyba , bo,ze moi budzet jest napiety to zbyt malo powiedziane.. nic wiecej zrobic nie moge, musze czekac.. i przezraza mnie to jak dlugo czekamy.. po prostu patrze i nie wierze..

10 dc.

Napizgało śniegu, takiego ciężkiego. Wczoraj po wyjściu z pracy chciałam odpalić auto (aby się zagrzało) i zrobiłam to przy otwartych drzwiach. Okazało się, że miałam włączone wycieraczki i cały śnieg z przedniej szyby zgarnęło mi do samochodu. K8&&*&.

Na drogach też fajnie. Z obawy o własne życie jechałam z prędkością 30-40 km/h.

Od niedzieli zaczynam robienie testów ovu. Boję się trochę, że mój osłabi swoją armię sobotnią imprezą. Jakoś się tym nie przejmuje, twierdzi że powinnam wyluzować. Pewnie tak. Chłopu łatwo powiedzieć, a babie trudno zrobić. Bo co z tego, że sobie obiecam, jak i tak nie wyluzuję? Śledzę objawy, wydaje kasę na badania, zastanawiam się co jeszcze, bo intuicja cały czas nie daje mi spokoju, że coś jest nie teges.

Poza tym jest piątek, a praca umysłowa idzie mi jak krew z nosa. Jeszcze jutro na kilka godzin muszę się pojawić w pracy, ale soboty z reguły lecą mi szybko.

Tolik123 Starania ;) dwie kreseczki 2 grudnia 2016, 14:57

Dzis znowu usg 17dc, endo 10mm wiec winko dziala, pecherzyk dominujacy niestwty tylko 17mm:/ czyli dalej czekamy...

18t1d
Wczoraj wizyta. Twardnienia nie powinny się pojawiać na tym etapie. Mam brać uderzeniowe dawki magnezu i no spe doraźnie, dostałam też receptę na luteinę i gdyby tylko cokolwiek mnie niepokoiło to na ip. Na szczęście szyjka jest zamknięta. Czy długa? Kwestia sporna, nie wiem jaka była przedtem i nie wiem jaką miałam z Zosią, teraz ma 2,5cm. Mi się wydaje nie za dużo, lekarz mówi, że ok. Pomacał mnie po brzuchu, który ja określiłam jako normalny i stwierdził, że jemu się nie podoba, bo faktycznie jest bardziej napięty niż powinien być. Hm. Wody w normie na szczęście. Co jeszcze... Ah, łożysko. Psikus. Jest super nisko i jeśli tak zostanie (lekarz mówi, że powinno się podnieść wraz z rośnięciem macicy) to będzie przodujące. Oby nie, oby nie, ja nie chcę cc... Wiadomo, jak mus to mus. Ale najgorzej, że moja matka miała przodujące i nie dość, że pół ciąży leżała, to jeszcze w 32tc dostała krwotoku i heja, musieli wyciągać moją siostrę. Także lekki niepokój się zasiał, ale ufam, że faktycznie się podniesie. Mój lekarz zmienił podejście nieco od poprzedniej mojej ciąży i o ile z Zosią przy hemoglobinie 9 usłyszałam, że to norma przy ciąży i jest spoko, tak teraz mam 11 i już każe brać żelazo mimo moich zaparć. Poza tym z Zosią coombsa robiłam raz, teraz będę musiała 3 razy. Już 1 mam za sobą. Znaczy dostałam opcję za 450zł kupienia i wstrzyknięcia immunoglobuliny i wtedy nie muszę nic badać, ale proszę, pół tysiaka żeby się nie kłóć na wszelki??? Do tego radosna nowina - przed następną wizytą mam zrobić obciążenie glukozą. Już się boję. Bo o ile wypicie to pikuś, ja tam lubię słodkie, o tyle pamiętam, że czekanie tych 2 godzin to była jakaś masakra. A co z Zosią??
No i chyba najważniejsze - Iza. Zdrowa, ok 260g, ruchliwa, co prawda nieco zwolniła i teraz odpowiada dokładnie czasowi trwania ciąży z OM, ale wszystko jest ok. I jest na 99% Izą :) Nie pokazał się żaden siusiak.
Zosia wczoraj nie miała drzemki, ale dzisiaj poszła bez problemu. Je ładnie, śpi ładnie, znowu mam 100% cukru w cukrze. Od czego to kuźwa zależy???

15 dni po IUI
Czuję ,że @ przyjdzie lada chwila .

Nie zdecydowałam jeszcze ,czy robimy czwarte podejście.


Dziś mam szóstą nockę. Wstałam o 12:20 ,bo sąsiedzi na górze włączyli muze z basem na cały regulator. Chodzę jak zombie . Dziś ostatnia nocka. Dam radę :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)